guga74
07.11.04, 08:50
Jestem wściekła! Za chwilę wstanie moje dziecko, dam mu śniadanko i będę robić zakłady, czy uda mu się je zjeść...
Wczoraj młody zażyczył sobie na śniadanie jajo. Ugotowałam je, postawiłam na stoliczku, zabrał się do konsumpcji, a że była to pora teleranka, włączyliśmy telewizor i to był błąd. Powędrowałam do kuchni zrobić sobie kawę, a tu z pokoju dobega mnie rozdzierający krzyk: "Maaaammmmaaaaa klklklatka!!! Klklklaaaatka! Daaaaaaj, daaaaj!" Pędzę, a tu na ekranie dzieciaki obżerją się kinder czekoladą! Kurczę, co za pech, i wytłumacz tu rozhisteryzowanemu dwulatkowi, że czekoladę może dostać po śniadaniu! Bez skutku. Śniadanie nietknięte.
Myślę sobie, pójdziemy na spacer, przewietrzy się, zgłodnieje, zje coś konkretnego (muszę go pilnować, bo ma anemię).Wchodzimy do sklepu, wrzucam do koszyka to, co mi potrzebne, a mój synek w wózku zapuszcza żurawia. Nagle ryk: " Maaaaamaaaaaaa, mąkę! Mąąąąąąąkęęęęę, daaaaj!" (dla niewtajemniczonych: Monte) I tak z siłą syreny alarmowej i bez przystanku. Zrobiło się okropnie głośno, widowisko było pierwsza klasa, a ja musiałam szybko ewakuować się ze sklepu odprowadzana oburzonymi spojrzeniami kupujących. Eh, ręce opadają...
Czy na Wasze dzieci tez tak działają reklamy? Szlag mnie trafia jak pomyślę, że wielu rodzicow nie stać na te wszystkie reklamowane dziecięce frykasy i zabawki

W dodatku reklamowane w czasie emisji programów dla dzieci... Chyba wyrzucę telewizor!
Pozdrawiam - Aga, mama Błażeja
Błażejek:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9769494