Dodaj do ulubionych

Nie wiem o co chodzi.

05.09.22, 08:50
Bliska koleżanka z okresu studiów (obecnie 35++), z którą utrzymuje od tamtego czasu świetny kontakt nagle przestaje się do mnie odzywać. W ostatniej rozmowie telefonicznej zaprasza do nowo zakupionego domu, " musisz koniecznie wpaść zobaczyć jak się urządziliśmy" , ja odpowiadam, że chętnie, ale obecnie mam duży projekt i jestem w czarnej du.... , dam znać jak będę miała czas (częściej odwiedzałam ją ja, niż ona mnie z przyczyn logistycznch). Kilka tygodni po tej rozmowie piszę do niej luźną wiadomość na whats app o jakiejś pierdółce i luźne pytanie, a ona zero odzewu. Jako, że od zawsze ma problemy z migreną, od wielu lat opanowane i nie dające objawów, już wcześniej sporadycznie zdarzało jej się nie odpisywać na moje wiadomości. Ja to zwalałam na karb migreny, (mimo, że migrena opanowana) i nie robiłam problemów, a ona prędzej, czy później się odzywała. Ale teraz mija 6 miesięcy ciszy od mojej wiadomości na którą nie odpisała. Nie wiem o co chodzi, co się stało. Nic złego nie powiedziałam, nie zrobiłam. Nie mamy wspólnych znajomych, którzy mogliby być podejrzani o próby skłócenia nas. Wczoraj zapytałam przez wiadomość na whats app, gdzie widzę, że wiadomość odczytano, co się stało, że przestała się odzywać i na to również nie odpowiedziała. Jestem w szoku, wręcz zbieram szczękę z podłogi. Chciałam zadzwonić zapytać o co chodzi, ale kurde co to za akcje, w taki sposób traktować ludzi. Co byście zrobiły?

Koleżanka bezdzietna, fajna, szczera, wyluzowana dziewczyna.
Obserwuj wątek
    • purchawka2020 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 08:56
      To my mamy wiedzieć?
      Zadzwoń do wspólnych znajomych i zapytaj o co chodzi a jak nie macie takowych - to jej zapytaj i przeproś ( co ci szkodzi).
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 08:57
        Ale ja nie mam za co przepraszać. Nic nie zrobiłam.
        • purchawka2020 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:43
          Nie szkodzi.
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:49
            Chyba żartujesz 😳😱
        • basiastel Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 21:04
          Możesz sobie nie zdawać sprawy, że jednak coś zrobiłaś. To częste, ja niedawno zupełnie świadomie ignorowałam wszelkie sygnały od koleżanki, bo od dłuższego czasu mnie irytowała. Stwierdziłam, że znajomość nie rokuje i postanowiłam ją zakończyć. Nie byłyśmy bardzo blisko, więc nawet nie widziałam potrzeby jej coś wyjaśniać. Jak Ci na koleżance zależy, to zadzwoń i się wyjaśni.
      • georgia.guidestones Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:39
        Za co przepraszac, za to że probuje sie odezwac, czy za to, że pyta? 🤷‍♀️
    • primula.alpicola Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 08:59
      Pewnie chodzi o te odwiedziny w nowym domy, o których właściwie zapomniałaś.
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:03
        Ale żeby się aż przestać odzywać o to, mimo, że jej wyjasniłam, że jestem strasznie zawalona robotą i jak tylko będę miała więcej czasu, to wpadne.
        • primula.alpicola Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:10
          Wygląda na przewrażliwienie, ale to Ty ją znasz, ja nie.
        • bene_gesserit Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:10
          Są kobiety dla których nowy dom to jak nowe dziecko. Teraz weź sobie wyobraz, że nie chciałaś zobaczyć nowego bombelka. Nic dziwnego, że jest obraża majestatu.
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:19
            Ale w ostatecznym rozrachunku, to ja ją odwiedzam 10 razy częściej, bo logistycznie mi pasuje po drodze. I na upartego też bym mogła zakończyć znajomość, bo mnie za rzadko odwiedza. Nóż kurde zawsze można znaleźć pretekst aby mieć focha, ale chyba nie o to chodzi.
            • primula.alpicola Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:38
              Ale to Ty ją znasz i wiesz czy zależy ci, czy nie, na podtrzymaniu znajomości.
              • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:46
                Mi zależy, owszem, ale ja z wiekiem stałam się bardziej wyluzowana jeśli ktoś nie poświęca mi tyle czasu, ile bym chciała. Były momenty, że ja powinnam się obrazić, ale były też takie, które ona może uznać za powód do focha. Jednakowoż ja dawałam bardzo dużo od siebie, bo często dzwoniłam, pisałam, częściej odwiedzałam. Nie wiem co mam zrobić.
                • aqua48 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:54
                  pink_peonies napisała:

                  > Mi zależy, owszem, ale ja z wiekiem stałam się bardziej wyluzowana

                  A ona nie.

                  > ja dawałam bardzo dużo od siebie, bo często dzwoniłam, pisałam, częściej odwiedz
                  > ałam.

                  No i najwyraźniej koleżanka przyzwyczaiła się, że tak ma być.

                  > Nie wiem co mam zrobić.

                  Nic nie rób.
                  • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:00
                    To znajomość zdechnie, bo mam wrażenie, że ona nie widzi swojej winy. Zafiksowała się na tym, czego ja nie zrobiłam. Tylko o tym wszystkim można normalnie porozmawiać, a nie jak dzieciak przestać się odzywać. Liczy na to, że będę dzwonić i dopytywać, ale co się stało, co się stało, prosze powiedz co się stało?
                    • aqua48 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 14:45
                      pink_peonies napisała:

                      > To znajomość zdechnie, bo mam wrażenie, że ona nie widzi swojej winy.

                      A na czym polega JEJ wina? Zaprosiła Cię do nowego lokum. TY natomiast odezwałaś się dopiero po kilku tygodniach. Poczuła się przez Ciebie zlekceważona. Jakoś się jej nie dziwię.

                      > Tylko o tym wszystkim można normalnie porozmawiać

                      Do rozmowy potrzeba dwóch stron. Jak widać koleżanka wcale nie chce teraz z Tobą rozmawiać. Daj jej spokój.
                • jednoraz0w0 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:23
                  Tzn jak często dzwoniłaś i pisałaś, bo z wątku wynika, źe raz na pół roku?
        • laura.palmer Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:51
          Są tacy ludzie. Ja straciłam koleżankę po tym, jak nie pojechałam na jej wesele w Wygwizdowie Pierdacznym (700km ode mnie, dojazd lekko licząc 8 godzin), które było organizowane na ostatnią chwilę, bo jej się sala zwolniła. Zaproszenie dostałam 3 tygodnie przed imprezą, przeprosiłam grzecznie, że niestety nie mogę przyjechać, gdyż mam akurat rozgrzebany remont. Obraziła się, przestała odzywać i skreśliła mnie z listy znajomych. No cóż. big_grin
    • eriu Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:01
      Spróbuj zadzwonić. Jeśli nie wyjdzie to nie wyjaśnisz sprawy. Ale możesz spróbować podpytać znajomych czy nie miała jakiegoś wypadku.
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:06
        Gdyby miała wypadek jej mąż by mi napisał, albo zadzwonił. Ma mój numer telefonu i kontaktował się już wczesniej ze mną np.robiąc jej imprezę niespodziankę.
    • olkka_99 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:08
      Może ma jakieś problemy, o których nie wiesz i nie ma głowy do odpisywania. Albo wraz z nowym domem rozpoczęła nowy rozdział, w którym nie ma msc dla ciebie (słabe, ale mi się zdarzylo kiedys że strony "przyjaciółki"). Albo poznała kogoś i zapomniała o całym świecie. Generalnie nie szukaj winy w sobie, bo nie ma sensu. W czasach noszenia smartfonow przy tylku 24/7 jeśli ktoś nie odpisuje, to znaczy że nie chce odpisać.
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:15
        No chyba tak, bo gdyby jej zależało na wyjaśnieniu sytuacji, odpisałaby na moje pytanie co się stało.
    • furiatka_wariatka Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:16
      Pewnie zwyczajnie w świecie przeoczyła wiadomość, zadzwoń i zapytaj co słychać, czy wszystko dobrze, jak przeprowadzka itd
    • wbka1 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:17
      Uznała, że zignorowałaś jej wiadomość o zakupie domu, która to inwestycja była decyzją życia, dlatego wykreśliła cię z osób bliskich i życzliwych. Przyznaj sama, że wypadało znaleźć chwilę w zapracowanym życiu, by móc cieszyć się wraz z koleżanką jej sukcesem.
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:23
        Gdy mi rodziły się dzieci ona również nie przyjechała zobaczyć bombelkow, więc nie uważam tego, że nie zobaczyłam domu za jakiś straszne faux pas.
        • primula.alpicola Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:39
          Aaa, czyli mamy drugie dno.
          Zrewanżowałaś się zatem. Co dalej?
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:49
            Aż tak, to nie. Odwiedziłabym ją jak najbardziej. Ale też nie uważałam, że powinnam wszystko rzucić i lecieć.
            • aqua48 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 09:58
              pink_peonies napisała:

              > nie uważałam, że powinnam wszystko rzucić i lecieć.

              A ona najwyraźniej uważała.
              Patrzysz na koleżankę i opisujesz ją tak jakby była Tobą, a nie jest. Jest zupełnie inna i ma prawo zerwać z Tobą relację nawet z powodu który Ty uznasz za głupi, błahy, lub bezsensowny..
              • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:05
                Oczywiście, jeśli chce przekreślić prawie 20 lat przyjaźni, to ma do tego pełne prawo. Był czas, że miała bardzo mocne stany migrenowe i to ja woziłam ją po szpitalach, po lekarzach, odwiedzałam w szpitalu po operacji.
                • aqua48 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 14:47
                  Strasznie jesteś zafiksowana na sobie i swoich zaletach, a punktujesz wady koleżanki. Po co Ci ta znajomość?
            • banicazarbuzem Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:01
              A nie pomyślałaś, że w jej życiu coś się wydarzyło i nie ma siły na kontakty z innymi? Może zmarł jej mąż, może ona ma depresję?
              Zadzwoń albo napisz, że się martwisz.
              Ale widzę, że suma ci na to nie pozwala, lepiej założyć, że się obraziła
            • jednoraz0w0 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:26
              Ależ nie musiałaś rzucać i lecieć, mogłaś na tym whatsappie z nią na wideo pogadać przez piec minut, ty byś jej pokazała bombelki, ona tobie dom, jako przedsmak wizyty.
    • turzyca Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:03
      >Ale teraz mija 6 miesięcy ciszy od mojej wiadomości na którą nie odpisała. Nie wiem o co chodzi, co się stało. Nic złego nie powiedziałam, nie zrobiłam.
      >Wczoraj zapytałam przez wiadomość na whats app, gdzie widzę, że wiadomość odczytano, co się stało, że przestała się odzywać i na to również nie odpowiedziała. Jestem w szoku, wręcz zbieram szczękę z podłogi.


      No to teraz już możesz sobie zapisać, że zrobiłaś coś złego, bo serio, jakby mi ktoś po sześciu miesiącach od poprzedniej wiadomości wysłał wiadomość z fochem, że odczytałam, a nie odpisałam, to bym zakończyła znajomość. Zdarza się, że się coś przeczyta, ma się odpowiedzieć, potem coś wypada i wiadomość wisi. Nie z powodu złych intencji tylko dlatego że po prostu dorosłe życie ma swoje prawa. Nie wiesz, co u niej się przez te pół roku działo, rodzice mogli jej zachorować, mąż mógł mieć wypadek, mogło się okazać, że w nowokupionym domu są skopane instalacje i musieli znaleźć majstrów na już, pruć ściany, wymieniać, tynkować, malować, o przestawianiu mebli itd nie mówiąc.
      Mogłaś napisać coś w stylu "cześć Kaśka, masz ochotę na kawę z okazji końca wakacji?/wróciłaś z wakacji? Masz ochotę na kawę?", miło, proponujesz niezobowiązującą rozrywkę. A Ty strzeliłaś focha.
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:10
        Możesz odczytać i nie mieć czasu odpisać, ale za 2,3,4,albo 20 dni nic nie stoi na przeszkodzie, aby odpisać: " sorry Kaśka, ale mam w domu remont, chorego męża, wypadek, czy rozwód i dopiero teraz jestem w stanie odpisać. Skontaktuje się z tobą jak mi się to wszystko uspokoi, bo nie mam głowy" . No ludzie, szanujmy się.
        • turzyca Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:16
          Dla mnie elementarnym szacunkiem wobec przyjaciół jest świadomość, że mają swoje dorosłe życie i że ja nie jestem na czubku ich piramidy ważności, bo jednak najpierw są przynajmniej dzieci oraz zazwyczaj małżonek. A elementarnym szacunkiem wobec ludzi jest przyjmowanie, że więcej przykrości robią przez brak pomyślenia niż na złość.
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:20
            Ale na boga, tu chodzi o 6 miesięcy ciszy. O jakim czubku piramidy ważności ty mówisz???
            • banicazarbuzem Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:27
              Wiesz, ja jak zachorowałam na nowotwór to nie byłam w stanie odpisywać na wiadomości, czas leciał a mi z głowy wylatywało że nie odpisałam. Taki lajf, wtedy miałam poważniejsze sprawy na głowie
              W tym czasie zmarła też nagle moja siostra i wszystko inne zeszło na bardzo daleki plan
              • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:35
                Rozumiem i bardzo mi przykro, że cię to spotkało, ale ja wczoraj odezwałam się, zapytałam i tak jakby zostałam olana po raz drugi.
                • banicazarbuzem Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:45
                  To jest twoja interpretacja, że zostałaś olana.
                  I chyba treść twojej wiadomości to były raczej pretensją niż troska więc się nie dziw, że nie odpisała
            • turzyca Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 14:19
              Z każdym wpisem potwierdzasz, że moje zasady oszczędzają mi użerania się z ludźmi z przerostem ego i nadmiernego poczucia własnej ważności.
              • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 14:25
                A ty z każdym wpisem utwierdzasz mnie w przekonaniu, że toksycznych ludzi należy omijać szerokim łukiem.
                • turzyca Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 14:40
                  Toksyczna, bo nie ojojojałam tego, że dorosła kobieta strzela fochy? Że rozlicza komunikację? Że zakłada premedytację, zamiast przyjąć wersję milszą dla obydwu stron, że to było niedopatrzenie? Jeśli tak wygląda Twoja życzliwość i zaufanie, które są przecież podstawą przyjaźni, to panie boże, chroń mnie od takich przyjaciół, z wrogami sama sobie poradzę.
                • anorektycznazdzira Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:13
                  toksyczne to jest oczekiwanie, że każdy ma tak jak ja i nie inaczej,
                  na przykład że jeśli mnie się nic złego nie przytrafiło i nie kontaktuję się, bo jestem zarobiona, to nikomu na świecie już nic się nie mogło przytrafić

                  takie osoby nie potrafią być prawdziwymi przyjaciółmi ani nawet dobrymi koleżankami i ogólnie bez sensu się z nimi zadawać
                • panna.nasturcja Re: Nie wiem o co chodzi. 06.09.22, 18:28
                  I dlatego właśnie koleżanka Cię omija.
            • angazetka Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 16:50
              Ty też się te sześć miesięcy nie odzywałaś.
        • tojaba Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:42
          pink_peonies napisała:

          > Możesz odczytać i nie mieć czasu odpisać, ale za 2,3,4,albo 20 dni nic nie stoi
          > na przeszkodzie, aby odpisać: " sorry Kaśka, ale mam w domu remont, chorego mę
          > ża, wypadek, czy rozwód i dopiero teraz jestem w stanie odpisać. Skontaktuje si
          > ę z tobą jak mi się to wszystko uspokoi, bo nie mam głowy" . No ludzie, szanujm
          > y się.

          W poście startowym napisałaś, że Cię zapraszała do nowego domu, a Ty obiecałaś dać znać, kiedy będziesz miała czas. Po kilku tygodniach wysłałaś do niej na WhatsAppie wiadomość o "jakiejś pierdółce" i 6 miesięcy czekałaś na odpowiedź. Ani razu nie przyszło Ci do głowy, żeby po prostu zadzwonić? Nie miałaś czasu? Co za dziwna relacja.
          I jeszcze wspominasz, że tyle jej kiedyś pomagałaś, a ona taka niewdzięczna.
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:51
            Świat się nie konczył, że musiałam rzucić wszystkie swoje sprawy i biec w odwiedziny. Co za znaczenie, czy pojadę w marcu, kwietniu, czy innym maju. Obiecałam przyjechać i tyle.
            • banicazarbuzem Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:20
              A dla niej widoczne nie ma znaczenia czy ci odpisze czy nie
            • tojaba Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:32
              pink_peonies napisała:

              > Świat się nie konczył, że musiałam rzucić wszystkie swoje sprawy i biec w odwie
              > dziny. Co za znaczenie, czy pojadę w marcu, kwietniu, czy innym maju. Obiecałam
              > przyjechać i tyle.


              Jak daleko od siebie mieszkacie?
            • alicia033 Re: Nie wiem o co chodzi. 06.09.22, 13:13
              pink_peonies napisała:

              > Co za znaczenie, czy pojadę w marcu, kwietniu, czy innym maju. Obiecałam
              > przyjechać i tyle.


              Aha.
              To równoważnie przyjmij, że dla twojej koleżanki nie ma znaczenia, czy odpisze ci w październiku, listopadzie czy innym grudniu. Kiedyś ci odpisze i tyle.
            • panna.nasturcja Re: Nie wiem o co chodzi. 06.09.22, 18:30
              No obiecałaś. Po czym nie odzywałaś się pół roku. I dziwisz się, że koleżanka ma dość czekania?
        • jednoraz0w0 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:28
          pink_peonies napisała:

          > Możesz odczytać i nie mieć czasu odpisać, ale za 2,3,4,albo 20 dni nic nie stoi
          > na przeszkodzie, aby odpisać: " sorry Kaśka, ale mam w domu remont, chorego mę
          > ża, wypadek, czy rozwód i dopiero teraz jestem w stanie odpisać. Skontaktuje si
          > ę z tobą jak mi się to wszystko uspokoi, bo nie mam głowy" . No ludzie, szanujm
          > y się.
          Ale ty tez mogłaś i tego nie zrobiłaś. Napisałaś ze masz czarna dziure a potem odezwałeś się dopiero po pół roku i to nie dlatego ze dziura się skończyła tylko z fochem.
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:44
            Nie, nie, nie. Umknęło ci, że po zaproszeniu do odwiedzin napisałam wiadomość o bzdurach, z jakimś bzdurnym pytaniem, na którego ona już nie odp. I następnie wiadomość po pół roku.
            • panna.nasturcja Re: Nie wiem o co chodzi. 06.09.22, 18:31
              A dlaczego napisałaś wiadomośc o bzdurach zamiast napisać, że już możesz wpaść?
              Przecież olałaś jej zaproszenie i pół roku milczałaś.
      • mallard Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:32
        turzyca napisała:

        > jakby mi ktoś po sześciu miesiącach od poprzedniej wiadomości wysłał wiadomość z fochem, że odczytałam, a nie odpisałam,

        Masz chyba pewien problem ze zrozumieniem słowa pisanego, prawda? W którym miejscu pink pisze, że wysłała koleżance wiadomość z pretensjami, że przeczytała, a nie odpisała?
        • turzyca Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 14:10
          Jest jedna osoba na całym świecie, u której toleruję rozpoczęcie rozmowy/wymiany wiadomości od "czemu się przestałaś odzywać". I jest to moja własna, rodzona matka. Ale zgrzytam zębami za każdym razem. Nie cierpię tej pasywno-agresywnej zagrywki, jakby nie można było normalnie powiedzieć "zastanawiam się co u Ciebie słychać", "masz czas pogadać" czy zgoła "stęskniłam się, dawno nie gadałyśmy". Cała reszta po takiej akcji, jak opisana przez Piwonie, wylatuje z mojej listy osób, z którymi podtrzymuję kontakt. Takie strzelanie fochów, że ktoś śmiał nie odpisać, zapomnieć, nie potraktować dość serio, zdecydowanie zniechęca mnie do przyjaźni. Kontakty odbywane z drylem wizyt dyplomatycznych między wrogimi sobie mocarstwami to nie moja bajka.
    • tojaba Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:04
      Może ma po prostu jakiś projekt i nie ma czasu na whatsappy.
      Zadzwoń.
    • pani_tau Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:10
      Skoro minęło sześć miesięcy i żadna nie odczuła potrzeby kontaktu to spokojnie możesz zaczekać kolejne sześć. I kolejne też.
    • runny.babbit Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:13
      Nie ma sensu rozkminiac o co jej chodzi, sedno jest takie że przez tak długi czas nie brakowało jej ciebie. Najwyraźniej nie traktuje ona tej znajomości tak poważnie jak ty. Rozumiem że to może boleć, ale pamiętaj że ludzi nie zmienisz, możesz co najwyżej zmienić swoje podejście.
      • balladyna Re: Nie wiem o co chodzi. 06.09.22, 11:22
        Autorka też tak traktuje tę znajomość. Sześć miesięcy czekała, żeby spytać, dlaczego koleżanka się nie odzywa. Trudno to nazwać poważnym traktowaniem znajomości. Nie rozumiem więc, skąd ten dąs.
    • lauren6 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:14
      Pewnie była zabiegana, zajęta urządzaniem domu i zapomniała odpisać. Po prostu napisz jeszcze raz lub zadzwoń, bez specjalnego analizowania intencji i wymyślania miliona scenariuszy.
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:18
        Chyba żartujesz. Skoro nie ma czasu, ani ochoty na kontakt, to ja się nie będę narzucać.
        • primula.alpicola Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:48
          Zatem nic nie rób i pozwól "przyjaźni" umrzeć.
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:59
            Przyjaźń zabiła ona i to z premedytacją. Miała szereg możliwości rozwiązania tej sytuacji, a wybrala najgorszą. Mogła napisać jak dorosła kobita, że przestała ją satysfakcjonowac nasza znajomość i żegna się.
            • memphis90 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:32
              Serio? Oficjalne „zerwanie”…?
            • anorektycznazdzira Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:15
              big_grinbig_grinbig_grin o matko, zrobiła mi dzień tym postem!!!
        • alexis1121 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:55
          Przecież już się narzuciłaś- napisałaś po pół roku ciszy. Dla mnie twoja koleżanka byłaby już obcą osobą. Teraz ona ma satysfakcję, a ty cierpisz.
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:14
            Mam ochotę wyrzucić ją z kontaktów na whats app.
            • pade Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:31
              Aha. I to TY jesteś ta dojrzała.
              I z fejsa ją usuń, koniecznie!
            • anorektycznazdzira Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:16
              A co Ciebie powstrzymuje?
            • panna.nasturcja Re: Nie wiem o co chodzi. 06.09.22, 18:32
              Niesamowite, że teraz już w podstawówce się domy kupuje.
        • pade Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:31
          pink_peonies napisała:

          > Chyba żartujesz. Skoro nie ma czasu, ani ochoty na kontakt, to ja się nie będę
          > narzucać.

          Ty też nie miałaś czasu.
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:41
            Ty chyba nic nie rozumiesz.
            • pade Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:48
              Nie rozumiem, że Twój brak czasu jest uzasadniony, a jej nie jest?
              • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:04
                Mam dwójkę dzieci, ona jest bezdzietna, a to ja bylam bardziej zaangażowana w tę znajomość i dawałam więcej od siebie. Oczywiście nie jestem kryształowo czysta, bo zdarzyły mi się "wpadki". Ale również miałabym powody, aby obrazić się na nią/ zakończyć znajomość.
                • arabelax Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 13:23
                  Bezdzietna lambadziara to ma oceany czasu, niw to co Ty matka dzieciom.
                  • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 13:27
                    Tak, ma więcej czasu niż matki dzieciom. I chociazbys nie wiem jak zaklinała rzeczywistość taka jest prawda.
                    • anorektycznazdzira Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:18
                      A skąd wiesz ile ona ma czasu skoro nie gadałaś z nią ponad pół roku?
                      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:38
                        Na podstawie prawie 20 letniej bliskiej znajomości? Pomyśl moze trochę co?
                        • anorektycznazdzira Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:41
                          Życie może się zmienić o 180 stopni w jeden dzień- przyznaj, że jesteś trollem, a nie pospolitą idiotką, wszyscy się ucieszymy, że poprawnie typowaliśmy.
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 13:03
            Nie miałam czasu odwiedzić, ale napisać czas miałam. Ile zajmuje napisanie wiadomości?
            • panna.nasturcja Re: Nie wiem o co chodzi. 06.09.22, 18:34
              Trudno powiedzieć, Tobie zajęło pół roku.
    • pyza-wedrowniczka Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:26
      Zadzwoniłabym. Ja nie jestem jak większość ematek szybka do skleślania ludzi. Po prostu bym zadzwoniła i zapytała, co się dzieje i czy wszystko ok.
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:31
        Napisałam wczoraj, co się stało, że przestała odpowiadać na moje wiadomości. Nie odpisała. Wiadomość odczytała. Pewnie nawet nie odbierze jak zadzwonię.
        • pyza-wedrowniczka Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:59
          Ale to zadzwoń zamiast czekać na odpowiedź. Używam messangera do 90% swojej komunikacji, ale jak coś jest istotnego, to lepiej zadzwonić. I nie nazwałabym tego kajaniem się przed kimkolwiek, bo nie wiemy, co się zadziało w życiu koleżanki i czy ma powód czy nie.
        • georgia.guidestones Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:53
          pink_peonies napisała:

          > Napisałam wczoraj, co się stało, że przestała odpowiadać na moje wiadomości. Ni
          > e odpisała. Wiadomość odczytała. Pewnie nawet nie odbierze jak zadzwonię.
          Ale dlaczego od razu zakladasz, że nie odbierze? Zadzwon, to sie przekonasz. A jak nie chcesz dzwonic, to olej i sie zajmij czyms bardziej pożytecznym niż zakladanie gimbazjalno-dramakłinowych wątasków.
      • nevertheless123 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:45
        To nie jest skreślanie ludzi, tylko kajanie się przed osobą, która ma fochy jak rozkapryszony bachor.
        • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:56
          No otóż to. Dojrzały człowiek nie zachowuje się w ten sposób. Zawsze można porozmawiać i oczyścić atmosferę, albo zwyczajnie napisać " słuchaj stara uważam, że nasza przyjaźń dobiegła końca i lepiej będzie jak damy sobie spokój. Ale do tego trzeba mieć jaja.
          • nevertheless123 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:16
            Zgadzam się i rozumiem, bo sama nieraz przerabiałam dziecinady podobnego kalibru.
            Natomiast spora część społeczeństwa dalej uważa, że toksycznym ludziom (bo tak to niestety trzeba nazwać) jesteśmy winni naszej energii i czasu, żeby za nimi biegać i w ten sposób wspierać ich manipulatorskie zachowana. Dla mnie ta sytuacja jest jasna - Ty nie zrobiłaś niczego złego, próbowałaś jeszcze kilkukrotnie nawiązać kontakt, co zostało bez odpowiedzi. Więcej się zrobić nie da.
          • memphis90 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:35
            W sensie powinnam teraz napisać do wszystkich dawnych znajomych, z którymi z biegiem czasu się rozluźnilo dramatyczne esemeski z brutalnym „żegnaj, nasza znajomość dobiegła końca”…?
          • muireade Re: Nie wiem o co chodzi. 06.09.22, 18:49
            Kobiety tradycyjnie nie posiadają jaj.
      • anorektycznazdzira Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:19
        to może sobie przeczytaj, co jej większość ematek napisała
    • olkka_99 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:34
      Opowiem wam historie o mojej "przyjaciółce". Znajomość od gimnazjum, potem regularne kontakty, spotkania, wyjazdy wspólne. Pewnego dnia ONA zaprosiła mnie na kawę, gdy już szykowałam się do wyjścia zadzwoniła, że cośtam jej się stało w mieszkaniu, jakas awaria i odwołuje, było słychać że jest na zewnątrz, gdzieś się spieszy. Tego samego wieczora wrzuciła na FB zdjęcia z imprezy w innym mieście. Hmm... nie mogła po prostu powiedzieć, ze wyjeżdża na spontanie? Od tamtego dnia minęło 7 lat, nie odpowiadała na żadne moje wiadomości, po 5 latach milczenia złożyła mi życzenia na FB, nie odpisałam...

      Druga znajomość - najbliższą przyjaciółka przez całe LO, no siostra po prostu, platoniczna przyjacielska miłość i szok, że można się przyjaźnić i rozumieć aż tak. Dałabym sobie za nią ręce uciąc. Wyjechałam na studia, dzwoniłam, pisałam (zawsze ja), po kilku tyg od mojego wyjazdu pierwsze spotkanie i... zachowywała się jakby była obrażona, spotkanie było w bardzo dziwnej, chłodnej atmosferze, miałam wrażenie, że ma do mnie żal (że wyjechałam?). Kilka lat później spotkałam na ulicy jej siostrę, zapytałam co u A., siostra popatrzyła na mnie bardzo dziwnie, z jakąś dziwna miną, wiedziałam, ze coś jest nie tak, ale już nie miałam ochoty wnikać, o co tak wielka obraża się rozegrała...

      Generalnie bardzo bym chciała w tych 2 przypadkach usłyszeć relacje drugiej strony. Bo ZA CHOLERE nie wiem, co się im stało?
    • szmytka1 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:35
      Brzmi jak historyjka mojego przedszkolaka. A bo Maja już mnie nie kocha, bo Maja teraz kocha tylko dziewczynki. A Alan powiedzial że już mnie nie lubi, a ktoś tam już się ze mnie bawi... I ja wtedy mam pocieszać 😁
      • samawsnach Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:27
        Taka różnica, że przedszkolak myśli jak przedszkolak właśnie. Tu mowa o dorosłych kobietach i owszem, podobnie jak autorka wątku myślę, że coś jest nie tak, w taki sposób wymiksować się z nieobojętnej jakby nie było relacji. Też mam jedną taką koleżankę, co koniec znajomości załatwiła wywaleniem mnie ze znajomych z FB. Do dziś nie wiem, o co jej chodziło i w zasadzie po takim jej pomyśle nie miałam zamiaru tego ustalać.
        • pyza-wedrowniczka Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:33
          W ogóle to nigdy nie wyrzuciłam nikogo ze znajomych na Facebooku. Mam tam pewnie mnóstwo ludzi, z którymi nie gadałam latami.
    • madame_edith Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:40
      Wydaje się, że koleżanka jasno choć dziecinnie komunikuje, że nie chce dalej z Tobą kontaktu. Przykre, słabe, że tak bez słowa wyjaśnienia, ale co poradzisz…
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:44
        Czy w takim razie powinnam ją usunąć z kontaktów na whats app'ie? Skoro nie chce mnie znać...
        • madame_edith Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:08
          Jak Ci to pozwoli zamknąć temat to pewnie. Nie wnikaj w fochy obcych dorosłych bab, szkoda życia.
    • nevertheless123 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:41
      A mnie by się absolutnie nie chciało ani wnikać, ani domyślać, o co pani ma focha. Uważam, że ludzie nie potrafiący jasno komunikować swoich potrzeb i stosujący szantaż emocjonalny/karanie milczeniem nie nadają się do mojego kręgu bliskich znajomych.
      Jeśli wypadek czy pobyt w szpitalu są wykluczone, to nie robiłabym nic, bo w końcu teraz jej kolej na kontakt.
    • m_incubo Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 10:58
      Ty ją znasz 20 lat, więc ty będziesz wiedzieć czy jest foszasta, lubi się obrażać, łatwo ją byle czym urazić itp. czy przeciwnie i dlatego sytuacja jest typowa/nietypowa.
      Ja mam koszmarną alergię na ludzi z serii "domyśl się sama", więc olałabym temat zupełnie, bez wnikania w przyczyny. Gdyby się odezwała, rozmawiałabym normalnie, ale kontakty raczej rozluźniłabym na dobre.
      Mam dużą tolerancję na rzadki kontakt, zabieganie, zapominanie, ale wśród znajomych mam wyłącznie osoby, które potrafią otworzyć gębę, a nie załatwiają jakiekolwiek sprawy milczeniem.
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:07
        W stosunku do mnie zawsze była otwarta, nigdy nie było fochów, natomiast do swojego faceta, fochy się zdarzały. Znam ją na tyle, że nie spodziesalabym się takiego zachowania, stąd moje zdziwienie. Miałyśmy na tyle dobry kontakt, że spodziewałabym się raczej otwartego tekstu w jakimś żartobliwym stylu, gdyby miała jakiś problem ze mną.
        • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:09
          Zła jestem, że nie potrafiła otwartym tekstem powiedzieć o co chodzi, albo chociaż odpisać, że nie satysfakcjonuje jej już ta znajomość i trzeba dać sobie spokój.
        • lauren6 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:27
          Może koleżanka nie ma problemu z tobą, ale ze sobą? Np problemy zdrowotne, z których póki co nie chce się zwierzać?

          Zawsze możesz ją usunąć z kontaktów i po kłopocie.
      • pyza-wedrowniczka Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:08
        Ja może podchodzę inaczej też, bo znam przypadki osób, które się tak zachowały w sytuacji stresowo-depresyjnej. Mam przyjaciółkę, która właśnie unikała rozmowy bo się chowała (a serio byłyśmy bliskimi osobami sobie) i dopiero pociągnięcie jej męża za język wyjaśniło wszystko. Więc po prostu czasami to nie jest foch, ale może być jakiś problem.
        Albo ja np. mam tak, że jak przeczytam wiadomość w przelocie, to o niej zapomnę. I przypomina mi się, że koleżanka zadała pytanie, jak po 2 tygodniach sama do niej chcę napisać i otwieram czat.
        • nevertheless123 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:23
          Ale jeśli nawet ktoś się chowa przez chorobę, to przecież to też należy uszanować. Jeśli osoba się wyleczy, kontakt może odnowić. Nie widzę potrzeby nękania innych telefonami, jeśli sobie tego nie życzą.
          • pyza-wedrowniczka Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:34
            Oki, no uszanować. A nie się obrażać i kasować na whatsupie.
    • arabelax Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:18
      A jaki to wiek 35 ++?🙂

      Piszesz, ze bliska kolezanka i świetny kontakt macie. A Ty do niej odzywasz sie po kilku tygodniach? Wedlug mnie to raczej znajonymi jestescie. Dla mnie bliska kkolezanka to inna intensywnosc kontaktow.

      A teraz po pol roku Ty sie budzisz. Istnieje cos takiego jak telefon. Trzwba bylo zadzwonic, czy cos sie nie stało. A tu akcja gimbaza wedlug mnie. Ojej odczytala, a nie odpisala?!
      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:24
        Bzdury piszesz. Przyjaźnie mają to do siebie, że na różnych etapach życia kontakt może być chwilowo słabszy ze względu na szereg różnych spraw, a i tak jesteśmy sobie bliskie. Nie jesteśmy dziećmi, że mamy oceany czasu i dzwonimy do siebie codziennie.
        • arabelax Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:46
          Ja mam inna definicje swietnego kontaktu z bliskimi kolezankami niz wyslanie wiadomości na whatsapp raz na kilka tygodni czy kilka miesiecy i analiza raportu odczytania. Oczywiście mam tez.dobrych znajomych i przyjaciol z ktrymi rzadszy kontakt, ale to nie Twoj przypadek jezeli zalozylas taki watek.
          Dlaczego jeszzcze nie zadzwonilas do niej?
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:55
            Przeczytaj co napisałam, bo inaczej dyskusja nie ma sensu. Ostatni raz pisze, że to ja byłam tą, która częściej dzwoniła, częściej pisała, częściej odwiedzała. A twoja definicja ma się nijak, bo każdy ma inne życie, inną pracę, inne dzieci itp.
            • tojaba Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:09
              pink_peonies napisała:

              > Przeczytaj co napisałam, bo inaczej dyskusja nie ma sensu. Ostatni raz pisze, ż
              > e to ja byłam tą, która częściej dzwoniła, częściej pisała, częściej odwiedzała
              > . A twoja definicja ma się nijak, bo każdy ma inne życie, inną pracę, inne dzie
              > ci itp.

              Czyli Ty „rządziłaś” w tej relacji. Decydowałaś, kiedy zadzwonić, kiedy napisać, kiedy odwiedzić. Ona miała za zadanie odbierać telefon, odpisać na Twoją wiadomość, przyjąć odwiedziny. Pół roku temu zaprosiła Cię do domu, a Ty zdecydowałaś, że nie ma znaczenia, kiedy tam się zjawisz. Bo to Ty chcesz zdecydować, czy w marcu czy w kwietniu czy w innym sierpniu.

              Naprawdę nie macie wspólnych znajomych?
              • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:19
                O matko boska, nawet tego nie będę komentować.
                • tojaba Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:25
                  pink_peonies napisała:

                  > O matko boska, nawet tego nie będę komentować.

                  Czyli zgadza się?
                  • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:52
                    Absolutnie nie.
              • leosia-wspaniala Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 14:52
                Jprdl. A jakby to koleżanka częściej pisała, to byś to skomentowała, że Pink Peonies zaniedbywała relację i olewała koleżankę.

                >Pół roku temu zaprosiła Cię do domu, a Ty zdecydowałaś, że nie ma znaczenia, kiedy tam się zjawisz. Bo to Ty chcesz zdecydować, czy w marcu czy w kwietniu czy w innym sierpniu.

                A kto miał k... mać decydować? Niedawno zapraszałam do siebie koleżankę z innego miasta, ale jej niemowlę jeszcze nie pozwala na dłuższy wyjazd i bezczelna zdecydowała, że może zimą.
                • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:02
                  Niezły odlot prawda? Zbieram szczękę z podłogi po niektórych odpowiedziach w tym wątku.
                • tojaba Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:43
                  leosia-wspaniala napisał(a):

                  > Jprdl. A jakby to koleżanka częściej pisała, to byś to skomentowała, że Pink Pe
                  > onies zaniedbywała relację i olewała koleżankę.
                  >
                  > >Pół roku temu zaprosiła Cię do domu, a Ty zdecydowałaś, że nie ma znaczeni
                  > a, kiedy tam się zjawisz. Bo to Ty chcesz zdecydować, czy w marcu czy w kwietni
                  > u czy w innym sierpniu.
                  >
                  > A kto miał k... mać decydować?

                  Obie, Wspaniała Leosiu, obie.


                  Świat się nie konczył, że musiałam rzucić wszystkie swoje sprawy i biec w odwiedziny. Co za znaczenie, czy pojadę w marcu, kwietniu, czy innym maju. Obiecałam przyjechać i tyle.


                  A tak na marginesie, Leosiu Wspaniała. Piszesz o swojej koleżance z innego miasta.
                  Czy koleżanka Pink P też mieszka w innym mieście, niż ona?
        • tojaba Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:47
          pink_peonies napisała:

          > Bzdury piszesz. Przyjaźnie mają to do siebie, że na różnych etapach życia konta
          > kt może być chwilowo słabszy ze względu na szereg różnych spraw, a i tak jesteś
          > my sobie bliskie. Nie jesteśmy dziećmi, że mamy oceany czasu i dzwonimy do sieb
          > ie codziennie.


          Jeżeli dopuszczasz słabsze kontakty, to dlaczego tak Cię denerwuje jej obecne milczenie?
          • pade Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 11:59
            Właśniesmile
          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:08
            Ale rozróżniasz slabsze kontakty, a chamstwo? Czy celowo pominelas początek tamtego posta. Można mieć luzniejsze kontakty z kultularnym wyjaśnieniem sprawy. Chamstwem jest załatwiać to w sposób, który wybrała ona. Dojrzali ludzie nie strzelają focha.
            • memphis90 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:37
              A skąd wiesz, ze strzeliła focha, skoro nie rozmawiałaś z nią od pół roku- konkretnie to od czasu, kiedy miałaś wpaść zobaczyć mieszkanie, ale przez 6 mcy się nie złożyło…?
              • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 12:46
                Chyba nie zrozumiałaś tego co napisałam w starterze 🤷‍♀️
                • leosia-wspaniala Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 14:54
                  Ja Cię rozumiem i popieram, że to chamówa. No cóż, tak bywa w dorosłym życiu, że nie zawsze ma się czas na osobiste spotkania. Dorośli ludzie się ze sobą komunikują, a nie milczą.
                • aqua48 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:00
                  Chyba większość zrozumiała podobnie jak Memphis. Tylko Ty nie przyjmujesz tego do wiadomości bo jakoś Ci niewygodnie pomyśleć i przyjąć do wiadomości, że to Ty totalnie zlekceważyłaś koleżankę, a teraz masz do niej pretensje rodem z Pustyni i w Puszczy (mentalność Kalego) .
                  • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:03
                    Koleżanka zlekcewazyla narodziny moich dwóch bombelkow, a ja sie nie obraziłam i co teraz?
                    • aqua48 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:07
                      pink_peonies napisała:

                      > Koleżanka zlekcewazyla narodziny moich dwóch bombelkow, a ja sie nie obraziłam
                      > i co teraz?

                      Dostajesz order z ziemniaka. Zadowolona?
                      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:11
                        Aha, czyli brakuje argumentów?
                    • pade Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:13
                      pink_peonies napisała:

                      > Koleżanka zlekcewazyla narodziny moich dwóch bombelkow, a ja sie nie obraziłam
                      > i co teraz?

                      To czemu jej tego od razu nie powiedziałaś?
                      Kurczę, takich rzeczy się nie gromadzi, tylko wyjaśnia na bieżąco, inaczej kwasy gwarantowane (jak widać).
                      • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:25
                        Gdybym to zrobiła i opisała na forum, byłabyś pierwsza, która by pisała " jak mogłaś być tak osaczająca, tyle pretensji? z pewnością nie byłaś kochana przez rodziców"
                        • aqua48 Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:37
                          Im bardziej się ludzie z Tobą nie zgadzają, tym bardziej rośnie poziom agresji Twoich wypowiedzi. A to daje do myślenia na temat tego dlaczego koleżanka nie chce z Tobą kontaktu.
                          • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:43
                            Ponawiam pytanie, koleżanka zlekcewazyla narodziny moich bombelków, a ja to zaakceptowałam, co teraz?
                            • pade Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 15:50
                              pink_peonies napisała:

                              > Ponawiam pytanie, koleżanka zlekcewazyla narodziny moich bombelków, a ja to zaa
                              > kceptowałam, co teraz?

                              Nie wiem co dla CIEBIE oznacza zlekceważenie. W ogóle się nie odezwała? Uznała, ze nie istnieją? Zamilkła na rok? Czy nie przyjechała odwiedzić?
                              • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 16:01
                                Nie odezwała się, nie pogratulowała, nie przyjechała zobaczyć. Zobaczyła przy następnej wizycie na kawę po kilku dobrych miesiącach.
                                • tojaba Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 16:06
                                  pink_peonies napisała:

                                  > Nie odezwała się, nie pogratulowała, nie przyjechała zobaczyć. Zobaczyła przy n
                                  > astępnej wizycie na kawę po kilku dobrych miesiącach.

                                  Przypomnisz, po co chcesz kontynuować znajomość?
                                  • pink_peonies Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 16:19
                                    Wytłumaczyłam sobie to tak, że może skoro nie ma własnych dzieci, to temat dla niej niewygodny, nieistotny, nie wart zainteresowania i stąd brak gratulacji, wizyty. Może to głupie, ale tak pomyślałam wtedy.
                                    • angazetka Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 18:11
                                      No błagam. To jest po prostu luźna znajoma - a nawet one raczej gratulują narodzin dziecka.
                                • pade Re: Nie wiem o co chodzi. 05.09.22, 16:41
                                  pink_peonies napisała:

                                  > Nie odezwała się, nie pogratulowała, nie przyjechała zobaczyć. Zobaczyła przy n
                                  > astępnej wizycie na kawę po kilku dobrych miesiącach.

                                  To bardzo brzydko postąpiła. Nie rozumiem dlaczego to zaakceptowałaś.
                                  A może właśnie nie zrobiłaś tego, a akcja z domem jest odwetem.
                                  Ludzie bardzo często robią takie "akcje odwetowe" albo wbijają złośliwie szpile, kompletnie nie kojarząc, że to jest nagromadzona i niewyrażona (często słuszna) złość.
                                  • alicia033 Re: Nie wiem o co chodzi. 06.09.22, 13:30
                                    pade napisała:


                                    > Ludzie bardzo często robią takie "akcje odwetowe" albo wbijają złośliwie szpile
                                    > , kompletnie nie kojarząc, że to jest nagromadzona i niewyrażona (często słuszn
                                    > a) złość.
                                    >
                                    >
                                    Albo np. zmagają się z własną niepłodnością. I nie są w stanie o tym powiedzieć obdarzonym potomstwem nawet bliskim koleżankom. Mnie niejedna, jak mi się wydawało, bliska znajomość, zanikła właśnie dlatego, że rodziłam bombelki jak tylko tego zachciałamwink, natomiast one, z różnych powodów, tego nie mogły, choć chciały(by). Z częścią z nich kontakty wróciły, niektóre po kilkunastu latach, gdy w ten czy inny sposób rozwiązały problem ze swoim macierzyństwem, część nie.