Dodaj do ulubionych

Żyję w jakiejś innej rzeczywistości...

13.08.22, 12:29
Więc tak czytam o strajku nauczycieli, o masowych brakach, odchodzeniu ze szkół i sobie myślę...może w Warszawie czy innych dużych miastach to jest realny problem natomiast na wschodniej prowincji nic takiego zaobserwować się nie da. Jest ogromny problem ze znalezieniem pracy w zawodzie, jak już ktoś po znajomości się gdzieś wkręci, to trzyma się kurczowo jak może, absolutnie się nie wychylając.

Potem czytam, że tyle dzieci nie chodzi na religię...i znowu sobie myślę - gdzie? U moich dzieci w klasach chodzili wszyscy...co do jednego...Teraz w liceum młoda zdecydowała, że nie będzie już chodzić i w klasie jest chyba jeszcze jedna taka osoba. To wszystko.
Obserwuj wątek
    • bib24 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 12:33
      sama sobie odpowiedziałaś, żyjesz we wschodnim skansenie.
      • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:12
        bib24 napisała:

        > sama sobie odpowiedziałaś, żyjesz we wschodnim skansenie.

        A co zlego jest w "skansenie"?
        • triss_merigold6 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:14
          Pozwiedzać można wakacyjnie, ale bez przesady, żeby pozwalał na komfort życia.
          • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:19
            Wiesz ile ludzi opuszcza mista by zyc w "skansenie"?
            Tak zwany komfort zycia to nie wszystko. A poza tym, co masz na mysli mowiac "komfort zycia"?
            • memphis90 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 16:44
              Hmm, łatwy dostęp do antykoncepcji, opieki lekarskiej (ginekolog bez sumienia), aborcji - na przykład. Partnerstwo w związku. Bezpieczenstwo dla mniejszości. Brak zrywów narodowych celem grupowego podpalenia wieży 5G tudzież kontestowania istnienia chorób zakaźnych. Brak "stref wolnych od LGBT" i innych bzdur, jakoś dziwnie typowych dla "wschodniego pasa bibilijnego"...
              • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 17:11
                memphis90 napisała:

                Brak "stref wolnych od LGBT"

                Nie dotarla do Ciebie informacja, ze to ustawka byla?
                • memphis90 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 18:17
                  Aha, taka "ustawka", że Parlament Europejski aż przyjął rezolucję w tej sprawie i wstrzymano fundusze dla 5 województw, które dopuściły się "ustawki"... Do maja 22r sądy administracyjne w Polsce unieważniły aż 9 takich "ustawkowych", "nieistniejących" uchwał.
                  www.prawo.pl/samorzad/uchwaly-anty-lgbt-uchylane-przez-sady,512739.html
                • angazetka Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 19:30
                  Nie, to były realne ustawy, dotyczące obszarów, na których żyje 30% obywateli Polski (oraz realne nalepki w "Gazecie Polskiej" z tym napisem).
                  Zapewne masz na myśli, że Bart Staszewski to nagłośnił. Ojej, jak mi przykro, nie dało się już wydawać kuriozalnych uchwał po cichu.
                  • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 20:07
                    angazetka napisała:


                    > Zapewne masz na myśli, że Bart Staszewski to nagłośnił.

                    Masz na mysli, ze B.S. to napisal i nakleil, a potem zfotografowal i wyslal w swiat?
                    I dostal intratna posadke ?

                    Wykroczenia:
                    20 marca 2021 Sąd Rejonowy w Nowym Sączu uznał, że Bartosz Staszewski nie popełnił wykroczenia, umieszczając przy wjeździe do Łososiny Dolnej tablicę z napisem „Strefa wolna od LGBT”[78]. W analogicznych sprawach wyroki uniewinniające wydały: Sąd Rejonowy w Tarnowie (wyrok z 12 kwietnia 2021 w sprawie zdjęcia z Tuchowa)[79] oraz Sąd Rejonowy w Mielcu (wyrok z 15 kwietnia 2021 w sprawie zdjęcia z Tuszowa Narodowego)[80], a Sąd Rejonowy w Lubaczowie umorzył postępowanie (postanowienie z 5 maja 2021 w sprawie zdjęcia z Lubaczowa)[81].


                    • angazetka Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 20:23
                      Mam na myśli to, co napisałam. Bart nie popełnił wykroczenia, bo - śmieszna sprawa - nagłośnił stan faktyczny, do czego miał prawo. No sorry, jak się uchwala gufffno, to trzeba się liczyć z tym, że będzie smierdzieć.
                • abecadlowa1 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 22:05
                  malgosiagosia napisała:

                  > Nie dotarla do Ciebie informacja, ze to ustawka byla?

                  Czyli Ci wszyscy radni, głosujący za uchwałami anty LGBT to byli postawieni czy jak?
        • bib24 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:19
          a gdzieś w mojej wypowiedzi był przymiotnik?
          po prostu stwierdzenie faktu i nic więcej.
          • kk345 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 16:27
            W sumie był, wschodni to przymiotnik 🙂
        • mava1 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 19:26
          >A co zlego jest w "skansenie"?

          nic. Tylko po co się dziwić, że inni (wiekszosć) żyją poza skansenem.
          • kokosowy15 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 20:15
            Czy większość? Warszawa i kilka innych dużych miast to jeszcze nie większość, ale część bardziej hałaśliwa.
            • mia_mia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 21:02
              Warszawa to jak dwa małe województwa razem wzięte, a aglomeracja jeszcze trochę kolejnego, to jednak trochę ludzi.
              • kokosowy15 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 21:59
                Trochę - to nie większość. I w SAMEJ Warszawie także nie wszyscy, a nawet nie większość to światowi pracownicy korporacji, bywali w świecie, otwarci na nowoczesność..
                • pani_tau Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 09:33
                  Bywanie w świecie nie zawsze równa się otwarciu na nowoczesność.
                  • kokosowy15 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 10:28
                    Podobnie jak wykształcenie, tytuły naukowe ( czego mamy dowody codzienne), zamoznosc, miejsce zamieszkania. Są ludzie, którzy chcą się czegoś DOWIEDZIEĆ, są też zamknięci w swojej bańce i poza nią nic ich nie interesuje, a każda opinia poza ich własną to zamach na ich wolność.
                  • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 11:06
                    To jest oczywiste. Moim zdaniem tkwienie w bańce bywa rezultatem pozostawania w określonym fizycznym otoczeniu i sądzę, że to warunek działający bardzo silnie, ale ani nie jest ani konieczny, ani wystarczający.
            • mava1 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 15.08.22, 00:37
              białostoczyzna to jednak nie tylko "Warszawa" i kilka innych duzych miast. Zostaje jakieś 3/4 Polski
        • ichi51e Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 19:33
          a kto napisał ze jest to cos złego? po prostu inne realia.
      • kropka_kom Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 12:36
        bib24 napisała:

        > sama sobie odpowiedziałaś, żyjesz we wschodnim skansenie.

        ja żyję na ziemiach odzyskanych i u nas to samo...
        • konsta-is-me Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 12:45
          A może żyjesz w swojej prywatnej, osobistej bańce ( która nie ma związku z regionem)?
          Tak też się czasem zdarza.
    • leosia-wspaniala Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 12:37
      Tak, odkryłaś świat - prowincja jest biedniejsza, ma mniej perspektyw, miejsc pracy, jest bardziej konserwatywna. Znajdź kraj, w którym jest inaczej.
      • joana012 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:10
        Wschód kraju rządzi się innymi prawami niż zachód. Mentalność też jakby inna.
        • kropka_kom Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 12:37
          joana012 napisała:

          > Wschód kraju rządzi się innymi prawami niż zachód. Mentalność też jakby inna.


          u mnie na zachidzie to samo...także nie trafiłaś
    • kropka_kom Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:16
      mam podobne obserwacje co Ty
      • kropkacom Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:17
        To jaką masz bańkę?
        • kropka_kom Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 12:40
          okolice Wroclawia...może być?
    • kicifura Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:21
      Gdzie? W bańkach innych niż twoja. Przecież to banalne.
    • mid.week Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:21
      Tak, żyjesz w innej rzeczywistości.
    • gryzelda71 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:24
      Żyję na 2scvhodzie. Mam inne obserwacje. Ale miasto woj.
    • triss_merigold6 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:24
      Skansen? Współczuję.
      Rozmawiałam niedawno z nauczycielką z niedużej miejscowości (miasto powiatowe), rozpaczliwie brakuje u nich nauczycieli przedmiotów ścisłych i anglistow.

      U syna w szkole średniej większość nie chodzi na katechezę, u młodszej (teraz V klasa) od początku nie chodziło kilkoro dzieci z nią włącznie.
      • hanusinamama Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 23:32
        Oczywiscie ze tak. Za chwile fizyki, chemii i angielkiego bea uczyć katechetki....no ale nauczyciela nie brakuje.
    • pomozeciepomozemy Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:26
      Kilka lat temu rozmawiałam z dziewczyną, której dzieciaki chodziły do szkoły gdzieś na Warmii. W szkole nauczyciel stosował absolutnie przemocowe metody, ale nikt z rodziców się nie wychylał i nie reagował, choć byli tych metod świadomi.
      • gryzelda71 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:01
        Dlaczego?
      • arkanna Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 21:11
        Gdzie Warmii do wschodu? Ale wierzę że w małych miasteczkach tak może być i to w całej Polsce
    • pani_tau Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:27
      I jeszcze długo nie będzie dało się zaobserwować ponieważ tam indoktrynacja jest bardzo skuteczna i trwała.
      Znam kilka dziewczyn z tamtych rejonów, które po studiach zostały w Krakowie, ale mentalnie i umysłowo tkwią nadal w tamtych okolicach. Być może ich dzieci będą inne, one same już swoich poglądów nie zmienią.
      • lily_evans011 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 08:55
        Pfff, to ja mam podobnie myślące znajome nauczycielki z zach-pom, mniejsze miejscowości, ale niekoniecznie wioski. I tak tkwiły w swoim skansenie przez całe studia, i nadal tkwią przez kolejne ponad 20 lat. A niby jesteśmy matecznikiem PO czy coś.
        Z jedną przestałam się odzywać po tym, jak powiedziała mi, że na czarne marsze z jej szkoły chodzą dziwki i dzieci patologii (tak się wyraziła o dziewczynkach z poznej podstawówki, cóż, cieszę się tylko że moje dziecko nie miało takich nauczycieli).
        • zwyczajnamatka Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 10:50
          lily_evans011 napisała:


          > Z jedną przestałam się odzywać po tym, jak powiedziała mi, że na czarne marsze
          > z jej szkoły chodzą dziwki i dzieci patologii (tak się wyraziła o dziewczynkach
          > z poznej podstawówki, cóż, cieszę się tylko że moje dziecko nie miało takich n
          > auczycieli).

          🤦🏼‍♀️
          Brak słów...
          • lily_evans011 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 11:08
            To była całkiem miła koleżanka i tym bardziej powinna rozumieć kwestie wojowania o możliwość aborcji, że miała duże problemy hormonalne, IV, przeżyła śmierć przedwcześnie narodzonych dzieci, miała pierdylion różnych badań. Bardzo mnie zawiodła, później przeprosiła, zaczęłyśmy niby rozmawiać, ale ten kontakt jest teraz właściwie żaden.
            • zwyczajnamatka Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 12:51
              Rozumiem cię. Też mam jedną taką koleżankę, akurat nie poszło o kwestie rozrodcze, ale o kościelno-swiatopogladowe. Niby już jest wszystko ok, ale taki ogromny niesmak mi do niej pozostał, że kontaktu praktycznie już nie utrzymujemy.
            • konsta-is-me Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 13:11
              Czasem właśnie takim osobom "pada na mózg" nieładnie mówiąc, właśnie z powodu rodzaju traumy "ja się tyle staram i nie mogę urodzić a one ..."
              Co nie jest usprawiedliwieniem rzecz jasna.
    • aga.doris Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:33
      Słynna linia Wisły dzieląca dwa światy.
      • kicifura Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:45
        U mnie ta linia przebiega wraz z granicą miasta.
      • kropka_kom Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 12:43
        a nieprawda...jestem po tej nowoczesnej stronie Wisly i u nas ppdobnie...
    • pepsi.only Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:34
      No cóż, wszystko to, o czym czytasz, a nawet więcej, czego nie wymieniłaś,
      my to mamy, w Polsce centralnej (i nie w dużym mieście, w sumie też na prowincji).
    • kropkacom Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:36
      Chwalisz się, czy żalisz? Warto aby ludzie żyjący w danych bańkach jednak ras na ruski rok ją opuścili. Najlepiej z dziećmi.
      • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:15
        kropkacom napisała:

        Warto aby ludzie żyjący w danych bańkach jednak ras n
        > a ruski rok ją opuścili. Najlepiej z dziećmi.

        No a jak nie opuszcza jak sobie zyczysz, to co?
        • bib24 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:21
          to mają węższe horyzonty.
          • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:23
            Od Ciebie?
            • bib24 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:24
              mają węższe niż by mogli mieć jakby zobaczyli trochę świata.
              • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:29
                Jest mnostwo ludzi, ktorzy widzieli "troche swiata" i jakos nie poszerzylo im to horyzontow.
                • bib24 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:30
                  może to głupki po prostu. wioskowe glupki.
                  • sundace46 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:36
                    bib24 napisała:

                    > może to głupki po prostu. wioskowe glupki.

                    Wbrew pozorom taka instytucja ma się całkiem dobrze. Niestety.
                  • kokosowy15 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 20:22
                    Miejskich głupków tam nie było? Leżenie a plaży lub przy hotelowym basenie bardzo poszerza horyzonty, jeśli odbywa się poza Polską?
            • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:27
              Od tych, którzy bańki opuszczają, dzięki czemu nie mają zawężonego światopoglądu. W każdą stronę.
              • pani_tau Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:30
                To nie do końca tak działa. Człowiek może wyjść z bańki, ale bańka z człowieka - to już niekoniecznie...
                • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:49
                  Nie o to chodzi. To nie tak, że stereotypowy religijny mieszkaniec terenów wschodnich po wyprowadzce do Wrocławia stanie się bezreligijnym intelektualistą i liberałem, ani też że stereotypowy warszawski biały kołnierzyk po przeprowadzce pod Białystok zacznie się modlić co pół godziny i głosować na kogo mu tam dobrodziej z ambony podpowie.
                  Ale jeden i drugi zobaczy i posmakuje innego świata, a być może także dostrzeże, że zamieszkują go nieco inni ludzie niż ze swojej bańki antycypował. Że w tym innym świecie istnieją rozrywki/aktywności/kłopoty inne niż znał, i że jego reakcja na nie może być inna niż by się spodziewał.
              • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:35
                Ci co opuszczaja banki od razu maja szerokie horyzonty?
                To skad powiedzenie ze z wiochy wyjedziesz, ale wiocha nigdy nie wyjedzie z ciebie?
                I co zlego z zawezonym swiatopogladem, jesli zawezenie nie dotyczy Ciebie?
                • bib24 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:37
                  masz chyba jakąś obsesję. sama zobacz, szukasz negatywnych podtekstów w neutralnych postach.
                  • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:45
                    Nie przypisuj mi obsesji. Posty nie sa naturalne, insynuuja, (niektore posty), ze ludzie z prowincji zyja w bance i maja ograniczone hryzonty. A ja pytam, jesli nawet, to co z tego? I czy ludzie mieszkajacy w miastach maja od tego automatycznie horyzonty szerokie?
                    • mia_mia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:53
                      Automatycznie nie, ale różnice między miastami i prowincją, różnice geograficzne są spore i dobrze zbadane, nie trzeba bazować na tym co nam się wydaje.
                    • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:56
                      > czy ludzie mieszkajacy w miastach maja od tego automatycznie horyzonty szerokie?<
                      Szersze. Ponieważ oddziaływuje na nich więcej bodźców niosących bardziej zróżnicowane treści.
                      Nie bez przyczyny eksplozje rozwoju intelektualnego, politycznego, naukowego odbywały się w znakomitej większości w miastach. Nie bez przyczyny prowincja jest na ogół bardziej konserwatywna (co oznacza tyle, że trzyma się starego, a boi nowego czy innego, więc później, jeżeli w ogóle, z tego "nowego" korzysta. Co moim zdaniem częściej jest stratą, ale niewątpliwie czasem bywa zyskiem).
                    • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 16:47
                      *nie sa neutralne
                • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:43
                  Nie od razu i na pewni nie "szerokie" ale szersze.
                  A złe jest to, że im węższy, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że postrzegasz świat realnie i że potrafisz trafnie przewidywać wydarzenia.
                  • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 16:55
                    langsam napisała:

                    > Nie od razu i na pewni nie "szerokie" ale szersze.
                    > A złe jest to, że im węższy, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że postrzegasz św
                    > iat realnie i że potrafisz trafnie przewidywać wydarzenia.


                    Chyba trafnie oceniac wydarzenia, a nie przewidywac?
                    Mnie ciekawi skad bierze sie w ludziach chec oceniania horyzontow innych ludzi i okazywania niezadowolenia, ze nie sa szersze? Kazdy ma horyzont na jaki go stac, czy to mentalnie, intelektualnie, czy finansowo. Czyz nie?
                    • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 17:20
                      Przewidywać na zasadzie prawdopodobieństwa.
                      Osobiście nie przeszkadza mi, że Kowalski ma horyzonty wąskie jak szpara w drzwiach, ale mi tego Kowalskiego jednocześnie żal - bo nie wykorzystuje przez to tego, co by wykorzystać mógł, bo nie rozumie tego, co mógłby pojąć.
                      Nie rozumiem, z czym masz problem co do oceniania horyzontów? Oceniamy poglądy i postawy innych, ich poziom etyki i słuszności decyzji, wybory kierunku wakacyjnego i rodzaju psa. Niby czemu akurat horyzonty, a także wąskie horyzonty prowincjusza miałyby być z tego wyłączone?
                      • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 17:42
                        Mnie Kowalskiego nie zal, bo ze swoim horyzontem waskim jak szpara w drzwiach jest rownoprawnym obywatelem swiata.

                        Ocena horyzontow ludzi ze wzgledu na miejsce zamieszkania jest karkolomne, a w dodatku ta ocena dotyczy pol Polski - " na wschod od Wisly" lub "ludzi z prowincji"
                        • mia_mia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 18:04
                          Jeśli chodzi o jednostkę można się pomylić i kogoś źle ocenić, natomiast jeśli chodzi o większe grupy statystyki są jasne i dość jednoznaczne.
                        • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 18:25
                          To jest ocena statystyczna, czyli nie odnosi się do każdego mieszkańca prowincji v. każdego mieszkańca miasta, ani do każdego obywatela każdej bańki, ale odnosi się do grup, w których częstsze są cechy/postawy/decyzje a czy b.
                          I może sobie Kowalski z dowolnej bańki być pełnoprawnym obywatelem świata, ale takim, który nie jest w stanie skorzystać pełniej z tego, co ów świat oferuje i zrozumieć go w większym stopniu, niż go pojmuje. I tyle.
                          • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 18:47
                            langsam napisała:

                            , ale
                            > takim, który nie jest w stanie skorzystać pełniej z tego, co ów świat oferuje i
                            > zrozumieć go w większym stopniu, niż go pojmuje. I tyle.


                            Ale wiesz, ze nie wszyscy chca korzystac z tego, co swiat im oferuje? I wiesz pewnie, ze kazdy czerpie z oferty swiata to, co mu najbardziej pasuje. I nie wszystkie oferty swiata sa tak bardzo atrakcyjne.

                            Pojmowanie swiata nie odbywa sie na jakiejs globalnej skali, od nizszego pojmowania do wyzszego. Kazdy ma indywidualan skale. I niech ma.
                            • mia_mia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 20:00
                              Problem zaczyna się wtedy, kiedy ludzie nie niedoceniający i nie znający różnorodności świata boją się go i zaczynają działać tak, żeby ją zniszczyć i sprowadzić do tego co sami znają i do rzeczywistości w której potrafią się odnaleźć. Wtedy czyjeś wąskie horyzonty zaczynają krzywdzić innych ludzi.
                              • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 22:35
                                mia_mia napisał(a):

                                > Problem zaczyna się wtedy, kiedy ludzie nie niedoceniający i nie znający różnor
                                > odności świata boją się go i zaczynają działać tak, żeby ją zniszczyć i sprowad
                                > zić do tego co sami znają i do rzeczywistości w której potrafią się odnaleźć.

                                Z tym sie zgodze, nawet bardzo.
                            • wbka1 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 21:53
                              Czy ty tak serio, czy może cierpisz na kompleks przekory? Oczywiście lepiej jest mieć szerokie horyzonty, by lepiej rozumieć swiat. Za chwilę wyskoczysz z pytaniem; ,, a po co?", wtedy odpowiem, że mądry człowiek nie zadaje takich pytań.
                              • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 22:44
                                wbka1 napisał:

                                > Czy ty tak serio, czy może cierpisz na kompleks przekory? Oczywiście lepiej jes
                                > t mieć szerokie horyzonty, by lepiej rozumieć swiat. Za chwilę wyskoczysz z pyt
                                > aniem; ,, a po co?", wtedy odpowiem, że mądry człowiek nie zadaje takich pytań.

                                Zartujesz? Oczywiscie, ze lepiej, ale nigdy, przenigdy nie pomysle, ze moje horyzonty sa szersze niz jakiegos chlopa spod Bialowiezy. Horyzonty sa takie, jakie doswiadczenia zyciowe. Mam szacunek dla kazdych horyzontow.
                                • wbka1 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 08:39
                                  ...i tu się poraz pierwszy z tobą zgodzę, rzeczywiscie twoje poglądy są równie szerokie jak ,, jakiegoś chłopa spod Białowieży ".
                            • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 21:57
                              Oczywiście. Ale tak samo jak jakiś koleś ze wsi pod Lublinem czy Mławą może oceniać mnie i moje horyzonty/życie/lektury/obyczaje ja mogę oceniać jego. To przecież oczywiste i nie rozumiem, przeciwko czemu w zasadzie tu się szarpiesz?
                              • kokosowy15 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 22:04
                                Znasz kolesi że wsi pod Lublinem, wiesz, co czytają, co myślą czy to tylko statystyka? Skąd wiesz, jakie szerokie mają horyzonty? Oceniasz po wczasach spędzonych w Kenii czy pielgrzymce do Rzymu, i która z nich bardziej "poszerza"?
                                • wbka1 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 22:44
                                  W większości, znakomitej większości nie czytają.
                                • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 23:25
                                  Przestań już tak komuszo bulgotać. Rozmawiamy o bańkach, a nie o jednostkach, które z baniek wystają. Pod lublinem przy miedzy może siedzieć erudyta i rensansowy umysł, a na UW ciasny umysłowo kretyn (co do tego ostatniego nie mam wątpliwości) co nie zmienia faktu, że każdy z nich będzie wystawał poza swoją bańskę społeczną.
                                  Ty na przykład jesteś zamurowany w rozumowaniu pokrzywdzonej klasy robotniczej, i nie da rady, żebyś poza nią wyściubił nos.
                            • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 13:27
                              Widziałaś taki stary film, "Miasteczko Pleasantville"?
                              • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 21:13
                                Nie wiem kogo pytasz. Jesli mnie, to tak, widzialam. Bardzo mi sie podobal.
      • manala Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:31
        Masz jakieś błędne założenia.
    • kaki11 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:43
      Ty żyjesz w swojej bańce. Różne miejsca (w internecie również) to też różne bańki, ematka też taką tworzy. I przeciętna raczej nie jest tym czym, żyją - albo o czym próbują przekonać- osoby z jakiegoś jednego konkretnego otoczenia. Tu też bym powiedziała, że pewnie jest gdzieś pomiędzy tym o czym piszesz, że czytasz a tym co sama obserwujesz. Jasne w jednym otoczeniu wychylone w jedną stronę, w innym w drugą.
    • barbibarbi Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:48
      Nieprawda, też żyję na wschodzie i mam znajomych nauczycieli, nie mają podobnych problemów, w szkołach niezapełnione wakaty, nauczyciel matematyki czy anglista to skarb, poszukiwany przez wielu dyrektorów. W liceum mojej córki 2 lata temu przyjęli jakiegoś przypadkowego matematyka, był beznadziejny i w dodatku popijał, dyrektor trzymał go mimo ewidentnego braku jakości nauczania, bo nie mógł znaleźć nikogo innego. Nadal nie znalazł, ale pijaka musiał wyrzucić, bo rodzice zrobili szum, teraz jego klasy przejęła inna matematyczka, która się nie wyrabia, bo zwyczajnie brakuje jej doby. A religia? Chyba żartujesz, większość nie chodzi, czasami chodzą jednostki. NIe wiem, może mieszkasz na jakimś innym wschodzie, albo w jakiejś zacofanej enklawie.
      • inez21 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:06
        Ja też mieszkam na wschodzie i mam te same obserwacje co autorka postu. Tu jest inny świat. Sporo podróżujemy po Polsce i widzę duże różnice.
        Złe traktowanie pracowników, niskie płacę, problem ze znalezieniem sensownej pracy no może po za służbą zdrowia. Strugi alkoholu lejące się wszędzie...Ja jak czytam o tym jak to wszyscy nie piją alkoholu a nad wodą to już absolutnie to śmiech mnie ogarnia😁😁😁 zapraszam w okolice Augustowa🤣
        No i oczywiście skrajna, zabobonna religijność nawet nie wśród ludzi ze wsi ale też z miasta na wschodzie dużego wojewódzkiego.
        Tak więc tak potwierdzam ze jest to zupełnie inny świat. Inna rzeczywistość i daleko nam do zachodu😁😁 nawet Polski nue mówiąc już o Europie🤣🤣
        • ursydia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:05
          W okolice Augustowa to akurat Warszawa zjeżdża i jej hamulce puszczają.
          Tak samo jak wyśmiewana szeptucha. Owszem kolejki samochodów do niej stoją. Z rejestracjami z Warszawy,Krakowa itp.
          Ludzie dzielą się na mądrych i głupich a nie na miastowych i wioskowych. Mnie przerażają właśnie wąskie horyzonty tych, które tu tak ubolewają wsią.
          • inez21 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:57
            W Augustowie 80% rejestracji to BI a jestem tu w sezonie letnim bardzo często😁
        • hanusinamama Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 23:34
          Poczekaj...3 lata temu u tesciowej na wsi nauczycieli nie brakowało. W tym roku angielkiego bedzie uczyła chyba katechetka. Skoro w takiej Warszawie czy łodzi brakuje anglistów, to nauczycielki ze wschodniej PL będa uciekac tutaj bo jednak realia życia inne. U nas duzo to nie da (bo ile tam u was jest) a u was zacznie brakowac
      • manala Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:28
        Ja mieszkam 100km od stolycy tongue_out
        • triss_merigold6 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:50
          Mazowsze poza Warszawą to straszna, źle skomunikowana i biedna wiocha.
          • mia_mia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:56
            Dokładnie, a jeszcze oddalając się od Warszawy na wschód to całkiem inny świat.
            • ursydia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:06
              Przeraziło cię że oddalając się od miasta w pobliże wsi nie było wieżowców? Oczywiście, że inny świat.
              • sol_13 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 18:33
                Po prostu wschodniej Mazowsze jest wyjątkowo słabe.
    • malia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:57
      Ale chwalisz się tą inną rzeczywistością czy żalisz? Bo nie mów, że dopiero teraz zauważyłaś że wschodnia prowincja jest jakby "inna"
      • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:10
        malia napisa

        Bo nie mów, że dopiero ter
        > az zauważyłaś że wschodnia prowincja jest jakby "inna"

        Jest inna, ale czy przez to gorsza? Dlaczego Polska i swiat maja byc skrojone na jedna tylko miare?
        Lubie roznorodnosc, lubie prowincje, podobnie jak lubie miasta, no moze nie wszystkie.


        • malia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:36
          Masz jakieś problemy z rozumieniem pisanego, czy kompleksy? Inna, po porostu inna, autorka sama widzi tę inność, odnosi się do opisywanej na forum rzeczywistości i widzi, że tam gdzie żyje jest inaczej. wedlug niej lepiej, bo nie ma problemu z brakiem nauczycieli.
          Ja też mieszkam na prowincji, choć w innej części kraju niż autorka, lubię tu mieszkać, ale w przeciwieństwie do niej wiem, że gdzieś jest inaczej
          • malgosiagosia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 17:01
            malia napisała:

            > Masz jakieś problemy z rozumieniem pisanego, czy kompleksy?

            Masz jakies problemy z agresja i brakiem wychowania?


            • bib24 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 17:54
              to ty wszystkim wpychasz negat, nawet w neutralne posty.
            • malia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 19:48
              Przeczytaj kilka razy cały wątek ze szczególnym uwzględnieniem tego, co sama napisałaś
    • asia_i_p Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 13:58
      To bardziej jednak kwestia wschód zachód niż wielkości miejscowości. W mojej 12 tys. Trzebnicy w sąsiedniej podstawówce mają ponad 10 wakatów, w mojej klasie na religię chodzą trzy osoby z dwudziestu dwóch.
    • mia_mia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:24
      Żyjesz w innej rzeczywistości niż ja, nawet niż Twoi sąsiedzi mieszkający w innej wsi, ale bliżej miasta gdzie jest praca. Jeśli w promieniu wielu kilometrów jedynymi pracodawcami, którzy oferują UoP i stabilne zatrudnienie są szkoła i urząd gminy to zrozumiałe, że ludzie cenią sobie taką pracę, przy czym trudno mi uwierzyć, że macie w okolicy ludzi po fizyce, chemii i podobnych kierunkach gotowych podjąć pracę w szkole od zaraz.

      Co do religii i religijności to wschód rządzi się swoimi prawami, wieś w tym rejonie to skansen pod tym względem, kościół, zabobony i szeptuchy.
      • manala Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:29
        Mieszkam w mieście. Całkiem sporym zresztą.
        • hanusinamama Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 23:36
          I nie pomyślałas, ze sporo np. anglistów cueknie do duzych miast gdzie ich brakuje?? Juz teraz uciekają ze wsi i małych miasteczek. W duzym miescie jest szansa chcoiazby na korki czy szkołę językową.
          • zwyczajnamatka Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 10:53
            W mniejszym mieście koszty życia są niższe, wątpię więc, żeby nauczyciele z małych miast uciekali do dużych. Czy małe miasteczko czy metropolia pensję dostaną taka samą.
            W miastach powiatowych też są szkoły językowe.
            • mhanutka Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 15.08.22, 07:48
              Uciekają do miast i zmieniają zawód.
        • lily_evans011 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 08:58
          A czego uczysz?
    • kadfael Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:46
      Ponad 100 lat po zaborach, a różnice ogromne. Mieszkam w mieście, gdzie bezrobocie wynosi 1,2 %. A braki kadrowe wśród nauczycieli w moim województwie ogromne. W województwie podkreślam, nie tylko dużych miastach. Z ciekawości zerknęłam na stronę kuratorium, ofert dla samych polonistów jest 8 stron. I to jest moja bańka, zupełnie inna niż Twoja.
    • joyce_byers Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 14:56
      W mojej części kraju w małej miejscowości także nie zabserwowany. Nie ma wolnych etatów nauczycielskich. Wszystko obsadzane po znajomości na zasadzie matka idzie na emeryturę to wskakuje na jej miejsce jej syn ,który skończył dokładnie ten sam kierunek co matka. Bardzo dobre znajome nauczycieli nie narzekają. Nie zauważyłam żeby nie miały na chleb. W najbliższym środowisku 9 par nauczycielskich małżeństw. 2 x do roku Turcja, kupiona działka za gotówkę ( 70- 150 tys zlotych) ,teraz wybudowane domy na kredyt. Po dwa auta za pk 40/60 tys. Nikt nie płacze,że nie ma za co kupić chleba. Dzieci wysylaja na pnozy wakacyjne. Narzekają jedynie na młodzież, że leniwa. Wiek nauczycieli 40 - 42 . lata. Mikro miasto w północnej części Polski. Może za taką samą pensje w takim Gdańsku cienko by żyli. U nas w naszym mieście żyją bardzo dobrze. A nawet o wakaty stażowe w szkole bitwa i tylko po znajomości gdzie znając dobrze dyrektora szkoły z wyprzedzeniem się urabia etat dla syna czy córki.
      W przedszkolach to samo. Jak się pojawiają oferty to znikają z prędkością światła. A już z prywatnej placówki do państwowej to dziewczyny polują latami. Ostatnio koleżanka zmieniła tak pracę wiec jestem na bieżąco.
      • sonnija70 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:06
        Polska to kraj cudow. Niby ludzie malo zarabiaja, a mieszkania za gotowke kupuja. Co niektorzy nawet dla dzieci maja po mieszkaniu. Ze o innych dobrach nie wspomne. Bieda to chyba tylko jakiejs patologii dotyczy.
        • auksencja15 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:10
          Jak działka kosztuje 70k to jakieś wygnajewo przeciez
          • joyce_byers Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:20
            Miasto 18 tys. Pisałam , że małe przecież. Działki są od 70 do 150 tys za taką samą wielkość działki w zależności, w której części obrzeży miasta.
            Miasto położone w malowniczej części Polski na północy. Wiezkosci ludzi spędza tu wakacje i urlopy.
        • langsam Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:15
          Mojej znajomej rodzice-nauczyciele (lat temu 20 z hakiem), kupili mieszkanko w Warszawie. Byli nauczycielami ale mieli też pole truskawek.
        • joyce_byers Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:25
          Też mnie to dziwi. Ceny mieszkań u nas takich w stanie deweloperskim są drogie i akurat niewspółmiernie drogie do wielkości miasta. Każdy z moich znajomych kupił mieszkanie lub wybudował dom. Biznes weselny się kręci, ludzie wyprawiają wesela po 100 tys ot tak. Biedy nie ma. Nie widać jej. A pensje nie są jakieś ą ę wysokie skoro nauczycielskie małżeństwa na etacie lub na 1,5 etatach każdy co daje 8 h dziennie roboty z 4 dzieci śmiało budują domy, jeżdżą na wakacje zagranicę i kupują całkiem znośne auta . Mikro miasto. A ceny fryzjerów to 350 -700 zl za wlosy do ramion. Serio. I nie zapiszesz się ot tam bo kolejki zapisowe. Miasteczko małe, malownicze i wcale nie biedne jak się okazuje.
          • grey_delphinum Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 17:13
            Na pewno czegoś o nich nie wiesz, bo po prostu kłania się zwykla matematyka.

            Jeśli oboje (dajmy na to) zarabiają 8 tys miesięcznie (plus 500+), to nawet jedząc szczaw i mirabelki, nie byłoby ich stać na te ekstrasy z nauczycielskiej pensji.

            Ale oczywiście, możesz łykać jak pelikan takie bzdury, nikt Ci nie zabroni.
            • triss_merigold6 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 17:55
              Ależ byłoby, wystarczy, że któreś z nich dostało w spadku albo darowiźnie kawałek ziemi. Turcję 2x w roku załatwią z dwóch trzynastek, a samochód z salonu w cenie 50-60 tys. kupią w kredycie 50/50.
        • mia_mia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 16:21
          Męża kolega bierze dopłaty z UE, dzierżawi komuś jakieś pola i żyje jak pączek w maśle, inni jego znajomi też żyją na biednej wsi, ale mają brygadę remontową i jeżdżą po Polsce, rolnicy sprzedawali ziemię i żyją z tego co za nią dostali, a szło to w miliony. Polska to nie kraj cudów, a kombinatorów.
          Naście lat temu ekipa spod Olsztyna wykańczała mi mieszkanie, okazało się, że wszyscy to bezrobotni podopieczni MOPsu, o dziwo była możliwość wzięcia rachunku.
      • marion.marion Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 15.08.22, 00:29
        Kurna, Turcja jako synonim luksusu. To nawet, ja samotna matka, w takie dno nie jeżdżę.
        • kokosowy15 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 15.08.22, 06:28
          3/4 Polaków nawet na takie dno nie stać.
        • manala Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 15.08.22, 07:25
          Mam znajomych, którzy jeżdżą po całym świecie i zdecydowanie Turcja im się podoba najbardziej....a tak, ja bym w sumie też skoczyła do takiej Turcji, ale w sezonie dla 4 osób to hmm.. drogo tongue_out
    • koralinaxxxx Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:18
      Jestem nauczycielką angielskiego, mieszkam w Szczecinie, pracy nie szukam, bo to ona mnie znajduje, powszechne są braki kadrowe w szkołach. Na religię nie chodziłam już w latach 90', nie byłam jedyna, w szkole, w której uczę większość nie uczęszcza na religię. Cała moja rodzina, znajomi są w miastach Szczecin-Poznań-Gdańsk. Nigdy nie byłam na wschodzie i mimo, że zdaję sobie sprawę z różnic, to nie mogę się im nadziwić. Podpisano: ateistka, nie tykająca alko, żyjąca na kocią łapę wink
      • ophelia78 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:32
        Siostro ze Szczecina!

        Ps. No dobra. Nie jestem ateistką. Jestem wierzącym antyklerykem. Reszta się zgadza.
        • lily_evans011 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 09:23
          Dobrze, że jesteście big_grin.
          Moze te dziewczyny po anglistyce są bardziej otwarte, czy jak?

          Ja mam sporadyczne, ale jednak kontakty, z osobami po moim pierwszym kierunku, uczącymi w szkołach, w różnych miejscowościach, część wróciła do tych miasteczek i wiosek.

          No i te polonistki 45+ to przerażająca umysłowa konserwa, zresztą już w czasie studiów takie były i kolejne 20 lat w Szczecinie niektórym za bardzo nie pomogło.

          W czasie protestów i ***** *** wyszło czarno na białym, kto jest jaki. Smutne.
    • ophelia78 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:29
      Żyjesz we "wschodniej" bańce.

      W mojej "zachdniej" jest tak: jął syn był w 1 klasie na religie chodzili prawie wszyscy. W 7 chodziło chyba 8 czy 8 osób.
      Pracije w LO - średnio z klasy na religie chodzi 5-6osob. Zdążyliśmy już zapomnieć czym są np rekolekcje wielkoostne w szkole.

      Ale w Zachodniopomorskiem w listopadowych liczeniach wiernych liczna dominicantes to coś koło 23%. I nigdy PIS nie wygrał tu wyborów.

      Inna mentalność, inne p9dejscie do wielu spraw.
    • kamin Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 15:38
      Czarnek twierdzi, że nie ma w tym roku więcej wakatów niż w poprzednichsmile
      www.wnp.pl/parlamentarny/wydarzenia/min-czarnek-wakaty-na-stanowiska-nauczycieli-sa-normalnoscia-o-tej-porze-roku-aktualizacja,611105.html

      Przypuszczam, że faktycznie są olbrzymie różnice między regionami. W dużych miastach praca w budżetówce już dawno przestała być atrakcyjna.
    • magia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 16:37
      Mieszkamy pod Warszawą. Mam 18latka na stanie i juz w przedszkolu nie byl jednym z kilku, ktorzy nie brali udziału w religii, w podstawówce ta liczba rosla z kazda kolejna klasa. W liceum na religie z jego 32 osobowej klasy chodzi chyba 8 osob.


      • marion.marion Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 16:44
        Ludzie, to religia jest już w niektórych przedszkolach?
        • magia Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 18:13
          naście lat temu u nas byla, teraz nie wiem
        • runny.babbit Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 20:38
          W niektórych to nie ma.
    • konsta-is-me Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 16:40
      Ja mam niejako na odwrot- i tak, mieszkam w "stereotypowej zachodniej Polsce"(we Wrocławiu).
      Gdzie ta homofobia ?? - CODZIENNIE widzę pary ,obydwu płci, jawnie okazujące sobie uczucia.
      Gdzie rzekomy rasizm ( zresztą sztucznie rozdmuchany albo wręcz wykreowany) ??
      Gdzie ta religijność i kościółkówosc??
      W których miasteczkach niby to "proboszcz rządzi"?
      Gdzie te dzieci chodzace na religie?
      Gdzie ci rzekomi zwolennicy PiSu?
      Albo- gdzie ten bałagan i nawał reklam na ulicach, o którym słyszę często?
      Itd, itpeitpe

      Jak czytam ematke, mam wrażenie mmieszkam w innym kraju.
      Do tego stopnia że nie wierzę czasem i myślę że koloryzuja albo zmyślają (ematki).
      I tak, żyje w pewnym sensie w bańce, ale z kolei mi się wydaje z to tutaj jest "prawdziwa Polska" a ta z forum to jakaś inna i egzotyczna.
      Więc każdy żyje w jakiejś bańce i jest przekonany że "właśnie tak tutaj jest".
      I chyba to nawet nie jest podział na "wschodnia" i "zachodnią" , często mam wrażenie że wschodnia jest taka sama jak centralna ( tylko o tym nie wie albo nie chce wiedzieć)-vide Warszawa...
      Ale i tak trochę nie dowierzam i opowieści o "Polsce B" wydają mi się przesadzone jakos.
      Czyli rzeczywiście bańka z człowieka nie wychodzi tak łatwo 😁

      Albo "to dlaczego nie zrobią jakoś inaczej?".
      Po czym myślę "może nie potrafią, może nikt nie pokazał jak, może ..."
      Choć uważam że to Warszawa porzuciła te cześć Polski ( jak zresztą chyba w ogóle cały kraj) i teraz, według mnie, dość wrednie się wyśmiewa, bo w porównaniu z np.Podkarpaciem, Warszawa wydaje się (sama sobie) "zachodnia i rozwinięta ".
      Zachodnia Polska sobie poradzi sama, bo jest do tego przyzwyczajona (a szczególnie Wrocław) i Warszawę mamy gdzieś i w sumie nie chcemy żeby się wtrącała, ale tereny na wschodzie to co innego .
      Jakoś nie wydaje mi się żeby sobie sami poradzili.Nie wiem- może mentalność inna? Z drugiej strony ciężko cóż zorganizować mając za sąsiada Białoruś czy Ukrainę.
      Można by tam przecież pięknie rozwinąć turystykę, tereny są piękne, tylko infrastruktury brakuje.
      Niech ktoś stamtąd wytłumaczy ,czemu tak jest ?
      • ophelia78 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 17:11
        Mam identycznie!
        Mieszkam w Szczecinie i dokładnie jak Ty się dziwuje gdzie ten rasizm, gdzie plebam ma jeszcze coś do powiedzenia i kto chrzci dzieci "bo co ludzie powiedzą"....
        • annaboleyn Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 17:47
          ophelia78 napisała:

          > Mam identycznie!
          > Mieszkam w Szczecinie i dokładnie jak Ty się dziwuje gdzie ten rasizm, gdzie pl
          > ebam ma jeszcze coś do powiedzenia i kto chrzci dzieci "bo co ludzie powiedzą".

          I nawet Jacyna-Witt zamknęła w końcu paszczę, nie na długo, ale jednak...
          > ...
          • lily_evans011 Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 14.08.22, 09:25
            To chwilowe, niedługo znowu z czymś wyskoczy, jak ją odwieszą... Ona musi, bo się udusi.
            A ja bardziej niż za Jacynę wstydzę się w moim mieście za Mateckiego, taki mały Hitlerek.
      • andace Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 20:37
        Bywam ostatnio w miarę regularnie we Wrocławiu i faktycznie widziałam sporo par jednopłciowych, nawet pary męskie trzymające się za ręce i okazujące sobie uczucia na ulicy. Dla mnie to był lekki szok (w sensie pozytywnym), bo w Warszawie tego nie zaobserwowałam.
        Mieszkam w NL więc dla mnie to normalne, ale do tej pory tej normalności w Polsce nie widziałam.

        Jakby jakieś inne powietrze było we Wrocławiu, miasto sprawia wrażenie dużo bardziej otwartego niż Warszawa. Może mniej ludności „przyjezdnej”?

        Mąż Holender jest zauroczony i stwierdził że jakbyśmy mieli przeprowadzić się do Polski to on proponuje Wrocław. Podróżujemy dużo po Polsce i są zdecydowanie okolice gdzie jest dużo bardziej „tradycyjnie”, miasteczka w niedziele prawie wymarłe bo wszyscy w kościele, osoby mówiące w obcym języku zwracają uwagę i nie zawsze są to przyjazne spojrzenia, może holenderski za bardzo kojarzy się z niemieckim. Przy czym nie wiem jakby to wyglądało gdybyśmy mieli inny kolor skóry.

        Obawiam się że Wrocław jest inna „bańką”.

        • konsta-is-me Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 22:00
          Myślę że to polega na tym że Wrocław jest dość młodym miastem - w sensie niedawno powstałym (jako polskie).
          I tak naprawdę wciąż go tworzymy.
          I - co ciekawe ta izolacja czy nawet trochę odrzucenie przez Warszawę -"to nie polskie miasto, przyjdą Niemce i zabiorom" ( i trochę resztę Polski- bo mamy czasem takie wrażenie) paradoksalnie niesłychanie nam pomoglo.Na początku mieliśmy trochę żalu o to, ale teraz juz niejako się czujemy "sami na swoim", niezależni i nie mamy tych obciążeń.
          Więc siła rzeczy jesteśmy dużo bardziej otwarci na Europę ,ogólnie mowiac i na sąsiednie kraje. Trochę na zasadzie Jakas wymiana "świeżej myśli" jest, jakby więcej kontaktów, pomysłów,sama nie wiem jak to opisać 😄
          Nie mamy tego poczucia "izolacji od Europy/Zachodu" o której ciągle słyszę, i co mnie irytuje "jak to nam daleko, jaka to Polska jest wschodnia"- no kurde, moja Polska nie jest "wschodnia"- w sensie mentalności.
          • niemcyy Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 22:15
            Ciekawe, ładnie opisane smile
        • annaboleyn Re: Żyję w jakiejś innej rzeczywistości... 13.08.22, 22:03