Dodaj do ulubionych

Psycholog raz jeszcze

21.07.22, 23:33
Skoro już mówimy o psychologach...Trzy razy byłam na terapii. Raz na studiach, drugi raz zaraz po studiach i trzeci raz rok temu ( a jestem grubo po czterdziestce)
Za każdym razem trafiłam na psycholożkę-fajną babkę.
Nie jestem les ani bi, nie czułam pociągu do żadnej z nich, ale taką zwykłą sympatię - za każdym razem. I to mi przeszkadzało. W pierwszych dwóch przypadkach miałam opór, żeby się otworzyć, bo nagle jakoś tak (głupio, wiem) zaczęło mi zależeć, żeby terapeutka miała o mnie dobre zdanie.
A w trzecim przypadku to nawet nie o dobre zdanie chodziło, ale jakoś tak mi szkoda się zrobiło tej babki i nie chciałam na nią wyrzygiwać moich ciemnych myśli.
Czyli - w każdym przypadku - o kant dudy potłuc taką terapię, skoro nie umiałam być szczera.

Miałyście tak?
Że tu jedna forumka zadurzyła się w psychoterapeucie - no rozumiem, to się zdarza. Ale jaką ja mam szansę? Jakiego musiałabym znaleźć psychologa (gdybym jeszcze kiedyś potrzebowała terapii) żeby ta terapia miała sens? Jakieś odrażające cyniczne monstrum? Skąd takie wziąć?
Obserwuj wątek
    • taki-sobie-nick Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 00:08
      Wredną zołzę?
    • martiszon1509 Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 00:11
      Może terapeuta? Rodzaju męskiego smile
      • la_felicja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 00:19
        Ale terapeutę też można polubić.
        Tak się składa, że na studiach znałam dziewczynę, która o mało co nie załatwiła mi sesji z jednym bardzo znanym terapeutą, który później został skazany za posiadanie pornografii dziecięcej (do dziś dzień myślę, że był niewinny). Czytałam o nim artykuły, teraz myślę, że to byłby facet, z którym bym się dogadała.
        Tyle, że ta moja koleżanka pogadała sobie o mnie z terapeutką (do której w końcu trafiłam) i obie doszły do wniosku, że on byłby dla mnie zbyt bezpośredni, zbyt brutalny, zbyt chamski - no i nie dostałam skierowania do niego. Dostałam delikatną mimozę.
        Szkoda.
        • potworia116 Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 00:49
          Przypuszczam, że ona taka sama mimoza, jak on niewinny. Bojkotujesz własną terapię i tyle.
        • rb_111222333 Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 03:18
          la_felicja napisała:

          > bardzo znanym terapeutą, który później został skazany za pos
          > iadanie pornografii dziecięcej (do dziś dzień myślę, że był niewinny).

          Piszesz o Samsonie? Przecież znaleziono u niego zdjęcia pedofilskie, on sam przyznał, że jest ich autorem. Jak można tak zaprzeczać rzeczywistości?
          • geoardzica_z_mlodymi Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 05:25
            Skrzywdził wiele dzieci i ich rodzin. Autystycznych dzieci.
            Do tego na długo nadszarpnął zaufanie rodziców do terapeutów.
            Mam jego książki - nie wywaliłem - ale nie jestem w stanie już do nich zaglądać.
            • la_felicja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 22:28
              Nie wiedziałam o tym, że skrzywdził autystyczne dzieci.
          • la_felicja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 22:27
            Ale z tego co pamiętam, to on chciał opracować metodę leczenia pedofilii, stąd te zdjęcia. Dwa artykuły, która na ten temat czytałam, tak to właśnie tłumaczyły.
            Jakoś nie chciało mi się wierzyć, że inteligentny człowiek mając takie materiały, pozbywałby się ich tak lekkomyślnie, po prostu wyrzucając do własnego śmietnika.
            Potem się już nie interesowałam, co było dalej, możliwe, że jestem w błędzie.
            • rb_111222333 Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 16:13
              la_felicja napisała:

              > Ale z tego co pamiętam, to on chciał opracować metodę leczenia pedofilii, stąd
              > te zdjęcia

              Robił zdjęcia dzieciom z wibratorami, bez zgody rodziców. Wątpię, żeby w ten sposób powinno się gromadzić materiał do książki. Zresztą, co takie zdjęcia wnoszą do publikacji? Został skazany w pierwszej instancji
              • la_felicja Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 19:17
                Nie wiedziałam o tym, nie znałam tych szczegółów.
                • geoardzica_z_mlodymi Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 19:20
                  Taka linia obrony. Ściema po prostu.
        • martiszon1509 Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 13:47
          No tak. Źle zrozumiałam Twój pierwszy post. Myślałam, że to kłopot tylko z kobietami.
          W takim razie najlepiej porozmawiać po prostu o tym wprost z terapeutką. Szczerze, że tak się właśnie u Ciebie dzieje.
    • panna.nasturcja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 01:24
      Przyczyna nie leży przecież w terapeutkach tylko w Tobie. Sabotujesz własną terapię by nie zmierzyć się z bólem, wstydem, gniewem i innymi uczuciami, których nie chcesz/nie umiesz/boisz się przeżywać.
      Wystarczyło przecież powiedzieć terapeutce co się dzieje i ruszyłabyś dalej. Ale najwyraźniej nie byłaś na to gotowa. Nadal nie jesteś skoro pytasz o cechy terapeuty a nie własne.
      • kira02 Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 06:24
        Podpisuję się rękami i nogami. Przecież z terapeutką musi wytworzyć się więź, robi się przeniesienie, to sa normalne rzeczy w trakcie terapii i swoje odczucia względem terapeuty też się omawia.
      • 1matka-polka Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 07:29
        "Sabotujesz własną terapię by nie zmierzyć się z bólem, wstydem, gniewem i innymi uczuciami, których nie chcesz/nie umiesz/boisz się przeżywać.
        Wystarczyło przecież powiedzieć terapeutce co się dzieje i ruszyłabyś dalej.“

        Oczywiscie. Ale nie, lepiej zalozyc kolejny watek, chce schudnac, ale nie chce odstawiac slodyczy? Czy mnie sie to uda? 🤷‍♀️
        • la_felicja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 22:38
          1matka-polka napisała:

          > "Sabotujesz własną terapię by nie zmierzyć się z bólem, wstydem, gniewem i inny
          > mi uczuciami, których nie chcesz/nie umiesz/boisz się przeżywać.
          > Wystarczyło przecież powiedzieć terapeutce co się dzieje i ruszyłabyś dalej.“
          >
          > Oczywiscie. Ale nie, lepiej zalozyc kolejny watek, chce schudnac, ale nie chce
          > odstawiac slodyczy? Czy mnie sie to uda? 🤷‍♀️

          No i po co tak agresywnie?
          Każdy chyba wie, że nie da się obżerać pączkami i schudnąć, ale wiedza o psychoterapii nie jest jeszcze tak powszechna jak o odchudzaniu.
          >
      • la_felicja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 22:36
        Może i nie byłam gotowa. Może i sabotowałam terapię, ale nie robiłam tego celowo, to było silniejesze ode mnie. Jest wiele kobiet, które nie pójdą do mężczyzny-ginekologa, bo się wstydzą rozebrać. Też opory kompletnie nieracjonalne, ale ludzie to jakoś rozumieją.
        Spotkałam też pana, który się wstydził stanu swojego uzębienia tak że z tego wstydu unikał dentystów przez lata.

        Nie przyszło mi do głowy, żeby opowiedzieć terapeutce, że chcę chronić jej uczucia i dlatego nie mogę jej poweidzieć o pewnych sprawach. Naprawdę do głowy mi to nie przyszło. Dlatego pytam na forum, bo sątu osoby, które mają wiedzę na ten temat .

        Bardzo dziękuję za tę podpowiedź, bo może jeszcze kiedyś się zdecyduję na terapię, wtedy dobrze byłoby tego nie spierniczyć kolejny raz.
        • panna.nasturcja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 22:43
          Ty nie chroniłaś uczuć terapeutki, chroniłaś swoje.
          I ja nie mówię, że robiłaś to celowo. Ale mówię, że o takich rzeczach warto rozmawiać z terapeutą.
          Rozmawiasz wtedy o metapoziomie czyli nie o tym co Cię sprowadza na terapię tylko o tym jak to sie objawia w procesie terapii. I to też Cie posuwa do przodu.
          Naprawdę, terapeuci już niejedno słyszeli. Gdyby mieli od tego źle myśleć o swoich pacjentach to by nie dali rady prowadzić terapii.
          • panna.nasturcja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 22:44
            Moze nie napisałam jasno, ale to, że to widzisz to postęp, krok do przodu. Tylko teraz tego nie zostaw.
            • la_felicja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 22:52
              Dzięki smile
    • powiewhistorii [...] 22.07.22, 15:30
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • panna.nasturcja Re: Psycholog raz jeszcze 22.07.22, 22:44
        Taniarada przestań szkodzić ludziom zniechecajac ich do terapii.
      • silenta Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 11:08
        Jprdl czy naprawdę można zakładać po kilka nicków dziennie? I pier....ć od rzeczy w każdym wątku? Nie można zablokować na stałe tego popaprańca?
    • kanna Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 11:42
      To naturalne.
      Opowiedz terapeutce o tym, jak się czujesz w nią w relacji.
      technicznie - ona sama powinna poruszyć ten temat.
    • swiecaca Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 11:48
      Poczytaj książki yaloma. to normalne że między terapeutą a klientem pojawia się jakaś relacja.
    • nangaparbat3 Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 14:55
      Zauważyłam, że - ostatnio jakby z nasileniem - jeśli terapia nie rozwija się, klient, a własciwie najczęściej klientka, słyszy: pani nie chce wyzdrowieć. Pani nie chce zmiany. Pani tak naprawdę nie chce terapii.
      A kto właściwie jest odpowiedzialny za przebieg procesu terapeutycznego? Poobijany, obolały, wystraszony klient, czy profesjonalista?
      Nie dość, że nie umie pomóc, to jeszcze obarcza klientkę/klienta poczuciem winy. Albo nic nie mówi i terapia sobie płynie, nie przynosząc zmiany.

      Felicjo - gdybyś nie miała problemów, nie szukałbyś pomocy terapeuty. Nie obwiniaj siebie za to, że się nie otwierasz. Nie wiesz, dlaczego tak jest, co jest przeszkodą. Może być i w Tobie (masz do tego pełne prawo) i w terapeucie (powinien umieć sobie z tym poradzić, po to też są superwizje), a bardzo możliwe, że przeszkoda jest i tu, i tu, i pasują do siebie jak klucz do zamka.
      • eriu Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 15:54
        Ale tak bywa, że ktoś naprawdę nie chce stawić czoła pewnym problemom mimo tego, że na terapię chodzi. I terapeuta nie wykona za pacjenta/klienta pracy nigdy na terapii. Terapeuta towarzyszy i pomaga.

        To może być kwestia tego, że pacjent/ klient jeszcze nie jest gotowy pewnym tematom stawić czoło.
        • nangaparbat3 Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 16:04
          Pewnie że tak, gdyby chciał i umiał, nie potrzebowałby terapii. Nie powinien jednak czuć się z tego powodu wiiny/a, a niestety wcale nierzadko tak bywa.
          • marta.graca Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 16:23
            No to też jest rzecz do przepracowania. Samo się nie zrobi, a terapia to przede wszystkim własna praca nad sobą. Terapeuta może wspierać, ale jak ktoś nie stara się nawet podjąć wysiłku, by coś zmienić, to przecież nic nie zdziałają.
          • eriu Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 16:29
            Mieszasz tematy. Gotowość stawienia czoła pewnym problemom nie oznacza absolutnie tego, że ktoś nie potrzebuje terapii. Oznacza jedynie, że ktoś jest gotowy przepracować te problemy na terapii.

            A że ktoś po usłyszeniu komunikatu od terapeuty, że nie chce przepracować pewnego problemu, co jest stwierdzeniem faktu (czasami kwestia o jaką warstwę tego niechcenia chodzi - świadomą czy nie. No i w jakiej formie to zostało przekazane), czuje winę - to to poczucie winy jest raczej efektem nieprzepracowanych problemów. To jest taki problem jak z jajkiem i kurą. Poczucia winy by nie było gdyby można się było pozbyć problemów, ale ich się nie da pozbyć.
            • nangaparbat3 Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 17:05
              No wiesz, nie tylko terapia umozliwa "przepracowanie " swoich problemów. Na szczęście, bo inaczej wszyscy musielibyśmy się terapii poddawać.
              I ja się w poprzedniej wypowiedzi źle wyraziłam - chodziło mi o to, że klient nie powinien być obwiniany, ba , karany za opór. A bywa.
              • panna.nasturcja Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 17:16
                Znaczy gdzie klient bywa karany za opór? Skąd Ty o tym wiesz? Jesteś superwizorem? Bo inaczej jak mogłabyś znać przebieg cudzej terapii?
              • marta.graca Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 17:43
                Nie każdy ma problemy wymagające terapii, tak samo jak nie każdy jest chory i potrzebuje lekarza. Niektórzy np. po wypadku czy śmierci kogoś bliskiego sobie sami poradzą, a innym terapia bardzo pomoże. Pewnie, najłatwiej nic nie robić, bo wygodnie jest poruszać się w swoich wyuczonych schematach, ale dobrostanu się w ten sposób nie uzyska.
              • eriu Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 18:36
                Karany? Ktoś mu karze przepisywać 1000 jakieś teksty? To, że ktoś się czuje karany nie znaczy, że tak jest.

                Przestań pisać takie szkodliwe rzeczy.
      • panna.nasturcja Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 17:15
        Rozumiem, Nanga, że uczestniczysz w procesie terapeutycznym wielu osób jako superwizor i dlatego wiesz jak przebiega ich terapia?
      • la_felicja Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 19:26
        nangaparbat3 napisała:


        > Felicjo - gdybyś nie miała problemów, nie szukałbyś pomocy terapeuty. Nie obwin
        > iaj siebie za to, że się nie otwierasz. Nie wiesz, dlaczego tak jest, co jest p
        > rzeszkodą. Może być i w Tobie (masz do tego pełne prawo) i w terapeucie (powini
        > en umieć sobie z tym poradzić, po to też są superwizje), a bardzo możliwe, że p
        > rzeszkoda jest i tu, i tu, i pasują do siebie jak klucz do zamka.
        >
        Dzięki za dobre słowo, Nanga.
        Chyba wiem, co jest przeszkodą:
        1. syndrom starszej siostry - zawsze musiałam być dzielna i odpowiedzialna.
        2. Praca zawodowa - sama mam pacjentów i muszę wobec nich być zawsze miła i grzeczna i nigdy nie wolno mi okazać, że mnie wkurzyli, że przesadzają
        Tak mi się te dwa czynniki wdrukowały w mózg, że mi się opiekuńczość i "pocieszycielskość" (nie umiem tego inaczej określić) rozciąga na wszystkich - sprzedawców, znajomych, obcych ludzi napotkanych na spacerze...to i terapeutka się załapała.
        • panna.nasturcja Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 19:30
          Cały czas popełniasz błąd uważając, że robiłaś cokolwiek ze względu na terapeutkę lub dla niej.
          A robiłaś to dla siebie samej, to siebie chroniła, nie ją.
          • eriu Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 21:46
            Dokładnie. Boisz się ruszyć jakiś temat i tyle.
          • la_felicja Re: Psycholog raz jeszcze 24.07.22, 11:23
            Być może. Po prostu taka blokada we mnie wyrosła nie do przejścia.
            A przed sesją akurat bardzo chciałam poruszyć tamten temat.
            No nic, dzięki za wsparcie, dziewczyny.
            Zachęciłyście mnie na nowo do terapii, chyba zacznę znowu szukać.
    • boremloska Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 15:40
      Znajdź sobie przyjaciółkę a nie obcym babom będziesz się spowiada. Z intymnych rzeczy 😒
    • eriu Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 15:51
      Z terapeutą trzeba mniej dobrą relację, bo ona jest lecząca także.

      Jeśli obserwujesz u siebie taki problem, że masz trudność w otworzeniu się z lęku przed oceną jedynym wyjściem jest porozmawiać o tym z tym terapeutą, do którego chodzisz. To jest bardzo ważna informacja dla terapeuty. Tak samo jak Ci się szkoda tej babki zrobiło i nie chciałaś wyrzygu robić. Czemu Ci się zrobiło szkoda? Że dostaje świetną kasę za godzinę roboty? Ciebie coś w środku blokuje przed tym żebyś powiedziała w końcu o tym co Cię gnębi - dlatego znajdujesz takie powody dla kończenia terapii.

      Masz bardzo specyficzny problem, które Cię blokują przed mówieniem o swoich problemach i musisz się przemoc by o tym porozmawiać. Nie ma innej drogi. Jak pójdziesz do kogoś cynicznego to znajdziesz inna wymówkę żeby z terapii nie skorzystać. Będzie że jest niemiły, że się boisz itp.
      • yadaxad Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 16:01
        Profesjonalną relację. Terapia powoduje różne "nastroje". Profesjonalista umie tym kierować, bo jeśli, to już chodzi o zaufanie, które można mylić z -dobrą relacją-.
      • nangaparbat3 Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 16:09
        Masz bardzo specyficzny problem, które Cię blokują przed mówieniem o swoich problemach i musisz się przemoc by o tym porozmawiać. Nie ma innej drogi.
        Klient "musi się przemóc"?
        A może ma się zabrać za terapeutyzowanie terapeuty?
        • eriu Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 16:22
          A terapeuta to przechodzi kurs czytania w myślach? Jak ktoś nie wyartykułuje czegoś o co terapeuta może zaczepić i pociągnąć to nie da się nic zrobić. Będą siedzieć w ciszy. Albo jak terapeuta pożądane pytania początkowe i nie padnie żadna odpowiedz.

          Albo jak w tym wypadku, że ktoś chodzi na terapię ale pojawia się blokada, że nie powie bo „za bardzo lubi terapeutę” to skąd terapeuta ma wiedzieć? Pacjent/ klient musi coś wyartykułować na ten temat żeby terapeuta mógł coś z tym zrobić. Nie ma cudów. To jest wszystko praca i potrzeba tu współpracy.
          • nangaparbat3 Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 16:52
            Zgadzam się, że to wspólna praca, jednak wspólnota bardzo nierówna - z jednej strony profesjonalista, osoba po własnej UDANEJ terapii, mogąca się odwołać do superwizora w razie potrzeby, dobrze wykształcona, wyposażona w techniki i nieustająca w pogłębianiu i poszerzaniu swojej wiedzy i umiejętności - a z drugiej człowiek najczęściej pokiereszowany, pełen bólu, lęków i właśnie blokad.
            • eriu Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 17:07
              Nie wiem jaki jest Twój cel. Chcesz pokazać, że pacjent/ klient jest taki biedny? Że taka nierówność sił występuje?

              Ja się z Tobą po prostu nie zgodzę. Jeśli się chce zawalczyć o siebie to można sobie postanowić, że stawię czoła swoim demonom, wszystkim niewygodnym tematom które przyjdą. I wtedy grzebiesz w nich, bo wiesz że to przyniesie korzyść. Ale do tego potrzeba pewnej dojrzałości: żeby wiedzieć, że bez terapii będzie tylko gorzej.

              Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie. Jeśli ktoś przychodzi na terapię to terapeuta nie przejmuje odpowiedzialności za decyzje tej osoby. To od determinacji tej osoby zależy jej postęp. Jeśli to będzie tak, że przy pierwszym trudnym problemie ktoś się wycofuje to terapeuta nie może go zatrzymać przecież.
            • panna.nasturcja Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 17:19
              Nanga, przestań pisać bzdury próbując zniechęcić ludzi do terapii.
              To, że Tobie nie udało się zostać psychologiem naprawdę nie oznacza, że wśród nich nie ma fachowców.
              Sorry za chamstwo, ale robisz to kolejny raz, kompleksy wychodzą, a ludziom pokiereszowanym właśnie szkodzisz.
              • nangaparbat3 Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 18:01
                Nie wiem, jakie kompleksy odzywają się tu w Tobie, ale bez wątpienia się rozpędziłaś.
                Ja akutat wysyłam ludzi do terapeutów i często muszę się solidnie napracować, żeby się udało.
                Ale ustawy nie ma. Popyt rośnie. I to ma swoje konsekwencje.
                • eriu Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 18:40
                  Jak piszesz takie głupoty to nic dziwnego, bo ludzi od terapii odstraszasz.

                  Jak człowiek idzie do prawnika, który kilka lat się kształcił, potem aplikację robił to też ma przed sobą specjalistę i też musi wyartykułować potrzebę, bo prawnik w myślach nie czyta.

                  Terapeuta to nie podolog, że podajesz stopę i mnóstwo problemów jest widocznych od razu. Ale nawet u podologa też trzeba rozmawiać.
                • panna.nasturcja Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 19:24
                  Wysyłanie ludzi do terapeutów nie ma akurat najmniejszego sensu. Jeśli terapia nie jest dobrowolna i człowiek sam do niej nie dojrzał i się samodzielnie nie decydował to szkoda czasu, pieniędzy i zasobów psychoterapeuty, który w tym czasie mógłby pomóc osobie zmotywowanej do terapii a nie „wysłanej” na nią.
                  Ty już któryś raz piszesz kompletne bzdury o terapii, psychologii, pedagogice, ze aż wierzyć się nie chce, że rzekomo jesteś pedagogiem.
                • eukaliptusy Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 21:34
                  Pozwólcie panie, że się wtrącę. Wszystkie macie rację

                  Nanga piszesz o rzeczywistych problemach. Obwinianie klienta o opór, się zdarza, choć nie we wszystkich nurtach terapii. Nierówność sił to jedna z glownych kwestii etycznych w terapii. Natomiast to są problemy jeśli zdarzają się W RELACJI z terapeutą, nie podczas dyskusji ogólnej na temat walorów terapii.

                  Tak samo prawdą jest, że klient musi być gotowy na samą terapie czy na podjęcie konkretnego problemu w terapii.

                  W tym konkretnym przypadku terapeutki, z którymi la felicja miała do czynienia wcale jej nie „obwiniały” o opór. To la felicja podejmowala decyzje o zaprzestaniu terapii, bo terapeutki były dla niej „za miłe”. Czyli jak słusznie zauważyła panna nasturcja, la felicja umieszczała problem w innych a nie w sobie.

                  Zgodnie z 7 etapami rozwoju Rogersa, taka postawa wskazuje na etap 2, gdzie szansa na powodzenie terapii jest nikła. Być może gdyby nie zrezygnowała z terapii to i tak by skorzystała, tylko wolniej i bardziej naokoło. Trudno uwierzyć, że doświadczone terapeutki nie zauważyły, że maja klientkę, która przychodzi na terapię, żeby je przekonywać, że wszystko jest z nią w porządku i niczego nie potrzebuje.

                  Interesujecie się tematem - polecę wam świetny podcast. Nazywa się Dear Therapists.

                  Para która go prowadzi jest znakomita. Bardzo kompetentni. W jednej sesji robią z klientem ogromne postępy. Ale ten klient jest zmotywowany do zmian, pisze list do nich z istota problemu z jakim się zmaga. W jednym z odcinków mieli mężczyznę, którego przyprowadziła żona, bo krzyczy na dziecko. I ten odcinek to kompletna klapa. Z tymi samymi świetnymi terapeutami.

                  • eriu Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 21:55
                    Eukaliptusy tylko nie ma żadnego logicznego sensu przy dyskusji o konkretnym casie, który nie zahacza o sprawy etyczne omawiać w ogóle tematu etyki zawodu terapeuty? Co to wnosi? Nic.

                    Sądząc po opisie myślę, że autorka była bardzo krótko na każdej terapii i nie wyszła daleko poza zapoznawczych pierwszych kilka spotkań. „Nie mogłam się otworzyć”. Jak ktoś nie może się otworzyć to zazwyczaj oznacza, że bardzo szybko rezygnuje na samym początku terapii. Także terapeutki nawet nie miały za bardzo i kiedy podziałać a zresztą tez to taki moment kiedy dużo ludzi rezygnuje.
    • pepsi.only Re: Psycholog raz jeszcze 23.07.22, 19:40
      Nie, nie miałam tak.
      Tzn. faktycznie polubiłam psychoterapeutkę, a przede wszystkim zaufałam jej, ale żeby mieć przy tym opory, żeby otworzyć się, czy że starałam się wybielić, i grałam przed nią, i nie byłam szczera - absolutnie nie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka