Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych ...

09.10.22, 11:57
...rodziców.
Na bazie sąsiedniego wątku o naszych błędach wychowawczych.
Jesteśmy dorosłe, dojrzałe, samodzielne, mamy o sobie wysokie, niskie lub takie sobie mniemanie. Czy wobec tego zdajemy sobie sprawę z błędów, jakie w procesie naszego wychowania popełnili nasi rodzice, skoro wszyscy rodzice takowe błędy popełniają? Czy byli tego świadomi?
Jak z perspektywy dorosłego życia spoglądacie na tę sprawę? Czy owe błędy miały lub nadal mają wpływ na Wasze życie? A może okazało się, że to sprawy jednak nieistotne, ponieważ każdy człowiek z czasem nabywa własnego rozumu i nim się kieruje?
Moja mama nie nauczyła mnie porządku i do tej pory mam z tym problem. Nie nauczono mnie samodzielnego podejmowania decyzji do stroju, ubrania, mama zawsze wszystko nam kupowała, szyła bez specjalnych konsultacji. Do dziś mam problem z odpowiednim ubieraniem się, brak mi gustu.
Tata utwierdzał nas w przekonaniu, że jesteśmy "lepsi", dlatego długo pogardzałam niektórymi osobami. Dopiero gdy życie rzuciło mnie na kolana, zrozumiałam ten błąd.
Jak jest u Was?
    • daniela34 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:10
      Jakieś na pewno, bo nie wierzę w ludzi nieomylnych, także w sprawach wychowawczych. Ale chyba w normie.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:10
      Na czym polega uczenie porządku??
      Na czym polega uczenie gustu??
      • kafana Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:21
        Normalnie- porządek to rodzaj nawyku czy pierdzielniesz coś pod siebie czy odłożysz na miejsce do szafki.
        Nie tyle gustu co podejmowania decyzji co ubrac i w jakim zestawieniu. Jeśli całe życie ktoś wybierał za ciebie nie masz w sobie pewności i łatwości wyboru. Wyobrażam sobie ze to może utrudniać zycie.
        • kamin Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:26
          Moja matka uporządkowana, sprzątająca, wymagająca tego samego ode mnie nie dała rady mnie nauczyc utrzymania porządku. Teraz przychodzi pani, która ogarnia mi mieszkanie.
          • thank_you Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:41
            Moja tak samo - 19 lat awantur o porządek w pokoju. Im wiecej wymagała tym mniej dostawała. Stawała na uszach, aby wyegzekwować ode mnie uporządkowaną przestrzeń. Jako pedantka dostawała palpitacji serca, gdy wchodziła do mojego pokoju. Lamentom nad moim marnym losem nie było końca.

            Dzis mam tak uporządkowaną przestrzeń, że niejedna osoba prowadząca kierunkowe konto na Ig mogłaby się ode mnie uczyć.

            Ale ja nie terroryzuję tym swojej rodziny. To, co mogę - oddelegowuję pani sprzątającej. Nauczyłam ich odkładania wszystkiego na swoje miejsce, a raz na jakiś czas „układam” w tych miejscach, aby WSZYSTKIM żyło się łatwiej (u mnie nie ma pytań co gdzie jest, bo to jest oczywiste).

            Brr, na samo wspomnienie metod „mamusi”.
            • sarah_black38 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 11.10.22, 08:00
              thank_you napisała:

              > Moja tak samo - 19 lat awantur o porządek w pokoju. Im wiecej wymagała tym mnie
              > j dostawała. Stawała na uszach, aby wyegzekwować ode mnie uporządkowaną przestr
              > zeń. Jako pedantka dostawała palpitacji serca, gdy wchodziła do mojego pokoju.
              > Lamentom nad moim marnym losem nie było końca.
              >
              > Dzis mam tak uporządkowaną przestrzeń, że niejedna osoba prowadząca kierunkowe
              > konto na Ig mogłaby się ode mnie uczyć.
              >

              To tylko oznacza, że metody wychowawcze twojej mamy odniosły skutek ... co prawda po latach, ale zawsze ... czym skorupka za młodu ... big_grin
          • marta.graca Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 17:31
            U mnie tak samo. Bałaganiarskie geny mojego ojca okazały się dominujące. Mąż głównie sprząta.
      • korolla-xx Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:22
        Na przykład na tym, że jako dzieci, dziewczynki młodsze ale i starsze nosiłyśmy ubrania w ciemnych kolorach - dominował brąz, szarości, niebieskości . Do glowy by mi nie przyszło, żeby mieć np. czerwoną kurtkę lub jasny, kolorowy płaszczyk.
        Gdy wyfrunęłam spod maminych skrzydeł na studia, dziewczyny pytały mnie, dlaczego ubieram się na ciemno i jednostajnie. Ja myślałam, że tak trzeba.
        • nie_ma_niebieskich Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:30
          Oj tam, wiele matek miało bzika na punkcie "praktycznych" kolorów. To akurat łatwo zmienić, jak tylko zaczynasz sama decydować, co zakładasz.
        • 35wcieniu Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:30
          Ubieram się w ciemne kolory przez całe życie i nikt mnie nigdy o to nie spytał.
        • daszka_staszka Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 14:15
          Oj to ja długo miałam problem z tym że jestem "za dobrze ubrana" jak na środku codzienny, więc większość super icuhow wychodziła z mody i z mojej szafy w stanie idealnym a ja dalej ubierałam się byle jak
      • pepsi.only Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:26
        Serio pytasz?

        np. na niewyręczaniu malucha, oraz wdrażaniu w obowiązki domowe,
        Wiesz, jak ktoś od dzieciaka sprząta na przykład łazienkę, czy od zawsze ma za zadanie dbanie o zwierzęta, kuweta, i takie tam, albo odkurzanie, to raczej wie co do czego, i jak to zrobić, by było czysto.
        Poza tym ma pewne nawyki. Jak dziecko musi zamiatać schody, bo to jego obowiązek, to będzie pamiętać, by zdjąć buty, czy otrzepać ja zanim wbiegnie wprost z podwórka, bo pamięta, że godzinę wcześniej sprzątało, i nie będzie chciało niszczyć swojej pracy.

        Na pozwalaniu by dziecko wybierało sobie samemu ubrania, by mogło eksperymentować. Zawsze można podpowiedzieć, co na jaką okazję pasuje, ale sama decyzja niech pozostanie w gestii dziecka.
        • rozaliaolaboga Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 15:33
          Bardzo uproszczone podejście wink ja na przykład odkurzam w domu, i właśnie dlatego często nie zmieniam butow po przyjsciu z podworka - wolę odkurzyć, niż bez przerwy zdejmować buty 😂 wolno mi, bo to ja sprzątam...
          Więc nie, moim zdaniem nie ma reguły. Jedni po prostu są pedantami z natury i tyle, inni nie.
          • pepsi.only Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 10.10.22, 21:57
            No fakt, troszkę uprościłam wink
            Reguły oczywiście nie ma.
        • mamtrzykotyidwato5 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 10.10.22, 20:46
          Naprawdę zmuszasz dzieci do zamiatania schodów? i do sprzątania łazienki? I kuwety?
          A ty co w tym czasie robisz? Stoisz z batem, jak rasowy kapo?
          Jeśli masz dzieci, to mi ich bardzo żal.

          Wiesz, jak ktoś jest od dziecka jest zmuszany do sprzątania łazienki, odkurzania i takich tam, to jak się wreszcie wyrwie z domu, to nie będzie sprzątał, bo wreszcie nie będzie musiał.
          • pepsi.only Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 10.10.22, 21:23
            O nie mogę
            big_grin


            Naprawdę nie zmuszam. A co jest złego w pomiataniu schodów? surprised posprzątaniu łazienki, czy zadbaniu o zwierzaka, którego właścicielem jest dziecko- u nas to akurat PIES, nie potrzebuje kuwety, ale fakt sra koncertowo, i to od 14lat, i sika też, i musi być wyprowadzany, oraz dwa razy dziennie nakarmiony, wybiegany, wygłaskany, wyprzytulany i tak dalej.
            Drugi pies jest mój- sama go ogarniam.
            W tym czasie sama leżę, i piszę na ematce, bo cóż innego mogłabym robić?! Nie mam bata, co najwyżej dyscyplinkę.
            Nie wysilaj się, i nie żałuj.
            Tak mam dzieci, i od 15roku życia potomstwa słyszałam jak to wspaniale będzie jak skończy 18lat i się wyprowadzi z domu. A odkąd ta magiczna 18-tka dzieciomtka jest za nami, to obserwujemy, jak z każdym rokiem coraz bardziej, i bardziej zapuszczane są korzenie...najwyraźniej bombelkowie nie tak źle u rasowej kapo kurwajapierdolę big_grin
          • g.r.uuu Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 10.10.22, 21:28
            Rodzic to nie służba, o dom powinni dbać wszyscy, oczywiście obowiązki dziecka powinny być dostosowane do wieku
            • ginger.ale Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 11.10.22, 16:35
              👍
          • maslova Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 11.10.22, 11:49
            > A ty co w tym czasie robisz? Stoisz z batem, jak rasowy kapo?
            Zapewne stoi nad dziećmi z papierosem i strzepuje popiół na podłogę.


            > Wiesz, jak ktoś jest od dziecka jest zmuszany do sprzątania łazienki, odkurzania i takich tam, to jak się wreszcie wyrwie z domu, to nie będzie sprzątał, bo wreszcie nie będzie musiał.
            Ale głupoty piszesz. Zarówno ja, jak i wszyscy moi rówieśnicy, których znałam, mieli obowiązki domowe, oczywiście dostosowane do wieku i możliwości. Są to obecnie normalnie funkcjonujący ludzie, którzy sprzątają, gotują, piorą itd. w dorosłym zyciu.
    • lilia.z.doliny Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:25
      Zycie ludzi, którzy mnie wychowywali, składało się w 98 procentach, nazwijmy to delikatnie, błędów. Czy ma to na mnie wpływ do dzisiaj? Nie inaczej.
      • buka-123 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 20:38
        Dokładnie tak. Wychowanie w moim wydaniu było tytaniczną pracą, żeby wszystko zrobić odwrotnie, a największe porażki to momenty kiedy uświadamiam sobie, że się nie udaje i zryty umysł przegrywa z emocjami. Na szczęście w ogólności efekt jest superowy. Jak to mówił klasyk: " Każdy musi zadusić swojego własnego węża, bo cudzy nigdy nie będzie tak okropny."
    • nie_ma_niebieskich Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:27
      >Tata utwierdzał nas w przekonaniu, że jesteśmy "lepsi", dlatego długo pogardzałam niektórymi osobami.

      To też miałam, ale w wykonaniu obojga.
      Ponadto, ich "błędy" sprawiły, że w dorosłym życiu musiałam masę czasu, pracy i energii poświęcić na naprawienie sytuacji (a do końca i tak się nie da) - i siłą rzeczy nie miałam już szansy wykorzystać tych zasobów na innych polach. Szkoda. Ale teraz już do tego nie wracam, bo to nic nie wnosi. Cieszę się, że summa summarum udało mi się ogarnąć nie najgorzej, nawet trochę jestem z siebie dumna smile
    • lilia.z.doliny Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:31
      Po "trudach wychowawczych" jakimi obarczeni zostali moi opiekunowie because of me, wdrożyłam na ostro zasadę macierzyńska u siebie. Brzmi ona: wychowuje swoje dzieci tak, by nie musiały leczyć się z dziecinstwa
    • gama2003 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:35
      Moi niestety sporo schrzanili.
      Ale pewnie nie widząc tego, robię to samo.
      W innych dziedzinach, bo tych w moich schrzanionych idę jako matka w przesadę w drugą stronę.

      Za to najbardziej kompulsywnie sprzątająca osoba jaką znam jest córką matki flejowatej konkursowo. I miała tak od dziecka. Z pewnością nikt jej nie uczył, bo nie miał kto.
      Moja matka sprzątała napadowo i mam to samo. Do tego nie umiem ogarnąć a zawsze robię błysk do ustawień fabrycznych. Szczęśliwie, albo nieszczęśliwie, napady mam nieczęsto 😉.
    • cegehana Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:39
      Jak ktoś celnie ocenia błędy wychowawcze swoich rodziców to ma już połowę roboty zdobionej by to naprawicc, No ale drugą połowę musi zrobić sam. Co do stroju: rodzice tak usilnie próbowali mnie nauczyć doboru stroju do okazji ze do dziś odczuwam głęboką niechęc do tej czynności i często źle oceniam ludzi w dobrym garniturze np. choć nie mam do tego podstaw.
    • naturella Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:41
      U mnie słabo - moja matka tak wiele ode mnie wymagała w dziedzinie osiągnięć szkolnych i pozaszkolnych, tak cisnęła, tak podnosiła poprzeczkę (najczęstsze powiedzenie: to do czego doszli rodzice powinno być punktem wyjścia dla dzieci), że ja sama prawie niczego od moich dzieci nie wymagam. Jestem niekonsekwentna, nie mam zbyt wielkich oczekiwań, zadowala mnie to, że przechodzą z klasy do klasy, nie mam absolutnie ciśnienia na oceny. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby czuli się ze sobą dobrze i żeby ich życie nie było dla nich źródłem stresu. Zdaję sobie sprawę, że to też nie jest prawidłowe.
      • chlodne_dlonie Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 17:14
        Tu się podpiszę. Moja naprawdę bardzo kochająca Mama miała swego rodzaju obsesję na punkcie moich osiągnięć. Była taką trochę japońską matką idealną- wszystkie, ale to wszystkie dziedziny musiały być na ogarnięte 10/10. I to sprawiło, że jedyne czego oczekiwałam od mojej córki to by wybrała sobie swoją 'działkę' i w tym była dobra, a reszta o tyle, by problemów nie było. Czy to się sprawdziło..? Tak sobie, kierunek studiów już raz zmieniła, bez nacisków z mojej strony. Wybrany kontynuuje bez entuzjazmu ani szczególnego nakładu, ale ja tylko mam nadzieję, że dociągnie do choćby licencjatu. A co dalej..? Jej życie, jej wybory..
        • czerwonylucjan Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 17:46
          Aby to sie sprawdzalo trzeba lubic te dzialke i przejawiac szczera ambicje
          • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 19:27
            Ototo, a sporo ludzi nie ma nawet tej jednej działki ani szczerej ambicji i trzeba w końcu dać im żyć na minimum, choć wiesz, że mogliby dużo więcej, gdyby chcieli.
            A czasami odnalezienie tej działki to przypadek, dane środowisko, ludzie z jakimiś zainteresowaniami, ciekawe zajęcia w szkole czy pozaszkolne. I coś zaiskrzy...
            • g.r.uuu Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 20:15
              Nie czasem a raczej w większości przypadków
              • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 20:22
                Ja akurat jestem z osób o bardzo sprecyzowanych predyspozycjach i zamiłowaniach od małego. Co ma i swoje złe strony - pewnych rzeczy z zupełnie innego obszaru nijak nie zrobię, nie czuję, słabo mi to wychodzi.
    • m_incubo Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:49
      Tłumaczenie się w bardzo dorosłym wieku, że ma się wciąż problem ze sprzątaniem i wyborem rajstop, bo "mama nie nauczyła", to jakiś żart.
      Jak mama nie nauczy gotować, jeździć na nartach, różniczkować i płacić rachunków, to już całe życie można nie umieć?
      A tata?
      • thank_you Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 12:57
        Oczywiście, usprawiedliwianie się zawsze na propsie. smile
        • marta.graca Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 17:34
          Ktoś musi być winny wink
      • aglibaba Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 20:55
        ...a tata na szczęście nie uczył mnie tego, co umiał, dzięki czemu umiem dziś prowadzić samochód. Mamę uczył i ona nie umie.
        Nie nauczył mnie też grać w dwie ciekawe gry (raz jednej próbował - w połowie zabrał i sam dokończył partię z kompem), ale go nie obwiniam - nie mam tak matematycznego umysłu, za to innych fajnych gier ze trzy półki.

        Na ematce nie wolno tykać rodziców, nawet takich, którzy koncertowo coś schrzanili będąc po jednej z czołowych polskich uczelni pedagogicznych. WSP w Krakowie - czego Wy tam uczyliście za komuny?!!!
        • nutella_fan Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 21:05
          Wręcz przeciwnie mam wrażenie, tu na ematce rodzice zawsze winni.
          • ajaksiowa Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 10.10.22, 07:20
            Ja miałam za dużo wolności w kwestii wyboröw,a że miałam tzw słomiany zapał więc prawie wcale ambitne plany się nie spełniały.Jestem chyba pierwszą ktöra obwinia Rodzicöw o brak kopa w dupę😃😃😃
            • thank_you Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 10.10.22, 08:05
              Złoty środek kosztuje jednak dużo pracy - zarówno ze strony rodziców jak i dzieci.
          • nie_ma_niebieskich Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 10.10.22, 08:38
            Nawet jeśli, to może być wychylenie wahadełka po latach, gdy rodzicom bezwzględnie należał się szacunek i wdzięczność. Czyli normalne zjawisko.
            Tak się też ostatnio zastanawiałam - bo czytałam jakiś tekst czy coś kogoś z pokolenia 20+ - że my w ten sposób coś próbujemy naprostować, by nasze dzieci nie musiały mierzyć się z podobnymi problemami. I może nawet jeśli przesadzamy, to one to skorygują (mam na myśli raczej środowiska opioniotwórcze czy naukowe), ale proces się toczy i ludzie z pokolenia na pokolenie mogą mieć dzięki temu łatwiej.
            Ciekawa jestem też jak to wygląda w innych krajach, zważywszy, że Polacy są bardziej obciążeni przez II WŚ niż wiele innych państw zachodnich, co wyszło w badaniach - nt przekazywania traumy.
        • panna.nasturcja Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 10.10.22, 23:28
          Na ematce nie wolno tykać rodziców? To ja chyba inną ematkę czytam.
        • m_incubo Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 11.10.22, 16:44
          Wprost przeciwnie, większość ma tu rodziców nie do pozazdroszczenia i produkuje o tym setki wątków (nie mam nic przeciwko tym wątkom).
    • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 13:30
      Moja mama sama w wielu rzeczach ustawiała się jak bezradna dziewczynka, ja byłam hiperodpowiedzialna i zorganizowana, nie dawałam sobie prawa do błędu i nie umiałam poradzić sobie konstruktywnie z porażką.
      Ale z perspektywy 40+ stwierdzam, że jakie by nie były błędy rodziców, to od dawna sama pracuję na własny rachunek, na własne zyski i straty, więc nie ma co analizować.
      .
      • lilia.z.doliny Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 13:54
        Wiesz, lily, mi się wydaje, że jeśli mamy problemy ze sobą, to jest co analizować. O wiele więcej syfu robi udawanie, że nie było tematu. Był, zjebał wielu z nas życie. I wciąż ( nawet na forum) są elementy, które będą pseudoironicznie umniejszać ogrom gnoju, który zafundowali nam starzy. Zrzucać winę na dorosłe kobiety, które jednak nie są dorosłe, bo proces poszedł nie tak. I w środku tych dorosłych ciałem kobiet są zahukane, przerażone, zależne dziewczynki. I najważniejsze jest to, żeby ten element oszczac i pójść po pomóc (w szerokim pojeciu)
        • nuclearwinter Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 14:34
          Też myślę, że jak coś tam gryzie, to lepiej to jednak zanalizować, zdiagnozować, znaleźć przyczynę, jeśli trzeba, to wyleczyć. A potem faktycznie - nie ma co się nad tym nadmiernie zastanawiać, tylko iść dalej, bo też nie ma sensu tracić za wiele czasu na przeszłość.
        • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 16:49
          Tyle, że u mnie w porównaniu do wielu forumek, była matka raczej niedojrzała i wykończona realiami życia, a nie przemocowa. No i ojciec, który wszystko zlewał, a powinien jednak był mieć udział w wychowaniu własnego dziecka. Kiedy czytam tu niektóre rzeczy, to mi się w głowie to nie mieści i strasznie mi przykro. Nad swoją bezradną dziewczynką pochyliłam się już jakiś czas temu, to, co już było, nie będzie lepsze, staram się dobrze traktować siebie, tak jak powinnam była być traktowana.
          Niewiele rzeczy mi w życiu wyszło, na ile przyczyna tkwi w rodzicach, na ile w różnych okolicznościach zewnętrznych, czasami trudno powiedzieć. Chcę już tylko iść do przodu, bo życie mam jedno i czas płynie. Na pewno nie urodziłam się wojowniczką, ale chcę spędzać kolejne lata przyjemnie i tak, jak ja sobie tego życzę.
          • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 16:54
            I jeszcze, o wiele więcej piekła w życiu narobił mi przemocowy facet niż rodzice kiedykolwiek, przynajmniej psycholami nie byli. I z tego to już trudno się podnieść sad.
            • brytyjska.mgla Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 17:28
              Zgadzam się, aczkolwiek jeśli nie ma się dobrych wzorców relacji, nie nauczono nas czym są granice, nie dano odczuć, że jesteśmy kochane i akceptowane to nie ma bata i raczej nie wybierzemy na partnerów facetów bez mniejszych lub większych zaburzeń.
            • lilia.z.doliny Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 17:28
              Nie wiem. Nie chodzi o.licytacje. ja miałam jednego.pokurwienca, ale pogoniłam ZANIM mnie spustoszył. Niemniej ogromu chlewu., który zorganizowali.mi tzw najbliżsi, nie da się posprzątać bezboleśnie. Nawet same ramy czasowe - przemoc id urodzenia do trzydziestki.
              • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 19:15
                Nie, ja się nie licytuję, dopiero tutaj wśród anonimowych teoretycznie wypowiedzi dowiedziałam się, jak straszni mogą być niby "porządni" rodzice.
                Po prostu ta relacja mnie wywróciła z prawej na lewą i do góry nogami, tego mi nie zrobiła żadna awantura z matką i żadne jej denne zachowanie. Sądzę, że dom mógł mnie lepiej do życia przygotować i olałabym tego rodzaju złamasa ciepłym moczem przy pierwszym spotkaniu (rozwijanie w dziecku poczucia sprawczości, asertywności, podejmowania decyzji, własnej wartości itp. itd.). Tak nie było i już nikt na to nic nie poradzi, trzeba wreszcie iść dalej i stwarzać takie warunki życiowe, w których mi będzie dobrze. Szkoda tylko, że doszłam do tego dopiero po 40tce. Przedział 30-40 to dla mnie jakaś wysysająca czarna dziura.
                • lilia.z.doliny Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 20:14
                  Wiesz, po czterdziestce, a nawet później, to czas, gdy wielu moich znajomych zaczyna samoskladanie do kupy. Może przesunęła się granicą smugi cienia? Może to ten czas rozliczeń i wyboru lepszego życia w jego drugiej połowie? Może, może...
                  • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 20:24
                    U mnie to właśnie tak "bardziej" po czterdziestce wink. I nareszcie czuję, że wiem, czego potrzebuję w życiu, czego chcę od siebie i dla siebie. Przedtem wiedziałam tylko, czego nie chcę.
              • panna.nasturcja Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 10.10.22, 23:38
                Akurat u Lily widać bardzo wyraźnie skutki tego, co zrobił jej dom rodzinny, tych skutków doświadcza jej córka, bardzo mocno doświadcza i będzie za to płaciła całe życie. lily nie chciała przerwać tego kręgu i pójść na terapię, uważa po prostu, że po osiemnastce kłopot w postaci córki zniknie a ona sama będzie wolna. To jest potwornie smutny przykład jak dom rodzinny może zniszczyć życie, nawet kolejnym pokoleniom.
                • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 11.10.22, 00:25
                  Pliz zejdź ze mnie i idź kogo innego nauczać, bo to już nudne...
    • nuclearwinter Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 14:30
      Wiem, że moi nie byli świadomi, ich "błędem" były zbyt chwiejne emocjonalnie, wybuchowe charaktery, zwłaszcza u ojca - taki typowy choleryk. Efekt u mnie - nadmierna empatia, ale nie w sensie że wyrosłam taka dobra wink po prostu nadmierne wyczulenie na wszelkie zmiany nastroju innych, tonu głosu, mimikę itd. Jest to generalnie bardzo męczące, ale poradziłam sobie z tym prawie całkowitym ignorowaniem takich pozawerbalnych sygnałów, robię swoje i oczekuję od ludzi wyraźnych komunikatów, nie wczuwam się nadmiernie w ich nastroje, bo bym oszalała. Bardzo niewiele znam ludzi, na których dzieciństwo by się jakoś nie odcisnęło, większość ma jakieś swoje "pamiątki", cieszę się że moja jest taka w sumie średnio traumatyczna, bo mogło być gorzej.
      • heca7 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 14:45
        O Boże, mam to samo... Jako dziecko toksycznego rodzica, które nigdy nie wiedziało co może matkę zdenerwować albo kiedy będą ciche dni jestem bardzo wyczulona na wszelkie "cienie" przemykające po twarzach moich rozmówców. Każda ich zmiana mimiki, tonu głosu itd jest przeze mnie rejestrowana i analizowana pod kątem czy czegoś źle nie powiedziałam uncertain Męczące jest to w rozmowie bo wcale nie chcę tego analizować a skupić się na rozmowie. Tylko mój mózg jest tak wyćwiczony od dzieciństwa, że robi to sam, bez mojej wiedzy.
        • nuclearwinter Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 14:52
          Tak, dokładnie, te cienie przemykające po twarzach, męczące to w opór. Ja się nauczyłam to częściowo po prostu ignorować, tzn. cały czas to widzę, ale mówię sobie - a co mnie to w sumie obchodzi?? Pomaga mi też to, że widzę że inni takich niuansów kompletnie nie zauważają, nauczyłam się więc też tego nie rozkminiać. Ale ludzie w nadmiarze mnie generalnie czasami przez to męczą - fonia, wizja i te "cienie", które głupi mózg ciągle niepotrzebnie rejestruje wink
        • nie_ma_niebieskich Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 15:47
          Mam identycznie ale nie analizuję już, szczególnie nie pod własnym kątem. Uznałam, że po prostu widzę więcej niż rozmówca chce świadomie pokazać i już
          . Czasem to może dotyczyć sprawy o której rozmawiam, s czasem zupełnie nie.
      • kobietazpolnocy Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 14:49
        Troche podobnie do mnie, z tym samym efektem: nadmiernego wyczulenia na sygnaly wysylane przez innych. Duzo mi dala tutaj emigracja do kraju, w ktorym ludzie komunikuja sie inaczej (nie chodzi o jezyk), musialam sie uczyc na nowo i jednoczesnie rewidowac wlasne wdrukowane reakcje i zachowania.
        To jednak traktuje jako blad niezamierzony. Najwieksza krzywde chyba sprawilo mi takie jakies sluzalcze podejscie rodzicow do innych: wszyscy musielismy na czyjs szacunek i sympatie zasluzyc. I to nie bylo tak, ze rodzice byli zaslepieni wobec innych, wrecz przeciwnie, potrafili wobec nich byc bardzo krytyczni, ale to w zaciszu domowym. Poza domem, bylo nadmierne narzucanie sie z pomoca, podlizywanie sie, ogolnie podejscie takie, ze stoimy jako rodzina wobec innych nizej, tak po prostu, bez wzgledu na wyksztalcenie, prace, itd. To my zawsze musielismy przepraszac, nigdy walczyc o swoje. Bardzo utrudniajace zycie.
        • zaspasniegowa Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 15:11
          Znam to. Mój ojciec powtarzał że on jest pod lawką i nigdy nie będzie na ławce. sad
        • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 16:59
          A jak się komunikują ludzie w Danii? Bo tam chyba mieszkasz?
          • kobietazpolnocy Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 19:04
            lily_evans011 napisała:

            > A jak się komunikują ludzie w Danii? Bo tam chyba mieszkasz?

            Tak, w Danii.
            Bardziej zwiezle i wprost. Jest mniej sytuacji, w ktorych nie slucha sie drugiej osoby (typu: bo i tak wiem, ze jak gosc odmawia drugiej herbaty, to i tak ja dostanie, bez wzgledu na to, czy odmawia szczerze czy z grzecznosci), mniej zmuszania ludzi do domyslenia sie, o co nam chodzi (bo jak mowisz, ze nie chcesz podwozki, to nie nalegamy), itd.
            Ogolnie mniej jest egzaltacji w mowieniu, paplania, domyslania sie, o co ci chodzi, zegnania sie przez telefon przez 10 min.
            To nie jest tak, ze oni nie potrafia sie foszyc, krecic i unikac mowienia wprost, ale jest to znacznie mniej powszechne niz w naszej (i nie tylko naszej) kulturze.
            W pierwszym kontakcie mozna pomyslec, ze oni sa niegrzeczni badz bezceremonialni (badz malo romantyczni, itd), ale jak juz sie ten kod zalapie, to czuje sie nawet pewna ulge. No i zmusza czlowieka do mowienia wprost, czego sie (nie) chce, zamiast czekac w milczeniu, by ktos zyczliwy sie domyslil.
            • lily_evans011 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 19:19
              No to ja tak się zazwyczaj też komunikuję. W mojej rodzinie, takiej szerszej, na porządku dziennym było foszenie się, kręcenie, domyślanie, presja. Nawet moją mamę nauczyłam mówić wprost, że jak coś chce/nie chce - to ma mi mówić, ja się nie będę tak bawić. A to naprawdę był sukces, uwierz wink. Ale z tego, co słyszę, to z ciotkami dalej prowadzą takie rozgrywki. Cóż, na zdrowie.
    • klaramara33 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 15:17
      Moi dużo za dużo popełnili błędów się już w końcu t tego nie analizuję z czego się cieszę.
    • melisananosferatu Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 15:19
      Mam swoje lata i juz dawno przestalam obwiniac rodzicow za to, jaka jestem. Oczywiscie, dziecinstwo nie jest bez wpywu na nas ale o ile nie jest to nic z obszarow patologii i zaniedbania- nie ma co sie zzymac. Podoba mi sie cytat z jednej z popowych piosenek 'I believe your parents did the best job they knew how to do'. I doskonale to rozumiem odkad sama jestem rodzicem.
      • marta.graca Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 17:37
        Ja też to rozumiem, naszych rodziców w końcu nikt nie uczył, jak być rodzicami. Chyba większość przynajmniej się stara, by dziecko miało dobrze ( co innego, że z umiejętnościami bywa różnie).
    • g.r.uuu Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 17:06
      Największym błędem było nieogarnianie antykoncepcji i zafundowanie sobie bejbisia, kiedy nie było na to gotowi emocjonalnie, społecznie ani finansowo, właściwie pod żadnym względem. Ca reszta na tylko pokłosiem. Ale też wszystkie te błędy zadziały na mnie na zasadzie: co cię nie zabije to cię wzmocni.
      • aguar Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 18:59
        Coś takiego myślę o teściach w stosunku do mojego męża. Trzeba im oddać, że wyciągnęli wnioski, nauczyli się na błędach, byli zupełnie innymi rodzicami dla młodszych braci męża. Teraz są w porządku ludźmi. Do wnuków zupełnie ok. Ale jednak pewne skutki mąż odczuwa...
    • aguar Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 18:53
      W przypadku mojej matki chyba w ogóle błędem było, że mnie urodziła, bo ani się na matkę niespecjalnie nadawała, ani nie miała chęci. Decyzja pewnie była pod wpływem presji społecznej.
      Potem następnym błędem, że ze mną nie nawiązała więzi - nie karmiła piersią, chociaż może to samo w sobie nie jest tak bardzo istotne, od razu osobne łóżeczko, i przede wszystkim bardzo szybko powrót do pracy, gdzie spędzała całe dnie, a ja całe dnie u babci, matki taty, kobiety, której nie ceniła, stale ją krytykowała, nie odpowiadał jej styl życia babci. Potem, jak ja przejmowałam cechy babci, mówiłam, jak ona, to to irytowało moją matkę, przeszkadzało w tym, aby mnie polubiła. Później wmawiała mi, że robię jej na złość, obrażała się na mnie, nie odzywała się, było też trochę przemocy fizycznej. Ale nawet nie wiem, czy to można nazwać błędami wychowawczymi, czy jakąś kompletną niedojrzałością, niezdolnością do bezwarunkowej miłości.
    • clk Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 09.10.22, 19:39
      Cała masa smile
      - byli zakręceni na punkcie edukacji- musiałam być dobra ze wszystkiego. Oceny poniżej 5 były karane większa ilością nauki i cichymi dnami. Poza tym ludzie „bez wykształcenia” byli dla nich „nikim”. Poza tym klasyfikacja ludzi na „inteligencje” i robotników. Moja matka pracowala całe 2 lata w życiu ale miała wyższe wykształcenie i rodzice koleżanek pracujący byli „No cóż klasa robotnicza”
      - nadmierna kontrola
      - ciche dni Za cokolwiek i wieczne karanie za wszystko.
    • 1maja1 Re: Kota ogonem, czyli błędy wychowawcze naszych 11.10.22, 03:20
      Moim zdaniem pokolenie naszych rodzicow to osoby niedojrzale emocjonalnie, wychowani w wielkiej traumie pokolenia wojennego. Matka mojej mamy nie dala swoim dzieciom zadnej milosc, byla oziebla emocjonalnie, ja tez to z jej strony odczulam, z reszta nie nalezalam do jej ulubionych wnuczek, bo bylam coreczka tatusia, a ona mojego ojca nie lubila. Moja mama nigdy nie powiedziala nam, ze nas kocha, nie przytulila nigdy. Robil to ojciec, z nim czesto spalam jako mala dziewczynka, moglam krecic mu wlosy (sobie tez do tej pory owijam wlosy wokol palcow😉) I on byl z tym OK. Mojej matce przeszkadzalo, ze ja sobie wlosy owijam na palce, a Co dopiero jej! Jak bylam juz nastolatka to jej huknelam - to sa moje wlosy! A ona na to- ale ja cie urodzilam! Koszmar. Poza tym moi rodzice ciagle sie klocili i moja matka nastawiala nas przeciw ojcu, mowila nam Co my mamy jemu mowic w jej obronie, a jak nie chcielismy to byl wielki foch i wkur.w z jej strony. Szantaz emocjonalny to Co pamietam najbardziej z dziecinstwa i matke szalejaca, ze jest robota i ze mamy sie domyslic co mamy robic. Nigdy nie poprosila, wytlumaczyla co chce. Wszystko w nerwach. Coz, przeszla wiele traum w zyciu (smierc tragiczna ojca w wieku 6 lat, oschla I przemocowa matka, non stop moja mam byla goniona do roboty i do kosciola), wiec inaczej nie potrafiila. Ale ogolnie dziecinstwo wspomonam dobrze, mialam wiele swobody. Natomiast maz, aby w miare funkcjonowac, wyparl wiekszosc swojego dziecinstwa.
Pełna wersja