Dodaj do ulubionych

Praca, doradżcie...fatalna atmosfera.

02.07.22, 11:27
Tak wiem, ta sama praca, hotel. Możecie mnie shejtowac. Pracuję do końca sierpnia tylko. Odchodze. Niby tylko jeszcze 2 miesiące, ale jest nas 12 osób z dyrektorem i konserwatorem włącznie, w recepcji 5 osób. atmosfera koszmarna. Odezwałam się wczoraj do dyrektora, bo zapytał dlaczego ostatnio gorzej pracuję, podobno błąd za błędem, ale bez podania szczegółów, ze to wina temperatury, że warunki pracy są kiepskie, 45C w recepcji, zero klimy, okna od południa, nie ma wody dla pracowników, a przy takiej temperaturze powinna być, nie można wyjść na przerwę na posiłek, bo nikt z biura nie zejdzie nas nawet na 5 minut zastąpić w recepcji, a pracujemy pojedyńczo na zmianie. W zasadzie całą zmianę tyle co ugryziemy kanapki, owoc, bo nie ma kiedy nie ma warunków. Oczywiście dodałam, ze zrobię wszystko żeby błędów więcej nie popełniac, ze bardzo mi przykro etc.
No i dzisiaj dowiaduję się od koleżanki na rannej zmianie, ze dyrektor przyjechał, stwierdził, że ja jatrzę, intryguję, że skarżę się na kolegów, na ich prace etc.
I teraz tak, ja się na żadnego z kolegów nie skarżyłam. Donosicielstwo nie jest w moim charakterze. Jak coś do kogoś mam (a nie mam, wszystko jest ok) mówię tej osobie wprost. A od pracodawcy mam prawo kurcze oczekiwac jakiś sensownych warunków i chociaż wody do picia. Na stronę na która są okna recepcji nic się nie poradzi, tak na brak wody poradzić można, czy zejśc i chociaż 1x na zmianie zastapić na chwilę pracownika żeby zjadł w godnych warunkach posiłek, co mu kodeks pracy gwarantuje.
I nie wiem ciągnąc to dalej, coś wyjaśniac, bo nie ukrywam, wkurzyłam się mocno. Rozmawiac z kolegami na których podobno sie skarżę? Rozmawiac z dyrektorem, ze ja nic takiego nie powiedziałam? Czy olać sprawe. W końcu za 2 miesiące odchodzę. Takie małe środowisko i tak koszmarna atmosfera. Doradżcie proszę.
Obserwuj wątek
    • woman_in_love Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 11:54
      Nigdy nie naprawisz swego życia, bo jesteś ciągłą ofiarą. I zajmujesz się nie tym co trzeba i analizujesz nie to co trzeba.


      Symptom nr 1: "Odezwałam się wczoraj do dyrektora, bo zapytał dlaczego ostatnio gorzej pracuję, podobno błąd za błędem, ale bez podania szczegółów"

      A ty zaraz zaczęłaś się płaszczyć, że "oczywiście dodałam, ze zrobię wszystko żeby błędów więcej nie popełniac, ze bardzo mi przykro etc. "

      No k****!!!! Zamiast tego, trzeba było mu odszczekać że w takim piekle i chujni nie da się pracować i wzruszyć ramionami. I zażartować, że ciekawe co na to prawo pracy. Zamiast się wdawać z nim w dyskusje.


      Symptom 2:
      "dzisiaj dowiaduję się od koleżanki na rannej zmianie, ze dyrektor przyjechał, stwierdził, że ja jatrzę, intryguję, że skarżę się na kolegów, na ich prace etc"

      A ty teraz się tłumaczysz przed nami i sobą, że "ja się na żadnego z kolegów nie skarżyłam. Donosicielstwo nie jest w moim charakterze". No ja pie***** co za pi**** pi***** pi*****.
      Od razu trzeba było powiedzieć tej koleżance, że: "nie przejmuj się Krycha, tej pojeb mi o was mówi tak samo."


      A tak w ogóle to weź zwolnienie L4 od psychiatry i zacznij chodzić na dzienną terapię do psychiatryka:
      szpital.info.pl/oddzial/oddzial-dzienny-psychiatryczny/

      • barbibarbi Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 03.07.22, 11:10
        Zgadzam się. Szef porusza temat błędów przy 45 stopniach! Nosz kurde, a ona się tłumaczy i przeprasza. Od dawna zbierałabym dowody na łamanie prawa pracy w tej firmie - w razie pomysłu pana wielce szefa aby mnie zwolnić dyscyplinarnie, jako zabezpieczenie. A poza tym siedziałabym na zwolnieniu ile by się dało, a w wolnym czasie sprawdzalnym jak mu narobić koło pióra.
        Już mnie jedna pani protegowana prezes od siedmiu boleści chciała dyscyplinarnie zwolnić, lata temu. Byłam młoda i głupia, ale już wtedy poszłam do pindy i przy zamkniętych drzwiach powiedziałam jej waląc na ty, że jak natychmiast nie przerobią dyscyplinarki na zwolnienie za porozumieniem stron, to ja powiadamiam zainteresowane instytucje jak pięknie kroją PFRON, na fikcyjne zatrudnienia niepełnosprawnych. Zzieleniała i mało z krzesła nie spadła, z atomowa prędkością poleciała do kadr. Szkoda, teraz miałabym większe roszczenia, roczna odprawa co najmniej :-p
      • nimaletko Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 05.07.22, 14:45
        Ostro, ale w punkt.

        Tracisz, autorko, energię i czas nie na to, na co trzeba.
        Pracodawca łamie prawo, nie zapewniając pracownikom godziwych warunków pracy.
        Ponieważ odważyłaś się poruszyć ten temat, palant nakłamał i napuścił na Ciebie pozostalych pracowników, żeby przypadkiem oni także nie zaczęli się skarżyć.
        A Ty zamiast albo zgłosić to wspaniałe miejscie pracy do PIP albo wynieść się stamtąd na L4 albo po prostu olać, rozkminiasz czy znowu z palantem porozmiawiać czy może lepiej dementować jego słowa u współpracowników.
        Serio taką wagę przywiązujesz do tego co jakiś sukinsyn o Tobie naopowiadał jakimś randomowym ludziom, z którymi już zaraz nie będziesz pracować?
        Szkoda energii, czasu, głowy, nerwów - wszystkiego.
    • ga-ti Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:03
      Nie każdy ma w pracy klimę, ja nie mam, a w pomieszczeniach od południowej strony w słoneczne dni jest ciężko. Woda niby być powinna, ale skoro nie ma to bierzesz z domu własną i już. Ja wodę mam, ale już kawki, czy herbatki nie, radzimy sobie całkiem dobrze. Z przerwami na obiad też różnie bywa, ja nie mam, to znaczy mogę sobie obiad zjeść, ale nie mam wyznaczonej osoby, która mnie zastąpi, jak ktoś ma chwilę wolną to zostaje, a ktoś inny idzie zjeść, częściej jest to przysłowiowa "kanapka spod biurka". Skoro na recepcji jest was 5, nawet jeśli na zmiany to jakoś się chyba zazębiacie, trzeba się dogadać.
      A nie jest tak, że ta koleżanka nie całkiem prawdę mówi? Ja bym zagadała szefa przy współpracownikach, czemu przekręca moje słowa, kiedy skarżyłam na kolegów? nic nie tracisz, najwyżej Cię zwolni wink

      Coś kojarzę Twoje przejścia pracowe, więc Ci współczuję. Dotelep się do urlopu jakoś, niech Cię trzyma myśl, że to już niedługo i będzie lepiej.
      • sundace46 Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:09
        Kawki herbatki też nie mam i szczerze nie oczekuję tego, za to wody w upał, tak oczekuję od pracodawcy. pomijając kodeks pracy to jest coś takiego jak ludzkie podejście do pracownika.
        U nas nie ma kto zostawać żeby ktoś inny poszedł zjeśc bo tak jak napisałam, pracujemy sami w recepcji, pojedyńczo, a z biura nikt nie kwapi się żeby przyjsc nawet jak poprosiłam o to, zajęci są...
        Nie, nie da się dogadac, jest 5 osób w recepcji każdy ma swoja zmianę. Jak to sobie wyobrażasz, ze ktoś przyjdzie specjalnie koło 13 nie na swojej zmianie żeby sundace mogła szybko kanapkę w spokoju zjeść?
        A czy koleżanka prawdę mówi? też mi to przyszło do głowy, ze może trochę kłamac. To taka niby co dobrze wszystkim zyczy ale w niczym ci nie pomoże, nie poprze cię w niczym, bo to i tak jak mówi nic nie da.
        • 35wcieniu Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:20
          Jak to sobie wyobrażasz, ze ktoś przyjdzie specjalnie koło 13 nie na swojej zmianie żeby sundace mogła szybko kanapkę w spokoju zjeść?

          Tak, dokładnie to sugerowała przedmowczyni. Totalnie.
          Znowu to samo, dostajesz konkretne rady - jak przeczekać te 2 miechy, jak nie przeczekiwac i udać się na zwolnienie itd. ale będziesz sprowadzać rzecz do absurdu i wymyślać teorie z dudy jak w słynnym wątku z dziesiątkami porad o jedzeniu, z których absolutnie każda była zła.
          A to siedź tam i się gotuj dosłownie i w przenośni i żyj sobie z przekonaniem że cały świat i całe forum jest przeciwko tobie.
          • sundace46 Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:27
            35wcieniu napisał(a):

            > Jak to sobie wyobrażasz, ze ktoś przyjdzie specjalnie koło 13 nie na swojej
            > zmianie żeby sundace mogła szybko kanapkę w spokoju zjeść?

            >
            > Tak, dokładnie to sugerowała przedmowczyni. Totalnie.
            > Znowu to samo, dostajesz konkretne rady - jak przeczekać te 2 miechy, jak nie p
            > rzeczekiwac i udać się na zwolnienie itd. ale będziesz sprowadzać rzecz do absu
            > rdu i wymyślać teorie z dudy jak w słynnym wątku z dziesiątkami porad o jedzeni
            > u, z których absolutnie każda była zła.
            > A to siedź tam i się gotuj dosłownie i w przenośni i żyj sobie z przekonaniem ż
            > e cały świat i całe forum jest przeciwko tobie.
            >
            O co ci chodzi? big_grin jakies urojenia masz. To nawet zabawne Czy ja neguję zwolnienie, pójście do lekarza? W którym miejscu? Pokaż. Tylko konkretnie. Jakaś psychofanka z ciebie wyłazi. Wyciągasz jakies wątki. To nawet zabawne jest.
            I rozumiem, ze ty byś poszła poza grafikiem na pół godziny do pracy zeby kolega/ koleżanka mógł posiłek zjeść...taaa jasne big_grin big_grin
            Nawet nie bedę dalej komentować EOT
        • saszanasza Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:32
          sundace46 napisał(a):


          > Nie, nie da się dogadac, jest 5 osób w recepcji każdy ma swoja zmianę. Jak to s
          > obie wyobrażasz, ze ktoś przyjdzie specjalnie koło 13 nie na swojej zmianie żeb
          > y sundace mogła szybko kanapkę w spokoju zjeść?

          Nie bardzo rozumiem. Te 5 osób pracuje po dwie-trzy godziny, że wy się na tej zmianie nie nakładacie?
          • sundace46 Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:38
            saszanasza napisała:

            > sundace46 napisał(a):
            >
            >
            > > Nie, nie da się dogadac, jest 5 osób w recepcji każdy ma swoja zmianę. Ja
            > k to s
            > > obie wyobrażasz, ze ktoś przyjdzie specjalnie koło 13 nie na swojej zmian
            > ie żeb
            > > y sundace mogła szybko kanapkę w spokoju zjeść?
            >
            > Nie bardzo rozumiem. Te 5 osób pracuje po dwie-trzy godziny, że wy się na tej z
            > mianie nie nakładacie?
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            Nie wszystkie osoby pracuja po 12 godzi, 4 na pełen etat, 1 na pół etatu. Weż kalendarz, kartkę policz sobie. Pracownik musi pracować określoną ilośc godzin w miesiącu. Bardzo proste do policzenia. Recepcja działa 24 na 24 godziny, 7 dni w tygodniu. Są urlopy, choroby...rozumiesz, czy dalej nie?
          • m_incubo Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:54
            Jeśli pracuje 12 h, to raczej logiczne, że nie po 2 h z przerwami, tylko 12 bez przerwy i wtedy jest sama na zmianie, po 12 h przychodzi inny pracownik na swoją 12 h zmianę, a po następnych 12 h jeszcze kolejny.
            Recepcja najprawdopodobniej musi być czynna całą dobę.
            • sundace46 Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:55
              m_incubo napisała:

              > Jeśli pracuje 12 h, to raczej logiczne, że nie po 2 h z przerwami, tylko 12 bez
              > przerwy i wtedy jest sama na zmianie, po 12 h przychodzi inny pracownik na swo
              > ją 12 h zmianę, a po następnych 12 h jeszcze kolejny.
              > Recepcja najprawdopodobniej musi być czynna całą dobę.
              >
              Dokładnie tak.
        • laura.palmer Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:38
          Napisz maila do tego januszowatego dyrektora z opisem sytuacji i zapytaniem w jakich godzinach możesz skorzystać z przysługującej ci przerwy. Zapytaj też gdzie możesz odebrać wodę, którą ma obowiązek zapewnić gdy temperatura wzrasta powyżej 28 stopni. Jeżeli rzeczywiście macie tam tak gorąco, to dodaj w mailu, że praca w takich warunkach powoduje (tu wpisz listę objawów typu zawroty głowy, mroczki, ciśnienie powyżej normy, itp) i prosisz o zakup klimatyzatora. W załączniku zdjecia termometru. Co ci szkodzi coś takiego wysłać, przecież cię nie zwolni, skoro i tak jesteś na wypowiedzeniu. Ja bym od razu postraszyła PIPem za brak wody i przerwy.
        • igge Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 03.07.22, 02:05
          Jest zeczywiście coś takiego jak ludzkie podejście do pracownika.
          I u Ciebie autorko w pracy tego zdecydowanie zabrakło.
          Nie będę opisywać jak wygląda to np u mojej teściowej w pracy bo tam oprócz elementarnego minimum są i śniadanka fundowane i celebrowane przez pracodawcę plus masę innych drobiazgów oczywistych dla kogoś kto chce sobie i pracownikom stworzyć godne i przyjazne warunki do pracy.
      • ritual2019 Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:49
        A dlaczego nie masz przerwy ma obiad? Jesli pracujesz odpowiednia ilosc godzin to zapewnia to prawo pracy. Nie wiem jak dluga autorka ma przerwe, ale nie mozna jej nie miec chyba? W kazdym razie u mnie to jest 30 albo 60 min nieplatne ale nie ma opcji nie miec.
        • sundace46 Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:53
          Teoretycznie na 12 godz pracy przysługuje 0,5 godziny przerwy, teoretycznie. Praktycznie żeby zjeśc w spokoju, a pracujemy 7-19, 19-7 musiałabym jesć o 10-11. Póżniej,wcześniej jest mnóstwo roboty. Po prostu nie da sie odejśc od recepcji bo jest kolejka gości z różnymi sprawami, uchodżcy do tego, telefony, rezerwacje, mejle. Raz wystawiłam kartkę przerwa 10 minut na posiłek, zimą, afera była bo nikt w recepcji nie obsługiwał. Rzuciłam wniosek żeby osoba pracujaca na pół etatu przychodziła w dni kiedy jest najwięcej rezerwacji na ok. 13.30 wtedy byłaby to realna pomoc i można by w spokoju zjeśc posiłek. Dyrektor wysłuchał i nie zareagował, nikt z kolegów i koleżanek mnie nie poparł.Wniosek umarł.
          • ga-ti Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 13:13
            10-11 to całkiem dobra pora na drugie śniadania albo na pierwsze (ja nie lubię jeść rano, więc bym jadła pierwsze śniadanie).
            Zastanawiające jest, że nikt Cię nie poparł, oni nie jedzą, czy wystarczy im kanapka między klientami? Może jakoś sobie radzą, jednak ktoś z biura ich zastępuje?
            Widać, że szef kasę liczy, no cóż, już niewiele zostało do urlopu.
          • umi Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 03.07.22, 01:55
            Musisz mieć przerwę w pracy, nie możesz nie mieć. Żaden kolega nie musi stać za Ciebie nigdzie, masz mieć normalną przerwę w pracy. Niech to tak zorganizują, żebyście mogli jeśc i chodzić do kibla. Jesteście w 5 osob, każdy w swoim okienku? Najwyżej w jednym nie bedzie nikogo na czas przerwy. Świat się przez to nie skonczy.

            Ale nie kop się z koniem, idź na to zwolnienie. Jak tak bardzo lubią, zeby ich prawa były łamane, to niech mają jak chcą.

            "Raz wystawiłam kartkę przerwa 10 minut na posiłek, zimą, afera była bo nikt w recepcji nie obsługiwał. " - Szef zrobił afere czy ludzie? Podejrzewam, ze szef raczej, bo ludziom normalnie kazano by te 10 min, czekać. Nie musisz rzucac zadnegow wniosku, 10 minut to na tyle mało, ze każdy moze sobie poczekac. A jak nei moze, przyjdzie nastepnego dnia. Ten szef to mobber. Jakbys zebrala dowody mobbingu, moze by mu mozna bylo niezle dokopac suspicious
          • mid.week Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 03.07.22, 09:09
            sundace46 napisał(a):

            > Teoretycznie na 12 godz pracy przysługuje 0,5 godziny przerwy, teoretycznie.



            Przysługuje wyłącznie 15 minut wliczane w czas pracy. Pracodawca może, ale nie musi, przerwę wydłużyć, natomiast może kazać ją "odrabiać" czyli kończysz wtedy pracę 30minut później niż normalnie byś kończyła bez przerwy.


            Raz wystawiłam kartkę przerwa 10 minut na posiłek, zimą, afera była
            > bo nikt w recepcji nie obsługiwał.


            Wystawiałbym te kartki na każdej zmianie.

      • wredna_dziewucha_ze_wsi Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 03.07.22, 05:13
        ga-ti napisała:

        > Nie każdy ma w pracy klimę, ja nie mam, a w pomieszczeniach od południowej stro
        > ny w słoneczne dni jest ciężko. Woda niby być powinna, ale skoro nie ma to bier
        > zesz z domu własną i już.

        Chyba cię poyebało. To jest zasrany obowiązek pracodawcy, rozwala mnie, że musiał być zapisany w kodeksie pracy

        Ja wodę mam, ale już kawki, czy herbatki nie, radzimy
        > sobie całkiem dobrze. Z przerwami na obiad też różnie bywa, ja nie mam, to zna
        > czy mogę sobie obiad zjeść, ale nie mam wyznaczonej osoby, która mnie zastąpi,
        > jak ktoś ma chwilę wolną to zostaje, a ktoś inny idzie zjeść, częściej jest to
        > przysłowiowa "kanapka spod biurka". Skoro na recepcji jest was 5, nawet jeśli n
        > a zmiany to jakoś się chyba zazębiacie, trzeba się dogadać.

        No chyba nie. Laska pracuje w bieda hotelu u Janusza biznesu, co widać i czuć. Tam nie ma normalnych warunkowe pracy!!!
        Do autorki: sp.ierdalaj na chorobowe i nie patrz na innych pracowników.
        • spirit_of_africa Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 03.07.22, 12:23
          Ga-ti ja na Twoim miejscu tez bym się zastanowiła czy nie za mało asertywna jesteś w kwestii pracodawcy . Wody nie ma to bierzesz z domu.Przerwa obiadowa o 10 albo jedzenie spod biurka to świetnie itp. Sorry ale jak to czytam to mam wrażenie, ze jesteś typem, który usprawiedliwia pracodawcę.
          • ga-ti Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 03.07.22, 12:43
            +Bo ludzie pracują w różnych miejscach, z różnymi warunkami. Nie wszędzie jest kuchnia z wypasionym ekspresem i koszem owoców od pracodawcy. Czasem masz zapieprz taki, że nie masz się kiedy po tyłku podrapać i nie koniecznie w pracy fizycznej.
            Mam wodę z baniaków z dystrybutora, może być. Mąż ma butelkowaną i co z tego, że dostaje, jak jest tak podła w smaku, że bierze własną.
            Ważne jest też, by sobie stworzyć dobre warunki. Szefa nie zawsze da się zmienić, pracę zmienić bywa tym bardziej trudno, dlatego ważni są ludzie, z którymi się współpracuje.
    • 71tosia Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:36
      „Donosicielstwo nie leży w mojej naturze” - a dlaczego niby nie masz „donieść” szefostwu ze pracujesz ciągiem 12 godzin bez pomocy ze strony kolegów? To nie donosicielstwo tylko fakt. Ja bym trochę tez pobuntowala kolegów. Chociaż najlepiej w twojej sytuacji, jak radzą dziewczyny, isc na zwolnienie i podreperować nerwy przed podjęciem nowej pracy.
    • sundace46 Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 02.07.22, 12:44
      Dzieki dziewczyny emaila do szefa skonstruuje, jak ochłonę a poza tym akcja zwolnienie chociaz na trochę żeby odsapnać. Wiem, niektórym trudno uwierzyć, ale niestety są nadal takie miejsca pracy i są ludzie z którymi się pracuje a którzy nie odezwą się nic, im nic nie przeszkadza nawet mobbing ze strony pracodawcy, jatrzenie i koszmarne warunki pracy
      • mae224 Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 03.07.22, 10:00
        Właśnie mi się coś przypomniało, byłam parę lat temu w ośrodku, dla gości świetny, wszystkie możliwe usługi, pokoje sprzątane codziennie, czysto wszędzie, masa atrakcji, w dzień wyjazdu już spakowana ładowałam walizki, a serwis sprzątający już czekał pod drzwiami, żeby zdążyć ze wszystkim przed przybyciem nowych gości i właśnie w tym momencie dosłownie pod moimi drzwiami między te kosze z brudną bielizną osunęła się pani i po prostu ze zmęczenia zemdlała, a była dopiero 10 rano. Karetka, afera, re sprawy.
        Od tamtej pory wiem, że za każdym "świetnym hotelem, niekoniecznie tanim" kryje się armia zmęczonych potwornie w sezonie ludzi.
        Ps. Sama dorabiałam w hotelu (poza Polską) i u u niepolskiego januszexa, wytrzymałam 2 tygodnie, oprócz pracy, w przerwie obiadowej, trzeba było gotować jemu, jego matce, sprzątać mu dom i pilnować owej niepełnosprawnej babci.
        • nimaletko Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 05.07.22, 16:33
          mae224 napisała:

          > Ps. Sama dorabiałam w hotelu (poza Polską) i u u niepolskiego januszexa, wytrzy
          > małam 2 tygodnie, oprócz pracy, w przerwie obiadowej, trzeba było gotować jemu,
          > jego matce, sprzątać mu dom i pilnować owej niepełnosprawnej babci.

          OJP, powiedz, że żartujesz...
          Masakra, współczuję przeżyć.
    • anorektycznazdzira Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 03.07.22, 12:17
      Olać.
      W sensie technicznym- ja sądzę, że "skarżenie się na kolegów" wywlókł stąd, że powiedziałaś, że mogliby zejść zastąpić a nie schodzą i nie zastępują. Więc się w razie czego dowiesz, że owszem, powiedziałaś tak i się skarżyłaś.
      Tylko to nie ma znaczenia, wytrzymaj do końca wypowiedzenia, zabieraj sobie wodę do pracy, i miej ich w odwłoku. Szkoda nerwów.
    • li_lah Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 05.07.22, 09:49
      Szef stosuje sprytną manipulcję, podburza pracowników przeciwko sobie, tobie opowiada, ze oni donoszą na Ciebie, im opowiada dokladnie to samo, ze inni donoszą na nich i jesteście dzieki temu wszyscy skłóceni, nikt nikogo nie poprze i nie zglosi tego pracodawcy gdzie trzeba. Dobrze sie facet ustawil, a glupia tluszcza wierzy w jego klamstwa.
      • jammer1974 Re: Praca, doradżcie...fatalna atmosfera. 05.07.22, 13:57
        li_lah napisała:

        > a btw nie wiem czy wiesz, ale mozesz wziąć L4 na caly okres wypowiedzenia, dzie
        > ki temu skasujesz urlop, za ktory szefcio bedzie musial wyplacić ci ekwiwalent
        > pieniężny. nie tylko odpoczniesz a jeszcze wpadnie dodatkowa kasa.

        Blogoslawieni ktorzy madrze radza.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka