Dodaj do ulubionych

Wezcie pocieszcie...

15.07.22, 21:13
Nie bede opisywac sytuacji, bo nie mam sil na zaczepki i wyjasnianie i tlumaczenia. Ale mowiac krotko moj ex jest psychopata i skonczonym kretynem. I rozwod z nim nic nie poprawil. Nadal robi wszystko by mnie wyprowadzic z rownowagi. Ot, takie hobby jego... 🤦‍♀️ Powoli zaczynam wierzyc, ze on jest psychicznie chory. Znajomi, rodzina zalamuja rece. A ja sie pytam, za jakie grzechy? 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️ Czy mozna kogos zmusic do leczenia? Powoli juz serio pytam...
Obserwuj wątek
    • krolewska.asma Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:16
      Znowu poszłaś do jego domu ?
      • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:17
        Nie poszlam nigdzie.
    • turbinkamalinka Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:17
      Jak były i nie macie dzieci, to po co się z nim kontaktujesz?
      • ichi51e Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 00:04
        Kota przecież odwiedza
    • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:18
      A po co miałabyś go do czegokolwiek zmuszać?
      Teraz możesz już zupełnie się od niego odciąć, nie mieć żadnego kontaktu, nie wiedzieć nawet, co się z nim dzieje. Po co w ogóle się tym interesujesz?
    • bene_gesserit Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:18
      Stalkerzy i forumowe trolle mają tę samą wspólną cechę: jeśli nie dostaną tego, co ich żywi, znikają. Najczęściej szukają sobie innej ofiary/innego forum. A karmi ich to samo: uwaga ofiary okraszona emocjami, najlepiej gwałtownymi - i wszystko jedno, czy to jest miła uwaga, czy nienawistna.

      Jeśli ten facet nie ma nad tobą władzy ekonomicznej, społecznej czy jakiej tam jeszcze innej, bo nie dawaj mu emocjonalnej. Wtedy zniknie z twojego życia.
      • bezabsurdu [...] 15.07.22, 22:15
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • alpepe Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:25
          taniusza idź spać.
          • annaboleyn Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 17:37
            alpepe napisała:

            > taniusza idź spać.

            To ciekawe, jak tani się uaktywnia w wątkach o stalkerach i prześladowcach. Naprawdę uwielbia, jak się o nim mówi big_grin
            >
        • szmytka1 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 00:06
          Chyba znęcanie się nad facetem 😆
          • 21mada Re: Wezcie pocieszcie... 18.07.22, 07:30
            Dokładnie. Ona go nachodzi i nęka smsami bo musi widywać się z kotem, ale to pan jest ten psychiczny. Mhm.
    • chloe30 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:33
      Mam eks męża.
      Nie mieliśmy dzieci, rozwiedlismy się w kwadrans.
      Nie mam pojęcia czy jeszcze żyje
      Na uj ty się byłym mężem interesujesz?????
    • alpepe Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:35
      Przecież nic cię z nim nie łączy, to o co chodzi? Nie możesz żyć bez kontaktowania się z nim?
    • przepio Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:37
      Jest po rozwodzie, nie masz podobno dzieci.
      Jesteście obcymi sobie ludźmi. Jak może wyprowadzać Cie z równowagi? Czy Ty się za bardzo nim nie interesujesz? Ciągle o nim piszesz, wspominasz.. po co?
    • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:39
      Ok. Nakresle troche sytuacje, bo inaczej to trudno wyjasnic. W ugodzie rozwodowej umowilismy sie, ze moj kocurek stary zostaje u niego na wsi a ja mam prawo do odwiedzin. Z tego prawa nie korzystalam, bo jak on jest w domu to wystarczy moment i awantura. Wiec siedze w miescie i od czasu do czasu (raz w miesiacu gora) prosze o fotke kota, zeby zobaczyc czy wszystko z nim ok. Na poczatku tygodnia ex zadzwonil, za mam dzis (piatek) przyjechac, bo on wyjezdza na pare dni. Ok, nie calkiem mi pasowalo, ale umowa to umowa. Wczoraj zadzwonilam po poludniu, zeby zapytac czy auto bierze. U niego na wsi auto wazne, bo sklep 7 km dalej. Nie odbieral. Wiec napisalam sms, zeby prosze oddzwonil, bo wieczorem nie bede dostepna. Oddzwonil owszem, wsciekly ze ja wieczorem wychodze (po rozwodzie! Z kolezanka na kolacje). Dzis o 6 rano sle mi sms, ze mial wieczorem i w nocy kontakt z chora osoba na corone i musi sie testowac (wtf), w ciagu dnia lawiruje a ja nie wiem, czy mam jechac, czy nie. 🙄 w koncu nie wytrzymalam i pisze, ze prosze o wynik testu i info, co jest grane. Odpisuje, ze ma corone. Testu nie wysyla. Kurtyna! Tak ukaral mnie, ze po rozwodzie pozwalam sobie wyjsc wieczorem z domu. Jego historia z corona tak sie nie klei, ze hej. Rozwalil mi tylko dzien. 🤦‍♀️
      • 35wcieniu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:42
        Już ci wszyscy pisali pinczer razy: zabierz sobie swojego kocurka i przestań szukać kontaktu z tym kolesiem.
        • 35wcieniu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:43
          Pińćset*
          Chociaż i pinczer mógłby być tu jakimś pomyslem...
      • cegehana Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:42
        Jeśli kot ma opiekę to co Cię obchodzi jego korona?
      • aqua48 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:43
        W tej sytuacji nie kontaktowałabym się wcale. Niech wysyła zdjęcia kota, albo i nie i tyle.
      • nena20 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:46
        Daj spokój z tym kotem, serio były mąż ma wysyłać zdjęcia , prosta droga do katastrofy.
      • krolewska.asma Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:55
        Czyli prawie poszłaś znowu do niego
        Masakra
        Po co się rozwodzilisvie jak żyć bez kontaktu i klocenia się nie umiecie
        • bezabsurdu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:21
          Jeśli się zyżła z kocurkiem ,bardziej niż z psychopatą to co jej zrobisz .A kocurek u niego i on o tym wie . Kocurka nie odda za żadne skarby ,by miał ja ciągle w domu .
          • kira02 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 06:32
            To zabrac kota do siebie. Albo i nie zabierac, odciac się, zerwac kontakty, cieszyc sie, ze nie macie wspolnych dzieci i odetchnąć z ulga.

            Ale cos mi mowi, ze to się nie wydarzy. Ty najwyraźniej potrzebujesz tych emocji, zastanow sie dlaczego.
      • krypteia [...] 15.07.22, 21:58
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • djhenne Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:04
          Niestety, mam dokładnie takie same spostrzeżenia.
          • homohominilupus Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 06:43
            I ja również.
            • szpil1 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:46
              homohominilupus napisała:

              > I ja również.
              >

              Ja też.
          • szmytka1 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:52
            A ja mam spostrzeżenie, że to trol.
            • lella_two Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 09:17
              Jak raz się zgadzam😎
      • m_incubo Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:00
        Kot jest stary. Ciekawe, jaki znajdziesz pretekst do nieustannego kontaktu z byłym, gdy kota zabraknie.
        No nie ma ofiar, NIE MA.
      • fragile_f Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:06
        Eeee... eee....

        Nie rozumiem totalnie w czym jest problem. Kota zabierasz do siebie i nigdy wiecej nie masz z panem kontaktu.

        Nie ogarniam tez pytan o auto - macie wspolne? Czy na wsi jest jedno, jedyne miejsce parkingowe i jesli bedzie zajete, to będziesz musiala zaparkowac 5 km dalej?

        Odczep sie od niego, to co robisz jest chore.
      • eriu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:17
        Ty ciągle żyjesz tym mężem.

        Jak ktoś ma toksycznego exa, od którego chce się uwolnić to robi wszystko żeby się uwolnić a nie żeby zostawiać więzy i "kocurka na wsi".

        W życiu bym nie odpowiedziała na takie pytania o auto. Co Ty masz co cudzego auta? Chciałaś takiej ugody to pilnuj tego kota, a jak nie masz auta to 14 km to zdrowy spacer. do sklepu i z powrotem
      • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:21
        Weź tego kota i utnij kontakt.
        Serio, to nie jest zdrowe, pisałaś jakiś czas temu, ze już przepracowałaś te traumę rozwodu - a tu wyglada, ze jesteś na samym początku drogi. Ex nie powinien budzić w Tobie takich emocji, żadnych nie powinien. Weź kota i zacznij zdrowieć.

        Powodzenia.
      • beaucouptrop Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:03
        A może chciał ci się pochwalić, że z kimś spędził noc.
      • ichi51e Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 07:22
        Jak na koronę to chyba jasne ze nigdzie nie wychodzi wiec twoja opieka do kota zbędna.
      • annaboleyn Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 17:41
        Przykro mi, annanichtvergessen, ale również uważam, że sie nie odcięłaś od exa, może i się rozwiodłaś, ale nie odeszłaś do końca. Już Ci dziewczyny wszystko napisaly w kwestii konkretnych ruchów, a ja Cię tylko semi-pocieszę - skoro się nie odcięłaś, to widać nie jesteś na to jeszcze gotowa i musisz się z typem trochę pomęczyć. Jestem spokojna, że jak Cię zmęczy we właściwym stopniu, to olejesz, zapomnisz i pójdziesz dalej. Życzę Ci tego jak najszybciej.
      • moze_sprobowac_inaczej Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 00:20
        Trochę takie problemy nastolatki.
        Zastanów się, co jest dla Ciebie ważniejsze: psychiczny spokój i odcięcie się od wariata, czy widzenia z kotem. I żeby nie było, ja też mam kota, jest jak domownik, ale są jakieś granice rozumu.
        • snajper55 Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 00:46
          moze_sprobowac_inaczej napisała:

          > Trochę takie problemy nastolatki.
          > Zastanów się, co jest dla Ciebie ważniejsze: psychiczny spokój i odcięcie się o
          > d wariata, czy widzenia z kotem. I żeby nie było, ja też mam kota, jest jak dom
          > ownik, ale są jakieś granice rozumu.

          Dla niej najważniejszy jest kontakt z ex. Kot to tylko pretekst.

          S.
          • moze_sprobowac_inaczej Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 16:28
            snajper55 napisał:

            > moze_sprobowac_inaczej napisała:
            >
            > > Trochę takie problemy nastolatki.
            > > Zastanów się, co jest dla Ciebie ważniejsze: psychiczny spokój i odcięcie
            > się o
            > > d wariata, czy widzenia z kotem. I żeby nie było, ja też mam kota, jest j
            > ak dom
            > > ownik, ale są jakieś granice rozumu.
            >
            > Dla niej najważniejszy jest kontakt z ex. Kot to tylko pretekst.
            >
            > S.
            Też tak myślę. Zwłaszcza po wypowiedzi, że poprosiła ex o wysłanie zdjęcia kota.
            • beaucouptrop Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 16:35
              Też uważam, że dla dobra kota powinni się zejść z powrotem i zamieszkać razem.
              • moze_sprobowac_inaczej Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 16:38
                Ale najpierw kot na terapię, żeby dobrze się odnalazł w nowej sytuacji smile
                • beaucouptrop Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 16:45
                  Myślę, że lepiej byłoby gdyby poszli na terapię rodzinną w trójkę. Najlepiej do tego terapeuty od transferu, bo on już zdiagnozowal jej eksa jako narcyza więc oszczędza trochę czasu.
      • hrabina_niczyja Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 01:05
        annanichtvergessen napisał(a):

        >Wczoraj zadzwonilam po poludniu
        > , zeby zapytac czy auto bierze. U niego na wsi auto wazne, bo sklep 7 km dalej.

        Nie twoja sprawa co ze swoim samochodem zrobi eks. Może auto zostawić i pod domem, a tobie nie zostawić kluczyków. Jego własność, jego decyzyjność. Chcesz się wozić do sklepu to zorganizuj sobie sama transport. To już nie jest eksa sprawa jak ty się dowieziesz do sklepu.

        > Nie odbieral. Wiec napisalam sms, zeby prosze oddzwonil, bo wieczorem nie bede
        > dostepna.

        Trzeba było w smsie od razu nakreślić problem z którym dzwoniłaś. Tymczasem ty nalegasz na kontakt osobisty i jednocześnie podkreślasz fakt, że wieczorem to ja będę niedostępna. Tylko widzisz ty byś chciała, żeby jego to zabolało i się zastanawiał gdzie będziesz wieczorem, a on ma to centralnie w d...ie. I tak się przejął tym twoim wieczornym wyjściem że w nocy zdążył covid od kochanki złapać 😀

        Oddzwonil owszem, wsciekly ze ja wieczorem wychodze (po rozwodzie! Z
        > kolezanka na kolacje).

        Wściekły, że mu dupe zawracasz.

        Dzis o 6 rano sle mi sms, ze mial wieczorem i w nocy ko
        > ntakt z chora osoba na corone i musi sie testowac (wtf), w ciagu dnia lawiruje
        > a ja nie wiem, czy mam jechac, czy nie. 🙄

        Czego nie wiedziałaś? Powiedział ci jasno, że może mieć wirusa. Chciałaś w tej sytuacji jechać po co? Rosół mu ugotować?

        w koncu nie wytrzymalam i pisze, ze
        > prosze o wynik testu i info, co jest grane. Odpisuje, ze ma corone. Testu nie w
        > ysyla. Kurtyna!

        Nie ma obowiązku wysyłania testu swoim byłym babom. Info dostałaś. Czy wymyślone czy prawdziwe nie twoja sprawa.

        Tak ukaral mnie, ze po rozwodzie pozwalam sobie wyjsc wieczor
        > em z domu. Jego historia z corona tak sie nie klei, ze hej. Rozwalil mi tylko d
        > zien. 🤦‍♀️

        Ukaralas się sama wyobrażeniami z tyłka wziętymi. Facet ma ciebie dość, nie chce gadać z tobą o samochodzie, kocie czy koronie. I karzesz się nadal rozkminami czy ta historia się klei i czy nie klei. Szczerze? Miałabym to w dupie i nie zasłaniaj się kotkiem. Kotka można zabrać, ale wtedy nie mogłabyś zawracać tyłka byłemu. Dla własnego dobra skończ tą grę.
        • ichi51e Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 09:45
          na miejscu tego gościa spakowalabym kota i oddeslala poczta.
          • silenta Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 09:51
            Weź nie pi...ol takich głupot bo są ludzie, którzy takie rzeczy są gotowi zrobić.
          • hrabina_niczyja Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 12:28
            Sądzę, że on ma już tak wywalone na autorkę, że ze spokojem podchodzi do tych wyczynów i nawet sobie nimi głowy nie zawraca.
          • krolewska.asma Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 12:30
            Osiemnastoletniego Kota to strasznie trudno się pozbyć nawet do weterynarza zanieść i kazać uśpić że niby coś tam jakaś choroba się rozwija no i co
    • gama2003 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:40
      Zerwij kontakt.
      Kompletnie i nieodwracalnie.
      • joana012 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 21:57
        Tak sobie myślę, że dramatyzujesz nie wiadomo o co. Po rozwodzie jak piszesz z psychopatą związałaś się z nim kotem? Chyba specjalnie to zrobiłaś po to żeby mieć z nim nić kontaktu tzn z exem. Gdyby tak nie było to zabrałabyś kota pod pachę i odeszłabyś. No chyba były nie poszedłby do sądu o prawa do opieki się domagać, ja pierdzielę ale odpał
    • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:07
      Macie racje, to jedyne co moge zrobic. Zero kontaktu z mojej strony. Wiecie, co jest zalosnie smieszne? Ten typ wynajal w miescie mieszkanie o dom dalej niz moje... Z utesknieniem czekam na mojego terapeute. 🤦‍♀️ Wiem, ze trudno uwierzyc w to co pisze. Sama bym nie uwierzyla
      • malia Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:18
        Ale w co tu wierzyć? Masz jakieś dziwne postrzeganie rzeczywistości. Z twojego opisu wyraźnie wynika, że to od ciebie wychodzi inicjatywa kontaktów. Wzięłaś rozwód, to idź swoją drogą, a nie zawracaj dudy kotem, samochodem(????), koleżanką. Swoją drogą , skąd też on wiedział, gdzie i z kim wychodzisz? Sam pomysł, żeby on ci wysyłał test też jest kuriozalny.
      • alpepe Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:20
        Wiesz, powinnaś się leczyć, w sumie niby to robisz, ale bez skutku. Kot ma się dobrze, zostaw więc faceta w spokoju.
      • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:23
        annanichtvergessen napisał(a):

        > Macie racje, to jedyne co moge zrobic. Zero kontaktu z mojej strony. Wiecie, co
        > jest zalosnie smieszne? Ten typ wynajal w miescie mieszkanie o dom dalej niz m
        > oje...

        1. Skąd to wiesz, po co Ci ta informacja była?
        2. Co Cię to obchodzi?
      • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:24
        No, ostro poszło. Jak to na forum.
        Lubię Cię, wiec tez Ci napisze szczerze - to nie ex jest problemem, tylko fakt, ze nie chcesz zerwać kontaktów. Dlaczego nie chcesz?
      • eriu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:25
        A skąd Ty wiesz, gdzie on co wynajmuje co??? Bo jesteś jakoś podejrzanie zbyt dobrze zorientowana co Twój były robi. Serio Ty zaczynasz brzmieć jak stalkerka.
        • snajper55 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 10:13
          eriu napisała:

          > A skąd Ty wiesz, gdzie on co wynajmuje co???

          Wynajęła detektywa, to się dowiedziała.

          S.
      • beaucouptrop Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:06
        Z utesknieniem czekam na mojego terapeute. 🤦‍♀️
        Tego w którym się zaduzylas?
      • mid.week Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 17:20
        Co cię obchodzi gdzie on wynajął mieszkanie? Zdecydowanie potrzebujesz terapeuty ale z trochę innego powodu niż ci się wydaje
    • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:12
      I wlasnie tego nie chcialam. Dzieki za nazywanie mnie psycholka. Nie ja szukalam z nim kontaktu. Nie ja ta sytuacje stworzylam. Ale dzieki, ze moglyscie sie wyzyc. Zaluje watku.
      • malia Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:19
        Ok, to ex silą przetrzymuje twojego kota, żeby moc się z tobą spotykać i rozmawiać.
        • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:24
          Nie spotykam sie z nim i nie rozmawiam. Teraz to on zadal zebym przyjechala! Za przysluge opieki nad kotem sporo zaplacilam. I jedyne czego chce, zeby sie z umowy wywiazal a ode mnie odp... ale e-matka wie lepiej.
          • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:25
            annanichtvergessen napisał(a):

            > Nie spotykam sie z nim i nie rozmawiam. Teraz to on zadal zebym przyjechala!

            To jedz i zabierz kota.
          • malia Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:27
            To trzeba było jechać, wziąć kota pod pachę i mieć problem z głowy.
          • eriu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:29
            Ja bym nie zostawiła zwierzęcia pod opieką komu nie ufam. Na forum próbujesz z exa robić niebezpiecznego, więc jest to całkowicie wbrew logice, że mu zostawiłaś zwierzę.
            • szpil1 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:48
              eriu napisała:

              > Ja bym nie zostawiła zwierzęcia pod opieką komu nie ufam. Na forum próbujesz z
              > exa robić niebezpiecznego, więc jest to całkowicie wbrew logice, że mu zostawił
              > aś zwierzę.
              >

              No, dokładnie.
          • aqua48 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:30
            annanichtvergessen napisał(a):

            > Nie spotykam sie z nim i nie rozmawiam. Teraz to on zadal zebym przyjechala!

            Na jego żądania nie musisz odpowiadać. Nie i już.
          • turbinkamalinka Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:52
            Dziewczyno. Jesteś dorosła. Zostawiłaś z nim kota, to niech on się nim zajmuje i zapomnij o zwierzaku. Jak zostawiam zwierzaka pod czyjąś opieką, to nie ingeruję już, szczególnie że to człowiek z którym kontaktu nie chcę. Tak cię będzie facet trzymał na smyczy przez najbliższe 5 lat z powodu kota?
            Wynajął mieszkanie, to wynajął, on co ciebie to.
          • gryzelda71 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:37
            S.pomusl, że ex bed8e sprawował opiekę nad kotem zdając z tego relacje jest szczerze durny.
          • wapaha Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 10:06
            annanichtvergessen napisał(a):

            > Nie spotykam sie z nim i nie rozmawiam. Teraz to on zadal zebym przyjechala! Za
            > przysluge opieki nad kotem sporo zaplacilam. I jedyne czego chce, zeby sie z u
            > mowy wywiazal a ode mnie odp... ale e-matka wie lepiej.


            olejże tego kota !
            • snajper55 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 10:30
              wapaha napisała:

              > olejże tego kota !

              Nie może, bo by straciła kontakt ze swym ex.

              S.
              • znana.jako.ggigus Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 01:56
                Bingo! Poza tym ona sama do niego pisze, smsuje, proponuje oddanie auta czy inne i wie, gdzie on wynajął mieszkanie.
      • alpepe Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:21
        Że niby co? Oczywiście, wszystkie tu widzimy, że szukasz pretekstu, tylko ty nie.
      • eriu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:21
        To krótkie pytanie czemu kot nie jest u Ciebie skoro to Twój kot?
        • bene_gesserit Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:23
          Żeby mieć pretekst do masochistycznych kontaktów z psycholem?
      • aqua48 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:28
        annanichtvergessen napisał(a):

        > Nie ja szukalam z nim kontaktu.
        >ex zadzwonil, za mam dzis (piatek) przyjechac, bo on wyjezdza na pare dni. Ok, nie calkiem mi pasowalo,

        Ale dałaś się wciągnąć w jego problem. Ty już nie musisz lecieć na każde zawołanie. Jak przestanie mu być wygodnie z kotem to ci go odda. Poczekaj tylko trochę i nie odpowiadaj na jego żądania, nie opowiadaj też gdzie i z kim spędzisz wieczór i nie wypytuj czy bierze auto czy nie bierze, ani czy bierze co innego..
        • znana.jako.ggigus Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 01:57
          No ale właśnie o to wciągnięcie chodzi. Jakaś komunikacja, bo problemy, trzeba pisać smy z ustaleniami terminów.
    • ga-ti Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:36
      Ale czym aż tak wyprowadził Cię z równowagi? Dal znać, że wyjeżdża, żebyś przyjechała zająć się kotem. Ok. Później napisał, że miał kontakt z covidowcem i nie wie, czy się nie zaraził. Miło z jego strony, że Cię informuje, że plany moga ulec zmianie. Kolejne info, że jednak test pozytywny i gość zostaje w domu, więc nie jesteś potrzebna na wsi do opieki nad kotem, bo kot opiekę będzie miał. W sumie to dobrze się złożyło, bo nie musisz do pana jechać i się z nim widzieć i w jego (?) domu mieszkać (???!!!).
      Zaplanuj sobie miły weekend i baw się dobrze.
      ps. kot nie powinien się covidem zarazić.
      • turbinkamalinka Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:56
        Ano właśnie skoro ka covid, to chyba nigdzie się nie wybiera. Po co ci potwierdzenie? Odpisujesz tylko "Rozumiem, że sprawa nieaktualna, zdrowia życzę" i nic więcej. Resztę wiadomości ignorujesz.
    • triss_merigold6 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:41
      Hello..
      Mam 2 ex mężów. O jedym nie wiem czy żyje i nie poznałabym go ma ulicy na 100%, z drugim kontaktuję się z rzadka i w sprawach starszaka.


      • malia Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:46
        Musisz swojego kota dać jednemu z nich na przechowanie, to będziesz miała pretekst. A jak nie będzie chciał, to mu za to płać, może się zgodzi
      • turbinkamalinka Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:05
        Triss tu nie trzeba męża. Mam 2 byłych z dłuższym stażem i nie mam pojęcia co u nich. U jednego podobnie został kot. Skoro zostawiłam tego kota u niego, to nie zamierzałam walczyć o kontakty (jakiś absurd), z drugim mam dziecko, siłą rzeczy są te kontakty częste, nazwałabym je nawet serdecznymi. Ale na Zeusa, nie szukam kontaktu z psychopatą z powodu kota. Skoro zostawiłam z nim zwierzaka, to chyba nie podejrzewam, że psychol zacznie mu wyrywać łapki z rozpaczy za mną.
        • thank_you Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:32
          Przede wszystkim kto zostawia kota z psychopata...

          O pardon, mąż nie zostawił...
    • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:53
      Zaplacilam mu za opieke nad kotem. Kotem, ktory ma 18 lat, swoja dojezdzajaca wetke, dwa tarasy i lake. Ja mu moge zapewnic jeden pokoj, siatke w oknach i wiezenie, ktorego mu nie przetlumacze. Ale ok. To ja szukam kontaktu z ex jak powalona. Nic, ze to on wydzwania i miesza. Moja wina.
      • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 22:56
        Anna. 18-letni kot nie potrzebuje dwóch tarasów i łąki. Potrzebuje kanapy i świetego spokoju. Zabierz tego kota, jeśli nie możesz żyć bez niego i odetnij się w końcu. Nie ma innej drogi.
        • korag100 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:26
          Ja mam dziecko osiemnastoletnie, z którym ojciec zerwał kontakt 11 lat temu. Płaci alimenty stąd wiem, że żyje. Nie szukam kontaktu. Swoją drogą nie zostawiłabym mu nawet rybki. Ale gdybym w pomroczności jasnej zostawila to z przekonaniem, że rybka mnie nie interesuje. Tu potrzebujesz terapii. Zachowujesz się jak ja parę lat temu. Forum mnie naprostowalo ale ja czytałam i wyciągałam wnioski. Ty tylko czytasz. Zauważyłam również, że Ty różnymi sposobami walczysz o atencję. Albo zły były mąż, albo straszny covid, innym razem szpital i problemyzdrowotne a jeszcze innym zły lekarz. A potem pojawiają się wątki. Jest zajwbisvie, kupiłam super szafę itp. Ty poszukaj rady lekarza i to nie jest zlosluwe
          • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:57
            Dziele sie z Wami przezyciami. Ale moze masz racje, za duzo prywaty. Od jutra detox tez od e-matki.
        • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:27
          Dzieki. Wdech, wydech. Przemysle. Wiesz czemu go idiotycznie poprosilam o test? Bo czulam caly dzien, ze mnie w jako robi.Znam go za dobrze. Moj terapeuta twierdzi, ze to narcyz typowy. Ktory wszystkich musi okrecic wokol palca.
          • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:29
            annanichtvergessen napisał(a):

            > Dzieki. Wdech, wydech. Przemysle. Wiesz czemu go idiotycznie poprosilam o test?
            > Bo czulam caly dzien, ze mnie w jako robi.Znam go za dobrze. Moj terapeuta twi
            > erdzi, ze to narcyz typowy. Ktory wszystkich musi okrecic wokol palca.

            Możliwe. Ale Ty się niepotrzebnie dajesz wciągnąć w jego grę.
            • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:34
              Masz racje. On wie dokladnie, kiedy mnie zaboli. I to bedzie moj zwierzak. Trudno przyznac, ze sie spedzilo nascie lat z wyrachowanym psychopata... mam teraz tez "te dni", wiec hormony ida pod sufit. Jutro sie ogarne jakos.
          • szmytka1 Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:40
            Bo nie poznał wersji ex męża o tobie. Jakby poznał, to strach pomyśleć jaka ty byś laurkę dostała...
            • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:49
              Dziekuje. Chetnie zaprosilabym ex. na terapie. Proponowalam wielokrotnie. Niestety nie mial ochoty. Mial ochote jedynie mi powtarzac dzien w dzien jakim goofnem jestem, ktory nie zasluguje, by zyc. Na koniec pobil mnie. Ale na pewno zasluzylam. Raz jeszcze dziekuje za Twoje slowa. i zycze z serca, zebys spotkala tak serdeczna osobe jak moj wspanialy ex. Wtedy porozmawiamy.
              • fragile_f Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:57
                I zostawilas kota osobie, ktora Cie pobila??? Oc*pialas?

                😶
              • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:58
                I nadal dopuszczasz jakikolwiek kontakt z kimś, kto Cię tak traktował??
                Błagam, zrob to DLA SIEBIE, zabierz tego kota albo zapomnij o nim, nie ma innej drogi. A numer exa zablokuj.
              • szmytka1 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 00:02
                Sama mam ochotę ci pierdolanax jak to czytam. Jesteś trollem. Zlepkiem.najgorszyxh przypadków forumowych z ostatniej dekady, że stylem charakterystycznym ale ja nie mogę skojarzyć kogo najbardziej.przypominasz, bo mam słaba pamięć do Bytów wirtualnych. Na pewno masz wiele uciechy a tej kreacji. Trochę z rosy, trochę z hamerykanki wspomnianej. Wieczna ofiara złego świata i złych ludzi.
              • gryzelda71 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:48
                Po tym co opisałaś ciągle szukasz z nim kontaktu. Masz już rozwód, ale na szczęście jest kot który musi być u niego. Doskonały pretekst do kontaktów.
          • turbinkamalinka Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:46
            annanichtvergessen napisał(a):

            > Dzieki. Wdech, wydech. Przemysle. Wiesz czemu go idiotycznie poprosilam o test?
            > Bo czulam caly dzien, ze mnie w jako robi.Znam go za dobrze. Moj terapeuta twi
            > erdzi, ze to narcyz typowy. Ktory wszystkich musi okrecic wokol palca.

            Ale nie rozumiem. Facet najpierw prosi cię o opiekę nad kotem, bo wyjeżdża. Ty się zgadzasz i ok. Później pisze ci, że ma covid (rozumiem, że zostaje w domu). Po co ci jego test? Dla mnie to informacja, że zostaje w domu i kotem się zajmie. Jedyne co, to wyrażam troskę, czy ma jedzenie dla kota, czy zamówić po jego adres.
          • eriu Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:53
            Twój terapeuta diagnozuje osobę, której nie zna? To "brawo" za profesjonalizm. Zmieniłabym terapeutę na takiego, który będzie znał swoje miejsce i etykę zawodu.
            • ichi51e Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 07:28
              Ciekawe czy to jakiś znajomy tego który zdiagnozował u niej alergie na wszystkie substancje roślinne i zwierzęce…
          • snajper55 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 10:20
            annanichtvergessen napisał(a):

            > Dzieki. Wdech, wydech. Przemysle. Wiesz czemu go idiotycznie poprosilam o test?
            > Bo czulam caly dzien, ze mnie w jako robi.Znam go za dobrze. Moj terapeuta twi
            > erdzi, ze to narcyz typowy. Ktory wszystkich musi okrecic wokol palca.

            Terapeuta wypowiada się o osobie, którą zna jedynie z twoich nieobiektywnych opowiadań? Zmień terapeutę.

            S.
          • jasnozielona_roslinka Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 20:54
            ? terapeuta diagnozuje na odległość pana?
            Terapeuta zajmuje sie tobą, nie panem i moze na tym pozostań.
            Kot który ma 18 lat to już aż tak długo nie pożyje wiec nie bedziesz miała pretekstów do kontaktu na szczescie. Ale terapeuta to nie czarodziej i jak czegoś nie zmienisz to dalej bedziesz szukała pretekstu do kontaktu
      • fragile_f Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:42
        A o co chodzi z tym autem?
        • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:54
          To bylo tylko pytanie, czy mam targac z miasta torby z zakupami i isc pod gore z bagazem. To wiocha zabita dechami bez polaczen. I tak, wazne jest, zeby wiedziec, czy masz do dyspozycji auto, czy nie. To normalne pytanie tam. Nic wyjatkowego.
          • fragile_f Re: Wezcie pocieszcie... 15.07.22, 23:56
            Ale jakie auto? Czyje?
            • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 00:00
              Przeze mnie kupione, jemu oddane w ramach rozwodowej ugody (czesc za opieke nad zwierzakiem). On czesto jezdzil bez auta. Wiec stad pytanie, na czym stoje.
              • fragile_f Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 00:03
                Eee... czyli jego auto?

                Jakby moj ex pytal, jak wykorzystuje swoj wlasny samochod, to chyba bym sie wsciekla. Gosc Cie pobil, a Ty za wszelka cene probujesz go nadal miec w swoim zyciu.

                Chcesz miec auto? Kup, pozycz albo wypozycz.
            • ga-ti Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 00:06
              Auto byłego męża, zrozumiałam, że Autorka chciała by były mąż zostawił jej swoje auto, żeby mogła do sklepu podjechać. A i mieszkać też chyba miałaby w domu byłego męża. I spać w jego łóżku? Dla mnie niepojęte. Ale ja nie mam byłego męża więc może się nie znam.
              • fragile_f Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 00:10
                W lozku meza, ktory ja (ponoc) gnoil psychicznie i pobil...

                Troll albo stalkerka ktora zmyslila polowe historii. Znam kilka podobnych osób, nawet jak im ktos zrobi przysługę, to beda nia skrzywdzone.
                • 35wcieniu Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 07:46
                  Troll albo konkretnie zaburzona, co w sumie zwykle idzie w parze. Połowa tego co pisze się nie trzyma kupy, te dziesiątki wątków o "kocurku" który potrzebuje tarasów więc musi zostać z agresywnym exem, codzienne wątki o jakichś idiotyzmach, pomysły typu "dziewczyna pasierba (czy tam kogoś) otworzyła szufladę w lazience i zobaczyła moja bieliznę więc muszę te bieliznę wyrzucić... ", pisanie na przemian jak to jej źle, za chwilę jak to jej dobrze, brednie o zakochaniu w terapeucie, brednie jak to mu o tym powie, za chwile wątki że nie powiedziała, ble ble ble, laska ma jakiś nieustanny strumień świadomości, który z jakiegoś powodu z siebie wypuszcza i oczekuje potwierdzenia że to co robi jest normalne, podczas gdy to wygląda na jakieś totalne odklejenie. Nie pamiętam czy alergia na wszystko co pochodzące z natury big_grin to też ona ale pasuje.
                  • 1matka-polka Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:23
                    Ematki uwielbiaja takie kilometrowe bzdury ala seriale brazylijskie, czy koreanskie...
                    • szmytka1 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:51
                      Też racja
                  • thank_you Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:38
                    To troll
                  • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:58
                    Dziewczyna jest ostra poharatana po przemocowym związku i rozwodzie, który wydarzył się przecież ledwo chwilę temu. Jeśli to, co pisze o ex jest prawdą, to ma prawo dochodzić do siebie miesiącami, a nie po kilku tygodniach stwierdzić, że ma to już za sobą. Przednią długa terapia, a kot i uwiązanie do exa będą tu tylko przeszkodą. Ona jeszcze tego nie widzi, bo jest zwyczajnie za wcześnie, ale pewnie za parę miesięcy zobaczy. Nie ma co się nad nią znęcać.
                    • szmytka1 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 09:08
                      To zwykla kreacja na potrzeby krecenia beki, jak forum wszystko łyka, a kto wie, może i działalności zarobkowej, płacą za rozkrecanie forum?
                      • afro.ninja Re: Wezcie pocieszcie... 18.07.22, 07:25
                        Tez uważam, że to typ joli-kotki, ale forum uwielbia takie dramy.
      • sweterwkrate Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 07:40
        annanichtvergessen napisał(a):

        > Zaplacilam mu za opieke nad kotem. Kotem, ktory ma 18 lat, swoja dojezdzajaca w
        > etke, dwa tarasy i lake. Ja mu moge zapewnic jeden pokoj, siatke w oknach i wie
        > zenie, ktorego mu nie przetlumacze. Ale ok. To ja szukam kontaktu z ex jak powa
        > lona. Nic, ze to on wydzwania i miesza. Moja wina.

        Tyle, że to ty chciałaś zdjęcie kota (więc ty szukałaś kontaktu) potem on zadzwonił, że kotem trzeba się zająć - na taką umowę też ty się zgodziłaś.
        Ja to widzę, że dla ciebie bardziej się liczy żeby kot miał dwa tarasy niż ty święty spokój.
      • mid.week Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 17:25
        annanichtvergessen napisał(a):

        > Zaplacilam mu za opieke nad kotem. Kotem, ktory ma 18 lat, swoja dojezdzajaca w
        > etke, dwa tarasy i lake. Ja mu moge zapewnic jeden pokoj, siatke w oknach i wie
        > zenie, ktorego mu nie przetlumacze. Ale ok. To ja szukam kontaktu z ex jak powa
        > lona. Nic, ze to on wydzwania i miesza. Moja wina.


        Nikt pragnący mieć święty spokój od faceta nie płaci mu za przysługi podtrzymując kontakty. Brzmisz jak uzależniona od relacji. Kot i jego dobrostan to pretekst.
    • mamkotanagoracymdachu Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 00:08
      Czy plan był taki, ze Ty zajmując się kotem pod jego nieobecność będziesz mieszkać W JEGO DOMU?
      Nic Ci tu nie zgrzyta, naprawdę?
      • annanichtvergessen Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 00:35
        To jest jeszcze bardziej zakrecone. Jest pokoj goscinny poza domem. Nie sypiam w "jego lozku". Mialabym tylko korzystac z kuchni i tyle.
        • joana012 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 06:14
          annanichtvergessen napisał(a):

          > To jest jeszcze bardziej zakrecone. Jest pokoj goscinny poza domem. Nie sypiam
          > w "jego lozku". Mialabym tylko korzystac z kuchni i tyle.

          Ale na Boga po co? Żeby kotu miskę mleka podać? Nie czujesz się jak idiotka w kuchni swojego eks? Może mu jeszcze pranie walnij i rozwieś.
        • aqua48 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:30
          annanichtvergessen napisał(a):

          > To jest jeszcze bardziej zakrecone.

          To zacznij odkręcać, bo na razie to wszystko brzmi tak jakbyś nie chciała uwolnić swego exa spod swojej własnej kontroli. Kot jest tylko pretekstem, zdajesz sobie sprawę? Podejrzewam, że nawet jeśli 18 letni kot musi mieć do licha i trochę przestrzeni, to w Austrii macie nie tylko tę jedną łąkę i taras, oraz znalazło by się też kilku płatnych opiekunów z którymi potrafiłabyś ułożyć sobie kontakty zupełnie normalnie. Nie musi ex robić za te opiekunkę. Odpowiedz sobie na pytanie DLACZEGO go w tę rolę wrobiłaś? I czemu nie potrafisz zrezygnować z jakichkolwiek kontaktów z przemocowcem, tylko wisisz na nim emocjonalnie? Podobnie jak próbowałaś zawisnąć na swoim terapeucie.
        • snajper55 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 10:28
          annanichtvergessen napisał(a):

          > To jest jeszcze bardziej zakrecone. Jest pokoj goscinny poza domem. Nie sypiam
          > w "jego lozku". Mialabym tylko korzystac z kuchni i tyle.

          A łóżko w pokoju gościnnym nie jest jego??? Czyje jest? Kota?

          S.
    • lilia.z.doliny Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 08:46
      I ta cała akcja, emocje i wątek powstały przez stuletniego kota i "prawo do odwiedzin"? Oyayebie...
      • astomi25 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 09:18
        Nawet nie wiem jak to skomentowac...
        Wez ty tego kota do siebie. 18 letni kot, nawwt jak jest jeszcze fit, nie potrzebuje 2 tarasow i laki.
        Naprawde.
    • blue_meerkat1 Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 09:52
      Moze troche brutalnie ale mam wrazenie ze realistycznie sa tylko dwa wyjscia - odzalowujesz kota i zrywasz kontakt badz tez kontynuujesz jak dotychczas, od kryzysu do kryzysu, bez zadnej realnej zmiany, obwiniajac ex o konsekwencje twoich biezacych decyzji. Zakladam ze walka o to by zabrac kota do siebie jest woda na mlyn exa wiec odrzucam to jako realistyczna opcje na ten moment.
      • 35wcieniu Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 10:02
        Ale tam nie ma żadnej walki, zakładając realność sytuacji i biorąc pod uwagę to co pisala. Gdyby chciała to by go zabrała i tyle.
        Ale wymyśliła argument że tam kot ma taras i łąkę a jest stary więc lepiej go zostawić i odwiedzać. Rzecz jasna nie o kota chodzi tylko o preteksty do zawracania dudy byłemu.
        • 35wcieniu Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 10:06
          Btw w jednym z wątków kot miał demencję i każdy stres miał dla niego oznaczać koniec. Tym bardziej musi łazić po łąkach, wiadomo.
        • krolewska.asma Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 13:13
          Mnie też fascynuje autorka ale naprawdę się jej tutaj uczepiłyście ale prawda jest taka że gdyby mąż nie chciał kontaktu to był tego od kontaktu nie było

          to samo działa w dwie strony
          gdyby on chciał się odciąć to przecież by jej tego Kota oddał albo by go zabił albo w ogóle by nie reagował na jej wiadomości nie przysyłał zdjęć i nic by nie mogła zrobić więc już nie zwalajcie na nią Że tylko ona dąży do kontaktu bo tak nie jest
          • majenkir Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 15:15
            To może powinni się zejść z powrotem? 🤷🏼‍♀️
      • znana.jako.ggigus Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 02:02
        Wyjście jest jedno - rozstać się z byłym mężem psychicznie.
        I to jest trudne, bo jest kot, zakupy, samochód, pilnowanie kota i tarasu. Są sprawy i jak długo będą sprawy, to nie będzie rozstania.
        Po śmierci kota jest jeszcze samochód jako pretekt do komunikacji, a potem coś nowego się znajdzie.
        Najlepiej jakby zabrała się to jakaś dobra terapeutka i wyczyściła wszystko.
        • snajper55 Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 04:23
          znana.jako.ggigus napisała:

          > Po śmierci kota jest jeszcze samochód jako pretekt do komunikacji, a potem coś
          > nowego się znajdzie.

          No wiesz, trzeba będzie się umawiać kto sprząta grobik kota i czy ją na cmentarzyk zawiezie samochodem, bo to daleko.

          S.
          • 21mada Re: Wezcie pocieszcie... 18.07.22, 07:58
            No coś ty, grobik kota będzie u exa w ogrodzie pod jabłonką. Będzie go odwiedzać i wymagać przysyłania zdjęć grobiku czy aby nie zaniedbany i liście uprzątnięte.
    • zerlinda Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 10:08
      To nie ex jest pokręcony tylko ty. Serio zostawiłaś kota psychopacie? Co za ulga, że nie dziecko. Nie widzę dla ciebie ratunku. Przykro mi.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 16:13
      Zrób krechę i się odetnij, no chyba, że nie chcesz.
      Jak czytam to ma twojego kota.
      Kup sobie nowego, kicham zwierzęta ale to nie twoje dzieci.
      Opcja nr 2.
      Kradniesz kota, wywozisz do znajomych na miesiąc, wmawiasz ex ze kot uciekl przez jego nieogarnięcie, wyprowadzasz się 2000 km dalej i zyjesz z kotem w spokoju.

      • 35wcieniu Re: Wezcie pocieszcie... 16.07.22, 17:46
        Nie musi kraść. Jak wyżej - jeśli wierzyć temu co pisała i uznać całą sytuację za prawdziwą, to ona tego kota po prostu może zabrać, były go siłą nie trzyma. Ona po prostu nie chce. Chce mieć pretekst do kontaktu.
        • znana.jako.ggigus Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 02:05
          Oczywiście. Poza kotem jest jeszcze samochód jako następny pretekst. A kolejny pretekst łatwo się znajdzie, bo tak dobrze wyćwiczone osoby w szukaniu pretekstu znajdą coś szybko.
          Tu powinna wkroczyć jakaś terapeutka i zrobić kipisz.
          Bo terapeuta to kolejny mężczyzna.
          • aqua48 Re: Wezcie pocieszcie... 17.07.22, 08:51
            znana.jako.ggigus napisała:

            > Oczywiście. Poza kotem jest jeszcze samochód jako następny pretekst. A kolejny
            > pretekst łatwo się znajdzie,

            Już się znalazł - ex za blisko niej mieszkanie wynajął.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka