Dodaj do ulubionych

Wesoło byyyyło na moim pogrzebie...

22.09.22, 14:33
Na bazie wątku o planowaniu swojego pogrzebu.
Nie da się ukryć, że tego typu wątki są „rozwinięciem” sztaudyngerowej fraszki: „Nie boję się niebytu. Boję się chwili tranzytu”.
Planować własny pogrzeb jest nawet zabawnie. Gorzej, gdyby przyszło zaplanować 
własną śmierć...Chyba łatwiej jest określić, jak by się nie chciało, niż jak (i kiedy) by się chciało umrzeć. Chociaż...

Miałam 11 lat, gdy zmarła moja Babcia ze strony Ojca. Mieszkała z nami (a może my z nią), była „chodząca”
do końca. Zawsze chętna do rozmowy, ale nie narzucała się.
Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek chorowała, jedynie stawała się coraz wolniejsza.
To był koniec zimy, popołudnie. Dzieci z Babcią w „dużym pokoju”. Babcia jak zwykle ucięła sobie poobiednią drzemkę. Czytałam jakąś książkę, bracia lekcje odrabiali, Mama weszła, żeby o coś Babcię spytać, powtórzyła pytanie głośniej i nagle stało się jasne, że już nie będzie odpowiedzi. Miała 90 lat.
Gdybym mogła sobie wybrać sposób odejścia z tego świata - chciałabym tak, jak Ona.

Pogrzeb mnie zupełnie nie interesuje, może być nawet balanga smile

A Wy?
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 14:34
      Byle szybko, bez leżenia miesiącami czy latami i męczenia siebie i otoczenia.
      • tojaba Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:05
        milva24 napisała:

        > Byle szybko, bez leżenia miesiącami czy latami i męczenia siebie i otoczenia.

        Ale czy dzisiaj jest to możliwe? Kilka dni temu byłam na pogrzebie znajomej Pani, lat 93.
        3 miesiące temu dostała udaru, była nieprzytomna. Synowie zrobili wszystko, żeby była "przywrócona do przytomności" i ona te 3 miesiące spędziła w szpitalu. Nie mogła mówić, nie chodziła, raz poznawała, raz się bała.
        • angazetka Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:16
          Jedna moja dalsza ciotka położyła się spać i już się nie obudziła. Idealnie.
        • milva24 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:24
          Ja zawsze mawiam, że jak będę starai schorowana to wyjdę zimą do lasu po chrust i nie wrócę ale może zanim co eutanazja będzie legalna.
        • monze Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 22:07
          Możliwe, jak najbardziej. Babcia po wylewie zmarła w ciągu kilku godzin, szczegółów nie znam, ale chyba ustała akcja serca i lekarze nie ratowali na siłę.
    • profes79 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 14:39
      To już Juliusz Cezar zapytany o to, jaka śmierć jest najlepsza odpowiedział bez namysłu: "niespodziewana".
    • memphis90 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 14:51
      Dzisiaj przeczytałam w mediach, ze wczoraj w Tatrach zginęła Roksana, z którą chodziliśmy na warsztaty z szukania minerałów. Fantastyczna, cudowna osoba, niesamowicie pozytywna, cierpliwa, dzieląca się swoją pasją z innymi. Autorka książek dla dzieci o geologii. Mocno mną to trzepnelo, ale w kontekście tego wątku, to chyba nie taka zła smierć, tyle, ze przedwczesna. Robisz to, co kochasz, jesteś z osobą, ktorą kochasz, oglądasz właśnie cudne widoki, w żyłach krąży czysta euforia - i nagle, dosłownie w mgnieniu oka, nie ma już nic…
      • nenia1 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 18:24
        memphis90 napisała:

        > Dzisiaj przeczytałam w mediach, ze wczoraj w Tatrach zginęła Roksana, z którą c
        > hodziliśmy na warsztaty z szukania minerałów. Fantastyczna, cudowna osoba, nies
        > amowicie pozytywna, cierpliwa, dzieląca się swoją pasją z innymi. Autorka książ
        > ek dla dzieci o geologii. Mocno mną to trzepnelo, ale w kontekście tego wątku,
        > to chyba nie taka zła smierć, tyle, ze przedwczesna. Robisz to, co kochasz, jes
        > teś z osobą, ktorą kochasz, oglądasz właśnie cudne widoki, w żyłach krąży czyst
        > a euforia - i nagle, dosłownie w mgnieniu oka, nie ma już nic…
        >
        nie wiadomo czy w mgnieniu oka, ludzie całkowicie zasypani przez lawinę bywają wydobywani żywi
        nawet po 30 minutach.
        • memphis90 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 21:00
          Stamtąd, skąd spadli, to raczej był instant…
    • daniela34 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 14:54
      A ja miałam near death experience z powodów zdrowotnych jakiś czas temu Zasnęłam sobie. I tak bym chciała umrzeć. Przebudzenie było nieprzyjemne bardzo, ale zasypianie bez bólu, bez świadomości niebezpieczeństwa.
      Babcia mojej przyjaciółki nie obudziła się rano. Też jest to wersja śmierci, która mi odpowiada.
    • misiamama Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:01
      Ale dla katolika taka smierć to zło. Jak w modlitwie: od nagłej i niespodziewanej śmierci… należy się na smierć przygotować i się jej spodziewać.
      • kochamruskieileniwe Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:09
        Chyba źle interpretujesz...
        • misiamama Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:13
          Niewykluczone. Na pewno chodzi w tym o co innego niż by się wydawało na pierwszy rzut oka.
      • tojaba Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:11
        misiamama napisała:

        > Ale dla katolika taka smierć to zło. Jak w modlitwie: od nagłej i niespodziewanej
        > śmierci… należy się na smierć przygotować i się jej spodziewać.

        No ale katolik powinien być na śmierć gotowy w każdej chwili. To gdzie zło?
        • katriel Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 16:05
          Jeśli faktycznie jesteś gotowa w każdej chwili, to nie ma zła w nagłej śmierci (pomijając cierpienie tych, których osierocisz). Ale kto jest?
          Zwrotka Suplikacji "od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas, Panie" jest modlitwą tego rodzaju co "nie wódź nas na pokuszenie" z Modlitwy Pańskiej albo "niewytrwałym skracaj mękę" z popularnej pieśni maryjnej: jest pokornym wyznaniem, żeśmy niedoskonali, i prośbą o wystarczająco łatwą drogę. To nie jest zła modlitwa.
        • misiamama Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 18:26
          no więc jeśli jesteś gotowa w każdej chwili, to nagła śmierć jest OK, ale jeśli nie jesteś gotowa (np. wykupiłaś sobie wakacje albo co gorsza, masz kredyt hipoteczny na kolejnych 30 lat), to cóż, raczej nagła i niespodziewana będzie złem smile
          na marginesie, w średniowieczu wykładnia była taka, że w szczególności testament stanowi o dobrym przygotowaniu katolika do śmierci. Naturalnie, właściwy testament, w którym znajdzie się zobowiązanie do wieczystych mszy np. 800 śpiewanych w każdą rocznicę śmierci testatora. Naturalnie, w zamian za wieczyste zobowiązanie, parafia otrzymywała wieczyste prawo własności smile cóż, i msze, i prawo własności kościelnej w republice francuskiej, tak się okazały wieczyste jak i cała reszta na tym łez padole smile
          • tojaba Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 18:47
            misiamama napisała:

            > no więc jeśli jesteś gotowa w każdej chwili, to nagła śmierć jest OK, ale jeśli
            > nie jesteś gotowa (np. wykupiłaś sobie wakacje albo co gorsza, masz kredyt hip
            > oteczny na kolejnych 30 lat), to cóż, raczej nagła i niespodziewana będzie złem
            > smile

            Ale Ty pisałaś, że nagła śmierć to zło dla katolików, a teraz piszesz o wakacjach
            i kredycie hipotecznym.

            > na marginesie, w średniowieczu wykładnia była taka, że w szczególności testamen
            > t stanowi o dobrym przygotowaniu katolika do śmierci. Naturalnie, właściwy test
            > ament, w którym znajdzie się zobowiązanie do wieczystych mszy np. 800 śpiewanyc
            > h w każdą rocznicę śmierci testatora. Naturalnie, w zamian za wieczyste zobowią
            > zanie, parafia otrzymywała wieczyste prawo własności smile cóż, i msze, i prawo wł
            > asności kościelnej w republice francuskiej, tak się okazały wieczyste jak i cał
            > a reszta na tym łez padole smile

            Nie wszyscy są katolikami. I co teraz?
            • misiamama Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 21:12
              wakacje, kredyt i wyznanie to chyba zupełnie niezależne od siebie cechy.
              Chodziło mi o zwrócenie uwagi na ciekawy aspekt kulturowy. W wątku wyraźnie widoczna jest pochwała śmierci szybkiej, nieoczekiwanej (w sensie, że leżę i czekam na śmierć, a nie - że w sumie każdy może oczekiwać śmierci bo wiadomo, że wszyscy umrzemy). Sama taką wolałabym, a już najgorszy scenariusz to leżeć i czekać. Dokładne przeciwieństwo tradycyjnego wyobrażenia, zakorzenionego w kulturze (zwłaszcza chrześcijańskiej). Jak to się stało? można się zastanowić również, jak bardzo różne nasze wyobrażenia, wydawałoby się, trwałe i niezmienne, są przemijające i mogą przekształcić się we własne przeciwieństwa.
              • tojaba Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 21:27
                Wybacz, ale nie za bardzo rozumiem, co chcesz powiedzieć.
                Dlatego się nie odniosę.
                • misiamama Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 21:56
                  zupełnie nie szkodzi smile
      • jednoraz0w0 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 16:12
        Jak zło. Katolik ma żyć tak, żeby w każdej chwili być gotowym na śmierć, jak nie kisi trupów w szafie i regularnie chodzi do spowiedzi to w zasadzie smierć nie jest niespodziewana tylko szybka.
      • arthwen Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 19:23
        A wątku startowym było coś o katolicyzmie?
    • geoardzica_z_mlodymi Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:11
      Moja prababcia zmarła podobnie w wieku 91 lat.
      Mnie też nie obchodzi za bardzo impreza po. Jak chowałam najbliższych chciałam najprościej i osobiście, by na obiedzie dla przybyłych miło powspominać tę osobę. Ale ja generalnie żadnej celebry nie lubię.
    • potworia116 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:20
      Zasnąć i na tym koniec?Gdybyśmy wiedzieli,
      że raz zasnąwszy zakończym na zawsze boleści serca i owe tysięczne, wlaściwe naszej naturze wstrząśnienia,
      Kres taki byłby celem na tej ziemi
      Najpożądańszym...

      😉
      • taje Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:43
        wink Ja wolę „Umrzeć, - usnąć,-
        Nic więcej; snem tym wyrazić, że minął
        Ból serca, a z nim niezliczone wstrząsy,
        Które są ciała dziedzictwem: kres taki
        Błogosławieństwem byłby.”
        • potworia116 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 15:45
          Rzeczywiście ładniej. Ja Paszkowskim, na dodatek z pamięci i wersyfikacja się rozjeżdza.
          • asfiksja Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 19:41
            Moim zdaniem najlepsze jest to:
            Umrzeć – usnąć – i nic poza tym – i przyjąć,
            Że śmierć uśmierza boleść serca i tysiące
            Tych wstrząsów, które dostają się ciału
            W spadku natury. O tak, taki koniec
            Byłby czymś upragnionym.
    • jednoraz0w0 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 16:10
      Och, od dawna mam wymarzoną. Jak Hanna Arendt, w trakcie dyskusji, siedząc w fotelu wśród przyjaciół, z papierosem w ręce. Nie palę, ale no ten jeden raz bym zapaliła.
    • mid.week Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 16:16
      Pewnie jak każdy - szybko i bezboleśnie. To nawet nie "chwilą tranzytu" jest straszna ale oczekiwanie na nią w chorobie, bólu, strachu
    • rosapulchra-0 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 18:10
      Moja babcia tak zmarła. Zjadła obiad i.. umarła.
      • mama-ola Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 18:33
        Moja ciocia wstała rano, wyszła z psem, wróciła do domu, zrobiła sobie kawę, wypiła pół i umarła, siedząc przy kuchennym stole.
      • jkl13 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 18:45
        Moja babcia tak samo - zjadła obiad, poszła na drzemkę i już się z niej nie obudziła. Idealnie...
        • te_de_ka Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 19:13
          Dziewczyny, a w waszych żyłach nie płynie może krew Aborygenów?🙂 Podobno Aborygen przed odejściem sprasza wszystkich na stypę. Stypa odbywa się jeszcze za życia odchodzącego, a po stypie biesiadnicy idą spać a on udaje się na pustynię, żeby gdzieś w ustronnym miejscu przycupnąć i siłą własnej woli spowodować - jak to się mądrze mówi - ustanie czynności życiowych. Może wasze Babcie też posiadły tę umiejętność, tyle że w naszej cywilizacji bez stypy z własnym udziałem🤔
          • raphidophora_tetrasperma Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 21:47
            W takim razie mam męża z aboryganskim genem. Jego 100 letnia babcia na rok przed śmiercią, z całkowitą powagą zapowiadała, że to "już" i w związku z tym ona chcę imprezę. Huczną, z koleżankami, sąsiadkami i opiekunkami, nowymi kreacjami i pieczonymi kurczakami. I moja biedna teściowa wyprawiała te ostatnie imprezy, co drugi weekend, przez rok. Wszyscy byli tak wymęczeni tymi imprezami, że o żadnej stypie PO pogrzebie nie było mowy.
    • mama-ola Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 18:31
      Najbardziej, wręcz panicznie boję się pożaru, jakbym miała się spalić w jakimś zamkniętym pomieszczeniu, to byłby największy koszmar. W ogóle boję się bólu. Chciałabym jakoś tak bez żadnych cierpień, ani fizycznych, ani psychicznych. Mogłoby też być samobójstwo w późnej starości (przez niektórych zwane eutanazją): jakieś tabletki i lulu spać, i spaaać, i spaaaa...
      • cisco1800 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 19:29
        Czytałam ostatnio rozmowę z bardzo doświadczonym emerytowanym strażakiem, który mówił, że śmierć w pożarze nie zawsze jest bolesna. Częściej zanim ciało zacznie się palić umiera się przez zaczadzenie. Po prostu odcina ci świadomość i tyle
        • mama-ola Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 21:31
          Jest to jakaś pociecha.
          • yuka12 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 22:21
            Też o tym rozmawiałam ze znajomą strażaczką. Mówiła, że częściej umiera się przez zaczadzenie niż przez spalenie. Dlatego tak wiele jest ofiar pożarów, nawet jeżeli się udaje je wyciągnąć z płomieni. Oczywiście same poparzenia też są niebezpieczne.
    • mia_mia Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 18:40
      Boję się śmierci w płomieniach, widać kiedyś mnie spalili na stosie😉
    • fornita111 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 19:04
      "A kiedy do mnie przyjdzie ta z kosa
      Niech bedzie ladna, mloda, bosa
      Abym nie slyszal zawczasu
      Stukania jej obcasow"
      Dla mnie nie byloby nic gorszego niz czekanie na smierc- to znaczy choroba z wyrokiem, ze sie wie, ze to juz koniec. Oczywiscie, chcialabym umrzec spokojnie we snie, to najlepszy sposob. Ale jakby sie nie dalo, to juz lepszy wypadek, krotki strach i bol, niz smiertelna choroba.
    • woman_in_love Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 19:12
      Każda z naszych babć, która głosowała i głosuje na 37% PiS, powinna konać 5 dni i cierpieć straszliwe męki, zanim pójdzie do piekła. Amen.
      • stephanie.plum Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 20:49
        Amen???

        serio, amen?

        dlaczego tak światła osoba pisze "amen"?
        • arthwen Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 22:43
          Bo to normalne słowo, znaczące: niech się stanie. Akurat w tym wypadku leksykalnie przecież całkowicie poprawne. Do treści się nie odnoszę.
      • yuka12 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 22:31
        Wierz mi, nie chciałobyś słyszeć tych jęków i męczarni przed śmiercią. Bez względu na orientacje polityczną, wybory i przewinienia nikomu nie życzę śmierci w bólu - ani fizycznym ani psychicznym.
        • yuka12 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 22:44
          Ps. Większość twoich wypowiedzi w różnych wątkach sugeruje, że o prawdziwym cierpieniu i chorobach różnych ludzi w realu wiesz niewiele lub masz tak niski poziom empatii, że po tobie spływa. Jeżeli komentarze, jakie rzucasz w necie, odzwierciedlają twoje poglądy i jednocześnie pretendują do miana satyrycznych i inteligentnych, według mnie raczej wskazują na tępotę umysłową, skostniałość poglądów i co najmniej nieznajomość realiów autora wypowiedzi. Czyli ogólnie wstyd i żenada.
          Ale pewnie o tym wiesz 🤷‍♂️.
          Ps. Dyskutować więcej z tobą i tak nie będę, nie widzę najmniejszego sensu. Jak zresztą sporo innych uczestników. Tylko że mi się dzisiaj przelało, widząc twój powyższy komentarz.
        • woman_in_love Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 22:44
          ja nie mam zamiaru: moja babcia mieszka na Lubelszczyźnie i kto inny się będzie tam męczył z nią
    • stephanie.plum Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 20:54
      idealnie?
      wiedząc, że kres nadchodzi, poszłabym gdzieś na odludzie, położyła się i patrzyła w gwiazdy (albo w chmury na niebie).

      wiem, egoistyczne.

      jeden z moich przodków zwiał ze szpitala onkologicznego i pojechał w góry. długo szukano jego ciała...

      idealna śmierć - na swobodzie, w czułych objęciach natury. ale oczywiście modliłabym się do Boga, żeby mnie przygarnął jak zbłąkanego psa.
    • raphidophora_tetrasperma Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 22:01
      O ile instrukcję co do przygotowań pogrzebowych można przekazać, to z preferencjami dotyczącymi rodzaju zgonu może być gorzej😏 Oczywiscie śmierć w śnie jest tą idealną, całkiem niezła opcją wydaje się też zejście podczas operacji. U mnie najniżej plasuje się śmierć w wypadku i z wycieńczenia w chorobie demencyjnej.
      • banicazarbuzem Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 22:16
        Moja prababcia nakrzyczała swoją wnuczkę a za jakieś pół godziny umarła.
        Kuzynka miała długo wyrzuty sumienia, że to przez nią.
        Babcia jego męża zmarła we śnie, była po 90. Zmarła trzymając swojego męża za rękę.
        To było 3 lata temu, pora roku później zmarł jej mąż ...
      • mae224 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 23:20
        w mojej rodzinie (niestety) są tacy, którzy intuicyjnie boją się czegoś lub na czymś się skupiają w kwestii odchodzenia i często właśnie odchodzą w taki sposób. jedna osoba bała się, że jej mama przewróci się będąc niesprawną podczas nocnego wyjścia do łazienki i sama tak właśnie zmarła.
        i niestety schematy rodzinne nam się powtarzają, spokrewnione osoby umierają podczas podobnych czynności, nawet (!) tego samego dnia, ale w innym roku. bardzo dziwne to w mojej rodzinie.
        • raphidophora_tetrasperma Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 23:29
          Straszne. Samospełniające się przepowiednie, tak jakby materializowały się najgorsze lęki. Mea, nie daj się. Wizualizuj zgon podczas snu, czy jak tam sobie życzysz😶‍🌫️
          • mae224 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 23:32
            niestety ciągle chodzi za mną największy strach - samochód.
            • raphidophora_tetrasperma Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 23:41
              Chciałam napisać Ci coś pocieszającego, nic mi nie przychodzi do głowy. No bo jak kogoś przekonać do lęku przed spokojną śmiercią. Może tak: póki co, jeszcze w zielone gramy smile
    • yuka12 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 22.09.22, 22:24
      Marzę o śmierci szybkiej, ZANIM się zestarzeję czyli przed 70.
      Napatrzyłam się na starość, rozmaitą więc tą pogodną też i nie dziękuję nie dla mnie.
      • alfa36 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 23.09.22, 00:06
        Ale przed 70? Toż to wcześnie....
        Ja nie mogę poradzić sobie ze śmiercią Mamy. Cierpiała. Była sama. Te cholerne szpitale w czasie covidu.... Naprawdę nie sądziłam, że wzywając karetkę (miała atak woreczka) postąpię źle. To już prawie rok... Nie mogę poradzić sobie z tym, że nie byłam zbyt wytrwała, stanowcza... Nie chciałabym umierać, jak Ona☹️
        • mae224 Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 23.09.22, 00:28
          Jeśli mam Cię pocieszyć ja nie wezwalam karetki i też postąpiłam źle (w czasie covidu) i też mam takie przemyślenia.
    • mayaalex Re: Wesoło byyyyło na moim pogrzebie... 23.09.22, 12:04
      Gdybym miala umrzec w slusznym wieku, to chetnie tak, jak moja tesciowa: zasnela we wlasnym lozku i juz sie nie obudzila. W dodatku akurat tej nocy zasnela z poczuciem dobrze spelnionego obowiazku i w oczekiwaniu na cos milego juz wkrotce, wiec ten ostatni dzien tez miala dobry. Ale to w ogole dobra kobieta byla smile
      Natomiast zawal w wieku lat 47 bylby duzym szokiem dla moich bombelkow, lat 8 i 10, wiec chcialabym pozyc jeszcze troche, zeby bombelki doprowadzic do samodzielnosci smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka