I tak latami...

09.10.22, 17:46
Czy dałybyście radę żyć latami w związku w którym jest ktoś trzeci? Coś jak Hakiel i Cichopek? Przecież to jest dręczenie siebie nawzajem i zawsze ten sam zestaw zachowań. Albo ludzie się kłócą, opowiadają że potrzebują przestrzeni która oczywiście ma imię albo odcinają i zupełnie ignorują partnera. Czemu to występuje tak często, dlaczego strona która chce być z kimś innym tak jeszcze męczy partnera i rozciąga odejście w czasie? Ludzie tak potrafią pare lat.
    • kafana Re: I tak latami... 09.10.22, 17:50
      Wyobrażam sobie ze nie tak łatwo powiedziec dzieciom plus pozbierać ten bałagan rozgrzebany jeśli o majątek i obowiązki chodzi. Plus to samo u tego co ma imię.
      • leokadiaxx Re: I tak latami... 09.10.22, 17:55
        Czyli wszystko dla dzieci? Przecież dzieci patrząc na to będą w gorszej kondycji psychicznej niż gdyby tatuś ogłosił od razu ze odchodzi. To jest dręczenie całej rodziny a to ma niby być dla jej dobra???
        • kafana Re: I tak latami... 09.10.22, 17:58
          Nie wiem czy to takie zero jedynkowe. Mam koleżankę z ojcem zdradzaczem. Odszedł jak dzieci były dorosłe. Ta koleżanka twierdzi ze był fantastycznym ojcem. I niejako cieszy się ze stało się jak się stało.
          • leokadiaxx Re: I tak latami... 09.10.22, 18:01
            Przecież 99% jest już tylko ciałem w takim związku, wyładowuje złość bo wolałaby być z nową partnerką bo głową już przy nowej jest, nie znam bardziej niezdrowej sytuacji, szokujące że oni na robią to dla rodziny.
            • 3-mamuska Re: I tak latami... 09.10.22, 18:29
              leokadiaxx napisała:

              > Przecież 99% jest już tylko ciałem w takim związku, wyładowuje złość bo wolał
              > aby być z nową partnerką bo głową już przy nowej jest, nie znam bardziej niezdr
              > owej sytuacji, szokujące że oni na robią to dla rodziny.


              Bez przesady. Nie jesteś w głowie każdego zdradzacza.
              Był tu wątek cioci której mąż miał kochankę 10 lat (?) i żona nic niż zauważyła. Myślisz ze była głupia? Zdaje się jak tylko się wydało to się rozwiodła jako 60(?) latka wiec to nie strach nią kierował przed samotnością. A podejrzewam ze mąż był dla niej dobry bo inaczej by się wcześniej zorientowała ze cis się dzieje.

              Można kochać więcej niż jedna osobę choćby to tak ja kochasz rodzeństwo jeśli masz ich więcej niż jedno to z każdym masz inne relacje. Podobnie jest w związkach w których jest ktoś 3. Moza mieć inna relacje z żona wieloletnia partnerka matka dzieci. Inna z kochanką.
              Kocha się żona za ciepło domowe, za dzieci niekonicznie trzeba ja od razu nie lubić, jak tylko polubiło się kogoś innego. Z drugiej osoby ciężko tez zrezygnować bo daje ten dreszczyk emocji.
              Tak się dzieje chyba u młodych ludzi z krótszym stażem.

              Oglądałam program o facecie który miał 4 żony.
              Kochał każdą z każdą sypiał i każdą lubił. Każda jemu dawała co innego. I to chyba o to chodzi w takich związkach zjeść ciastko i mieć ciastko.
              Wystarczy dogodny układ który pozwala na posiadanie ,więcej niż jednej kobiety aby właśnie nie music nienawidzić tej jednej. Móc spędzać dowolny czas z ta drugą.

              Przecież po wielu latach w związkach uczucie się zmienia miłość dojrzewa zmienia się w przyjaźń jakieś tam przywiązanie ciepło. Przecież ta miłość już nie jest taka namiętna porywcza jak na początku. Ale czułość zostaje i z tego nie każdy chce zrezygnować.
              • shellyanna Re: I tak latami... 09.10.22, 20:08
                Jasne, ale wypadałoby żeby wszystkie strony układu były za.
                • 3-mamuska Re: I tak latami... 09.10.22, 20:36
                  shellyanna napisała:

                  > Jasne, ale wypadałoby żeby wszystkie strony układu były za.


                  W niektórych wypadkach pewnie widza.

                  Mnie chodziło o ci innego.
                  Ze ktoś kto ma romans z automatu nie musi być zły na żonę/partnerkę nienawidzić ja i być okropnym ojcem. Bo posiadanie rodziny go dusi i wini ich za to ze nie może iść do kochanki.

                  W sumie jeśli facet okrada z czasu kasy własna rodzine to świnia. Ale jednak chodzi o to ze może kochać żonę dzieci i ten dom i kochać drugą kobietę jeśli ma możność realizować siebie w tym układzie i nie musi niczego wybierać. To jest bardzo egoistyczne , ale są ludzie którzy potrafią tak żyć i mając kochankę uważają ze kochają żonę.


                  Ja nie wierze ze facet siedzi ze znienawidzona żona tylko dla dzieci. Często kochanki tak twierdzą bo on nie zostawi dzieci a ja myśle ze to jest po prostu wymówka. Z każda kobietą ma jaką więź, każda daje inne emocje uzupełniają się (choć głupio to brzmi)
                  • shellyanna Re: I tak latami... 09.10.22, 21:12
                    Ja wiem, ale to jest tak ekstremalnie egoistyczne, ze nie umiałabym tego zrobić komuś kogo kocham.
                    Umiałam być trzecią, ale chyba właśnie dlatego, ze nie byłam okłamywana. Wiedziałam, ze „kocha” nas obie (mnie i żonę). Żona nie wiedziała.
                    I ja jako żona nie potrafiłabym znieść myśli, ze byłam okłamywana. Po prostu.
                    • 3-mamuska Re: I tak latami... 09.10.22, 23:30
                      A czyli mogłaś uczestniczyć w okłamywaniu żony, ale sama nie mogłabyś być okłamywana, cudne podwójna moralność.
                      • shellyanna Re: I tak latami... 10.10.22, 02:57
                        Inaczej patrzysz na życie jako 20 latka, inaczej jako 40 latka.
                        I to nie ja bylam stroną okłamującą.
            • kafana Re: I tak latami... 09.10.22, 18:36
              No i znowu skąd te dane? Świat jest znacznie bardziej skomplikowane.
    • volta2 Re: I tak latami... 09.10.22, 18:12
      przez to, że związek jest w ukryciu, trudno dojść do pewności, że to na pewno ten i warto rozwalać rodzinę. często zaczyna się nie dlatego, że żona/mąż zły, tylko żeby się zabawić i wrócić na łono. ale pojawia się zaangażowanie i nie wiadomo, co z tym fantem zrobić.

      do tego uwikłanie drugiej strony i rozciąga się w czasie. do tego małe dzieci, każdy rok działa na ich korzyść (w mojej opinii)

      no i znane z tego forum rady - przygotuj się, odkładaj kasę, buduj bezpieczeństwo, na to też potrzeba czasu
      • leokadiaxx Re: I tak latami... 09.10.22, 18:14
        Cichopkowa też tak po katolicku dręczyła Hakiela kilka lat, chłop tracił zdrowie, chudł, wylądował na terapii. Nie rozumiem jak tak można a to występuje tak często że ludzie chyba myślą że postępują dobrze.
        • angazetka Re: I tak latami... 09.10.22, 18:17
          ??? Skąd te dane? Oraz: Cichopkówna, zwłaszcza w kontekście okołoślubnym to ważne wink
        • aurinko Re: I tak latami... 09.10.22, 18:39
          A ty byłaś ich materacem big_grin
          Tak chłopina tracił zdrowie, że stracił serce dla nowej wybranki jeszcze przed rozwodem 😉 i jakoś mu nie przeszkadzało szczerzyć zęby na instagramach z podobno latami zdradzającą żoną.
          • angazetka Re: I tak latami... 09.10.22, 18:42
            Poza tym jak tak tracił zdrowie, to mógł się rozwieść.
            • leokadiaxx Re: I tak latami... 09.10.22, 18:59
              I życie pokazuje że większość takich sytuacji tak się kończy. Najpierw cię ktoś dręczy latami nie mówiąc o co chodzi, on chce przestrzeni aż wkońcu ty wykończona składasz pozew bo co innego. I gdyby jeszcze powiedział otwartym tekstem mam kogoś trwajmy dla dzieci ale nie kłamstwa i kłótnie i trzymanie drugiej strony w niepewności zabieranie mu czasu bo przecież też mógłby kogoś znaleść.
              • shellyanna Re: I tak latami... 10.10.22, 03:08
                Dokładnie. Przecież to można w obłęd dosłowny wpaść. Wiesz, ze coś jest na rzeczy, ale słyszysz zapewnienia, ze nie. Za to partner będący jedna noga poza związkiem robi wszystko, żeby zracjonalizować sobie sytuacje i zaczyna każde zachowanie, gest, mina małżonka jest poddawane krytyce i wręcz wyolbrzymiane.

        • eliszka25 Re: I tak latami... 09.10.22, 18:58
          Ale niby jak ona go dręczyła? Przykuła do kaloryfera i kazała patrzeć jak bzyka się z kochankiem czy jak? Hakiel jest dorosły, nieubezwłasnowolniony, nikt go na smyczy nie trzymał. Mógł sam wnieść o rozwód albo chociaż się wyprowadzić.
    • kaki11 Re: I tak latami... 09.10.22, 18:31
      Skąd informacja, że Cichopek i Hakiel żyli tak latami? (serio pytam, nie śledziłam tego zbyt dokładnie).
      Poza tym, nie wyobrażam sobie siebie zdradzającej, nie wiem i wątpię czy potrafiłabym być z mężem wiedząc, że na boku ma kochankę, ale jakoś jestem wstanie zrozumieć, że ludzie mają różne sytuacje, czasem nie potrafią podjąć decyzji, nie są pewni czego chcą, obawiają się opinii społecznej albo o dobro dzieci. Bywa też tak, że ten ktoś trzeci z założenia ma być odskocznią, zabawą, na chwilę. I możemy sobie to oceniać, ale realia są takie że bywa trudno zdecydować albo się nie chce decydować. Ale tak uważam, że to potrafi niszczyć i to obie strony.
      • leokadiaxx Re: I tak latami... 09.10.22, 18:36
        Od 2019 do 2022 jest 3 lata, widać było że z Hakielem coś jest nie tak opowiadał o terapii, chudł, Kasia nie mówiła że a kogoś tylko że potrzebuje przestrzeni. Dręczyła go z uśmiechem na ustach co widać na zdjęciach, ciągle suszyła zęby i opowiadała o ich niby udanym związku.
        • angazetka Re: I tak latami... 09.10.22, 18:43
          Hakiel jest dorosły i mniej więcej ogarnięty. Nie musiał siedzieć w tym małżeństwie i się poddawać dręczeniu. Albo jednak wcale nie było tak źle.
      • volta2 Re: I tak latami... 09.10.22, 18:37
        chyba od smaszcz, że zaczęło się w 2019 roku, biorąc pod uwagę, że w 22 się rozwiedli, to dla mnie żadne latami. a przed formalnym rozwodem chyba już notarialnie dogadywali rozpad związku, dla mnie to szybka akcja

        latami to gdy lewy związek trwa a rozwodu nawet na horyzoncie nie widać
    • simply_z Re: I tak latami... 09.10.22, 18:35
      Bo ty spałaś z nimi w jednym łóżku Leośka i wiesz jak było..
      • taki-sobie-nick Re: I tak latami... 09.10.22, 23:32
        Siedziała pod łóżkiem i podsłuchiwała.
      • leokadiaxx Re: I tak latami... 10.10.22, 19:47
        Ludzie są schematyczni, większość robi to samo, różnią się tylko dekoracje, dlatego nie musiałam być materacem, nawet ematka czytając forum jest w stanie przewidzieć jak skończy się dana historia, jesli ciągle jest grane to samo, te opowieści wygladają bardzo podobnie to nie trudno rozgryźć ludzi.
    • shellyanna Re: I tak latami... 09.10.22, 18:51
      Nie. I tez nie ogarniam.
      Zwłaszcza umiejętności lawirowania między małżonkiem a kochankiem.
      Nie dla mnie.

      I tak, jakbym wybaczyła zdradę jednorazowa, przypadkowa, zrozumiałabym, ze mąż przestał mnie kochać i chce odejść, tak życia w długoletnim kłamstwie nie umiałabym przebaczyć ani zrozumieć. Prawdopodobnie to by mnie zabiło. Nie dosłownie. Zniszczyłoby mnie psychicznie.
    • ritual2019 Re: I tak latami... 09.10.22, 19:04
      Jest jeszcze opcja ze kazda ze stron ma kogos i im to pasuje, chca byc ze soba ale lubia otwarte zwiazki. Rzadkosc ale zdarza sie. A monogamia jest dosc trudna do osiagniecia, gdzies tam cos sie wiekszosci zdarza.
    • katiemorag Re: I tak latami... 09.10.22, 20:41
      Kobiety tak żyją. Mam znajomego, który ma żonę i kochankę. Z żona dwóch nastoletnich synów z kochanka dwoje małych dzieci. Na mieście ludzie go widza z kochanka na spacerze a na imprezę firmowej z żona.
      Są w tym układzie z 6-7 lat. Dzieci z kochanka uznał w urzędzie.
      • leokadiaxx Re: I tak latami... 10.10.22, 19:37
        Komentarz z pudelka który oddaje jak jest. Bo właśnie tak.

        Małżeństwo przechodziło kryzys bo była zakochana w innym. Typowy schemat zdradzaczy, a potem wina zwalana jest na partnera że się nie układało. W trójkącie nigdy nie będzie się układało.
Pełna wersja