Dodaj do ulubionych

Czy spotkałam toksyczną jędzę?

15.07.22, 15:50
Pani 70+ przede mną w kolejce, w markecie. Miła, sympatyczna. Ot, przesadziła z zakupami. Trudno jej będzie prowadzić wyładowany na full, ciężki wòzeczek. To spostrzegła kasjerka, uczciwie, to pani się nie napraszała. Ostatecznie można wòzeczek zostawić przy kasie - syn wieczorem odbierze (a w wòzeczku nabiał i mięso głównie). Ach, jak syn wspaniale zarabia, ale pracuję do późna... Ok, mówię, podwiozę. Ale to dom obok sklepu... więc zaprowadzę.
A w drodze... Pani zwierza się, że ma problemy z równowagą, że choroby mózgu... To pytam, czy nie ma laseczki. Ona, że ma, laseczki, balkoniki - córka przywiozła - tylko nie używa, bo to tak (w domyśle: niezręcznie)...No to mówię, że dopiero córka się ucieszy, jak pani przy takiej okazji, się przewróci i zrobi sobie krzywdę... "Tak, tak... Ma pani rację."
To co? Pomogłam potworowi, który syna wielbi, a córkę ma gdzieś? 🤔
Jak byście postąpiły?
Obserwuj wątek
    • dreg13 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 15:55
      Nic nie zrozumialam
    • malia Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 15:57
      Chodzi ci o podprowadzenie do domu kobiety z ciężkimi zakupami ? To dobrze, że jej pomogłaś. Bo reszta nie wiem o czym jest i co ma do tego określenie "toksyczna jędza i potwór"
    • nojabrina88 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 15:58
      Serio takie wnioski dosyć ciężkiego kalibru miałaś po 20 minutach rozmowy z obcą kobietą? Ahaaa....
      I co tu jest do "postąpienia"?
    • swiezynka77 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:02
      to mogła być moja mama. nie będzie chodzić z laską/balkonikiem bo to obciach. nieważne że ledwo chodzi sad niekoniecznie chodzi o to że córka be.
      • leosia-wspaniala Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:05
        Ale na jakiej podstawie z tej wypowiedzi można w ogóle wywnioskować, że córka jest be? Przecież pani tylko powiedziała, że nie chce laseczki, a nie że bezczelna dziewucha każe jej o lasce chodzić, a synek kochany nie każe?
        • georgia.guidestones Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:15
          Moze projekcja z perspektywy osobistego odrzucenia przez wlasną madkę. Albo pretekst do jateczki, słabej zresztą.
      • iberka Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:12
        I moja babcia - absolutne veto smile
        • mashcaron Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:13
          Moja długo się wzbraniała przed aparatem słuchowym..
      • wkswks Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:59
        I moja babcia. Tylko ona znow nie włoży aparatu słuchowego!
        • marta.graca Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 17:46
          Moja też! Tłumaczyła, że się baterie wyczerpią 🤣
        • berdebul Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:11
          I moja. Aparat słuchowy jest brzydki, a chodzik /laska obciachowy. Lepiej nic nie słyszeć i utknąć na jakiejś ławce i czekać, aż jakiś miły człowiek pożyczy komórkę, żeby zadzwonić po odsiecz, bo własna leży w domu.
    • leosia-wspaniala Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:03
      Ale o co chodzi, może jakoś rozrysuj? Na jakiej podstawie i jakim prawem piszesz takie rzeczy o tej kobiecie? Potwór, toksyczna jędza, bo....?
      • noc_na_pustyni Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:05
        Przecież to jest właśnie pytanie. Jak nie, to super.
        • leosia-wspaniala Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:09
          Pytam właśnie na jakiej podstawie w ogóle coś takiego przyszło ci do głowy, czego nie rozumiesz? Skoro coś takiego pomyślałaś i nawet wysmarowałaś wątek, to na jakiejś podstawie przecież. Jak widać nie tylko ja nie rozumiem, o co ci w ogóle chodzi.
          • noc_na_pustyni Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:14
            Na takiej, że syna się wychwala, prośby córki olewa, bo zapewne nie przywiozła tych pomocy z tekstem: "Używaj lub nie, nieważne". A że ktoś czegoś nie rozumie... Bywa.
            • leosia-wspaniala Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:23
              Nie rozumie cię całe towarzystwo w wątku, więc to ty masz problem z logiką... Bywa.

              Pani nie chce chodzić o lasce, normalne u staruszków, to już namacalny dowód słabości, starości i utraty sił, a ty sobie dośpiewujesz po 20 minutach kontaktu.
            • georgia.guidestones Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 17:36
              noc_na_pustyni napisała:

              > Na takiej, że syna się wychwala, prośby córki olewa, bo zapewne nie przywiozła
              > tych pomocy z tekstem: "Używaj lub nie, nieważne". A że ktoś czegoś nie rozumie
              > ... Bywa.
              A skad wywnioskowalas, ze tylko absolutnie jedno jedyne dziecko namawia do korzystsnia z tych pomicy ortopedycznych? Z doopy?
            • m_incubo Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:49
              Ale nie masz żadnych danych odnośnie do tego, czy próśb syna też nie olewa.
              A biorąc pod uwagę w jaki sposób klecisz zdania, zapewne ta kobieta powiedziała zupełnie co innego, niż ty próbujesz przekazać.
              • m_incubo Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:50
                *co do tego
          • nuclearwinter Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 17:54
            Haha a już myślałam że to ja jestem zmęczona i mam problem z czytaniem ze zrozumieniem 😅
    • lilia.z.doliny Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:06
      O co cho?
      • lemonka5 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:27
        No o to chodzi, że dziewczyna chciała się pochwalić społeczną postawą.
        Ja też kiedyś taką wykazałam. Na osiedlu, gdzie do niektórych bloków prowadzą bardzo wysokie strome schody napotkałam mocno starszą panią z dwiema siatami. Pani mierzyła wysokość schodów wzrokiem i najwyraźniej zbierała się w sobie do ich pokonania w towarzystwie owych wypakowanych toreb. Zaproponowałam, że wniosę. Wniosłam. Torby, jak się okazało, były wypakowane słoikami z przetworami. Ciężkie jak cholera. Na szczycie schodów pani powiedziała cichutko, że ona mieszka w tym bloku, ale na czwartym piętrze. Nie byłam już taka chętna do kontynuowania społecznych postaw, ale powiedziałam, że nie ma problemu, wniosę. Zaznaczam, że targalam z sobą dwójkę dzieci. Marudzących i poddających w wątpliwość sens wyprawy oraz domagających się picia i siku.
        Zawlokłam wszystko na to czwarte piętro, a tam pani oznajmiła, żebym postawiła pod drzwiami i zeszła na dół, zanim ona otworzy drzwi, bo teraz to tyle przestępców i szumowin, że ona się boi otwierać drzwi przy kimś obcym.
        Na jakis czas potem odechciało mi się spontanicznej pomocy starszym paniom.
        • alpepe Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:51
          No dobrze, ale pani miała rację, akurat w twoim przypadku się pomyliła, ale normalnie to miała rację.
          • lemonka5 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 19:02
            Może i miała, ale założenie, że matka z dwójką małych dzieci, która zaniosła jej roczne zapasy przetworów na czwarte piętro w upał stulecia, jest przestępczą szumowiną zabolało mnie nawet bardziej niż wyartykułowanie tegoż założenia mi prosto w twarz smile
            • jasnozielona_roslinka Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 21:41
              wczoraj własnie pokazało mi się artykuł w którym policja prosi o rozpoznanie kim są kobiety ze zdjęcia. Poszły z dziećmi okraść staruszka. Wpuścił je do domu, bo właśnie kto by podejrzewał matkę z dziecmi.
            • aqua48 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 18:02
              lemonka5 napisała:

              > założenie, że matka z dwójką małych dzieci, która zaniosła je
              > j roczne zapasy przetworów na czwarte piętro w upał stulecia, jest przestępczą
              > szumowiną zabolało

              Ja to rozumiem, ale weź pod uwagę, że moją ciocię okradły dwie bardzo miłe i sympatyczne panie które przyszły do niej "tylko" po to żeby staruszka nie musiała się fatygować do przychodni...tak, że ten..
        • lilia.z.doliny Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 09:09
          Na jakis czas potem odechciało mi się spontanicznej pomocy starszym paniom.

          Rozumiem, ale o co chodzi autorce wątku?
    • bi_scotti Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:11
      Chciala wozeczek z nabialem & miesem zostawic na pol dnia przy kasie w sklepie? W letni dzien? No comments surprised Cheers.
      • daniela34 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 17:01
        Czyli toksyczna jędza, bo chciała wyprodukować toksyny (głównie botulinową). I wtedy starter ms sens.
        • bi_scotti Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:00
          Oooo ... thanks for the explanation, makes sense. Tak bardziej a la Aghata Christie ... hmmm. Moze o to chodzi w watku zeby ematki wspolnie napisaly latem jakis kryminalny bestseller z Toksyczna Jedza w roli glownej & botulinum toxin jako tajemniczym narzedziem zbrodni? Why not big_grin Cheers.
    • mashcaron Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:12
      Ja niestety tez nie rozumiem, dlaczego ta kobieta miałaby być jedzą. Chyba przedawkowałaś ematke:p
      • noc_na_pustyni Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:18
        Być może 🙄
        • asia.sthm Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 16:27
          Fatalnie ci wyszlo. Juz myslalam,, ze to znowu jakis boot wyprodukowal trenujac wielokropki.
          • alpepe Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:53
            bot, nie boot.
    • lily_evans011 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 17:52
      Dlaczego toksyczna? Kobiecina nie umie się pogodzić z postępującym brakiem sprawności, nie chce wejść w rolę niesprawnej seniorki. Syna i córkę może kochać tak samo.
      Moja matka też by nie używała balkonika - z próżności.
    • kaki11 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:19
      Ale o co chodzi? Bo jeśli dobrze zrozumiałam, przyszło ci do głowy, ze ona ma gdzieś córkę, bo córka kupiła jej laskę czy tam balkonik a ta nie korzysta czy jak?
      To może wyjaśnię, ona może nie chce korzystać, nie ważne czy kupi córka, syn, mąż, szwagier czy siostra. A o córce się chyba źle nie wyrażała. A przynajmniej nie przytoczyłaś tego faktu.
    • hummorek Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:30
      Jedza, potwór. Eeee 🤔
      • lilia.z.doliny Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:35
        Potwór, jedza- za delikatnie. A to zwykła bicz!
    • m_incubo Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 18:46
      To spostrzegła kasjerka, uczciwie, to pani się nie napraszała.

      Co to znaczy?
      • abecadlowa1 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 19:05
        Zupełnie nic, ale pasuje do całej narracji.
      • jowita771 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 22:16
        Czytałam to zdanie kilka razy i nadal nie kumam.
    • 71tosia Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 20:07
      Pani ma zapracowanego syna i córke która martwi ze mama chodzi bez łaski. Nic więcej z tej rozmowy nie wynika. Napewno nie to ze pani syna wielbi a córkę ma gdzieś. Ładnie z twojej strony ze jej pomogłam.
    • ania_z_zielonymii Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 20:33
      Nie, nie spotkałaś.
      Ja za to dzisiaj spotkałam jędzę płci męskiej i żeńskiej w autobusie, którzy to oboje głośno i zgodnie ustalali jak to cytuję „Ukrainki k.rwią się i zabierają porządnym matkom polkom mężów i 500+ a same chodzą w najkach - takie są wredne i bogate”. Jak się okazało obok stała młoda Ukrainka, która grzecznie skomentowała, że przesadzają. Ja, równie grzecznie i głośno, przeprosiłam Ukrainkę za niski iloraz inteligencji tych państwa, którzy podobno są moimi rodakami, ale kto ich tam wie i zaczęła się totalna jatka autobusowa. Babka próbowała obić mnie laską a gość wyzywał od „podłych i niewdzięcznych Ukrainek” i „żadna k.wa wołyńska nie będzie mu zamykać ust”. Wszystko to w środku stolicy w otoczeniu tłumu ludzi wpatrzonych we własne buty. Także sorry, ale kto da więcej?
      • turbinkamalinka Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 21:16
        A co na to kuzynka? Zabrakło, że Ukraińcy zabierają pracę uczciwym Polakom, miejsca w żłobkach, przedszkolach i szkołach, a i PESELe nam zabierają. Przez nich mamy podwyżki..., ciekawe o czym zapomniałam tongue_out
        • sol_13 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 15:44
          Że chłopów nam Ukrainki zabioro!
          • ania_z_zielonymii Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 16:14
            Tylko nie rozumiem czemu babka 70+ i facet 55+ na oko tak bardzo się tym martwili. I w dodatku oni się ewidentnie nie znali. Gadka zaczęła się od pogody a rozwinęła jak wyżej - dwa głąby przypadkiem obok siebie siadły.
      • noc_na_pustyni Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 23:07
        Koszmar 😕
      • auksencja15 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 23:32
        Ale wieś xD
      • m_incubo Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 17:01
        A co robił kierowca?
        Bo powinien klaskać.
        • ania_z_zielonymii Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 17:16
          Miał to w dupie. Ja już i tak wysiadałam kiedy babka zaczęła machać laską, ale poinformowałam kierowcę o sytuacji wysiadając. Ukrainka wysiadła ze mną na tym samym przystanku.
    • klaramara33 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 15.07.22, 20:39
      Jaki potwor weź.
    • mgla_jedwabna Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 09:14
      Już przy kasie stwierdzam, że jak pani zrobiła furę zakupów, to jej problem. Nie ma obowiązku zapełniać całej spiżarni naraz. Pomóc to można komuś, kto faktycznie ledwo idzie z kilogramem ziemniaków, litrem mleka i dwiema bułkami. A skoro pani miała siłę szwendać się po sklepie z coraz cięższym wózkiem, to i do niedalekiego ponoć domu dojdzie bez problemu.
    • cegehana Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 14:29
      Wiele osób starszych ma opory przed używaniem baloników, Lasek a także aparatów słuchowych, gorsetów ortopedycznych i innych wynalazków, które w zasadzie poprawiają ich komfor życia ale odbierają poczucie kontroli. Sytuacja bardziej niż częsta i nie sądzę ze płeć dziecka które laskę przywiozlo ma tu znaczenie.
    • eliszka25 Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 14:40
      Owszem, kogoś, kto niby z życzliwości oferuje pomoc starszej pani, a następnie obrabia jej doopę na publicznym forum, dorabiając jakieś z doopy wzięte teorie, jak najbardziej można nazwać toksyczną jędzą.
      • asia.sthm Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 15:11
        > obrabia jej doopę na publicznym forum, dorabiając jakieś z doopy wzięte teorie,
        > jak najbardziej można nazwać toksyczną jędzą.

        Sie zgadzam.
      • panna.nasturcja Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 16:34
        W punkt, Eliszka.
    • pepsi.only Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 15:53
      Tak, jest to bardzo prawdopodobne- jedno dziecko faworyzowane, chwalone, (o nim się mówi z dumą w głosie, albo troską, albo chociaż z błyskiem w oczach) a drugie dziecko- ignorowane, albo nie jest brane na poważnie, bo to dla kobiety żaden autorytet, i dlatego nie trzeba brać córki pomocy i wsparcia pod uwagę.
      Jak bym postąpiła?
      Nijak.
      Nie pomagam staruszkom, bo zwykle nie mam na to ani czasu, ani możliwości, i jak wpadam raz w tygodniu do marketu, to biegiem, np pomiędzy spotkaniami, i zakupy robię hurtowe, pakując wózek na maksa, i pędzę dalej.
    • mid.week Re: Czy spotkałam toksyczną jędzę? 16.07.22, 16:58
      To brzmi jak scenariusz odcinka Bennyego Hilla. W scenie końcowej powinnaś zacząć okładać kobiecinę laską wydarta z rąk przechodzącego staruszka, który w skutek straty oparcia przewraca się i doznaje otwartego zlamiania kości udowej, krzycząc "to za maltretowanie córki ty poy.. a, nartystyczna kur*o!"

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka