Dodaj do ulubionych

Sens terapii małżeńskiej

29.07.22, 00:48
Czy ma sens terapia małżeńska, jak jedna ze stron jest raczej sceptycznie do tego nastawiona? Na chwilę obecną mąż musi to przemyśleć wszystko i pogadamy, jak wrócę.
Ale w razie zgody - zalozmy trochę na siłę, na zasadzie: ok, można sprawdzić - czego się spodziewać? Jak taka terapia wygląda, jest szansa, że coś może dać?
Obserwuj wątek
    • boremloska Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 03:22
      Siedzi baba
      Wy opowiadacie
      A potem ona opowiada innym o was
      • 1matka-polka Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 09:18
        Baba slucha i wtraca rozne swoje komentarze, do ktorych powinniscie sie ustosunkowac, predzej czy pozniej.
    • cegehana Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 06:20
      Jeśli oboje z mężem chcecie z grubsza tego samego to może coś dac. Jeśli sceptycyzm dotyczy terapii jako metody osiągnięcia celu a nie celu i traficie na dobrego terapeutę to tak.
    • woman_in_love Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 07:22
      szkoda czasu

      w tym czasie zdazysz sie rozwiesc
    • trampki_w_kwiatki Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 07:24
      O, byłam na takiej terapii, od 5 lat nie jesteśmy razem.
      Ale moja koleżanka też była na takiej terapii i od 5 lat nadal na niej jest, małżeństwo wciąż jest na etapie ratowania.

      Jak któraś strona jest sceptyczna to słabo to wygląda. Jak nie szkoda ci kasy, próbuj.
    • sueellen Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 08:08
      Otwiera drzwi i tematy które omijajcie szerokim łukiem bo żadne nie wie jak zacząć dzięki czemu rozmawiacie o rzeczach które były tabu nawet jeśli wcześniej nie zdawaliście sobie sprawy, że to tabu istniało.
    • zona_mi Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 08:41
      Niezależnie od tego, co z terapii wyniesie mąż, Ty możesz się dowiedzieć kilku ważnych rzeczy o związku, o sobie, a nawet może to pomóc lepiej się rozstać, gdyby do tego musiało dojść.
    • eukaliptusy Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 09:30
      Pytanie jest czy nie chce terapii bo się boi terapii a chce ratować związek, czy nie chce bo problem jest w tobie a z nim wszystko w porządku albo już ma coś na boku. Jak to pierwsze to warto; jak drugie to na dwoje babka wróżyła, w zależności od natężenia.

      A tak poza tym terapia może pomoc rozstać się kulturalnie co jest ważne zwłaszcza jeśli macie dzieci.

      Tu masz kilka przykładów terapii z życia z prawdziwymi klientami

      TV
      www.sho.com/couples-therapyPodcast
      www.estherperel.com/podcast

      Polecam ci te książkę. O wiele bardziej profesjonalna niż wskazywałby tytuł. Możesz znaleźć specjalistów w Polsce pracujących w tym nurcie, bo wiem że są szkolenia.

      www.swiatksiazki.pl/przytul-mnie-siedem-rozmow-ktore-zapewnia-milosc-na-cale-zycie-4815728-e-book.html
      • nicknachwile79 Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 09:44
        Mąż nie wierzy w terapię i ich skuteczność, uważa, że to kasa wyrzucona w błoto, bardziej zaprezentuje pogląd na zasadzie, że ew można spróbować i sprawdzić, ale pewnie nic z tego nie będzie. Źle się dzieje między mną a mężem, jest nieciekawie bardzo. Teraz np sama jestem z synem na wyjeździe, bo mąż zrezygnował ze wspólnego wyjazdu, chociaż mieliśmy jechać we trójkę. I jest jeszcze masę innych rzeczy, które mają wpływ na to, że jest kiepsko. Mam wrażenie, że bardziej to mnie zależy na tym, żeby coś spróbować uratować. Ale poważna rozmowa czeka nas po moim powrocie, więc mężowi do namysłu jeszcze trochę zostało.
        • nicknachwile79 Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 09:45
          Tylko czy właśnie jest sens jak ktoś prezentuje takie nastawienie?
          • zona_mi Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 09:50
            nicknachwile79 napisała:

            > Tylko czy właśnie jest sens jak ktoś prezentuje takie nastawienie?

            Jeśli Ty potrzebujesz, to warto.
            To trochę jak z kobietą idącą na terapię dla współuzależnionych - chce wyleczyć męża, a tymczasem sama się leczy i to poprawia komfort jej życia - nieraz z tym mężem, a nieraz bez niego. Tak czy inaczej - korzysta.

            Myślę, że taka terapia, nawet krótka, może 20 spotkań, może pomóc ułożyć sobie to, w czym się żyje i albo poprawić, albo rozstać się ale minimalizując koszty własne i dzieci.
            • nicknachwile79 Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 11:32
              Czyli mimo wszystko spróbować? Nie wiem, czego oczekuje. Utknęliśmy w jakimś martwym punkcie. Każde właściwie żyje samemu sobie. Z drugiej strony zależy mi na mężu, z mojej strony nie nastąpiło nagle odkochanie. Ciezkie to wszystko bardzo jest, nie chciałabym też, żeby 14latek żył w takiej atmosferze.
              • zona_mi Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 13:41
                Mam zwyczaj zwracać się po pomoc do fachowców i to zazwyczaj przynosiło efekty - poszłabym.
                Ale to ja, bo mam już pewne doświadczenie, gdzie z problemem, wydawało się, że nie moim, zgłosiłam się do specjalisty i okazało się to zbawienne i dla mnie i dla najbliższych, choć w efekcie nie dla tej osoby, co do której miałam największe nadzieje na wsparcie jej. Ale JA dzięki temu poradziłam sobie ze wszystkim, a i bliscy na tym skorzystali.

                Decyzja o podjęciu terapii nie znaczy, że musisz ją skończyć, jeśli okaże się, że to nie dla Was/nie dla Ciebie/Nie zaiskrzy z terapeutą.
                Ale mogą Ci się przy okazji otworzyć jakieś drzwi, a za nimi sposób na rozwiązanie sytuacji - nawet jeśli miałby to być rozwód, to można rozstanie przeprowadzić tak, by nie zniszczyć tego, co jeszcze zostało, nie pozabijać się na koniec.
                I fajnie, że piszesz o dziecku w tym wszystkim - tzw. "dobro dziecka" w przypadku kiszenia się w szkodliwej relacji nie ma tak naprawdę wiele wspólnego z dobrem.
                • nicknachwile79 Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 17:49
                  Ja z terapiami i terapeutami nie miałam jak dotąd żadnego kontaktu, to dla mnie będzie coś nowego. Dlatego też byłam ciekawa, jak to będzie wyglądać i jakie kto ma doświadczenia. I skłaniam się ku temu, żeby rzeczywiście spróbować i może to pomoże, a jak nie to właśnie mnie jakoś oczy otworzy.
                  Bo żal mi młodego, nie jest małym dzieckiem, widzi, co się dzieje między nami i mam wrażenie, że na nim się to też odbija.
            • cegehana Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 21:06
              Optymistycznym akcentem może być to, że mąż mimo tego nastawienia jest gotowy się przełamać - znaczyć to może że na Tobie mu zależy. Jeśli tak, to jest sens szukać wspólnych dróg. No ale jeśli mąż jest zdecydowany na rozwód to im szybciej tym lepiej (mniej boleśnie).
              • nicknachwile79 Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 21:39
                Powiedział, że to wszystko musi przemyśleć. Nie wiem, co usłysze, jak wrócę do domu. Najgorsze, że ja za nim jestem jak cholera, mimo że jest jak jest między nami, więcej chłodu niż czegokolwiek innego ☹️. Może głupia jestem, ale nie chce ot tak odpuszczać.
    • tesknie_sobie Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 19:22
      Podobno, jeśli przynajmniej jedna strona chce terapii i ratunku dla małżeństwa, to ma to sens oraz szanse. To zdanie moich znajomych terapeutów.
      • nicknachwile79 Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 21:42
        Tego będę się trzymac.
    • sonnija70 Re: Sens terapii małżeńskiej 29.07.22, 21:18
      To tez zalezy, co lub kto jest przyczyna kiepsliej sytuacji. Jesli ludzie sie po prostu juz nawet nie lubia i nie moga na siebie patrzec, to zadna terapia milosci nie wskrzesi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka