O "złotòwkowiczach" będzie...

    • izabelka55 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 28.07.22, 11:13
      Dla mnie to nie jest normalne, że ktoś miał ratę 1200 a nagle ma 2400. To w banku wyliczali ludziom zdolność do kredytu, wiadomo, że informowali o możliwościach zmian oprocentowania, podniesienia raty, ale nikt nie sądził, że rata wzrośnie aż tak...
      Odpuszczenie sobie kawy na mieście problemem nie jest, ale to nie tylko kawy i drobnych przyjemności ludzie muszą sobie odmawiać...
      • panna.nasturcja Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 29.07.22, 00:45
        Ale naprawdę ktokolwiek wierzył w bankowe wyliczanie zdolności kredytowej?
        Nie umiesz sama sobie policzyć ile zarabiacie z mężem/partnerem, ile Wam idzie miesięcznie pieniędzy na rzeczy niezbędne, ile na przyjemności, na jaki czas tarczy Wam poduszka finansowa, co będzie jak urodzi się dziecko?
        Bank wyliczał zdolność kredytową tak by ludzie wzięli kredyt, ale ludzie chyba wiedzieili ile pieniędzy miesięcznie wydają?
        Jak myśleliśmy lata temu o kupnie mieszkania to bank ocenił naszą zdolność kredytową na trzykrotnie wyższą niż my sami szacowaliśmy.
        • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 29.07.22, 00:53
          panna.nasturcja napisał(a):


          > Nie umiesz sama sobie policzyć ile zarabiacie z mężem/partnerem, ile Wam idzie
          > miesięcznie pieniędzy na rzeczy niezbędne, ile na przyjemności, na jaki czas ta
          > rczy Wam poduszka finansowa, co będzie jak urodzi się dziecko?


          Wyrabiasz tu jakiś akord szczucia?
          Najpierw było - a trzeba było brać w walucie, w której się zarabia. jak wzięli w walucie, w której zarabiali, to teraz jest - a trzeba było brać mniej. Co wymyślisz dla tych, którzy wezmą za 5 lat mniej, ale rata podskoczy 500%? Co, wydaje ci się, że bankster nie jest w stanie obsłużyć takiego przekrętu? Co będziesz wtedy dziamgać - że mogli przyjść z armią prawników do banku? A potem, że z armią prawników do obsługi tych pierwszych prawników, którzy też mogą okazać się przekręciarzami? Przewidujesz jakiś koniec tego łańcuszka dojenia Polaków, czy po prostu brak ci wyobraźni i wydaje ci się, że jesteś cwana?
        • shellyanna Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 29.07.22, 08:37
          W przypadku kredytów frankowych nie chodzi o wzrost raty i utratę zdolności kredytowej. Problem jest najczęściej niesprzedawalnosc nieruchomosci. Wynika to z tego, ze wartość samego kredytu podwoiła się, a wartość nieruchomosci nie wzrosła aż tak. W związku z czym po kilkunastu latach spłaty rat, płacenia co 3 lata ubezpieczenia niskiego wkładu (to były kwoty rzędu kilkunastu- kilkudziesięciu tysięcy złotych, którymi moznaby nadpłacić kredyt), do spłaty mamy dwukrotnie więcej niż kwota kredytu, który udzielił nam bank.
          Przy czym banki udzielały kredytów w walucie, wypłacały transze w złotówkach, bez możliwości spłaty w walucie.
          Cringe.
          • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 29.07.22, 11:43
            shellyanna napisała:


            > Przy czym banki udzielały kredytów w walucie, wypłacały transze w złotówkach, b
            > ez możliwości spłaty w walucie.

            Kredyty frankowe nie były "udzielane w walucie". Ja rozumiem, że stosujesz skrót myślowy, ale to ważne rozróżnienie. Kwota salda jest jedynie powiązana z kursem waluty - w sposób umowny, a nie faktyczny.

          • sol_13 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 00:32
            Wszystko się zgadza, ale możliwość spłaty bezpośrednio w walucie to jednak była. Od jakiegoś momentu chyba, ale była. Ja spłacałam bezpośrednio w CHF przez rok, potem bank, z którego przelewałam wprowadził prowizję za przelewy walutowe i w sumie przestało to się opłacać.
        • shellyanna Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 29.07.22, 08:58
          I myśle, ze w przypadku złotówkowych to tez nie jest kwestia tego, ze teraz nie srac kogoś na ratę, ale o fakt, ze ta rata znacząco wzrosła i np posypały się w związku z tym inne plany.
          • panna.nasturcja Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 03:24
            I dokładnie to oznacza, że go nie stać.
            • milva24 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 04:16
              Czyli jeśli rata z początkowego 1500 skoczyłaby do 6000 i z tego powodu ktoś musiałby zmienić plany i ograniczyć poważnie inne wydatki Twoim zdaniem również oznaczałoby, że go nie stać na kredyt?
        • izabelka55 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 29.07.22, 23:20
          Ja umiem liczyć. Owszem miałam dużo szczęścia, kupiłam dom, sprzedalam mieszkanie, kredyt spłaciłam. Niestety mam wielu znajomych którzy zostali z kredytem. Umieli liczyć, no cóż nie pomyśleli, że kredyt złotówkowy wzrośnie im z 1200 na 2400. No i spłacać będą, ale nie taki był plan. Złośliwości zostaw dla siebie, nadal uważam, że jeśli bank wylicza zdolność i kredyt jest na 30lat,to jednak bank powinien brać odpowiedzialność za to jak bardzo wzrasta rata. Wzrost o 300zl a o 1000 zł robi różnicę.
          • sol_13 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 00:34
            Generalnie to wszystko poddaje w wątpliwość sens istnienia komórek zajmujących się analizą kredytową w bankach.
            • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 01:26
              sol_13 napisała:

              > Generalnie to wszystko poddaje w wątpliwość sens istnienia komórek zajmujących
              > się analizą kredytową w bankach.

              I analizą ryzyka. To wszystko palcem na wodzie pisane. Dziś masz zdolnośc na 500 tys, a za rok po podpisaniu umowy na 100 tys smile i co? I szafa gra i nic się nie zmienia od kilkunastu lat, bo u frankowiczów było to samo smile
              Ale to jeszcze nic.
              Bankster u którego brałam w 2008, rok później po zjeździe tak zwanego LTV zastraszał kredytobiorców - dosłowie. Dzownili z banku z zastrzeżonego numeru i straszyli, że jak ktoś nie podpisze aneksu podwyższającego marżę z powodu utraty zdolności (czyli ludzie mieli płacić jeszcze więcej), to wypowiadają kredyt smile Do kilkunastu tysięcy ludzi tak dzwonili i wielu zastraszonych podpisało smile
              Ludzie nie mają pojęcia jacy to są bandyci i jaki gnój robią władze aby umożliwić im przestępczy proceder.

          • panna.nasturcja Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 03:26
            To nie jest żadna złośliwość, to są fakty.
            Bank liczy zdolność kredytową zostawiając Ci na życie minimum.
            Jak chcesz żyć na normalnym poziomie to musisz sobie tę zdolność policzyć sama zostawiając bardzo szeroki margines.
            • zwyczajnamatka Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 07:58
              Dokładnie! Wyliczanie zdolności przez bank to jest jakaś kpina, ile oni przewidują na przeżycie na osobę? 800 zł? Nam wyliczył zdolność na ponad 600 tys. Przy takim kredycie i racie to jeślibyśmy trawę. Z normalnym życiem nie miałoby to nic wspólnego. A kredyt hipoteczny z założenia ma być nieodczuwalny, żeby można było normalnie żyć przez te 30 lat. Niech wreszcie zaczną liczyć normalnie zdolność, czyli max 30% dochodu na ratę i zlikwidują weń cholerny WIBOR. Zysk banku to powinna być tylko marża.
              • profes79 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 08:16
                To wtedy jak bank ci dowali marżę to jeszcze zatęsknisz za wiborem.
                KNF niestety nie wydał żadnej rekomendacji dotyczącej maksymalnej wysokości raty w stosunku do dochodów; zakłada się, że jest to maksimum 50%; 40% jest już ryzykowne - jak piszesz, powinno być około 30. Inna sprawa, że tak jak po 2008 wydali rekomendację co do wkładu własnego to niewykluczone, że skutkiem obecnej sytuacji będzie rekomendacja dotycząca wysokości dopuszczalnego zadłużenia.

                Druga rzecz - teraz jest wycie. Ale jak ktoś brał kredyt w 2012 i obserwował jak mu wibor (a co za tym idzie odsetki) leci w dół z 5% do 0,5% to jakoś protestów nie słyszałem. To samo było z frankowiczami - jak frank był tani to złotówkowicze to frajerzy byli. Frank skoczył i nagle się okazało, że Houston, problem jest.

                No ale w szkołach potrzeba dwóch godzin religii w tygodniu; kto by się przejmował podstawami ekonomii.
                • zwyczajnamatka Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 08:37
                  Przy spadającym oprocentowaniu należało nadpłacać regularnie kredyt. Przynajmniej w wysokości tego, co spadło, a jak ktoś mógł to więcej. Wykorzystać niskie oprocentowanie i spłacać ile się da, a ludzie nic nie robili. Cieszyli się, że mają niższą ratę. Ja brałam kredyt w 2020 i prognozy były takie, że conajmniej przez dwa lata nie wzrosną stopy. Myślę sobie ok, przez dwa lata zdążę spłacić większość. Niestety nie zdążyłam, spłaciliśmy połowę, ale od początku kredytu ładowaliśmy wszystko w nadpłaty, żeby zdążyć przed podwyżkami stóp. Ze znajomych nikt tak nie robił, nawet jeśli mogli, a na moją strategie spłaty stukali się w czoło, że po co? Tylko, że nam cały czas rata spadała i teraz mamy już maleńką, a im tylko rosła i teraz są w czarnej dupie. I pisze tu o ludziach, których stać było na nadpłaty, ale nie robili tego i teraz niestety płaczą.
                  • chicarica Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 09:08
                    Nołp. Przy spadającym oprocentowaniu należało te nadwyżki gotówki inwestować tam gdzie przynosiły zysk Tobie, ciesząc się z tanio pożyczonej, pracującej gotówki, a teraz przy drogim kredycie nadpłacić go z tego zysku. Edukacja ekonomiczna faktycznie się kłania. Po co spłacać kredyt który jest tani, gdy te pieniądze mogą pracować na Ciebie gdzie indziej. Widzisz, wcale nie jesteś taka spryciula jak myślisz.
                    • zwyczajnamatka Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 09:18
                      Masz rację i wiem o tym doskonale. Tyle, że tu jeszcze wchodzi aspekt psychologiczny. Nie chciałam wziąć tego kredytu, a jak już wzięłam, to chciałam się go jak najszybciej pozbyć, nienawidzę mieć długów, chora jestem na myśl o tym zobowiazaniu. Całe szczęście to był mały kredyt, właściwie kredycik. Jakby nam wcisnęli te ponad 600 tys to rzeczywiście trzeba by inaczej kombinować.
                    • dreg13 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 09:49
                      Serio?
                      Haha, pokaż mi taki zysk, to wejdę natychmiast! Nigdzie, absolutnie nigdzie nie znajdziesz lepszego zysku niż nadpłata kredytu hipotecznego. No chyba, że do końca spłaty zostały jakieś 3 lata. Ale na pewno nie, jak zostało 10-30 lat (tak, szalony zakres, ale tak jest).
                      Jeśli rata kredytu w 2020 r. kształtowała się w wysokości 2 tys. zł, a pi razy oko 300 zł to był kapitał, a 1700 (!) to odsetki, to nadpłacając 300 zł (skrócenie kredytu o jeden miesiąc) miało się 1700 zł w kieszeni. Pokaż mi taki fantastyczny internes, w którym 300 zł daje miesięcznie 1700 zł zysku big_grin

                      I powiedzmy - w 2017 rata wynosiła 3 tys zł. Kiedy spadło oprocentowanie, to wynosiła 1800 zł. W kieszeni zostawało 1200, akurat na nadpłacenie raty kapitałowej miesięcznie. W ciągu dwóch lat niskiego oprocentowania nie dokłądając nic można było skrócić kredyt o 2 lata.
                      • riki_i Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 11:23
                        dreg13 napisała:

                        > Jeśli rata kredytu w 2020 r. kształtowała się w wysokości 2 tys. zł, a pi razy
                        > oko 300 zł to był kapitał, a 1700 (!) to odsetki,
                        to nadpłacając 300 zł (skróce
                        > nie kredytu o jeden miesiąc) miało się 1700 zł w kieszeni.

                        Że co????????

                        Przy prawie zerowych stopach procentowych , 300 zł to był kapitał , a 1700 zł odsetki??????

                        Cóż to był za kredyt? Wzięty na 50 lat w pierwszym roku kredytowania?

                        Upraszam o nieco bardziej życiowe przykłady
                • dreg13 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 08:43
                  Bo ludzie są głupi. Jak bralam w 2016 kredyt, to placilam 7,5 tys za metr w bardzo dobrym miejscu w Warszawie. A teraz debile za to samo, kolo mnie, placili po 17 tys za metr! Jakby nie mogli pomyslec i kupic wczesniej, w 2016. Albo poczekac i kupic w 20xx.
                • chicarica Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 09:06
                  Cały czas jeszcze powtarzacie te propagowane przez bankowe trolle "a frankowicze to się śmiali ze złotówkowiczów, że frajerzy". Sama byłam frankowiczką i znam innych frankowiczów, nikt się nie śmiał. Być może bankowi naganiacze na forach, to tak. W ogóle nie ma znaczenia co ty na ten temat uważasz, sądy uważają że kredyty frankowe są i były niezgodne z prawem i tylko to się liczy, nie rozumiem po co bronić banków w tej sprawie, interes jakiś w tym masz czy co?
                  • profes79 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 09:10
                    Żadnego. Tylko tak jak po 2008 ponosiłem konsekwencje rozpasania kredytobiorców w postaci gwałtownie rosnącego wkładu własnego tak teraz zapewne zapłacę w postaci podwyższonych opłat, marż i innych takich. Bo ludzie nie potrafią najprostszej rzeczy policzyć/przewidzieć. I niektórzy bohaterowie artykułu od którego ta dyskusja się zaczęła są żywym przykładem na to. Ale oczywiście to wina banku, że zakredytowali się do poziomu gdzie teraz im się w połowie miesiąca budżet nie spina.
                    • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 11:21
                      profes79 napisał:

                      > ludzie nie potrafią najprost
                      > szej rzeczy policzyć/przewidzieć.

                      No nie potrafią. A ty skoro nie rozumiesz, że to korporacja powinna mieć realny obowiązek przeliczania i przewidzenia, to się połóż, płacz i płać na przywileje banksterki smile
                      • profes79 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 11:24
                        Ale dlaczego mam się kłaść i płakać?
                        Swoją drogą masz swój ukochany wolny rynek, kucfederatko; i jeszcze narzekasz?
                        • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 11:38
                          profes79 napisał:

                          > Ale dlaczego mam się kłaść i płakać?

                          No toć przecież płaczesz, ze ci bankster podnosi opłaty. Dlatego ci podnosi, bo narobił szwindli na spółkę z mafią pisowsko - peowską. Skoro ci zatem te szwindle nie przeszkadzają, to płać - o co ci chodzi?

                          > Swoją drogą masz swój ukochany wolny rynek, kucfederatko; i jeszcze narzekasz?

                          Oligopol banksterski mający w kieszeni władzę to nie jest wolny rynek, synku.
                    • pade Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 13:49
                      profes79 napisał:

                      > Żadnego. Tylko tak jak po 2008 ponosiłem konsekwencje rozpasania kredytobiorców
                      > w postaci gwałtownie rosnącego wkładu własnego tak teraz zapewne zapłacę w pos
                      > taci podwyższonych opłat, marż i innych takich. Bo ludzie nie potrafią najprost
                      > szej rzeczy policzyć/przewidzieć. I niektórzy bohaterowie artykułu od którego t
                      > a dyskusja się zaczęła są żywym przykładem na to. Ale oczywiście to wina banku,
                      > że zakredytowali się do poziomu gdzie teraz im się w połowie miesiąca budżet n
                      > ie spina.
                      >

                      Co za brednie. Po 2008 ponosiłeś konsekwencje oszust światowej banksterki, a nie klientów, których zrobiono w balona.
                      Ale ok, łudź się dalej, że Ty jeden myślisz, a inni nie. W końcu trzeba sobie zracjonalizować to skubanie z każdej strony.
                      • mamamisi2005 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 20:32
                        Dokładnie tak. I te biadolenia, że wszyscy za to zapłacimy, bo to dogmat, że święte bankowe krowy stratne być nie mogą. Stratni mogą być tylko tzw. klienci...
                    • chicarica Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 17:28
                      Na tej samej zasadzie to ja mogę powiedzieć, że ja przez X lat finansowałam ze swoich podatków wszelkie rodziny na swoim, mieszkania dla młodych i inne programy. Teraz sobie Ty, który pewnie z któregoś z nich skorzystałeś, zapłacisz ciut więcej za moją frankową krnąbrność i będziemy kwita big_grin
                  • zwyczajnamatka Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 09:12
                    chicarica napisała:

                    > Cały czas jeszcze powtarzacie te propagowane przez bankowe trolle "a frankowicz
                    > e to się śmiali ze złotówkowiczów, że frajerzy". Sama byłam frankowiczką i znam
                    > innych frankowiczów, nikt się nie śmiał.

                    Może śmiali się za plecami? W twarz nigdy się nie spotkałam, a też mam znajomych frankowych. Mam koleżankę z kredytem frankowym i bardzo jej współczuję, teraz się sądzi z bankiem, a koszt adwokata jest ogromny. Od zawsze mówiła, że chciała wziąć kredyt w złotówkach, ale podobno miała zdolność tylko na franki. Zawsze powtarzała, że franki to była zła decyzja, ale nie mieli wyjścia, że po stokroć wolała złotówki.
                    • saszanasza Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 10:13
                      zwyczajnamatka napisał(a):

                      > chicarica napisała:
                      >
                      > > Cały czas jeszcze powtarzacie te propagowane przez bankowe trolle "a fran
                      > kowicz
                      > > e to się śmiali ze złotówkowiczów, że frajerzy". Sama byłam frankowiczką
                      > i znam
                      > > innych frankowiczów, nikt się nie śmiał.
                      >
                      >. Zawsz
                      > e powtarzała, że franki to była zła decyzja, ale nie mieli wyjścia, że po stokr
                      > oć wolała złotówki.

                      Bo tak było. Dla „franka” można było mieć mniejszą zdolność kredytową, dla złotówki większą a to dlatego, że banki chciały, by ludzie brali kredyty we frankach. Jeżeli więc ktoś zarabiał niewiele, nie stać go było na kredyt w złotówkach - brał we frankach.
                    • sol_13 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 10:03
                      Już bez przesady z tymi kosztami adwokata, nie są wcale takie ogromne, poza tym kancelarie oferują bardzo różne warianty płatności, ja miałam do wyboru chyba 8. Koszt kancelarii (dobrej) warto ponieść, sprawy frankowe są wygrywane w 97%.
                      • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 11:14
                        sol_13 napisała:

                        > Koszt kancelarii (dobrej) warto ponieść, sprawy frankowe są wygrywane w 97
                        > %.

                        Teraz to można brać nawet kancelarię bez większego doświadczenia, orzecznictwo jest ugruntowane przynajmniej jeśli chodzi o nieważność.
                        A jak ktoś nie ma zupełnie kasy na prawnika, to bardzo dobrym wyjściem jest niepłacenie rat i czekanie na pozew bankstera. Kasę z rat przeznaczamy na prawnika oraz są kancelarie, które ustalają końcowy success fee w wysokosci kosztów sądowych. Czyli de facto nie kosztuje nas to więcej niż normalna obsługa kredytu. W takiej sytuacji jednak trzeba mieć już spłaconą w ratach równowartość udzielonego kredytu oraz trzeba się liczyć z koniecznością złożenia pozwu o wykreślenie hipoteki, ale to bedzie formalność (prawnik obsłuży to po kosztach).
              • nie_ma_niebieskich Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 08:44
                O, nam też wyliczyli na ponad dwa razy tyle niż wzięliśmy. I jeszcze jak się dziwili, jak przekonywali, że brać mniej to błąd, że trzeba korzystać, skoro są możliwości...
                • profes79 Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 08:58
                  Wiesz, ja się nie pytałem "ile mogę" tylko upatrzyłem sobie mieszkanie i zapytałem "jakie sa warunki i ile w tej chwili będzie wynosić rata". I to sobie kalkulowałem a nie "mogę wziąć 400k to kupuję 80 metrów za 400k". Dopiero byłbym w czarnej d.
                  • nie_ma_niebieskich Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 08:59
                    My też pytaliśmy o sfinansowanie konkretnej budowy, a jednak przedstawiono nam również "inne opcje", w postaci znacznie zwiększonego zadłużenia. Taka fucha!
              • sumire Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 09:21
                Ale fakt, że bank ci wylicza zdolność na dużą kwotę nie oznacza wcale, że na tę kwotę musisz się zakredytować. Innymi słowy, w zdaniu "bank mówi, że stać mnie kredyt na dom za milion" nacisk leży na "bank mówi", a nie na "stać mnie na dom za milion ".
                To jest firma, która chce osiągnąć zysk. Nie instytucja charytatywna, która ufa, że sobie poradzisz, spłacając ratę w wysokości 3/4 pensji. Co więcej, ta firma cynicznie zakłada, że niekoniecznie sobie poradzisz.
                • zwyczajnamatka Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 09:27
                  Mało tego, jak sobie nie poradzisz to oni nic nie tracą.
                  Moja koleżanka z kredytem w złotówkach została namówiona nie tylko na kredyt na maksymalną zdolność, ale też na maksymalną długość kredytowania. Całe szczęście obojgu sytuacja materialna się poprawiła i nadplacaja szybciej ze skracaniem okresu kredytowania. Mówiła, że dopiero po fakcie zaczęła czytać o kredytach i zorientowała się jaka głupotę podpisała.
                  • sumire Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 13:27
                    Oczywiście, że nic nie tracą, a jeśli nawet, to tyle, ile są w stanie przełknąć, bo wbrew mokrym snom niektórych tutaj, wierzących, że ich bohaterskie niespłacanie rat doprowadzi bank do ruiny, detaliczny kredytobiorca ze swoim kredytem na M3 to przeważnie dla banku tak zwane "orzeszki".
                    Pytanie natomiast, czy osoba, która daje się namówić na zaciągnięcie kredytu w maksymalnej oferowanej wysokości, w ogóle myśli, ile zostanie jej na koncie po zapłaceniu raty, czy kieruje się dokładnie taką samą pazernością, jak bank.
                    • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 13:39
                      sumire napisała:

                      > wbrew mokrym snom niektórych tutaj, wierzących, że ich bohaterskie niespła
                      > canie rat doprowadzi bank do ruiny, detaliczny kredytobiorca ze swoim kredytem
                      > na M3 to przeważnie dla banku tak zwane "orzeszki".

                      Nowy dzionek, nowy chocholik smile
                      Skarbeńko, ja złudzeń nie mam - moje wypięcie się na bankstera i niepłacenie haraczu to tylko akcja indywidualna, nie mająca żadnego na bankstera wpływu. Ale jak kilka lat temu frankowicze zapowiedzieli zorganizowaną akcję z niepłaceniem rat, to bankster podniósł taki klangor, że było wyraźnie widać, co go może ugryźć w doopę smile
                      I tak na przykład akcja z wakacjami kredytowymi nie spowoduje żadnego upadku systemu finansowego, to zaboli bankstera, oj zaboli smile

                      > Pytanie natomiast, czy osoba, która daje się namówić na zaciągnięcie kredytu w
                      > maksymalnej oferowanej wysokości, w ogóle myśli

                      Nie musi myśleć. Myśleć ma bankster i KNF - tyle w temacie.
                      • sumire Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 20:43
                        Musi. Chyba że właśnie oficjalnie przyznałeś się do bycia debilem, za którego muszą myśleć inni. Jak idziesz do restauracji, masz 20 zeta przy sobie, a zamawiasz z karty lampkę Courvouisier za 60, to chyba potem głupio nie skamlesz, że cię naciągnęli?
                        A sorry, konfiarze cwaniaczki pewnie skamlą, bo w ich wolnorynkowym poyebanym świecie wszystko im się należy za friko.
                        • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 20:49
                          sumire napisała:

                          > Jak idziesz do restauracji, masz 20 zeta przy sobie, a zamawi
                          > asz z karty lampkę Courvouisier za 60

                          No jak stoi w karcie cena 20 zł, to dlaczego mam płacić więcej?
                      • nutella_fan Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 14:07
                        I tu się nie zgodzę. Nikt za ciebie myślał nie będzie, sama musisz myśleć.
                • langsam Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 10:37
                  Ja bym jednak doprecyzowała. "Cynicznie zakłada, że wystarczająco wielu z was jakoś sobie poradzi, nawet za cenę długotrwałego stresu, dyskomfortu i konieczności nieprzyjemnych zmian życiowych".
                • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 11:16
                  sumire napisała:

                  > Ale fakt, że bank ci wylicza zdolność na dużą kwotę nie oznacza wcale, że na tę
                  > kwotę musisz się zakredytować.

                  Nie muszę, ale mogę i państwo ma mi gwarantować bezpieczeństwo takiego kredytu. A jak nie może mi zagwarantować, to niech się odessa od moich pieniędzy, które płacę w podatkach na funkcjonowanie tego bajzlu.
        • little_fish Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 08:50
          Skoro klient sam może sobie wyliczyć zdolność, to po cholerę banki to robią...
          • nastjaa Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 30.07.22, 17:38
            little_fish napisała:

            > Skoro klient sam może sobie wyliczyć zdolność, to po cholerę banki to robią...

            Otóż to...
          • panna.nasturcja Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 02:06
            Żeby Cię namówić na większy kredyt. To nie znaczy, że musisz go brać.
            Nie rozumiem tego pędu do tego by ktoś myślał za Was i za Was ponosił odpowiedzialność.
            • little_fish Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 08:48
              No właśnie nie chcę żeby ktoś myślał za mnie. Ale jakoś jak sama sobie wyliczę, że mnie stać na 500 000 kredytu, a bank ma inne zdanie, to mi kredytu dać nie chce....😉
            • sumire Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 13:04
              panna.nasturcja napisał(a):

              > Żeby Cię namówić na większy kredyt. To nie znaczy, że musisz go brać.
              > Nie rozumiem tego pędu do tego by ktoś myślał za Was i za Was ponosił odpowiedz
              > ialność.

              No i właśnie o to chodzi.
              Jeśli stać mnie na mieszkanie o powierzchni 40 metrów, a bank chce mi dać kredyt na takowe o powierzchni 80, to nie znaczy, że muszę z tej oferty skorzystać - zawsze mogę powiedzieć "sorry, stać mnie na 40 i na tyle kredyt chcę".
              • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 13:19
                sumire napisała:


                > Jeśli stać mnie na mieszkanie o powierzchni 40 metrów, a bank chce mi dać kredy
                > t na takowe o powierzchni 80, to nie znaczy, że muszę z tej oferty skorzystać -

                Ale problem z kredytami na zmienną stopę nie polega na tym, że bank zawyża wprost zdolnośc kredytową. Polega na tym, że taki kredyt naraża stronę umowy na nieograniczone niczym ryzyko.
                Łopatologicznie - jeszcze jako tako można uchronić się przez ryzykiem wzrostu raty o 100% tak, żeby nie zruinowało to budżetu, co ma teraz miejsce, ale nie uchronisz się gwiazdo ekonomii od wzrostu 500%. Co powiesz ludziom, gdy dojdzie do takiej sytuacji? Będziesz dziamgać, ze nikt nikomu kredytów nie kazał brać? No to się zdecyduj - czy mają brać biorąc pod uwagę ryzyko wzrostu 100%, 500%, a może 1000%? Kiedy będą twoim zdaniem rozsądni i dlaczego tylko wtedy, gdy mówimy o ryzyku stuprocentowym wzrostu raty, a nie wyższym?
                • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 13:22
                  dramatika napisał(a):

                  > zruinowało

                  zrujnowało*
                • sumire Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 13:36
                  A teraz przeczytaj jeszcze raz post, który skomentowałeś.
                  • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 13:38
                    sumire napisała:

                    > A teraz przeczytaj jeszcze raz post, który skomentowałeś.

                    big_grin
                    • sumire Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 13:39
                      Więc właśnie.
                      Na tyle merytorycznej dyskusji cię stać, jak zwykle. Czego się spodziewać po kucu.
              • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 13:41
                sumire napisała:


                > Jeśli stać mnie na mieszkanie o powierzchni 40 metrów, a bank chce mi dać kredy
                > t na takowe o powierzchni 80

                To jeszcze raz, sumirko.
                Skąd kredytobiorca ma wiedzieć, że stać go na 40 metrów, a nie na 10 metrów?
                • sumire Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 15:24
                  No widzisz, ja wiedziałam w momencie zaciągania kredytu, ile kosztują mieszkania w interesującej mnie okolicy, na jakiej wysokości ratę mogę sobie maksymalnie pozwolić i ile kasy miesięcznie potrzebuję, żeby wyżyć. Ty nie? No, całe forum już to wie. Niemniej przechwalanie się upośledzeniem matematycznym to nowy poziom konfiarskiego cwaniactwa.
                  • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 15:29
                    sumire napisała:

                    > No widzisz, ja wiedziałam w momencie zaciągania kredytu, ile kosztują mieszkani
                    > a w interesującej mnie okolicy, na jakiej wysokości ratę mogę sobie maksymalnie
                    > pozwolić

                    Ale przecież rata w kredycie na zmienną stopę może rosnąć w sposób nieograniczony, ponieważ inflacja może rosnąć w sposób nieograniczony. Dlaczego więc wzięłaś kredyt, na który cię nie stać?
                    • sumire Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 15:40
                      Mnie stać, dramatik. Rata mojego kredytu nie wynosi nawet jednej ósmej mojej pensji.
                      I nie muszę liczyć na podatnika, jak ty, konfiarski wyłudzaczu, eby go za mnie spłacał. Zresztą w większości już spłacony
                      • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 15:45
                        sumire napisała:

                        > Mnie stać, dramatik. Rata mojego kredytu nie wynosi nawet jednej ósmej mojej pe
                        > nsji.

                        Nie stać cię na ten kredyt. Masz tylko szczęście, że rata nie wzrosła do poziomu, do którego zgodnie z umową mogła wzrosnąć, a której byś nie udźwignęła. Uratował cię fart, a nie jakiś rozsądek. Szczęście głupiego smile
                        • sumire Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 22:48
                          Stać mnie.
                          Przykro mi, ale nie jestem nieudacznikiem twojego pokroju.

                          Poza tym próbujesz usadzić kogoś, kto od dekady robi w regulacjach finansowych, jesteś pewien, że chcesz jechać ze mną dalej w ten temat i pyszałkować?...
                          • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 22:56
                            sumire napisała:

                            > Stać mnie.

                            Może cię jeszcze stać, bo przyfarciłaś, ale i tak wtopiłaś. Spłacasz teraz głównie odsetki i to wielokrotnie zawyżone. Tyłeczek cię nie boli, że zanosisz haracz do bankstera zamiast wpłacać na ośrodek monitorowania palca w życi?


                            > Poza tym próbujesz usadzić kogoś, kto od dekady robi w regulacjach finansowych,

                            To mnie nie dziwi, już tutaj jedna się przyznała, że ją, pracującą w departamencie prawnym bankstera, też usadzili. Takie to środowisko, że sfrajerzą nawet swoich. Pierwsza będziesz do wylotu jak bankster będzie ciął koszty, bo kredytobiorcy będą padać jak muchy i dojda jeszcze koszty wakacji kredytowych. Czego ci z całego serduszka życzę 🥰
                      • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 15:56
                        sumire napisała:

                        > Mnie stać, dramatik. Rata mojego kredytu nie wynosi nawet jednej ósmej mojej pe
                        > nsji.

                        No i jeszcze jedno - frajerstwo nie występuje jedynie wtedy, gdy wysokość raty powoduje bankructwo. Frajerstwo występuje także wtedy, gdy zaczynasz płacisz banksterowi o wiele więcej niż ten kredyt jest wart, podczas gdy mogłaś oszczędzać przez 3 lata i kupić mieszkanie bez żadnych haraczy smile
                        • kropkaa Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 22:53
                          Przestań już te kocopoły produkować w ilościach hurtowych.
                          Mieszkania to nie są kajzerki dostępne w każdym sklepie od zawsze i na zawsze i nie ma możliwości poczekania sobie 3 lata, bo ja właśnie na nie zbieram. Pomijając, że nie jestem żoną Morawieckiego i nie spadła na mnie nagle z nieba kasa za sprzedaż działek.
                          • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 31.07.22, 23:08
                            kropkaa napisała:


                            > Mieszkania to nie są kajzerki dostępne w każdym sklepie od zawsze i na zawsze i
                            > nie ma możliwości poczekania sobie 3 lata, bo ja właśnie na nie zbieram.

                            Przeczysz sama sobie. Zbierasz zamiast kupować, bo przecież zaraz zabraknie?

                            Pomij
                            > ając, że nie jestem żoną Morawieckiego i nie spadła na mnie nagle z nieba kasa
                            > za sprzedaż działek.

                            No ale sumirkę stać, a ja do sumirki piszę. Jak u kogoś rata kredytu hipotecznego wynosi jedynie 1/8 pensji, to jest ciężkim idiota, że wziął kredyt, zamiast uzbierać. No chyba że połasił się na miniratkę i niski procencik, a w telewizorze mówili, że trzeba brać w walucie, w której się zarabia smile
                            A tu zonk, bo bankster potrafi wydoić także tych, których stać smile
                            • wysokienapiec Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 01.08.22, 00:15
                              Dramatika, sorry, ale jesteś osobą, która:
                              1. Przyznała otwarcie, że nie rozumiala umowy, która podpisała.
                              2. Podpisała umowę z instytucją, która nazywa złodziejem
                              Serio chcesz radzić i mędrkować? I śmieszne to i trochę już nudne, a najbardziej straszne, że takich jak ty więcej.
                              • dramatika Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 01.08.22, 00:41
                                wysokienapiec napisał(a):

                                > Dramatika, sorry, ale jesteś osobą, która:
                                > 1. Przyznała otwarcie, że nie rozumiala umowy, która podpisała.

                                A ty przyznajesz otwarcie, że nie znasz swoich praw. Jak to jest, lubisz być napastowana bez nawilżenia, czy po prostu siejesz dezinformację?

                                - TSUE potwierdził, że konsument nie musi czytać umowy z przedsiębiorcą - ocenia Beata Strzyżowska, radca prawny specjalizująca się w sprawach frankowych. I dodaje, że jej klienci często jedynie pobieżnie czytali umowę, gdyż i tak jej treść była dla nich zupełnie niezrozumiała. - Sąd ma dokonać kontroli umowy, czyli uznać, czy jej jakieś postanowienie jest abuzywne, a to nie zależy od cech osobowości - tłumaczy Marcin Szymański, adwokat i partner w kancelarii Drzwiecki Tomaszek. - By postanowienie było uczciwe, musi być transparentne i przejrzyste, a konsument musi być o jego skutkach dobrze poinformowany. Jeśli nie jest, to sam fakt przeczytania go przez konsumenta tego nie zmieni - dodaje mec. Szymański

                                www.prawo.pl/biznes/dyrektywa-9313-chroni-kazdego-konsumenta-nieczytajacego-umow-tez,508818.html
                        • czerwonylucjan Re: O "złotòwkowiczach" będzie... 09.08.22, 07:35
                          Mieszkajac na ulicy w tym czasie?
Pełna wersja