Dodaj do ulubionych

Patologie polskiej szkoły

20.07.22, 13:55
Zainspirowana dyskusją na temat powszechnych zwolnień z lekcji tzw. wychowania fizycznego rozpoczynam nowy wątek: jakie patologiczne sytuacje z Waszej lub Waszych dzieci szkolnej przygody najbardziej utkwiły Wam w pamięci?

Osobiście mam zastrzeżenia właśnie przede wszystkim do wuefu i wuefistów:
- sami wuefiści, często troglodyci, prostackie to takie chamowate, oczywiście uogólniam, ale gdyby jakiś inny nauczyciel zwrócił się do ucznia tak, jak niektórzy z nich, od razu byłaby z tego afera
- gra w zbijaka- największy skandal, jak nauczyciel może uczniom kazać celowo rzucać w inne dzieci piłka, dla mnie to niepojęte
- system wyboru drużyn, czyli pasmo upokorzeń dla uczniów mniej sprawnych fizycznie

Inny przykład: nauczyciel historii w liceum, który miał zwyczaj publicznie pytać uczniów z rzeczy, których ani nie uczył ani nie było ich w programie ani nie powiedział, że będzie ich wymagał, a potem złośliwie pytał nas, dlaczego jesteśmy nieprzygotowani

Uff... gdybym kiedyś miała dziecko, to jego nauczyciele, z zwłaszcza wuefiści mieliby ze mną przesrane

A Wy jakie macie przykłady?
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:02
      Wszelkie jajeczka, spotkania wigilijne, opłatek, czyli przenoszenie życia religijnego na świecki grunt.

      Religia jako przedmiot to patologia sama w sobie.

      Nauczyciele, którzy powinni przekazywać aktualną wiedzę, pierdzielący bzdury o mikrodziurach w prezerwatywach, przez co nie chronią one ani przed HIV, ani przed zajściem w ciążę.

      Wszelkie wyjścia klasowe uzależnione od opieki rodziców, bo przecież zawsze się znajdzie jakaś niepracująca mama, która co tydzień może pójść z klasą na basen. Po czym wielkie zdziwienie, że wszystkie mamy pracują.
      • vivi86 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:17
        cóż, nawet na tym forum tłuką jak to jest ponoć nacisk by kobieta siedziała w domu. Ja obserwuję coś dokładnie odwrotnego.
      • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:06
        Ale to chyba z czasów twojego potomstwa, a nie z twoich. Bo ja jestem z czasów świeckiej szkoły. A na wycieczki.absolutnie rodzice nie jeździli. Teraz jak.ma.dIecinzreszta też nie jeżdżą, nie.posiadajac stosownych uprawnień. NaucYxiel.woli towarzystwo drugiego nauczyciela jako.opiekuna, niż przypadkowej pani.Kowalskiej.
        • angazetka Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:11
          Jasełka i opłatki są obecne w szkołach od wczesnych lat 90. (co logiczne).
          • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:21
            Nie w moich szkołach. Ani w mojej podstawówce, ani w szkole średniej czegoś takiego nie było. Szczęśliwie część nauczycieli to byli starzy komuniści i nic im takiego nie przyszło do głowy 😆 Do szkoly zaczęłam chodzić w połowie lat 80, no w drugiej połowie jak mam uściślić. Szczyt brewerie to było łażenie na rekolekcje jakoś pod koniec podstawówki się zaczęło. A tak to żadnych jajeczek i jaselek.
      • kub-ma Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:43
        lauren6 napisała:

        > Wszelkie wyjścia klasowe uzależnione od opieki rodziców, bo przecież zawsze się
        > znajdzie jakaś niepracująca mama, która co tydzień może pójść z klasą na basen
        > . Po czym wielkie zdziwienie, że wszystkie mamy pracują.

        Jako wychowawca czuję się bardzo niekomfortowo prosząc rodziców o pomoc przy wyjściach czy jednodniowych wycieczkach, ale niestety ze szkoły nie otrzymam drugiego nauczyciela.
        Jako matka stresowałam się organizacją opieki przy wyjściach na basen i presją, że muszą rodzice być. Jako nauczycielka mogłam wziąć dzień opieki na dziecko, albo urlop bezpłatny. A jeden raz w roku szkolnym, to było za mało.
        • wkswks Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 18:27
          Ja chodzę na wycieczki z dziećmi jak trzeba. Ponieważ musi byc dwoje rodziców plus wychowawca, rozmawiam zazwyczaj z tym drugim rodzicem, chyba ze nauczyciel sam wchodzi w bardziej (niz pogoda i spr szkolne) zaawansowaną rozmowę.
      • hannibal_lectourer [...] 20.07.22, 22:17
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • makinetka82 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 23:29
          hannibal_lectourer napisał:

          > których wychowawcze szmaty wymagały


          Nie jest problemem , że jesteś niewierzący. Problemem jest fakt, że jesteś chamem bez kultury.
    • profes79 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:04
      - gra w zbijaka- największy skandal, jak nauczyciel może uczniom kazać celowo rzucać w inne dzieci piłka, dla mnie to niepojęte

      "Gra w zbijaka" to tzw. gra w dwa ognie - z historią w Polsce starszą niż większość użyszkodniczek tego forum...Pominę już fakt, że ryzyko kontuzji itd. znacznie mniejsze niż w przypadku piłki nożnej czy koszykówki...

      Co do troglodytów to największych chamem i prostakiem w historii mojej nauki akurat był polonista...
      • extereso Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:05
        Ja dwa ognia uwielbiałam, graliśmy też po szkole całymi godzinami.
        • simply_z Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:07
          wolalam dwa ognie, niz siatke czy kosza...do dzis nie znosze siatki
          • triss_merigold6 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:13
            O, ja też.
            • aqua48 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:47
              I ja. Graliśmy w dwa ognie na wf-ie i na boisku szkolnym i na podwórku zapamiętale. A troglodytą u nas był matematyk w SP i nauczyciel od PO w liceum.
          • kub-ma Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:36
            simply_z napisała:

            > wolalam dwa ognie, niz siatke czy kosza...do dzis nie znosze siatki

            Ja tak samo. W dwa ognie uwielbiałam grać, nienawidziłam siatkówki. Byłam za drobna, ze zbyt słabo rozbudowana górną częścią ciała, żeby sobie z grą w siatkówkę poradzić. I cały czas myślałam, że to moja wina, że sobie nie radzę, chociaż się staram.
          • andaba Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:45
            Ja też smile
      • furiatka_wariatka Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:25
        profes79 napisał:

        > "Gra w zbijaka" to tzw. gra w dwa ognie - z historią w Polsce starszą niż więks
        > zość użyszkodniczek tego forum...Pominę już fakt, że ryzyko kontuzji itd. znacz
        > nie mniejsze niż w przypadku piłki nożnej czy koszykówki...
        >

        No i co z tego, że ta gra ma taką długa historię? Ja tez ja pamiętam że swojej szkoły, przełom lat 80/90. Dawałam się szybko zbic, żeby mieć to z glowy. Nie znosiłam jej, jak i całego w-f, marzyłam o zwolnieniu. Pamiętam niewyzyte, tępawe dziewuchy, które potrafiły tak przywalić piłka, że na prawdę nie wiem co masz na myśli pisząc, że to rzekomo gra mało urazowa. Wg mnie na wf powinny być zwykle ćwiczenia, skłony, przysiady itd, bieganie. Wszelkie siatkówki, koszykówki i zbijaki powinny być dla chętnych.
        • heca7 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:50
          Ja kiedyś dostałam w twarz i zalałam się krwią. Nadal próbuję zrozumieć czego to miało mnie nauczyć?
          • martishia7 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:09
            Szybkich uników. Takie przysposobienie do życia w rodzinie.
          • droch Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:15
            Ja kiedyś dostałam w twarz i zalałam się krwią. Nadal próbuję zrozumieć czego to miało mnie nauczyć?

            Akurat proste: że na boisku zawsze musisz być gotowa na odbicie, złapanie lub uniknięcie piłki. Tak, to jest sport.
            • heca7 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:24
              Odkąd skończyłam szkołę nie dotykam tego rodzaju sportu. Na szczęście jest tyle innych dyscyplin, w których aby podtrzymać aktywność fizyczną nie muszę być narażona na złamanie nosa.
      • memphis90 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:31
        Ale ktoś tu pisal, że zbijak polega na tym, że dzieci siedzą w kółeczku, a ktoś tam w nie rzuca piłką... To bez sensu.

        Dwa ognie cudne i nie znam nikogo spośród moich szkolnych rowiesnikow, kto by nie lubił...
        • afro.ninja Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:02
          Dwoch ogni tez nie znoszę i nie ja jedna.
      • bi_scotti Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 20:21
        profes79 napisał:

        > Co do troglodytów to największych chamem i prostakiem w historii mojej nauki ak
        > urat był polonista...
        >

        U mnie pan od muzyki & pani bibliotekarka uncertain Akurat wszystkie & wszyscy wf-isci zarowno w mojej elementary jak i secondary school byli calkiem fajni. Co ciekawe, pierwsza wf-istka ktora pamietam z podstawowki (uczyla mnie tylko jeden rok) byla bez reki, ktora stracila w czasie Powstania ale poza tym byla uber sprawna, zwracala uwage na bycie prostym smile i aktywym - kazda lekcja konczyla sie pogadankami na temat spedzania aktywnie czasu po szkole - bylismy zachecani do biegania, rowerow, skiing & skating zima - od niej dowiedzialam sie, ze istnieje cos takiego jak cross-country skiing, bo z rodzicami bylo tylko downhill wink Byla cool, chadzala w spodniach caly rok (not that common w czasach mojego dziecinstwa), na poczatek i koniec roku podawala reke kazdemu uczniowi - na dobry poczatek i na pozegnanie smile Definitly nie byla "troglodytka"!
        W zbijaka/dwa ognie to gralo sie w czasie przerwy/po lekcjach - zaden nauczyciel nie mial z tym nic wspolnego. Wrecz raczej chyba podejscie bylo takie, ze to nie jest "real sport", ze to tylko zabawa. Na lekcjach byl "real sport" wink Cheers.
      • wkswks Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 18:29
        Byłam w podstawówce królowa w tą grę. Też rozbawił mnie ten wpis. W dwa ognie trzeba wymyślić dobra strategię. Wspaniała gra dla dzieci. Podobnie jak 10 podań.
      • mamkaantka Re: Patologie polskiej szkoły 22.07.22, 10:08
        Bardzo lubiłam grę w zbijaka Nigdy nikomu nic się nie stało Chyba przewrażliwiona jesteś albo trzymasz dziecko pod kloszem, co nie jest zdrowe delikatnie mówiąc
        • heca7 Re: Patologie polskiej szkoły 22.07.22, 13:13
          Cieszę się, że tobie nic się nie stało. Ja dostałam w twarz. Fajnie tak wracać do domu ze szkoły w ubraniu zalanym krwią tongue_out
          Ja absolutnie dzieci pod kloszem nie trzymam. Zresztą jedno już dorosłe mieszka samo za granicą. Ale wypadki się zdarzają, córka w gimnazjum grała w kosza całą klasą. Bez podziału na płcie. Zderzyła się z kolegą głowami tak niefortunnie , że pękła jej na wylot warga pod ustami. Dosłownie mogła sobie włożyć kolczyk w dolną wargę tongue_out
    • extereso Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:04
      Ja mam zastrzeżenia do temperatury w szkole, za zimno 17-8 stopni przez kilka miesięcy! I że prysznica nie można wziąć po wf przez ci syn z jednego wf stara się migać, pozostałe mi nie przeszkadzają ( bo wraca do domu i bierze prysznic).
      • asia_i_p Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:39
        Popieram, mam wrażenie, że uczniowie, a z nimi i nauczyciele, są zaniedbani w sensie dobrostanu fizycznego. Często niedostateczne grzanie w zimie, całkowity brak klimatyzacji (a w czerwcu w salach na poddaszu jest piekło), plany układane tak, byle upchnąć wymagane godziny, w wielu szkołach brak możliwości kupienia ciepłego czy wręcz jakiegokolwiek posiłku, źle rozmieszczenie toalet, brak stref do wyciszenia, samodzielnej nauki, brak stref zielonych wokół niektórych szkół.
        • kub-ma Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:32
          asia_i_p napisała:

          > Popieram, mam wrażenie, że uczniowie, a z nimi i nauczyciele, są zaniedbani w s
          > ensie dobrostanu fizycznego. Często niedostateczne grzanie w zimie, całkowity b
          > rak klimatyzacji (a w czerwcu w salach na poddaszu jest piekło), plany układane
          > tak, byle upchnąć wymagane godziny, w wielu szkołach brak możliwości kupienia
          > ciepłego czy wręcz jakiegokolwiek posiłku, źle rozmieszczenie toalet, brak stre
          > f do wyciszenia, samodzielnej nauki, brak stref zielonych wokół niektórych szkó
          > ł.

          O dokładnie.
          Nigdzie w życiu tak nie marzłam jak w pracy. Natomiast w czerwcu totalny ukrop. Na szczęście ten czerwiec nie był taki gorący.
        • extereso Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 18:17
          👍
        • lauren6 Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 08:14
          Szkoła mojego dziecka miała dużo stref do wyciszenia i samodzielnej nauki, ale przyszła dobra zmiana i ktoś wpadł na pomysł by w podstawówkach dopchnąć kolanem dodatkowe roczniki. I tak pożegnaliśmy się z czytelniami, częścią świetlicy, które zostały przerobione na sale lekcyjne.
          Chyba nie powinnam narzekać, bo w liceach przy podwójnym roczniku mają jeszcze większą ciasnotę.
          • asia_i_p Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 16:54
            U mojej córki w podstawówce nawet pokój nauczycielski przekształcili w salę lekcyjną, a kanciapę pań sprzątających na pokój nauczycielski - wchodziło może 10 nauczycieli na raz.

            I nie powiedziałabym, że licea mają gorzej - licea mają przynajmniej jaki taki wpływ na to, ilu uczniów przyjmują, a podstawówka z rejonu musi.
            • droch Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 17:31
              I nie powiedziałabym, że licea mają gorzej - licea mają przynajmniej jaki taki wpływ na to, ilu uczniów przyjmują, a podstawówka z rejonu musi.

              Mają? Poniekąd. Lokalne władze czują presję wyborców, żeby nie zabrakło miejsc dla chętnych...
              • asia_i_p Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 21:42
                No nie wiem, u nas raczej kłócimy się w drugą stronę - to my chcemy więcej klas, powiat zawsze robi łaskę.
      • andaba Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:49
        Ja pamiętam, że składaliśmy się na żaluzje w salach o południowej wystawie - szkoła tysiąclatka, z ogromnymi oknami. Szkoła nie mogła tego zapewnić.
        Swoją drogą nie wiem jak wcześniej te tysiące dzieci wytrzymało w tych klasach, przecież szkoła się nie obróciła. Pytałam męża, który do tej szkoły chodził, stwierdził, że nie pamięta...
        • myelegans Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 18:25
          ja pamietam swoja tysiaclatke, gdzie kaloryfery byly zawsze zapowietrzone, albo rury pekaly, my siedzielismy w czapkach, kurtkach i rekawiczkach...

          Lata nie byly upalne, w czerwcu spokojnie,
        • arthwen Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 19:57
          30 lat temu jednak takie upalne dni w maju i czerwcu to była rzadkość.
          • wapaha Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 20:43
            arthwen napisał(a):

            > 30 lat temu jednak takie upalne dni w maju i czerwcu to była rzadkość.
            >
            bez przesady
            klimat aż tak drastycznie się nie ociepla - średnia temperatur lata na przestrzeni dekad wzrosła o 1,4 st
            Średnia temperatura sezonu letniego (czerwiec-sierpień) była w okresie referencyjnym 1991-2020 aż o 1,4°C wyższa, niż w latach 1961-1990 i wyniosła 18,0°C (średnia obszarowa dla Polski, wraz z regionami górskimi).

            naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zmiana-klimatu-w-polsce-na-mapkach-468/
            • langsam Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 22:09
              Od 1951 do 1990 średnio w całym kraju mieliśmy 4 dni upalne (powyżej 30C) w ciągu roku. Prawie 20 lat później – 2009 do 2018 liczba dni upalnych zwiększyła się z 4 do 10 rocznie.
              Globalnie, dla całej Ziemi bada się też liczbę dni, w których temperatura przekracza 50 C. Średnio w okresie 1980-2009 było ich 14 w roku, a w latach 2010-2019 - 26.
              • wapaha Re: Patologie polskiej szkoły 22.07.22, 11:03
                langsam napisała:

                > Od 1951 do 1990 średnio w całym kraju mieliśmy 4 dni upalne (powyżej 30C) w ci
                > ągu roku. Prawie 20 lat później – 2009 do 2018 liczba dni upalnych zwiększyła s
                > ię z 4 do 10 rocznie.

                i te 6 więcej rocznie wypadło akurat w maju i czerwcu gdy dzieci mają lekcje ? wink
                Do czego zmierzam - zawsze pamięta się to, co jest najświeższe , mamy skłonność do zapominania jak faktycznie było kiedyś


                > Globalnie, dla całej Ziemi bada się też liczbę dni, w których temperatura przek
                > racza 50 C. Średnio w okresie 1980-2009 było ich 14 w roku, a w latach 2010-2
                > 019 - 26.

                Na Ziemi- a nie piszemy o Ziemi i niepiszemy o temp pow.50 st
                ( tak wiem, klimat się ociepla ale z naszej perspektywy jest to zjawisko powolne i długotrwałe )
    • grey_delphinum Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:09
      To, o czym piszesz, to - nie obraź się - pyerdolety.
      Największą patologią w polskiej szkole jest włączanie w zespoły klasowe dzieci z różnymi zaburzeniami. Mam tu szczególnie na myśli dzieci agresywne, zagrażające zdrowiu i bezpieczeństwu rówieśników lub te mające tak głębokie deficyty uwagi, że nie tylko nie są w stanie wynieść nic z lekcji, ale też skutecznie uniemożliwiają naukę innym dzieciom.
      • vivi86 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:17
        A ponoć wszyscy tacy tolerancyjni i do przodu.
        • la_mujer75 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:25
          Weż sobie poszukaj jakieś definicji "tolerancji".
          Wytłumaczę ci na prostym przykładzie.
          Dla mnie kk mogłby sobie istnieć i funkcjonować. No problem. Nie interesuje mnie, co ludzie przynależacy do kk robią, czego nie robią, w co wierzą, etc. Ale skoro kk wpierdala się w moje życie, to moja tolerancja się kończy.
          • vivi86 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 18:32
            Ale te dzieci w klasie integracyjnej się nie wpierdalaja tylko po prostu też w tej klasie są.
            • kocynder Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 18:44
              Niestety, ale jeśli dziecko z wszelkimi "dys" i innymi bije Anię, pluje, ściąga jej publicznie spodnie i majtki, wyzywa, namawia klasę do spuszczenia Ani manta - to to dziecko nie "też w tej klasie jest" - a zdecydowanie wpierdala się w życie Ani. I sorry, ale nie widzę powodów, dla których spokojna i nie mająca dysfunkcji Ania ma robić za worek do bicia i obiekt do gnojenia małemu psycholowi, którego chronią papierki. Taki dzieciak po9winien być nie w szkole/klasie integracyjnej - a albo w nauczaniu domowym (i niech mamusi8a z tatusiem się męczą z jego nadpobudliwością) albo indywidualnym, w systemie jeden nauczyciel - jeden uczeń.
        • no_name33 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:56
          vivi86 napisał(a):

          > A ponoć wszyscy tacy tolerancyjni i do przodu.


          A co ma z tym wspólnego terancja?

          Chodź się spotkać na żywo, stan naprzeciwko i pozwól się koac, obwąchiwac, szturchać, warczeć, puszczać bąki, bekać i wyzywać.

          Pozwolisz? Nie?

          To jesteś mega nietolerancyjana! A fuj! Ja mam nerwice! Powinnaś dać mi się bić.
        • droch Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:16
          A zaprosisz kogoś takiego do swojego domu, żeby pobawił się z twoim bombelkiem? Nie? ooo, nieładnie, jesteś nietolerancyjna.
          • vivi86 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 18:31
            Ale różnica między nami jest taka, że ja nie twierdzę, że jestem smile
      • extereso Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 18:20
        U nich dzieci w podstawówce było bezpiecznie, a w liceum to już w ogóle. Nie wiem, syn i koledzy skarżyli się bardzo na zimno a kurtek nie można było nosić i w efekcie całymi godzinami myśleli tylko o tym że zimno. To co opisujesz oczywiście gorsze, ale chciałam zwrócić uwagę na podstawy które często umykają.
    • ichi51e Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:25
      „Śmieciem jesteś rozumiesz? Śmieciem! Sio smieciu do śmieci” I dziecko posłusznie stawało koło smietniczka…
      • alpepe Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:12
        Straszne.
        • grey_delphinum Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:38
          Mój syn z kolei był obiektem takich "zarcikow" zaburzonego "kolegi" - ściąganie spodni z majtkami, opluwanie, duszenie, dźganie czym popadnie, wyzywanie (straszne, najgorsze obelgi), podżeganie do nienawiści ("chodźcie, wszyscy będziemy go j.. bać"), niszczenie rzeczy z usmieszkiem ustach (w tym utopienie w kiblu ulubionej zabawki) i wiele, wiele innych.

          Całe szczęście agresor został zmuszony do odejścia ze szkoły. Z tego, co wiem, terroryzował potem dzieci w innej szkole, bo ich rodzice byli mniej asertywni.
          • alewcale Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:53
            brak nauczycieli wspomagających (oszczędności), przemoc zamiatana pod dywan, a teraz przepełnione grupy w ciasnych salach, brak miejsc do wyciszenia dla dzieci, harówka rodziców i dzieci siedzące od rana do wieczora z obcymi ludźmi w przedszkolach i szkołach, brak wygłuszenia sal i przekroczone normy hałasu jeszcze zanim przyszły dzieci z Ukrainy po 24.02,
            patologiczne zachowania niektórych nauczycieli (chamstwo i poczucie nieomylności i bezkarności), konieczność kupowania przez nauczycieli wyposażenia do pracy i zostawianie bez pomocy dzieci z zaburzeniami i deficytami (nauczyciel jest sam z problemami),
            bagatelizowanie przez ten rząd faktu, że mnożą się rodziny patologiczne i coraz trudniej jest kontrolować bezpieczeństwo, uczenie dzieci cwaniactwa,
            brak wsparcia ze strony dyrektorów okopujących się na swoich pozycjach,
            selekcjonowanie dzieci na łatwiejsze i trudniejsze grupy/klasy,
            awantury niektórych rodziców wymagających specjalnego traktowania dla swoich dzieci i to, że część rodziców zachowuje się jak pasażer lowcostu, który uważa, że zajmowanie się jego (wybitnym )dzieckiem to zajęcie, którego mało kto jest godny a sami nie wkładają wysiłku, zeby z dzieckiem wypracować cokolwiek
          • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 18:00
            Mojemu nakładł kamieni do plecaka, przez co zniszczyła się część przedmiotów w środku. Chowanie plecaka i butow, czy rzucanie tekstem zapłacimy Ci za samobójstwo. Niestety syn trafił do najgorzej klasy w szkole. Kto miał rozumu więcej niż ja, zorientowal się szybciej i na czas dzieciaka przeniósł. Doszło do tego, że klasie groziło rozwiązanie a dyrektorka ściemniała, że poprosiła burmistrza o zamrożenie okręgów szkolnych, by uniemożliwisz odpływ dzieci.
          • black.emma Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 00:34
            Słabo mi się zrobiło po przeczytaniu. Jak twój syn teraz sobie radzi?
    • kropkaa Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 14:56
      Zapomniano, że istnieją dzieci bez dys-, ADHD i orzeczeń z każdego możliwego powodu.
      Nie ma kółek zainteresowań, przygotowań do konkursów kutratoryjnych, sksów. Przed pandemią jeszcze się zdarzały, teraz kompletnie nic.
      Co się wiąże z powyższym - robienie z dzieci terapeutów dla agresorów, przemocowców, obdarowanych FASem etc. Pozbycie się takiej jednostki z klasy graniczy niemal z cudem, a i to pod warunkiem, że znajdzie się jakiś zaangażowany rodzic, najlepiej prawnik w typie mecenasów Piranii i Krokodyla.
      • mysiaapysia Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:27
        Ooo. Widzę, że takie doświadczenia nie są jednostkowe. Jakbym widziała sytuacje ze szkół, do jakich chodził mój syn. Szkoła nr 1 (klasy 1-3) - jeden taki gagatek skutecznie utrudniał całej klasie naukę. Wychowawczyni starała się coś zrobić, ale średnio jej to wychodziło. Na zorganizowanym przez szkołę spotkaniu klasy z psychologiem zaproponowano.... nie patrzeć na kolegę (bo "patrzenie na niego tylko potęguje jego agresję").
        Szkoła nr 2 - agresor dość regularnie atakował moje dziecko. Ono to zgłaszało wychowawczyni, ta ignorowała, w końcu nie wytrzymałam i zgłosiłam sprawę oficjalnie do wychowawczyni, ta zaś... oskarżyła mojego dziecko o pobicie agresora - w dniu, kiedy mojego dziecka w ogóle w szkole nie było. Cud miód. Po czasie dowiedziałam się, że agresor był synem innej nauczycielki z innej szkoły w tej dzielnicy.
        Próba przepisania do szkoły nr 3 - gdy zapytałam jak szkoła chroni przed agresją, pani wicedyrektor spuściła oczy i coś tam na okrętkę odpowiadała.
        Próba przepisania do szkoły społecznej - Pani, my już mamy nadkomplet, rodzice uciekają ze szkół publicznych.
        W końcu inna szkoła społeczna przyjęła dziecko. Na szczęście płaciliśmy czesne tylko przez 2 miesiące (aby dziecko skończyło klasę i miało świadectwo). Potem dziecko przeszło na ED.
        • triss_merigold6 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:42
          W klasie syna w podstawówce były takie egzemplarze, zmieniliśmy klasę, a potem szkołę.
          U młodszej (inna szkoła) był spokój do czasu. W tym roku próbowano klasę córki uszczęśliwić takim toksycznym skarbem, udało się zablokować.
          • kropkaa Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:09
            U nas szczęśliwie jest mec. Pirania i nieszczęśliwie trafiło na jego dziecko. O małej agresorce już nikt nie pamięta.
        • misiamama Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 11:21
          masz dziecko na ED? ja się właśnie zastanawiam, alternatywa to szkoła publiczna i 36 dzieci w klasie. Możesz cokolwiek napisać?
          • mysiaapysia Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 14:16
            Moje młodsze dziecko jest na ED od 5. klasy. Teraz skończył 7. klasę, zatem ma za sobą 3 lata nauki w tym systemie. Przed zapisem na ED musieliśmy uzyskać opinię z poradni psychologiczno - pedagogicznej. Teraz o ile wiem już taka opinia nie jest wymagana. Tak naprawdę do poradni trafiliśmy ze zleceniem ze szkoły społecznej dot. ustalenia ewentualnego indywidualnego toku nauczania z kilku przedmiotów. Ale ostatecznie panie w poradni poprosiły o rozważenie ED z uwagi na dużą samodzielność dziecka, w powiązaniu z faktem, że dziecko jednocześnie chodzi do popołudniowej szkoły muzycznej i przez to miało nieco gorszą frekwencją (warsztaty, popisy, konkursy) w zwykłej szkole.
            Nasze dziecko ma zatem stały kontakt ze szkołą - tyle że popołudniową muzyczną. No ale warunki nauczania tam są wręcz luksusowe (na teorii max. 12 uczniów, z instrumentu lekcje indywidualne).
            Ze względu na przyzwyczajenie do samodzielnej, systematycznej pracy dziecko nie miało żadnych problemów z samodzielną nauką. Rzecz jasna wymaga to również ode mnie tłumaczenia trudniejszych tematów, sprawdzania ćwiczeń i testów. Ale nie musiałam rezygnować z pracy.
            No i trzeba koniecznie pamiętać, że w 7 klasie przybywa przedmiotów - jest wtedy 10 egzaminów rocznych do zdania. Mój syn jednocześnie przygotowywał się do 2 konkursów kuratoryjnych (każdy miał po 3 etapy). Dał radę. I w sumie dzięki ED mógł się przed kolejnymi etapami skupić na tylko 1 danym przedmiocie. Co zaprocentowało i ma laureata, zatem nie martwimy się już o rekrutację do LO.
            W 8 klasie będzie już 12 egzaminów rocznych. Do tego 3 egzaminy w ramach egzaminu 8-klasisty. To naprawdę dużo. Gdyby nie to, że młodemu odpada matematyka (z racji laureata) i jest spokój z rekrutacją (na polski i angielski w ramach egzaminu 8-klasisty można iść "z marszu"), to naprawdę mogłoby być ciężko z łącznie 15 egzaminami. Dlatego należy po 6. klasie, a najpóźniej po 7. klasie dokładnie rozważyć, czy zostawiać dziecko na ED w 8. klasie.
            • misiamama Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 21:50
              Bardzo Ci dziękuję. Ja rozważam ED ale w kontekście szkoły, która nie jest formalnie szkołą, tylko oferuje opiekę i - jak twierdzi - również realizację programu, ale w formule ED ponieważ dzięki temu szkoła-nie-szkoła nie musi spełniać różnych wymagań. Córka idzie do 1 klasy. Muszę to spokojnie przemyśleć. Dzięki jeszcze raz.
    • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:18
      Gra w zbijaka najlepsA moja zabawa na wfie, którego generalnie nie lubiłam. Wszyscy wfisci byli radnymi, sympatyczni ludzie, generalnie nie mogli podpadać bo kto by na nich potem głosował 😆
      • afro.ninja Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:59
        A ja tej gry nie znoszę, co za sens obrywać pilką, jak mozna grac w tyle ciekawych gier zespołowych?!
        • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:04
          Nie cierpię gier zespołowych, zbijaka jesteś w grupie ale grasz na samego siebie, żeby jednak do.konca dotrwać. Piłka obrywać.mozesznpodczas piłki nożnej i siatkówki i koszykowki.ponadto sa to w większości sporty kontaktowe i oberwać.mozesz od zawodnika przeciwnej drużyny, np kopa w kostkę. Oczywiście niechcąco. Jak dobrze robisz uniki to w zbijaka jakoś specjalnie mocno ta pilk a nie oberwiesz, ona leci do ciebie z.wielu.metrow i wielkiej siły uderzenie nią pamiętam, żeby mnie to jakoś szczególnie bolało.
          • afro.ninja Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:08
            Nigdy nie oberwalam podczas siatkówki, a grałam 4 lata.
            • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:31
              A ja tak, pamiętam potłuczone palce najbardziej. Ohyda. Wf wyprowadzić że szkół razem z religia 😆 zamiast tego zaświadczonko o wymaganej liczbie treningów pozaszkolnych dostarczone do sekretariatu szkoly i już. Moje
            • droch Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:20
              I nigdy nie wybiłaś sobie palca? To jakaś mocno chodzoną siatkówka była...
            • little_fish Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 20:17
              Mój syn podczas gry w siatkówkę oberwał w szyję (miał uniesioną głowę) z taką siłą, że wylądował na sorze, bo miał trudności w oddychaniu.
        • ichi51e Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:32
          zasadniczo w zbijali celem jest złapanie piłki a nie nią oberwanie
          • ichi51e Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:32
            w zbijaku
          • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:51
            Tak? To ja.pamietam inaczej, że są.2 zespoly, 2 rzucających i trzeba zbic jak najwięcej zawodników.przeciwnej drużyny i wygra ta drużyna, której zawodnik.zostanie zbity jako.ostatni.

            Łapaniem piłki to.z.glupiego Jasia kojarzę, przerzucają ci.pilke nad głową i musisz złapać.
            • ichi51e Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:05
              Jak złapiesz piłkę to ja przejmujesz i rzucasz. nie jesteś zbita. Zbity jest tylko ten którego piłka dotknie ale jej nie złapie.
              • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:10
                A ok, masz rację. To co ja opisałam to gra w dwa ognie.
                • little_fish Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 20:21
                  Dwa ognie i zbijak to prawie to samo - po złapaniu następuje przejęcie piłki przez zawodnika. Różnica to brak " matek" w zbijaku.
      • kamin Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 19:11
        Ja też lubiłam zbijaka i dwa ognie, a nie lubiłam tych wszystkich skoków przez kozła, rzutów piłeczkami, slalomów.
    • kasiaabing Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:29
      WF w wydaniu polskiej szkoły to w ogóle patologia.
      My graliśmy praktycznie non stop w siatkówkę, której nienawidzę do dziś. Raz, przez 4 lata liceum nauczycielka zrobiła coś na kształt aerobiku( wizytacja wtedy była). Wszystkie dziewczyny zachwycone były, ale niestety to nigdy się nie powtórzyło bo wygodniej jest dać piłkę i powiedzieć " grajcie sobie".
      • una_mujer Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:50
        Dokładnie: jako krótkowidz z dużą różnicą dioptrii między oczami i niewyrównaną wadą wspominam wf jako horror. Owszem, bywały zajęcia ogólnorozwojowe czy lekkoatletyczne, ale rzadko i zdarzało się, że tylko w formie sprawdzianów, np.: w przyszłym tygodniu biegacie na ocenę 1000 metrów. Bez żadnego przygotowania, treningu, techniki biegu, itp. A poza tym tylko gry zespołowe, z czego najczęścuej dwa ognie. A ja nie byłam w stanie zobaczyć, gdzie i jak szybko leci ta cholerna piłka sad
        • kasiaabing Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:10
          Następny hit, bieganie. Choćby skały srały nie pobiegłam szybciej niż mogłam. Bez treningu, przygotowania. Po prostu zaczynała się lekcja i nauczycielka mówiła ok, biegniemy na 600 metrów.
          Ekstra po prostu. Bo tylu latach szkolnego wfu znienawidziłam sport i nie mogłam uwierzyć że ktoś może to robić z własnej nieprzymuszonej woli.
        • limelight7 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:11
          Siostro! Tylko u nas na tapecie stale była siatkówka w niedoświetlonej sali. Bardzo długo usiłowałam uprosić wuefistkę, żeby pozwalała mi opuszczać miejsca w najciemniejszym kącie, bo nie miałam szans w porę zobaczyć nadlatującej piłki. W końcu gdy po raz kolejny oberwałam prosto w twarz, poszłam do okulisty i wzięłam zwolnienie do końca szkoły.
        • kocynder Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:35
          O widzisz, a ja miałam niespełnioną lekkoatletkę za wfistkę.... Serio, ponoć jako młodziczka zapowiadała się na gwiazdę sportu, jako juniorka wygr5ywała co chciała, ale potem wpadła, ciąża, potem druga... I kariera sportowa poszła się... Wietrzyć, a pańcia trafiła do nauczania wfu w podstawówce. Rany... Babus sobie wyobrażał, że z każdej z nas zrobi co najmniej Walasiewiczównę, jeśli nie od razu Szewińską! Wszystkie jak jedna, nawet te, które sport LUBIŁY znienawidziłyśmy wszelkie podejścia do lekkiej atletyki. Już 584865465456486574345486 razy wolałyśmy, jak przychodził wfista chłopaków na zastępstwo i robił ćwiczenia na "macie" (czyli "macie piłkę i gracie")...
    • afro.ninja Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:56
      Tak, gra w zbijaka. Co to ma byc?! Poszłam do szkoły, główna gra na wuefie- zbijak. Po kilkudziesięciu latach do szkoły poszło moje dziecko i od razu gra w zbijaka. Szkoła by mogla wprowadzić jakieś sport, bo ma tezklasy sportowe, bogata dzielnica, a co tamna kazdym wuefie zbijak! Niepojęte jak dla mnie.
      • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 15:59
        A nas baba w liceum.meczyla niego, aerobik do 7 potów, siatkówka cholerna, skoki w dal.i.sprint lubiłam, bo tu się człowiek.nie zmęczył, ale biegi terenowe masakra. Wydziwiala zamiast dać na luzie.pogrqc w zbijaka 😁
        • afro.ninja Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:05
          Na szczęście w LO nikt nie gral w tak dziecinna grę. Byla właśnie siatkówka, wolalam od koszykowki.
          Kiedyś w podstawówce, ktos odkryl, ze maja ringo i zamiast zbijaka rzucalismy ringo. Pozniej, nie wien, zgubili, zapomnieli, dalej ten ch... zbijak.
    • rosie Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:01
      Najwiekszą patologią jest to, że pracodawcą dyrektora i nauczyciela jest wójt/burmistrz/prezydent miasta. Moim zdaniem tu jest konflikt interesów, bo dla wladzy szkola jest jedynie kosztem. Do edukacji od lat się doklada. Ale weź tu władzy wytłumacz, że dzieci i ich wykształcenie to przyszłośc narodu. Od kiedy w mojej gminie są sesje rady on line, nie mogę wyjść z podziwu że można tak przeliczać dzieci na pieniądze.Prawie na każdej sesji wójt wylicza ile go dzieci kosztują. Normalnie najlepiej byłoby pieciolatkow do roboty wysłać.
      I taki nauczyciel ma na szali swoją wyplatę i rodzinę i cudze dzieci. Już nie wspomnę ile razy zostało złamane prawo oświaty od czasu gdy najstarsze dziecko przekroczyło próg szkoły.
      • berdebul Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 18:01
        Nie „od lat się dokłada” tylko zawsze będzie się dokładać, szkoła nie może i nie powinna na siebie zarabiać.
    • afro.ninja Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:10
      Bardzo ciężkie plecaki.
      • odnawialna Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 00:38
        Popieram! Obciążanie dzieciaków plecakiem powyżej 10% masy ciała, a często bliżej 20% jest tak chore, że słów mi brak.
        BTW u nas w szkole przy akcji ważenia plecaków, dyrektorka dzień wcześniej chodziła po klasach i prosiła o przyniesienie jedynie zeszytów, no ewentualnie ćwiczeń. Nie wiem co chciała osiągnąć.
    • palacinka2020 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:30
      Patologia szkoly byl i jest bullying, nieuczenie tolerancji, zle oplacani i niedouczeni nauczyciele nie majacy pojecia jak sobie radzic z trudniejsza /zaburzona mlodzieza.
      • triss_merigold6 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 16:47
        Może dlatego, że byli przygotowywani do pracy z dziećmi, a nie z małymi swirami i patola.
        • no_name33 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:03
          triss_merigold6 napisała:

          > Może dlatego, że byli przygotowywani do pracy z dziećmi, a nie z małymi swirami
          > i patola.

          Po raz pierwszy się z Tobą zgadzam.
        • arthwen Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:31
          Bardzo optymistycznie zakładasz, że większosć nauczycieli w Polsce jest w ogóle przygotowana do zawodu i pracy z dziećmi. Nawet neurotypowymi i z rodzin niepatologicznych.
          • alewcale Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:58
            układy i patologie i to, że gdy ktoś dojdzie do mianowanego jest niezwalnialny a wartość tego, co się robi podczas zdobywania stopni awansu równa się z sztuką dla sztuki,
            brak nacisku na rozwiązanie realnych problemów a zamiast tego produkowanie papierologii,
            zawiść i rywalizacja miedzy nauczycielami,
        • palacinka2020 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 21:12
          Nie kazde dziecko z zaburzaniami jest agresywne. Ale nauczyciele nie potrafia sobie radzic ani z wycofanymi niesmialymi dysortografiksmi ani z wariujacymi aspargerami ani z dziecmi wyjatkowo zdolnymi. Generalnie przygotowanie pedagogiczne bardzo slabe albo w ogole brak, bo trzeba znalezc kogokolwiek. Juz lepiej sobie radza nauczyciele przedszkolni.
      • kropkaa Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:01
        No właśnie ta zaburzona młodzież w normalnej szkole to jest patologia. Nie radzi sobie z takim gagatkiem nikt, mając go 1:1, ale nauczyciel jak najbardziej powiniem, mając resztę uczniów i program do zrealizowania.
      • bi_scotti Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 20:29
        palacinka2020 napisała:

        > Patologia szkoly byl i jest bullying,

        Bingo. I, unfortunatelly, dotyczy to szkol na calym swiecie. Nie tylko w PL sad Life.
    • arkanna Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:07
      Największą patologią są mamusie nauczycielki i ich dziubdziusie zaliczające testy na 6.
      • asia_i_p Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 19:38
        Mam nadzieję, że nie dzielisz się tymi obserwacjami że swoimi dziećmi. Moja córka miała tego pecha, że mając matkę nauczycielkę dobrze się uczyła. Długo odkrecalismy skutki prześladowań wrednych koleżanek.
        • ren.s Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 20:22
          Mam nadzieję, że nie dzielisz się tymi obserwacjami że swoimi dziećmi. Moja córka miała tego pecha, że mając matkę nauczycielkę dobrze się uczyła. Długo odkrecalismy skutki prześladowań wrednych koleżanek.

          Współczuję i podziwiam Twoją kulturę osobistą smile
        • arkanna Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 21:30
          Nie , nie dzielę się.Tez nad tym ubolewam że wśród znajomych nauczycielek trafiam na takie egzemplarze.
      • ren.s Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 20:20
        Największą patologią są mamusie nauczycielki i ich dziubdziusie zaliczające testy na 6.

        Stereotyp, ale chyba nie zrozumiesz big_grin
        • arkanna Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 21:31
          Bardzo zabawne, za mało buziek na końcu
    • clk Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:11
      Cala masa. Wiekszosc negatywnych - miałam pecha. Raz ze rodzice dziwni dwa ze szkoła - zwłaszcza średnia - była dla mnie koszmarem.
      Byłam jestem i będę indywidualistką. W szkole średniej jakoś to im się nie podobało.
      Miałam rozstrzał ocen od prawie braku zaliczeń do super ocen z tego co mnie fascynowało.
      Od mojej nauczycielki języka non stop słyszałam „clk nie kaZdy musi mieć wyższe wykształcenie” i co tygodniowe szykanowanie. Mogłabym tutaj epopeje pisać co poszło nie tak ze strony rodziców jak i szkoły.
      Do dzisiaj pamietam ogromny smutek i przytłoczenie - myślałam ze moje życie się kończy. Zdałam maturę, nie poszłam nawet na zakończenie.
      Do dzisiaj uwazam ze tylko i wyłącznie siła mojego charakteru mnie przetrzymała przez 4 lata szkopy średniej i złe to się nie skończyło.
      Ciekawe - przed panemia regularnie zapraszano mnie na spotkania po latach. Jedyny mój profil jaki można znaleźć w internecie to Linkedin który jest moja wizytówka - został przeszpiegowany przez moja ex szkole i na mój stary adres zameldowania przyszedł list od szkoły - czy dołączę do programu opowiadającego o rozwoju, karierze etc.
      Nawet odpowiedz wysłałam - ze bardzo chętnie opowiem jak szkoła nauczyciele i jej zarządzanie może skutecznie niszczyć człowieka przez lata smile
      • droch Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:22
        Nawet odpowiedz wysłałam - ze bardzo chętnie opowiem jak szkoła nauczyciele i jej zarządzanie może skutecznie niszczyć człowieka przez lata

        I podtrzymali zaproszenie...?
        • clk Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:30
          Nawet jak nad tym ubolewam - nie odpowiedzieli 😅
          • droch Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:35
            Mięczaki big_grin
            • clk Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:55
              Faktem jest - szkoła średnia wyrobiła mi charakter i umiejetność przetrwania. I nie poddawania się.
              Aczolwiek zabrała mi 4 lata młodości - z peespektuwy patrząc nadawałam się na długa terapie.
      • berdebul Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 18:03
        big_grin Do mnie napisała nauczycielka z liceum, czy nie przyjdę opowiedzieć o swoich badaniach, bo to cenne doświadczenie dla uczniów. Chyba zapomniała, ze całe liceum stawiała mi 2- i w maturalnej klasie próbowała oblać. uncertain
    • arthwen Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 17:45
      To ja w zasadzie o wszystkich tych rzeczach słyszę tylko od kogoś.
      Za moich szkolnych czasów podstawówkowych było sporo różnych patologii, ale wynikały raczej z warunków zewnętrznych (głównie brak doinwestowania, brak materiałów, brak warunków w szkole, itp).
      W LO też sobie żadnych skrajnych akcji nie przypominam, chociaż co do wfu jestem w stanie się zgodzić - słabe przygotowanie merytoryczne wuefistów to chyba była norma. Ale zbijaka to akurat wszyscy lubili (i w LO to już nie graliśmy) wink
      W szkole dziecka wuefista jest akurat bardzo fajny (wcześniejszy był nieco mniej fajny), w tym roku tłukli głównie siatkówkę i moje dziecko wolałoby zbijaka zdecydowanie wink
    • kaki11 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 18:03
      Doświadczenia z przed 10+ lat ze swojej szkoły. Nie wiem ile się zmieniło, a i to zawsze kwestia ludzi.
      Co do w-f on był dla mnie o tyle nielubianą lekcją, ze zarówno w gimnazjum jak i liceum nauczyciele przez 3/4 roku po prostu kazali grać w siatkówkę, ja jej nigdy nie lubiłam, ze względu na zwolnienie które w pewnym momencie podstawówki złapałam, miałam też braki których później nie mogłam nadrobić, i praktycznie co lekcje miałam nadzieję, że nie będzie siatkówki. A ona była chyba najłatwiejsza dla nauczycielek, które poza tym uważam za bardzo fajne.
      Zdecydowanie więcej mam do zarzucenia nauczycielom, innych przedmiotów. Nauczycielom z LO fatalne podejście - przymykanie oka na znęcanie się nad uczniami przez innych, bo reakcja to by wymagał trochę więcej pracy, zadzieranie nosa "nie odpowiem, jak powiesz proszę pani a nie pani profesor", "nie będzie ze mną dyskutować 17 letnia gówniara" i generalnie całe podejście w szkole typu "nauczyciel ma zawsze racje, a jak wyjątkowo nie ma patrz wyżej.
      Dużej ilości nauczycieli zwłaszcza przedmiotów ścisłych mam do zarzucenia nieumiejętność i brak zaangażowania w tłumaczenie. Patrzenie krzywo na pytania ucznia który nie rozumie itd. Miałam jedną dobrą matematyczkę w życiu, w LO wieczorowym, tuż przed maturą. Jedną której się chciało podejść do rozwiązujących zadania i wytłumaczyć jak nie zadziałało 1 sposobem to drugim i trzecim.
      A z czasów przełomu podstawówki i gimnazjum, beznadziejne i niesprawiedliwe podejście do dysfunkcji. O ile ja ze swoją dysortografią miałam łatwo bo nie obniżano mi ocen za błędy i zwalniano z dyktand o tyle koleżanka miała jakąś dysleksję i dziewczynie często niektóre rzeczy zajmowały jej więcej czasu (musiała się dłużej zastanowić, wolniej pisała itd.), a jako że byłyśmy blisko dobrze pamiętam komentarze nauczycieli typu "ale jak Ty mogłaś tego nie zrobić w 10 minut, Ty nie zdasz egzaminu końcowego" bardzo chamskim tonem, i nic, ze dziewczyna na egzaminie czas miała przedłużony, lub np. sytuację na plastyce (gdzie ona była bardzo uzdolniona manualnie) i akcję, ze nauczycielka stwierdzała, że JEJ nie pozwoli zabierać niedokończonej pracy do domu, bo przynosi za ładne. I takich rzeczy dużo, w połączeniu z wrażliwością uczennicy i MAŁĄ szkołą, w której nauczyciele ją znali, a nie molochem gdzie mogli nie kojarzyć, zachowania karygodne.
    • julita165 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 18:17
      Nauczycielka w 1 kl SP walaca takie byki ortograficzne ze oczy bolaly patrzec. I to gdzie? W zeszytach uczniow! Bo o bykach w mailach do rodzicow to nawet nie ma co wspominac. Mam na pamiatke zeszyt syna z pieknie na czerwono poprawionymi "kątami" na "kontami". Oczywiscie nie chodzilo o konta bankowe tylko trojkaty, prostokaty. Dodam ze te byki to byla wisienka na torcie dokonac tego przyglupa ( bo inaczej nie da sie jej nazwac ), a do kompletu dyrektor, bylo nie bylo przelozony, rok potrzebowal zeby zrozumiec z kim ma do czynienia. I pewnie by nie dotarlo gdybym tym zeszytem w koncu nie walnela mu w biurko.
      • profes79 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 19:31
        Pewnie miała zaświadczenie o dysleksji; bardzo popularne wśród bombelków jako ułatwiające start w dorosłe życie to może pozazdrościła.
        • kropkaa Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 09:47
          Dokładnie. Bąbelek sądzący orty ma zaświadczenie z poradni i problem rozwiązany. A potem dorasta... I szok, nie umie pisać po polsku.
          • kropkaa Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 09:52
            *sadzący
    • ninanos Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 19:14
      Swoja podstawówkę lubiłam, nie miałam żadnych zgrzytów, klasa choć w więksozści słabych uczniów była zgrana, dzieciaki pochodziły z różnych środowisk, ale nie robiło to nikomu różnicy.

      I teraz u syna.... nic mi tak nie przeszkadza jak odwracanie wzroku dyrektora i nauczycieli na przemoc w szkole, bo on ma papierek i ja nic nie mogę. Denerwują mnie rozczeniowi rodzice tych niewychowanych bachorów i to, że to klasa ma się dostosować do zaburzeńca, a nie zaburzeniec do reszty. To zdrowe dzieci mają nie patrzyć, nie bronić się, nie odzywać, bo w konfrontacji one wychodzą na te złe, bo Zuzia czy Jaś przecież chorzy są i przyzwala się im na przemoc.
      • triss_merigold6 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 19:26
        Dokładnie.
        Na szczęście coraz większa liczba rodziców głośno mówi, że normalne dzieci mają prawo do nauki w bezpiecznych warunkach, a szkoła ma obowiązek im to zapewnić zamiast kazać dostosowywać się do świrow.
        • hannibal_lectourer Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 21:35
          Plus jasna, na piśmie informacja do dyrekcji, że dziecko ma takie same prawa jak dorosły i obrona konieczna dotyczy także ucznia zaatakowanego przez świra. Z adnotacją, że ta obrona konieczna może się odbywać w dowolnie brutalny sposób, jesli już szkoła dopuściła do ataku świra na neurotypowe dziecko.
      • pierwszykot Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 10:26
        Dziwi mnie ten upór rodzica w trzymaniu zaburzonego dzieciaka że zdrowymi dziećmi w klasach ogólnodostępnych. Są przecież szkoły integracyjne / specjalne. Prawo jest beznadziejne. Jak dziecko ma opinie że ma zaburzenia to powinno być kierowane do odpowiedniej placówki a nie jakieś pozorne działania szkoły że niby się psycholem zajmują. Jest w klasie ze zdrowymi dziećmi to ma się dostosować a nie odwrotnie....
        • little_fish Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 10:30
          Jeżeli dziecko jest w normie intelektualnej to nie bardzo może iść do szkoły specjalnej. A integracyjne często nie mają miejsca/są daleko. Zgodnie z przepisami każda publiczna placówka musi znaleźć rozwiązania dla dzieci z orzeczeniem.
          • triss_merigold6 Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 10:36
            Indywidualny tok nauczania.
            • ichi51e Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 10:38
              indywidualny jest bardzo kosztowny i często nie jest w interesie dziecka. Do tego jeden z rodziców musiałby nie pracować.
              • triss_merigold6 Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 10:40
                To szybciutko by się wziął za wychowywanie i dostosowanie do wymagań szkoły.
    • izabelka55 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 21:32
      Gra w zbijanego jest fajna. Zawsze lubiłam w to grać, nikt nigdy nie myślał o tym, że to celowe rzucanie w kogoś piłka... No zbijany i tyle. Moje dziecko, które wf średnio lubi, też mówi, że jak grają w zbijaka to jest super 🤷‍♀️😁
      • jasnozielona_roslinka Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 22:46
        ja widywałam moja koleżankę, drobną, chudą z wadą wzroku czasem upadającą pod uderzeniem piłki (rzuconej np przez najpotęzniejszą i najsilnieszą dziewczyne). Ja akurat traumy nie mam, chociaż gry nie lubiłam, ale ona źle to wspomina. Nie chodzi że ktoś sie dopatruje złych intencji w rzucającym, ale sam gra moze zrobić krzywdę i jest dość przerażajaca do osób najsłabszych.
        Sensu tego ze dostaje się w głowę piłką nie widzę. Grałam w kosza i nijak nie da się porównać tej gry do głupiej napier#$%ki. Ani strategii, ani zespołu, ani ciekawej akcji zbijak nie ma. Dziewczyny drapały, przewracaly, a i tak miało to więcej sensu niż uciekanie przed piłką (rzadko jakiemukolwiek dziecku udawało się łapać)
        Ta gra powinna być dla ochotników, jak się lubią z całej siły nap@#$ć i akceptują ze w ten sam sposób mogą dostać od kogos to nie ma sprawy.
        • jasnozielona_roslinka Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 22:52
          Dziewczyny drapały, przewracaly, a i tak miało to więcej sensu niż uciekanie przed piłką (rzadko jakiemukolwiek dziecku udawało się łapać) - w sensie w kosza jak się gra jest duzo fauli, ale i tak ma to jakiś sens. Dostać w zbijaku w twarz od odziewczyny 2 razy silniejszej nie ma sensu (to troche jakby kazać osobom z wagi piórkowej bić się w kategorii superciężkiej)
          • droch Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 22:57
            w sensie w kosza jak się gra jest duzo fauli, ale i tak ma to jakiś sens.

            Nie chcę nikogo nawracać na zbijaka czy inne gry i zabawy, ale koszykówka to bardzo twardy, kontaktowy sport i o rozbicie nosa czy skręcenie nogi tam bardzo łatwo. Oczywiście, o ile ktoś angażuje się w grę.
          • unaluna Re: Patologie polskiej szkoły 22.07.22, 00:46
            Nienawidziłam zawsze gier kontaktowych. Mimo tego, że zawsze byłam szybka, sprawna i silna oraz górowałam nad resztą warunkami fizycznymi. Po koszu zawsze miałam obrażenia po szponach koleżanek, raz nawet złamany palec. Przy zbijaku świetnie sobie radziły też mniej silne, ale zwinne koleżanki i z tego co pamiętam nie lubiły go tylko te dzieciaki, które generalnie nie lubiły żadnego sportu. Na podwórku dużo częściej w to graliśmy niż w szkole.
        • izabelka55 Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 22:52
          No może i tak, ja nie pamiętam żeby ktoś kiedykolwiek upadł czy żeby ktoś specjalnie mocniej piłka rzucał. No, ale każdy ma inne doświadczenia. My graliśmy i w szkole chociaż rzadko, ale najczęściej na podwórku. Zbijany i tzw. palant był na zmianę 🙈😁
          • wkswks Re: Patologie polskiej szkoły 22.07.22, 07:23
            My zdrapywalysmy sobie nawzajem specjalnie strupy po szczepieniu na gruźlicę w czasie gry w kosza. Taki rodzaj faulu. 😀
    • hannibal_lectourer Re: Patologie polskiej szkoły 20.07.22, 22:04
      Może nie sama szkoła - co świetlica w 3 klasie. Wyszli sobie na bieżnię z okazji dnia dziecka i mało kumata laska dała do zabawy rozklekotane szczudła na mi ekkim podłożu - efekt - 5 godzin na sorze czy przypadkiem nie ma złamania - bo spadł na bok stopy i nie mógł chodzić.
      Efektem jest zakaz w tej szkole ćwiczenia na równoważni - czyli na zdezelowanej ponad 20 letniej ławeczce odwróconej do góry nogami. A smaczek mam taki, że wfistka będzie w przyszłym roku ich wychowawczynią, plus mieszka klatkę obok i wiem jak jej córka wygląda...
      • szmytka1 Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 00:33
        Oooo te cholerne lawecKi, w lo mieliśmy nawiedzona, młoda, ambitna wfistke. Ganiała nas przez te ławeczki, jakiś slalom, skoki cY już nie pamiętam co i się wyrznelam tak, że uszkodziłam lewą nogą. Teraz często mi się odzywa i efektem jest, że nie mogę długo prowadzić auta, bo mam problem z wciskaniem sprzęgła często gęsto
      • little_fish Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 08:05
        A co ma wygląd córki do całej tej sytuacji?
    • ponis1990 Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 00:26
      Z mojej w gimnazjum - utworzenie 31-osobowej klasy, gdy miejsc w ławkach w prawie każdej klasie było 30. Jako że do tego gimnazjum poszłam bez żadnej koleżanki, byłam zahukanym odludkiem, nikt nie chciał ze mną siedzieć, byłam ta trzydziesta pierwszą ktora dosiadała sie do kogokolwiek gdzie było wolne jak ktoś był nieobecny, a jak przyszli wszyscy, to miałam sobie pożyczyć stołek z innej klasy i dosiadać sie do ostatniej lawki. Dramat. Nauczyciele problemu nie widzieli, ja sie nie skarżyłam, w domu wstyd mi sie było przyznać.
    • lenakasia Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 02:22
      Zadania domowe, oceny za rzeczy nie mające nic wspólnego z wiedzą np rysunek na muzyce itd. Prezentacje na podwyższenie oceny. Różne kryteria ustalania ocen w szkołach, np. różne widełki proc. na 6. Lista kuratoryjna konkursów do rekrutacji. To że niektórzy nauczyciele uczą a niektórzy tylko sprawdzają wiedzę, wg mnie te funkcje powinny być rozdzielone. Równanie wszystkich do jednej kreski - klasy.
    • mae224 Re: Patologie polskiej szkoły 21.07.22, 10:53
      podstawówka za moich czasów komuna/postkomuna:
      - zgrzebność, tłok, bieda ogólnie pojęta, brak pomocy naukowych, zepsute sprzęty, poobijane drzwi, brak ciepłej wody, nieinwestowanie w zdolnych, lekcje na zmiany, przypadkowi niezwalnialni nauczyciele, konieczność obcowania z wszelką patologią, powodującą skupianie się na przetrwaniu
      liceum za moich czasów
      - niezwanianlni nauczyciele, słabi, pijący, agresywni, erotomani (sic!), wiedza nieprzystająca do późniejszych potrzeb zawodowych, strach i zmęczenie (dojazdy, wczesne lekcje ma 7.00, po 8h dziennie), terror (ściganie za wszystko, nieodpowiednie włosy, buty i co tam jeszcze w tych regulaminach wpisano), zabijanie kreatywności
      ps. kochałam zbijaka i osobiście uważam od czasów pandemii, że ruch i w-f jest absolutnie niezbędny i absolutnie powinien być zmieniony jego format (może na specjalizacje, dyscypliny itp), szczególnie w liceum!
    • fogito Re: Patologie polskiej szkoły 22.07.22, 08:32
      Od strony nauczyciela. Dzieciaki zamknięte od października do maja w szkole bez mozliwosci wyjscia na boisko, bo rodzice sie boja, ze sie przeziebia. WF prowadzony na korytarzach, bo jest za zimno. 10 stopni to już wedlug nauczycieli wf za zimno, zeby wyjsc. Boja sie skarg owych rodzicow. Generalnie strach przed rodzicami skladajacymi skargi to jedna z większych patologii polskiej szkoly. Dyrekcja nie ma.właściwie nic do powiedzenia.