Dodaj do ulubionych

A za PRLu to było...

27.07.22, 13:41
Czytam o frankowiczach, złotówkowiczach i pojawia się często argument - konsumpcjonizm ble, sami sobie winni, głupi, nie policzyli na coś ich stać, itp. za komuny to nie było konsumpcjonizmu, itp.
I mam pytanie do Was, czy za PRLu było dobrze, czy źle?
Jak wspominacie wasz PRL?

Jestem po lekturze - ,, Wniebowzięte. O stewardesach w PRLu" i ,, Opakowania, czyli perfumowanie śledzia", to o dekoratorach i opakowaniach w PRL.
Uważam, że konsumpcjonizm zawsze był, także w PRL, bo ludzie w PRL nie rezygnowali z dóbr, dlatego, że to był ich wybór, ale dlatego, że tych dóbr po prostu nie było.

Do wad PRL zaliczam:
powszechny alkoholizm
piętnowanie niekatolickich
przyzwolenie na przemoc wobec dzieci
brak towarów i mocno ograniczony sektor turystyczny

Do zalet
doskonała infrastruktura osiedli
mieszkania na przydział za grosze
Brak negatywnego wpływu social mediów (dzieci i dorośli porównywali się z osobami ze swojego otoczenia nie z miliarderami czy celebrites😉)
i w sumie to chyba tyle...
Jak Wy wspominacie PRL?🙂


Obserwuj wątek
    • woman_in_love Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 13:54
      Największe kłamstwo to to, że strajki w PRL to były z powodów wolnościowych.

      A wszystkie zaczęły się od konsumpcjonizmu: a to podwyższyli cenę cukru, a to kotleta na stołówce zakładowej, albo nie chcieli zapłacić więcej za nadgodziny itd..

      A w międzyczasie ktoś doklejał jakieś intelektualne pierdololo o jakiejś wolności.
      • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:01
        Ale ludzie chcieli właśnie tej wolności, co by im kotleta pozwoliła kupić. Tu jedno z drugim się wiąże. Przypomniała mi się scena z ,, Gierka" w stołówce właśnie. Ceny szalały.
        • woman_in_love Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:09
          nie: siedzieliby cicho
        • balladyna Re: A za PRLu to było... 28.07.22, 13:44
          Tak długo, jak ludzie mają pełne brzuchy, węgiel i bonusy finansowe to żadne łamanie konstytucji, brak wolności i inne pierdoły im nie przeszkadza. Przynajmniej całkiem sporej części społeczeństwa. Sondaże pisowi zaczęły spadać nie kiedy rozganiał przy pomocy gazu i pałek strajkujące kobiety, tylko kiedy benzyna podrożała.
    • nowaczek12345 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:00
      Za PRL-u były prawie same złe rzeczy.
      Natomiast jedno, co było robione tak, jak powinno, to był socjal, w postaci darmowych przedszkoli, żłobków, szkół, studiów.
      Jakieś zapomogi były, ale większość świadczeń prorodzinnych było bezgotówkowych i to działało.
      Jakość żywności, pamiętam, że była zdecydowanie lepsza, tamten nabiał, wędliny, czy pieczywo smakowały świetnie.
      Ale ogólny bilans jest ujemny mocno i zdecydowanie. Komuna miała praktycznie same wady. Tych parę plusów nie powinno przesłaniać nam minusów wink
      • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:06
        Muszę Cię wyprowadzić z błędu. Jakość żarcia w PRL była fatalna. Do chleba dodawano trocin. ,, Wędliny" to pomielone kości i co tam jeszcze. Jak znajdę podrzucę artykuły z danymi, a zresztą wystarczy poczytać ówczesną książkę życzeń i zażaleń, żeby zorientować się jaka to była jakość.
        Dla mnie plus że świnkę można było zaszlachtować, krówki nie czipowane.
        W 80 tym którymś u banki na wsi ręcznie stonkę zbieraliśmy do słoików 🙂 poletko małe. Na wsi żywność prima sort. W mieście raczej negatywnie oceniam.
        Teraz żarcie różnie wypada, ale masz duży wybór. Jak cię stać jesz zdrowo. Jak nie to mniej zdrowo.
        • mava1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:21
          śmiem twierdzić, że jakość żarcia w PRL była lepsza niz teraz. Z braku dostepu do róznych ulepszaczy, barwników czy sztucznych zapachów, jak teraz. Myslisz ze np. boczek, ktory teraz kupujesz, to jego naturalny zapach z wędzarni? otóż jesteś w mylnym błędzie, to dodawany chemiczny zapach. I barwnik. I .uj wie co.
          Do chleba nie dodawano "trocin" tylko każdy chleb od spodu miał otręby - raczej zdrowe dla nas. Teraz chleby sa nadmuchiwane buk jeden wie czym. Czasem zdarza mi sie kupic chleb w markecie i wole nie myśleć co w nim jest, skoro ma przydatność do spozycia kilkumiesieczną....
          A stonke to chyba gdzies na głębokiej wsi zbierałaś. I skoro stonka tam była to znaczy, ze poletko nie było oblane kilogramami chemii...
          • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:33
            Wiem jaka jest teraz jakość jedzenia. W latach 80 tych jedliśmy mięso ze wsi głównie. Smak ,,wędlin" kupnych nie umywał się do swojskich. Fakt, że nie stosowano ulepszaczy i E, ale to nie znaczy, że ta jakość była tak wyśmienita, jak się uważa powszechnie.
            • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:35
              panipoczterdziestce napisała:

              > Wiem jaka jest teraz jakość jedzenia.

              My, którzy jedliśmy żarcie ze sklepów też wiemy.
            • runny.babbit Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:46
              Lepsze było pieczywo oraz owoce i warzywa, dojrzewające naturalnie, było też więcej gatunków np. jabłek. A cała reszta to już różnie bywało. Pamiętam ohydną herbatę i słodycze.
              • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:51
                Ohydne słodycze i herbata to były u schyłku prlu, jak już nic w sklepach nie było i sprzedawali badziewie, bo ludzie chcieli jeść
                Wcześniej słodycze były super i herbata też.
          • majenkir Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:51
            mava1 napisał(a):
            > A stonke to chyba gdzies na głębokiej wsi zbierałaś
            .


            Ja, panna z miasta Łodzi też na stonkę ze szkołą jeździłam. Amerykańską 😎😂
            • majenkir Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:52
              A pod koniec palili te stonki w ognisku i mi było ich żal 😢
            • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:55
              Eeee, to tylko propaganda prlowska była.
              Teraz stonki nie ma, bo leją chemie zawczasu.
              To zbieranie o wiele lepsze dla zdrowotności ziemniaków było.
              • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:02
                A jakie wychowawcze to zbieranie stonki było 🙂
                Byłam w zerówce gdy zaczęłam pomagać zbierać stonkę 😀.
                Babka jeszcze kosą kosiła trawę, my, wnuki nosiliśmy z łąki tą skoszoną trawę na plecach w płachcie jakiejś, żeby babci pomóc. Ogórki robiliśmy, przetwory z babcią. A jak z miasteczka wracała i wysiadała z pekaesu, czekaliśmy na nią na przystanku i pomagaliśmy nieść zakupy. Pracowite z nas były dzieciaki. Raczej grzeczne i uczynne. Myślę że dzieci wtedy były bardzo fajne ( teraz też są fajne, ale jakoś tak jak inaczej 😉)
                • triss_merigold6 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:12
                  Dzieci na wsi były zatyrane jak woły.
                  • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:17
                    Być może te, co tam mieszkały. Ja na wakacjach miałam czas na zabawę. Namiot w sadzie, hamak, mogłam robić co chciałam. Graliśmy przez płot z rodzeństwem w badmintona aż do ciemnej nocy.
          • riki_i Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 22:34
            mava1 napisał(a):

            > śmiem twierdzić, że jakość żarcia w PRL była lepsza niz teraz.

            Hmmmm. Pamiętam jajka chłodnicze, marnej jakości mleko, a także wódkę "Vistula" pędzoną ponoć z fusów drzewnych (kac trzymał po niej 3 dni).

            Poza tym powiedzieć, że wybór artykułów spożywczych był marny, to jak nic nie powiedzieć.
            • aandzia43 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 22:38
              Jezus Maryja, Vistula! Tylko dla twardzieli. Ale człowiek młody był i niezniszczalny.
              Mleko, masło i sery dobre były, nie gadaj.
            • mava1 Re: A za PRLu to było... 29.07.22, 14:57
              a po czym poznawałes to "marnej jakosci mleko"? było mleko kapslowane, żółte i srebrne. W dodatku w butelkach szklanych a nie plastiku czy kartonie, z datą spozycia wielomiesięczną.
              Wybór towarów może był mniejszy. Szło sie do sklepu i prosiło o "ser żółty". I był smaczny
              Podobnie jak szynka. dziś te produkty są w stutysiącach wersji a jedna od drugiej różni sie tylko dodawanymi komponentami - do jednych dodaje sie zapach "z wędzarni", do innych nie, za to dodaje się "kolor". A każda naszpikowana wodą - zastanawiałes sie kiedyś skad te dziury w szynce? z ostrzykiwania woda (czy czym tam), zeby była cięższa.
              Tak, żarcie w PRL było zdecydowanie lepsze. szłam do warzywniaka i prosiłam o ziemniaki czy kapuste kiszona - nigdy nie była to breja, jaką dziś mozna kupic. To zmusiło mnie do samodzielnego kiszenia kapusty bo to błoto ze sklepu nie nadaje sie do jedzenia. Niestety, ziemniaków nie mam gdzie posadzić...
              Wódy nie pilam więc tu sie nie wypowiem.
              Więcej nie znaczy lepiej.
        • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:26
          Bzdury piszesz, żarcie było o wiele lepsze i zdrowsze. Nie lali tyle chemii, nie dawali tyle zamienników do wyrobów spożywczych. Wszystko było inne: mąka, ziemniaki, ryż, mięso... Smak pomidorów,sera, kukurydzy, chleba - teraz tego już nie ma. Świeżo upieczony chleb z piekarni do sklepu przywozili budą ciągniętą przez konia, ten chleb pachniał na całe osiedle, a skórka była tak pyszna, że zanim dzieciaki do domu chleb przyniosły, to połowę obgryzały.
          Dopiero pod koniec PRLu, jak się braki zaczęły w sklepach, zaczęli wprowadzać zamienniki. Pamiętam, jak pierwszy raz jadłam parówki z soją, to myślałam, że się porzygam, takie były obrzydliwe. Teraz już nie istnieją prawdziwe parówki, nawet te, które niby z samego mięsa są, to już nie to. Albo jajka - teraz jajka, żeby miały smak prawdziwego jajka to trzeba sobie samemu wyhodować. W latach 80-tych pojawiły się też wyroby czekoladopodobne, wcześniej czekoladki były pyszne, teraz już takie nie istnieją, może jakieś ręcznie robione są podobne do tych z bombonierek z lat 60/70.
          • mava1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:50
            ooo...pomidory...to co najbardziej mnie boli. Teraz są bez żadnego smaku, wszystko jedno czy malinowe, czy kisciowe czy inne. Człowiek je a w sumie to tylko "widzi" bo smaku to to nie ma żadnego.
            A lubie (lubiłam) pomidory.
            • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:53
              Niestety nie tylko pomidory zepsuli. truskawki też strasznie zepsuli i wiele innych owoców: jabłka okropnie, wszystkie jednakowe teraz.
              Ale gruszki zostały jak dawniej, tu jakoś tak bardzo nie namieszali, ciekawe dlaczego?
              • mava1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:02
                i jeszcze np. takie młode ziemniaki. Kiedys to byly takie małe, z charakterystyczna odłażącą skorką, ktore tylko się skrobało a nie obierało. Do tego wystarczył kefir i jajko sadzone i pycha była. Synonim wiosny. Gdzie dziś sa te młode ziemniaki? starzeją sie juz na polu?
                Albo mleko, które mozna było nastawic na zsiadłe, jesli nie zostało skonsumowane.
                Ciekawe, że w PRL dało sie ogarnąć dostawę świeżego mleka do sklepów a dziś "się nie da". Wszystko pasteryzowane.
                • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:04
                  mava1 napisał(a):


                  U mnie na targu sa i takie ziemniaki, i takie mleko.
                • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:05
                  Mleko zsiadłe. Prawda!
                • dramatika Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:24
                  mava1 napisał(a):

                  > Gdzie dziś sa te młode z
                  > iemniaki? starzeją sie juz na polu?

                  W warzywniakach chyba są. W dyskontach fakt, nie ma.

                  • stavros2002 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:46
                    Moja babcia mówiła, że przed wojną to dopiero było pyszne jedzenie. Babcie z forum tęsknią za młodością.
                    • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:03
                      No na pewno było pyszniejsze niż teraz, bo nie było tych wszystkich ulepszeń, które miały na celu zwiększyć wydajność i odporność na szkodniki, a smak, że się popsuł, to cóż, ludzie się przyzwyczają, skoro innego nie będzie, a nowi, którzy się urodzą, to nawet nie będą narzekać, bo nie będą wiedzieli, jak kiedyś smakował pomidor czy truskawka, bo i skąd?
                      • triss_merigold6 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:07
                        Weź mnie nie rozśmieszaj, produkcja i rosnące zużycie nawozów sztucznych to był temat do dumy, do omawiania na plenum KC. Poziom zanieczyszczenia wód gruntowych, rzek, powietrza był w latach 80-tych potworny, a zatrucia w zbiorowym żywieniu masowe.
                        • stavros2002 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:18
                          Babcia pracowała w zakładach mięsnych. Było mięso dla ludu i mięso dla wybranych. Owszem i to i tamto nie miały E big_grin
                          • riki_i Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 22:44
                            stavros2002 napisał:

                            > Babcia pracowała w zakładach mięsnych. Było mięso dla ludu i mięso dla wybrany
                            > ch. Owszem i to i tamto nie miały E big_grin

                            Konserwowanie mięsa saletrą i nitrytem wcale nie było zdrowsze niż dzisiejsze chemikalia.

                            Rak żołądka po zmianie ustrojowej jest rzadszy. Wywoływały go m.in. stosowane wcześniej "tradycyjne" środki do konserwowania żywności.
                    • bi_scotti Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:33
                      stavros2002 napisał:

                      > Moja babcia mówiła, że przed wojną to dopiero było pyszne jedzenie. Babcie z fo
                      > rum tęsknią za młodością.
                      >

                      Spoko. Tesknota za mlodoscia jest niezalezna od systemu w jakim sie roslo, co nie znaczy, ze sie teskni za samym systemem! Gdy mialam 20 lat w PRLu bylam piekna, mloda, sexy & unstoppable a tymczasem PRL byl syfem & wiezieniem! See the difference? Life.
                      • panna.nasturcja Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:47
                        Dokładnie. To jest Sikorowskiego „żal za straconą młodością” a nie tęsknota za epoką.
                  • shellyanna Re: A za PRLu to było... 28.07.22, 08:06
                    Wczoraj w Lidlu kupiłam 💁‍♀️
                    Zsiadłe mleko również jest.
                    • mava1 Re: A za PRLu to było... 01.08.22, 13:54
                      owszem, w kubku plastikowym, "zrobionym" gdzies w fabryce. ja raczej mowię o sytuacji, że kupuje litr mleka, nie wypiłam więc resztę nastawiam na zsiadłe. A jeśli i zsiadłego nie wypije to moge zrobic z tego twaróg. Mój pies tylko taki domowy twaróg jadł, ze sklepu nie chciał tknąc.
                      Teraz mleko, którego nie wypije, wylewam do zlewu.
                • turbinkamalinka Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 20:16
                  Nie to żebym się "mondrzyła", ale teraz kupujemy "ziemniaki wczesne". a to nie to samo. A takich malutkich fakt, już dawno nie jadłam. Te wczesne, to są normalne "dorosłe" ziemniaki.
        • kamin Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:32
          Mięso za PRL-u było obrzydliwe. W szczególności w stołówkach przedszkolnych i szkolnych, tłuste, z chrząstkami, twarde. W ogóle się nie dziwię, że byłam "niejadkiem".
          • rosapulchra-0 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 17:46
            W stołówkach to rządziły kucharki, które co lepsze kawałki między siebie dzieliły, a co najgorsze zostawało, to gotowały dla tych, którzy się zbiorowo żywili.
            • kochamruskieileniwe Re: A za PRLu to było... 01.08.22, 13:25
              Klasyczny widok z tamtych czasow - kucharki wychodzące z pracy obładowane siatkami..
          • konsta-is-me Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 21:25
            To prawda, jedzenie w stołówkach było najobrzydliwsze na świecie.
            I fakt, że głównie korzystały kucharki
          • mava1 Re: A za PRLu to było... 28.07.22, 06:45
            >W szczególności w stołówkach przedszkolnych i szkolnych, tłuste, z chrząstkami, twarde.

            I własnie od tamtej pory nie lubie mięsa. Zawsze kojarzy mi sie z tymi "chrząstkami" i innymi tłuszczami, których nie dało się pogryźć, które wypluwałam albo po kryjomu oddawałam psu, który siadał za mną na krześle i czekał na swoja porcję.
            • memphis90 Re: A za PRLu to było... 30.07.22, 16:43
              I te cuchnące, szare zupy gotowane na wielkiej kości... Na samo wspomnienie tego smrodu mam cofkę... Na stołówce z przyjemnością jadłam tylko "mączne" - kluski, kopytka, makaron, mannę z truskawkami...
              • myelegans Re: A za PRLu to było... 30.07.22, 19:21
                O to, to, wszystko smierdzace stara sciera, Ja tez tylko jakies nalesniki, racuchy, pierogi, ryz z truskawkami, placki ziemniaczane… mieso twarde, zylaste, tluste, nawet nie wiem, czy z jakiego zwierzecia pochodzilo
    • aqua48 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:06
      panipoczterdziestce napisała:

      > Jak Wy wspominacie PRL?🙂

      Jako brak wszystkiego. Brak możliwości swobodnego podróżowania, kartki na wszystko, od butów przez cukier i mięso, niesamowite kolejki w sklepach, brak swobody wypowiedzi, w krakowskich dzielnicach braki wody na wyższych piętrach, 22 letnie (tak, tak niewyobrażalne) oczekiwanie na założenie telefonu w domu. Przywileje dla partyjnych i szklany sufit dla bezpartyjnych na wielu stanowiskach, domiary, bezsensowne przepisy i totalny chaos, w którym wiele osób się potrafiło nieźle urządzić. Generalnie - bieda.
      • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:12
        Czekanie na telefon! Też pamiętam! Ależ był luksus w domu mieć ten aparacik.
        Ale z budki telefonicznej dzwoniło się za gówniarza pod różne numery:
        - Halo?
        - Czy jest u pana ciepła woda? - pytaliśmy
        - Jest, a co?
        - To zaraz przyjdziemy umyć nogi!😀
        I spierdzielaliśmy z tej budki ze śmiechem.
        To też dobrze wspominam😂
        • autumna Re: A za PRLu to było... 29.07.22, 17:30
          Yyy, znałam mniej kulturalną wersję:

          - Czy jest u pana ciepła woda?
          - Jest, a co?
          - To proszę umyć nogi, bo aż tu śmierdzi!
      • joana012 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:13
        Minusy
        Cenzura i brak wolności słowa
        Przyzwolenie na picie i olewactwo w pracy
        Słabe zaopatrzenie w tym produkty na kartki w latach 80tych
        Zahamowanie rozwoju i postępu co skutkowało zastojem technologicznym, naukowym, społecznym wobec krajów Europy zachodniej

        Plusy to
        Czas dzieciństwa i beztroski
        Bezpłatna edukacja, szczególnie studia aż do dzisiaj
        Osiedla dla ludzi a nie dla deweloperów, na takim PRL iwskim osiedlu zresztą mieszkam
        • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:18
          Zgadzam się. Osiedla dla ludzi.
        • stavros2002 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:47
          Edukacja nie była bezpłatna.
          • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:48
            stavros2002 napisał:

            > Edukacja nie była bezpłatna.
            >

            A za co sie płaciło ?
            • stavros2002 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:03
              Teraz też jest "bezpłatna"
              • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:05
                stavros2002 napisał:

                > Teraz też jest "bezpłatna"
                >

                Nie umiesz odpowiedzieć na proste pytanie ?
            • 152kk Re: A za PRLu to było... 28.07.22, 07:33
              Płaciło się za książki, plecak, przybory szkolne i sportowe (strój na wfsmile, dodatkowe zajęcia (o ile były). Za miejsce do nauki (warunki mieszkaniowe różne, sporo dzieci nie miało ani własnego pokoju ani biurka), dojazd do szkoły (jak się mieszkało w dużym mieście to się nie rozumie jak żyje się dziecku które dojeżdża do szkoły średniej pksem jeżdżącym raz na godzinę, a jeszcze ma kilka kilometrów przejść z domu do tego pksu. O ile todzice dadzą kasę na pks)
              Ogólnie nie było lepiej niż teraz.
      • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:28
        Tak było pod koniec PRLu. To schyłkowe lata, tuż przed upadkiem. Nie można całego PRL utożsamiać z tym okresem.
      • jednoraz0w0 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:30
        > Przywileje dla partyjnych i szklany sufit dla bezpartyjnych na wielu stanowiskach,

        A to się przecież niespecjalnie zmieniło
        • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:36
          No właśnie, tak przecież jest zawsze, tylko się nazwy partii zmieniają.
        • aandzia43 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:52
          Zwiększyły się za to dysproporcje między majątkiem przeciętnego Kowalskiego a tych ustawionych.
      • rosapulchra-0 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 17:48
        aqua48 napisała:

        > panipoczterdziestce napisała:
        >
        > > Jak Wy wspominacie PRL?🙂
        >
        > Jako brak wszystkiego. Brak możliwości swobodnego podróżowania, kartki na wszys
        > tko, od butów przez cukier i mięso, niesamowite kolejki w sklepach, brak swobod
        > y wypowiedzi, w krakowskich dzielnicach braki wody na wyższych piętrach, 22 let
        > nie (tak, tak niewyobrażalne) oczekiwanie na założenie telefonu w domu. Przywil
        > eje dla partyjnych i szklany sufit dla bezpartyjnych na wielu stanowiskach, dom
        > iary, bezsensowne przepisy i totalny chaos, w którym wiele osób się potrafiło n
        > ieźle urządzić. Generalnie - bieda.


        Nic dodać, nic ująć, W Warszawie też był problem z wodą na wyższych piętrach, ja jeszcze pamiętam częste braki prądu.
      • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 19:00
        59 rok - ustalono dzień bezmięsny, deficyty mięcha
        Radzono gotować wszystko i przerabiać, ścięgna kichy skóra
        Więc jednak czegoś brakowało
    • mava1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:09
      >mieszkania na przydział za grosze

      mieszkania nie były "na przydział" i "za grosze". Chyba ze komunalne ale tych nie było za wiele i zostały rozparcelowane chyba wkrótce po wojnie. Potem to jednak w wiekszosci spółdzielcze, na które sie wpłacało kasę "przed", a potem spłacało kredyt "zaciągniety u państwa" w czynszu.
      Brak mieszkań to była jedna z istotnych bolączek PRLu, zresztą teraz niewiele sie zmieniło bo mało kto moze sobie pozwolic na kupno/kredyt.na pewno nie młodzi ludzie, którzy chca się usamodzielnić i, potencjalnie, rodzic dzieci.
      Pietnowania "niekatolickich" też nie było. Moja rodzina nie była katolicka a jednak żadnych reperkusji ze strony kosciola, sąsiadów, że o państwie (w oczywisty sposób) nie wspomne. Chyba dziś jest wieksze "pietnowanie" niz wtedy.
      • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:14
        Moja matka dostała mieszkanie po 2,5 roku czekania, wpłacała na książeczkę. To nie był majątek.
        Teściowa dostała w bloku dla pracowników placówki w której pracowała. Też za grosze. Oba mieszkania nie komunalne.
        Wykupione na własność w latach 90 tych.
        Nikt nie brał kredytów na 20-30 lat. Przynajmniej nie pamiętam.
        • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:30
          Oczywiście, że ludzie brali kredyty.
          Moi rodzice wzięli na budowę domu, skończyli spłacać w latach 70-tych.
          • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:36
            Ale czy pamiętasz, żeby ludzie brali kredyty na 20-30 lat masowo jak teraz żeby kupić 2 pokoje? Ja tego nie pamiętam.
            • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:39
              panipoczterdziestce napisała:

              > Ale czy pamiętasz, żeby ludzie brali kredyty na 20-30 lat masowo jak teraz żeby
              > kupić 2 pokoje? Ja tego nie pamiętam.

              Przeciez nie było mieszkań na wolnym rynku, nie pleć
              • runny.babbit Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:42
                Teoretycznie nie było, a w praktyce się to obchodziło. Wszystko można było kupić w drugim obiegu, mieszkania też.
                • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:44
                  runny.babbit napisał(a):

                  > Teoretycznie nie było, a w praktyce się to obchodziło. Wszystko można było kupi
                  > ć w drugim obiegu, mieszkania też.

                  Jak sie miało bardzo dużo pieniędzy
                  • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:46
                    po_godzinach_1 napisała:


                    > Jak sie miało bardzo dużo pieniędzy

                    Znaczy - dolarów
                  • runny.babbit Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:47
                    Oczywiście, i to twardej waluty.
                • my_fair_lady Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 17:53
                  runny.babbit napisał(a):

                  > Teoretycznie nie było, a w praktyce się to obchodziło.

                  No, czyli jak trzeba było “obchodzić” i kombinować, to znaczy, że jednak system był do dupy 🤷‍♀️.
                  • runny.babbit Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 20:37
                    Czy ja piszę że system był dobry? Czy tylko że wolny rynek funkcjonował?
            • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:41
              Nie brali, bo wpłacali na książeczki mieszkaniowe przez 30 lat, zanim dostali przydział na mieszkanie, więc zdążyli uzbierać. I żeby dostać dwa pokoje, to trzeba było mieć męża/żonę, bo jeden człowiek mógł tylko kawalerkę dostać, a żeby dostać trzy pokoje, to trzeba było mieć dzieci. Ludzie specjalnie śluby brali, jak mieli mieszkanie dostać, żeby większe było.
            • ewenny58 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:22
              Na tym polegała spółdzielczość mieszkaniowa. Spółdzielnia brał kredyt na budowę bloku, a każdy właściciel mieszkania spłacał ten kredyt przez 30lat, rata kredytu była w w czynszu
            • shellyanna Re: A za PRLu to było... 28.07.22, 08:15
              Tak, pamietam. Rodzice kupili mieszkanie spółdzielcze (dostali przydział po 6 latach czekania) w 85 roku. Kredyt mama spłaciła w 2010. I to tylko dlatego, ze chciała uregulować w spółdzielni spadkowe sprawy po tacie. Do spłaty było jeszcze jakieś 30 tys.
              Przy czym z powodu galopującej inflacji, to co rodzice mieli na książeczce, a co miało starczyć na kupno tego mieszkania bez kredytu, starczyło im na waciki.
        • mava1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:36
          Tak, ale na ksiażęczke wplacała. A kredyt spłacała w czynszu, przez dziesiąt lat. Dobrze wiem bo rozliczłam mieszkanie spółdzielcze matki po jej smierci. Mieszkania nie wykupiłam bo było w fatalnej dzielnicy, nigdy tam mieszkac nie chciałam ani miec z nim nic wspólnego. Spółdzielnia oddała jakieś 70%/80% wartości mieszkania, czyli tego co zdążyła spłacic matka, do smierci. Pozostałych 20/30% jeszcze nie spłaciła. Rata nie była duza dlatego "nie zdążyła". Ale to nie tak, ze było za darmo. Wystarczy poczytać dokumenty.
          Mieszkania zakladowe to inna bajka. One nigdy nie były pracownika i nie kazdy miał mozliwość wykupienia po zmianach ustrojowych. Ktore zresztą zmieniły wszystko, takze w sprawach mieszkaniowych.
          Sama mieszkałam w mieszkaniu zakładowym, które wykupiłam po 90 roku. Nie wiem czy "za grosze", wzięłam 3 kredyty żeby je wykupic.Firmy chciały się pozbyc takich mieszkań często ze względu na wysokie koszty utrzymania tp. Ale nie zawsze. Inny blok z mojej firmy sprzedano prywatnemu włascicielowi i teraz mieszkańcy maja olbrzymi problem
          • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:40
            Ok, to masz inne doświadczenia. Być może tak było, że spłacało się w wyższym czynszu. U mnie czynsz nie był wysoki na pewno. Mieszkanie wykupione przez samotną osobę z jednej pensji bez konieczności kredytowania.
            • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:43
              panipoczterdziestce napisała:

              > Mieszkanie wykupione przez samotn
              > ą osobę z jednej pensji bez konieczności kredytowania.

              wykupione w którym roku ?
              • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:51
                Na pewno po transformacji.
                • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:54
                  panipoczterdziestce napisała:

                  > Na pewno po transformacji.

                  Właśnie. A zdaje się, piszesz o PRL.

                  Tak, były dla nielicznych mieszkania zakładowe, zbudowane przez fabryki i inne zakłady pracy
                  • panna.nasturcja Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:51
                    Przecież ona w PRL była dzieckiem, żadnych realiów dorosłego życia nie pamięta.
                    • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 18:53
                      ,, Żadnych realiów dorosłego życia nie pamięta"
                      Nie. Żyłam otoczona tylko dziećmi. Poszła już stąd! Sio!
          • mava1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:43
            dodam jeszcze, ze mój ówczesny narzeczony miał książęczke mieszkaniową, wpłacał na nia i mieszkania nie doczekał aż do 90 roku. Zresztą przez to rozleciał się nasz wieloletni zwiazek, nie mielismy gdzie mieszkac.
            2,5 roku czekania to chyba tylko w latach 60-tych lub gdzies na prowincji. Na pewno nie w duzych miastach.
            • aqua48 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:34
              Mój mąż też miał książeczkę mieszkaniową z pełnym wkładem i tego mieszkania nie zobaczyliśmy nigdy. Wkład udało się wypłacić gdy brat męża budował dom. Wynosił jakieś niewspółmiernie małe pieniądze po tylu latach oszczędzania.
              • niennte Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:03
                aqua48 napisała:

                > Mój mąż też miał książeczkę mieszkaniową z pełnym wkładem i tego mieszkania ni
                > e zobaczyliśmy nigdy. Wkład udało się wypłacić gdy brat męża budował dom. Wynos
                > ił jakieś niewspółmiernie małe pieniądze po tylu latach oszczędzania.


                Otóż to. Kiedy nasze dziewczynki były małe, założyliśmy im książeczki mieszkaniowe. Wpłacałam na nie potem ileś lat, aż przyszły lata dziewięćdziesiąte i wszelkie zmiany ustrojowe. Książeczki trzeba było zlikwidować, a za wypłacone pieniądze kupiłam gobelinek cepeliowski na ścianę i dwa ręczniki kąpielowe.
                Na szczęście sprawy mieszkaniowe dla dzieci dało się załatwić inaczej, bo gdyby te książeczki były jedyną szansą na własne M, to dziewczyny by chyba nadal mieszkały ze mną.
                • panna.nasturcja Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:53
                  U nas mąż miał taką książeczkę. Pełny wkład. Starczylo na niecałe dwa metry mieszkania.
                  • memphis90 Re: A za PRLu to było... 30.07.22, 16:54
                    Moi rodzice do dzisiaj mają... 2 książeczki z pełnym wkładem...
                  • myelegans Re: A za PRLu to było... 30.07.22, 19:23
                    panna.nasturcja napisał(a):

                    > U nas mąż miał taką książeczkę. Pełny wkład. Starczylo na niecałe dwa metry mie
                    > szkania.
                    Mnie rodzice zalozyli ksiazeczke, odkladali, przyszla superinflacja i szlag trafil…. Wystarczylo na rower po 20 latach wkladow
                    • yadaxad Re: A za PRLu to było... 30.07.22, 19:39
                      Teraz szlag trafi dwudziestoletni kredyt, co wojny poleponeskie są temu winne, czy to państwo w którym się żyje tu i teraz, które nie dostanie kasy dla zlotówki, bo musi, a co musi to chyba jasne. Budki z piwem prasa krytykowała, ale nowe były co róg zbudowanej ulicy.
      • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:49
        ,, Wkład do spółdzielni trzeba było wnieść ,,z góry" (...), ale był on dużo niższy od ceny mieszkania. I w pewnych sytuacjach państwo jeszcze do niego dokładało. Więc i spłacania nie było ".
        • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:52
          panipoczterdziestce napisała:

          > ,, Wkład do spółdzielni trzeba było wnieść ,,z góry" (...), ale był on dużo niż
          > szy od ceny mieszkania. I w pewnych sytuacjach państwo jeszcze do niego dokłada
          > ło. Więc i spłacania nie było ".

          Ale się czekało 20 lat
        • mava1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:54
          >Więc i spłacania nie było

          nie wiesz, o czym piszesz.
        • langsam Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:23
          Było. Spłacało się potem w czynszu.
          Wkładu - przynajmniej przez jakiś czas - nie można było wnieść w całości, wpłacało się systematycznie. W ten sposób PRL bronił się (nieskutecznie) przed jeszcze szybszym narastaniem kolejek.
          A, i przez długi czas Warszawa (a może i inne miasta) były zamknięte, nie mógł się w nich zameldować żaden przybysz. Kolejny sposób PRL na maskowanie problemu rynku pracy i rynku mieszkań.
          • 123zielona123 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 23:33
            Kraków też był zamknięty
          • odnawialna Re: A za PRLu to było... 01.08.22, 13:59
            Każde większe miasto było zamknięte. Meldunek wymagał miejsca pracy. A praca wymagała meldunku i koło się zamykało. Trzeba było mieć kogoś w mieście, kto zameldował i przyjął do mieszkania. A że warunki mieszkaniowe były kiepskie, mało kto się zgadzał.
            Do tego na mieszkania czekało się kilkanaście-kilkadziesiąt lat. Pamiętam, że mieszkanie w bloku przydzielono nam po 15 latach oczekiwania (życia w ruderze bez kanalizacji i wody)
            I jaki luksus dostaliśmy - 2 pokoje 43 metry 😀 pokój miałam z bratem, ale i tak się cieszyłam, bo wcześniej mieszkaliśmy wszyscy w jednym.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:12
      Powszechny alkoholizm to był taki sam, jak i teraz, a może nawet i mniejszy.
      Piętnowania niekatolickich nie zauważyłam, choć wychowywałam się w rodzinie bardzo anty.
      Przyzwolenie na przemoc wobec dzieci, to nie kwestia PRLu, tylko wszędzie były takie czasy.
      Brak towarów to dopiero pod koniec, jak się PRL miał już ku upadkowi.
      A sektor turystyczny działał całkiem sprawnie i było dużo taniej niż obecnie, choć fakt tylu luksusowych hoteli nie było, ale to nikomu nie przeszkadzało, bo wtedy ludzie nie mieli zajoba na punkcie wyjeżdżania. Pustki nad morzem były i luzy w miastach turystycznych i knajpach. Teraz to bym za cholerę nie chciała nad morze jechać w sezonie letnim i w tym dzikim tłumie siedzieć.
      Gdzie niby ta doskonała infrastruktura osiedli była?? - wręcz przeciwne mam obserwacje.
      Mieszkania za grosze? Może i za grosze, ale dopiero po 30 latach oczekiwania!

      • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:24
        Wiadomości z końcówki lat 80 tych, że mało kogo stać na wycieczkę z Orbisem. Większość działeczki, albo po rodzinie na wsi.
        Mieszkam na osiedlu PRL
        2 przedszkola
        przychodnia
        pływalnia
        klub osiedlowy
        żłobek
        LO
        2 boiska
        szpital
        duże, ocienione place zabaw
        sklepy
        Wszystko to budowane za prl, osiedle powstawało od końcówki lat 50 tych do początku 80 tych
        • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:32
          Końcówka lat 80-tych to schyłek PRL, upadek, a nie PRL. To już totalna patologia była.
          Szczyt PRL to lata 60-70.
          • jasnozielona_roslinka Re: A za PRLu to było... 28.07.22, 10:23
            "Gdzie niby ta doskonała infrastruktura osiedli była?? - wręcz przeciwne mam obserwacje."

            mieszkam na osiedlu z lat 60: 3 linie tramwajowe, 1 autobusowa, 2 pływalnie, przychodnia, biblioteka, place zabaw, 1 LO, 1 szkoła podstawowa, boiska, ogródki działkowe, "super sam", duze przestrzenie między blokami .. coś co aktualnie na nowych osiedlach jest rzadkością

        • magazynka Re: A za PRLu to było... 29.07.22, 01:24
          No nie. W 1981 roku wprowadziłam się na nowe osiedle na peryferiach dużego miasta.Postawiono tam wieżowce z wielkiej płyty po 12 pięter.
          Nie było poza nimi NIC! Plac budowy i rozkopy. Jeden kontener jako sklep spożywczy (na jedzenie trzeba było polować rano lub wozić z centrum), brak poczty, przychodni, przedszkola i dojazd do centrum autobusem raz na godzinę (jechało się 40 minut). Młodzi, którzy się tam wprowadzali nie mogli urządzić mieszkania, bo brak było płytek, drewna, dywanów, tapet i mebli. Pralki i lodówki na kredyty dla młodych małżeństw, bo w sklepach brak. Na podłogach tylko płytki PCV. Pełno niedoróbek i fuszerek.

          Teraz, po 40 latach jest już wszystko - dobra komunikacja, szkoły, przychodnia i usługi oraz ładne zagospodarowanie zieleni, ale za PRL-u była tragedia.
          Do dziś pamiętam, jak w grudniu 1981 stałam w tłumie, z rocznym dzieckiem na rękach przed kontenerem, kiedy wojsko wydawało po 3 jajka na osobę na święta.
          • magazynka Re: A za PRLu to było... 29.07.22, 01:38
            Za to bez większego trudu za PRL-u można się było dostać do lekarzy specjalistów, w szkołach i na uczelniach były gabinety stomatologiczne i pamiętam, że na studiach warunkiem uzyskania dopuszczenia do następnego roku, było "zaliczenie " z przychodni studenckiej (dentysta i obowiązkowe badania).
            Obywateli wzywano co 3 lata na obowiązkowe rtg płuc i szczepienia dzieci, a profilaktyka była wyższa niż dziś.
            Za to kartki na mięso, cukier, buty, papierosy i benzynę to był koszmar, choć ludzie kombinowali.
            Ubrania szyło się u krawcowej, bo oferta sklepowa była marna, a nie było szmateksów.
            • magazynka Re: A za PRLu to było... 29.07.22, 01:42
              Aaa! Jeszcze swobodny dostęp do aborcji!!!
            • magazynka Re: A za PRLu to było... 29.07.22, 01:43
              Aaa! Jeszcze swobodny dostęp do aborcji!
      • aqua48 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:01
        mamtrzykotyidwato5 napisała:

        > Brak towarów to dopiero pod koniec, jak się PRL miał już ku upadkowi.

        Nieprawda. Urodziłam się w 1961 i moja Mama na ciążę bez kolejki kupowała znajomym żarówki bo ich wtedy nie było. Problemy z papierem toaletowym i podpaskami była ciągle, podobnie z owocami, szynką, oraz innymi towarami "jakby luksusowymi".

        > wtedy ludzie nie mieli zajoba na punkcie wyjeżdżania.

        Nieprawda, ludzi zwyczajnie nie było stać na wyjazdy poza miejsce zamieszkania. Nie wspominając o wyjazdach zagranicznych.

        • dyzurny_troll_forum Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:19
          aqua48 napisała:

          > Problemy z papierem toaletowym i podpaskami

          Jakimi podpaskami!?!? Za PRLu używało się w tym celu waty...
          • aqua48 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:36
            dyzurny_troll_forum napisała:

            > Jakimi podpaskami!?!? Za PRLu używało się w tym celu waty...

            Waty i ligniny, bo podpaski były niedostępne. Ale teoretycznie były, siateczkowe i nawet takie z paskiem kleju.

            • panipoczterdziestce Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:48
              O nie. Stewardesy wwoziły do Polski wręcz hurtowe ilości podpasek 😀 na sprzedaż i do obdarowania. Podpaski były, ale czy w sprzedaży to nie wiem. Stara miała watę 😀
            • niennte Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:09
              aqua48 napisała:

              > Waty i ligniny, bo podpaski były niedostępne. Ale teoretycznie były, siateczkowe i nawet takie z paskiem kleju.
              >

              Na początku lat siedemdziesiątych już były.
          • mamtrzykotyidwato5 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:48
            Podpaski to się pojawiły dopiero w latach 70-tych, to był rarytas i rzeczywiście ciężko było kupić.
            Wcześniej była wata, lignina, a potem wata w takich bandażowych siatkach, to już był luksus, bo się nie przyklejała wiadomo gdzie.
            No ale zważywszy, że jeszcze wcześniej trzeba było sobie szmatki podkładać, a potem je prać, to ta wata i tak luksusem była, bo pranie odpadało.
            No a teraz ekolożki znowu do szmatek wracają, tylko trochę nowocześniejszych szmatek.
      • dyzurny_troll_forum Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:46
        mamtrzykotyidwato5 napisała:

        > Powszechny alkoholizm to był taki sam, jak i teraz, a może nawet i mniejszy.

        Mniejszy!?!!?

        youtu.be/KoR0Jaa0DY8?t=130
        • aandzia43 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 17:40
          Ilość wypitego czystego alkoholu na głowę mieszkańca rośnie, od początku lat dziewięćdziesiątych wzrosła z 6,5 do 9,6 litra. Za to po ulicy nie pałętają się już stada napranych gości - ostre i przestrzegane przepisy nie tolerujące alkoholu w pracy.
          • dyzurny_troll_forum Re: A za PRLu to było... 28.07.22, 10:07
            aandzia43 napisała:

            > Ilość wypitego czystego alkoholu na głowę mieszkańca rośnie, od początku lat dz
            > iewięćdziesiątych wzrosła z 6,5 do 9,6 litra. Za to po ulicy nie pałętają się j
            > uż stada napranych gości - ostre i przestrzegane przepisy nie tolerujące alkoho
            > lu w pracy.

            Na szybko znalazłem: "a w latach 1979–1980 powyżej 8 litrów."

            Oto charakterystyczny przykład: reportaż zamieszczony
            w 1968 r. w „Życiu KFWM” (organie Samorządu Robotniczego Kraśnickiej
            Fabryki Wyrobów Metalowych). Autor reportażu pokazał sekwencję zdarzeń
            w typowym dniu wypłaty – począwszy od sygnału syreny fabrycznej obwieszczającej koniec dniówki do późnych godzin wieczornych. Godziny 14.55–15.30:
            pod bramą fabryczną gromadzą się kobiety (żony i matki), które liczą, że zdołają
            odciągnąć męża (czy syna) zanim rozpocznie się libacja. Tylko niektórym się
            udaje… Godziny 15.30–16.00: w pobliżu kiosku piwnego gromadzi się coraz
            więcej robotników. „Już widać pierwszych »zaprawionych«”. Godz. 16.00–17.00:
            tłumy mężczyzn stoją w kolejce w sklepie cukierniczym, prowadzącym sprzedaż
            wina. I nie tylko wina… „Niektórzy coś tajemniczo szepczą [ekspedientce] do
            ucha. Ekspedientka wzbrania się, ale od czasu do czasu podaje »coś« w torbie”.
            Godzina 22.30: „Idą jak cienie, ledwo trzymają się na nogach. [...] Słychać
            rozlegające się z różnych stron śpiewy… Z otwartych okien dochodzą aż tutaj
            słowa głośnej rozmowy, brzęk kieliszków i niemilknące toasty”. Godzina 23.00:
            „»Ze Stylowej« wychodzą ostatni goście. Słychać podniesione głosy. Nagle
            krzyk… Jakieś ciało pada na chodnik…”

    • langsam Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:13
      O, a taki brak wolności ci się w oczy nie rzucił?
      Głównie - brak wolności, brak wolności słowa, koszmarna propaganda i rytuały (rocznica rewolucji, zapewnienia o miłości do ZSRR), cenzura, paszporty w urzędzie, który mógł ci odmówić bo tak, konieczność tłumaczenia się przy wniosku o paszport. Brak wolności zrzeszania się, demonstracji, słowa.
      Gospodarka stojąca na głowie, absolutna przewaga suwerena ("inteligencja" powszechnie zarabiająca mniej niż robotnik po podstawówce), zapóźnienie techniczne narastające z każdym rokiem, niemozność swobodnego działania w zasadzie w każdej sferze. Poczucie koszmarnego rozkładu na każdym kroku, powszechnie złodziejstwo (tzw. "przynoszenie z pracy").
      Kolejka do mieszkań spółdzielczych (no, ale nie każdy był suwerenem, żeby "dostawać przydział za grosze") w Warszawie wynosiła w latach 80 20 lat (przy posiadaniu już pełnego wkładu spółdzielczego, czyli systematycznego wpłacania przez jakieś 10 lat).
      Z zalet: w gruncie rzeczy darmowa edukacja, przynajmniej w gębie równość kobiet, swoboda reprodukcyjna, założenia (ale już często nie wykonanie) z uwzględnieniem usług potrzebnych dla ludzi. Jakieś ryzy nałożone na niektóre obszary obskurantyzmu. Przynajmniej w gębie walka z ciemnotą (a przynajmniej brak wspierania zacofania jako wyrazu świętych tradycji).
    • krwawy.lolo Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 14:24
      Za peerelu najgorsza była frazeologia. Prymitywna, wszechobecna celebra, na obraz i podobieństwo obecnej katokomuny.
      • krwawy.lolo Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:43
        Czytam te Wasze wypowiedzi i z przerażeniem stwierdzam, że nikt nie pisze o tej siermiężnej propagandzie. Naprawdę nikogo?
        • triss_merigold6 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:49
          #nikogo
          O propagandzie w PRL pisałam artykuły naukowe swego czasu. System był zorganizowany na wzór radziecki, ale co do celów i metod niewiele różnił się od systemu propagandy państwowej schyłku II RP.
        • aqua48 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 15:49
          krwawy.lolo napisał:

          > z przerażeniem stwierdzam, że nikt nie pisze o tej
          > siermiężnej propagandzie.

          Propagandę to się akurat puszczało mimo uszu. Prawie nikt w to nie wierzył.
          • krwawy.lolo Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:00
            Nie chodzi o wiarę. I niezupełnie o przekaz, bardziej o kretyński patos, wspomnianą nabzdyczoną frazeologię, porównywalną z liturgicznym bełkotem Kościoła Świętego. Socjalistyczna ojczyzna, egzekutywa, plenum, zjazd, postęp, rewizjonizm, reakcja ... Już mi niedobrze.
          • triss_merigold6 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:01
            Doprawdy, te tysiące ludzi skandujących Gierkowi "Pomożemy!" wierzyło w propagandę jak złoto. PRL położył deficyt dobr, niemożność zaspokojenia rosnących aspiracji bytowych, przegrany wyścig ekonomiczny z Zachodem, a nie brak wiary w propagandę.
            • jednoraz0w0 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:04
              triss_merigold6 napisała:

              > Doprawdy, te tysiące ludzi skandujących Gierkowi "Pomożemy!" wierzyło w propaga
              > ndę jak złoto.

              Do czasu.
              • triss_merigold6 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:08
                Przecież potem nie przeszkadzała im propaganda tylko cena masła i brak kiełbasy w sklepach.
                • jednoraz0w0 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:35
                  ależ ja tego nie neguję.
            • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:10
              triss_merigold6 napisała:

              > Doprawdy, te tysiące ludzi skandujących Gierkowi "Pomożemy!" wierzyło w propaga
              > ndę jak złoto.

              Masz na myśli te przymusowe masówki ? Ż ludzie naprawdę skandowali to z własnej woli i naprawdę chcieli mu pomóc ? Może też sami robili sobie transparenty ?

              • runny.babbit Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:14
                Wystarczylo im, że mieli lepiej niż poprzednie pokolenia i nadzieję że będzie jeszcze lepiej. Ideologia nie była tak ważna co dach nad głową, stabilna praca i pełna micha.
                • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:18
                  runny.babbit napisał(a):

                  > Wystarczylo im, że mieli lepiej niż poprzednie pokolenia i nadzieję że będzie j
                  > eszcze lepiej. Ideologia nie była tak ważna co dach nad głową, stabilna praca i
                  > pełna micha.

                  Do czasu, jak ktoś wyżej napisał.
                  • runny.babbit Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:24
                    Oczywiście że do czasu - gdy miska przestała być pełna, a na horyzoncie zamiast dalszego rozwoju była czarna dupa, to przestali popierać. Nadal bez związku z ideologią.
              • langsam Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:19
                Nie masz racji. W gierkowskie obietnice uwierzyło wielu ludzi, podobnie jak wcześniej Gomółce.
                Oni klaskali obietnicy rozwoju i konsumpcji, a nie obietnicy "tradycyjnej odwiecznej przyjaźni do narodów ZSRR".
                • runny.babbit Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:27
                  Większość żyła sobie stabilnie, i co ważne - lepiej niż poprzednie pokolenia, więc postęp był. Na takiej podbudowie można rządzić długo, zwłaszcza gdy kontroluje się granice i dostęp do informacji.
                • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:34
                  langsam napisała:

                  > Nie masz racji. W gierkowskie obietnice uwierzyło wielu ludzi, podobnie jak wcz
                  > eśniej Gomółce.
                  > Oni klaskali obietnicy rozwoju i konsumpcji, a nie obietnicy "tradycyjnej odwie
                  > cznej przyjaźni do narodów ZSRR".

                  Już tam Służba Bezpieczeństwa zadbała, aby na sali w styczniu 71 były tylko jedynie słuszne głosy.

                  Tak, tak jak piszesz mówiła propaganda - że ludzie ochoczo i z własnej woli krzyczeli pomożemy, bo wierzyli sekretarzowi
                • bi_scotti Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:44
                  langsam napisała:

                  > wcześniej Gomółce.
                  .
                  For the record: Wieslaw Gomulka. Cheers.
              • triss_merigold6 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:35
                Oczywiście, że z własnej woli, najpierw niemal wszyscy, a potem wybrane grupy ludu pracującego miast i wsi mieli lepiej niż ich rodzice. System zaczął się sypać, kiedy przestało się polepszać odczuwalnie.
                • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 16:38
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Oczywiście, że z własnej woli

                  Ciekawe do czego było w takim razie potrzebne SB, jeśli system miał takie poparcie ludzi
                  • langsam Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 19:16
                    W czasach Gierka Sb była potrzebna do tego, żeby malutka grupa dość odważnych się nie powiększyła.
                    • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 20:49
                      langsam napisała:

                      > W czasach Gierka Sb była potrzebna do tego, żeby malutka grupa dość odważnych s
                      > ię nie powiększyła.

                      No to jednak sporo musiało być tych odważnych jeśli SB swoje wtyki miała nieomal wszędzie
                      • langsam Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 21:07
                        Za Gierka co siódmy Polak w przedziale wieku 18-65 był członkiem PZPR.
                        SB trzymało rękę na pulsie, zwłaszcza w kluczowych miejscach.
                        Ale bez iluzji: ludzi, którym się naprawdę nie podobało i jednocześnie byli skłonni podejmować ryzyko, było niewielu. Zwłaszcza w latach małej stabilizacji, ale i potem, za Gierka. Ilu ich było? KOR, ROPCiO, KPN, bracia Kowalczykowie, Młoda Polska, zaczątki wolnych związków, garstka uczestnicząca w latającym uniwersytecie.
                        Owszem, Solidarność w szczycie liczyła 10 milionów. Ale na największej demonstracji w Warszawie w 1982 (1 maja) było kilkanaście do 30 tysięcy. Na milionowe miasto.
                        • po_godzinach_1 Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 21:16
                          langsam napisała:

                          > Za Gierka co siódmy Polak w przedziale wieku 18-65 był członkiem PZPR.
                          > SB trzymało rękę na pulsie, zwłaszcza w kluczowych miejscach.
                          > Ale bez iluzji: ludzi, którym się naprawdę nie podobało i jednocześnie byli skł
                          > onni podejmować ryzyko, było niewielu. Zwłaszcza w latach małej stabilizacji, a
                          > le i potem, za Gierka. Ilu ich było? KOR, ROPCiO, KPN, bracia Kowalczykowie, Mł
                          > oda Polska, zaczątki wolnych związków, garstka uczestnicząca w latającym uniwer
                          > sytecie.
                          > Owszem, Solidarność w szczycie liczyła 10 milionów. Ale na największej demonstr
                          > acji w Warszawie w 1982 (1 maja) było kilkanaście do 30 tysięcy. Na milionowe m
                          > iasto.
                          >

                          Nie znałam osobiście - przynajmniej świadomie - nikogo, kto popierałby ustrój i władzę ludową , a przeżyłam w PRL sporo lat.
                          To, że ludzie należeli do partii nie znaczyło, że jej wierzyli, zwykle mieli w tym jakiś interes. To, że nie popierali ustroju nie znaczy, że angażowali się czynnie w jego przegraną.

                          Jednak jeśli już były ucieczki to z Polski na Zachód a nie odwrotnie.


                          • wredna_dziewucha_ze_wsi Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 21:21
                            Kwestia banki, w której żyjesz. Ja też nie znam nikogo kto głosuje na PiS, a jednak wybory wygrywają 😂
                          • langsam Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 21:47
                            Faktycznie zagrażających ustrojowi było niewielu. Z masy powodów, aprobujących było znacznie więcej.
                            Zmieniło się to, kiedy gierkowska gospodarka efektownie padła na ryj. Ale póki hulało na tyle, że ludzie czuli bezpieczeństwo i nadzieję na rozwój, dysydentów było niewielu. Potem zrobiła się kula śniegowa.
                            Zauważ, że Pis wykorzystał właściwie to samo. Nawet jeżeli komuś nie podoba się kurska telewizja czy Ostrołęka, czy zakaz aborcji, czy Czarnek, czy nawet widzi po jakiej cienkiej gospodarczej linie to wszystko balansuje, to póki ma nadzieję, że będzie mu osobiście lepiej, póty to (w ogromnej większości) ignoruje i liczy zera na koncie/lata do emerytury.
                            • wredna_dziewucha_ze_wsi Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 22:07
                              langsam napisała:


                              > Zauważ, że Pis wykorzystał właściwie to samo. Nawet jeżeli komuś nie podoba się
                              > kurska telewizja czy Ostrołęka, czy zakaz aborcji, czy Czarnek, czy nawet widz
                              > i po jakiej cienkiej gospodarczej linie to wszystko balansuje, to póki ma nadzi
                              > eję, że będzie mu osobiście lepiej, póty to (w ogromnej większości) ignoruje i
                              > liczy zera na koncie/lata do emerytury.

                              Ależ ja to doskonałe wiem i rozumiem, między innymi dlatego, że z powodu zainteresowań doskonale poznałam historię PRL i komunizmu na świecie (głównie w Rosji, kolebce).

                              Problem w naszym społeczeństwie tkwi w tym, że jesteśmy wręcz przesiąknięci martyrologią opozycji PRL, nie uczy się w ogóle w szkołach o przyczynach powstania PRL, wszystko załatwia się stwierdzeniem, że "nam Rosja kazała" a potem "bohaterzy Solidarności nas wyzwolili". Tymczasem historia nie jest i nigdy nie była czarno-biała. Ludzie po wojnie chcieli spokoju i w ogromnej większości mieli w dupie, w której strefie wpływów się znaleźliśmy. Zaczęło to przeszkadzać, kiedy skończyła się kasa, a cała gospodarka centralnie planowana okazała się shitem w każdym komunistycznym państwie (poza Chinami, do dziś). Czy za PRLu nie było inteligencji? Była, popierała ustrój, zwłaszcza za czasów Gomułki (drugich, po Bierucie). Słynna demonstracja na placu Defilad popierająca Gomułkę to nie była ustawka.

                              PiS doskonale gra z jednej strony na sentymentach do PRLu, z drugiej na nienawiści do tzw. elit, z trzeciej na wspomnianej wyżej martyrologii uciemiężonych przez innych (Niemcy, Rosję).

                              Czytając wypowiedzi w tym wątku potwierdzam swoje przekonania: Polacy gówno wiedzą o PRLu.

                              • runny.babbit Re: A za PRLu to było... 27.07.22, 22:30
                                Masz dużo racji w tym co napisałaś, z jednej strony mamy mnóstwo kłamstw na temat PRL, a z drugiej ludzie po prostu pewne rzeczy wypierają z pamięci i stąd ta niewiedza. Po latach rzeczywiste wspomnienia zacierają się z propagandą, a ta zaczęła się już w latach 90..... może kiedyś odbrązowimy ten okres w historii Polski, zaczynając od największego mitu czyli udziału kk w obaleniu komuny.
                                • wredna_dziewucha_ze_wsi