Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja. Przesadziłam?

15.07.22, 09:18
Z mężem od jakiegoś czasu średnio się dogadujemy. Są dni, że jest w miarę ok, a są ostatnimi czasy takie, gdzie każde żyje po swojemu. Pod koniec lipca mieliśmy we trójkę jechać, wyjazd zaplanowany, a teraz mówi mi, żebym jechała sama z synem, bo on nie ma ochoty na żadne wyjazdy w tym roku. Dlatego mąż delikatnie ujmując wku....zdenerwował mnie wczoraj swoim genialnym pomysłem. Wieczornem przychodzi do mnie do pokoju i oznajmia cytuję, że pojutrze przyjeżdżają jego trzej koledzy (wcześniej słowem nie pisnął na ten temat) , mają daleką drogę do przybycia, on (mąż znaczy) przyjedzie do nich dwie, 2,5 godz po ich przyjeździe (mąż w soboty czasami pracuje), bo wcześniej się z pracy nie wyrwie, a oni o innej godzinie przyjechać nie mogą, więc mam ich wpuścić i - tu mnie wkurzył maksymalnie - ugotuj im coś dobrego na obiad. Nosz ku..mac. Dobra, ugotowanie dla kogoś posiłku nie jest dla mnie problemem, ale do jasnej cholery, nienawidzę się dowiadywać o czymś takim na ostatnią chwilę. Jak mu o tym powiedziałam bardziej dobitnie niż zamierzałam, to usłyszałam, żebym nie robiła cyrku, oni pozniej wybywają i będę miala święty spokój. Wkur...mnie trzyma cały czas. Może się niepotrzebnie uniosłam, ale nie lubię takich sytuacji. Jak wy reagujecie na takie informacje? Może przesadziłam, ale o czymś takim wolałabym wiedzieć wcześniej
Obserwuj wątek
            • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 15.07.22, 11:55
              daszka_staszka napisał(a):

              > Może w ramach rozrywki powinna im jeszcze po lodzie zaproponować 🤔😈
              Panowie będą mieli potem rozrywki, zwłaszcza, że jeden z nich to weekendowy miłośnik koksu, więc potem niech mi schodzą z oczu.
              A ja teraz mam ochote wyć. Nie, nie z powodu obiadu, tylko tego wyjazdu. Bo pojechać z synem pojadę, ale nie tak to miało wyglądać.
              • mamkotanagoracymdachu Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 15.07.22, 11:58
                nicknachwile79 napisała:

                > daszka_staszka napisał(a):
                >
                > > Może w ramach rozrywki powinna im jeszcze po lodzie zaproponować 🤔😈
                > Panowie będą mieli potem rozrywki, zwłaszcza, że jeden z nich to weekendowy mił
                > ośnik koksu,

                I mąż się potem nimi "zajmie"? Fajnie.



                > A ja teraz mam ochote wyć. Nie, nie z powodu obiadu, tylko tego wyjazdu. Bo poj
                > echać z synem pojadę, ale nie tak to miało wyglądać.

                Nie dziwię się.
                Spróbuj zrozumieć, co za tym stoi, bo to zdecydowanie nie jest normalne. Może się okazać, że następne wakacje Twój syn spędzi już w opiece naprzemiennej - cześć z Tobą, część z ex-mężem.
                    • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 15.07.22, 12:27
                      Bo wspólnie chcą iść razem, a on tak z nimi uzgodnil, żeby poczekali na niego w domu, a on jak wróci to się szybko ogarnie i wychodzą.
                      Przy czym dam sobie rękę uciąć, że koledzy myślą, że ja o wszystkim wiem i dla mnie to nie problem.
                          • mamkotanagoracymdachu Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 15.07.22, 12:52
                            nicknachwile79 napisała:

                            > Kłopot w tym, że on tego nie zrobi. Za to ja mam ochotę wpuścić ich tylko, powi
                            > edzieć, żeby się sami ogarnęli z jedzeniem, wyjść i wrócić dopiero jak mąż wybe
                            > dzie z nimi.

                            Ale jak tego nie zrobi?
                            Mówisz mężowi, że masz już plany na sobotę i wychodzisz na 4h do spa. Wracasz jak już ich zabierze z domu.
                            • amarantha Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 15.07.22, 14:59
                              nangaparbat3 napisała:

                              > Zagraj jak nasze prababki. Wylaszcz się, pyszne jedzenie, ciepło, urok, wdzięk
                              > i sex. Niech mu zazdroszczą żony. To może zdecydowanie lepiej zadziałać niż Was
                              > z wsólny wyjazd z dzieckiem - teraz.
                              >
                              Tak, tak, i jak to ktoś wyżej sugerował, jeszcze loda każdemu na deser. Wtedy dopiero będą zazdrościć!
                              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 15.07.22, 15:13
                                Wiesz, sama tego zupełnie nie umiem, ale uważam,że jeśli Autorka wątku potrafi i zalezy jej na małżeństwie, warto zagrać. Bo afrontami i karaniem męża (zresztą mu się obiektywnie należy, ale pytanie: na czym bardziej zależy jej?) w takiej sytuacji, jaka jest, raczej wiele nie zdziała.
                            • nuclearwinter Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 15.07.22, 15:15
                              nangaparbat3 napisała:

                              > Zagraj jak nasze prababki. Wylaszcz się, pyszne jedzenie, ciepło, urok, wdzięk
                              > i sex. Niech mu zazdroszczą żony. To może zdecydowanie lepiej zadziałać niż Was
                              > z wsólny wyjazd z dzieckiem - teraz.
                              >

                              To chyba jakiś żart z takimi poradami. Ale oczywiście, kobieta musi być słodka, śliczna i miła i niech "koledzy zazdroszczą", to takie ważne!

                              🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️
                              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 15.07.22, 16:03
                                Pani - wydaje się - chce ratować małżeństwo. Czy sądzisz, że zlekceważenie kolegów męża, urządzanie awantur etc. pomoże?
                                Na razie oni z sobą nie gadają. Nawet jak gadają, nie jest to żadna komunikacja. Jest moment na to, żeby oboje zechcieli rozmawiać. Co zrobić, żeby zaczęło mu na nowo zależeć na żonie? No niestety pokazać, że inne chłopy ją cenią. Tak to działa, czy pasuje do naszej wizji świata, czy nie.
                                Wiele lat temu zrozumiałam, że jeśli chcę uratować moje małżeństwo, powinnam być jak moja teściowa. I myśl "To byłaby śmierć, nigdy". Rozwiedliśmy się, nie żałuję. Ale Autorka wątku niech sama wybiera. To jej decyzja, chciałam pokazać zupełnie inną drogę niż całe forum.
                                • ritual2019 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 15.07.22, 16:27
                                  Nanga a w jaki niby sposob ona pokaze ze inni faceci ja cenia? Przyjada, nazra sie a potem pojda imprezowac i o niej nawet nie wspomna. Zreszta, nie tedy droga. W tym zwiazku to juz zgnilo sporo, na tyle ze raczej uratowac sie tego nie da.
                                  • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 16.07.22, 22:30
                                    O Sybillo!
                                    Pomijając wszystko inne, nigdy nie wiesz, a życie pisze najbardziej zaskakujące scenariusze.
                                    Oni pójdą wypić, może zaczną o kobietach/zonach, może któryś coś powie?
                                    A co powie, jeśli im nie otworzy, pogoni, zlekceważy? Potwierdzi wszystkie najgorsze pretensje małżonka.
                                    • magdallenac Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 08:01
                                      nangaparbat3 napisała:

                                      > A co powie, jeśli im nie otworzy, pogoni, zlekceważy? Potwierdzi wszystkie najg
                                      > orsze pretensje małżonka.


                                      Twoje rady nanga są nie tyle głupie, co po prostu szkodliwe. Pozostaje mieć nadzieję, że autorka się otrząśnie i posłucha głosu większości na forum. Ty, kiedy Twój mąż zapowie nieoczekiwaną wizytę kumpli narkomanów możesz się wylaszczyć, zrobić im obiad z deserem, striptiz, albo nawet zadzwonić po dziewczyny. Nie zapomnij później napisać na forum, czy Twoje rady zdały egzamin i zostałaś doceniona.
                                      • ritual2019 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 08:51
                                        Nie przesadzajmy z tymi narkomanami. Przyjda, poczekaja na jej meza i pojda out imprezowac. Autorka watku powinna ich wposcic, to tez dom jej meza. Nie wyobrazam sobie ze mnie nie byloby w domu a moj partner nie wposcilby do domu moich kolezanek. Przywitac, zaproponowac cos do picia, zachowywac normlanie, a nie strzelac focha wobec osob ktore jej nic nie zrobily. Natomiast nie gotowalabym dla nich i to powiedzialabym mezowi w piatek. Normalnie tak, ugoscilabym ale nie w sytuacji gdy mezowi nie chce sie jechac na rodzinne wakacje.
                                          • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 09:15
                                            Nie są narkomanami. Ktoś, kto w weekend walnie kreskę koki nie oznacza z automatu, że jest ćpunem. Mąż bardziej urżnie się do stanu prawie zgonu, ale nie wróci w takim stanie do domu. Wie, że mam alergie na imprezy pod tytułem alkohol bez umiaru lub alkohol+cześć towarzystwa kokaina.
                                            Zostali sami, nic nie zniszczyli, poczekali na męża i potem szybko wybyli. O czym przez męża zostałam poinformowana w esemesie. Nie, obiadu nie dostali, ja ich rozmowa zabawić do powrotu męża nie zamierzałam.
                                                  • 3-mamuska Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 13:41
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > I w takim razie mój mąż jest alkoholikiem.


                                                    Jest jeśli robi to regularnie :
                                                    Przede wszystkim to alkoholik, czyli osoba, która przekroczyła pewną granicę i straciła kontrolę nad substancją zmieniającą nastrój, jaką jest alkohol. Natomiast jeżeli powiemy „wysokofunkcjonujący alkoholik” to wówczas mówimy o tych osobach uzależnionych, które dobrze funkcjonują zawodowo, finansowo, społecznie i które – „niestety” – stać na przykrywanie swoich strat, na ich odraczanie, czasami w nieskończoność, co może paradoksalnie powodować o wiele gorsze konsekwencje, często nie do odwrócenia.

                                                    Myślą: „nie jestem chory, bo: pachnę, ładnie wyglądam, mam hollywoodzki uśmiech, buty od Armaniego, a dzieci są zaopiekowane przez nianię”. Trudno im się zidentyfikować ze stereotypem osoby uzależnionej, a paradoksalnie łatwiej utrzymywać się w iluzji, że wszystko jest w porządku, a nawet podbijać tę iluzję zewnętrznymi atrybutami. W ten sposób mogą dłużej fruwać na różowej chmurce, tym bardziej, że ich intelekt często nie pomaga, a wręcz przeszkadza w tym, aby przyznały się do pewnej bezsilności.”…
                                                • pade Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 09:23
                                                  nicknachwile79 napisała:

                                                  > Aha. Ktoś, kto bierze koks w weekend jest narkomanem? W takim razie mamy inna d
                                                  > efinicje narkomanii.

                                                  Nie macie innej definicji.
                                                  Ty masz po prostu poprzesuwane granice i normy.
                                                  Nawet nie wiesz co jest ok, a co już nie.
                                                  • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 14:40
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Widocznie ja mam inny obraz narkomana. I nie widzę go jakoś gościa, który mimo,
                                                    > że zryty, to jednak ma pracę i przyzwoite pieniądze.


                                                    No co Ty? Tak to nie działa, 3mamuśka wyżej dobrze wyjaśniła.
                                                  • ritual2019 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 09:39
                                                    Nie znam ludzi ktorzy w ogole biora narkotyki, a jesli juz to trawe od czasu do czasu ale nie w kazdy weekend. Nie znam tez osob ktorzy upijaja sie w kazdy weekend do stanu jak to okreslilas prawie zgonu. Nie jestem abstynentka, pijemy alkohol, w domu wino albo piwo (czesciej wino) ale nie do stanu upicia sie. Wczoraj wypilismy jedno piwo (ok 4%) do obiadu, wieczorem ok 19. Dzis wypijemy tez bo mamy obiad jako bbq i przyjeciel nas odwiedza. Nikt jednak nie bedzie chlal. Czy twoj maz pije do stanu upicia sie w kazdy weekend?
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 09:46
                                                    ritual2019 napisał(a):

                                                    >
                                                    > . Czy twoj maz pije do stanu upicia sie w kazdy weekend?
                                                    Nie. Ale zdarzyło mu się zaliczyć takie weekendy. Kiedyś przy mnie i od tego czasu wie, że jak tak chce szaleć, to mam go nie widzieć na oczy. Bo czegoś takiego nie znosze. Ani nie mam zamiaru w takich imprezach brać udziału.
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 09:59
                                                    Ja nie lubię przebywać w towarzystwie takich ludzi. Nie wiem nawet czemu, ale czuję niepokój, jak widzę coś takiego. Nie mam problemu, jak ktoś wypije trochę i nie traci nad tym kontroli, ale jak ktoś przegina, to czuję się źle.
                                                  • magdallenac Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 10:14
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    >
                                                    > Zapytaj się ludzi, czy weekendową działkę czy picie traktują jako narkomanie/al
                                                    > koholizm. Od większości usłyszysz, że nie.

                                                    Jako bardzo liberalna osoba piszę, że wypicie drinka/wina ze znajomymi w weekend, czy nawet w tygodniu jest Ok. Weekendowa działka koksu to narkomania.
                                                  • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 10:43
                                                    magdallenac napisała:

                                                    > Jako bardzo liberalna osoba piszę, że wypicie drinka/wina ze znajomymi w weeke
                                                    > nd, czy nawet w tygodniu jest Ok.

                                                    Oczywiście, że jest ok, ale mąż autorki urywa się z domu na noc i chleje do nieprzytomności i to nie jest ok, to jest uzależnienie i brak kontroli.
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 10:57
                                                    aqua48 napisała:

                                                    > magdallenac napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że jest ok, ale mąż autorki urywa się z domu na noc i chleje do nie
                                                    > przytomności i to nie jest ok, to jest uzależnienie i brak kontroli.
                                                    Nie jest uzależniony. Nie spędza tak na szczęście każdego weekend, ale..zdarzylo mu się coś takiego, przy mnie raz, i od tego czasu ma w domu zakaz takich imprez, bo dla mnie to stres, nie ma za to nic wspólnego z dobrą zabawą czy wyluzowaniem.
                                                  • mamkotanagoracymdachu Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:00
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Ja czuję niepokój, w sumie nie wiem skąd mi się to wzielo, ale nie znoszę towar
                                                    > zystwa tracacego nad sobą kontrolę.

                                                    To jest dość normalny odruch. Tez bym czuła niepokój. A powiedz mi, jak nazwiesz problem swojego męża, który „traci kontrole” jeśli nie uzależnieniem?
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:16
                                                    mamkotanagoracymdachu napisała:

                                                    > nicknachwile79 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja czuję niepokój, w sumie nie wiem skąd mi się to wzielo, ale nie znoszę
                                                    > towar
                                                    > > zystwa tracacego nad sobą kontrolę.
                                                    >
                                                    > To jest dość normalny odruch. Tez bym czuła niepokój.
                                                    Tylko że mąż mi nigdy nic nie zrobił, co by tłumaczylo taki odruch, a mimo to czuję się jak widzę coś takiego tak, jakby zaraz coś się miało stać.
                                                  • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:04
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Nie spędza tak na szczęście każdego weekend, ale..zdarzylo mu się coś takiego, przy mnie raz,
                                                    > i od tego czasu ma w domu zakaz takich imprez,

                                                    A nie bierzesz pod uwagę, że to może być PRAWDZIWY POWÓD tego, że nie chce wyjeżdżać na wakacje z Tobą i synem? Bo nie będzie miał możliwości się uchlać? A już tylko w ten sposób potrafi się odprężyć?
                                                    W domu podczas Waszej nieobecności pozwoli sobie na wszystko czego zapragnie.
                                                  • mamkotanagoracymdachu Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:04
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Chodzi o to, że jak pije to do prawie zezgonowania. Ja też nie rozumiem, nie to
                                                    > leruje, jako odstresowania sobie nie wyobrażan, ale nie, nie robi tak w każdy w
                                                    > eek.

                                                    Ale to nie znaczenia, ze nie w każdy. Ma znaczenie, ze jak już zaczyna, to nie umie przestać.
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:14
                                                    Tak. To tak jakby dać komuś zastawiony jedzeniem stół i ten ktoś by żarł wszystko bez opamiętania.
                                                    Nie rozumiem, jak można to twktowac jako odstresowanie ani w ogóle jak można tyle w siebie wlewac. Mój mózg nie ogarnia takiego czegoś.
                                                  • mamkotanagoracymdachu Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:18
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Tak. To tak jakby dać komuś zastawiony jedzeniem stół i ten ktoś by żarł wszyst
                                                    > ko bez opamiętania.
                                                    > Nie rozumiem, jak można to twktowac jako odstresowanie ani w ogóle jak można ty
                                                    > le w siebie wlewac.

                                                    Można, jak się jest uzależnionym.
                                                  • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:07
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Chodzi o to, że jak pije to do prawie zezgonowania.

                                                    No więc właśnie - nie potrafi przestać. I TO jest efekt uzależnienia. A nie częstotliwość picia, czy niemożność utrzymania pracy, stanowiska i dobrych zarobków.
                                                  • 3-mamuska Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 13:46
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Chodzi o to, że jak pije to do prawie zezgonowania. Ja też nie rozumiem, nie to
                                                    > leruje, jako odstresowania sobie nie wyobrażan, ale nie, nie robi tak w każdy w
                                                    > eek.

                                                    Czyli jest alkoholikiem który nie unie napić się po ludzku. Pierwszy objaw. Tak samo jak robię przerw np. Przez miesiąc nie pije to tez typowy objaw udowadnianie sobie ze nie jest ze mną jeszcze tak złe.
                                                  • mamkotanagoracymdachu Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:03
                                                    ritual2019 napisał(a):

                                                    > Przeciez jej maz nie robi tak w kazdy weekend. Czasem wieksza ilosc alkoholu n
                                                    > ie jest jeszcze alkoholizmem.
                                                    > Na tym forum to kazda ilosc jest alkoholizmem.

                                                    Można to nazywac różnie, ale jeśli ktoś nie umie zapanować nad tym, ile pije, musi wychodzić z domu, bo żona nie toleruje takiego picia, wychodzi w sobotę i nie wiadomo, kiedy wróci (może poniedziałek, może wtorek…?), to nadal nie będzie to dla Ciebie sygnał alarmowy?
                                                  • ritual2019 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:09
                                                    Ok. Jesli to sie zdarza od czasu do czasu ale niezbyt czesto to wyjscie na popicie z kolegami jest jak najbardziej ok. Moj partner czasem (rzadko) wchodzi z kolegami, wraca nastepnego dnia (bardzo rzadko) i to jest ok. Popija wiecej, ale dobrze ze nie w domu.
                                                    Jej maz wyszedl z kolegami bo ona nie lubi gdy imorezuja w domu i bardzo dobrze, tez bym nie chciala.
                                                    Natomiast to ze jego zachowanie jest takie czyli ma sie go nie spodziewac wczesnie, nie jedzie z nimi na wakacje itp to jest problem ich zwiazku.
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 11:12
                                                    On wróci w pon. Wolę tak, niż takie imprezy w domu. Tzn mąż pewnie by wolał nie wychodzic, ale zna moje stanowisko w tej sprawie. Raz, że dla mnie to nerwówka, dwa - w domu jest syn, a jakoś nie widzi mi się żeby nastolatek oglądał ojca w takim stanie.
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 12:03
                                                    Wracać wrwca, oczywiście. Na szczęście nie ma tak za każdym weekendem, czasem przez bardzo długi czas nic się nie dzieje, ale jak już ma taki weekend, to zawsze doprowadza się do takiego stanu. Jakby umiaru nie znał i nie umiał powiedzieć dość.
                                                  • nuclearwinter Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 12:09
                                                    No to taki typowy dość objaw uzależnienia - może nie pić nawet długi czas, ale jak już pije to totalnie bez umiaru i do zgonu, tak jak piszesz.

                                                    I mówię to jako osoba, która naprawdę nie ma obsesji alkoholizmu i jak zdarzają się (rzadko, kilka razy do roku) większe imprezy typu urodziny znajomych czy coś w tym stylu, to jak najbardziej chętnie posiedzi dłużej i wypije nawet więcej niż to ematkowe jedno piwo. Ale upijanie się do utraty kontroli to zawsze jest bardzo zły znak. Kilkudniowe imprezy, w trakcie których się nie trzeźwieje? Nawet jak to się zdarza raz do roku, to dramat.
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 12:13
                                                    Dla niego to forma odstresowania, on tak to nazywa i chyba tak traktuje.
                                                    Co może być świetnego i odstresowującego w całkowitym wyłączeniu mózgu przy pomoc alkoholu - nie wiem. Dlatego kilkukrotnie podkreśliłam, że ja tego nie ogarniam w żadnym stopniu.

                                                    I oczywiście, że wypicie w ludzkiej, rozsądnej ilość alkoholu nie jest niczym złym, ja też z siebie abstynentki nie robię, ale w życiu nie zaprawiłam się tak, żeby mieć całkowity reset. I nawet nie widzę czegoś takiego w swoim wykonaniu.
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 13:24
                                                    Masz na myśli terapię uzależnien/mityngi? Nawet jakbym zagadala do niego w tej sprawie, to już wiem, że na pewno by się na to nie zgodził, a najprawdopodobniej by mnie wyśmiał. Powiedziałby, że robi to rzadko, na co dzień nie pije i pracy nie zawala.
                                                    Zresztą, ja przecież wcześniej to samo napisałam. Ale teraz sama nie wiem. Może to jest problem, nie wiem. Nie potrafię tego ocenić. Za to pozostaje faktem, że jak już pije, to do zgonu albo prawie zgonu.
                                                  • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 10:40
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Zapytaj się ludzi, czy weekendową działkę czy picie traktują jako narkomanie/al
                                                    > koholizm. Od większości usłyszysz, że nie.

                                                    Ależ oczywiście, żaden uzależniony nie przyzna że nie może się obejść bez takich weekendów i będzie bagatelizował problem. Poszukaj informacji na ten temat u terapeutów.
                                                  • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 14:43
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Od kogo? Może od tych kolegów męża, z którymi w ogóle nie mam kontaktu?
                                                    > Zapytaj się ludzi, czy weekendową działkę czy picie traktują jako narkomanie/al
                                                    > koholizm. Od większości usłyszysz, że nie.


                                                    To prawda, że ludzie dobrze sytuowani uważają, że jeśli na przykład codziennie przed spaniem wypiją trochę wysokiej jakości alkoholu, to nie mają z nim problemu. Pewnie podobnie z narkotykami. Ale nie mają racji.
                                                • lily_evans011 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 09:26
                                                  OJP. Ale ty masz zrytą banię. Fachowo mówiąc - jesteś współuzależniona. Tak, ktoś, kto chla do nieprzytomności w weekend jest alkoholikiem. Ktoś kto musi w weekend wziąć działkę jest ćpunem. Normalnym ludziom nie są potrzebne takie ekstremalne doświadczenia, mogą sobie wypić trochę na imprezie dla przyjemności, ale mogą też nie pić wcale.
                                                  Aha i większość z tych weekendowych ekstremalnych używkowiczów wysoko funkcjonuje w pracy, to są często kadry średniego i wyższego szczebla. Ale to wszystko do czasu.
                                                  • 3-mamuska Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 13:57
                                                    nicknachwile79 napisała:

                                                    > Ile ludzi, tyle definicji. Może tak, może nie. Chyba dużo zależy od podejścia s
                                                    > amych zainteresowanych.


                                                    Nie ,to tylko tobie tak się wydaje ty sobie to tak tłumaczysz. Tak jak to co się dzieje w małżeństwie. Nie chcesz wodzić. Definicja jest jedna i mechanizm uzależniania tez.
                                                  • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 14:05
                                                    Nie, są konkretne kryteria, wrzuć sobie w Google „czy jestem narkomanem” lub „czy mój partner jest alkoholikiem”. Alkoholik wcale nie musi pić codziennie i/lub na umór, natomiast jeśli chce się napić i nie może i jest to dla niego problem to już jest słabo.
                                                • 3-mamuska Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 13:38
                                                  nicknachwile79 napisała:

                                                  > Aha. Ktoś, kto bierze koks w weekend jest narkomanem? W takim razie mamy inna d
                                                  > efinicje narkomanii.


                                                  Nie po prostu mąż cię nauczył ze takie zachowania są akceptowalne. Dlatego ma takie, a nie inne zachwiania wobec ciebie. Wie ze może sobie pozwolić.
                                                  Dla ciebie narkoman to leżący pod płotem brudny wyniszczony człowiek. No cóż poczytaj o uzależnieniach. Już pijąca codziennie lampkę wina kobieta w zaciszu domowym może być alkoholiczką. Jeśli musi.
                                                  Znajomy jeśli co tydzień musi walnąc kreskę bez tego to nie impreza , to jest ćpunem.
                                            • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 09:17
                                              nicknachwile79 napisała:

                                              > Nie są narkomanami. Ktoś, kto w weekend walnie kreskę koki nie oznacza z automa
                                              > tu, że jest ćpunem. Mąż bardziej urżnie się do stanu prawie zgonu, ale nie wróc
                                              > i w takim stanie do domu.

                                              Dla mnie weekendowe ćpanie, podobnie jak weekendowe chlanie JEST uzależnieniem.
                                            • m_incubo Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 16:46
                                              nicknachwile79 napisała:

                                              > Nie są narkomanami. Ktoś, kto w weekend walnie kreskę koki nie oznacza z automa
                                              > tu, że jest ćpunem. Mąż bardziej urżnie się do stanu prawie zgonu

                                              O kurwa.
                                              Wiesz co, już mi cię nie szkoda.
                                              Nie ma ofiar, NIE ma ofiar, NIE ma ofiar, i ty też nią nie jesteś.
                                            • arthwen Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 18:36
                                              nicknachwile79 napisała:

                                              > Nie są narkomanami. Ktoś, kto w weekend walnie kreskę koki nie oznacza z automa
                                              > tu, że jest ćpunem. Mąż bardziej urżnie się do stanu prawie zgonu, ale nie wróc
                                              > i w takim stanie do domu.
                                              Ależ owszem, taka osoba jest narkomanem. A mąż jest alkoholikiem.
                                      • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 14:34
                                        Nie zapomnij później napisać na forum, czy Twoje rady zdały egzamin i zostałaś doceniona.

                                        Ja już się dawno temu rozwiodłam, chociaż mój były nie robił takich numerów, jak mąż Autorki wątku.
                                        Nie wiem czy zauważyłaś, to co napisałam nie jest radą, tylko propozycją. Można z niej skorzystać, można olać.
                                        • nuclearwinter Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 15:16
                                          Dobra manipulacja ma to do siebie, że powinna przynieść manipulującemu jakieś korzyści. Teraz to wygląda tak:
                                          Autorka wątku: mąż nią pomiata i nie liczy się z jej zdaniem.
                                          Nanga: poniż się i daj sobą pomiatać jeszcze bardziej!

                                          No faktycznie, porada roku, na pewno kobieta coś tym ugra tongue_out
                                        • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 15:20
                                          Nie wiem, ty się z raczkiem założyłaś która napisze absurdalniejszy komentarz i ona idzie w brak łazienek spowodowany tym, ze patologia robi sobie sztuczne usta zamiast kibla, a ty idziesz w proponowanie gier i manipulacji zmanipulowanej lasce, która nie tylko robi co mąż chce bo się boi jego reakcji, ale jeszcze stosuje wyparcie i nie jest w stanie ocenić obiektywnie zobaczyć sytuacji?
                                          • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 15:42
                                            jednoraz0w0 napisał(a):

                                            > bo się boi jego reakcji, ale jeszcze s
                                            > tosuje wyparcie i nie jest w stanie ocenić obiektywnie zobaczyć sytuacji?
                                            To nie tak, że ja się boję reakcji męża, bo mi coś zrobi, to nie o to chodzi, bardziej miałam obawy, że jakbym ich dodatkowo nie wpuściła to na złość mógłby zostać z nimi w domu. Szanse były praktycznie zerowe, ale też nie mogłam wykluczyć.
                                            • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 16:09
                                              nicknachwile79 napisała:

                                              > miałam obawy, że jakbym ich dodatkowo nie wpuściła to na złość mógłby z
                                              > ostać z nimi w domu.

                                              Mąż często robi Ci na złość, odgrywa się na tobie, gdy nie działasz po jego myśli?
                                                • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 17:02
                                                  nicknachwile79 napisała:

                                                  > Nie, ale gdybym ich nie wpuściła, mógłby zrobić tak, żebym to odczuła,

                                                  Powtórzę moje pytanie - czy mąż często odgrywa na Tobie swoje niezadowolenie? Czy mści się gdy robisz coś wbrew jego woli? Robi Ci na złość? Czy czujesz że nie jesteś w domu panią/gospodynią/osobą podejmującą ważniejsze decyzje i mającą w dyskusjach na tematy życiowe ostateczne zdanie?
                                                  Czy jesteś od męża zależna materialnie?
                                                  • ritual2019 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 17:45
                                                    Jej maz tez mieszka w tym domu i ma prawo przyprowadzic gosci. To nie ona decyduje kogos wpuscic a kogo nie i nie ma to nic wspolnego z byciem lub zaleznym. Co sie tak uczepilas tego wpuszczenia? Gdyby byli agresywni czy cos podobnego to zrozumiale ale nie w takim przypadku.
                                                  • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 17:49
                                                    ritual2019 napisał(a):

                                                    > Jej maz tez mieszka w tym domu i ma prawo przyprowadzic gosci.

                                                    Owszem ma prawo. Po uzgodnieniu z żoną że jej to nie będzie przeszkadzało, i nie na chlanie do nieprzytomności i upalanie się w obecności nastolatka.
                                                  • ritual2019 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 17:58
                                                    aqua48 napisała:

                                                    > ritual2019 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Jej maz tez mieszka w tym domu i ma prawo przyprowadzic gosci.
                                                    >
                                                    > Owszem ma prawo. Po uzgodnieniu z żoną że jej to nie będzie przeszkadzało, i ni
                                                    > e na chlanie do nieprzytomności i upalanie się w obecności nastolatka.


                                                    Przeciez on niemial zamiaru przeszkadzac zonie ani nastolatkowi! Wyszedl z kolegami! Tak, krzycze bo mam wrazenie ze wy jakies ulomne jestescie. Namawialyscie ja do tego nie wpuszczenia, a teraz bijecie dalej piane o tym nie wpuszczaniu. Jej maz zaprosil kolegow, ktorzy zachowywali sie normalnie, on z nimi wyszedl wlasnie dlatego ze autorka watku nie lubi gdy imprezuja w domu. Nie wpuszczenie ich do domu byloby chamskim zachowaniem oraz prowakcja meza, tak mialby powod sie wkurzyc. Dobrze ze autorka watku nie posluchala takich rad. Nie gotowanie dla nich ma sens jesli maz jest zbyt leniwy zeby jechac na wakacje z rodzina ale to wystarczy. Co dalej to juz ich sprawa i czas pokaze.
                                                  • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 18:06
                                                    Czytałyśmy to samo? Mąż bez zapytania czy jej to nie będzie przeszkadzało oznajmił żonie, że zaprosił kumpli na sobotę i oczekuje od żony otwarcia im drzwi, bo jego nie będzie w czasie gdy się pojawią, ugotowania i podania im obiadu oraz zabawiania rozmową do jego powrotu bo potem wyjdą i nie będzie go dwa dni.
                                                    Po długich przemyśleniach żona odmówiła podawania obiadu i zabawiania rozmową na co mąż strzelił focha, bo wszakże żona w tym domu jest traktowana jak służąca od odbierania płaszczy i podawania obiadu gościom i nie ma nic do gadania.
                                                  • 3-mamuska Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 20.07.22, 01:29
                                                    ritual2019 napisał(a):

                                                    > aqua48 napisała:
                                                    >
                                                    > > ritual2019 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Jej maz tez mieszka w tym domu i ma prawo przyprowadzic gosci.
                                                    > >
                                                    > > Owszem ma prawo. Po uzgodnieniu z żoną że jej to nie będzie przeszkadzało
                                                    > , i ni
                                                    > > e na chlanie do nieprzytomności i upalanie się w obecności nastolatka.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Przeciez on niemial zamiaru przeszkadzac zonie ani nastolatkowi! Wyszedl
                                                    > z kolegami! Tak, krzycze bo mam wrazenie ze wy jakies ulomne jestescie. Namawi
                                                    > alyscie ja do tego nie wpuszczenia, a teraz bijecie dalej piane o tym nie wpusz
                                                    > czaniu. Jej maz zaprosil kolegow, ktorzy zachowywali sie normalnie, on z nimi w
                                                    > yszedl wlasnie dlatego ze autorka watku nie lubi gdy imprezuja w domu. Nie wpus
                                                    > zczenie ich do domu byloby chamskim zachowaniem oraz prowakcja meza, tak mialb
                                                    > y powod sie wkurzyc. Dobrze ze autorka watku nie posluchala takich rad. Nie got
                                                    > owanie dla nich ma sens jesli maz jest zbyt leniwy zeby jechac na wakacje z rod
                                                    > zina ale to wystarczy. Co dalej to juz ich sprawa i czas pokaze.


                                                    Masz niezłe namieszane w główce.

                                                    Czytałyśmy to samo? Mąż bez zapytania czy jej to nie będzie przeszkadzało oznajmił żonie, że zaprosił kumpli na sobotę i oczekuje od żony otwarcia im drzwi, bo jego nie będzie w czasie gdy się pojawią, ugotowania i podania im obiadu oraz zabawiania rozmową do jego powrotu bo potem wyjdą i nie będzie go dwa dni.
                                                    Dokładnie.

                                                    Mąż zrobił z żony kobietę do towarzystwa dla koleżków przed impreza zakrapiana alko i narkotykami. A ty piszesz jej ze niewpuszczenie ich byłby chamskie?
                                                    Tobie by oczywiście parter mógł sprosić bez uzgodnienia z tobą stanie przy garach. I zabawianie cpunków 🤦‍♀️
                                                  • magdallenac Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 17:53
                                                    ritual2019 napisał(a):

                                                    > Jej maz tez mieszka w tym domu i ma prawo przyprowadzic gosci.

                                                    Ja się z Tobą w 100% zgadzam, zarówno mąż, jak i żona mają prawo przyprowadzać swoich gości. Problemem jest to, że on planuje przyprowadzić tych kumpli, żeby jej zrobić na złość. Czyli planuje odwołać imprezę w mieście, tylko po to, żeby zrobić żonie na złość i zostać z kolegami w domu. Dla mnie to jest niepojęte. 🤷🏻‍♀️
                                                  • ritual2019 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 18.07.22, 08:57
                                                    magdallenac napisała:

                                                    Problemem jest to, że on planuje przyprowadzić tych kumpli, żeby
                                                    > jej zrobić na złość. Czyli planuje odwołać imprezę w mieście, tylko po to, żeby
                                                    > zrobić żonie na złość i zostać z kolegami w domu. Dla mnie to jest niepojęte.
                                                    > 🤷🏻‍♀️

                                                    OJP nie, on niczego takiego nie planuje, a raczej planowal. To po radach co niektorych zeby kolegow nie wposcic autorka napisala ze on moglby zostac wtedy w domu, bo by go to wkurzylo. Czemu ja sie nie dziwie, bo gdyby moj partner nie wposcil do domu moich kolezanek bez powodu tez bym sie wkurzyla.
                                                  • tt-tka Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 18.07.22, 09:59
                                                    A ja bym sie wkurzyla, i to ostro, gdyby mi chlop sciagnal na leb i kazal ugoscic jego kolegow nie uzgadniajac tego ze mna. A jeszcze bardziej bym sie wkurzyla, gdyby on tych kolegow sciagnal celem zachlewania sie z nimi do upadlego, a moze i cpania. I wiekszosc ematek, jak sadze.
                                                    A pani zamiast sie wkurzyc wyje w poduszke. Coz, jej wybor.
                                                • aqua48 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 17:08
                                                  nicknachwile79 napisała:

                                                  > Dlatego czasem rady typu,, nie wpuszczaj, niech pocałują klamkę, to problem męż
                                                  > a, nie twój" nie mają sensu najmniejsza, bo gdyby jednak sie chciał odegrać i z
                                                  > ostać z nimi w domu, to byłoby jeszcze gorzej.

                                                  Ależ mają sens, bo pokazują w jakim stopniu jesteś od męża zależna, jakie rzeczywiście panują między Wami stosunki i jak Cię urobił i zastraszył.
                                                  • nicknachwile79 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 17:30
                                                    Nie jestem od niego w żadnym stopniu zalezna finansowo.
                                                    I nie, nie mają sensu. Co byś wybrała: wpuszczenie kolegów męża i potem spokój, bo wybyli później na dobre, czy zostawienie ich pod drzwiami, ryzykując, że mąż wprowadzi ich do domu i już z nimi zostanie?
                                                  • jednoraz0w0 Re: Taka sytuacja. Przesadziłam? 17.07.22, 17:32
                                                    Jeżeli w związku musisz brać pod uwagę tego typu ryzyko to to nie bangla tak jak powinno, zrozumżesz to. Z własnej woli próbujesz ciągnąć związek z człowiekiem, który jest bezinteresownie złośliwy, wredny i mściwy, według twojego opisu.