Dodaj do ulubionych

Co tu się wydarzyło?

25.07.22, 23:26
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,28723527,malankowo-wracala-z-wakacji-z-dziecmi-zapomniala-zabrac-dwoch.html#do_w=60&do_v=309&fallback=true&do_st=RS&do_sid=716&do_a=716&s=BoxNewsImg1
Rozkojarzona i zmeczona matka to jedno, można jeszcze uwierzyć, ale "bezradne" nastolatki, które nie wiedzą jak się z nią skontaktować i wzywają policję oraz na deser brat, który się nie zorientował, że w aucie brakuje 50% załogi to już historia z gatunku mało wiarygodnych.
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 25.07.22, 23:30
      Mogły wiedzieć, jak się skontaktować tylko nie mieć przy sobie telefonu. Dlatego zwróciły się do pracowników stacji. Tylko czemu od razu nie zadzwoniono do matki, tylko najpierw policja i sprawdzanie monitoringu? A matka tymczasem się oddalała...
      • biala_ladecka Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 00:00
        Powrót zajął matce 2h!
        A z każdym kilkometrem prawdopodobieństwo, że matka albo brat się ockną powinno rosnąć, a oni jechali, jechali, jechali i dalej nic.
        • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 00:05
          No. Dziewczyny wyszły, porozglądały się, postanowili iść do obsługi - 10 minut, tłumaczą obsłudze, ta dzwoni na policję (czemu nie od razu do matki?), Policja przyjeżdża - 15-20 minut, oglądają monitoring (dlaczego najpierw nie dzwonią do matki???) I mamy kolejne 10 minut. Zanim matka dojedzie do miejsca, w którym może zjechać i zawrócić też trochę mija i czas na powrót.
          Matka patrzyła na drogę, brata grał i przez 40 czy 50 minut nie miał potrzeby rozmawiać z siostrami...
          • kamin Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:36
            Wyszły z auta tylko do toalety. Pewnie bez telefonów. Nie miały z czego zadzwonić, mogły nie pamiętać numeru telefonu.
        • asia_i_p Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 21:48
          Ale to akurat może wynikać z faktu, że autostrada - nawet jak sobie szybko uświadomiła, to przecież musiała dojechać do następnego węzła, żeby zawrócić. Może być więc tak, że kiedy służby do niej zadzwoniły, to wiedziała już, że dziewczyn nie ma - podejrzewam trochę udziału fantazji dziennikarza w tym, że nie wiedziała aż do telefonu.
          • biala_ladecka Re: Co tu się wydarzyło? 27.07.22, 17:31
            Tak na oko: najdluzszy odcinek A1 od zjazdu do zjazdu ma jakies 30km, czyli jakies 15-20 minut jazdy.
            • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 27.07.22, 18:57
              No. Zanim do niej zadzwonili to też minęło trochę czasu - najpierw dziewczyny szukały matki, potem gadały z obsługą, potem czekali na policję, oglądali monitoring, ustalali numer matki i dzwonili. Mogła minąć godzina. Jeśli pechowo telefon złapał ją tuż za zjazdem i musiała jechać jeszcze 20 minut do następnego, a potem godzinę i 20 minut z powrotem, to już mamy prawie 2 godziny...
      • kremikova Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 00:02
        Mogły nie pamiętać numeru matki. Przecież do tej pory wystarczyło wybrać "mama"... Tylko z drugiej strony - nastolatki idą do toalety bez telefonu? A selfie przed lustrem?
        • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 00:08
          Jakoś w końcu do tej matki zadzwoniły.
          Poza tym mogły dzwonić na swoje telefony - swój numer chyba pamiętały?
          Tak swoją drogą - wymusiłam na moich dzieciach nauczenie się numeru choć jednego z nas.
          • nangaparbat3 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:29
            little_fish napisała:

            > Jakoś w końcu do tej matki zadzwoniły.
            > Poza tym mogły dzwonić na swoje telefony - swój numer chyba pamiętały?

            Ależ skąd, mnóstwo nastolatków nie pamięta swojego numeru. Chociaż częściej chłopcy.
            • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:57
              No nie ma też informacji, że policja zadzwoniła po ustaleniu numeru, ale może faktycznie tak było.
              Serio takie mnóstwo? Ja jakoś nie spotkałam, zawsze jak coś, to z głowy podawali.
              • nangaparbat3 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:12
                Moi szukają w telefonie. Ale faktycznie jak sobie dokładniej przypominam, to chłopcy.
                • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:15
                  Moi osobiści synowie znają swoje i jeszcze nasze 😁
                  • sol_13 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 17:32
                    U mnie dzieciaki małe, a też znają na pamięć numer taty (łatwiejszywink
          • kanna Re: Co tu się wydarzyło? 28.07.22, 18:37
            > Tak swoją drogą - wymusiłam na moich dzieciach nauczenie się numeru choć jednego z nas.

            Ja też, jak były w przedszkolu.
        • laura.palmer Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 06:32
          Mogły nie mieć kieszeni, a zamiast torebek większe plecaki (w końcu dokądś jechały). W takiej sytuacji sama wyszłabym z auta bez telefonu.
      • iwles Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 06:48

        Powiem szczerze, że kiedy prowadzę na autostradzie, to nie odbieram telefonów, szczególnie obcych numerów.
        • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 06:54
          Ta kobieta najwidoczniej odebrała. Mnie tylko zastanawia, dlaczego tak późno do niej zadzwoniono 🤔
          • iwles Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 07:02

            Pomyślałam, że może dzwonili że stacji, tylko kobieta nie odbierała. Dopiero później, policja może tak napierała, że wreszcie odebrała.
            Ale mogło być i tak, że zadzwonili późno. Wtedy fakt- dziwne.
            • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 07:33
              Możliwe, choć z artykułu to nie wynika - jest wyraźnie napisane, że to policja zadzwoniła (o ewentualnych wcześniejszych telefonach nie ma wzmianki) i to dopiero po obejrzeniu monitoringu. Dlaczego?
              Oczywiście zdaję sobie sprawę z jaką rzetelnością są pisane takie materiały 😐
          • triss_merigold6 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:10
            Może dzwonili wcześniej tylko nie odbierała.
            • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:56
              Może. Ale nic na ten temat nie ma.
        • kamin Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:40
          Ja nawet nie za bardzo słyszę telefon w torebce za siedzeniem czy w bagażniku.
          • dyzurny_troll_forum Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:50
            kamin napisał(a):

            > Ja nawet nie za bardzo słyszę telefon w torebce za siedzeniem czy w bagażniku.

            Czym wy kurna jeżzicie!? Trabantem???
            • suki-z-godzin Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 10:41
              Wyłączamy dzwonek podczas jazdy, żeby nas nie wku*wiał big_grin
          • sol_13 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 17:36
            Dzizas , nie parujecie telefonu z samochodem żeby mieć na głośnomówiącym??
            • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 17:38
              No jak widać nie. Przy dłuższej podróży przez kilka godzin nie ma z nimi kontaktu 😐
              • panna.nasturcja Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 19:02
                No ze mną nie ma, telefon wrzucam do torebki, jest ściszony.
                Dlaczego musi być ze mną kontakt?
                • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 19:25
                  Nie musi przecież, jeśli ty i twoi bliscy nie odczuwacie takiej potrzeby.
                  Przecież generalnie w ogóle nie ma obowiązku posiadania telefonu i bycia w kontakcie.
                  • panna.nasturcja Re: Co tu się wydarzyło? 27.07.22, 02:22
                    Nie wiem po co ta ironia.
                    Skoro bliscy są ze mną w samochodzie (tak tu było przed tą sytuacją) to nie czuję potrzeby żeby telefon był ciągle włączony.
                    Poza tym bycie w kontakcie nie oznacza, że dla kogokolwiek poza mężem lub dziećmi muszę by dostępna 24 godziny na dobę, nie widzę powodu do bycia niewolnikiem telefonu.
                    To jest narzędzie, która ma służyć mi, kiedy ja go potrzebuję.
                    • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 27.07.22, 09:00
                      Bez ironii. Nie ma obowiązku być w kontakcie. Ja bardzo rzadko jadę z wszystkimi bliskimi osobami jednocześnie. Sama nie lubię się martwić, więc i innym nie chcę dostarczać zmartwienia.
                      • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 27.07.22, 09:02
                        No i jak widać w załączonej historyjce - kontakt może być potrzebny zupełnie niespodziewanie 😁
      • asia_i_p Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:06
        Nie pamiętały numeru. Ja jestem dorosła baba, a jak sobie zatrzasnęłam klucze w mieszkaniu (durny zamek zatrzaskowy), to żeby zadzwonić do męża musiałam wyciągać jego numer telefonu z sekretariatu szkoły mojego dziecka. Dali, kiedy się wylegitymowałam, ale patrzyli dziwnie.
        • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:17
          I żadna nie pamiętała również swojego? Taka nauczka dla wszystkich, że jeden numer warto wbić w pamięć
          • default Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 17:23
            Ja numer do męża, do córki i swój mam trwale zapisany w pamięci. Mogę wyrecytować obudzona w środku nocy. Nawyk ze starych, zamierzchłych czasów przedkomorkowych 🙂 Pamiętam nawet do tej pory nieaktualne już numery stacjonarne, swój, do rodziców, do siostry.
            Ale jak kiedyś coś się zgadałyśmy na ten temat z córką, to przyznała, że nie zna na pamięć numeru ani do mnie, ani do ojczyma.
    • majenkir Re: Co tu się wydarzyło? 25.07.22, 23:33
      Pokłóciły się z matką po drodze, powiedziały, że dalej z nią nie jadą, a matka na to ok, to sobie zostańcie.
      • biala_ladecka Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 00:13
        Może to i prawdopodobny scenariusz.
        • alfa36 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:31
          Tylko dlaczego bez telefonów 🤔
          • sweterwkrate Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:47
            A za karę.
          • kamin Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:53
            I dlaczego całą rodziną zgodnie twierdziła, że to przez przeoczenie. Wkurzone, obrażone, zostawione przez matkę na stacji nastolatki nie naskarżyłby policji, że matka im zrobiła na złość?
            Na monitoringu też by to inaczej wyglądało, nie szukałby samochodu po wyjściu z toalety.
    • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 25.07.22, 23:38
      Brat mógł siedzieć z przodu, dziewczyny z tyłu. Jeśli faktycznie grał i miał słuchawki na uszach, to tyłu samochodu nie widział.
    • nenia1 Re: Co tu się wydarzyło? 25.07.22, 23:57
      Akurat brat jest całkiem wiarygodny. U mnie w mieście zainstalowali specjalne ledy w chodnikach bo smatfonowe zombi wchodziło pod tramwaje.
    • eliszka25 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 00:26
      Jeśli brat grał w słuchawkach, to wcale nie dziwne, że nie zauważył. Jak mój starszy czasem gra, to by nie zauważył, że obok niego bomba wybuchła, a co dopiero, że kogoś brakuje w samochodzie. Do ubikacji na stacji w trasie żaden z moich nastolatków nie zabiera telefonu.
      • profes79 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:34
        To może niech zaczną. Gdziekolwiek i z kimkolwiek nie jadę to wysiadając nawet rozprostować kości biorę telefon i portfel z dokumentami. Na tzw. wszelki wypadek.
        • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:59
          A ja nie. Zwłaszcza jeśli jest upał i mam na sobie sukienkę, bez kieszeni. Wtedy ten telefon trzeba gdzieś odłożyć i łatwo go zapomnieć.
          • profes79 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:14
            Akurat ten problem mnie omija big_grin
            • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:16
              No, a wyławiałeś już telefon, który z kieszeni spodni wleciał do WC? 😁
          • m_incubo Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 16:56
            A ja od paru lat zabieram zawsze.
            Raz poszłam bez i zatrzasnęłam się w toalecie. Było bardzo wcześnie rano, toalety były w oddzielnym budynku, nie w tym samym co obsługa stacji. Nikt mnie nie słyszał i nikt akurat się nie pojawiał przez prawie godzinę. Uwagę zwrócił mój samochód blokujący przez dłuższy czas dystrybutor.
            Pamiętny powrót z delegacji.
            • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 17:31
              Przy samotnej podróży też raczej biorę plecak/torebkę.
        • eliszka25 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:29
          Też nie biorę z sobą telefonu do ubikacji, bo w kabinie nie mam go gdzie położyć 🤷‍♀️
          • sol_13 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 17:37
            Ja kładę zawsze na tym pojemniku na papierwink
    • bruy-ere Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 00:42
      "Jak się okazało, w samochodzie podróżował wraz z nią również 13-letni brat dziewczynek, który nie wysiadał na stacji paliw. Mundurowi dopytywali go, dlaczego nie powiedział matce, że sióstr nie ma wraz z nim w pojeździe. Chłopiec tłumaczył, że na uszach miał słuchawki i grał w grę na smartfonie, przez co nie zauważył nawet, że w samochodzie zabrakło połowy pasażerów."

      big_grin big_grin big_grin
      To najbardziej prawdopodobna część tej historii (kto wie, ten wie).
      • inna.268 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 12:48
        > To najbardziej prawdopodobna część tej historii (kto wie, ten wie).

        No tak smile
        Moje dziecko, 12 letnie, zajęte graniem i ubieraniem się w jednym czasie, włożyło kiedyś dwa ti-szerty jeden na drugim, i tego nie zauważyło.
      • sol_13 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 17:37
        W to wierzę.
    • myelegans Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 04:22
      Kevina tez zapomnieli.... jakies nierozgarniete towarzystwo... produkt tego odwozenia, przywozenia, zalatwiania, umozliwiania, pylku
      • kandyzowana3x Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 05:53
        Swego czasu premier Wielkiej Brytanii zapomniał swojego dziecka z pubu. Incydent odebrano raczej z brytyjskim humorem
        • tymianek21 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:06
          Dziewczyny pewnie nie znały numeru mamy.
          Policja sprawdzała na monitoringu rejestrację samochodu żeby ustalić numer do mamy.
          Mama jedzie i nie odbiera telefonów z nieznanego numeru.
          • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:01
            Dlaczego ustalali numer po rejestracji? Telefon jest przypisany do samochodu?Nazwiska matki też dziewczyny nie znały???
            • wredna_dziewucha_ze_wsi Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 19:43
              little_fish napisała:

              > Dlaczego ustalali numer po rejestracji? Telefon jest przypisany do samochodu?Na
              > zwiska matki też dziewczyny nie znały???

              Wystarczy, że nazwisko z tych popularnych i już się pojawia kłopot z ustaleniem. W dobie CEPiK na pewno łatwiej ustalić po rejestracji samochodu.
              • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 19:47
                Jak się poda nazwisko i adres?
    • sweterwkrate Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:15
      Dziwna sytuacja. Ja mam dwoje i zawsze jak ruszamy czy z domu, czy spod sklepu albo st paliw, pytam czy zapięli już pasy. Nie wiem jak można nie zauważyć braku dzieci. Nawet jak się zagapiła to w czasie jazdy nie widziała? Ma lusterka w samochodzie, dziwna cisza, bo przez 2 godz jazdy nikt się nie odzywa.
      Ci policjanci sprawdzali najpierw monitoring bo pewnie też nie mogli im uwierzyć.
      • m_incubo Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 16:58
        Ja nie pytam czy zapięli pasy, bo widzę na ekranie czy zapięli czy nie.
        • kanna Re: Co tu się wydarzyło? 28.07.22, 18:39
          W moim by piszczało, ze nie zapięte.. ale tylko jak jest pasażer. jak nie ma - nie piszczy. Więc wygląda na to, że pasy są zapięte.
    • profes79 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:22
      To sa takie momenty, że Kevin wygląda na film dokumentalny tongue_out
    • anorektycznazdzira Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:24
      "Mundurowi (...) wysłuchali historii (...) sprawdzili monitoring i potwierdzili (...) wersję wydarzeń. Później zadzwonili do matki nastolatek i przekazali, żeby wracała po córki."
      TAK. Na bank. A żeby to zrobić wyjaśnili dziewczynkom, jak się korzysta ze smartfona, wybiera numer i do kogoś dodzwania. Opcjonalnie one nie miały smartfonów bo zostawiły w aucie, ale policjanci byli przygotowani na akcję i cała komenda miała już w telefonach numer do tej matki.
      • bruy-ere Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 08:49
        anorektycznazdzira napisała:

        policjanci byli przygotowani na akcję i cała komenda
        > miała już w telefonach numer do tej matki.
        >

        Na podst. numeru rejestracyjnego auta policja może dotrzeć do danych właściciela takich jak nazwisko i nr telefonu.
        • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:02
          Następna kombinuje - dlaczego do numeru telefonu mieli dochodzić na podstawie rejestracji auta, na miłość boską???
          • nangaparbat3 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:16
            Bo rejestracja jest jedną na całą Polskę, a osób o tym samym imieniu i nazwisku co najmniej kilka?
            • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:22
              A telefon jest przypisany do numeru rejestracyjnego? Czy do nazwiska właściciela?
              Adresu dziewczyny nie znały również?
              • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:23
                Pomijam fakt, że zarówno telefon jak i auto wcale nie musiały być zarejestrowane na matkę 😁
                • sol_13 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 17:41
                  Dokładnie, mój telefon jest np na męża.
                  Auto mogłoby być w leasingu i d...a.
                  • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 17:43
                    Mój też jest na męża. A auto na mnie. I du.a 😉
                    • panna.nasturcja Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 19:08
                      Mój telefon jest na męża, telefon męża jest służbowy, samochód jest na mnie smile
                      • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 19:27
                        Biorąc pod uwagę że telefon masz wyciszony i schowany, powyższe nie ma właściwie żadnego znaczenia 😁
                        • panna.nasturcja Re: Co tu się wydarzyło? 27.07.22, 02:23
                          smile
        • hakimhala Re: Co tu się wydarzyło? 27.07.22, 10:24
          A dlaczego nazwisko miałoby być ustalane na podstawie numeru rejestracyjnego, jeżeli tam były dwie nastolatki, mogące po prostu podać nazwisko matki?

          Poza tym,zdaje się, że nazwisko to dane abonenckie chronione tajemnicą telekomunikacyjną.
          Nie ma raczej tak, że byle policjant kontaktuje się z operatorem telekomunikacyjnym i wszystkie dane ma na tacy. Takie dane operatorzy mogą udostępnić tylko zgodnie z postanowieniem prokuratora, sądu, o ile się nie mylę.
    • 71tosia Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:16
      Kolega tak zostawił żonę na stacji benzynowej, żona została bez telefonu i dokumentow i z dziura w pamięci co do numeru telefonu męża smile
      • profes79 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:46
        Wycieczka; pilot pakując towarzystwo do autokaru głośno pyta "czy kogoś brakuje"? Cisza. Na kolejnym postoju podchodzi do niego facet i mówi "mojej żony nie ma". Pilot sie piekli: "przecież pytałem czy kogoś brakuje". Na co facet ze spokojem: "Ale mi jej nie brakuje; po prostu mówię, że jej nie ma" tongue_out
        • ga-ti Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:12
          big_grin
        • ginger.ale Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 12:09
          🤣🤣🤣🤣🤣
    • woman_in_love Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:23
      42-letnia matka odebrała na stacji telefon z kliniki badającej DNA i okazało się, że obie córki nie są jej (podmienione w szpitalu?!?).

      A że obie są w fazie ostrego buntu nastoletniego, to stwierdziła, że nie ma co czekać, tylko trzeba porzucić je cichaczem na autostradzie już dziś i zająć się sobą póki się jest jeszcze młodą. Niestety opresyjne i patriarchalne społeczeństwo zmusiło ją do powrotu.

    • lilia.z.doliny Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:28
      Może to były bardzo nowe córki, dopiero.co odebrane z dd? Brat się nie przyzwyczaił, mama też, one same nie.mialy telefonów, nie znały numeru nowej mamy, ba! Nikt w to nie wierzył, że jest jakaś mama. Po dwóch godzinach wszystko się wreszcie poukładało.
      • woman_in_love Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:36
        mogło też być tak: rocznie w PL składa się +/- 100 wniosków o rozwiązanie adopcji, może je tam zostawiła w oczekiwaniu na wyrok sądu
        • dyzurny_troll_forum Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:59
          woman_in_love napisała:

          > mogło też być tak: rocznie w PL składa się +/- 100 wniosków o rozwiązanie adop
          > cji, może je tam zostawiła w oczekiwaniu na wyrok sądu

          Tak, to jest chyba najbardziej wiarygodne wyjaśnienie całej tej bzdury...
    • dyzurny_troll_forum Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 09:54
      biala_ladecka napisała:

      > Rozkojarzona i zmeczona matka to jedno, można jeszcze uwierzyć, ale "bezradne"
      > nastolatki, które nie wiedzą jak się z nią skontaktować i wzywają policję oraz
      > na deser brat, który się nie zorientował, że w aucie brakuje 50% załogi to już
      > historia z gatunku mało wiarygodnych.

      Jak już napisałem wcześniej, ale moderacja pozwoliłą sobie wywalić, bo wywala wszystko co jest niezgodne z _obecną_ linią partii.

      Ze wszystkich historii, które się nie wydarzyły ta nie wydarzyła się najbardziej.
    • gaskama Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 10:53
      Rodzina niepełnosprawnych umysłowo? 13 i 15 latki nie znają numeru matki? Własnych? Brata? Matka córki w bagażniku transportowała? Ruszając nie rzuciła okiem w lusterko? Kto jej dal prawo jazdy?
      Kto tej rodzinie pozwolił bez opiekunów prawnych podróżować?
      • daniela34 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 10:58
        Mówiąc szczerze to ona absolutnie nie powinna po tej akcji wsiadać za kółko, bo skoro byla az tak nieprzytomna, to mogła doprowadzić do tragedii, ale policja nie bardzo miała podstawy, żeby jej to uniemożliwić.
      • profes79 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 10:58
        Akurat w punkt pierwszy jestem skłonny uwierzyć. Dwadzieścia lat temu pamiętało się masę telefonów stacjonarnych; tera jak wszystko jest w telefonie to nie ma sie tego nawyku; ja co jakiś czas na wszelki wypadek przepisuje telefony do stacjonarnego notesika na wszelki wypadek.
        • gaskama Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:00
          Masz dzieci?
      • andaba Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:07
        Pełnosprawni umysłowo zostawiają w aucie niemowlęta na 8 godzin, to tym bardziej można zapomnieć nastolatek, które przyspawane nie są.

        Taka historia, że matka tankuje paliwo, dziewczyny idą siku, matka płaci, wsiada i odjeżdża, zapominając, że córki wysiadły, albo wysiadły, jak ona poszła płacić i w ogóle tego nie zanotowała, jak najbardziej mogła się zdarzyć.
        • gaskama Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:10
          Aha. I 13, 15 latki, które nie znały telefonów do siebie, do matki, do brata + brat, który nie zauważył braku sióstr? No niepełnosprawni. Siostry najwyraźniej niemowy. Brat gluchy i niewidomy. Matka miała lewe prawojazdy. We wsteczne lusterko patrzy się co 30 sekund. Kobieta nie zauważyła, że brakuje 50% załogi? Pijana była?
          • daniela34 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:14
            Pijana nie była, bo przebadali, pod wpływem środków odurzających też pewnie nie.
            • gaskama Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:17
              Czyli IQ 74. Przekazała je dzieciakom. No zdarza się. Szkoda, że tacy tez mają głos wyborczy. Potem mamy to, co mamy.
              • nangaparbat3 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 12:50
                gaskama napisała:

                > Czyli IQ 74.

                IQ nie ma tu nic do rzeczy przecież.
              • nangaparbat3 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 14:54
                gaskama napisała:

                > Czyli IQ 74.

                IQ nie ma tu nic do rzeczy przecież.
          • andaba Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:16
            Rrrany, po co się patrzy we wsteczne lusterko co 30 sekund?
            Ja patrzę, jak zamierzam wyprzedzać i jak tir za mną jedzie.
            • thank_you Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:17
              Po to, ze za Tobą w ciagu 30 sekund moze sie dużo zmienić. Z daleka rozpoznaje takich, co to nie musza patrzeć w lusterka, bo oni jadą do przodu i nie zamierzają wykonywać żadnych manewrów.
              • daniela34 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:27
                thank_you napisała:

                > Po to, ze za Tobą w ciagu 30 sekund moze sie dużo zmienić.

                O to, to, to. Zwłaszcza na autostradzie.
                • thank_you Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 15:22
                  Dramat, nie ma dnia żebym nie spotkała tych, co to nie muszą patrzeć w lusterka - jak jadę nocą/drogą szybkiego ruchu to zawsze z kilkuset metrów mrugam na milisekundę długimi, żeby zaspane towarzystwo z przodu nie próbowało się wytoczyć na lewy pas (żeby była jasność - mrugam z daleka, że oto coś nadjeżdża, nie siedzę nikomu na ogonie z włączonymi drogowymi).(Rzadko kiedy ktoś za mną jedzie (pomijam kolumnę), a i tak ZAWSZE zerkam w lusterka, przecież to jeden z podstawowych odruchów w aucie. ;/
                  • yadaxad Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 15:26
                    Z jakiego powodu zostały na stacji, jest do dywagowania. Raczej nauka dla rodziców, że nastolatki nie boją się im narobić w kieszeń od razu zwracając się do policji.
                    • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 15:47
                      One się nie zwróciły do policji, tylko do pracowników stacji, a ci wezwali policję. W sumie nie wiadomo dlaczego - czy dziewczyny nie pamiętały numeru, czy nie mogły się dodzwonić, czy po prostu na wszelki wypadek .
                      • yadaxad Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 15:50
                        Żadna różnica, nie bawiły się we własne "wołanie mamusi".
                        • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 15:52
                          Jeśli nie miały przy sobie telefonu to co twoim zdaniem miały zrobić? Wysyłać sygnały dymne czy telepatyczne?
                  • iwles Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 15:41
                    thank_you napisała:

                    > jak jadę nocą/drogą szybkiego ruchu to zawsze z kilkuset metrów mrugam na mi
                    > lisekundę długimi, żeby zaspane towarzystwo z przodu nie próbowało się wytoczyć
                    > na lewy pas


                    ??? Wytoczyć Ci na lewy pas na "S"-ce???



                    > ZAWSZE zerkam w lusterka, przecież to jeden z podsta
                    > wowych odruchów w aucie. ;/


                    Ale nie co 30 sekund, na miłość boską, bo po co?
                    Przy wykonywaniu manewru, do którego to potrzebne, to i owszem.
                    • thank_you Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 16:15
                      No tak, nigdy nikt nie próbował Ci sie wytoczyć na sąsiedni pas bez zerknięcia w lusterko? Teraz mniej jeżdzę, ale gdy robiłam 30 k rocznie to był to najczęstszy niebezpieczny manewr, który obserwowałam na drodze. Tak, zanim zmienisz pas ruchu musisz sie upewnić, czy nikomu nie zagrazasz - a gdy próbujesz go zmienić bez zerkania w lusterko i masz kogos z tylu, kto zaraz wjedzie w światło twojego auta, to takim zagrożeniem jestes. Dlatego z daleka Mrugam, ze jestem i to był jedyny sposób na ograniczenie wyjeżdżania tych z prawego bez zerknięcia w lusterko (wszak minute wczesniej, gdy patrzyli, to mnie nie było wink ).

                      Niestety, mniej wiecej co 30 sekund. Jaki to problem?
                      • thank_you Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 16:16
                        „ Eksperci od bezpieczeństwa zgodnie twierdzą, że na lusterka powinno się spoglądać średnio co 5-10 sekund.„

                        Ja patrzę co chwilę, przecież to odruch.
                  • alicia033 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 19:29
                    thank_you napisała:

                    >
                    > - jak jadę nocą/drogą szybkiego ruchu to zawsze z kilkuset metrów mrugam na mi
                    > lisekundę długimi,


                    Tak, wiemy, że jesteś piratem drogowym ale dzięki, że jeszcze raz o tym przypominasz.
                    • thank_you Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 19:32
                      Przejedz 1/100 tego co ja, to pogadamy. A tymczasem zamilcz.
            • gaskama Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:18
              To źle robisz.
              • andaba Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:25
                A po co mam wykonywać manewry? Jak nie jedzie przede mną rower albo ciągnik, to nie wykonuję.
                • gaskama Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:29
                  Kiepskim kierowcom jesteś.
                • daniela34 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:34
                  Po pierwsze to ona jechała po autostradzie, więc akurat nie o rower ani o ciągnik idzie. Po drugie- żeby się włączyć do ruchu z pasa włączającego powinna spojrzeć w lusterko (no ok, powiedzmy że spojrzała tylko w boczne). Po trzecie, sytuacja miała miejsce na autostradzie, można oczywiście przyjąć, że w ogóle nikogo na tej autostradzie nie wyprzedzała, ale pozwolę sobie nie wierzyć. Po czwarte, nawet jeżeli, to w lusterka (a już zwłaszcza na autostradzie) patrzy się po to, żeby wiedzieć, co robią inni uczestnicy ruchu, bo sytuacja, w której za tobą jedzie "mistrz szosy" (autem bądź na motocyklu) i wyprzedzając zajeżdża drogę jest częsta, widząc go w lusterku już wiesz, czego się spodziewać. Po piąte za tobą na autostradzie może właśnie szykować się wypadek i za chwilę pod koła wpadnie ci jego ofiara. Po szóste, za tobą na tejże autostradzie, zwłaszcza jak lewy pas jest zatłoczony, może jechać Pan niecierpliwy, który za chwilę wyprzedzi cię pasem awaryjnym i zajedzie drogę. I tak dalej i tym podobne. Dużo jeździsz autostradami?
                  • andaba Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 14:23
                    Po tym co napisałam o tylnej szybie akurat jechałam z dziećmi i w lusterku wstecznym widzę tak jak napisałam tylną szybę i górę zagłówków. Moją córkę widziałam tylko wtedy jak jej kazałam się wyprężyć i oprzeć o zagłówek, w innej sytuacji nie widziałam jej wcale.
                    Więc tak, wierzę, że matka mogła nie widzieć, czy dzieci są, czy nie ma, nawet jak patrzy w lusterka częściej niż ja.
            • ga-ti Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:27
              Przez 30 minut też nie ma potrzeby?
              Ona jakoś wyjechała ze stacji benzynowej i włączyła się do ruchu na autostradzie.
              • andaba Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:29
                No to patrzyła, czy jej coś w zad nie wjeżdża, a nie, czy dzieci są. Ja w lusterku widzę tylną szybę.
                • thank_you Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 15:17
                  I twoje dzieci nie sięgają do zagłówków? big_grin Bo zagłówki wchodzą w światło szyby. Brr, mam nadzieję, że nie wyjeżdzasz poza swoje osiedle.
                  • daniela34 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 15:36
                    No właśnie się zdziwiłam i tak dumam
                    • andaba Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 16:10
                      Napisałam wyżej, że widzę szybę i górę zagłówków.
                      No nie, moja córka nie sięga górnej granicy zagłówka, jak siedziała ze schyloną głową lub pochylona, to nie widziałam jej wcale.
          • iwles Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:34
            gaskama napisała:

            > We wsteczne lus
            > terko patrzy się co 30 sekund.

            Na autostradzie? W życiu!
            Najczęściej operuje lusterkami bocznymi.
        • andaba Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:12
          A i w to, że żadna nie pamiętała telefonu matki jestem w stanie uwierzyć, ja na pamięć znam wyłącznie swój numer, numer zakładu pracy mojej matki, która jest na emeryturze od kilkunastu lat i numer zakładu pracy mojego niegdyś, męża obecnego - który i tak się nie zgłasza, bo kiedyś był na centralę, a teraz chyba na portiernię.

          Moje dzieci chyba znają mój numer, ale to jest numer - skrzynka kontaktowa, mam go od 20 lat i częściej leży w domu, niż mam go przy sobie.
          • gaskama Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:15
            Moje dziecko znało mój, swój, męża numer od 7 roku życia. Podobnie wszystkie dzieci znajomych. Bo jak na nartach nagle zniknie, albo na plaży się zgubi to MUSI znać te numery.
            Cała historyjka z doopy. Albo naprawdę rodzina umysłowo ograniczonych. No zdarza się.
            • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:34
              Moje dzieci też znają nasze numery. Swoje również. Ja znam męża i taty.
        • daniela34 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:12
          Tak sytuacja, że wsiadła i ruszyła nie rejestrując, że dzieci nie wróciły z WC to się oczywiście mogła zdarzyć. Tylko najdalej przy włączaniu się do ruchu na autostradzie powinna spojrzeć w lusterko i zarejestrować brak pasażerów z tyłu. A ona zdaje się ujechała spory kawał. Ciekawe swoją drogą, ale mnie wynika, że dopiero policja ją uświadomiła w sprawie braku dzieci na wyposażeniu.
          • profes79 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:32
            Wiesz, dopiero co niedawno była historia, że babka na cały dzień zostawiła dziecko w samochodzie i zorientowała się jak chciała je ze żłobka czy tam przedszkola odebrać...
            • daniela34 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:37
              No ja wiem, ale okazało się, że ona spod tego przedszkola dziecka nr 1 już nie jechała samochodem, tylko tam zaparkowała (z dzieckiem) i zamiast piechotą odprowadzić dziecko nr 2 do placówki to poszła do pracy. Niemniej w przypadku małego dziecka i fotelika tyłem do kierunku i braku lusterka, można nie zauważyć, że ono tam jest, zwłaszcza jak śpi. Braku dwóch nastolatek nie da się przeoczyć o ile się nie jedzie na jakimś wyłączeniu funkcji poznawczych.
          • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:33
            Dokładnie. Jadąc minimum godzinę przynajmniej kilka razy powinna zerknąć w lusterko.
            Inna sprawa - mam dwójkę dzieci, godzina jazdy w kompletnej ciszy tuż po przystanku/rozpoczęciu podróży to chyba nam się nie zdarzyła. 🙈
            • iwles Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:36
              little_fish napisała:

              > mam dwójkę dzieci, godzina jazdy w kompletnej ciszy tuż po przyst
              > anku/rozpoczęciu podróży to chyba nam się nie zdarzyła. 🙈


              Jeżeli wszystkie siedziały z nosem w telefonach i słuchawkami na uszach - to cisza jak najbardziej prawdopodobna.
              • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:41
                Owszem, już po jakimś czasie podróży. Kiedy towarzystwo się zdrzemnie, zasłucha, zapatrzy. Natomiast zaraz po wejściu następuje kokoszenie, układanie, "daj mi tę poduszkę" , "weź tę nogę", "mamy jeszcze wodę/orzeszki", "widziałeś tego psa/faceta/samochód".
                Inna sprawa, że moje dzieci nie jeżdżą z nosami w telefonach 😀
                • iwles Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:49

                  Ja nawet podejrzewam, że dziewczyny wyszły, jak matka poszła zapłacić za paliwo. Więc kobieta nawet mogła nie miec świadomości, że ich nie ma.
                  • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:54
                    To jest chyba najbardziej prawdopodobne. Warto wyrobić nawyk informowania o tym, co się robi i kontroli stanu pojazdu 😊
                  • sweterwkrate Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 12:10
                    iwles napisała:

                    >
                    > Ja nawet podejrzewam, że dziewczyny wyszły, jak matka poszła zapłacić za paliwo
                    > . Więc kobieta nawet mogła nie miec świadomości, że ich nie ma.
                    >
                    >
                    Serio? Dziwne tłumaczenie. Dwie nastolatki to nie jekieś małe pudełeczko, że można nie zauważyć braku.
            • ginger.ale Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 12:13
              Smartfon zombie nastolatki z nosem przyklejonym do tel., mamusia miała spokój całą drogę
              No, do momentu odebrania tel. od policji.
              • sweterwkrate Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 12:28
                ginger.ale napisała:
                mamusia miała spokój c
                > ałą drogę
                > No, do momentu odebrania tel. od policji.
                >
                He, he, tylko po co się wróciła jak chciała mieć spokój?
                😀
                • ginger.ale Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 12:29
                  Bo służby kazały jej wrócić???
                  • sweterwkrate Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 12:37
                    Mus to mus.
                    Ciekawe kiedy, by się sama zorientowała jakby nie zadzwonili do niej.
          • sweterwkrate Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 12:04
            No właśnie, najdziwniejsze w całej tej sytuacji jest to, że matka ujechała kawał drogi i nie zwróciła uwagi ani na to, że za cicho w aucie ani, że dzieci w lusterku nie widzi.
            A dwie nastolatki i obie nie znające żadnego tel? To już chyba wygodnictwo i brak wyobraźni.
    • ga-ti Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:22
      Właśnie najmłodsze nauczyłam mego numeru na pamięć, starsze znają.
      Że wysiadły bez tel, no może i tak, wyskoczyły na chwilkę na siku, torebek/plecaków nie brały, kieszeni nie miały, w kibelku problem, gdzie odłożyć telefon, wygodniej na chwilkę bez.
      Że brat nie zauważył, hm, pod warunkiem, że siedział z przodu (bo z tyłu niemożliwe), w słuchawkach i z gierką mógł być wyłączony całkowicie.
      Ale matka, która nie zerka we wsteczne lusterko? Nie odzywa się do dzieci przez długi czas, nie zainteresowała się absolutną ciszą z tyłu?
      W wątku o niemowlaku tłumaczyłyście, że we wstecznym lusterku dziecka nie widać, bo nie wystaje z fotelika, ok, ale nastoletnie dziewczyny chyba nie leżą na siedzeniu, czy pod siedzeniem? Nie sposób ich nie zauważyć jeśli są i chyba można się ocknąć, że ich nie widać, bo ich nie ma? Jak ta kobieta prowadzi auto, jeśli jest tak rozkojarzona?
      • ga-ti Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:29
        Hm, była tak zdesperowana po wspólnym urlopie z uroczymi bombelkami, że postanowiła części najbardziej problemowych się pozbyć wink
      • iwles Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:41
        "Właśnie najmłodsze nauczyłam mego numeru na pamięć, starsze znają."


        A znasz na pamięć numer do swojej mamy?
        • little_fish Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:42
          Ja znam do męża i taty. Parę razy się przydały.
        • daniela34 Re: Co tu się wydarzyło? 26.07.22, 11:43