Pomoc męża przy dzieciach

06.11.04, 13:42
Dziewczyny,chciałam was zapytać jak wasi mężowie pomagają wam przy dzieciach?
Ja jestem mamą 8 miesięcznego Dawidka,w tej chwili siedzę w domku na rocznym
urlopie dziekańskim,a mój Arek pracuje.
Faktycznie prawie sama zajmuje się dzieckiem,w tygodniu Arek może robi to ok.
1,5h dziennie.O nocnnym wstawaniu do małego nawet nie chce słyszeć,od jego
urodzenia zrobił może to z 5 razy.
A jak jest u was?
Pozdrawiam.Magda,mama Dawisia
    • marikamar Re: Pomoc męża przy dzieciach 06.11.04, 19:52
      Witam!!
      Ja podobnie jak ty siedze w domu, a mojego męża nie ma ponad pół dnia.
      Czasami jest tak, że musze zmuszać Daniela do opieki nad małym, ale bardzo chętnie bawi sie z nim. Co do nocnego wstawania, no cóż tu mamy inaczej Daniel wstaje do Bąbelka (czasami nie ma innego wyjścia skoro chce sie wyspać a ja bardzo mocno śpie smile<==albo udaj ebo mi sie nie chce)
      Porozmawiaj z nim powiedz mu co czujesz, że też musisz odpocząć. A jak to nie pomoże to wymyśl sobie jakąś wymówke, i wyjdz z domu (na długo) niech sie przekona, że to nie zabawa. Ja tak mojemu zrobiłam i teraz mnie rozumie smile

      Pozdrowienia PA
    • maewka Re: Pomoc męża przy dzieciach 06.11.04, 20:35
      Mój mąż także nie kwapi się do opieki nad dzieckiem. Siedzę w domu i mam dwoje
      dzieci: 2,5roku i 2 miesiące. Do młodszej córeczki mąż absolutnie nie wstaje w
      nocy, a i w dzień zajmuje się nią sporadycznie. Ostatnio gdy w nocy płakała
      obudził się i powiedział, zebym z nią wyszła bo nie może spać. Na spacerze nie
      był z małą jeszcze nigdy. Trochę lepiej jest ze starszą córką, bawi się z nią i
      czasami gdzieś ją zabiera. Patrząc jednak na naszych wielu znajomych, którzy
      mają dzieci to tatusiowie dużo bardziej przykładają się do opieki nad nimi niż
      mój mąż. Mi już opadają ręce, a mąż i tak twierdzi, że nic nie robię, bo
      przecież opieka nad dziećmi, pranie, sprzątanie, gotowanie, prasowanie itp. to
      żadna robota. Powoli przestaje mi się cokolwiek chcieć...
      • magdziulek Re: Pomoc męża przy dzieciach 07.11.04, 09:01
        JEZU,SKĄD JA TO ZNAM.WEDŁUG FACETÓW ZAJMOWANIE SIĘ DOMEM I DZIECKIEM TO CZYSTY
        RELAKS,NATOMIAST ONI W PRACY ZAHAROWUJĄ SIĘ NA ŚMIERĆ.CIEKAWE TYLKO DLACZEGO
        AREK PO GODZINIE ZAJMOWANIA DAWIDKIEM MA JUŻ DOŚĆ I ZACZYNA TRACIĆ CIERPLIWOŚĆ.
        A DZISIEJSZA NOC BYŁA KOSZMARNA,NIEWIEM CZY PRZESPAŁAM 3 GODZINY.W DODATKU
        JESTEM CHORA I LEDWO TRZYMAŁAM SIĘ NA NOGACH.MÓJ MĄŻ OCZYWIŚCIE SPAŁ,ZRESZTĄ
        DOTĄD TO ROBI.
        POZDRAWIAM,MAGDA
    • olenka12 Re: Pomoc męża przy dzieciach 07.11.04, 09:24
      I u mnie podobnie.
      Może nie powinnam marudzić ale mając męża czuję się jak matka samotnie
      wychowująca sad
      • renik.w Re: Pomoc męża przy dzieciach 07.11.04, 09:39
        Grzesiek od początku pomagał i nadal to robi . Pewnego dnia po prostu
        powiedziałam przewiń synka i ubierz go (bo zawsze udawał , że nie umie ...) i
        okazało się że to nie taki problem . Teraz przewijamy na zmianę , kąpiemy na
        zmianę - nie mamy jakiegoś regularnego grafiku smile kto pierwszy poczuje ten
        przeija wink .
        Proponuje zostawić mężów na łikend w domku z dziećmi - niech zobaczą jak lekka
        to praca ... wink
    • domali Re: Pomoc męża przy dzieciach 07.11.04, 10:16
      Ja chyba mam w takim razie raj...
      Moj maz tez w pracy jest dlugo, natomiast po powrocie do domu nei ma problemu,
      aby wykapal synka, dal mu kolacje, poscielilo lozko, przeczytal cos przed snem
      i uspil.
      Gdy Wiktorek byl maly, spal z nami, wiec nie bylo problemu z wstawaniem.
      Przewijanie w nocy bylo dzielone, natomiast w czasie kolek Wiktorka nosil tylko
      tata, bo tylko u niego, na lewym (koniecznie) ramieniu sie uspokajal.
      • joasiiik25 Re: Pomoc męża przy dzieciach 07.11.04, 11:28
        Musze powiedziec ze jeszcze niedawno tez bylam narzekajaca zona bo maz malo mi
        przy synku pomagal.
        Teraz kiedy synek zywo reaguje na powrot taty z pracy, zauwazylam duza poprawe
        i zaangazowanie meza w opiece nad synkiem. Jest fajnie, karmi malego kaszka,
        czasami kapie, wieczorne usypianie tez nalezy do ulubionych czynnosci tatusia.
        Moi panowie najbardziej lubia sie bawic i smiac, robic samoloty i "puszczac
        sliniaczki" jest wieczorem wesolo i bardzo rodzinnie.
        • mama_szymka Re: Pomoc męża przy dzieciach 07.11.04, 22:05
          Właśnie siadłam do komputera z zamiarem napisania na ten temat. Otóż mój mąż
          chętnie zajmuje się synem (3 miesiące), ale tylko wtedy gdy on ma na to ochotę,
          a niekoniecznie wtedy gdy ja tego potrzebuję. Ja nie narzekam zajmowanie się
          dzieckiem jest dla mnie ogromną radością, ale czasem jestem poprostu zmęczona.
          Dla przykładu przed chwilą skończyłam usypiać małego (rozbudzał się 3 razy,
          trwało to od 20:20), a co wtedy robił mój dorosły mąż?...grał na komputerze!! I
          właśnie to jest największym problemem, on potrafi godzinami trwać przy kompie (
          wieczorem, bo w dzień pracuje). Nie wiem czy ja jestem niesprawiedliwa? Wiem
          należy mu się chwila wytchnienia po dniu pracy, jednakże ja też potrzebuję
          odpoczynku. Nie wymagam dużo: popłudniu pobawić się z dzieckiem, może potem go
          uśpić. Poza tym czuję ze oddalamy się od siebie coraz bardziej. Nie mamy czasu
          porozmawiać, bo rano on jest w pracy, gdy wraca zajmujemy się dzieckiem, kąpiel
          i usypianie, a wieczorem on gra na komputerze, a ja ok.23kładę się spać. A co
          najdziwniejsze w towarzystwie np. u jego rodziców to on wszystko robi przy
          synku, nie wiem po co? Może chce pokazać, ze w domu też tak jest?? Ogólnie nie
          jest źle, ale jest mi poprostu strasznie smutno, otrzebowałam się wyżalić, już
          mi lepiej.
          • mama_szymka Re: Pomoc męża przy dzieciach 07.11.04, 22:09
            dodam jeszcze, ze mąż ani raz nie wstawał do syna w nocy. Teraz na szcęście
            mały śpi do 6 lub 7 godziny więc nie ma problemu, ale przez pierwsze tygodnie
            byłam prawie nie przytomna ze zmęczenia.
    • margarettka Re: Pomoc męża przy dzieciach 08.11.04, 09:22
      A moj maz od poczatku bardzo mi pomagal i robi to nadal. On pracuje, ale po
      pracy zajmuje sie malym, nosi przebiera, karmi, zabawia, tak bylo od poczatku.
      Od poczatku rowniez stwierdzil, ze to on bedzie wstawal do dziecka w nocy.
      Dopoki karmilam, podawal mi go do lozka na karmienie, potem odkladal, a teraz,
      kiedy mlody jest juz na butelce, to przygotowuje mu mleko w nocy, podaje
      smoczek itd. Oczywiscie jak biedak twardo spi, to ja go nie budze i wszystko
      robie sama, ale najczesciej budzimy sie oboje i wspolnie pokonujemy wszelkie
      trudnosci smile Poza tym chodzi na spacerki z malym, no a weekendowo gdy ja jestem
      na uczelni opiekuje sie Ignacym caly dzien i nawet obiadek ugotuje smile)
    • linkaa3 jak to pomoc? 08.11.04, 10:38
      nie rozumiem slowa pomoc w tym kontekscie.
      dziecko mamy wspolne i wspolnie sie nim zajmujemy. nie rozliczamy sie kto ile
      bo nie ma takiej potrzeby - nikt nie czuje sie wykorzystany, mam nadzieje.

      pomaga to mi czasem przy dziecku moja mama.

      nie rozumiem, ze facet nie chce/nie umie zajac sie wlasnym dzieckiem

      dopoki bedziecie uzywac slowa 'pomoc'w odniesieniu do domowych obowiazkow i
      dzieci, to niestety beda sie migac. Albo tak ich rozpuszczono w domu, a potem
      Wy wyreczalyscie zanadto.

      sorki za szczerosc, ale czlowiek jest istota wygodna i jesli widzi, ze moze
      czegos nie robic, to nie zrobi.

      powodzenia i sie buntujcie
      • szwed_ka Re: jak to pomoc? 08.11.04, 10:58
        linkaa3 napisała:

        > dziecko mamy wspolne i wspolnie sie nim zajmujemy.

        Zgadzam się z tym zdaniem w 100%. Decyzję o dziecku podjęlismy oboje, więc
        dlaczego teraz tylko mama ma sie nim zajmować?
        Mój mąż od samego początku robi przy synu to samo co ja. No z wyjątkiem
        karmienia, chociaż Antek czasem ma ochotę się przyssać do taty sutka wink
        Kąpanie to jego specjalność( i w domu w wanience i co niedziele na basenie).
        Mają zawsze przy tym kupe radochy. Zmiana pieluchy - no problem. No i tata ma
        silną rękę i rewelacyjnie się u niego usypia.
        Ostatnio mój mąż miał dzień wolnego i zajmował się małym, a ja odpoczywałam.
        Cały dzień moich chłopaków wyglądał tak: 1 godz. zabawy, 2 godz. spania i co
        jakiś czas jedzonko. Oczywiście przy mnie syn nie jest taki spokojny wink))
        Nie wyobrażam sobie innej relacji Antosia z tatą.
        A to, że oboje będziemy się zajmować dzieckiem ustaliliśmy jeszcze przed
        porodem i dzięki temu jest jak jest.

        Pozdrawiam
      • sol_bianca Re: jak to pomoc? 08.11.04, 11:47
        Brawo.
      • marikamar Re: jak to pomoc? 08.11.04, 20:36
        BRAWO!!!
        DZIEWCZYNY NIE DAJCIE SOBA POMIATAĆ!!
        ZOSTAWCIE MĘŻÓW SAMYCH Z WASZYMI MALUCHAMI TO ZROZUMIEJĄ!! O CO NAM CHODZI!!

        POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH MAM
        NIE POZWÓLCIE WYKORZYSTYWAĆ SIE FACETĄ!!!!!!!!!!!!!!
      • olenka12 Re: jak to pomoc? 09.11.04, 00:30
        > dziecko mamy wspolne i wspolnie sie nim zajmujemy <

        Tak, to piękne ale niestety dla każdego oznacza coś innego.
        Dla mojego męża jego wkład w opiekę nad dzieckiem ogranicza się do zarabiania
        pieniędzy (żyjemy z jego pensji), żeby mały miał papu, pieluchy itd.
        Spacer tylko rano w weekendy. Nocne wstawanie - nie bo musi się wyspać,
        przecież ciężko pracuje i studiuje.
        Zabawa z małym nie, bo po pracy nadal pracuje i uczy się a robi to wszystko dla
        nas, dla rodziny.
        I wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że ja mam już dość sad
    • ligia76 Re: Pomoc męża przy dzieciach 08.11.04, 21:08
      Mój mąż zajmował się starszym synkiem i zajmuje się też młodszym (pomimo tego, że ja byłam (obecnie też jestem) na urlopie wychowawczym.
      Jak miałam ochotę wyjść do koleżanki, Darek karmił (butelką, nie piersią smile, kąpał i kładł spać. Nigdy się nie żalił i nie robił mi z tego tytułu wymówek.
      Zgadzam się z opiniami, że dziecko jest wspólne.


      Pozdrowienia
      Ligia
    • evee1 Re: Pomoc męża przy dzieciach 09.11.04, 04:37
      Moj maz sam z siebie nie zrobilby nic, gdyby mogl, ale ze trafil na mnie to nie
      bylo mu tak lekko smile). Kapal dzieci, wstawal w nocy zmieniac pieluchy. A po
      pracy dzidzius ladowal w jego rekach, zeby tatus mial okazje sie troche z
      dzieckiem pobawic. I specjalnie nie narzekal, bo wiedzial, ze ja bym dopiero
      wtedy zaczela narzekac na swoj los (on przynajmniej chodzil do pracy i mogl sie
      rozerwac)!!
      • iimage Re: Pomoc męża przy dzieciach 09.11.04, 08:07
        mój mąż nie robi nic przy dziecku.przychodzi z pracy i nie chce słyszec o
        pomocy.Specjalnie idzie umyc gary czy poodkurzzac zeby go tylko omineło
        pilnowanie, czy karmienie dziecka.Ja mam dość, wariuje juz psychicznie,nigdzie
        nie chodze bo nikt nie chce zostac z dzieckiem, tzn nie mam komu zostawic, jak
        nie mezu.Bywało ze w ciagu miesiaca bylam tylko po zakupy i na spacerku
        dosłownie godzinke a reszta czasu w czterech scianach.On mi ubliża i mówi ze ja
        nie jestem zmeczona.Kłócimy sie codziennie.Dziecko było planowane, nigdy bym
        nie pomyslala ze on taki bedzie.Ja kiedys chce miec dziecko i chyba nie z nim,
        bo jak mam to samo przechodzic to dziekuje.Moje dziecko ma 10
        miesiecy.Dziewczyny, powiedzcie czy to normalne zebym była tak uwiazana? przez
        10 miesiecy, dziecko jeszcze nigdy nie zostało z nikim,nigdzie nie ruszyłam sie
        bez dziecka, powaznie,maz jak był w pracy to wiadomo,ja sama i dziecko, a jak
        wrocil to pozno juz bylo i siedzielismy razem.ja nie wyrwalam sie nawet na
        moment.dlatego jestem juz zmeczona psychicznie.jeszcze troche i znajde sie w
        wariatkowie.Acha, ja dlatego juz nie wychodzilam jak maz wrocil, co moze
        niektore z Was napisza ze wtedy moglam, ale jak maz nawet napic sie dziecku nie
        dał,nawet jak płakało? ani mleka nie podgrzeje ani nie nakarmi, ani nic.O
        zmianie pieluchy nie ma mowy, dziecko zasrane przez cały dzien nie robi na nim
        wrazenia.Co ja mam zrobic? zebym mogla wyjsc i miala swiadomosc ze maz go
        nakarmi? wiem i tak ze to oleje,bo on nie umie, a dziecko czuje nawet to i nie
        chce jesc od niego i płacze.poradzcie! plis
        • olenka12 do iimage 09.11.04, 08:29
          Rozumiem co czujesz bo sama mam podobnie tyle, że my nie kłucimy się często.
          Nie jest mi to do szczęścia potrzebne a i tak za każdym razem wracają te same
          argumenty, nic się nie zmienia sad
          Synek ma 18 miesięcy i może poraz pierwszy w tą sobotę uda mi się wyjść bez
          niego. Mam urodziny i poprosiłam męża aby w prezencie podarował mi 6 godzin
          wychodnego.
          On zostanie z dzieckiem sam! Jak będzie zobaczymy.
    • kakatom11 Re: Pomoc męża przy dzieciach 09.11.04, 07:59
      mój mąż tak na dobrą sprawę zaczął pomagać, kiedy mała skończyłą 7 miesięcy.
      Zaczął się z nią dużo bawić, non stop z nią przebywa, wywiązała się miedzy nimi
      jakaś bardzo specyficzna więż. Oboje siedzimy w domu, bo tu pracujemy, więc z
      małą jesteśmy cały czas.
      Wczesniej widziałam że sie trochę bał, bo była taka malutka. O nocnym wstawaniu
      nigdy nie było mowy i nie ma nadal (wstaję raz i ją karmię)- twierdzi, że on
      jej i tak nie nakarmi więc po co mamy oboje się budzić. Przez pierwsze dwa
      tygodnie po urodzeniu maluszka budził się razem ze mną, ale potem się
      przyzwyczaił i kiedy mała w nocy stęka, że chce jeść nawet nie drgnie. Trochę
      to denerwujące, ale faktycznie fakt jest faktem, że jej nie nakarmi, dalej
      karmię piersią.
      Od około miesiąca zaczął się poczuwać i w ciągu dnia kladzie małą spać, obecnie
      ma 10 m-cy.
      Mam nadzieję, że im dalej tym będzie lepiej.
      pozd
      kaśka
      • joasiiik25 Re: Pomoc męża przy dzieciach 09.11.04, 08:33
        dzis budzilam mojego meza chyba z 5 razy do podawania malegosmile
        mikolaj pamieta tylko jedna pobudkesmile
Pełna wersja