Dodaj do ulubionych

Narzekam i marudzę, ale...

07.08.22, 01:42
...nie mam ochoty wracać do domu z wyjazdu. Najchętniej zostałabym tu, gdzie jestem albo gdzie indziej pojechała. Mąż miał nas odebrać z dworca, parę godz temu napisał, że przeprasza, ale nie da rady być (wracamy w pon rano), weźcie sobie taxi, dacie radę z walizkami. Bo ma parę spraw do załatwienia. Domu też za bardzo nie ogarnial, tak tylko pobieżnie, co można odczytać tak, że przez te dwa tygodnie podłogę umyl max dwa razy (przy dobrym wietrze) , kurze podobnie, o ile w ogole wytarl, w kuchni i łazience pewnie będzie jeden wielki pierdolnik, czyli: powrót i od razu zaiwaniać trzeba w domu.
Mamy rozmawiać co z nami dalej. Mąż obiecał, że pomyśli nad terapia małżeńska, jest do tego sceptycznie nastawiony, ale mówił, że wszystko przemysli, i jak z synem wrócimy z wyjazdu, to pogadamy. Przy czym im bliżej naszego powrotu, tym bardziej jestem pewna, że nie dość, że mąż pewnie nawet przez sekundę o tym nie myślal, to zaczynam mieć wątpliwości, że nam jakakolwiek terapia pomoże.
Syn nie jest małym dzieckiem, to już 14 latek, więc już jest świadomy tego, co się między nami dzieje i chociaż jest za ojcem, to wiem, że atmosfera między nami jego też męczy.
Dlatego szczerze z ręką na sercu prosto z dworca to wolałabym pojechać do kuzynki niż do domu. Zwłaszcza jak przeczytałam wiadomość od meża. Buuu.. Pora chyba zacząć szykować się na życie we dwójkę z synem, bo raczej na uratowanie nas jako małżeństwa szans nie ma.
Marudzę i narzekam, wiem, i wiem też, że ludzie mają prawdziwe dramaty, ale przykro mi jest bardzo.
Obserwuj wątek
    • noname2021 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 01:50
      Och ,Bardzo Wspolczuje sad(( ciezkosci na sercu i wogole sytuacji. Masz 14 letnie dziecko, wiec musisz zaciskac zeby i przetrzymac - ale slabo to widac, skoro maz niechetny.

      Olej dom - w sensie sprzatania, mycia lazienek - machnij na to reka. Zarobisz sie po wakacjach, wkurzysz a maz i tak nie doceni sad . Zajmij sie raczej soba - ogarni dom z grubsza i idz na dlugi spacer - wyjedz moze do tej kuzynki jak masz mozliwosc? Wykorzystaj pare tygodni lata dla siebie - wez dzieciaka.
      Niech maz zateskni.
      A tobie zlosc niech przejdzie, i spokojnie porozmawiacie. Trzymam kciuki!!!!
    • taje Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 02:35
      Szczerze, to zupełnie nie rozumiem, dlaczego problemem ma być kwestia wzięcia taksówki z dworca czy mycie podłogi tylko (?!) raz na tydzień. Domyślam się, że Twoja reakcja musi być konsekwencją tego, że źle się dzieje miedzy wami z zupełnie innych powodów bo, na boginię, ani taksówka ani mycie podłogi raz na tydzień nie mogą być powodem takich rozkmin. Pocieszę Cię, jak powiem, że mój mąż pewnie ani raz sam z siebie nie umył podłogi? Jakoś mnie to nie skłania do decyzji o rozstaniu... Co więcej, gdybym sama spędziła w domu dwa tygodnie, też nie chciałoby mi się myć podłogi co tydzień - w końcu ile jedna osoba jest w stanie nabrudzić?
      • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 11:30
        Kwestii podłóg w ogóle nie rozumiem, zwłaszcza jak w domu jest jedna osoba.
        Natomiast powrót taksówką widzę w szerszym kontekście. Może Taje nie kojarzysz poprzedniego wątku autorki, ale mąż odmówił wyjazdu z nią i synem w ostatniej chwili, zaprosił do domu kolegów i kazał żonie ich obsłużyć.
        Facet całym swoim zachowaniem pokazuje, że albo na żonie mu w ogóle nie zależy, albo jest na nią bardzo wkurzony.
    • jednoraz0w0 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 02:55
      E? Jeśli mąż nie oporządza kotów, psów i kurczaków i był w domu sam, w lecie, czyli nie ma na zewnątrz pluchy, błota ani śniegu z deszczem, a wy nie mieszkacie przy kopalni, to na wiór miałby tę podłogę myć częściej niż raz na tydzień?
      • noname2021 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 03:00
        ja mysle, ze jej sie tak ulalo z tym myciem podlog i kibli - taki przyklad bo cos w rodzaju, ze zarobiona kobieta od zawsze, a maz tylko w pracy. No i ona to ognisko domowe dopieszcza i sprzata i gotuje - a ten niegodny nic.
        • jednoraz0w0 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 03:10
          Ułanie rozumiem, mnie się też ulewa, mojemu chłopu tez, ale te ulania są w granicach jakichś standardów. Bo ten to (jeśli nie na jakichś specjalnych powodów do mycia co tydzień podczas nieobecności domowników, typu stary, liniejący, robiący pod siebie pies) trochę jak ulanie „i założę się ze podczas naszego wyjazdu nie wyprasował ani jednej skarpetki, złamas!”
        • mae224 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:13
          autorka steruje mężem na odległość, chce, żeby żył według jej standardów nawet jak jej nie ma (mycie podłóg) …
          • bruy-ere Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 18:41
            Na to wygląda, sama myje codziennie.
    • kot_filemon88 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 06:28
      Sprawdziłabym wątek posiadania kogoś na boku. I zanim napiszesz, że to niemożliwe, nie miałby czasu, to nie ten typ- po prostu sprawdź.
      • kloi0505 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 07:22
        Ja też.
        • sueellen Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:27
          Po co? No chyba, że rozwód ma być z jego winy. Jeśli taki rozwód się kobiecie kalkuluje. Ale potrzebne chyba dowody. Detektyw i zdjęcia z kochanką. Jak nie to po co jej to? Chyba tylko by testy na hivfy i syfy porobić..
    • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 06:31
      Ulalo mi się zwyczajnie, bo za duzo od dawna już się źle dzieje między nami.
      Po pierwsze mąż wydymal mnie i syna koncertowo z samym wyjazdem. Mieliśmy jechać we trójkę. Tak było planowane. Tymczasem niewiele przed naszym wspólnym wyjazdem mąż oświadczył, że mamy jechać sami, bo on w tym roku nie ma ochoty na żadne wyjazdy. Nie, bo nie. Nie to, że nie mógł jechać, bo się coś podziało, zwyczajnie uznał, że jednak nie ma ochoty wyjeżdżać.
      Po drugie tydzień przed naszym wyjazdem mąż poszedł na przedłużona imprezę z kumplami. Przedłużona, bo wyszli,, balować" popo w sobotę, wrócił dopiero w poniedziałek. Dobra, wolalam, żeby wyszli, bo dla mnie grube imprezy są zdecydowanie na nie, ale o tej imprezie mąż poinformował mnie na ostatnią chwilę w czwartek, ba, oczekiwał, że ugotuje obiad dla jego kolegów na sob (nie, obiadu gotować nie zamierzałam i nie ugotowalam).
      Nie ma żadnego problemu z zamówieniem taksówki. W końcu na końcu świata czy w dziczy nie mieszkamy. Ale skoro mąż sam napisał, że po nas przyjedzie, a teraz jednak, że nie, to się wkurzylam.
      I masę innych rzeczy. No jest ujowo. Nawet bardzo. Ja bym chciała to naprawić, a nie rezygnować i koniec i do widzenia. Z męzem będę rozmawiać, i jeszcze zobacze, jak on to widzi i czego ON chce tak naprawdę. Ale słabo to widzę.
      • zwyczajnamatka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 06:45
        Rzeczywiście nienajlepiej to wygląda. Współczuję. Myśl o sobie, bo masz tylko jedno życie.
        Co do sprzątania - rozumiem cię, bo mam tak samo, jakbym po powrocie zastała nieporządek, to awantura byłaby potężna. Nie wiem czy w moim przypadku dałoby się tej afery uniknąć, bo jestem pedantka i perfekcjonistką jeśli chodzi o sprzątanie. Jeśli się da postaraj się uniknąć kłótni o sprzątanie, po co ci to. I tak zaczniesz powoli sprzątać po swojemu jak wrócisz.
        Najgorsze jest to, że was nie chce odebrać, oczywiście, że weźmiecie taksówkę, ale przykro bardzo. Trzymaj się!
      • trampki_w_kwiatki Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 07:26
        Przedłużona impreza z kolegami i odwołanie urlopu wygląda jak typowa przypadłość ortopedyczna panów w tym wieku.
        Dupa na boku.
        • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:37
          Wiem, że wszystko jest możliwe. Mąż to też typ pracoholika, kocha pracę bardziej od nas. Parę lat temu wpadł w totalny wir pracy i tak mu zostało. Nie umie odpuścić.
          Możliwe, że ma kogoś.
          Przedłużona impreza to jednak zdecydowanie nie z powodu dupy na boku, bo mąż był w takim stanie, że bzykać nie byłby w stanie, ale tak ogólnie to wszystko możliwe.
          Obiecał mi niby, że przemysli kwestie terapii, ale jakoś nie wierzę, że przemyślał, bardziej musiał być przeszczęśliwy, że nas nie ma.
          • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:40
            W wątku o terapii ktoś napisał, że nawet jak jedna strona chce terapii, to jest szansa, że to coś da, ale ja już w to wątpić zaczynam
            • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:48
              Ale najbardziej zabolało to, że wolał zostać w domu niż jechać z nami 😒, chociaż z drugiej strony jakby miał jechsc na siłę, to i mnie i synowi by spieprzyl humor, bo pewnie miałby focha na cały świat.
              • geoardzica_z_mlodymi Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:52
                Po Ci mąż a synowi ojciec, który nie chce z Wami spędzać czasu?
                • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:33
                  Dlatego sama nie wiem, co robić. I czy nie lepiej byłoby, żebysmy się rozstali 😒
          • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 18:20
            Przedłużona impreza to jednak zdecydowanie nie z powodu dupy na boku, bo mąż był w takim stanie, że bzykać nie byłby w stanie, ale tak ogólnie to wszystko możliwe.

            A co całe 2 dni był w takim stanie?
            Myśle ze sama siebie oszukujesz.
          • trampki_w_kwiatki Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 22:35

            > Przedłużona impreza to jednak zdecydowanie nie z powodu dupy na boku, bo mąż by
            > ł w takim stanie, że bzykać nie byłby w stanie, ale tak ogólnie to wszystko moż
            > liwe.
            > Obiecał mi niby, że przemysli kwestie terapii, ale jakoś nie wierzę, że przemyś
            > lał, bardziej musiał być przeszczęśliwy, że nas nie ma.


            Jakoś za dużo znam już z otoczenia historii z takim rdzeniem. Mój też był pijany jak bela na wyjazdach służbowych, co mu nie przeszkadzało wsadzać tykę po same pomidory.
      • evolventa Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 07:39
        Daj Ty sobie kobieto już spokój z tym mężem. Jest ujowo, bo jemu kompletnie nie zależy. Ewidentnie widać, że on już nie jest w teamie pod nazwą "rodzina" tylko "singiel". Wystawienie Was do wiatru z wakacjami, przedłużone imprezki z koleżkami, nie odebranie z dworca i tym podobne, bardzo wyraźnie na to wskazują.
    • kloi0505 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 07:21
      Narzekasz i marudzisz, bo masz powody. Ale chyba bardziej żalisz się, bo masz powody. A twój mąż albo kogoś ma, albo rodzina go nudzi.
      • ajaksiowa Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 07:31
        Co màż zrobił kurze??😡😡😡
        • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:24
          Nie wytarl🤷‍♀️
    • stasi1 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 08:05
      Ty masz złoto nie skarb w domu! 2 razy mycie podłogi w dwa tygodnie? Ciekawe który mężczyzna częściej to robi sam z siebie i tylko po sobie?
      • 7katipo Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:35
        Mój. Co tydzień myje. Ale to jego jedyna zaleta.
        • stasi1 Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 07:54
          Gdy sam jest w domu? A i tak tyle myje co to narzekająca autorka
      • kafana Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 17:06
        Taki który nie jest niepełnosprawny ?!
    • geoardzica_z_mlodymi Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 08:23
      Masz powody do smutku i złości. Ruchy Twojego męża pokazują, ze on już decyzje podjął. To, ze po Was nie przyjeżdża jest tym smutniejsze, że z Tobą jest syn. Tu nie chodzi o organizację powrotu z dworca a o gest - ten gest mówi - mam Was gdzieś. Wiele wskazuje na to, ze jego życie toczy się gdzie indziej. Jak ktoś wyżej napisał - albo znudził się, albo ma nowe stadło (statystycznie najczęstszy powód takiej olewki).
      Zastanów się, czego chcesz i porozmawiajcie szczerze. Wóz albo przewóz.
      Jeżeli rozstaniecie się, dasz sobie radę! Twój syn też sobie poradzi. Najgorzej wzrastać w takiej atmosferze, gdy rodzice nie znoszą się wzajemnie.
    • wbka1 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 08:29
      Masz dwa wyjścia: przeczekać brak zaangażowania, udawać ślepą, głuchą i niemą w nadziei, że mąż się opamięta
      i drugi wariant : rozpętać burzę z piorunami, ale po wszystkim-być może- nie będzie co zbierać.
      • grey_delphinum Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 08:44
        W kontekście tego, co odwala Twój mąż, nieumycie podłogi to jest małe miki i w ogóle o tym nie myśl, bo szkoda energii na dyrdymały.

        Niepojechanie na zaplanowany urlop "bo tak"?
        Nieodebranie Ciebie i syna po podróży "bo tak"?

        Porażka ☺️ współczuję Ci bardzo, bo Twoje małżeństwo po prostu już się skończyło.


    • kryzys_wieku_sredniego Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 08:39
      Marudzisz, jak jestem sama w domu to mam czysto.
      Jestem szczęśliwa jak jest ogarnięte i siersci na podlodze nie ma - mam psa.
      A czy wymył podlogi raz czy dwa - bez przesady nie organizuje czasu innym i nie lubię jak mi się organizuje czas.
      Nie mamy po 10 lat!
      • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:23
        Widzisz, ja myje podłogi codziennie, kurze też ścieram codziennie. Nie wyobrażam sobie zostawiać po np szykowaniu posiłku syfu. No nie. Lubię wracać do czystego, a nie do brudnego.
        Tak, to też nie problem. Posprzątam. Nawet nie czepialabym się o to aż tak, gdyby nie całokształt tego, co się dzieje i tego, co mąż wyrabia.
        • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:26
          "Widzisz, ja myje podłogi codziennie, kurze też ścieram codziennie“

          Myslisz, ze zasluzysz w ten sposob na milosc? Takie natrectwa i perfekcjonizm mozna leczyc.
        • szmytka1 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:03
          Niepotrzebnie wykonujesz te czynności codziennie. Omow to na terapi. Jesteś pedantką. To meczAce dla otoczenia
        • wbka1 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:26
          No teraz to pojechałaś...chyba, że masz raptem 25 m kw.do sprzątania.
          • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:29
            Ale wiesz, że są na tym świecie ludzie, którzy lubią czystość, ba, są pedanci nawet?
            Tu zresztą nie chodzi o te cholerne sprzątanie. Ale mąż który wypial się na mnie i syna, jakby chociaż ogarnął przed naszym powrotem, nie umarłby z przemęczenia.
            Ale tak, sprzątanie to najmniejszy problem przy innych kwestiach.
            • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:30
              "Ale tak, sprzątanie to najmniejszy problem przy innych kwestiach."

              Natretne sprzatanie jest jednym z objawow twojej choroby.
              • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:32
                Gdybys poszla na te terapie, to bys sie szybko dowiedziala co ci dolega i dlaczego nie umiesz w związki.
                • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:35
                  Tak, to przez moje sprzątanie mąż olał wyjazd ze mną i własnym synem czy baluje z kumplami, gdzie nie stroni się od alkoholu i narkotyków. To z pewnością przeze mnie 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                  • geoardzica_z_mlodymi Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:39
                    W życiu nie chciałabym być z kimś, kto się narkotyzuje i nadużywa alkoholu.
                    • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:41
                      geoardzica_z_mlodymi napisała:

                      > W życiu nie chciałabym być z kimś, kto się narkotyzuje i nadużywa alkoholu.

                      Ja tez nie.
                  • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:40
                    Juz pisalam, sprzatanie jest tylko jednym z objawow twojej nerwicy. Poza tym robisz pewnie jeszcze mnistwo rzeczy, ktore uniemozliwiaja ci utrzymanie satysfakcjonujacego zwiazku. 🤷‍♀️ Zwalanie winy na meza jest nieproduktywne. Z kazdym kolejnym partnerem bedziesz miala to samo, bo to jest twoj wyuczony schemat postepowania i takich samych bedziesz wybierac mezczyzn, zeby ci pasowali do wyuczonego schematu.
                  • banicazarbuzem Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:44
                    My znamy tylko twoją wersję. Ale wyłania się obraz wiecznie niezadowolonej żony.
                    Pomyśl, uczciwie, dlaczego mąż jest pracoholikiem i dlaczego nie chciał jechać z wami na wakacje. Może problem jest z twojej strony, nie z jego?
            • nocnamagia Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:38
              Z tym sprzątaniem to ty masz problem, a nie on
        • homohominilupus Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 11:04
          nicknachwile79 napisała:

          > Widzisz, ja myje podłogi codziennie, kurze też ścieram codziennie.

          Sorry, chyba zaczynam rozumieć męża że jest hasta los cojones...
        • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 11:34
          nicknachwile79 napisała:

          > Widzisz, ja myje podłogi codziennie, kurze też ścieram codziennie. Nie wyobraża
          > m sobie zostawiać po np szykowaniu posiłku syfu. No nie. Lubię wracać do czyste
          > go, a nie do brudnego.
          > Tak, to też nie problem. Posprzątam. Nawet nie czepialabym się o to aż tak, gdy
          > by nie całokształt tego, co się dzieje i tego, co mąż wyrabia.

          eee, że co?
          Dziewczyno! To choroba!
          Może Twój mąż ma tego serdecznie dosyć i woli pracę, żeby nie widzieć dzień w dzień żony jeżdżącej na mopie.
          • zwyczajnamatka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 11:57
            Dajcie jej spokój! Znam mnóstwo dziewczyn myjących codziennie podłogę, zwłaszcza w kuchni. Moja mama też myje codziennie podłogę, a jest w szczęśliwym związku małżeńskim ponad 40 lat!
            Opanujcie się! Trzeba jej jeszcze dosrywać w tej sytuacji? Ja codziennie odkurzam, też mi napiszecie, że mam iść na terapię i się z tego leczyć?
            • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:00
              zwyczajnamatka napisał(a):

              > Dajcie jej spokój! Znam mnóstwo dziewczyn myjących codziennie podłogę, zwłaszcz
              > a w kuchni. Moja mama też myje codziennie podłogę, a jest w szczęśliwym związku
              > małżeńskim ponad 40 lat!
              > Opanujcie się! Trzeba jej jeszcze dosrywać w tej sytuacji? Ja codziennie odkurz
              > am, też mi napiszecie, że mam iść na terapię i się z tego leczyć?

              Jeżeli z powodu swojego fisia terroryzujesz otoczenie (wg Ciebie zwracasz uwagę i wymagasz dostosowania do swoich standardów) to TAK.
              • zwyczajnamatka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:10
                Szkoda z Wami gadać, na prawdę.
                Autorko, nie przejmuj się tymi bzdurami.
                Odnośnie wakacji - dobrze, że pojechaliście sami (ty i syn), bo wakacje razem to - przypuszczam- byłyby katastrofą w waszej sytuacji. Byłam na takim wymuszonym wyjeździe z byłym mężem, to była tragedia, horror i nie wiem jak ci to jeszcze opisać, ale wspominam tych kilka dni (dobrze, że to był na prawdę krótki wyjazd) jako jedne z najgorszych w moim życiu. Chwilę później już nie mieszkaliśmy razem.
                To było dawno temu, ponad dekadę. Teraz jestem z nowym partnerem już wiele, wiele lat. U ciebie nie musi tak być, nie musicie się rozstać tak jak my, ale gdyby tak się stało, to wszystko się ułoży i będziesz jeszcze szczęśliwa.
                Przyjedź do domu, na spokojnie porozmawiaj z mężem, spokojnie wszystko przemyśl. Myśl o sobie i o dziecku.
                • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:28
                  To raczej z Tobą szkoda gadać. Utrzymywanie kogoś w przekonaniu, że po jego stronie nie ma żadnych błędów, że to ta druga strona jest zła, jest zwyczajnie dla niego szkodliwe.
                  Robisz dziewczynie krzywdę. Ona już w tamtym wątku była ustawiana do pionu, bo chciała robić głupoty. Akceptuje zachowania nieakceptowalne, skupia się na bzdetach. Autorka ma bardzo dużo do przepracowania i Twoje wpisy tego nie zmienią.
                  • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:37
                    Na terapię małżeńską bardzo bym chciała, żeby mąż się zgodził. Ja bym chciała spróbować chociaż. Bo jednak z mojej strony odkochanie nie nastąpiło, mimo tego wszystkiego, co jest między nami.
                    Ale jak mąż nie będzie chciał, to nie będzie sensu ratować tego.
                    • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:40
                      "Na terapię małżeńską bardzo bym chciała, żeby mąż się zgodził"

                      A jak sie nie zgodzi, to sama pojdziesz na terapie?
                    • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:43
                      Jak go będziesz zamęczać o podłogi to na pewno nie będzie chciał.
                      Priorytetem w związku jest szacunek, bliskość, zaufanie, liczenie się ze swoimi emocjami i potrzebami. To jest baza, na której się buduje. Żadna wylizana podłoga, wyśmienity posiłek, czy mnóstwo kasy na koncie i sukcesy zawodowe tego nie zastąpią.
            • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:04
              Dziękuję Ci, bo niektóre wsiadły na mnie tak, jakbym popełniła zbrodnie okrutna, a i tak niektóre komentarze sugerują, że przez to, że sprzątam codziennie, mąż się odsuwa i zaraz się okaże, że szuka imprez z kolegami i dodatkami tez przeze mnie, a u jedna napisała, że wcale się nie dziwi, że na dworzec po nas przyjechać nie chce..
              • zwyczajnamatka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:12
                Tu jest ematka, tu są takie osoby, którym dopie.dalanie innym sprawia jakąś chorą przyjemność. To one nadają się do terapii.
                Trzymaj się!
                • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:35
                  zwyczajnamatka napisał(a):

                  > Tu jest ematka, tu są takie osoby, którym dopie.dalanie innym sprawia jakąś cho
                  > rą przyjemność. To one nadają się do terapii.
                  > Trzymaj się!

                  To jest po prostu takie nudne i bezsensowne, kiedy kolejna osoba ma taki zwyczajny, pospolity problem i zamiast isc z nim do specjalisty i go rozwiazac, to woli go walkowac przez pol zycia i biadolić na forum🙄
              • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:25
                nicknachwile79 napisała:

                > Dziękuję Ci, bo niektóre wsiadły na mnie tak, jakbym popełniła zbrodnie okrutna
                > , a i tak niektóre komentarze sugerują, że przez to, że sprzątam codziennie, mą
                > ż się odsuwa i zaraz się okaże, że szuka imprez z kolegami i dodatkami tez prze
                > ze mnie, a u jedna napisała, że wcale się nie dziwi, że na dworzec po nas przyj
                > echać nie chce..

                Jak chcesz pójść na terapię z nastawieniem "on zły - ja lelija" to lepiej daj sobie spokój.
                Nie wiem czy Twojego męża wkurza to Twoje codzienne sprzątanie, czy też wymaganie od niego Twoich standardów. Nie wiem bo go nie znam.
                Ja bym Cię znienawidziła, serio.
                A w domu mam zwykle czysto i porządek.
                Tak czy siak istnieją powody, dla których Twój mąż Cię olewa. I one niekoniecznie nazywają się praca. Oboje macie za uszami, ale Ty swojej części widzieć nie chcesz.
                Zobacz, praca jest społecznie pochwalana, utrzymywanie czystego uporządkowanego domu to zaleta. Ale Wy OBOJE przeginacie. I jeśli żadne z Was nie weźmie odpowiedzialności za swoją część konfliktu, a nawet rozpadu to nic z Waszego małżeństwa nie wyjdzie.
                • marion.marion Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:44
                  Wydaje mi się, że te same treści można by przekazać w mniej zgryźliwy sposób.
                  • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:46
                    To przedstaw.
              • kamin Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 07:58
                Wiesz, ja pamiętam sprzątanie mojej matki. Zawsze na wkurwie, zawsze warcząca że brudzimy, że tylko ona tu sprząta.
                Strasznie jej za to nie lubiłam, strasznie nie lubię pedantow i krzataczy bo wiem jak uciążliwe jest życie z kimś takim.
            • igge Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:11
              Mnie by nie przeszkadzało mycie podłogi i ścieranie kurzów codzienne. Tzn ja wtedy nie musiałabym robić tego wcale rozumiem? A domek czyściutki.
              Partner / partnerka z takim podejściem nie przeszkadzałby mi o ile nie oczekiwałby ode mnie podobnego wkładu w sprzątanie.
              U nas raz w tygodniu wystarcza plus codzienne ogarnianie po zwierzętach tej podłogi itp.
              • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:13
                No raczej źle rozumiesz, bo autorka ma pretensje do męża, że przez dwa tygodnie tylko dwa razy umył podłogę.
                • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:18
                  Zejdź ze mnie i już przestań z tą podłoga, bo to nieistotne.
                  Może ty też uważasz, że chlanie od czasu do czasu do prawie zgonu to przeze mnie?
                  • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:19
                    Przez to moje codzienne sprzątanie, bo to tragedia, żeby mieć czysto w domu i tragedia, że się raz dziennie podłogi umyje i zetrze kurze (JA to sama robię, mąż nie) 🤦‍♀️🙄
                    • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:23
                      Wróć: wiadomo, teraz to wszystko moja wina, bo sprzątanie, ja pewnie jestem terrorysta pedantyczna i dlatego nam się rozjezdza w małżeństwie
                      • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:28
                        Nie histeryzuj.
                        Ta jego praca ponad miarę, chlanie, Twoje pedantyczne sprzątanie to są tylko objawy.
                        Objawy problemów, których albo nie widzicie, albo widzieć nie chcecie.
                      • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 14:01
                        nicknachwile79 napisała:

                        > Wróć: wiadomo, teraz to wszystko moja wina, bo sprzątanie, ja pewnie jestem ter
                        > rorysta pedantyczna i dlatego nam się rozjezdza w małżeństwie

                        O, przypomniala mi sie Amber, ktora tak sie poswiecala, ze zakladala Deppowi kapcie po przyjsciu do domu... I kiedys on sprobowal odmowic🤭
                      • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 18:31
                        nicknachwile79 napisała:

                        > Wróć: wiadomo, teraz to wszystko moja wina, bo sprzątanie, ja pewnie jestem ter
                        > rorysta pedantyczna i dlatego nam się rozjezdza w małżeństwie

                        Nie rozmawiaj z nią ona tak lubi dowalić, zastanawiam się co w jej życiu jest nie tak.
                        Napewno mąż ma dość bo ona przez pół godziny dziennie ściera kurze i myje podłogę 😂😂😂😂🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                    • basiastel Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 14:26
                      Żadna tragedia, tragedią jest wymuszanie na kimś, by dostosowywał się do Twoich standardów czystości. Ciebie w ogóle nie powinno interesować ile razy on umył podłogę, gdy Was nie było, oby umył przed Waszym powrotem.
                  • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:25
                    Piękne odwracanie kota ogonem.
                    O podłodze zaczęłaś Ty. Ja Ci tylko napisałam, że to nie jest norma.
                    A co sądzę na temat chlania sprawdź w tamtym wątku. To Ty nie przyjmowałaś do wiadomości, że to też nie jest norma.
                    Manipulujesz i kreujesz się na ofiarę.
                    • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:26
                      Dlatego terapia to jest jedyne, co nas może jeszcze uratowac.
                      • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:29
                        Ale boję się, że mąż nie będzie chciał, bo on mówił mi, że dla niego to kasa wyrzucona w błoto, pewnie to nic nie da, ale obiecal, że pomyśli.
                        Czy pomyślał? Nie wiem, wrócę i zobacze, na co się zdecydował.
                        • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:33
                          Kasa wyrzucona w błoto jest wtedy, gdy obie strony chowają głowę w piasek i pokazują na drugą, że to wszystko przez nią. Jeśli ktoś rzetelnie się sobie i swoim zachowaniom przygląda, dostrzega, że druga osoba jest inna, czego innego potrzebuje, co innego jest dla niej priorytetem, szuka porozumienia, to wtedy to są najlepiej wydane pieniądze.
                          • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:37
                            Dlatego ja bardzo chce spróbować, ale jak mąż nie będzie chciał, to dupa i tak
                            • pade Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:46
                              To powiedz mu, że widzisz, że się między wami nie układa i pewnie oboje ponosicie za to odpowiedzialność, ty też, ale jesteście rodziną, jest syn i może dla niego warto spróbować, żeby mieć poczucie, że zrobiliście wszystko co można. Może jak będzie widział, że nie obwiniasz tylko jego, to się zdecyduje.
                              I, żeby nie było, ja nie twierdzę, że to wszystko Twoja wina, czy wszystko wina męża. Tu w ogóle nie chodzi o winę, a właśnie takie podejście najczęściej ludzie prezentują. Kiedy tylko czują się atakowani, obwiniani, natychmiast odrzucają to poczucie i przerzucają na drugą stronę. Tu chodzi o odpowiedzialność. "Robię to i to, a mój mąż tego nie znosi" i na odwrót "robię to i to i ranię tym moją żonę".
                              Po tych dwóch wątkach widzę Cię jako osobę, która jest dość bierna i która przywiązuje wagę do rzeczy nieistotnych. Ma poprzesuwane granice i nie bardzo odróżnia co jest normą a co nie. Nawet jak mąż nie będzie chciał iść na terapię, Tobie przyda się bardzo. Już Ci to ze trzy razy pisałam.
                            • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:58
                              "ale jak mąż nie będzie chciał, to dupa i tak"

                              A niby dlaczego?
                              • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:31
                                1matka-polka napisała:

                                > "ale jak mąż nie będzie chciał, to dupa i tak"
                                >
                                > A niby dlaczego?
                                >
                                A dlatego, że sama małżeństwa nie uratuje.
                                • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:34
                                  nicknachwile79 napisała:

                                  > 1matka-polka napisała:
                                  >
                                  > > "ale jak mąż nie będzie chciał, to dupa i tak"
                                  > >
                                  > > A niby dlaczego?
                                  > >
                                  > A dlatego, że sama małżeństwa nie uratuje.

                                  Sama mozesz uratowac siebie. Trzymam kciuki.
                                  • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:37
                                    Eee... Nie?
                                    • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:39
                                      Ja się ratować nie zamierzam, bo nie mam z czego. Co spier...w całym swoim życiu i tak nie naprawie, a resztę ogarnę sama.
                                      • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:53
                                        nicknachwile79 napisała:

                                        > Ja się ratować nie zamierzam, bo nie mam z czego. Co spier...w całym swoim życi
                                        > u i tak nie naprawie, a resztę ogarnę sama.


                                        Czyli, jesli sie rozwiedziecie, to nie planujesz kolejnych zwiazkow?
                                        • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:58
                                          Nie, dziękuję.
                                          • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 20:06
                                            nicknachwile79 napisała:

                                            > Nie, dziękuję.


                                            To po co ci w takim razie aktualny mąż?
                            • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 18:40
                              nicknachwile79 napisała:

                              > Dlatego ja bardzo chce spróbować, ale jak mąż nie będzie chciał, to dupa i tak


                              Myśle ze on niw będzie chciał bo on już podjął decyzje. On z tobą być nie chce tylko wiadomo może sam nie potrafi tak się odciąć od razu.
                              Myśle ze to taki charakter i na 100% kogoś ma. Ze odcina się fizycznie jak i psychicznie od ciebie.

                              Nie słuchaj wywodów idiotek które twierdzą ze jesteś winna tego ze on chleje ,to tak jakby tłumaczyć ze zasłużyłaś na lanie bo go denerwujesz zbyt częstym myciem podłogi, i każdy powód jest dobry żeby ci przylać lub się nachlać , chleje bo chce ,bo lubi ,bo ma problem sam ze sobą zamiast z tobą rozmawiać przyznać się sam przed sobą co w jego życiu jest nie tak ,to woli się znieczulić. To jest tylko i wyłącznie jego wina.
                              • pade [...] 07.08.22, 18:51
                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 13:57
                        nicknachwile79 napisała:

                        > Dlatego terapia to jest jedyne, co nas może jeszcze uratowac.


                        Masz duzo cech narcystycznych, slabo widzę tę terapię🤷‍♀️
            • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 18:27
              Dajcie jej spokój! Znam mnóstwo dziewczyn myjących codziennie podłogę, zwłaszcza w kuchni.

              One tak lubią zwłaszcza pade , wmawiać coś czego w związku nie ma z winy kobiety.
          • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 18:25
            Dziewczyno! To choroba!
            Może Twój mąż ma tego serdecznie dosyć i woli pracę, żeby nie widzieć dzień w dzień żony jeżdżącej na mopie.

            Ojp macie coś z głowa mąż ma prawo ja tak traktować bo ona codziennie myje podlege?
            12 godzin podłogę myje odwaliło wam?
            • sonnija70 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:17
              Zaloze sie, ze jest mu to doskonale obojetne czy ona myje podloge czy w domu jest syf. Wogole co ona robi, jak zyje jest mu obojetne.
          • kicifura Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 20:12
            pade napisała:

            > nicknachwile79 napisała:
            >
            > > Widzisz, ja myje podłogi codziennie, kurze też ścieram codziennie. Nie wy
            > obraża
            > > m sobie zostawiać po np szykowaniu posiłku syfu. No nie. Lubię wracać do
            > czyste
            > > go, a nie do brudnego.
            > > Tak, to też nie problem. Posprzątam. Nawet nie czepialabym się o to aż ta
            > k, gdy
            > > by nie całokształt tego, co się dzieje i tego, co mąż wyrabia.
            >
            > eee, że co?
            > Dziewczyno! To choroba!
            > Może Twój mąż ma tego serdecznie dosyć i woli pracę, żeby nie widzieć dzień w d
            > zień żony jeżdżącej na mopie.
            >

            On chla bo ona za często sprząta?
    • woman_in_love Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 08:39
      zaczynam mieć wątpliwości, że nam jakakolwiek terapia pomoże. (...) Syn nie jest małym dzieckiem, to już 14 latek (...) jest za ojcem

      Nie mieć litości. Wyjechać do Irlandii, a ich zostawić i niech się cieszą sobą razem, a w Irlandii znaleźć sobie fajnego Irola i urodzić 2 córki i sobie tam świetnie żyć.
      (oparte na faktach autentycznych)
    • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:20
      "Domu też za bardzo nie ogarnial, tak tylko pobieżnie, co można odczytać tak, że przez te dwa tygodnie podłogę umyl max dwa razy (przy dobrym wietrze) , kurze podobnie... “

      Ja sie nie dziwie, ze on cie nie chce🤷‍♀️
    • suki-z-godzin Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 09:28
      Twoj mąż myje podloge czesciej niz ja, jesli Cie to pocieszy.
      • grey_delphinum Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:06
        Ostatni raz myłam podłogę dwa miesiące temu...
        • zwyczajnamatka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:00
          Pewnie nie masz zwierząt w domu
          • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:20
            Albo lubi mieć niezbyt czysto w domu, bo po dwóch MIESIĄCACH to raczej te podłogi najczystsze nie są. Nawet zwierząt do tego nie potrzeba
            • zerlinda Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:39
              Lecz się. Serio. Gdyby mój mąż mył ciągle podłogi to też bym nie miała ochoty jechać z nim na wakacje.
              • angazetka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:44
                Ale serio, w przypadku związku autorki częstotliwość mycia podłóg nie jest największym problemem.
                • zerlinda Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:49
                  Pewnie te podłogi to wierzchołek góry lodowej. Jest pewnie strasznie upierdliwa w codziennym życiu, męczy marudzeniem o wszystko. Mąż przed nią ucieka.
              • gaga-sie Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 18:02
                Żartujesz sobie. Mąż nie żrąca uwagi ani na nią ani na jej potrzeby, ani na ten fom jak widać. Pewnie nawet nie zauwaza tej czystej podłogi. W normalnej sytuacji mąż, któremu zależy na żonie może chyba sprawić jej przyjemność, by zastała dom czysty, skoro tak lubi. Nikt nie mówi o codziennym terrorze.
                • gaga-sie Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 18:03
                  Nie zwraca uwagi. I dom, nie fom.
            • suki-z-godzin Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 14:38
              nicknachwile79 napisała:

              > Albo lubi mieć niezbyt czysto w domu, bo po dwóch MIESIĄCACH to raczej te podło
              > gi najczystsze nie są. Nawet zwierząt do tego nie potrzeba

              Może lubię mieć niezbyt czysto w domu, a może mam wyebane.
              Tak czy siak, mój mąż mnie w dudzie nie ma, a Twój Ciebie tak. Wyciągnij wnioski.
              • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 14:55
                "Może lubię mieć niezbyt czysto w domu, a może mam wyebane."

                Moze jakas ankieta: Poziom wyjebania na porzadek a poziom zadowolenia ze zwiazku. Pewnie bedzie odwrotnie proporcjonalne☺️
                • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 14:56
                  Znaczy wprost proporcjonalne - im wieksze wyjebanie tym wieksze zadowolenie.
                  • suki-z-godzin Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 15:09
                    Mądrość ludowa mówi "miejcie wyebane a będzie Wam dane".
                    • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 15:12
                      suki-z-godzin napisała:

                      > Mądrość ludowa mówi "miejcie wyebane a będzie Wam dane".
                      >


                      Amen
              • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 18:47
                suki-z-godzin napisała:

                > nicknachwile79 napisała:
                >
                > > Albo lubi mieć niezbyt czysto w domu, bo po dwóch MIESIĄCACH to raczej te
                > podło
                > > gi najczystsze nie są. Nawet zwierząt do tego nie potrzeba
                >
                > Może lubię mieć niezbyt czysto w domu, a może mam wyebane.
                > Tak czy siak, mój mąż mnie w dudzie nie ma, a Twój Ciebie tak. Wyciągnij wniosk
                > i.
                >
                >

                😂😂😂😂serio uważasz ze bycie syfiarą daje gwarancje tego ze mąż cię będzie bardziej i bezgranicznie kochał?
                A jej ma ja gdzieś bo ona sprząta?

                Ja latem tez codziennie myje podłogę, pies pije wodę, częściej bo gorąco , chlapie , młody chodzi na boso ogród/dom do tego drzwi otwarte kurzy się i w rezultacie na podłodze jest po prostu brudno.
                Ja latem chodzę bez kapci i nie chce przenosić brudu do kanapy czy dywany na schodach.
                Zimna może 3-4 razy w tygodniu. Tak jak codziennie trzeba umyć kibel ,blaty w kuchni, umyć naczynia, czy wstawić pranie. Nie sadze ze jest to jakieś natręctwo.
                I ze ma wpływ na kochanie kogoś bardziej czy mniej.
                • berber_rock Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:04
                  Tak jak codziennie trzeba umyć kibel ,

                  ???
                  Kibel myje raz na tydzien, 10 dni. jeszcze nie zwrariowalam. W koncu kazdy domownik toalete zostawia po sobie w porzadku.
                  Podloge 3-4 razy w tygodniu??? To bym miala ja tak zniszczona, ze by nie bylo czego zbierac smile

                  Wez sobie zrob drinka zamiast wypijac wode z kibla i wyjmij kijek.
                  • sonnija70 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:13
                    Pytanie co to jest codziennie myc kibel. Ja codziennie, co drugi dzien spryskuje deske i wokol deski, brzegi wc sprayem dezynfekujacym i przecieram papierem.
                    • purchawka2020 Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 09:14
                      Ja tego nie robię i jak do tej pory wszyscy zdrowi.
                  • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 21:14
                    berber_rock napisała:

                    > Tak jak codziennie trzeba umyć kibel ,
                    >
                    > ???
                    > Kibel myje raz na tydzien, 10 dni. jeszcze nie zwrariowalam. W koncu kazdy domo
                    > wnik toalete zostawia po sobie w porzadku.

                    No o tym właśnie napisałam ze każdy domownik po sobie umyje jak narobi szczotką czy przetrze jak trzeba. Jak młody zostawi to albo go wołam albo sama przetrę jak zobaczę. Nikt tu nie musi o szorowania niewiadomo jak.

                    > Podloge 3-4 razy w tygodniu??? To bym miala ja tak zniszczona, ze by nie bylo c
                    > zego zbierac smile

                    >
                    > Wez sobie zrob drinka zamiast wypijac wode z kibla i wyjmij kijek.

                    Tak na dole myje ze względu na psy koty i chodzenie na boso na ogród potem wchodzimy do kuchni. Pies wodę rozlewa, piasek się naniesie. Z basenu w ogrodzie najmłodszy wpadnie z mokrymi stopami. Nie będzie nikogo tresować wole wyjąc mopa.
                    Nie pije ,kija nie mam myje jeśli jest potrzeba.
                    Nie wiedziałam ze przetarcie podłogi mopem to taki problem i wielogodzinne sprzątnie. 😂😂😂😂
                • m_incubo Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:17
                  Codziennie trzeba wstawić pranie?
                  • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 19:36
                    Haha, frakcja znerwicowanych sprzataczek sie uaktywniła...
                    • gaga-sie Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 18:04
                      I brudasek.
                • szmytka1 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 20:36
                  Bardzo mnie zdziwiło codzienne mycie kibla. Oraz.codzienne pranie. Piorę, jakmpralka się zapełni, kibel myje, jak się zabrudzi, czasem rzucam tylko kostkę przeciw kamieniowi. Macie hopla higienicznego a potem aj waj po 300 zł rachunku z.wode 🙄
                  • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 23:25
                    szmytka1 napisała:

                    > Bardzo mnie zdziwiło codzienne mycie kibla. Oraz.codzienne pranie. Piorę, jakmp
                    > ralka się zapełni, kibel myje, jak się zabrudzi, czasem rzucam tylko kostkę prz
                    > eciw kamieniowi. Macie hopla higienicznego a potem aj waj po 300 zł rachunku z.
                    > wode 🙄


                    Spryskanie i przetarcie papierem /mokrą chusteczką to ty nazywasz hoplem? Poza tym mam syna z autyzmem któremu się zdarza zagapić jak sika przez zaburzenia integracji biegnie czasem na ostatnią chwile.
                    Używacie szczotki po kupie uważasz za dopuszczalne mycie czy za hopla higienicznego? Moza czy nie można twoim zdaniem użyć? Czy zostawić takie resztki na klozecie jest ok?
                    No pomyśl pościel 5 łóżek , ręczniki, jakieś koce ścierki z kuchni. Firanki. Kurtki jakieś buty wyprać.
                    Córka chodzi na jazdę konna i te ciuchy tez trzeba wyprać jak wraca. Syn ma w szkole uniform ja tez z emblematem miejsca pracy.
                    2 ciemnych 1-2 białych i kolorowe. Jest nas 5 osób czasem 6 do tego teraz 2 psy i koty. Robocze ciuchy chłopaki piorą. W piątek syn pierze swoje po pracy uniform, wczoraj córka wstawiłam 2, jak dziś 3. Kosz jest pusty wiec około środy czwartku wstawię kolejne. Teraz jestem codziennie w parku w piachu siedzimy wiec to raczej nie wraca czyste.
                    Jak rozumem ty pierzesz białe z czarnymi jak ci się pralka zapełni czy zmienisz codziennie tylko majtki i skarpetki?
                    A co ile ty wstawiasz i na ile ludzi. Co ile zmienisz pościel? Rozumiem ze zima kurtki nie pierzesz i chodzisz w jednej niepewnej cała zimę?
                    Już teraz wiem czemu niektórzy śmierdzą w autobusach.
                    • szmytka1 Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 00:57
                      Nas jest 4 i nawet z ubraniem roboczym chłopa nie wychodzi 1.pralka dziennie. Pościel zmieniam jak mi.sie zachce mieć świeża, latem częściej pewnie, ale i tak nie codziennie. Pralke mam 8 kg wsadu, 2.komplety włażą na raz spokojnie. Tobie też nie wychodzi pranie dziennie, wypralas i będziesz prała w czwartek kolejny raz, od niedzieli do czwartku mija.ci kilka dni bez prania. Kibel jak odkamieniasz, to ograniczasz osiadanie kału na nim i nie masz.co szorować. Polecam środki.odkamieniajace. szczotkę się z raz na miesiąc u nas używa, a mycie.dorazne to.po prostu domestos. Szczota jest obrzydliwa i takiej umazanej gownem za przeproszeniem szczoty bym w.domu nie trzymała.
                      • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 01:44
                        Ok jest was 4 bez zwierzaków? Małe dzieci ,małe ciuchy więcej wchodzi na raz do pralki. 5 par dzieciach jeansów , to co innego niż 5 par jeansów dorosłych ludzi.
                        Wychodzi codziennie , od piątku było prane 6 razy nie tylko moje pranie liczę. I jakoś środę czy w czwartek coś prałam.
                        Do tego ja pracuje z dziećmi i często gęsto muszę zmienić codziennie spodnie/bluzę nie licząc oczywiście koszulki bielizny czasem muszę kurtkę dodatkowo wyprać, choć była praną dzień dwa dni wcześniej bo mi jakiś młody załapie brudnymi rękoma. A nie będę pomykać w brudnej czy wieszać jej i czekać satysfakcjonujący dla ematek czas czy już mogę wyprać.
                        Może nie każdy tydzień, ale niemal codziennie ja mam 2 poszewki na duże kołdry 200x220 każdy ma swoją.
                        Do tego 4 poduszki, plus prześcieradło, 200x200, plus protektor na materac, kapę na łóżko , wiec nie nie wejdzie na raz do pralki no chyba ze upchnę noga, ale co to za pranie wtedy. Wiec już jest 2. Nie licząc 3 kompletów pościeli od dzieciaków wiec właściwe samej posiedli jest 3 pralki. Co 2 tydzień, jak nie piorę pościli to mam 2 pralki ręczników czy jakiś kocy poduszek. Tak się zbiera. A nie licząc tego ze w deszczowe dni wskoczy mi kot na sofę i już koc leci do prania dodatkowo ,no chyba ze u ciebie może leżeć taki ze śladami kocich łap aż się wystaczającą wybrudzi.
                        Do tego są poduszki ozdobne na sofie, wiec raz na jakiś czas wymagają prania, zasłony jakiś chodniczek z kuchni , tak mniej więcej wchodzi ze albo piorę 2 razy w tygodniu po 3-4 prania albo wstawiam codziennie to się po prostu zmienia wraz z porami roku czy moimi chęciami i potrzebami.

                        Odkamieniam ale co zrobisz jak czasem trzeba użyć szczotki ,to co nie odpowiedziałaś mi , zostawić czy nie ? bo umycie tego uważasz za higieniczny terror czy czekać do soboty jak się robi sprzątnie czy do kiedy tam ktoś sprząta.
                        Szczotkę mam silikonową wiec po użyciu spryskuje domestosem płuczę i nie leży obsrana.
                        Ale jak to się mówi ze jak się chce psa uderzyć kij się zawsze znajdzie. Wiec nie dziwie się twojego czepiania.
                        A są miesiące ze córka jeździ 2 razy w tygodniu na koniach i jest w stadninie 4-5 dni w tygodniu. Wiec wrzuca do pralki jak wraca , czasem jak coś jest dorzuca coś ciemnego do prania i to pewnie w 90% jak wstawia ,albo wstawia program pół prania.
                        • m_incubo Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 09:17
                          surprised
                          To już wiem skąd ten twój zwyczajowy bełkot na forum.
                          Po takim zapierdolu dzień w dzień też nie potrafiłabym już logicznie sklecić zdania.
                          • szmytka1 Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 13:40
                            😆
                      • paniusiapobuleczki Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 09:08
                        Eee? Taka szczotkę opłukuje w kiblu, nie trzeba trzymać umazanej.
                    • suki-z-godzin Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 07:02
                      Bardzo Ci wspolczuje 3 mamuska tego zapierdo*u, na szczescie my mieszkamy tylko we dwojke, nie mamy autyzmu, trafiamy do muszli i nie pocimy sie w nocy tak, zeby prac codziennie posciel a jak juz pierzemy to biale z czarnym bo nasze ubrania sa dobrej jakosci i nie farbuja.

                      Innymi slowy: jak lubisz zapieprzac to smacznego.
                      • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 08:18
                        "Bardzo Ci wspolczuje 3 mamuska tego zapierdo*u“

                        Ja tez sie łączę w bólu, nawet mi sie opisów tej orki czytać nie chce.
                        • suki-z-godzin Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 09:23
                          Ciekawe kiedy ona żyje.
                          • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 10:32
                            suki-z-godzin napisała:

                            > Ciekawe kiedy ona żyje.
                            >


                            Cały czas, bo żyje sprzątaniem...
                • suki-z-godzin Re: Narzekam i marudzę, ale... 08.08.22, 06:57
                  3-mamuska napisała:



                  > 😂😂😂😂serio uważasz ze bycie syfiarą daje gwarancje tego ze mąż cię będzie b
                  > ardziej i bezgranicznie kochał?
                  > A jej ma ja gdzieś bo ona sprząta?
                  >

                  Tak, tak wlasnie SERIO uwazam 🤦🤦🤦
        • 71tosia Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 17:22
          Raczej nie ma się czym chwalić
    • shmu Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:03
      Jeśli mogę pocieszyć, to akurat podłogi umyte tylko raz na tydzień to nie jest zbyt duży problem. Wiem, że naraze się tu na otracyzm, ale podłogi w sypialniach są u mnie myte na prawdę dużo, dużo rzadziej. A reszta raz na tydzień. Skup się na małżeństwie, albo jak z niego wyjść, cokolwiek zdecydujesz, ale na pewno nie na sprzątaniu chaty po mężu.
      • geoardzica_z_mlodymi Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:22
        Też tak to widzę.
    • abecadlowa1 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:39
      Małżeństwo Ci się wali, a Ty się skupiasz na nieumytej podłodze.
      Wyobrażam sobie tą rozmowę tak. Dzwonisz z plaży/ze szlaku/z gofrowni:
      - Kochanie a podłogi umyłeś? A ile razy?
      - ...
      - A kurze starłeś? A którą ścierką?
      - ...
      - A kibelek wyszorowsłeś? A szczotkę włożyłeś do zmywarki?
      - ...

      Też by mi się odechciało jechać na dworzec.

      • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 10:41
        To sobie źle wyobrażasz. Ale ok.
        • malia Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 11:34
          To skąd wiesz czy on sprzątał i ile razy? Może wcale, może ogarnął na wasz przyjazd, może nie. Ale tego nie wiesz i nie nakręcaj się. Nie mieszaj durnego mycia podłogi, i to jeszcze kiedy nie ma cię w domu, do spraw ważniejszych.
          Skup się na rozmowie dlaczego on z wami nie pojechał, i czego chcecie oboje dalej, z podłogą ślubu nie brałaś
          • 3-mamuska Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 14:48
            malia napisała:

            > To skąd wiesz czy on sprzątał i ile razy? Może wcale, może ogarnął na wasz przy
            > jazd, może nie. Ale tego nie wiesz i nie nakręcaj się. Nie mieszaj durnego myc
            > ia podłogi, i to jeszcze kiedy nie ma cię w domu, do spraw ważniejszych.
            > Skup się na rozmowie dlaczego on z wami nie pojechał, i czego chcecie oboje da
            > lej, z podłogą ślubu nie brałaś



            Bzdurne gadanie, umytą podłoga to tez wyraz dbania o dobro rodziny.
            Poza tym nawet jeśli małżeństwo się wali nie znaczy ze trzeba żyć w syfie i zaniedbywać dom.
            Poza tym to ze mówi o podłodze nie znaczy ze nie skupia się i nie myśli o rozmowie, nic chce jej się wracać do zaniedbanego domu (i się jej nie dziwie) bo to dogłębnie pokazuje ze mąż nie dba o całokształt rodziny o ich potrzeby. Ma gdzieś ich powrót do domu.
            Miło jest jak się wraca do domu,a ktoś po nas wyjdzie ,posprząta, zrobi zakupy, ugotuje, cię pokaże nam ze dla nas się postarał żeby nas fajnie przywitać. No i ze dano o wspólny dom podczas naszej nieobecności.
            To jest wyraz wkładu w dom rodzinny jak się nie chce dbać, znaczy ze się zaczyna jedna noga żyć poza małżeństwem.
            Poza tym inna storna medalu ona prosto z drogi zmęczona będzie musiała ogarnąć dom żeby jakoś funkcjonować więc nie dziwie się niechęci.
        • m_incubo Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:05
          Wiem, że to nie w podłogach jest problem, ale pytanie jest dobre - skąd wiesz, jak, kiedy, co i ile razy posprzątał mąż?
          • nicknachwile79 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:09
            Bo sam mi to napisał, a że znam jego podejście do sprzątania, to jestem w stanie sobie wyobrazić, co zrobił, a co nie.
            • 1matka-polka Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:15
              nicknachwile79 napisała:

              > Bo sam mi to napisał, a że znam jego podejście do sprzątania, to jestem w stani
              > e sobie wyobrazić, co zrobił, a co nie.

              A pytanie do niego brzmialo tak:

              "Kochanie a podłogi umyłeś? A ile razy?
              - ...
              - A kurze starłeś? A którą ścierką?
              - ...
              - A kibelek wyszorowsłeś? A szczotkę włożyłeś do zmywarki?"


              ?
            • mae224 Re: Narzekam i marudzę, ale... 07.08.22, 12:53
              i to jest kluczowa sprawa, jak się człowiek rozstaje na jakiś czas?
              a spytałaś go, czy odpoczął?
              a pytałaś, czy trochę pracę odpuścił?