Dodaj do ulubionych

Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dziecięcy

05.07.22, 19:09
Ten wątek jest wyrazem mojej bezsilności.

Czy macie namiary na naprawdę dobrego pedagoga i/lub psychologa dziecięcego - online lub stacjonarnie w trójmieście?

Szukam profesjonalisty, który pomoże mi pogodzić się z faktem, że wychowuję człowieka, który nie zamierza podejmować żadnego wysiłku - nie tylko, żeby wypełniać obowiązki szkolne, ale nawet, żeby realizować swoje pasje.
Niech podpowie jak odpuścić i nie czuć się beznadziejną matką, która pozwoliła dziecku zmarnować sobie życie.
Albo niech zaproponuje rozwiązanie, którego jeszcze nie próbowaliśmy z setek dobrych rad znalezionych w książkach, blogach, warsztatach dla rodziców oraz usłyszanych od nauczycieli i pedagogów z poradni.
Obserwuj wątek
          • falcon_eye Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 21:57
            Powiedzmy, że interesuje się czołgami.

            I zanim dowiem się, że w takim razie warto wspierać jego zainteresowania, to opowiem jak to wygląda.

            No więc oprócz tego, że gra w World of Tanks (ma określony czas dziennie, granie nie jest problemem) to lepi czołgi za Blu Tac. To jest taka masa plastyczna, przypominająca konsystencją gumę do żucia w kolorze niebieskim.

            Ma albumy z czołgami i na podstawie zdjęć je lepi. Przy czym nie zależy mu, żeby być coraz lepszym w tym lepieniu, ani żeby robić to starannie. Byle jak najszybciej cośtam pougniatać i nazwać, że to czołg. Bo "nie ważne, nie chce mi się".

            Opisów w albumach nie czyta, ogląda tylko zdjęcia. Bo "nie chce mi się, nie interesuje mnie to".

            Wspomniał, że pod Londynem jest jakieś wielkie muzeum czołgów i że chciałby pojechać. To mu mówię, że nie ma sprawy, ale niech się przyłoży do angielskiego. Niech robi prace domowe, uzupełnia ćwiczenia, jakkolwiek niech się przygotuje do sprawdzianów. Albo może iść na dodatkowe zajęcia, tylko ma chodzić systematycznie. Bo na codzień nie robi nic. W ocenach przeważają nieprzygotowania (ze wszystkich przedmiotów) i dwójki/trójki ze sprawdzianów, do których w ogóle się nie uczy.

            I co się okazało? "A to nie, nie chce mi się"
            • turzyca Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 22:16
              >Wspomniał, że pod Londynem jest jakieś wielkie muzeum czołgów i że chciałby pojechać. To mu mówię, że nie ma sprawy, ale niech się przyłoży do angielskiego. Niech robi prace domowe, uzupełnia ćwiczenia, jakkolwiek niech się przygotuje do sprawdzianów. Albo może iść na dodatkowe zajęcia, tylko ma chodzić systematycznie. Bo na codzień nie robi nic. W ocenach przeważają nieprzygotowania (ze wszystkich przedmiotów) i dwójki/trójki ze sprawdzianów, do których w ogóle się nie uczy.
              >I co się okazało? "A to nie, nie chce mi się"


              A wiesz? Po Twojej zachęcie to mi się też odechciało uczyć angielskiego.
              • turzyca Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 00:02
                To może jeszcze po kolei, dlaczego ta zachęta była zniechęcająca:
                1) cele są nieprecyzyjne, "jakkolwiek przygotowuje do sprawdzianów", "chodzi systematycznie",
                2) realizacja nagrody jest nieokreślona w czasie - kiedy ten wyjazd nastąpi? W ferie zimowe 2028?
                3) reakcja z cyklu "okay nie ma sprawy'" jest taka odrzucająca, zniechęcająca do jakiegkolwiek wysiłku, bo jakie są szanse, że matka stwierdzi, że jednak nie ma sensu szarpać się na taki wyjazd, przecież to nic nie warte. To jest doświadczenie sporej liczby osób, których upodobania odbiegają diametralnie od upodobań rodziny, reakcja w takiej sytuacji jest całkiem niezłym miernikiem.

                Masz dziecko, które ma silną, konkretną fascynację. Co może być świetną siłą napędową do wszelkich akcji pedagogicznych. A Ty jakby w ogóle to pomijasz, ośmieszasz, nie doceniasz. Dlaczego on te czołgi lepi z czegoś, co się do tego kompletnie nie nadaje? Przecież nawet jakby był Michałem Aniołem, to z blutacku nie da się wyrzeźbić czołgu. Wyraźnie powiedział, że robienie modeli czołgów nie wchodzi w grę? Nie chce, nie życzy sobie, w ogóle nie rozmawiajmy o tym? Modelarstwo jest świetną szkołą wytrwałości, można zacząć od modeli już pomalowanych z małą liczbą elementów i przejść na wyższy poziom, krok po kroku. Wczytaj się trochę w temat i jak przyjdzie Ci z którymś kolejnym sklejonym modelem, to znowu doceń staranność wykonania i włożoną pracę, dostrzeż postępy, spytaj się o to, co on ceni w tym czołgu, a potem spytaj z głupia frant, czy one miały takie kolory przez całą wojnę. Albo czy jakby zamalować flagę TEGO kraju, a namalować flagę TAMTEGO, to czy to będzie dość, żeby wyglądał jak z tamtej armii - okaże się, że trzeba mu zmienić kamuflaż i takie tam.
                Jeśli masz w okolicy sensownych modelarzy (to ważne, część środowiska jest specyficzna), to skontaktuj go.
                Możesz zacząć od sprezentowania modelu czołgu bez klejenia, takiego gotowca. Albo wsiąknie w zbieranie gotowców albo przejdzie do modelarstwa. Kolekcjonerstwo też może być dodatkowym napędem.

                Użyj tych czołgów jako lewarka do systematycznej pracy - zabierz go choćby na paradę Wojska Polskiego, obiecaj wycieczki do muzeów w Warszawie (pod koniec października, horyzont ma być niezbyt odległy) i Poznaniu, jeśli np. będzie miał 80% prac domowych odrobionych. Nie, jeśli będzie miał co najmniej jakąś tam ocenę tylko jeśli będzie miał co najmniej jakiś tam poziom systematyczności. I jasne, że na początku będziesz musiała mu o tym przypominać, ale niech to jest powiązane z konkretną nagrodą, żeby nie było "nie, nie chce mi się." Wyrobienie skojarzenia "zrobione zadanie - jest miło" to trochę dłuższe zadanie, wielu polskich rodziców nie umie tego osiągnąć, to zupełnie nie jest nasza pedagogika, żeby doceniać, że dziecko zrobiło pięć linijek szlaczków, a nie krytykować niechlujność. Nauczenie się, żeby dziecko chwalić za pracę i wysiłek, a nie za efekty jest trudne.
                A jak zacznie pracować systematycznie, to i oceny pójdą w górę. Win-win.


                Okay, rozumiem, że czołgi były przykładem, ale chodzi o koncepcje.


                Może rozważ też gejmifikację?
                www.youtube.com/watch?v=YxsAxi30BYw
                w przypadku 12latków, którym ogranicza się czas przed ekranami, to dość trudne, ale część z tych koncepcji można przenieść w świat offline - kommalika jest przykładem takiego rozwiązania.
                • falcon_eye Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 00:23
                  Doceniam Twój komentarz, naprawdę, ale właśnie dlatego postawiłam konkretne pytanie, żeby nie przerabiać wszystkich sytuacji z życia.

                  Napisałam tak nonszalancko o tym angielskim, chociaż w rzeczywistości było tak jak sugerujesz - wyjazd miałby się odbyć w te wakacje, jeżeli w drugim semestrze nie będzie miał żadnego nieprzygotowania z prac domowych (nie mają ich dużo) a z angielskiego będzie miał 4 na koniec roku (to akurat byłby efekt systematyczności, bo bez jakiegokolwiek nauki ma 3) LUB brak nieobecności nieusprawiedliwionych na angielskim dodatkowym.

                  A na samą propozycje zareagowałam z dużym entuzjazmem bo bardzo lubię z nim wyjeżdżać. Mamy zaliczone to co zaproponowałaś, plus wilczy szaniec, kompleks Riese, muzea wojska polskiego w Toruniu i Kołobrzegu, przejażdżki czołgiem w Mrągowie i pod Wejherowem. Liczyłam że ten Londyn (i jeszcze pojawił się pomysł Karlskrony) będzie taką marchewką dla której weźmie się w garść. I zrezygnował.

                  Z blu taca można robić fenomenalne modele. Zaproponowałam mu żebyśmy poszukali tutoriali i inspiracji.
                  "Nie, nie chce mi się".

                  Jego ojciec jest amatorem-modelarzem. Lubi sklejać, ale nie robi z tego dzieł sztuki (pisze o tym, żeby uniknąć posądzania o wygórowane standardy). Proponował młodemu - kupował proste modele, zapraszał do wspólnego sklejania, w atmosferze zabawy i bez spiny.
                  "Nie, nie chce mi się"
                  • mika_p Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 00:39
                    A może te czołgi wcale nie są jego pasją? Gra może być po prostu fajna, grywalna, ale to nie musi znaczyć, że człowiek ma ochotę zgłębiać temat gry.
                    Albumy z czołgami pragnął mieć, czy po prostu dostał, bo skoro gra w czołgi, to pewnie go to ciekawi?
                    Może ty stajesz na uszach, żeby rozwijać jego zainteresowania, a on z tobą jeździ, bo co ma nie jeździć, zresztą, jest za młody, żeby zostawać w domu, a czołgiem to i ja bym się przejechała, chociaż czołgi mnie absolutnie nie interesują.
                    Albo kiedyś się interesował i mu przeszlo, a wszyscy dalej próbują rozniecić gorejący płomień z przejściowego zainteresowania?
            • extereso Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 08:39
              Wiesz, uważam, że bardzo się starasz,i zapewne jesteś bardzo dbającą mamą. Chciałam Ci napisać tylko, żeby przedstawić inny rodzicielski punkt widzenia. Syn powiedziałby, że chce muzeum w Londynie, tow zależności czy jest to wydatek czy nie, zgodziłabym się z przyjemnością albo nie. Ale nie dawałabym warunków. Życie z dziećmi to właśnie życie a nie ciągłe wychowywanie. Gdyby mąż powiedziałby tak, wezmę cię na Islandię, ale wyprasuj mi w zamian koszule, serio rozważałabym rozwód ( bez tego kontekstu może sobie prosić o cokolwiek, czasem się zgodzę czasem nie). Nie jest dobrze jak rodzic staje się ciałem rodzicielskim rozważającym wpływ wszystkiego na kształtowanie dziecka. Zapewne przesadzam, ale tylko tak w skrócie mogę pokazać mój styl myślenia, przepraszam za te hiperbole.
      • falcon_eye Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 23:03
        Trudno powiedzieć żeby coś konkretnego wykonywał dobrze i miał osiągnięcia, które wprawiają w dumę.
        Na pewno jestem dumna z tego, że jest zabawnym, wygadanym, rodzinnym, miłym i pomocnym chłopakiem. Póki co nie pakuje się w obiektywne kłopoty.

        Spędzamy dużo czasu razem, głównie na spacerach, bo rower czy basen to już mu się nie chce. Często jeździmy po Polsce, odwiedzamy interaktywne wystawy, muzea. Chętnie jeździ i ogląda to co widać na pierwszy rzut oka, ale w sumie nic więcej go nie interesuje (nie czyta opisów, nie słucha przewodnika, nie zadaje pytań).
        Od małego do niedawna prawie codziennie czytaliśmy mu na głos. Lubił to czytanie i zachęcałam żeby wybierał w księgarni czy bibliotece książki, ale tego już mu się nie chciało. W tym roku przestałam czytać bo stwierdził że to nudy co wybieram. Sam oczywiście też nie czyta.

        Jego koledzy są w porządku, i co prawda nie mają specjalnych hobby ani wyników w nauce, ale każdy chodzi na jakiś język czy zajęcia sportowe. Mój syn chciał iść na zajęcia z ceramiki. Zrezygnował po dwóch razach, jak okazało się, że to wcale nie jest takie proste a instruktorka namawia żeby jednak próbował robić coś na kole, zamiast gnieść glinę w rękach.

        Rodzonego rodzeństwa nie ma. Mieszka z nami młodszy syn męża z pierwszego małżeństwa. Chłopcy są obojętni wobec siebie.

        Co z tego wynika?
        • szare_kolory Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 14:51
          To pociągnijmy temat dalej, bo nie odpowiedziałaś na pytanie co robi dobrze. Napisałaś trochę o cechach jego charakteru, ale nie o tym w czym jest dobry. Np: matematyka albo jakiś jej dział. Albo: lubi gotować i przyrządza świetne śniadania.
          Z tego co piszesz ja mogę domyślać się jednego: że on jest zniechęcony a nie leniwy. Że porzuca aktywności, bo obawia się, że nie poradzi sobie albo że nie sprosta wymaganiom.
          Zatem pytań ciąg dalszy: jak on się uczy? W sensie: przychodzi ze szkoły, robi zadania domowe - to jak to przebiega? Robi to sam? Z Tobą? Z Tatą? Z Wami razem? Z bratem?
          Czy któremuś z Was, rodziców jakoś szczególnie zależy na którymś przedmiocie? A może na wszystkich? Jak go mobilizujecie? Jak go dopingujecie do pracy? Czy porównujecie do kolegów? Do brata?
          On ma 12 lat i już chcemy mu przylepić łatkę, że jest leniem. To chyba jednak trochę za wcześnie. Piszesz o psychologu dla dziecka, który ma dać odpowiedź Tobie. Czyli nie szukasz pomocy dla chłopca ale wymówki dla siebie. Teraz pytanie: do czego potrzebna Ci ta wymówka?
          Nie odbierz tego, proszę, jako atak na siebie. Staram się zadawać Ci pytania, które być może pozwolą Ci odkryć coś, czego nie widzisz, bo stoisz za blisko. A co być może jest przyczyną tych trudnych dla Was obojga sytuacji.
          Ty chcesz dla niego jak najlepiej, chcesz, żeby był aktywny, żeby dobrze się uczył itd. Wszyscy wiemy jak bardzo jest to ważne i zrozumiałe jest, że chcesz tego dla swojego dziecka. Pytanie tylko jak do tego stanu dojść, żeby nie stracić po drodze radości i pewności siebie.
    • golf_pod_brode Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 22:21
      Czytam i mam coraz większe oczy.
      Kobitko, chłopak jest wczesnym nastolatkiem. Możliwe, że jest uzależniony od gier komputerowych, a możliwe, że nie. Życie z nastolatkiem bywa trudne.
      Wszyscy byliśmy kiedyś nastolatkami.
      Nie jestem z Trójmiasta, więc namiarem nie wesprę, ale wiesz co? Będzie dobrze. Trzymaj się.
      • joana012 Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 22:36
        Rany, to dzieciak jeszcze. Jeśli nawet nie przepada za nauką jak większość jego rówieśników, to nie znaczy że przegrał życie. Daj mu akceptację raczej, bo z Twojego posta bije skrajny pesymizm i pewnie dziecku dajesz odczuć że inne były wobec niego oczekiwania.
        Dzieci są tylko dziećmi. Mają prawo być przeciętniakami zarabiającymi najniższą krajową i nie mieć żadnych pasji przez całe nawet życie. A ty jakie masz pasje, którymi chciałabyś go zarazić? Co fajnego wspólnie robicie?
      • 1matka-polka Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 23:07
        samawsnach napisała:

        > Gdzie byś nie trafiła, to zadbaj o to, by była to praca uwzględniająca całą rod
        > zinę, a nie tylko ktoś, kto "ponaprawia" dziecko, albo podpowie ci, jak je napr
        > awić.

        Przestan, przeciez kazdy terapeuta, pedagog i nauczuciel mowili im, ze ona i maz? wywiazuja sie z obowiazkow rodzicielskich wzorcowo!
    • asfiksja Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 22:44
      >człowieka, który nie zamierza podejmować żadnego wysiłku - nie tylko, żeby wypełniać obowiązki szkolne, ale nawet, żeby realizować swoje pasje
      Wycofanie z aktywności to typowy objaw depresji. Zabrałabym dziecko do psychiatry, choćby po to, żeby wykluczyć tę poważną (i czasem śmiertelną) chorobę. Przeczytałam jeszcze twoje dodatkowe wyjaśnienia o "czołgach" - i zrobiłabym jeszcze dodatkowo diagnozę w kierunku spektrum autyzmu.
      • falcon_eye Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 23:34
        Psychoterapia i psycholog (osobno) nie widzą objawów depresji. Widzą duże deficyty wewnętrznej motywacji, ale zalecenia, które proponowali nie przynoszą efektów.
        I nie jest to jakaś niedawna zmiana, tylko problem który był zaobserwowany i przepracowywany od najmłodszych lat.

        Zaburzenia ze spektrum autyzmu wykluczone.
        • mika_p Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 23:55
          A po co ma mieć motywację wewnętrzną, jak ciągle ktoś nad nim pracuje, animuje, ocenia.
          Właśnie miałam zapytać, czy on ma przestrzeń na to, żeby się ponudzić, poszukac sobie zajęcia, i od kiedy trwa ta ciągła praca nad nim. Skoro od najmłodszych lat ciągle ktoś stoi nad głową, patrzy na ręce i truje dupę, to nie dziwię się, że mu się nie chce. Efekt jest taki sam (motywowanie, czyli trucie), a przynajmniej nie trzeba się wysilać i poddawać ocenie. Mnie też by się odechciało, gdyby ktoś wciąż oceniał, czy dobrze lepię z plasteliny i miał pretensje, że się nie staram
          • falcon_eye Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 00:57
            Może to trudno sobie wyobrazić, ale nie wisimy mu nad głową i nie trujemy dupy.

            Praca, w tym wypadku to praca moja i ojca dziecka - żeby dowiedzieć się jak najwięcej o psychologii i pedagogice dziecięcej tak, żeby właśnie unikać typowych błędów trucia dziecku dupy, porównywania do innych, wypełniania dnia zajęciami, wchodzenia na ambicje i rozliczana z ocen. Nic takiego nigdy nie miało miejsca.

            Dzieciak ma dobre dzieciństwo, wystarczająco dużo czasu dla siebie i wystarczająco dużo czasu z każdym z rodziców. Ma czas się ponudzić i potrafi sobie znaleźć zajęcie.

            Jego problem jest taki, że porzuca to zajęcie jeżeli przedstawia dla niego jakąkolwiek trudność.

            Mój problem to poszukiwanie nieznanych mi dotąd sposobów na pokonanie jego trudności lub zaakceptowanie, że nic więcej nie da się zrobić. I proszę o kontakt do specjalistów, którzy mogliby nam w tym pomóc.
        • pomozeciepomozemy Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 10:30
          Zacznę od tego, że określę swój wpis jako niepotrzebny/zbędny/bezużyteczny - zanim Ty to uczynisz, bo jesteś z tej grupy "szukających porady", którzy każdy wpis muszą odpowiednio ocenić i skatalogować - a następnie spytam:

          A jaki to problem "był zaobserwowany i przepracowywany od najmłodszych lat"? Nie chciało mu się sięgnąć po grzechotkę?

          (Żadne śmichy-chichy, moje dziecko wylądowało na rehabilitacji, a tam dowiedziałam się, że zabawek nie można wkładać do ręki tylko trzeba położyć w bliskiej odległości plus nabyć pałąk - wtedy niemowlę będzie musiało do nich sięgać i przez to rozwijać się motorycznie.)

          Z drugiej strony: "setki dobrych rad", "zalecenia wielu specjalistów" i to przepracowywanie od najmłodszych lat, które mnie zmroziło, bo nie widzę tu dziecka z odchyleniami od normy czyli średniej (choć geniusza też nie wyczuwam, niestety, niestety, ale może intuicja mnie zwodzi)... naprawdę tak niepewnie się czujecie w roli rodziców?

          Mam dziecko w Twoim wieku. Byłam dzieckiem w wieku Twojego dziecka i jestem dorosłym ze spieprzonym życiem. Nie chcesz mu spieprzyć życia to go ciągle nie oceniaj, nie krytykuj i nie przycinaj do swoich wyobrażeń. Pamiętaj, co powiedział Khalil Gibran (nie, nie specjalista od wychowania, tylko libański poeta, który żył ponad sto lat temu): rodzic jest jak łuk, a dziecko jak strzała. Łuk nigdy nie doleci tam, gdzie doleci strzała.

          A w ogóle to jakie Twoje dziecko ma mieć motywację do robienia kariery w przyszłości (bo przecież o karierę koniec końców Ci chodzi, a nie o głupi czołg z gliny czy plasteliny, wszelkie nazwy handlowe zastrzeżone) jeśli wszystko dostaje do łapy jak, nie przymierzając, moje niemowlę swoją grzechotkę?
    • ga-ti Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 05.07.22, 23:46
      Taki zblazowany wczesny nastolatek. Może się pogłębić albo jednak wyjdzie z tego, dojrzewanie to jedna wielka niewiadoma.
      Nie uważam,że Autorka nie lubi swego dziecka, opisała problem, na tym się skupiła, przecież nie będzie opisywac nam całego swego życia.
      Trochę to pewnie taki wiek, trochę charakter. Mój syn też nie lubił czytać, pamiętam, że kupował jakieś gazetki z modelami pojazdów wojskowych (w czołgi też grał), składał model i tyle, gazetka lądowała w pudle, czytać mu się nie chciało. To trochę takie pokolenie obrazkowe, mało dzieci z fascynacją czyta, mało nawet słucha czytania, bo to jest nudne, bo ich mózgi są przyzwyczajone do wielu bodźców, szybko zmieniających się obrazków, muzyki, efektów specjalnych. Takie czasy. Mój w końcu polubił audiobooki. Może i Twój zaskoczy? A może zainteresuje się kanałami historycznymi na yt? Historia bez cenzury to hit wink ale i o uzbrojeniu, wozach bojowych, np. Irytujące historie.
      W szkole to nastolatkom zwykle się nie chce, ale może przyjrzyj się klasie, atmosferze, czy uczący się nie są jakoś tam hejtowani, czy nie panuje gloryfikowanie "niechcemisię" albo w drugą stronę, za bardzo cisną i jeśli ktoś nie wyrabia to sie poddaje?
      Z kolegami tez tak czasem bywa, że fajnie jeśli są, dobrze się bawimy, ale jeśli ich nie ma to też nie jest źle, radzę sobie sam. Niedawno koleżanka mi się żaliła, że jej syn sam z siebie nie zadzwoni do kolegów, nie zaproponuje spotkania, rowerów, piłki, czegokolwiek. Zresztą koledzy sami z siebie tez nie proponują. Trzeba ich zachęcać, rodzice musza się zdzwaniać, czy jakoś inicjować spotkania i wtedy jest fajnie, dzieciaki zadowolone, wspólnie sie świetnie bawią.

      Nie chcę Cię uspokajać na siłę, bo to Ty znasz swoje dziecko i jeśli czujesz, że coś jest nie tak, to szukaj fachowego wsparcia (niestety nie pomogę).
        • extereso Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 06:18
          Mój, dysgrafik, problemy z uwagą, też tak miał do pewnego stopnia ( inne jest to, że zawsze lubił bardzo kolegów i było dla niego ważne, nie obojętne, żeby się z nimi spotkać). Też to wiążę z dysleksją. On musiałby znacznie więcej wysiłku wkładać w to, żeby było zadanie i tak gorsze niż u kolegów bez wysiłku, to bardzo demotywuje. Nie był w stanie nawet zrobić czytelnych notatek.Wyrósł. Cudem trafił do bardzo dobrej szkoły średniej i tam się przystosował, okazało się, że te podstawowe umiejętności np.pisania ładnego to nie wszystko, docenili go, jego myślenie, nawet zaczął lekcje odrabiać, a po stopniach widzę, którzy nauczyciele są dobrzy - tam się stara nawet bardzo. Akurat z polskiego miał wyśmienita panią w podstawówce, i coś tam robił, a test według niego był bardzo łatwy, angielski zna ( ale na lekcje dodatkowe też odmówił chodzenia ) sam z siebie, a matmę przerobila z nim siostra, inaczej nie byłoby szans na dobrą szkołę ( i tak uważałam za zupełny cud, że się dostał, ja nawet nie skladałabym tam papierów, ale on się uparl, że pierwszą pozycję na podaniach w systemie wypełni jak chce a resztę mam już uzupełniać jak ja chcę. Tuż za nim było odcięcie punktowe, pozostałe dzieciaki wszystkie z paskami, średnia powyżej pięć,.były w rekrutacji dodatkowe punkty za angielski, inaczej nie miałby szans,: a teraz radzi sobie, jest w środku stawki, a są przedmioty gdzie radzi sobie wręcz bardzo dobrze. Mnie też martwił brak wytrwałości, wycofywanie się. Mąż z kolei mówił, że jak na8/10/12 lat wypełnia najważniejsze obowiązki dla tego wieku ( chodzi do szkoły, robi zazwyczaj lekcje nawet jeśli nakłaniany do pewnego momentu, robi coś w domu, żyje życiem rodzinnym i koleżeńskim) to mam wstrzymać konie i nie oczekiwać, że będzie planować i motywować się jak dorosły. Jest ok chłopak. To spojrzenie mi bardzo pomagało. My przeciwnie, nie robiliśmy zaleceń z poradni. Świadomie i z lenistwa, pół na pół .nie chcieliśmy, żeby wszystko kręciło się wokół deficytu, dodatkowych zajęć, ćwiczeń grafomotorycznych, miałam odruch wymiotny na sama myśl. Zrezygnowaliśmy z tego.raczej staraliśmy się spędzać fajnie czas, nie analizować w kółko tego pisania, czytania, szkoły. I stało się tak, żeI naprawdę dojrzał. Teraz nie powiedziałabym, że się martwię o niego, czasem oczywiście, co za zawód wybierze itd, ale generalnie wierzę, że sobie poradzi. Widzę bardzo fajnego chłopaka. Nie idealnego, ale super.
      • mika_p Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 00:06
        Z tego, że ktoś lubi składać modele, nie wynika, że chce się czegoś dowiedzieć o oryginałach. Może lubić sam proces składania.
        Jak małe dziecko buduje z klocków domek, to mu się nie robi wykładu o architekturze.
        Jak dorosły człowiek robi na drutach, to nikt nie oczekuje, żeby równolegle wchłaniał wiedzę o tajnikach strzyżenia owiec, historii kołowrotka i poznawał najwspanialsze dzieła wybitnych dziergaczy.

        Gazetka z modelem jest łatwiejsza do sprzedaży niż sam model, więcej kanałów dystrybucji, i nie wiem, czy nie niższy vat.
    • falcon_eye Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 00:39
      Jakiś czas temu syn poprosił o czołg Cobi (długo wybierał model), który dostał przy najbliższej okazji prezentowej (pewnie zaraz się okaże, że go rozpuściłam bo dostał na święta prezent, o który prosił).

      Entuzjazm przeszedł mu, jak sobie uświadomił że to są klocki jak LEGO, które trzeba składać według instrukcji. A jemu się nie chce składać według instrukcji. Więc ich nie złożył.

      I nie, nie chciał pomocy. Wolał stwierdzić, że w sumie to ten czołg jest nudny.

      To jest przykład mechanizmu obronnego, który próbujemy albo skorygować albo zaakceptować, jeżeli naprawdę już nie istnieją żadne rozwiązania.

      Także dziękuję za wszystkie diagnozy depresji, presji i patologii rodzinnych - tego nie potrzebuję.

      Dziękuję również za te nieliczne pomocne odpowiedzi i z chęcią przyjmę kolejne namiary na specjalistów, którzy podejmują takie tematy.
      • aqua48 Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 12:50
        falcon_eye napisała:

        > Entuzjazm przeszedł mu, jak sobie uświadomił że to są klocki jak LEGO, które tr
        > zeba składać według instrukcji. A jemu się nie chce składać według instrukcji.
        > Więc ich nie złożył.

        A powiedzieliście mu że to ok i że wcale NIE MUSI składać klocków według instrukcji bo to rzeczywiście może być piekielnie nudne i odtwórcze? Uświadomiłaś mu że ma prawo zbudować z tego zestawu cokolwiek innego, swojego i że ten przedmiot lub pojazd może być dużo lepszy niż przedstawiony na obrazku?
    • panna.nasturcja Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 01:46
      Autorko, czy Twój syn jest adoptowany?
      A jeśli nie to czy w jego życiu miało miejsce cokolwiek, co małe dziecko może odebrać jako porzucenie?
      Na przykład pobyt tego dziecka w szpitalu, dłuższy (co to znaczy "dluższy" zależy od wieku dziecka, ja malutkie to i tydzień może mieć znaczenie, jak roczniak to jednak dłużej) wyjazd Twój lub męża, jakiś Wasz pobyt w szpitalu, sanatorium, wyjazd do pacy daleko albo zniknięcie (z dowolnego powodu) stałej opiekunki, babci?
      Zmarł ktoś bliski i obecny w Waszym życiu?
      Czy Twój mąż jest kego ojcem? Jeśli nie to co się z nim stało?
      Nie musisz na żadne z tych pytań odpowiadać tutaj, ale jeśli cokolwiek Ci pasuje to poszukaj w kierunku tzw. unikania wysiłku w zaburzeniach więzi.
      Bo jeśli nie w grę nie wchodzi niepełnosprawność intelektualna, dysleksja, depresja, molestowanie seksualne to to, co opisujesz plus brak reakcji dziecka na próby pobudzenia motywacji może właśnie świadczyć o niewielkich zburzeniach więzi a jednym z ich objawów jest unikanie wysiłku.

      Jeśli tak to szukaj specjalisty od tego, możesz popytać w ośrodkach adopcyjnych czy mogą kogoś polecić, mogą wiedzieć, bo to częsty objaw u dzieci do adopcji.
      • ingaki Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 04:14
        Z tego co mówisz, raczej jest to niska samoocena, nie docenianie go w przeszłości za małe osiągnięcia to po co się starać. Boi się porażki, więc bezpieczniej mu jest nie podjąć ryzyka. Zapewne tego nie widzisz ale musiały być jakieś docinki, porównywanie do innych (może nieświadome) jakieś teksty typu popatrz na Jasia on to się uczy. Mogło również być że za bardzo chwaliłaś nawet pierdy, i stwierdzenie że nie ważne co zrobię to i tak będzie Ok. Trzeba umieć chwalić, ale tak żeby też motywować.
        Popatrz na siebie, czy na męża, czy wy macie jakieś hobby które on widzi, że realizujecie. Czy widzi was jak czytacie książki. Czy tylko po pracy podstawowe domowe obowiązki i siedzicie przed tv i telefonem? Może po prostu ma to po którymś z was, tak zwany słomiany zapał do podejmowania wyzwań.
      • aguar Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 09:38
        A nie myślisz, że problem mogło stworzyć samo prowadzanie tego dziecka po specjalistach, diagnozowanie go, ocenianie itd.? Czy to nie mógł być sygnał dla dziecka, że rodzicom nie pasuje, jaki jest, chcą go jakoś zmienić, naprawić. Oni i specjaliści widzą w nim jakiś problem, coś z nim jest nie tak. To może działać demotywująco. Zabranie go znów do kolejnego specjalisty może odnieść odwrotny skutek do zamierzonego. Dla mnie sens ma wyłącznie wizyta u specjalisty samych rodziców i potem ew. ich dyskretne działania wobec dziecka zgodnie z jego radami.
        • falcon_eye Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 12:19
          Może nieprecyzyjnie wyraziłam się w pierwszym pytaniu, ale to właśnie ja z ojcem dziecka chcemy się skonsultować ze specjalistą - kimś, kto NAM pomoże dobrać właściwą postawę. Zwykli psychoterapeuci dla dorosłych odsyłają do psychologów i pedagogów dziecięcych. Ci, do których trafiliśmy rozkładają ręce albo dają sprzeczne wskazówki.

          Syn przez 12 lat życia miał:
          * terapię wczesnego wspomagania rozwoju (której oczywiście nie pamięta)
          * dwie diagnozy w PPP - w wieku 6 i 12 lat ze względu na zaburzenia koncentracji i ryzyko dysleksji
          * badanie przetwarzania słuchowego i badanie wzroku
          * kilka miesięcy temu jedną wizytę u psychoterapeuty, właśnie ze względu na pomysł "a może to depresja"

          Czy taka intensywność wygląda jak ciąganie po specjalistach i ciągłe ocenianie?
      • grey_delphinum Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 09:06
        Nie czytałam wszystkich komentarzy, więc odniosę się głównie do początkowego wpisu.

        Po prostu są takie nastolatki, z których wyrastają potem tacy dorośli. Nie twierdzę, że tak musi być w przypadku Twojego syna, ale czasami trzeba się z tym pogodzić i już.

        Mam takiego brata. Niby spory potencjał (przynajmniej wg rodziców, bo ja to widzę nieco inaczej), ale wszystko robi połowicznie, byle tylko zrobić i za bardzo się przy tym nie zmęczyć. Nie ma żadnych wielkich pasji i ambicji (tzn. niby ma, ale niewiele robi w kierunku ich realizacji, po prostu plynie z prądem). Unika wszystkiego, co wymaga większego wysiłku i determinacji w działaniu.

        Ale, trzeba przyznać, że naprawdę nieźle się urządził w życiu - formalnie przejął firmę od ojca, ale ten nadal w firmie haruje (taki typ, co umrze na posterunku), więc mój brat ma tam niewiele roboty. No ale jest "prezesem".
        Mieszka w domu rodziców, więc ominęły go wszelkie problemy związane z tym tematem.
        A w dodatku ma znacznie starszą partnerkę, która go niańczy i niewiele wymaga, a traktuje jak młodego boga (brat ma ponad 40 lat).

        Maksyma, by minimalizować napięcia w życiu i niepotrzebnie się nie wysilać okazała się dla mojego brata bardzo korzystna 😉 a przez lata słyszałam narzekania z ust rodziców, podobne do tych z Twojego postu. .
    • alpepe Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 09:10
      Przeczytałam wszystko i rozumiem, nawet mam podobny przykład w otoczeniu, nie rodzina, dziecko aż ucieka teraz z lepszej szkoły, bo sobie nie poradził w niej, do odpowiednika branżówki. Tam były jednak grubsze sprawy, okłamywanie rodziców, podrabianie podpisów, etc.
      I w sumie nie da się nic zrobić, terapia nie pomoże. Ja jako matka bym skupiła się na dobrym spadku dla takiego lesera, tak na wszelki wypadek. Myślę, że mojemu dziecku bym odpuściła i sobie też. Chce tak kuć swoje życie, trudno. Mam jeszcze drugi przypadek w swoim otoczeniu, osoby, która też z lepszej szkoły przeniosła się do zawodówki, bo jej się nie chciało, uczyć, skończyła, zdobyła zawód i jakoś przędzie. Czasem ta osoba ma pretensje do rodziców, że jej nie przymusili do tej lepszej szkoły, ale czy to by coś zmieniło na lepsze. Tego się już ani ta osoba, ani jej rodzice nie dowiedzą.
    • triss_merigold6 Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 09:45
      Przypominają mi się dwie wariatki forumowe.
      Jedna szukała kursów projektowania dla 10-latki, bo chciała zwykle zainteresowanie garderobą przekształcić w "prawdziwe zainteresowanie" i druga, dla której każdy spacer po mieście z córką był okazją do wykładów i odpytywania z historii i architektury.
      • wena-suela Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 10:39
        To fakt. Biedny dzieciak. Matka niezadowolona że w muzeach nie czyta opisów, nie słucha przewodnika i nie zadaje pytańcrying I to nieprawda, że chce zmniejszyć presje i oczekiwania. Nieustająco chce znaleźć śrubkę do dokręcenia bo potrzebny jej specjalista od MOTYWACJI. Psychoterapeuta dla rodziny potrzebny, a oddech dla syna.
    • verena0 Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 10:27
      To jest dopiero bardzo młody człowiek. Prawdopodobnie dyslektyk. Oni nie mają czasem motywacji do nauki, bo muszą więcej niż inni wkładac wysiłku do nauki, a niekoniecznie będą z tego efekty. Więc jeśli ktoś się uczy, a dalej ma słabe oceny, to po co się uczyć? Może potrzebne jest wzmocnienie poczucia wartości dziecka w innym miejscu niż szkoła. To jest młody człowiek, więc dopiero poznaje siebie i szuka. Czasami dorosły człowiek nie wie, co ma w życiu robić, nie ma motywacji, a co dopiero taki chłopiec Może warto przyjrzeć się swoim oczekiwaniom co do dziecka, metod wspierania, zachecania, bo widać że staracie się to robić, zależy Wam, ale skoro to nie działa, może warto poszukać innych metod. Czyli dla dziecka cos, co je wzmacnia i rozwija, dla rodziców też może coś w stylu Szkoły dla Rodziców. I dać sobie czas. Tu jest pasja i to jest zasób dziecka.
        • obrus_w_paski Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 07.07.22, 12:38
          W ogóle pasja jest przereklamowana. Bo co to niby w ogóle znaczy.
          Nie mówiąc o tym ze ja przez całe swoje życie miałam kilka „pasji”, które szybko wygasały. Czy to dyskwalifikuje wartosc zainteresowani?
          PrEz 5-6 lat szylam i robiłam (współczesne, bardzo ładne) swetry na drutach które nawet sprzedawałam za fajna stawkę. Teraz już tego nie robię a maszynę do szycia sprzedałam. Czy to oznacza ze to nie była pasja? Czy to była strata czasu?
          Chodziłam na ceramikę i byłam w niej beznadziejna. Mino to wyciszala mnie i sprawiała radość. Pasja cyz już nie?

          Chodziłam na jogę i pilates be żadnej potrzeby bycia lepsza niż dnia poprzedniego.

          Ja mam prawie 40 lat, tu mówimy o 12 latku. Zmęczyłam się podczas samego czytania co trzeba zrobić żeby pojechać do Londynu.
    • miss_fahrenheit Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 10:52
      Czy Ty przypadkiem nie jesteś perfekcjonistką? (te wszystkie warunki, chęć by był w czymś co raz lepszy etc...) Nie krytykuję, sama niestety mam tę wadę. Odpuść trochę, jeśli nie jesteś w stanie sama z siebie, spróbuj znaleźć pomoc psychoterapeutyczną także dla siebie. Czytając, co napisałaś, odniosłam wrażenie, że piszesz o młodym, acz dorosłym człowieku, a tymczasem to wczesny nastolatek... Postawa "rób coś, angażuj się, bądź co raz lepszy" vs. "nie chce mi się" to jest ładna recepta na porażkę i "wyhodowanie" niskiej samooceny u syna.
    • falcon_eye Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 12:50
      Wiem, że forum rządzi się swoimi prawami, i zakładając wątek liczyłam się z tym że popłynie w dziwne rejony.

      Ale ewidentnie nie udało mi się zadać właściwego pytania. I niepotrzebnie odpowiadałam na pytania dotyczące dziecka.

      Spróbuję jeszcze raz:

      Szukam konsultacji dla siebie i ojca dziecka - kogoś kto zaproponuje nam postawę rodzicielską właściwą do kalibru problemów z jakimi się zmagamy.

      > To raczej tobie jest potrzebny psycholog a nie jemu.
      > Zastanów się, czy to ty nie masz problemu a nie dziecko.
      > nie szukaj psychologa dziecięcego, tylko psychoterapeuty dla Ciebie.
      > Oczywiscie, ze to ty powinnas isc na terapie, zeby naprawic to co zawalilas.
      > Psychoterapeuta dla rodziny potrzebny,

      Dokładnie! I cały czas próbuję znaleźć namiary na tego psychoterapeutę czy psychologa, który gotowy jest pracować z rodzicami z takimi problemami jak nasze.

      Terapeuci do których trafiałam do tej pory byli świetni w rożnych sprawach, ale rozkładali ręce jeżeli chodzi o postawę rodzicielską.


    • fragile_f Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 19:41
      Byłam troche podobnym dzieckiem - zapisywalam sie na kolko teatralne i po dwoch spotkaniach rezygnowalam. Liceum wybralam pod katem łatwosci dojazdu. Zaczynalam "projekty" i odechciewalo mi sie momentalnie po zobaczeniu ile trzeba wsadzić w to czasu i wysiłku. Wszyscy mysleli, ze jestem po prostu leniem (co slyszalam bardzo często od ojca, nie musze chyba mowic jak wspaniale to dzialalo na motywacje...). A skończyłam finalnie jako wunska specjalistka, wylowiona przez super studio wink

      Co mi pomoglo?

      - realizacja, ze jesli cos nie sprawia mi przyjemnosci, to MAM PRAWO do rezygnacji z tej aktywności bez wyrzutow sumienia,
      - duzo z tego bylo objawem perfekcjonizmu i postawy pt. "Musi wyjsc rewelacyjnie za pierwszym razem, bo jak nie, to w ogole nie warto tego robic". Tu juz pytanie do Was - jak reagujecie na niepowodzenia? Czy dajecie sobie prawo do nauki albo do tego, ze mimo cwiczen nadal popelniacie bledy?
      - syn sie zniecheca, bo duze i zlozone problemy moga byc obezwladniajace i mozg robi po prostu STOP. To jest skill, ktorego trzeba sie nauczyc i tu mozecie pomoc - pokazac jak "ugryzc" problem,
      - syn najprawdopodobniej nie potrafi dzielic zadan na male etapy i czerpac satysfakcji z wykonania 1 czynnosci z 50 wymaganych do ukonczenia zadania, a potem 2/50, 3/50 etc.,
      - bardzo nie podoba mi sie to, co pisalas o "motywowaniu" i "pasjach". Gdyby mi ktos powiedzial ze zabierze mnie do muzeum samochodow dopiero jak przejade 50k km, to tez wolalabym wcale nie isc, chociazby po to, zeby pokazac niezgode na takie traktowanie,
      - zainteresowania zmieniaja sie z wiekiem i to jest ok, chce lepic te czolgi w taki sposob - niech lepi, chce po prostu pobawić sie klockami - nie zmuszaj go do ukladania wg. instrukcji. On ma dopiero 12 lat, jeszcze 20x zmieni hobby. Ja swoja pasje odkrylam w wieku 38 lat tak btw wink

      Powodzenia!
      • eukaliptusy Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 07.07.22, 11:38
        Bardzo slusznie piszesz Fragile. Myśle ze problem tkwi w niskiej tolerancji frustracji i perfekcjonizmie, nad czym spokojnie można powoli pracować.

        Natomiast zawahałam się przed podaniem autorce wątku konkretnych technik, bo obawiam sie że bez całościowej zmiany podejścia do dziecka (i do siebie! Może przede wszystkim do siebie) tylko „spali” te techniki i nic one nie dadzą, a dziecko poczuje sie jeszcze bardziej osaczone.
    • eukaliptusy Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 20:38
      Mnie najbardziej uderzylo, że na pytanie co w dziecku cenisz napisałaś 4 sążniste paragrafy. A tylko jedno zdanie było pozytywne i tez nie do końca. Kto ci to zrobił? Gdzie nauczyłaś się tej nieustannej krytyki?

      Moim zdaniem idź na psychoterapię dla siebie, poczuj jak to jest być bezwarunkowo akceptowaną i jaką to robi różnicę, a dziecko się samo naprawi.

      Albo spróbuj na początek Grupę Otwarcia.

      www.lps.pl/psychoterapia-indywiudalna-grupowa-par-rozwoj/grupa-otwarcia/
      • fragile_f Re: Naprawdę dobry pedagog i/lub psycholog dzieci 06.07.22, 20:58
        I to nawet nie musi byc krytyka wprost ale tez np. poprawianie po dziecku, dawanie nieproszonych rad, uzaleznianie od efektu koncowego nagrody (a nie od wlozonego wysilku), dawanie za trudnych lub skomplikowanych zadań, ciągle działania edukacyjne i wybieranie "wartosciowych" rozrywek.