Dodaj do ulubionych

Dywaguję o wykształceniu i rodzicach

10.10.22, 08:25
Zupełnie luźno sobie rozważam, po dość emocjonującym weekendzie związanym z tematem.

Co powoduje rodzicami, którym nie zależy na wykształceniu dziecka? Którzy wręcz doradzają słabe szkoły?
Mnie przychodzi do głowy, że gdy dziecko sobie nie radzi z nauką, to może być jedyne wyjście i oczywiście wówczas to też nie jest żadna tragedia.
Ale w sytuacji, gdy sobie dobrze radzi?

Albo skąd strach na wyrost, że każda nawet średnio dobra szkoła to stres, prowadzący do depresji czy nerwicy? Według mnie ten problem dotyczy nielicznych szkół i też nie wszystkich uczniów, którzy do nich chodzą - chyba jest jakaś grupa bardziej narażona na skutki przebywania w środowisku, w którym jest silna konkurencja i wysokie wymagania, ale - na Boginię! - przecież zdarzają się dzieci, które nawet tam się dobrze odnajdą, i to chyba mimo wszystko nie mogą być wyjątki, bo taki system by się przestał sprawdzać, a działa.

Tak sobie próbuję zrozumieć. Pomóżcie smile
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:32
      Po prostu tacy ludzie mogą mieć zaplecze dzięki któremu dziecko jest/będzie bezpieczne finansowo i to żeby się koniecznie samo mogło utrzymać nie jest problemem
      - maja firmę/majątek który potomek odziedziczy
      - są ze środowiska które sobie pomaga (radio/tv/celebryci - zaskakująco dużo znajomych i dzieci krolika w tym świecie)
      - maja świadomość ze wykształcenie ma mniejsze znaczenie niż faktyczny fach w ręku
      - maja to gdzieś bo sami nie maja natury i żyją zupełnie niezle
      • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:33
        *matury
      • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:38
        Żeby się samemu utrzymywać naprawdę nie trzeba kończyć topowej szkoły
        • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:53
          No dokładnie! Wiele osób idealizuje wykształcenie i widzi w tym jedyna drogę.
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:03
            Wg mnie brak wykształcenia jest ok, jak ktoś ma pasję. Często to widać od dziecka. Oboje z mężem tak mieliśmy, choć u nas te pasje wymagały wykształcenia na pewnym etapie.
            Jednak gdy dziecko ma taką naturę, że sobie "po prostu jest", to nie wiem, na ile można liczyć, że wpadnie na pomysł choć przeciętnie dochodowej działalności, nie wymagającej wykształcenia. Wykształcenia zawsze można nie wykorzystać. Trudniej, gdy w dorosłości okaże się, że byłoby potrzebne, ale się go nie ma.
            • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:20
              Myśle ze ważniejsza niż pasja jest etyka zawodowa. Np nie interesuje mnie żeby pasja glazurnika było kafelkowanie (czy fryzjerki obcinanie włosów)- niech widzi to jako źródło dochodu i chce wykonać swoją prace rzetelnie i porządnie i już styka. On/ona zadowolony/a - ja szczęśliwa. Gorzej jak jest szczwanym oszustem co robot nabierze a wszystkie zrobi byle jak - drugi raz mnie przecież nie zamierza oglądać.
              • lily_evans011 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:27
                No tak, ale nauka zawodu okazuje się bardziej pożyteczna niż słabe liceum, w którym trzeba dużo nadrobić, żeby dobrze zdać maturę i pewnych wartościowych ludzi nie spotkasz na swojej drodze.
    • escott Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:34
      Ja nie wierzę zupełnie w to, żeby szkolne sukcesy mierzone punktami szkoły w rankingach i wynikach testów miały jakikolwiek związek z przyszłymi sukcesami dziecka. Nie widzę żadnego związku wręcz. Wiem, że niezależnie od tego, jaką ścieżkę kariery dziecko wybierze, będę w stanie mu pomóc spełnić wymagania niezależnie od szkoły - zwłaszcza teraz, kiedy wszelkie egzaminy są zewnętrzne i mozna sie do nich najzwyczajniej przygotować. Uczestnictwo w wyścigach zarżnietych prymusów wydaje mi sie wyłącznie przeszkodą w rozwoju i szukaniu własnej drogi.
      • escott Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:37
        Przy czym to naprawdę dotyczy wszystkich ścieżek kariery - intelektualnych, artystycznych, biznesowych, rzemiosło, naprawdę po latach własnych doświadczeń i poznawania ludzi nie widzę po cholerę męczyć się punktami w liceum.
        • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:41
          Poza tym wbrew temu co wiele osób uważa, moim zdaniem dużo ważniejszy jest najwcześniejszy etap edukacji który daje solidną bazę, albo wręcz przeciwnie.
          • escott Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:46
            Tak! Niestety pod hasłem „najwcześniejszy etap edukacji” kryje się często zwyczajnie kapitał kulturowy domu, dużo bardziej niż przedszkole - żeby nie było, ze trzeba z kolei inwestować w prywatny żłobek z wykładowym włoski i warsztatami sushi (autentyk zaoferowany mi w Warszawie 😂). Co jest społecznie niesprawiedliwe potwornie oczywiście, ale jest tez rzeczywistością; niektórzy rodzice zasadnie wierzą w to, ze najwazniejsze postawy i tak dziecko już ma za darmola.
            • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:50
              Kapitał kulturowy też, ale nie tylko. Ok, ja mam wykształcenie pedagogiczne, dużo czytam, wiem gdzie szukać informacji to jestem do przodu. Ale rodzic z kapitałem nie musi wcale wiedzieć, jak uczyć dziecko liczenia, czytania czy tego, jak kształtować motorykę małą - od tego powinna być dobrze wykształcona kadra. Ale też musi być dobra podstawa programowa, której nie ma.
              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:53
                Nie musi wiedzieć tych wszystkich rzeczy, ale sam mając jakiś kapitał, często chętnie się tego dowiaduje (dostęp do wiedzy jest taki jak nigdy wcześniej) i wykorzystuje.
                • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:01
                  Z jednej strony tak, a z drugiej strony nigdy nie było takiej ilości bzdur na każdy temat jak teraz. Rodzic nie musi być ekspertem od metodyki, ale kadra powinna.
                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:05
                    Jasne, ale znów wracamy do punktu wyjścia - mając ten kapitał kulturowy, masz też z dużym prawdopodobieństwem umiejętność odróżniania wiarygodnych źródeł informacji od wyrzygów płaskoziemców.
                    • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:14
                      Płaskoziemcow człowiek wyłapie, ale już agresywny marketing edukacyjny promujący shit sprzeczny z rozwojem dziecka jest dla osoby bez dobrych podstaw trudny do wyłapania. Nie da się znać na wszystkim.
                      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:21
                        Trudniejszy z pewnością, ale nie niemożliwy. To przecież dziedzina jak każda inna. Nie ufasz wszystkiemu co pojawia się na rynku. Jak w innych dziedzinach odróżniasz wiarygodne źródła, to duża szansa, że tu też, bo zasady są te same.
                        • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:33
                          Bardzo często nie odróżniam. Wiem, ile błędów potrafię wyłapać w tekstach z dziedzin, na których się znam. Podejrzewam, że w tych, na których się nie znam, jest tyle samo błędów, tylko nie umiem ich wyłapać.
                          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:40
                            Ale to przecież nie chodzi o wyłapanie niuansów, a o podstawy wiedzy, które wykorzystujesz w praktyce. Ale ok wpadka oczywiście możliwa, jak zawsze.
                            • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:50
                              Masz podstawy wiedzy pozwalające Ci na ocenę, czy lepsza i w jakim przypadku lepsza jest nauka czytania metodą globalną, sylabową czy głoskowa, a może metoda Montessori, czyli najpierw pisanie a potem czytanie?
                              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:01
                                Mam wiedzę, że czytanie dziecku książek od małego wspiera jego rozwój. Uważam, że ten poziom jest wystarczający dla rodzica. Nauka u nas szła jakby spontanicznie, za dzieckiem i jego ciekawością, potem w szkole. Czyżby stąd obecne komplikacje? tongue_out
                                • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:03
                                  I o tym mówię... Nie musisz, jako rodzic, znać się na metodyce. Dlatego tak ważna jest dobra kadra na wczesnych etapach nauczania.
                                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:24
                                    Ależ ja nigdzie nie pisałam, że nie jest ważna. Jasne, że jest. Bardzo! Rodzic jej nie zastąpi, ale on również ma wpływ na edukację dziecka, od wieku co najmniej przedszkolnego.
                              • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:22
                                Problem z tymi metodami polega na tym ze każda działa i każda może być dobra. Ważne żeby akurat pasowała uczącemu i dziecku. To nie jest tak ze któraś z nich generalnie jest do bani albo któraś jest wyjątkowo zajebista.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:46
        OK, co do zasobów, to rozumiem - jasne.
        Tylko tak... Między zarżniętymi prymusami, a imprezowiczami wlokącymi się w ogonie jest przepaść i cały wachlarz całkiem sensownych możliwości.
        No i jednak sensowna szkoła to nie tylko stopnie, ale też ciekawsi ludzie, również nauczyciele. Zresztą o tym napisały dziewczyny w wątku o liceum z progiem 50 pkt, nie ma sensu powtarzać.
        W sumie - co mnie nawet zaskoczyło - nikt tam nie napisał: daj dziecku spokój, sukces w życiu czy szczęście, nie zależy od szkoły średniej, którą dziecko skończy. Z jakiegoś powodu tak nie napisano - i to akurat jest zgodne z moim puntem widzenia.
        • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:52
          Ja tak pisałam, może nie wprost, ale to chciałam przekazać smile
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:58
            smile
        • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:47
          "Między zarżniętymi prymusami, a imprezowiczami wlokącymi się w ogonie jest przepaść..."
          Jest taka przepaść, że zarżnięty prymus z dużym prawdopodobieństwem - jeśli nie skończy w psychiatryku - to w przyszłości będzie wyrobnikiem (ucz się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie), a imprezowicz zrobi karierę - bo dzięki imprezom nauczy się nawiązywać kontakty, odczytywać cudze emocje i panować nad swoimi oraz nabędzie pewności siebie, co jest w dorosłym życiu o wiele ważniejsze, niż formalne wykształcenie.
          Nie wiem, czy wpisywałam się w tamtym wątku - ale tutaj ci napiszę: daj dziecku spokój, niech samo wybiera, co dla niego dobre, nawet w "kiepskim" liceum można się nauczyć tego, co trzeba, jeśli się chce. A "sensowna szkoła to (...) też ciekawsi ludzie, również nauczyciele" to nieprawda - w topowych szkołach wcale nie uczą lepsi nauczyciele (niby dlaczego by mieli, pensje nauczycieli w lepszych i gorszych są porównywalne, chyba że łudzisz się, że w tych "lepszych" pracują dla idei). A jeśli chodzi o uczniów - to, że ktoś jest lepszy we wkuwaniu wcale nie znaczy, że ciekawszy. Kończyłam topowe liceum w Warszawie (co prawda przed dinozaurami, ale jednak) - rzeczywiście chodzili tam (w dużej części) potomkowie lekarzy, prawników, dziennikarzy, przedsiębiorców (wtedy nazywanych "prywaciarzami"wink. I wcale ci potomkowie nie wydają mi się (i wtedy nie wydawali) ciekawsi od moich najlepszych przyjaciółek, które skończyły inne licea (nieco lub nawet dużo gorsze). I w dorosłym życiu poznałam dużo ciekawych "wykształciuchów", jak i osób z wykształceniem średnim (takich mnóstwo w środowiskach około artystycznych) czy zawodowym (np. znam bardzo fajnego spawacza).
          Oczywiście dziecko jak najbardziej można zachęcać do "dobrego" liceum - ale właśnie - jeśli chce i ma predyspozycje. A nie przymuszać tylko dlatego, że rodzice mają takie ambicje.
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:05
            Ani nie rozmawiamy o stereotypowych "topowych" szkołach, ani o przymuszaniu. I nie, chyba nie zrozumiałaś co znaczy "wachlarz sensownych możliwości", bo właśnie operujesz stereotypami i skrajnościami.

            Jasne, wszyscy imprezowicze wyrastają na odnoszących sukcesy przedsiębiorców, a wszystkie "kujony" na pacjentów szpitali psychiatrycznych. Tak to już jest smile
            • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:12
              Nie wszyscy i nie zawsze. To był oczywiście stereotyp. Ale do ciebie chyba nie dociera, że to, jaka szkoła będzie dobra dla danego ucznia nie jest wynikową jego ocen i miejsca szkoły w rankingu. Ważniejsza jest osobowość i zainteresowania ucznia, niż to, czy jest w stanie wkuwać na tyle skutecznie, żeby dostać się do "dobrej" szkoły. I późniejsze sukcesy w życiu właśnie od tego zależą - na ile dzieciak wyrobi w sobie samodzielność, chęć do działania, pasję, zainteresowania, pewność siebie. A to można osiągnąć w każdej szkole, wcale te "lepsze" nie są lepsze dla każdego (czy nawet dla większości).
              • kurt.wallander Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:07
                152kk napisała:

                to, jaka szkoła będzie dobra dla danego ucznia nie jest wynikową je
                > go ocen i miejsca szkoły w rankingu. Ważniejsza jest osobowość i zainteresowani
                > a ucznia, niż to, czy jest w stanie wkuwać na tyle skutecznie, żeby dostać się
                > do "dobrej" szkoły. I późniejsze sukcesy w życiu właśnie od tego zależą - na il
                > e dzieciak wyrobi w sobie samodzielność, chęć do działania, pasję, zainteresowa
                > nia, pewność siebie.

                Tylko dobra szkoła (choć chyba rozumiemy ją inaczej?) pozwala uczniom na realizowanie swoich zainteresowań i wzbudza nowe pasje. Kiepska szkoła udupia.

                to można osiągnąć w każdej szkole, wcale te "lepsze" nie
                > są lepsze dla każdego (czy nawet dla większości).

                A te "gorsze" wcale nie są lepsze od "dobrych".

                I tak, w szkołach niskoprogowych bywają dobrzy nauczyciele, ale moje doświadczenie mówi mi, że ci lepsi garną się do szkół wyższoprogowych. Raz, że pracują ze zdolniejszą młodzieżą, dwa - bywają dodatkowe zachęty finansowe (nawet nie bezpośrednio dla nauczyciela, ale np. pracownie sa lepiej wyposażone, bo fundacja działająca przy RR kupi potrzebny sprzęt). To jest inny komfort pracy i jeśli nauczyciel ma wybór, to, jeśli nie jest siłaczką, pójdzie do tej szkoły, gdzie ma lżej i bardziej intelektualnie stymulująco.
                • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:12
                  Raz, że pracują ze zdolniejszą młodzieżą,

                  może przestańmy udawać poprawność polityczną i napiszmy wprost, że do wyżej punktowanych szkół chodzi młodzież, której nie trzeba pilnować, żeby się nie pozabijała, nie okradła nauczyciela kiedy nieopatrznie zostawi torbę, nie spuszczała nowym głowy w kiblu etc. jak to bywa w co poniektórych zawodówkach i syfiastych liceach
                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:18
                    Ómarłam big_grin
                  • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:59
                    Porzućmy polityczna poprawność i napiszmy, że do lepszych szkół chodzi młodzież, co do której nauczyciele i rodzice WIERZĄ że nie trzeba ich pilnować.
                    • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:02
                      Nie trzeba ich pilnować w szkole i są na tyle zmotywowani, że nie robią obory na lekcjach. Jak napisałam niżej, na osiemnastkach młodzież ze Staszica rzyga dokładnie tak samo jak młodzież z innych szkół.
                  • kurt.wallander Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:01
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Raz, że pracują ze zdolniejszą młodzieżą,
                    >
                    > może przestańmy udawać poprawność polityczną i napiszmy wprost, że do wyżej pun
                    > ktowanych szkół chodzi młodzież, której nie trzeba pilnować, żeby się nie pozab
                    > ijała,

                    Może jest tak jak piszesz, ja jednak miałam na myśli to, co napisałam, czyli fakt, że lepiej się pracuje z inteligentniejszymi osobami, szybciej łapią temat, mają szersze horyzonty, są partnerami do rozmowy.
        • furiatka_wariatka Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:15
          Nie do końca rozumiem stereotyp "zarżnietetgo prymusa". Czasem po prostu to zdolne dziecko, które na prawdę nie musi się zarzynac, żeby mieć dobre oceny. Są też oczywiściw dzieci o średni h zdolnościach, ale mające rodziców z wygórowanymi oczekiwaniami, i ci faktycznie się męczą. Ale wg mnie nie każdy prymus się zarzyna.
          • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:19
            Mogę się wypowiedzieć jako prymuska? Otóż mnie nigdy nie zarzynała nauka jako taka. Ani na poziomie podstawówki, ani liceum, ani do olimpiad, ani na studiach. W LO zarzynały mnie kwestie organizacyjne (głównie plan zajęć) a niestety, słabsza szkola wcale nie jest gwarancją rozsądnego planu.
            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:27
              Danielo i Furiatko, otóż to! Ufff... wreszcie ktoś może rozumie, o co mi chodzi smile Po prostu dzieci są różne, a ludzie (ci z zewnątrz, oceniający sytuację) próbują je wtłoczyć w stereotypy, zupełnie niepotrzebnie.
              • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:39
                Ale to ty zaczęłaś - negatywnie oceniając tamtych rodziców - że sugerują dziecku "słabszą" szkołę ze strachu. Jednocześnie nic nie napisałaś, czego chce i co wybiera tamto dziecko (napisałaś tylko, że "sobie dobrze radzi" - tj. pewnie ma niezłe/dobre oceny, ale jakie ma zainteresowania, ambicje itp - nie wiadomo).
                Przecież nikt nie krytykuje przypadku, gdy dziecko samo chce do "lepszej" szkoły i rodzice go do niej zachęcają ....
                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:47
                  Nie słabszą, a słabą - bo to różnica. I stąd właśnie dyskusja, bo sama spostrzegłam, że ich oceniam negatywnie - najlepszym sposobem, by to zdemontować, jest ich zrozumieć. A po pierwsze, raczej nie spytam wprost: "Czy państwo upadli na głowę", po drugie, jeśli nawet spytam uprzejmie i między wierszami, raczej nie otrzymam szczerej i wyczerpującej odpowiedzi, (bo i z jakiej racji). Zapytanie na forum jest więc próbą zrozumienia takiego ruchu przez osobę, której w głowie się on nie mieści.
                  • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:54
                    Trudno jest rozmawiać, podawać argumenty, jeśli przychodzisz z założeniem, że "w głowie się nie mieści" sad
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:55
                      Nie, przychodzę otwarta na różne opcje. "W głowie się nie mieści" to punkt wyjścia.
                      • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:33
                        lepszym punktem wyjścia byłoby: "jak mam takie przekonanie - wynika z moich dotychczasowych doświadczeń- ale jestem otwarta na inny punkt widzenia..." smile
                        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:38
                          OK, przyjmuję słuszną krytykę smile
              • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:49
                Dopowiem ci jeszcze jedną rzecz o topowych szkołach i korepetycjach. Już za moich czasów utarło się, że żeby dostać się na prawo trzeba chodzić na korepetycje. Ja skończyłam bardzo dobre, ale prowincjonalne liceum. Na korepetycje oczywiście NIE chodziłam. Mam 2 przyjaciółki z roku, obie chodziły do tego samego zresztą korepetytora. Jedna chodziła do słynnej krakowskiej jedynki, druga-do prowincjonalnego LO. I znając je obie jestem głęboko przekonana, że egzamin na prawo zdałyby spokojnie bez tych korepetycji, bo nie jestem od nich zdolniejsza czy madrzejsza. No ale takie było przekonanie. Jestem ostrożna wobec tego wnioskowania, że topowe licea wymuszają korepetycje. Czasem mam wrażenie, że to raczej uczniowie, a moze też rodzice czują niedosyt, czują się "nienastarani edukacyjnie." Co oczywiście nie znaczy, że nie ma takich szkół, które wymagają a nie uczą. Tylko chyba nie aż tak dużo jak się twierdzi.
                • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:31
                  Ja jednak myślę, że topowe licea w wielu przypadkach wymuszają korepetycje - bo tam musi być wszystko na tip top, a słabszy nie tyle, że nie zda matury, tylko po prostu odpada "w trakcie". Bo jednak typowy nastolatek nie jest taki jak ty. Duża część w topowych lubi się uczyć, są zdolni i zdeterminowani (bo to wszak wybrańcy), ale to nie są sami geniusze, mają swoje słabości i większość jednak nie zalicza kilku olimpiad z różnych przedmiotów tak sobie, bo lubią się uczyć.
                  Sama piszesz, że kończyłaś prowincjonalne liceum - być może nie było tam nacisku, że wszystko musi być idealnie, mogłaś niektóre rzeczy, które trochę mnie ci leżały, trochę odpuścić, a i tak miałaś dobre oceny. I uczyłaś się bez stresu.
                  W topowym (mówię o Warszawie) tak nie ma. Jeśli masz jakąś słabość, z czymś sobie gorzej radzisz - to ci nie odpuszczą, prędzej wylecisz, nawet jeśli w czymś innym jesteś świetna.
                  Słyszałaś o przypadkach, że nauczyciel na początku 4 klasy dawał wybór - rezygnujesz z matury albo ci nie zaliczę przedmiotu? Ja nie tylko słyszałam - znam taki niejeden przypadek z bliskiego otoczenia. Trzeba być bardzo silnym psychicznie, żeby się nie poddać w takiej sytuacji i jednak zdać tę maturę.
                  I to nie jest tak, że topowe "wymagają ale nie uczą". One uczą, jak najbardziej - ale wcale nie lepiej, niż te "nietopowe" (czego zresztą sama jesteś przykładem). Jedyna przewaga tych "topowych" jest taka, że trafia do nich wyselekcjonowana (pod względem przygotowania, wyuczenia, kapitału kulturowego) młodzież i taką młodzież oczywiście łatwiej się uczy. No to skoro w "topowych" nauczyciele mają łatwiej to i wyniki (średnio) mają lepsze. Tylko czy to jest jakaś wartość dodana dla pojedynczego ucznia?
                  • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:49
                    Nie jestem geniuszem, jestem człowiekiem lubiącym się uczyć, czyli tak samo jak ci uczniowie topowych liceów.

                    "mogłaś niektóre rzeczy, które trochę mnie ci leżały, trochę odpuścić, a i tak miałaś dobre oceny"- no nie. Mogłam sobie odpuścić, ale wówczas nie miałabym dobrych ocen. Normalka. Ale oceny w LO o ile nie jest to niedostateczny, nie mają znaczenia.

                    "Jeśli masz jakąś słabość, z czymś sobie gorzej radzisz - to ci nie odpuszczą, prędzej wylecisz, nawet jeśli w czymś innym jesteś świetna." To znaczy jak wylecisz? Z oceną pozytywną?
                    "Słyszałaś o przypadkach, że nauczyciel na początku 4 klasy dawał wybór - rezygnujesz z matury albo ci nie zaliczę przedmiotu?"- tak. I popatrz, popatrz. Zupełnie tak samo było w prowincjonalnych liceach w moim mieście. Nie ma tu różnicy.

                    Odnosiłam się do jednej tylko kwestii dotyczącej topowych liceów i korepetycji. Otóż pojawił się w tym wątku temat "dobre wyniki (a wyniki są przeciez mierzone wynikami matur, ktore obecnie stanowia tez przepustkę na studia) młodzieży z topowych liceów są dzięki korepetycjom" - owszem, tak bywa. Ale na ile to jest prawda dotyczącą wszystkich topowych liceów w Polsce-tu byłabym ostrożna, bo moim zdaniem cześć tych korepetycji jest na co nieco na wyrost, bo panuje przekonanie, że trzeba na nie chodzić.




                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:56
                      Znów trafiasz w sedno, dla mnie też zdobywanie wiedzy jest frajdą. To może być kluczowe. A już strategię na szkołę, gdzie ktoś inny decyduje, czym akurat musisz się zająć, to każdy sobie musi wypracować sam, wg potrzeb i możliwości. Jednak punkt wyjścia będzie inny u osoby, która wiedzę jako taką uważa za coś wartościowego, a inny u osoby, która cierpi zawsze, gdy ktoś jakiejkolwiek wiedzy od niej wymaga, zaś z własnej inicjatywy zajmuje się zupełnie czym innym.
                      • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:18
                        I jeszcze dopiszę zanim wsiądę do auta i ruszę w drogę-jestem już bardzo stara, ale nadal na tyle młoda, by już z moich lat szkolnych pamiętać zjawisko "licytacji" korepetycyjnej wśród rodziców. Już wtedy było. Na ile te korepetycje były niezbędne- hmm.
                        I nie mówię oczywiście o sytuacji, w której dziubdzius nie rozumie działu "optyka" z fizyki, albo logarytmów z matematyki, a rodzic nie umie mu pomóc. Wtedy zaprawdę korepetycje są sprawiedliwe oraz słuszne i zbawienne wink mówię o takim uogólnionym lęku, że jak się nie nastara na korepetycjach to na pewno nie zda na studia (=teraz: słabo napisze maturę).
                        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:09
                          U mnie ludzie chodzili na korepetycje z biologii, chemii-jesli te przemioty byly wymagane przy egzaminach wstepnych. Sama chodzilam na matematyke, bo z korepetycji wynioslam wiecej, co nie znaczy, ze sie nie uczylam w szkole. Zdajac na uczelnie artystyczne, chodzi sie na lekcje z rysunku, bo bez tego faktycznie nie da sie dostac.
                          • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:11
                            Identycznie na architekturę, i tak było zawsze - kandydaci na architekturę chodzili prywatnie lub na kursy rysunku.
                            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:14
                              tak, bo dodatkowo rysunek byl pozniej oceniany przez ludzi uczacych tego rysunku, lub ich pociotkow.
                        • kurt.wallander Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:03
                          daniela34 napisała:

                          > I jeszcze dopiszę zanim wsiądę do auta i ruszę w drogę-jestem już bardzo stara,
                          > ale nadal na tyle młoda, by już z moich lat szkolnych pamiętać zjawisko "licyt
                          > acji" korepetycyjnej wśród rodziców. [...]
                          mówię o takim
                          > uogólnionym lęku, że jak się nie nastara na korepetycjach to na pewno nie zda n
                          > a studia (=teraz: słabo napisze maturę).

                          Co jest dziwne, bo wydawać by się mogło, że rodzic raczej będzie chciał się pochwalić dzieckiem zdolnym i pracowitym, które BEZ korepetycji ma odpowiednie osiągnięcia.
                          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:18
                            Ale warto się przecież chwalić tym, co kosztowne. Dodatkowo wieszasz psy na miernych nauczycielach ze szkoły i masz dwie pieczenie przy jednym ogniu - przedstawiasz się jako osoba majętna i kompetentna, a nie to co jakiś tam nauczyciel, który tylko bez sensu ciągle domaga się podwyżek, a w praktyce przecież ma permanentne wakacje - szczególnie gdy porównasz jego pracę z twoją, bardzo ważną i dochodową (która może nawet nie wymaga żadnego wykształcenia, kto wie).
                        • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 21:43
                          Ja wcale nie twierdzę, że każdemu w top liceum niezbędne są korepetycje. Część uczniów radzi sobie bez tego. Ale część jednak nie i nie tylko z powodu lenistwa. Po prostu , wbrew pojawiającym się w tym wątku nadziejom, w topowych czy lepszych szkołach nauczyciele wcale, co do zasady, nie są lepsi niż w tych gorszych - bo co prawda wymagania mają dużo wyższe, ale wspierać uczniów nie potrafią. I uczeń, który ma jakieś słabsze strony będzie za to gnębiony przez nauczycieli - bo obniża średnią. To nie chodzi o strach przed niezdaniem matury, tylko strach przed kolejną lekcjąsad A taki wrażliwszy/ mniej wszechstronny uczeń może w słabszym liceum radziłby sobie i mógł skupić na swoich lepszych stronach, zamiast ciągle walczyć o załatanie braków?
                      • escott Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:32
                        Myślę, że dużo łatwiej jest zdobywać wiedzę dla frajdy, kiedy nie ma presji typowej dla topowego liceum.
                        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:37
                          nie musi byc topowe, ale niech bedzie lepsze od tego najslabszego w gminie.
              • dzikka Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:29
                nie_ma_niebieskich napisała:

                > Danielo i Furiatko, otóż to! Ufff... wreszcie ktoś może rozumie, o co mi chodzi
                > smile Po prostu dzieci są różne, a ludzie (ci z zewnątrz, oceniający sytuację) pr
                > óbują je wtłoczyć w stereotypy, zupełnie niepotrzebnie.

                Ja rozumiem i uważam, że masz bardzo dużo racji. I niestety większość leci stereotypami o tych trójkowych i imprezowych biznesmenach i zarzniętych uczniach topowych szkół. A co gorsza faktycznie, jakby wiekszośc nie widziała innego wachlarza możliwości. A tutaj podobna zasada jak w RB. dziecko powinno iść do takiej szkoły, kora jest najbardziej skrojona pod niego. Dla niektórych to będzie topowe liceum dla innego branżowa.
      • tiffany_obolala Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:18
        Podpisuję się ręcami i nogamy.
        Myślę, że całe pokolenie wyżu lat 80-tych zostało "oszukane" mrzonką wyższego wykształcenia. W efekcie dyplom magistra się zdewaluował, a wektor rozdźwięku między "fachem w ręku" a "wykształciuchem" zmienił kierunek, o czym wie każdy pracownik budżetówki, płacący ekipie remontowej czy dobrej fryzjerce.

        Obecny trend to chyba "szukaj siebie", "podążaj za pasją" i "nie przemęczaj się, bo jeszcze się narobisz". I zupełnie mnie to nie dziwi, kiedy obserwuje model polskiej szkoły.
        • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:26
          Obecny trend to chyba "szukaj siebie", "podążaj za pasją" i "nie przemęczaj się, bo jeszcze się narobisz".

          Ten trend to chyba głównie w poppsychologii, u kołczów z Bożej łaski i na forum, bo w realu wygląda to inaczej.
          Wektor rozdźwięku jest cały czas taki sam, oprócz dobrych fyzjerek z własnym salonem jest rzesza pracujących u kogoś. Ekipa remontowa, fryzjer - bardzo pięknie, tylko że tysiące ludzi pracuje w pracach niewymagających szczególnych kwalifikacji, w Januszexach, na produkcji, w magazynach, usługach, handlu etc. i ich dominanta zarobków niewiele przekracza najniższą krajową.
          • tiffany_obolala Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:44
            Dominanta starszych specjalistów w wielu urzędach centralnych też niewiele przekracza najniższą krajową.

            Nie mówię, że nie należy mieć żadnych kwalifikacji. Ale niekoniecznie musi to być dyplom wyższych studiów. Studia nie są wprost przekładałne na zarobki, a zarobki nie są wprost przekładałne na szczęście.
            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:06
              oczywiscie, ze nie. Zwlaszcza w dzisiejszych czasach, niemniej jednak w niektorych zawodach nie zrealizujemy sie przez brak dyplomu wlasnie.
              • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:16
                W każdym technicznym jest potrzebne potwierdzenie nabycia kwalifikacji w zawodzie.
            • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:21
              Dominanta starszych specjalistów w wielu urzędach centralnych też niewiele przekracza najniższą krajową.
              i dlatego wieść gminna niesie, że bez znajomości nie da się wygrać konkursu na referenta w urzędzie gminy w Pcimiu czy Hajnówce big_grin
              Oczywiście, szereg urzędów centralnych na poziomie lokalnym płaci syfiaście, w poziomie centralnym też - patrz GUS, PIP czy KGP pracownikom cywilnym i dlatego nabory są anulowane.
    • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:36
      Działa tylko jakim kosztem 🙄
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:42
        Tam gdzie te koszty są ponoszone to nie działa chyba przede wszystkim co innego - jakby było przegięcie w drugą stronę niż ta ze startera. Może dziecko jest pchane do tego typu szkół niezależnie od predyspozycji (także psychicznych, nie tylko intelektualnych), by zaspokoić ambicje rodziców? Nie wiem. Dalej dywaguję smile
        • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:47
          Skąd przekonanie, że to rodzice decydują? Spora część uczniów wybiera liceum samodzielnie. Natomiast w duzej liczbie szkół pracują ludzie, którzy nie powinni być nauczycielami. Jeśli do jakiejś szkoły przyjmuje się wyłącznie uczniów z wysoką punktacją, a potem większość jedzie na korepetycjach to jest to porażka systemu. Oni najwyraźniej nie potrafią uczyć. A szkoła nie powinna też wymagać predyspozycji psychicznych jak do jednostki specjalnej, to jest chore. Uczeń powinien się tam rozwijać i uczyć, a nie walczyć o przetrwanie
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:51
            Masz rację. Jednak nadal to problem nielicznych szkół. Jak by z tym można zrobić porządek?

            Natomiast jestem zaskoczona Twoją opinią, że wiele dzieci sama decyduje. Naprawdę, rodzice nie ingerują w to, jakie kroki podejmują 13-14-latkowie?! Wydawałoby się, że tak może być, owszem, ale że to jednak negatywne wyjątki, a nie norma.
            • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:54
              Jakie negatywne? Znana mi młodzież miała swoje pomysły, które owszem, przegadywała z rodzicami, ale w większości dzieciaki same widziały, gdzie chcą iść. Negatywny wyjątek, to dziubasek, który ma wywalone i czeka, gdzie go rodzice zapiszą.
              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:57
                Wiesz jak dziecko samo ma fajne pomysły to oczywiście. Odnoszę się raczej do mojego przykładu z drugiego wątku. Dziecko inteligentne, ogarnięte, a rodzic pcha do mega słabej szkoły, zamiast do normalnej. Drugie dziecko to podłapuje (moje) i teraz jeśli ja bym nie ingerowała, to moim zdaniem dziecko postąpiłoby bardzo głupio. Od tego są rodzice, by ingerować, gdy to konieczne, a wspierać, gdy dziecko robi mądrze. Dawanie nadmiernej swobody w tym wieku to też może być rodzaj zaniedbania.
                • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:00
                  Każdy pomysł ma jakąś przyczynę i jej poznanie jest ważniejsze od wypchnięcia dziecka do innej szkoły
                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:05
                    To jest mądre smile i... może ułatwić wypchnięcie big_grin
                    • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:56
                      "rodzice nie ingerują w to, jakie kroki podejmują 13-14-latkowie?! Wydawałoby się, że tak może być, owszem, ale że to jednak negatywne wyjątki, a nie norma"
                      Negatywne wyjątki??? Może rzeczywiście 13-14 latek, który dokładnie wie, czego chce to wyjątek, ale negatywny????
                      Natomiast rodzice, którzy narzucają dziecku w tym wieku, co ma robić, wbrew jego woli - to na pewno przypadek negatywny. I dobrze dziecku nie zrobi.
                      Może zastanów się najpierw, dlaczego Twoje dziecko tak łatwo "podłapuje" cudze pomysły? Bo to jest bardzo charakterystyczne, że podatny na wpływu rówieśników (szczególnie na głupie pomysły) jest nastolatek, który nie wyrobił sobie poczucia własnej wartości i samostanowienia, wskutek zbyt kontrolującego podejścia rodziców.
                      I dlaczego krytykujesz tamtych rodziców (nie znając wszak ich motywacji, przyczyn takiego podejścia do ICH dziecka) i jakby oczekujesz, żeby to oni zmienili swoje przekonania/postępowanie, zamiast przemyśleć , czemu tamto dziecko i jego rodzice mają tak duży wpływ na Twoje dziecko?
                      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:12
                        A... to teraz mamy podejście, że dobrze wychowane dziecko nigdy nie ma głupich pomysłów pod wpływem rówieśników. No tak.

                        Niech sobie tamci rodzice robią co chcą. Nie obchodzi mnie to - ich dziecko ich sprawa. Chciałam zrozumieć motywy. Z ludzkiej ciekawości - i w sumie kilka osób z sensem odpowiedziało na temat.

                        To jest jakiś chory trend: Jak rodzic nie jest nadmiernie wyluzowany i zaniedbujący, to z pewnością kontrolujący i nadambitny; jak nie marna szkoła z ogona stawki, to z pewnością topowa z wyścigiem szczurów.
                        To w sumie też może być odpowiedź na pytanie ze startera, skoro część osób w ten sposób myśli.
                        Tymczasem w rzeczywistości większość zarówno ludzi jak i szkół mieści się pomiędzy skrajnościami, gdzieś w okolicach zdrowego środka.
                        • furiatka_wariatka Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:23
                          Moze po prostu porozmawiaj z rodzicami kolegi syna. Tak zwyczajnie, skąd taki pomysł? I czyj to pomysł, ich czy dziecka. No zaraz się jeszcze okaże, że tamten kolega mówi swoim rodzicom, że to twój syn wymyślił i on też tak chce...
                          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:30
                            Rozmawiałam i wiem właśnie, że uważają to rozwiązanie za dobre dla dziecka. Przypuszczam, że mają powody, którymi się nie dzielą (i wcale nie muszą).
                            Do mojego dziecka trafiły natomiast moje (i emamowe smile ) argumenty. Mam nadzieję, że definitywnie - a jak nie, to będziemy dalej rozmawiać i przekonywać.
                            Bo naprawdę nie przekonuje mnie argumentacja, że szkoła z ogona to jedyna możliwość zabezpieczenia dziecka przed wyniszczającym wyścigiem szczurów, a wraz z imprezowymi kolegami stworzą w przyszłości finansową elitę tego kraju (albo innego).
                            • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:51
                              "rodzic nadmiernie wyluzowany i zaniedbujący"
                              Twoje rozumienie zaniedbującego rodzica jest bardzo naciągane. Rodzic, który nie narzuca dziecku (nastoletniemu) swojego zdanie nie jest zaniedbujący. Zaniedbujący to taki, który lekceważy potrzeby swojego dziecka (również emocjonalne). Rodzic - helikopter może być o wiele bardziej zaniedbujący, niż ten "wyluzowany".
                              "szkoła z ogona to jedyna możliwość zabezpieczenia dziecka przed wyniszczającym wyścigiem szczurów" - tak nikt nie twierdzi, to twoja luźna nadinterpretacja. Jednak nie da się nie zauważyć, że w wielu szkołach topowych czy "aspirujących" jest większa konkurencja (niekoniecznie wyścig szczurów, ale jednak presja na wyniki) i trzeba się z tym liczyć. Niekoniecznie każde dziecko "radzące sobie" pod względem nauki jest na to gotowe emocjonalnie. Co nie znaczy oczywiście, że nie można dziecka zachęcać do takiej szkoły, jaką uważamy za dobrą dla niego - ale należy brać pod uwagę nie tylko (nie przede wszystkim) rankingi, ale też to - jaka jest atmosfera w szkole. I najważniejsze jest - jakie są potrzeby / chęci dziecka, a nie co sobie wymarzyli rodzice i jak robią inni (np. rodzice kolegiwink
                              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:59
                                Piszesz rzeczy oczywiste. Pewnie, że miejscami ironizuję czy celowo wyolbrzymiam, ale nie bierze się to z powietrza. Wystarczy przeczytać niektóre wpisy.
                                A zaniedbania mogą mieć również charakter edukacyjny.
                        • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:35
                          Starter napisałaś tak, żeby skrytykować tamtych rodziców. To nie było neutralne pytanie - bo przecież sama sugerowałaś odpowiedzi, które stawiały ich w złym świetle : "Co powoduje rodzicami, którym nie zależy na wykształceniu dziecka?" "strach na wyrost". Dlaczego pierwsze, co ci się nasuwało - to lekceważenie potrzeb dziecka (edukacyjnych) ze strachu?
                          Zamiast krytycznie zastanawiać się nad motywami innych ludzi warto zastanawiać się nas tym, co dla jest dla Ciebie ważne (a co wyszło dopiero w kolejnym Twoim poście): czemu Tobie zależy na "dobrej" szkole, definiowanej jako znajdująca się wyżej w rankingach, kiedy dziecku na tym nie zależy (a wręcz przeciwnie - za dobrą dla siebie uważa tę "słabszą"). Czyje potrzeby mają być zrealizowane tą "dobrą" szkołą - dziecka, czy rodzica?
                          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:50
                            Ale czasem tak właśnie się dzieje, że gdy rozgryzasz temat, wychodzą inne, ciekawsze i ważniejsze, jego aspekty. To chyba dobrze?
                • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:08
                  O to akurat proste. Dziecko może sobie na własna rękę realizować swoje fajne pomysły a szkoła go nie dołuje dziwacznymi testami i nie truje ze zasługuje na 3 bo na 5 to umie panbuk.
                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:09
                    I ten brak dołowania zapewniają jedynie najsłabsze szkoły?
                    • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:35
                      No tak bo lepsze będą wymagały minimum zaangażowania. W gorszej samo to ze się pojawi już styknie
            • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:17
              Naprawdę, rodzice nie ingerują w to, jakie kroki podejmują 13-14-latkowie?! Wydawałoby się, że tak może być, owszem, ale że to jednak negatywne wyjątki, a nie norma.

              Część pewnie ingeruje, ale fiksacja na poziomach, szkołach itd. wśród rodziców to jest kwestia ostatniej może dekady. (Albo mojego środowiska, nie wykluczam, ale nie pamiętam żeby przy wyborze liceum rodzice moi czy którejkolwiek z koleżanek/kolegów jakoś szczególnie w tym uczestniczyli. Oczywiście jeśli ktoś miał pomysł wybitnie od czapy to rodzice go od tego odwodzili, ale takie rzeczy jak wybór profilu, rozkmina gdzie się człowiek może dostać i gdzie by chciał, gdzie będzie miał dobry dojazd - to robiliśmy sami, rodzice nie uczestniczyli, chociaz oczywiscie pytali.)
              • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:23
                Bo system rekrutacji był zupełnie inny.
    • misiamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:42
      Ale piszesz o Polsce? polskie szkoły publiczne to system, od którego trzeba trzymać dzieci z daleka. Rozumiem, że nie każdy z wielu różnych względów może wybrać szkołę niepubliczną. W takim przypadku dziecko może zdobyć potrzebną (aby dostać sie na wymarzony kierunek studiów lub aby zdobyć fajne przygotowanie do zawodu) wiedzę w wielu innych miejscach, natomiast szkołę zaliczyłabym do ogona tych miejsc. Nie chodzi mi o to, że szkoła to stres. Polska szkoła publiczna to raczej skansen, tresura przyszłych robotników do fabryki XIX wieku, posłusznych, działających na rozkaz, którzy jedyne co potrafią to rozwiązywać testy, im lepsza szkoła, tym lepiej te testy rozwiązują.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:47
        Nie w każdym mieście są dobre średnie szkoły niepubliczne. Przygotowanie na matury i studiów w ramach homeschooling? Można, ale to trzeba być pasjonatem smile
        • misiamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:40
          nie chodziło mi o ED, ale posłanie dziecka do szkoły, która spowoduje jak najmniejsze szkody, czyli będzie możliwie pomijalna w życiu. Nie trzeba ED, wystarczy Internet, od czasu do czasu wyjazd do większego miasta (dla pasjonatów i owszem, tu już jakieś pieniądze też są potrzebne). Pytanie było o uzasadnienie wyboru szkoły "nieambitnej".
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:13
            Nie, pytanie było o wybór szkoły jednoznacznie kiepskiej.
            • misiamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:31
              OK, jednoznacznie kiepskiej smile
    • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:44
      Znam tylko jedną taką rodzinę. 9 dzieci, bystre, obecnie już dorosłe. Zachęcane przez rodziców hasłem " najważniejszy fach w ręku" wszystkie poszły do zawodówki. Mają zawody, są pracowite i dobrze sobie radzą, ale sądzę, że potencjał miały znacznie większy niż wyuczenie się na murarza, czy cukiernika.
      • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:27
        Piszesz, jak by murarz czy cukiernik to było coś gorszego z założenia. Jeśli się w tym odnajdują, są zadowoleni i dobrzy w tym, co robią, to w czym problem? Że nie są korposzczurami? Lekarzami tracącymi zdrowie na dyżurach?
        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:33
          jesli nikt nie dal im szansy na lepsze zycie, to skad moga wiedziec, czy bylyby mniej szczesliwe? moze stanie przy garach w zaparowanej kuchni az takim slodkim nektarem nie jest.
          • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 20:35
            A kto powiedział, że życie po studiach jest lepsze?
            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:34
              Nie rozumiesz,moze mialyby szanse na odkrycie swoich talentow lub na jakas ciekawa prace. Ale nie dowiedza sie tego, bo zostaly wtloczone w schemat kuchty.
              • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:56
                Przeleżałaś pod lodem pół wieku, że sądzisz, że w dzisiejszych czasach wykonuje się całe życie wyłącznie pracę zgodną ze skończoną szkołą i nie ma żadnej możliwości zmiany? Jak ktoś skończy polibudę, to powiesz, że został wtłoczony w schemat inżyniera i nie może zostać nikim innym?
                • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:41
                  Ale bedzie mu sie latwiej przebranzowic. Cukiernik czy piekarz raczej inzynierem nie zostana ot tak.
        • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:37
          To twoje projekcje. Mnie smuciło raczej to, że po prostu nie mieli wyboru.
          • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 20:51
            Mieli wybór, z twojego posta przynajmniej to wynika. Rodzice zachęcali, ale nic nie stało na przeszkodzie, by dzieci wybrały inaczej.
            • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 21:20
              Zachęta rodziców, by kontynuować naukę stwarzałaby przestrzeń wyboru. Zachęta, by jak najszybciej zdobyć zawód była dość jednoznacznym komunikatem dla niegłupich i wrażliwych dzieci. Praktycznie zostało im do wyboru kilka zawodów w szkole z najbliższym dojazdem.
              I fakt, dają radę, ale nie wiem po czym wnioskujesz to zadowolenie. Z tym jest różnie.
              • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 21:38
                A skąd wiesz, że gdyby skończyły studia byłyby bardziej zadowolone? To żadna gwarancja przecież.
                • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:35
                  Powtarzam:+ ale mialyby wybor.
                  • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 07:23
                    A ja powtarzam, że go miały. Co by się stało, gdyby jednak któreś z nich ciągnęło na studia, miało jakiś kierunek w planach i zrobiło po swojemu? Rodzice by je wydziedziczyli, czy raczej byliby dumni?
                    • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:40
                      nie kazdy ma tyle motywacji w wieku kilkunastu lat.
                • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:50
                  Nie wiem rzecz jasna i nigdzie tego nie pisałam. Jak również nie pisałam, że cukiernik to gorszy człowiek niż osoba pracująca w korpo.
                  Natomiast dla mnie smutne jest to, że warunki intelektualne dzieci ewidentnie pozwalały na wybór między zawodówką, technikum, a LO (a potem dalszą edukacją), a rodzice kierowali je w stronę wyboru między cukiernikiem, fryzjerem, krawcem, murarzem, ślusarzem i tapicerem.
                  • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 07:25
                    Ale skończenie zawodówki absolutnie żadnej drogi nie zamyka. Jak ktoś jest ambitny, ma zdolności i warunki, może iść dalej do technikum i na studia. Nie ma do tego przeszkód. Serio, nie każdy chce się uczyć latami, niektórzy wolą szybciej pójść do pracy i zdobywać doświadczenie w zawodzie.
                    • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:09
                      Teoretycznie może. Przeszkodą jest odległość, finanse i brak wsparcia.
                      • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:45
                        O odległości i finansach nic nie pisałaś wcześniej.
                        • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:51
                          Pisałam, nawet posrednio podałam nazwę miejscowości. Mała wioska w środku Kaszub.
                          A co do finansów, to jak sądzisz jakimi zasobami dysponuje świeżo upieczony absolwent zawodówki?
                          • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:56
                            Zresztą nie o to chodzi. Historia zna wiele osób, które poszły własną ścieżką wbrew wszystkiemu, w tym naciskom rodziny. Ale to zawsze trudniejsza droga i chyba nie o tym jest ten wątek, tylko o rodzicach, którzy doradzają dzieciom słabe szkoły.
                          • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:06
                            No jako absolwent zawodówki przecież ma zawód i może iść do pracy.
                          • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:38
                            No to sprzedałaś tę historię tak, jak by to z zachęt rodziców wynikał ten wybór, a oni po prostu nie mieli kasy, mieszkali na wygwizdowie, to nic dziwnego, że nie mieli środków na długą naukę dzieci i dzieci same widziały, że najlepiej, jak szybko zdobędą zawód i odciążą rodziców, a nie będą długo od nich brać kasy.
                            • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:46
                              Rodzice kasę mieli. Dzieci nie miały
                              • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:50
                                A które dziecko ma kasę?
                                • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 10:35
                                  No żadne. Dlatego wskazane jest wsparcie rodziców, by się kształcić. Jak go nie ma, to po 18-tce trzeba iść do pracy. Właśnie o to chodzi, że tu nie ma alternatywy.
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:13
                      Jednak ta metoda zawodowka-technikum-studia trwa właśnie dłużej, nie krócej.
                      • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:43
                        No to przecież jej nie wybrali. Najwyraźniej mieli ku temu powody.
                        • kurt.wallander Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 11:56
                          Mieli takie powody, że wiedzieli, że rodzice nie wesprą ich nie tylko psychicznie, ale przede wszystkim finansowo.
      • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 20:46
        tzn co? Mogły pracować w banku albo szkole?
        • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 20:57
          Albo w teatrze lub gdziekolwiek. Są z tej samej wsi co Stenka, więc czemu nie?
        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:36
          Dlaczego zawsze patrzycie przez pryzmat swoich nudnych, biurowych prac? Serio, nie ma innej alternatywy?
          • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 23:04
            Chcesz przykład nienudnej pracy? Kontroler lotów. Świetnie płatna robota, nie trzeba mieć studiów tylko predyspozycje, ale progiem podejścia do rekrutacji jest matura. Nie szkoła branżowa czy inna przysposobienia do zawodu tylko matura.
    • furiatka_wariatka Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:47
      Może też być tak, że sami byli poddawani przez swoich rodziców presji edukacji. Byli w topowych liceach, kończyli trudne kierunki studiów, chcieli w ten sposób zadowolić własnych rodziców, a teraz z perspektywy czasu widzą, że nic im to nie dało, i zwyczajnie chcą oszczędzić dzieciom swojego losu.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:49
        Też mi to przyszło do głowy... Ale to by było również projektowanie własnych doświadczeń na dziecko - lustrzane odbicie wpychania w wyścig szczurów "bo skoro mamusi się nie udało, to dziecko nadrobi".
      • pepsi.only Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:08
        furiatka_wariatka napisał(a):

        > Może też być tak, że sami byli poddawani przez swoich rodziców presji edukacji.
        > Byli w topowych liceach, kończyli trudne kierunki studiów, chcieli w ten sposó
        > b zadowolić własnych rodziców, a teraz z perspektywy czasu widzą, że nic im to
        > nie dało, i zwyczajnie chcą oszczędzić dzieciom swojego losu.

        Albo odwrotnie!

        U mnie było dokładnie odwrotnie, moi rodzice mieli wywalone, najważniejsze, że sobie dobrze radzę, i że poszłam do technikum.
        A potem czy złożę papiery na zaoczne, czy na dzienne, czy w ogóle pójdę na studia- nawet takiego tematu w domu NIE BYŁO.
        Dlatego my z naszą młodzieżą długo przegadywaliśmy ten temat, o predyspozycjach jakie się ma, i jaki kierunek obrać, by było najlepiej. Bo pomysł na życie był, tylko można iść różnymi drogami, a nie każda z nich jest sensowna (biorąc pod uwagę predyspozycje).
        • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:21
          I moze dobrze, sama wybrałaś sobie kierunke jakim chcesz iść. Ja sie bardzo ciesze, ze mi rodzice nie robili awantur ze wybrałam słabsze LO niż bym mogła. Wolałam LO do którego dojade 20 minut autobusem a nie ponad godzinę, uznałam ze uczyć się bedę wszędzie tak samo, a czas stracony na dojazdy mogę przeznaczyć na naukę...albo sen. I uwaga: powiedziałam rodzicom ze tu do LO pójdą moi znajomi a to tez dla mnie ważne. Przyjęli do wiadomości i nie dyskutowali. Poszłam do LO, zdałam maturę, dostałam sie na studia na które chciałam, skończyłam a potem jest dr robiłam...mimo, ze nie byłam w topowym LO (do którego miałam wstęp wolny po olimpiadzie).
          • pepsi.only Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:36
            I moze dobrze, sama wybrałaś sobie kierunke jakim chcesz iść.

            Niestety tak nie było.
            Powtórzę, dla moich rodziców najważniejsze było, że sobie radzę, i że poszłam do technikum. Ale technikum zostało mi narzucone, i zawód został mi narzucony.
            Od dziecka realizuję plan moich rodziców, gdyż od bodajże 3latek słyszałam kim mam zostać. Zostałam zaprogramowana, krótko mówiąc.
            A ja, w wieku 14 czy też 15lat, chciałam iść do LO do klasy humanistycznej, a potem "się zobaczy" .
            Potem, w technikum a przed maturą, miałam przebłysk, że może stomatologia, ale egzaminy wstępne z: biologii, chemii, fizyki i angielskiego ... eh.... szybko oceniłam, że mam zero szans na dostanie się na ten kierunek (po technikum, bez korków, i kursów przygotowujących)
            Więc skoro już miałam zawód, stomatologia nie dla mnie, i raczej brak pomysłu na zmianę, to poszłam za ciosem- na studia poszłam na ten sam kierunek co w technikum.
            I nie było rozmów o studiach, bo moi rodzice nie oczekiwali wcale, że będę studiować.
          • pepsi.only Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:39
            I dopiszę. Pracuję w zawodzie. Jednak realizuję plan rodziców tongue_out.
            Po drodze miałam kilkuletnią przerwę, a potem też kilkuletnią zmianę zawodu, i dość skutecznie odcięłam się od branży. A wtedy... mój zawód "upomniał się o mnie" big_grin , i wróciłam, na moich warunkach: w ramach zawodu zmieniłam specjalizację, do tego podyplomówka, i od ponad dekady realizuję się już na całego.
            Nie narzekam. Wiesz dlaczego? Bo w tym momencie to był mój już świadomy wybór (miałam +-30lat) . Bo generalnie to nie jest zły zawód, a ja znam go od podszewki, i te dobre, i te gorsze strony, i tym razem weszłam w to, bo ja tego chciałam i weszłam z pełną świadomością.
    • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:53
      Jest jeszcze jeden typ rodzica, który tak robi. Rodzic-umniejszacz. On powie "nie nadajesz się do tej szkoły, bo jesteś za mało bystry, zbyt chaotyczny, taki, śmaki i owaki." Zapytany powie, że kieruje nim szczerość i troska o dziecko. I może sam w to wierzy.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:54
        Fakt!
      • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:26
        Tylko tu taki pomysł miało chyba dziecko. Ja rozumiem, zeby pogadać z dzieciakiem czemu tak chce zrobić, przedstawić mu możliwe konsekwencje takiego wyboru.
        Ja nie poszłam do topowego ( a mogłam po olimpiadzie miałam wstep wolny), wybrałam słabsze LO w mojej okolicy. Bo bliżej, bo tu szli znajomi, no uwazałam, ze do uczyć sie wszedzie bede tak samo tylko tu czasu bede miec wiecej. Rodzice nie wybijali mi tego pomysłu z głowy. Źle?
        • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:31
          Ja się nie odnoszę do historii z innego wątku(cos kojarzę, że jakis kolega córki chce iść do slabej szkoły, a córka za nim), tylko do pytań z tego. A tu pada kwestia o rodzicach "którzy wręcz doradzają złe szkoły." I to zdaje się nie "nie topowe" a z dołu stawki.
          Twojego wyboru w związku z tym nie oceniam, ale on chyba nijak ma się do wątku.
          • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:01
            Ja sie odniosłam do watku do którego odniosła się wątkodajka. Tamten watek był o dziecku, które chce iśc do LO z niższej stawki aby nie było presji i wyścigu szczurów. Czesc osób napisała, ze to nie musi być zły wybór, co nie_ma_niebieskich uznała chyba za "brak zainteresowania przyszłością dziecka".
            • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:56
              No ale ja się nie odnoszę do tamtego wątku, więc podpinanie się pod moją wypowied, jest bez sensu. Ale jakbym się już miała odnieść to chyba tamto liceum nie miało być trochę słabsze tylko takie z dołu tabelki.
    • pepsi.only Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:56
      A argument, że na tym etapie, to nie do końca rodzic decyduje, a młodzież?
      Że często to dzieciak zaprze się, i powie w domu: idę do innego LO, niż wy chcecie, i co mi zrobicie.
      Albo pójdzie do szkoły rekomendowanej, i owszem, a po pół roku zmienia, bo albo przestaje uczyć się, i rodzice wreszcie dochodzą do wniosku, że moze rzeczywiście ten wybór był bez sensu, albo uczy się, ale to orka na ugorze, i szybko jednak widać, że nic z tego nie będzie ...
    • palacinka2020 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:57
      Znam jedynie przypadki gdy nastolatki zostaly wrecz zmuszone do technikum rolniczego, aby potem przejely gospodarke. Nie uwazam technikum rolniczego za zla szkole, ale po prostu nie byla zgodna z zainteresowaniami.

      No I wyksztalcenie czesto sie "dziedziczy". Jak rodzice konczyli zawodowke, to syn nieraz tez.