youngagain
06.10.22, 00:13
Miłosne w "cudzysłowiu".
Tak, wiem mimo 40 wiosen na karku jestem dziecinna. To już ustalone

Pan bojący się kwestii finansowej usunął się z obrazka, no nie dałam mu szansy już później jak zaczął ciągle podkreślać swój niski status zawodowy versus ja (do dziś pojęcia nie mam co nim kierowalo...). Potem chciał się jeszcze spotkać żeby mi w oczy powiedzieć co czuje (tak napisał) ale się rozlazło...
No i ostatnio napisał do mnie pewien gość.
Historia gościa:

Byliśmy rok temu na randce z Tindera. Randka super fajna, duży match na wielu polach (dzieci, rozwód, muzyka, zawodowe tematy), a do tego chemia jakaś tam. Przysięgam, że pewna byłam kolejnej randki. Niestety Panu po 2 czy 3 dniach milczenia napisałam że dzięki za randkę, było miło i niech się trzyma cieplo. Zaczął się tłumaczyć ale zlałam, bo nic na siłę
I teraz napisał, bo zmarchowalismy się znowu ..Ucięliśmy pogawędkę starych znajomych

) Opowiedzieliśmy jak nam idzie szukanie i tak dalej. No i zaproponował spotkanie. Powiedział, że ja mu się wtedy spodobałam ale był jeszcze rozwalony po rozwodzie, tuż po jakiejś relacji z kimś i coś tam bla bla bla. Hmm...
Problemy są dwa.
Jeden taki, że mi się wtedy spodobał i wiem że będę miała do niego słabość bo jest w moim typie osobowości (ekstrawertyk, rockowa dusza, dzieci w naprzemiennej, zdradzony przez żonę jak ja przez męża, gitara, zawodowo podobnie).
Drugi problem, że mam jakąś dumę, od zawsze. I silne przekonanie, że jak nie zatrybilo u niego za pierwszym razem to ja nigdy przenigdy nie będę dla kogoś wyborem numer dwa. Zazwyczaj wchodzę w relacje z mężczyznami jako ta kobieta co ją trzeba trochę poadorowac, pozabiegac. Bez szaleństw ale tak zazwyczaj mam w relacjach, że jestem troszkę noszona na rękach w pewnym sensie. Nie to, że nie daje nic od siebie i jestem księżniczką, o nie. Bo z czasem potrafię się mocno zaangażować i jestem oddana i lojalna. Ale chodzi mi o te silna "kobieca" energię. I trochę mi ten Pan na ego wjechał, nie ukrywam.
Ale mi się podoba.
Na razie temat zbylam, nie podjęłam tematu spotkania. Poza tym napisałam mu że jakby miało coś być to by było i nic na siłę.
I teraz nie wiem. Czy ja mam zbyt 0:1 myślenie czy naprawdę może być tak, że był wtedy w dziwnym miejscu i mu aż tak nie pykło...
Mam mocno mieszane odczucia w jednocześnie polubiłam go i wydaje mi się fajnym matchem tak ogolbie...
Ona nie pisze bo chyba zrozumiał, że dla mnie temat zamknięty. Olalam propozycje spotkania, napisałam że jak nie pykło to nie pykło i nic na siłę...Mimo że flow był, on też pisał o tym że rzadko wchodzi w częstotliwość drugiej osoby jak wszedł ze mną...Tyle że ja już w słowa mężczyzn mało wierzę eh ..
Olać go czy dać szansę i zobaczyć?