cybula12
25.08.22, 09:43
Od lat ta sama fryzjerka. Zawsze przepiękny, subtelny piaskowy blond. Niestety tym razem wyjechała i przekazała mnie świeżo przyjętej do pracy dziewczynie. Miała rozpiskę- jaki%, co i jak. Niestety spartoliła kolor- zamiast subtelnego piasku wyszła ohydna platyna. Mam normalnie białe włosy. Przy cięciu- też dramat, spięta, zdenerwowana- też jest do poprawki. Pracowała bardzo wolno, bez wyraźnej wprawy, zrobiła takie opóźnienie, że w międzyczasie przyszła inna klientka i czekała na swoją kolej, a fryzjerka zdenerwowała się jeszcze bardziej. Efekt- opłakany, a ja podczas wizyty czułam straszny dyskomfort. Szefowa a zarazem moja fryzjerka- jest do soboty na urlopie, oczywiście powiedziałam w recepcji co o tym myślę i zażądałam poprawki. Mają dzwonić, gdy wróci szefowa. Kochane co zrobić, gdy ona nie zgodzi się na poprawkę, albo zacznie mi wmawiać, że jest ok? I czy białe włosy da się jakoś uratować?