Dywaguję o wykształceniu i rodzicach

10.10.22, 08:25
Zupełnie luźno sobie rozważam, po dość emocjonującym weekendzie związanym z tematem.

Co powoduje rodzicami, którym nie zależy na wykształceniu dziecka? Którzy wręcz doradzają słabe szkoły?
Mnie przychodzi do głowy, że gdy dziecko sobie nie radzi z nauką, to może być jedyne wyjście i oczywiście wówczas to też nie jest żadna tragedia.
Ale w sytuacji, gdy sobie dobrze radzi?

Albo skąd strach na wyrost, że każda nawet średnio dobra szkoła to stres, prowadzący do depresji czy nerwicy? Według mnie ten problem dotyczy nielicznych szkół i też nie wszystkich uczniów, którzy do nich chodzą - chyba jest jakaś grupa bardziej narażona na skutki przebywania w środowisku, w którym jest silna konkurencja i wysokie wymagania, ale - na Boginię! - przecież zdarzają się dzieci, które nawet tam się dobrze odnajdą, i to chyba mimo wszystko nie mogą być wyjątki, bo taki system by się przestał sprawdzać, a działa.

Tak sobie próbuję zrozumieć. Pomóżcie smile
    • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:32
      Po prostu tacy ludzie mogą mieć zaplecze dzięki któremu dziecko jest/będzie bezpieczne finansowo i to żeby się koniecznie samo mogło utrzymać nie jest problemem
      - maja firmę/majątek który potomek odziedziczy
      - są ze środowiska które sobie pomaga (radio/tv/celebryci - zaskakująco dużo znajomych i dzieci krolika w tym świecie)
      - maja świadomość ze wykształcenie ma mniejsze znaczenie niż faktyczny fach w ręku
      - maja to gdzieś bo sami nie maja natury i żyją zupełnie niezle
      • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:33
        *matury
      • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:38
        Żeby się samemu utrzymywać naprawdę nie trzeba kończyć topowej szkoły
        • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:53
          No dokładnie! Wiele osób idealizuje wykształcenie i widzi w tym jedyna drogę.
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:03
            Wg mnie brak wykształcenia jest ok, jak ktoś ma pasję. Często to widać od dziecka. Oboje z mężem tak mieliśmy, choć u nas te pasje wymagały wykształcenia na pewnym etapie.
            Jednak gdy dziecko ma taką naturę, że sobie "po prostu jest", to nie wiem, na ile można liczyć, że wpadnie na pomysł choć przeciętnie dochodowej działalności, nie wymagającej wykształcenia. Wykształcenia zawsze można nie wykorzystać. Trudniej, gdy w dorosłości okaże się, że byłoby potrzebne, ale się go nie ma.
            • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:20
              Myśle ze ważniejsza niż pasja jest etyka zawodowa. Np nie interesuje mnie żeby pasja glazurnika było kafelkowanie (czy fryzjerki obcinanie włosów)- niech widzi to jako źródło dochodu i chce wykonać swoją prace rzetelnie i porządnie i już styka. On/ona zadowolony/a - ja szczęśliwa. Gorzej jak jest szczwanym oszustem co robot nabierze a wszystkie zrobi byle jak - drugi raz mnie przecież nie zamierza oglądać.
              • lily_evans011 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:27
                No tak, ale nauka zawodu okazuje się bardziej pożyteczna niż słabe liceum, w którym trzeba dużo nadrobić, żeby dobrze zdać maturę i pewnych wartościowych ludzi nie spotkasz na swojej drodze.
    • escott Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:34
      Ja nie wierzę zupełnie w to, żeby szkolne sukcesy mierzone punktami szkoły w rankingach i wynikach testów miały jakikolwiek związek z przyszłymi sukcesami dziecka. Nie widzę żadnego związku wręcz. Wiem, że niezależnie od tego, jaką ścieżkę kariery dziecko wybierze, będę w stanie mu pomóc spełnić wymagania niezależnie od szkoły - zwłaszcza teraz, kiedy wszelkie egzaminy są zewnętrzne i mozna sie do nich najzwyczajniej przygotować. Uczestnictwo w wyścigach zarżnietych prymusów wydaje mi sie wyłącznie przeszkodą w rozwoju i szukaniu własnej drogi.
      • escott Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:37
        Przy czym to naprawdę dotyczy wszystkich ścieżek kariery - intelektualnych, artystycznych, biznesowych, rzemiosło, naprawdę po latach własnych doświadczeń i poznawania ludzi nie widzę po cholerę męczyć się punktami w liceum.
        • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:41
          Poza tym wbrew temu co wiele osób uważa, moim zdaniem dużo ważniejszy jest najwcześniejszy etap edukacji który daje solidną bazę, albo wręcz przeciwnie.
          • escott Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:46
            Tak! Niestety pod hasłem „najwcześniejszy etap edukacji” kryje się często zwyczajnie kapitał kulturowy domu, dużo bardziej niż przedszkole - żeby nie było, ze trzeba z kolei inwestować w prywatny żłobek z wykładowym włoski i warsztatami sushi (autentyk zaoferowany mi w Warszawie 😂). Co jest społecznie niesprawiedliwe potwornie oczywiście, ale jest tez rzeczywistością; niektórzy rodzice zasadnie wierzą w to, ze najwazniejsze postawy i tak dziecko już ma za darmola.
            • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:50
              Kapitał kulturowy też, ale nie tylko. Ok, ja mam wykształcenie pedagogiczne, dużo czytam, wiem gdzie szukać informacji to jestem do przodu. Ale rodzic z kapitałem nie musi wcale wiedzieć, jak uczyć dziecko liczenia, czytania czy tego, jak kształtować motorykę małą - od tego powinna być dobrze wykształcona kadra. Ale też musi być dobra podstawa programowa, której nie ma.
              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:53
                Nie musi wiedzieć tych wszystkich rzeczy, ale sam mając jakiś kapitał, często chętnie się tego dowiaduje (dostęp do wiedzy jest taki jak nigdy wcześniej) i wykorzystuje.
                • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:01
                  Z jednej strony tak, a z drugiej strony nigdy nie było takiej ilości bzdur na każdy temat jak teraz. Rodzic nie musi być ekspertem od metodyki, ale kadra powinna.
                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:05
                    Jasne, ale znów wracamy do punktu wyjścia - mając ten kapitał kulturowy, masz też z dużym prawdopodobieństwem umiejętność odróżniania wiarygodnych źródeł informacji od wyrzygów płaskoziemców.
                    • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:14
                      Płaskoziemcow człowiek wyłapie, ale już agresywny marketing edukacyjny promujący shit sprzeczny z rozwojem dziecka jest dla osoby bez dobrych podstaw trudny do wyłapania. Nie da się znać na wszystkim.
                      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:21
                        Trudniejszy z pewnością, ale nie niemożliwy. To przecież dziedzina jak każda inna. Nie ufasz wszystkiemu co pojawia się na rynku. Jak w innych dziedzinach odróżniasz wiarygodne źródła, to duża szansa, że tu też, bo zasady są te same.
                        • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:33
                          Bardzo często nie odróżniam. Wiem, ile błędów potrafię wyłapać w tekstach z dziedzin, na których się znam. Podejrzewam, że w tych, na których się nie znam, jest tyle samo błędów, tylko nie umiem ich wyłapać.
                          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:40
                            Ale to przecież nie chodzi o wyłapanie niuansów, a o podstawy wiedzy, które wykorzystujesz w praktyce. Ale ok wpadka oczywiście możliwa, jak zawsze.
                            • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:50
                              Masz podstawy wiedzy pozwalające Ci na ocenę, czy lepsza i w jakim przypadku lepsza jest nauka czytania metodą globalną, sylabową czy głoskowa, a może metoda Montessori, czyli najpierw pisanie a potem czytanie?
                              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:01
                                Mam wiedzę, że czytanie dziecku książek od małego wspiera jego rozwój. Uważam, że ten poziom jest wystarczający dla rodzica. Nauka u nas szła jakby spontanicznie, za dzieckiem i jego ciekawością, potem w szkole. Czyżby stąd obecne komplikacje? tongue_out
                                • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:03
                                  I o tym mówię... Nie musisz, jako rodzic, znać się na metodyce. Dlatego tak ważna jest dobra kadra na wczesnych etapach nauczania.
                                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:24
                                    Ależ ja nigdzie nie pisałam, że nie jest ważna. Jasne, że jest. Bardzo! Rodzic jej nie zastąpi, ale on również ma wpływ na edukację dziecka, od wieku co najmniej przedszkolnego.
                              • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:22
                                Problem z tymi metodami polega na tym ze każda działa i każda może być dobra. Ważne żeby akurat pasowała uczącemu i dziecku. To nie jest tak ze któraś z nich generalnie jest do bani albo któraś jest wyjątkowo zajebista.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:46
        OK, co do zasobów, to rozumiem - jasne.
        Tylko tak... Między zarżniętymi prymusami, a imprezowiczami wlokącymi się w ogonie jest przepaść i cały wachlarz całkiem sensownych możliwości.
        No i jednak sensowna szkoła to nie tylko stopnie, ale też ciekawsi ludzie, również nauczyciele. Zresztą o tym napisały dziewczyny w wątku o liceum z progiem 50 pkt, nie ma sensu powtarzać.
        W sumie - co mnie nawet zaskoczyło - nikt tam nie napisał: daj dziecku spokój, sukces w życiu czy szczęście, nie zależy od szkoły średniej, którą dziecko skończy. Z jakiegoś powodu tak nie napisano - i to akurat jest zgodne z moim puntem widzenia.
        • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:52
          Ja tak pisałam, może nie wprost, ale to chciałam przekazać smile
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:58
            smile
        • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:47
          "Między zarżniętymi prymusami, a imprezowiczami wlokącymi się w ogonie jest przepaść..."
          Jest taka przepaść, że zarżnięty prymus z dużym prawdopodobieństwem - jeśli nie skończy w psychiatryku - to w przyszłości będzie wyrobnikiem (ucz się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie), a imprezowicz zrobi karierę - bo dzięki imprezom nauczy się nawiązywać kontakty, odczytywać cudze emocje i panować nad swoimi oraz nabędzie pewności siebie, co jest w dorosłym życiu o wiele ważniejsze, niż formalne wykształcenie.
          Nie wiem, czy wpisywałam się w tamtym wątku - ale tutaj ci napiszę: daj dziecku spokój, niech samo wybiera, co dla niego dobre, nawet w "kiepskim" liceum można się nauczyć tego, co trzeba, jeśli się chce. A "sensowna szkoła to (...) też ciekawsi ludzie, również nauczyciele" to nieprawda - w topowych szkołach wcale nie uczą lepsi nauczyciele (niby dlaczego by mieli, pensje nauczycieli w lepszych i gorszych są porównywalne, chyba że łudzisz się, że w tych "lepszych" pracują dla idei). A jeśli chodzi o uczniów - to, że ktoś jest lepszy we wkuwaniu wcale nie znaczy, że ciekawszy. Kończyłam topowe liceum w Warszawie (co prawda przed dinozaurami, ale jednak) - rzeczywiście chodzili tam (w dużej części) potomkowie lekarzy, prawników, dziennikarzy, przedsiębiorców (wtedy nazywanych "prywaciarzami"wink. I wcale ci potomkowie nie wydają mi się (i wtedy nie wydawali) ciekawsi od moich najlepszych przyjaciółek, które skończyły inne licea (nieco lub nawet dużo gorsze). I w dorosłym życiu poznałam dużo ciekawych "wykształciuchów", jak i osób z wykształceniem średnim (takich mnóstwo w środowiskach około artystycznych) czy zawodowym (np. znam bardzo fajnego spawacza).
          Oczywiście dziecko jak najbardziej można zachęcać do "dobrego" liceum - ale właśnie - jeśli chce i ma predyspozycje. A nie przymuszać tylko dlatego, że rodzice mają takie ambicje.
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:05
            Ani nie rozmawiamy o stereotypowych "topowych" szkołach, ani o przymuszaniu. I nie, chyba nie zrozumiałaś co znaczy "wachlarz sensownych możliwości", bo właśnie operujesz stereotypami i skrajnościami.

            Jasne, wszyscy imprezowicze wyrastają na odnoszących sukcesy przedsiębiorców, a wszystkie "kujony" na pacjentów szpitali psychiatrycznych. Tak to już jest smile
            • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:12
              Nie wszyscy i nie zawsze. To był oczywiście stereotyp. Ale do ciebie chyba nie dociera, że to, jaka szkoła będzie dobra dla danego ucznia nie jest wynikową jego ocen i miejsca szkoły w rankingu. Ważniejsza jest osobowość i zainteresowania ucznia, niż to, czy jest w stanie wkuwać na tyle skutecznie, żeby dostać się do "dobrej" szkoły. I późniejsze sukcesy w życiu właśnie od tego zależą - na ile dzieciak wyrobi w sobie samodzielność, chęć do działania, pasję, zainteresowania, pewność siebie. A to można osiągnąć w każdej szkole, wcale te "lepsze" nie są lepsze dla każdego (czy nawet dla większości).
              • kurt.wallander Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:07
                152kk napisała:

                to, jaka szkoła będzie dobra dla danego ucznia nie jest wynikową je
                > go ocen i miejsca szkoły w rankingu. Ważniejsza jest osobowość i zainteresowani
                > a ucznia, niż to, czy jest w stanie wkuwać na tyle skutecznie, żeby dostać się
                > do "dobrej" szkoły. I późniejsze sukcesy w życiu właśnie od tego zależą - na il
                > e dzieciak wyrobi w sobie samodzielność, chęć do działania, pasję, zainteresowa
                > nia, pewność siebie.

                Tylko dobra szkoła (choć chyba rozumiemy ją inaczej?) pozwala uczniom na realizowanie swoich zainteresowań i wzbudza nowe pasje. Kiepska szkoła udupia.

                to można osiągnąć w każdej szkole, wcale te "lepsze" nie
                > są lepsze dla każdego (czy nawet dla większości).

                A te "gorsze" wcale nie są lepsze od "dobrych".

                I tak, w szkołach niskoprogowych bywają dobrzy nauczyciele, ale moje doświadczenie mówi mi, że ci lepsi garną się do szkół wyższoprogowych. Raz, że pracują ze zdolniejszą młodzieżą, dwa - bywają dodatkowe zachęty finansowe (nawet nie bezpośrednio dla nauczyciela, ale np. pracownie sa lepiej wyposażone, bo fundacja działająca przy RR kupi potrzebny sprzęt). To jest inny komfort pracy i jeśli nauczyciel ma wybór, to, jeśli nie jest siłaczką, pójdzie do tej szkoły, gdzie ma lżej i bardziej intelektualnie stymulująco.
                • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:12
                  Raz, że pracują ze zdolniejszą młodzieżą,

                  może przestańmy udawać poprawność polityczną i napiszmy wprost, że do wyżej punktowanych szkół chodzi młodzież, której nie trzeba pilnować, żeby się nie pozabijała, nie okradła nauczyciela kiedy nieopatrznie zostawi torbę, nie spuszczała nowym głowy w kiblu etc. jak to bywa w co poniektórych zawodówkach i syfiastych liceach
                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:18
                    Ómarłam big_grin
                  • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:59
                    Porzućmy polityczna poprawność i napiszmy, że do lepszych szkół chodzi młodzież, co do której nauczyciele i rodzice WIERZĄ że nie trzeba ich pilnować.
                    • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:02
                      Nie trzeba ich pilnować w szkole i są na tyle zmotywowani, że nie robią obory na lekcjach. Jak napisałam niżej, na osiemnastkach młodzież ze Staszica rzyga dokładnie tak samo jak młodzież z innych szkół.
                  • kurt.wallander Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:01
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Raz, że pracują ze zdolniejszą młodzieżą,
                    >
                    > może przestańmy udawać poprawność polityczną i napiszmy wprost, że do wyżej pun
                    > ktowanych szkół chodzi młodzież, której nie trzeba pilnować, żeby się nie pozab
                    > ijała,

                    Może jest tak jak piszesz, ja jednak miałam na myśli to, co napisałam, czyli fakt, że lepiej się pracuje z inteligentniejszymi osobami, szybciej łapią temat, mają szersze horyzonty, są partnerami do rozmowy.
        • furiatka_wariatka Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:15
          Nie do końca rozumiem stereotyp "zarżnietetgo prymusa". Czasem po prostu to zdolne dziecko, które na prawdę nie musi się zarzynac, żeby mieć dobre oceny. Są też oczywiściw dzieci o średni h zdolnościach, ale mające rodziców z wygórowanymi oczekiwaniami, i ci faktycznie się męczą. Ale wg mnie nie każdy prymus się zarzyna.
          • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:19
            Mogę się wypowiedzieć jako prymuska? Otóż mnie nigdy nie zarzynała nauka jako taka. Ani na poziomie podstawówki, ani liceum, ani do olimpiad, ani na studiach. W LO zarzynały mnie kwestie organizacyjne (głównie plan zajęć) a niestety, słabsza szkola wcale nie jest gwarancją rozsądnego planu.
            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:27
              Danielo i Furiatko, otóż to! Ufff... wreszcie ktoś może rozumie, o co mi chodzi smile Po prostu dzieci są różne, a ludzie (ci z zewnątrz, oceniający sytuację) próbują je wtłoczyć w stereotypy, zupełnie niepotrzebnie.
              • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:39
                Ale to ty zaczęłaś - negatywnie oceniając tamtych rodziców - że sugerują dziecku "słabszą" szkołę ze strachu. Jednocześnie nic nie napisałaś, czego chce i co wybiera tamto dziecko (napisałaś tylko, że "sobie dobrze radzi" - tj. pewnie ma niezłe/dobre oceny, ale jakie ma zainteresowania, ambicje itp - nie wiadomo).
                Przecież nikt nie krytykuje przypadku, gdy dziecko samo chce do "lepszej" szkoły i rodzice go do niej zachęcają ....
                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:47
                  Nie słabszą, a słabą - bo to różnica. I stąd właśnie dyskusja, bo sama spostrzegłam, że ich oceniam negatywnie - najlepszym sposobem, by to zdemontować, jest ich zrozumieć. A po pierwsze, raczej nie spytam wprost: "Czy państwo upadli na głowę", po drugie, jeśli nawet spytam uprzejmie i między wierszami, raczej nie otrzymam szczerej i wyczerpującej odpowiedzi, (bo i z jakiej racji). Zapytanie na forum jest więc próbą zrozumienia takiego ruchu przez osobę, której w głowie się on nie mieści.
                  • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:54
                    Trudno jest rozmawiać, podawać argumenty, jeśli przychodzisz z założeniem, że "w głowie się nie mieści" sad
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:55
                      Nie, przychodzę otwarta na różne opcje. "W głowie się nie mieści" to punkt wyjścia.
                      • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:33
                        lepszym punktem wyjścia byłoby: "jak mam takie przekonanie - wynika z moich dotychczasowych doświadczeń- ale jestem otwarta na inny punkt widzenia..." smile
                        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:38
                          OK, przyjmuję słuszną krytykę smile
              • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:49
                Dopowiem ci jeszcze jedną rzecz o topowych szkołach i korepetycjach. Już za moich czasów utarło się, że żeby dostać się na prawo trzeba chodzić na korepetycje. Ja skończyłam bardzo dobre, ale prowincjonalne liceum. Na korepetycje oczywiście NIE chodziłam. Mam 2 przyjaciółki z roku, obie chodziły do tego samego zresztą korepetytora. Jedna chodziła do słynnej krakowskiej jedynki, druga-do prowincjonalnego LO. I znając je obie jestem głęboko przekonana, że egzamin na prawo zdałyby spokojnie bez tych korepetycji, bo nie jestem od nich zdolniejsza czy madrzejsza. No ale takie było przekonanie. Jestem ostrożna wobec tego wnioskowania, że topowe licea wymuszają korepetycje. Czasem mam wrażenie, że to raczej uczniowie, a moze też rodzice czują niedosyt, czują się "nienastarani edukacyjnie." Co oczywiście nie znaczy, że nie ma takich szkół, które wymagają a nie uczą. Tylko chyba nie aż tak dużo jak się twierdzi.
                • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:31
                  Ja jednak myślę, że topowe licea w wielu przypadkach wymuszają korepetycje - bo tam musi być wszystko na tip top, a słabszy nie tyle, że nie zda matury, tylko po prostu odpada "w trakcie". Bo jednak typowy nastolatek nie jest taki jak ty. Duża część w topowych lubi się uczyć, są zdolni i zdeterminowani (bo to wszak wybrańcy), ale to nie są sami geniusze, mają swoje słabości i większość jednak nie zalicza kilku olimpiad z różnych przedmiotów tak sobie, bo lubią się uczyć.
                  Sama piszesz, że kończyłaś prowincjonalne liceum - być może nie było tam nacisku, że wszystko musi być idealnie, mogłaś niektóre rzeczy, które trochę mnie ci leżały, trochę odpuścić, a i tak miałaś dobre oceny. I uczyłaś się bez stresu.
                  W topowym (mówię o Warszawie) tak nie ma. Jeśli masz jakąś słabość, z czymś sobie gorzej radzisz - to ci nie odpuszczą, prędzej wylecisz, nawet jeśli w czymś innym jesteś świetna.
                  Słyszałaś o przypadkach, że nauczyciel na początku 4 klasy dawał wybór - rezygnujesz z matury albo ci nie zaliczę przedmiotu? Ja nie tylko słyszałam - znam taki niejeden przypadek z bliskiego otoczenia. Trzeba być bardzo silnym psychicznie, żeby się nie poddać w takiej sytuacji i jednak zdać tę maturę.
                  I to nie jest tak, że topowe "wymagają ale nie uczą". One uczą, jak najbardziej - ale wcale nie lepiej, niż te "nietopowe" (czego zresztą sama jesteś przykładem). Jedyna przewaga tych "topowych" jest taka, że trafia do nich wyselekcjonowana (pod względem przygotowania, wyuczenia, kapitału kulturowego) młodzież i taką młodzież oczywiście łatwiej się uczy. No to skoro w "topowych" nauczyciele mają łatwiej to i wyniki (średnio) mają lepsze. Tylko czy to jest jakaś wartość dodana dla pojedynczego ucznia?
                  • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:49
                    Nie jestem geniuszem, jestem człowiekiem lubiącym się uczyć, czyli tak samo jak ci uczniowie topowych liceów.

                    "mogłaś niektóre rzeczy, które trochę mnie ci leżały, trochę odpuścić, a i tak miałaś dobre oceny"- no nie. Mogłam sobie odpuścić, ale wówczas nie miałabym dobrych ocen. Normalka. Ale oceny w LO o ile nie jest to niedostateczny, nie mają znaczenia.

                    "Jeśli masz jakąś słabość, z czymś sobie gorzej radzisz - to ci nie odpuszczą, prędzej wylecisz, nawet jeśli w czymś innym jesteś świetna." To znaczy jak wylecisz? Z oceną pozytywną?
                    "Słyszałaś o przypadkach, że nauczyciel na początku 4 klasy dawał wybór - rezygnujesz z matury albo ci nie zaliczę przedmiotu?"- tak. I popatrz, popatrz. Zupełnie tak samo było w prowincjonalnych liceach w moim mieście. Nie ma tu różnicy.

                    Odnosiłam się do jednej tylko kwestii dotyczącej topowych liceów i korepetycji. Otóż pojawił się w tym wątku temat "dobre wyniki (a wyniki są przeciez mierzone wynikami matur, ktore obecnie stanowia tez przepustkę na studia) młodzieży z topowych liceów są dzięki korepetycjom" - owszem, tak bywa. Ale na ile to jest prawda dotyczącą wszystkich topowych liceów w Polsce-tu byłabym ostrożna, bo moim zdaniem cześć tych korepetycji jest na co nieco na wyrost, bo panuje przekonanie, że trzeba na nie chodzić.




                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:56
                      Znów trafiasz w sedno, dla mnie też zdobywanie wiedzy jest frajdą. To może być kluczowe. A już strategię na szkołę, gdzie ktoś inny decyduje, czym akurat musisz się zająć, to każdy sobie musi wypracować sam, wg potrzeb i możliwości. Jednak punkt wyjścia będzie inny u osoby, która wiedzę jako taką uważa za coś wartościowego, a inny u osoby, która cierpi zawsze, gdy ktoś jakiejkolwiek wiedzy od niej wymaga, zaś z własnej inicjatywy zajmuje się zupełnie czym innym.
                      • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:18
                        I jeszcze dopiszę zanim wsiądę do auta i ruszę w drogę-jestem już bardzo stara, ale nadal na tyle młoda, by już z moich lat szkolnych pamiętać zjawisko "licytacji" korepetycyjnej wśród rodziców. Już wtedy było. Na ile te korepetycje były niezbędne- hmm.
                        I nie mówię oczywiście o sytuacji, w której dziubdzius nie rozumie działu "optyka" z fizyki, albo logarytmów z matematyki, a rodzic nie umie mu pomóc. Wtedy zaprawdę korepetycje są sprawiedliwe oraz słuszne i zbawienne wink mówię o takim uogólnionym lęku, że jak się nie nastara na korepetycjach to na pewno nie zda na studia (=teraz: słabo napisze maturę).
                        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:09
                          U mnie ludzie chodzili na korepetycje z biologii, chemii-jesli te przemioty byly wymagane przy egzaminach wstepnych. Sama chodzilam na matematyke, bo z korepetycji wynioslam wiecej, co nie znaczy, ze sie nie uczylam w szkole. Zdajac na uczelnie artystyczne, chodzi sie na lekcje z rysunku, bo bez tego faktycznie nie da sie dostac.
                          • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:11
                            Identycznie na architekturę, i tak było zawsze - kandydaci na architekturę chodzili prywatnie lub na kursy rysunku.
                            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:14
                              tak, bo dodatkowo rysunek byl pozniej oceniany przez ludzi uczacych tego rysunku, lub ich pociotkow.
                        • kurt.wallander Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:03
                          daniela34 napisała:

                          > I jeszcze dopiszę zanim wsiądę do auta i ruszę w drogę-jestem już bardzo stara,
                          > ale nadal na tyle młoda, by już z moich lat szkolnych pamiętać zjawisko "licyt
                          > acji" korepetycyjnej wśród rodziców. [...]
                          mówię o takim
                          > uogólnionym lęku, że jak się nie nastara na korepetycjach to na pewno nie zda n
                          > a studia (=teraz: słabo napisze maturę).

                          Co jest dziwne, bo wydawać by się mogło, że rodzic raczej będzie chciał się pochwalić dzieckiem zdolnym i pracowitym, które BEZ korepetycji ma odpowiednie osiągnięcia.
                          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:18
                            Ale warto się przecież chwalić tym, co kosztowne. Dodatkowo wieszasz psy na miernych nauczycielach ze szkoły i masz dwie pieczenie przy jednym ogniu - przedstawiasz się jako osoba majętna i kompetentna, a nie to co jakiś tam nauczyciel, który tylko bez sensu ciągle domaga się podwyżek, a w praktyce przecież ma permanentne wakacje - szczególnie gdy porównasz jego pracę z twoją, bardzo ważną i dochodową (która może nawet nie wymaga żadnego wykształcenia, kto wie).
                        • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 21:43
                          Ja wcale nie twierdzę, że każdemu w top liceum niezbędne są korepetycje. Część uczniów radzi sobie bez tego. Ale część jednak nie i nie tylko z powodu lenistwa. Po prostu , wbrew pojawiającym się w tym wątku nadziejom, w topowych czy lepszych szkołach nauczyciele wcale, co do zasady, nie są lepsi niż w tych gorszych - bo co prawda wymagania mają dużo wyższe, ale wspierać uczniów nie potrafią. I uczeń, który ma jakieś słabsze strony będzie za to gnębiony przez nauczycieli - bo obniża średnią. To nie chodzi o strach przed niezdaniem matury, tylko strach przed kolejną lekcjąsad A taki wrażliwszy/ mniej wszechstronny uczeń może w słabszym liceum radziłby sobie i mógł skupić na swoich lepszych stronach, zamiast ciągle walczyć o załatanie braków?
                      • escott Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:32
                        Myślę, że dużo łatwiej jest zdobywać wiedzę dla frajdy, kiedy nie ma presji typowej dla topowego liceum.
                        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:37
                          nie musi byc topowe, ale niech bedzie lepsze od tego najslabszego w gminie.
              • dzikka Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:29
                nie_ma_niebieskich napisała:

                > Danielo i Furiatko, otóż to! Ufff... wreszcie ktoś może rozumie, o co mi chodzi
                > smile Po prostu dzieci są różne, a ludzie (ci z zewnątrz, oceniający sytuację) pr
                > óbują je wtłoczyć w stereotypy, zupełnie niepotrzebnie.

                Ja rozumiem i uważam, że masz bardzo dużo racji. I niestety większość leci stereotypami o tych trójkowych i imprezowych biznesmenach i zarzniętych uczniach topowych szkół. A co gorsza faktycznie, jakby wiekszośc nie widziała innego wachlarza możliwości. A tutaj podobna zasada jak w RB. dziecko powinno iść do takiej szkoły, kora jest najbardziej skrojona pod niego. Dla niektórych to będzie topowe liceum dla innego branżowa.
      • tiffany_obolala Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:18
        Podpisuję się ręcami i nogamy.
        Myślę, że całe pokolenie wyżu lat 80-tych zostało "oszukane" mrzonką wyższego wykształcenia. W efekcie dyplom magistra się zdewaluował, a wektor rozdźwięku między "fachem w ręku" a "wykształciuchem" zmienił kierunek, o czym wie każdy pracownik budżetówki, płacący ekipie remontowej czy dobrej fryzjerce.

        Obecny trend to chyba "szukaj siebie", "podążaj za pasją" i "nie przemęczaj się, bo jeszcze się narobisz". I zupełnie mnie to nie dziwi, kiedy obserwuje model polskiej szkoły.
        • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:26
          Obecny trend to chyba "szukaj siebie", "podążaj za pasją" i "nie przemęczaj się, bo jeszcze się narobisz".

          Ten trend to chyba głównie w poppsychologii, u kołczów z Bożej łaski i na forum, bo w realu wygląda to inaczej.
          Wektor rozdźwięku jest cały czas taki sam, oprócz dobrych fyzjerek z własnym salonem jest rzesza pracujących u kogoś. Ekipa remontowa, fryzjer - bardzo pięknie, tylko że tysiące ludzi pracuje w pracach niewymagających szczególnych kwalifikacji, w Januszexach, na produkcji, w magazynach, usługach, handlu etc. i ich dominanta zarobków niewiele przekracza najniższą krajową.
          • tiffany_obolala Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:44
            Dominanta starszych specjalistów w wielu urzędach centralnych też niewiele przekracza najniższą krajową.

            Nie mówię, że nie należy mieć żadnych kwalifikacji. Ale niekoniecznie musi to być dyplom wyższych studiów. Studia nie są wprost przekładałne na zarobki, a zarobki nie są wprost przekładałne na szczęście.
            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:06
              oczywiscie, ze nie. Zwlaszcza w dzisiejszych czasach, niemniej jednak w niektorych zawodach nie zrealizujemy sie przez brak dyplomu wlasnie.
              • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:16
                W każdym technicznym jest potrzebne potwierdzenie nabycia kwalifikacji w zawodzie.
            • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:21
              Dominanta starszych specjalistów w wielu urzędach centralnych też niewiele przekracza najniższą krajową.
              i dlatego wieść gminna niesie, że bez znajomości nie da się wygrać konkursu na referenta w urzędzie gminy w Pcimiu czy Hajnówce big_grin
              Oczywiście, szereg urzędów centralnych na poziomie lokalnym płaci syfiaście, w poziomie centralnym też - patrz GUS, PIP czy KGP pracownikom cywilnym i dlatego nabory są anulowane.
    • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:36
      Działa tylko jakim kosztem 🙄
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:42
        Tam gdzie te koszty są ponoszone to nie działa chyba przede wszystkim co innego - jakby było przegięcie w drugą stronę niż ta ze startera. Może dziecko jest pchane do tego typu szkół niezależnie od predyspozycji (także psychicznych, nie tylko intelektualnych), by zaspokoić ambicje rodziców? Nie wiem. Dalej dywaguję smile
        • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:47
          Skąd przekonanie, że to rodzice decydują? Spora część uczniów wybiera liceum samodzielnie. Natomiast w duzej liczbie szkół pracują ludzie, którzy nie powinni być nauczycielami. Jeśli do jakiejś szkoły przyjmuje się wyłącznie uczniów z wysoką punktacją, a potem większość jedzie na korepetycjach to jest to porażka systemu. Oni najwyraźniej nie potrafią uczyć. A szkoła nie powinna też wymagać predyspozycji psychicznych jak do jednostki specjalnej, to jest chore. Uczeń powinien się tam rozwijać i uczyć, a nie walczyć o przetrwanie
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:51
            Masz rację. Jednak nadal to problem nielicznych szkół. Jak by z tym można zrobić porządek?

            Natomiast jestem zaskoczona Twoją opinią, że wiele dzieci sama decyduje. Naprawdę, rodzice nie ingerują w to, jakie kroki podejmują 13-14-latkowie?! Wydawałoby się, że tak może być, owszem, ale że to jednak negatywne wyjątki, a nie norma.
            • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:54
              Jakie negatywne? Znana mi młodzież miała swoje pomysły, które owszem, przegadywała z rodzicami, ale w większości dzieciaki same widziały, gdzie chcą iść. Negatywny wyjątek, to dziubasek, który ma wywalone i czeka, gdzie go rodzice zapiszą.
              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:57
                Wiesz jak dziecko samo ma fajne pomysły to oczywiście. Odnoszę się raczej do mojego przykładu z drugiego wątku. Dziecko inteligentne, ogarnięte, a rodzic pcha do mega słabej szkoły, zamiast do normalnej. Drugie dziecko to podłapuje (moje) i teraz jeśli ja bym nie ingerowała, to moim zdaniem dziecko postąpiłoby bardzo głupio. Od tego są rodzice, by ingerować, gdy to konieczne, a wspierać, gdy dziecko robi mądrze. Dawanie nadmiernej swobody w tym wieku to też może być rodzaj zaniedbania.
                • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:00
                  Każdy pomysł ma jakąś przyczynę i jej poznanie jest ważniejsze od wypchnięcia dziecka do innej szkoły
                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:05
                    To jest mądre smile i... może ułatwić wypchnięcie big_grin
                    • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:56
                      "rodzice nie ingerują w to, jakie kroki podejmują 13-14-latkowie?! Wydawałoby się, że tak może być, owszem, ale że to jednak negatywne wyjątki, a nie norma"
                      Negatywne wyjątki??? Może rzeczywiście 13-14 latek, który dokładnie wie, czego chce to wyjątek, ale negatywny????
                      Natomiast rodzice, którzy narzucają dziecku w tym wieku, co ma robić, wbrew jego woli - to na pewno przypadek negatywny. I dobrze dziecku nie zrobi.
                      Może zastanów się najpierw, dlaczego Twoje dziecko tak łatwo "podłapuje" cudze pomysły? Bo to jest bardzo charakterystyczne, że podatny na wpływu rówieśników (szczególnie na głupie pomysły) jest nastolatek, który nie wyrobił sobie poczucia własnej wartości i samostanowienia, wskutek zbyt kontrolującego podejścia rodziców.
                      I dlaczego krytykujesz tamtych rodziców (nie znając wszak ich motywacji, przyczyn takiego podejścia do ICH dziecka) i jakby oczekujesz, żeby to oni zmienili swoje przekonania/postępowanie, zamiast przemyśleć , czemu tamto dziecko i jego rodzice mają tak duży wpływ na Twoje dziecko?
                      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:12
                        A... to teraz mamy podejście, że dobrze wychowane dziecko nigdy nie ma głupich pomysłów pod wpływem rówieśników. No tak.

                        Niech sobie tamci rodzice robią co chcą. Nie obchodzi mnie to - ich dziecko ich sprawa. Chciałam zrozumieć motywy. Z ludzkiej ciekawości - i w sumie kilka osób z sensem odpowiedziało na temat.

                        To jest jakiś chory trend: Jak rodzic nie jest nadmiernie wyluzowany i zaniedbujący, to z pewnością kontrolujący i nadambitny; jak nie marna szkoła z ogona stawki, to z pewnością topowa z wyścigiem szczurów.
                        To w sumie też może być odpowiedź na pytanie ze startera, skoro część osób w ten sposób myśli.
                        Tymczasem w rzeczywistości większość zarówno ludzi jak i szkół mieści się pomiędzy skrajnościami, gdzieś w okolicach zdrowego środka.
                        • furiatka_wariatka Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:23
                          Moze po prostu porozmawiaj z rodzicami kolegi syna. Tak zwyczajnie, skąd taki pomysł? I czyj to pomysł, ich czy dziecka. No zaraz się jeszcze okaże, że tamten kolega mówi swoim rodzicom, że to twój syn wymyślił i on też tak chce...
                          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:30
                            Rozmawiałam i wiem właśnie, że uważają to rozwiązanie za dobre dla dziecka. Przypuszczam, że mają powody, którymi się nie dzielą (i wcale nie muszą).
                            Do mojego dziecka trafiły natomiast moje (i emamowe smile ) argumenty. Mam nadzieję, że definitywnie - a jak nie, to będziemy dalej rozmawiać i przekonywać.
                            Bo naprawdę nie przekonuje mnie argumentacja, że szkoła z ogona to jedyna możliwość zabezpieczenia dziecka przed wyniszczającym wyścigiem szczurów, a wraz z imprezowymi kolegami stworzą w przyszłości finansową elitę tego kraju (albo innego).
                            • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:51
                              "rodzic nadmiernie wyluzowany i zaniedbujący"
                              Twoje rozumienie zaniedbującego rodzica jest bardzo naciągane. Rodzic, który nie narzuca dziecku (nastoletniemu) swojego zdanie nie jest zaniedbujący. Zaniedbujący to taki, który lekceważy potrzeby swojego dziecka (również emocjonalne). Rodzic - helikopter może być o wiele bardziej zaniedbujący, niż ten "wyluzowany".
                              "szkoła z ogona to jedyna możliwość zabezpieczenia dziecka przed wyniszczającym wyścigiem szczurów" - tak nikt nie twierdzi, to twoja luźna nadinterpretacja. Jednak nie da się nie zauważyć, że w wielu szkołach topowych czy "aspirujących" jest większa konkurencja (niekoniecznie wyścig szczurów, ale jednak presja na wyniki) i trzeba się z tym liczyć. Niekoniecznie każde dziecko "radzące sobie" pod względem nauki jest na to gotowe emocjonalnie. Co nie znaczy oczywiście, że nie można dziecka zachęcać do takiej szkoły, jaką uważamy za dobrą dla niego - ale należy brać pod uwagę nie tylko (nie przede wszystkim) rankingi, ale też to - jaka jest atmosfera w szkole. I najważniejsze jest - jakie są potrzeby / chęci dziecka, a nie co sobie wymarzyli rodzice i jak robią inni (np. rodzice kolegiwink
                              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:59
                                Piszesz rzeczy oczywiste. Pewnie, że miejscami ironizuję czy celowo wyolbrzymiam, ale nie bierze się to z powietrza. Wystarczy przeczytać niektóre wpisy.
                                A zaniedbania mogą mieć również charakter edukacyjny.
                        • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:35
                          Starter napisałaś tak, żeby skrytykować tamtych rodziców. To nie było neutralne pytanie - bo przecież sama sugerowałaś odpowiedzi, które stawiały ich w złym świetle : "Co powoduje rodzicami, którym nie zależy na wykształceniu dziecka?" "strach na wyrost". Dlaczego pierwsze, co ci się nasuwało - to lekceważenie potrzeb dziecka (edukacyjnych) ze strachu?
                          Zamiast krytycznie zastanawiać się nad motywami innych ludzi warto zastanawiać się nas tym, co dla jest dla Ciebie ważne (a co wyszło dopiero w kolejnym Twoim poście): czemu Tobie zależy na "dobrej" szkole, definiowanej jako znajdująca się wyżej w rankingach, kiedy dziecku na tym nie zależy (a wręcz przeciwnie - za dobrą dla siebie uważa tę "słabszą"). Czyje potrzeby mają być zrealizowane tą "dobrą" szkołą - dziecka, czy rodzica?
                          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:50
                            Ale czasem tak właśnie się dzieje, że gdy rozgryzasz temat, wychodzą inne, ciekawsze i ważniejsze, jego aspekty. To chyba dobrze?
                • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:08
                  O to akurat proste. Dziecko może sobie na własna rękę realizować swoje fajne pomysły a szkoła go nie dołuje dziwacznymi testami i nie truje ze zasługuje na 3 bo na 5 to umie panbuk.
                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:09
                    I ten brak dołowania zapewniają jedynie najsłabsze szkoły?
                    • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:35
                      No tak bo lepsze będą wymagały minimum zaangażowania. W gorszej samo to ze się pojawi już styknie
            • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:17
              Naprawdę, rodzice nie ingerują w to, jakie kroki podejmują 13-14-latkowie?! Wydawałoby się, że tak może być, owszem, ale że to jednak negatywne wyjątki, a nie norma.

              Część pewnie ingeruje, ale fiksacja na poziomach, szkołach itd. wśród rodziców to jest kwestia ostatniej może dekady. (Albo mojego środowiska, nie wykluczam, ale nie pamiętam żeby przy wyborze liceum rodzice moi czy którejkolwiek z koleżanek/kolegów jakoś szczególnie w tym uczestniczyli. Oczywiście jeśli ktoś miał pomysł wybitnie od czapy to rodzice go od tego odwodzili, ale takie rzeczy jak wybór profilu, rozkmina gdzie się człowiek może dostać i gdzie by chciał, gdzie będzie miał dobry dojazd - to robiliśmy sami, rodzice nie uczestniczyli, chociaz oczywiscie pytali.)
              • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:23
                Bo system rekrutacji był zupełnie inny.
    • misiamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:42
      Ale piszesz o Polsce? polskie szkoły publiczne to system, od którego trzeba trzymać dzieci z daleka. Rozumiem, że nie każdy z wielu różnych względów może wybrać szkołę niepubliczną. W takim przypadku dziecko może zdobyć potrzebną (aby dostać sie na wymarzony kierunek studiów lub aby zdobyć fajne przygotowanie do zawodu) wiedzę w wielu innych miejscach, natomiast szkołę zaliczyłabym do ogona tych miejsc. Nie chodzi mi o to, że szkoła to stres. Polska szkoła publiczna to raczej skansen, tresura przyszłych robotników do fabryki XIX wieku, posłusznych, działających na rozkaz, którzy jedyne co potrafią to rozwiązywać testy, im lepsza szkoła, tym lepiej te testy rozwiązują.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:47
        Nie w każdym mieście są dobre średnie szkoły niepubliczne. Przygotowanie na matury i studiów w ramach homeschooling? Można, ale to trzeba być pasjonatem smile
        • misiamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:40
          nie chodziło mi o ED, ale posłanie dziecka do szkoły, która spowoduje jak najmniejsze szkody, czyli będzie możliwie pomijalna w życiu. Nie trzeba ED, wystarczy Internet, od czasu do czasu wyjazd do większego miasta (dla pasjonatów i owszem, tu już jakieś pieniądze też są potrzebne). Pytanie było o uzasadnienie wyboru szkoły "nieambitnej".
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:13
            Nie, pytanie było o wybór szkoły jednoznacznie kiepskiej.
            • misiamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:31
              OK, jednoznacznie kiepskiej smile
    • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:44
      Znam tylko jedną taką rodzinę. 9 dzieci, bystre, obecnie już dorosłe. Zachęcane przez rodziców hasłem " najważniejszy fach w ręku" wszystkie poszły do zawodówki. Mają zawody, są pracowite i dobrze sobie radzą, ale sądzę, że potencjał miały znacznie większy niż wyuczenie się na murarza, czy cukiernika.
      • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:27
        Piszesz, jak by murarz czy cukiernik to było coś gorszego z założenia. Jeśli się w tym odnajdują, są zadowoleni i dobrzy w tym, co robią, to w czym problem? Że nie są korposzczurami? Lekarzami tracącymi zdrowie na dyżurach?
        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:33
          jesli nikt nie dal im szansy na lepsze zycie, to skad moga wiedziec, czy bylyby mniej szczesliwe? moze stanie przy garach w zaparowanej kuchni az takim slodkim nektarem nie jest.
          • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 20:35
            A kto powiedział, że życie po studiach jest lepsze?
            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:34
              Nie rozumiesz,moze mialyby szanse na odkrycie swoich talentow lub na jakas ciekawa prace. Ale nie dowiedza sie tego, bo zostaly wtloczone w schemat kuchty.
              • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:56
                Przeleżałaś pod lodem pół wieku, że sądzisz, że w dzisiejszych czasach wykonuje się całe życie wyłącznie pracę zgodną ze skończoną szkołą i nie ma żadnej możliwości zmiany? Jak ktoś skończy polibudę, to powiesz, że został wtłoczony w schemat inżyniera i nie może zostać nikim innym?
                • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:41
                  Ale bedzie mu sie latwiej przebranzowic. Cukiernik czy piekarz raczej inzynierem nie zostana ot tak.
        • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:37
          To twoje projekcje. Mnie smuciło raczej to, że po prostu nie mieli wyboru.
          • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 20:51
            Mieli wybór, z twojego posta przynajmniej to wynika. Rodzice zachęcali, ale nic nie stało na przeszkodzie, by dzieci wybrały inaczej.
            • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 21:20
              Zachęta rodziców, by kontynuować naukę stwarzałaby przestrzeń wyboru. Zachęta, by jak najszybciej zdobyć zawód była dość jednoznacznym komunikatem dla niegłupich i wrażliwych dzieci. Praktycznie zostało im do wyboru kilka zawodów w szkole z najbliższym dojazdem.
              I fakt, dają radę, ale nie wiem po czym wnioskujesz to zadowolenie. Z tym jest różnie.
              • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 21:38
                A skąd wiesz, że gdyby skończyły studia byłyby bardziej zadowolone? To żadna gwarancja przecież.
                • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:35
                  Powtarzam:+ ale mialyby wybor.
                  • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 07:23
                    A ja powtarzam, że go miały. Co by się stało, gdyby jednak któreś z nich ciągnęło na studia, miało jakiś kierunek w planach i zrobiło po swojemu? Rodzice by je wydziedziczyli, czy raczej byliby dumni?
                    • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:40
                      nie kazdy ma tyle motywacji w wieku kilkunastu lat.
                • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:50
                  Nie wiem rzecz jasna i nigdzie tego nie pisałam. Jak również nie pisałam, że cukiernik to gorszy człowiek niż osoba pracująca w korpo.
                  Natomiast dla mnie smutne jest to, że warunki intelektualne dzieci ewidentnie pozwalały na wybór między zawodówką, technikum, a LO (a potem dalszą edukacją), a rodzice kierowali je w stronę wyboru między cukiernikiem, fryzjerem, krawcem, murarzem, ślusarzem i tapicerem.
                  • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 07:25
                    Ale skończenie zawodówki absolutnie żadnej drogi nie zamyka. Jak ktoś jest ambitny, ma zdolności i warunki, może iść dalej do technikum i na studia. Nie ma do tego przeszkód. Serio, nie każdy chce się uczyć latami, niektórzy wolą szybciej pójść do pracy i zdobywać doświadczenie w zawodzie.
                    • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:09
                      Teoretycznie może. Przeszkodą jest odległość, finanse i brak wsparcia.
                      • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:45
                        O odległości i finansach nic nie pisałaś wcześniej.
                        • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:51
                          Pisałam, nawet posrednio podałam nazwę miejscowości. Mała wioska w środku Kaszub.
                          A co do finansów, to jak sądzisz jakimi zasobami dysponuje świeżo upieczony absolwent zawodówki?
                          • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:56
                            Zresztą nie o to chodzi. Historia zna wiele osób, które poszły własną ścieżką wbrew wszystkiemu, w tym naciskom rodziny. Ale to zawsze trudniejsza droga i chyba nie o tym jest ten wątek, tylko o rodzicach, którzy doradzają dzieciom słabe szkoły.
                          • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:06
                            No jako absolwent zawodówki przecież ma zawód i może iść do pracy.
                          • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:38
                            No to sprzedałaś tę historię tak, jak by to z zachęt rodziców wynikał ten wybór, a oni po prostu nie mieli kasy, mieszkali na wygwizdowie, to nic dziwnego, że nie mieli środków na długą naukę dzieci i dzieci same widziały, że najlepiej, jak szybko zdobędą zawód i odciążą rodziców, a nie będą długo od nich brać kasy.
                            • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:46
                              Rodzice kasę mieli. Dzieci nie miały
                              • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 09:50
                                A które dziecko ma kasę?
                                • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 10:35
                                  No żadne. Dlatego wskazane jest wsparcie rodziców, by się kształcić. Jak go nie ma, to po 18-tce trzeba iść do pracy. Właśnie o to chodzi, że tu nie ma alternatywy.
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:13
                      Jednak ta metoda zawodowka-technikum-studia trwa właśnie dłużej, nie krócej.
                      • marta.graca Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 08:43
                        No to przecież jej nie wybrali. Najwyraźniej mieli ku temu powody.
                        • kurt.wallander Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 11:56
                          Mieli takie powody, że wiedzieli, że rodzice nie wesprą ich nie tylko psychicznie, ale przede wszystkim finansowo.
      • ichi51e Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 20:46
        tzn co? Mogły pracować w banku albo szkole?
        • mamamisi2005 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 20:57
          Albo w teatrze lub gdziekolwiek. Są z tej samej wsi co Stenka, więc czemu nie?
        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:36
          Dlaczego zawsze patrzycie przez pryzmat swoich nudnych, biurowych prac? Serio, nie ma innej alternatywy?
          • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 23:04
            Chcesz przykład nienudnej pracy? Kontroler lotów. Świetnie płatna robota, nie trzeba mieć studiów tylko predyspozycje, ale progiem podejścia do rekrutacji jest matura. Nie szkoła branżowa czy inna przysposobienia do zawodu tylko matura.
    • furiatka_wariatka Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:47
      Może też być tak, że sami byli poddawani przez swoich rodziców presji edukacji. Byli w topowych liceach, kończyli trudne kierunki studiów, chcieli w ten sposób zadowolić własnych rodziców, a teraz z perspektywy czasu widzą, że nic im to nie dało, i zwyczajnie chcą oszczędzić dzieciom swojego losu.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:49
        Też mi to przyszło do głowy... Ale to by było również projektowanie własnych doświadczeń na dziecko - lustrzane odbicie wpychania w wyścig szczurów "bo skoro mamusi się nie udało, to dziecko nadrobi".
      • pepsi.only Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:08
        furiatka_wariatka napisał(a):

        > Może też być tak, że sami byli poddawani przez swoich rodziców presji edukacji.
        > Byli w topowych liceach, kończyli trudne kierunki studiów, chcieli w ten sposó
        > b zadowolić własnych rodziców, a teraz z perspektywy czasu widzą, że nic im to
        > nie dało, i zwyczajnie chcą oszczędzić dzieciom swojego losu.

        Albo odwrotnie!

        U mnie było dokładnie odwrotnie, moi rodzice mieli wywalone, najważniejsze, że sobie dobrze radzę, i że poszłam do technikum.
        A potem czy złożę papiery na zaoczne, czy na dzienne, czy w ogóle pójdę na studia- nawet takiego tematu w domu NIE BYŁO.
        Dlatego my z naszą młodzieżą długo przegadywaliśmy ten temat, o predyspozycjach jakie się ma, i jaki kierunek obrać, by było najlepiej. Bo pomysł na życie był, tylko można iść różnymi drogami, a nie każda z nich jest sensowna (biorąc pod uwagę predyspozycje).
        • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:21
          I moze dobrze, sama wybrałaś sobie kierunke jakim chcesz iść. Ja sie bardzo ciesze, ze mi rodzice nie robili awantur ze wybrałam słabsze LO niż bym mogła. Wolałam LO do którego dojade 20 minut autobusem a nie ponad godzinę, uznałam ze uczyć się bedę wszędzie tak samo, a czas stracony na dojazdy mogę przeznaczyć na naukę...albo sen. I uwaga: powiedziałam rodzicom ze tu do LO pójdą moi znajomi a to tez dla mnie ważne. Przyjęli do wiadomości i nie dyskutowali. Poszłam do LO, zdałam maturę, dostałam sie na studia na które chciałam, skończyłam a potem jest dr robiłam...mimo, ze nie byłam w topowym LO (do którego miałam wstęp wolny po olimpiadzie).
          • pepsi.only Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:36
            I moze dobrze, sama wybrałaś sobie kierunke jakim chcesz iść.

            Niestety tak nie było.
            Powtórzę, dla moich rodziców najważniejsze było, że sobie radzę, i że poszłam do technikum. Ale technikum zostało mi narzucone, i zawód został mi narzucony.
            Od dziecka realizuję plan moich rodziców, gdyż od bodajże 3latek słyszałam kim mam zostać. Zostałam zaprogramowana, krótko mówiąc.
            A ja, w wieku 14 czy też 15lat, chciałam iść do LO do klasy humanistycznej, a potem "się zobaczy" .
            Potem, w technikum a przed maturą, miałam przebłysk, że może stomatologia, ale egzaminy wstępne z: biologii, chemii, fizyki i angielskiego ... eh.... szybko oceniłam, że mam zero szans na dostanie się na ten kierunek (po technikum, bez korków, i kursów przygotowujących)
            Więc skoro już miałam zawód, stomatologia nie dla mnie, i raczej brak pomysłu na zmianę, to poszłam za ciosem- na studia poszłam na ten sam kierunek co w technikum.
            I nie było rozmów o studiach, bo moi rodzice nie oczekiwali wcale, że będę studiować.
          • pepsi.only Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:39
            I dopiszę. Pracuję w zawodzie. Jednak realizuję plan rodziców tongue_out.
            Po drodze miałam kilkuletnią przerwę, a potem też kilkuletnią zmianę zawodu, i dość skutecznie odcięłam się od branży. A wtedy... mój zawód "upomniał się o mnie" big_grin , i wróciłam, na moich warunkach: w ramach zawodu zmieniłam specjalizację, do tego podyplomówka, i od ponad dekady realizuję się już na całego.
            Nie narzekam. Wiesz dlaczego? Bo w tym momencie to był mój już świadomy wybór (miałam +-30lat) . Bo generalnie to nie jest zły zawód, a ja znam go od podszewki, i te dobre, i te gorsze strony, i tym razem weszłam w to, bo ja tego chciałam i weszłam z pełną świadomością.
    • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:53
      Jest jeszcze jeden typ rodzica, który tak robi. Rodzic-umniejszacz. On powie "nie nadajesz się do tej szkoły, bo jesteś za mało bystry, zbyt chaotyczny, taki, śmaki i owaki." Zapytany powie, że kieruje nim szczerość i troska o dziecko. I może sam w to wierzy.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:54
        Fakt!
      • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:26
        Tylko tu taki pomysł miało chyba dziecko. Ja rozumiem, zeby pogadać z dzieciakiem czemu tak chce zrobić, przedstawić mu możliwe konsekwencje takiego wyboru.
        Ja nie poszłam do topowego ( a mogłam po olimpiadzie miałam wstep wolny), wybrałam słabsze LO w mojej okolicy. Bo bliżej, bo tu szli znajomi, no uwazałam, ze do uczyć sie wszedzie bede tak samo tylko tu czasu bede miec wiecej. Rodzice nie wybijali mi tego pomysłu z głowy. Źle?
        • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:31
          Ja się nie odnoszę do historii z innego wątku(cos kojarzę, że jakis kolega córki chce iść do slabej szkoły, a córka za nim), tylko do pytań z tego. A tu pada kwestia o rodzicach "którzy wręcz doradzają złe szkoły." I to zdaje się nie "nie topowe" a z dołu stawki.
          Twojego wyboru w związku z tym nie oceniam, ale on chyba nijak ma się do wątku.
          • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:01
            Ja sie odniosłam do watku do którego odniosła się wątkodajka. Tamten watek był o dziecku, które chce iśc do LO z niższej stawki aby nie było presji i wyścigu szczurów. Czesc osób napisała, ze to nie musi być zły wybór, co nie_ma_niebieskich uznała chyba za "brak zainteresowania przyszłością dziecka".
            • daniela34 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 22:56
              No ale ja się nie odnoszę do tamtego wątku, więc podpinanie się pod moją wypowied, jest bez sensu. Ale jakbym się już miała odnieść to chyba tamto liceum nie miało być trochę słabsze tylko takie z dołu tabelki.
    • pepsi.only Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:56
      A argument, że na tym etapie, to nie do końca rodzic decyduje, a młodzież?
      Że często to dzieciak zaprze się, i powie w domu: idę do innego LO, niż wy chcecie, i co mi zrobicie.
      Albo pójdzie do szkoły rekomendowanej, i owszem, a po pół roku zmienia, bo albo przestaje uczyć się, i rodzice wreszcie dochodzą do wniosku, że moze rzeczywiście ten wybór był bez sensu, albo uczy się, ale to orka na ugorze, i szybko jednak widać, że nic z tego nie będzie ...
    • palacinka2020 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 08:57
      Znam jedynie przypadki gdy nastolatki zostaly wrecz zmuszone do technikum rolniczego, aby potem przejely gospodarke. Nie uwazam technikum rolniczego za zla szkole, ale po prostu nie byla zgodna z zainteresowaniami.

      No I wyksztalcenie czesto sie "dziedziczy". Jak rodzice konczyli zawodowke, to syn nieraz tez.
    • mama-ola Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:07
      Nie znam rodziców, którzy ciągną dzieci w dół. Wokół mnie sami tacy, którzy każą się uczyć i jak najlepiej przygotowywać na lekcje, do bieżących sprawdzianów. Rodzice 8-klasistów każą się przygotowywać do egzaminu po 8 klasie tak, żeby punktów było jak najwięcej, żeby się dostać do dobrej szkoły.
      Gdyby natrafiła na rodzica, któremu nie zależy na wykształceniu dziecka, byłabym tak samo zdziwiona jak Ty. Ale to raczej ewenement niż zjawisko.
    • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:07
      Mimo że oboje jesteśmy dobrze wykształceni (dr) to mamy zupełny luz na edukację formalną naszego dziecka. Wychodzimy z założenia, że ma być szczęśliwy, cokolwiek by w życiu robił. Nie musi wybrać drogi naukowej, nie musi być lekarze, prawnikiem czy programistą. Oboje spełniamy się w naszej pracy i widzimy, że to (oprócz ludzi wokół) daje prawdziwe szczęście.
      O wiele bardziej zależy mi na tym żeby wyposażyć dziecko w narzędzia umożliwiające mu poradzenie sobie we współczesnym świecie, uważność, samoregulacja, świadome stawianie granic, asertywność, umiejętności społeczne, rozwiązywanie konfliktów, wrażliwość itp. takie tam kompetencje miękkie jak mawiają w korpo, a które w szkole publicznej są kompletnie ignorowane.

      Jeśli kiedyś moje dziecko do mnie przyjdzie i powie, że jego największym marzeniem jest zostanie kucharzem to postaramy się zrobić wszystko żeby mu pomóc osiągnąć ten cel.

      Zwyczajnie jesteśmy w miarę zaspokojonymi życiowo ludźmi, którzy nie muszą realizować swoich niespełnionych ambicji dziećmi.
      Nie czuję się też odpowiedzialna za dorosłe życie mojego dziecka. Daję mu najlepsze co mogę, pokazuję różne oblicza świata, różne ścieżki, ale jeśli spartoli swoje życie to na własną odpowiedzialność.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:11
        Kucharz to kucharz, natomiast LO daje wykształcenie ogólne, czyli żadne. Nie zależy Wam, żeby to ogólne miało choć ręce i nogi?
        • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:16
          A co to znaczy? Matura jest przecież zewnętrzna
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:23
            No ale po pierwsze trzeba ją zdać, co w słabej szkole nie jest oczywiste. A skoro wszystkie przedmioty by trzeba obstawić korkami/ kursami/włożyć pracę własną i ma się odpowiednie zasoby, to równie dobrze można wybrać homeschooling, w nie pół dnia codziennie dziecko marnuje w niedobrowym towarzystwie.
            • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:26
              Czy bierzesz pod uwagę, że przez te 4 lata w szkole nastolatek dojrzewa i pod koniec nawet słabego liceum może mieć na siebie pomysł, którego nie miał w wieku 14 lat?
              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:27
                A jeśli tak się nie stanie? Wychodzę z założenia, że zawsze łatwiej obniżyć oczekiwania niż podnieść. Nie mówię, że to jedyne słuszne podejście.
                • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:07
                  "skoro wszystkie przedmioty by trzeba obstawić korkami/ kursami/włożyć pracę własną"
                  Tak się jakoś składa, że obłożeni korkami to są uczniowie topowych liceów, z tego co słyszałam. Nie po to, żeby zdać maturę, tylko żeby w ogóle zdać z klasy do klasy - bo szkoła prze na "wyniki".
                  I żeby nie być gołosłowną - mam w bliskim otoczeniu taki przypadek ucznia, który dostał się do "topowego" liceum i tam go wykończyli tj. najpierw nie zdał jeden rok, a później nie dopuścili do matury. Na szczęście człowiek się ogarnął i po roku zdał maturę bardzo dobrze i teraz studiuje na UW w Warszawie. Jest bardzo zadowolony i dobrze sobie radzi na studiach, ale dwa lata życia i młodości mu skopali w tym "świetnym" liceum.
                  Uczniowie średnich i słabszych szkół nie dlatego w dużej części nie zdają matur, bo szkoła ich źle uczyła, tylko dlatego, że od początku nie mieli predyspozycji / nie zależało im. A jednak i w słabych szkołach są tacy, którzy zdają.
            • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:35
              A jak sobie wyobrażasz naukę bez włożenia pracy własnej? W topowych szkołach uczniowie dużo częściej są obstawienie korkami i kursami.
              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:43
                Praca własna jest niezbędna, ale nauczyciel powinien ucznia kierować, nie olewać, ani nie tylko wymagać. Złoty środek? Wspierające środowisko rówieśnicze, które ułatwia pracę, a nie utrudnia? Takie tam szczegóły, o które łatwiej w szkole na średnim poziomie, a nie tej z ogona stawki.
                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:14
                  A wyżej pisałam o pracy własnej rodziców z dzieckiem, a nie dzieci, wtedy, gdy dziecko nie ogarnia.
                  • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:47
                    "Wspierające środowisko rówieśnicze, które ułatwia pracę, a nie utrudnia? Takie tam szczegóły, o które łatwiej w szkole na średnim poziomie, a nie tej z ogona stawki"
                    To są raczej teoretyczne dywagacje, niczym nie poparte. Środowisko wspierające może być w słabej szkole i w dobrej. Aby się dowiedzieć, jaka jest atmosfera w szkole, trzeba by pogadać z uczniami i absolwentami, a nie sugerować się rankingami. Czasami lepiej, żeby dzieciak poszedł do słabej szkoły z kumplami (o ile ich znasz i wiesz, że to nie patologia), niż jeździł na drugi koniec miasta do lepszej szkoły, w której nikogo nie zna (i ma mniejsze szanse, że dobrze pozna - bo koledzy mieszkają daleko od jego domu).
                    Pracy rodziców z dzieckiem - licealistą w ogóle sobie nie wyobrażam w kontekście szkoły. No chyba, że chodzi o pracę poszerzającą horyzonty typu - razem pójdziemy do muzeum czy teatrusmile - chociaż chyba i tak lepiej, żeby chodził z rówieśnikamismile
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:53
                      No ale jak dziecko ma problem z jakimś trudniejszym zagadnieniem z przedmiotów ścisłych (wcale nie takie rzadkie nawet wśród zdolnych), to chyba rodzic może wyjaśnić zamiast przez cały rok szkolny zatrudniać korepetytora? Tu znów wracamy do kwestii, poruszonej przez Danielę - że zdarzają się korepetycje "na wyrost". Też tak mi się wydaje.
                      • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:59
                        to chyba rodzic może wyjaśnić
                        o ile potrafi
                        nie podejmuję się wyjaśniania żadnego zagadnienia z matematyki czy fizyki na poziomie rozszerzonym, na podstawowym zresztą też nie (nie zdawałam matury z matematyki)
                      • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 12:54
                        " to chyba rodzic może wyjaśnić zamiast przez cały rok szkolny zatrudniać korepetytora"
                        Mało który rodzic może wyjaśnić zagadnienia z przedmiotów ścisłych (czy innych) na poziomie liceum . No chyba że sam pracuje jako nauczyciel lub w zawodzie zbliżonym. Bo: 1) nie ma takiej wiedzy (wiedzy szkolnej z reguły się nie pamięta szczegółowo (chyba, że jak w zd.1) 2) nie ma przygotowania pedagogicznego (a mało kto jest "naturalnym talentem" pedagogicznym. Poza tym uważam, że rodzic na poziomie szkoły średniej (a nawet wcześniej - gdzieś w okolicach początków dojrzewania) nie powinien się wtrącać w naukę szkolną dziecka tj. może zapłacić za pomoc, o ile dziecko chce/potrzebuje, ale sam nie powinien się angażować. Tak jest moim zdaniem zdrowiej dla relacji rodzic-dziecko.
                        Nie trzeba korepetycji cały rok szkolny, jeśli wynikają po prostu z trudności z JEDNYM zagadnieniem, wtedy wystarczy kilka lekcji.
                        Natomiast w znanych mi przypadkach trudności wynikały nie z braku zdolności ucznia jego lenistwa, czy trudności z jednym zagadnieniem, tylko z tego, że trafił im się nauczyciel d..pa i z przerostem ego - wygórowane wymagania, nauczyciel nie potrafił uczyć (wyjaśnić przystępnie), w zamian wprowadzając zasadę: jak nie umiesz to wylatujesz. To powodowało blokadę psychiczną u uczniów ( umiarkowany poziom stresu może motywować do nauki, ale zbyt duży - wręcz przeciwnie) i trudności dotyczące całości przedmiotu, niestety, a nie jednego zagadnienia. Po rozwiązaniu problemu z nauczycielem (uczeń już nie uczęszczał na jego lekcje i uczył się sam plus pomoc korepetytora) uczeń cudownie zaczął wszystko umieć.
                        Być może w słabych szkołach też bywają takie problemy, ale ja znam przypadki z tych "dobrych".
            • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:27
              Ale nie ejst tez takie oczywiste ze nie zda...
        • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:25
          Zdobycie podstaw wiedzy o tym świecie czyli tzw wykształcenie ogólne (czyli żadne) można zdobyć i bez ogólniaka, serio. Głęboko wierzę w to, że dziecko w rodzinie, w które czyta się książki, chodzi na wystawy, rozmawia na ciekawe tematy, zyskuje naturalne przeświadczenie, że wiedza jest wartością samą w sobie i nie potrzebuje do tego punktów. Fakt, że mam dość małe dziecko, ale to co robię w tej chwili, mam nadzieję zaprocentuje później. Chcę mu pokazać, że nauka jest super, pomaga zrozumieć świat i to ma być jego motywacja.

          Kucharz to tylko przykład i uprzedzam, że są fantastyczne szkoły kucharskie na świecie a nie że zaraz dzieko musi iść do zawodówki.


          • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:28
            Głęboko wierzę w to, że dziecko w rodzinie, w które czyta się książki, chodzi na wystawy, rozmawia na ciekawe tematy
            dziecko z takiej rodziny idzie do dobrej szkoły, a nie do zawodówki
            • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:30
              ale ja nic nie pisałam o zawodówkach. I co to znaczy dobra szkoła? Taka która w rankingach ma super rezultaty, a wychodzą z niej dzieciaki zombie z zaoraną psychiką?
              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:34
                Np. taka, która NIE ma zdawalności matury z matematyki na poziomie 45 proc?
              • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:37
                Do dobrej to znaczy takiej, która daje możliwości rozwoju, skupia raczej ambitne dzieci, a kadra koncentruje się na nauczania, a nie pilnowaniu patoli, żeby się nie pozabijali.
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:33
            Akurat temat kursów kucharskich był u nas omawiany, bo dziecko ma zdolności kulinarne. Więc z przykładem się wpasowałaś. Dziecko odmówiło pójścia do technikum, aczkolwiek nie wyklucza, że po/w trakcie studiów na jakieś fajne, może zagraniczne, kursy by poszło. I to jest całkiem sensowny pomysł.

            Natomiast... smile

            "Głęboko wierzę w to, że dziecko w rodzinie, w które czyta się książki, chodzi na wystawy, rozmawia na ciekawe tematy, zyskuje naturalne przeświadczenie, że wiedza jest wartością samą w sobie i nie potrzebuje do tego punktów."

            Tu z mojej perspektywy wykazujesz się pewną naiwnością, pisząc eufemistycznie. Też jestem w szoku, że to nie jest prawda, no ale nie jest - i piszę niestety z autopsji. Nie będę wyliczać naszych z mężem osiągnięć, zainteresowań, itp bo to nie ma sensu, nie o to chodzi - dziecko jest pod względami, o jakich dyskutujemy, zupełnie inne niż my teraz, inne niż my w jego wieku...Geny przodków? Sama nie wiem, czym to tłumaczyć. Ma za to mnóstwo innych zalet oczywiście smile
            • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:39
              jeśli moje dziecko się okaże inne niż ja to biorę to na klatę smile jak mi powie, że jest gejem to też to zaakceptuję....trochę gorzej jak się nawróci i będzie chciał zostać księdzem wink ale przełknę tę żabę.

              Bliska jest mi idea edukacji demokratycznej, ale nie takiej hej przygodo tylko z udziałem uważnego mentora, który poprowadzi dziecko. Więc oczywiście daję dziecku przykład, ale rozumiem, że nie wszystko będzie jego pasją. Natomiast uważam że wszystkiego powinien spróbować żeby tę pasję odkryć. To w sumie jest to ogólne wykształcenie i można je realizowac z powodzeniem poza szkoła i nawet w lepsze formie.

      • lauren6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:30
        Twoje podejście jest mi bliskie.

        Owszem zamierzam dać moim dzieciom bazę: znajomość języków obcych, rozwijanie zainteresowań pozalekcyjnych, korepetycje w miarę potrzeb. Ale chcę, żeby to moje dzieci wybrały swoją ścieżkę w dorosłość. Nie chcę narzucać szkoły średniej, sugerować kierunek studiów, bo np. kierunki humanistyczne są złe i warto pójść na medycynę lub programowanie.

        Warto samemu decydować o sobie, samemu popełniać błędy i się na nich uczyć. Moi rodzice próbowali modelować moją przyszłość: i w przypadku wyboru szkoły średniej, i później w przypadku studiów. Nie posłuchałam, poszłam swoją drogą. Dziś uważam, że wyszłam na tym dużo lepiej, niż gdybym miała słuchać rad rodziców. Oni byli innym pokoleniem, wychowanym w innych realiach. Ja miałam swoje zainteresowania, swój rozum i intuicję. Nie widzę powodu, dla którego miałabym w podobny sposób nie zaufać własnym dzieciom.
        • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:34
          moi rodzice własnie mieli takie wolnościowe podejście, ufali mi bardzo. Przyznam że mój pierwszy wybór studiów był pomyłką, ale dopiero przez pierwszy rok uświadomiłam sobie co chcę robić - zmieniłam kierunek i potem już poszło wszystko w dobrym kierunku. Uważam, że musiałam ten błąd popełnić i sama dojść do tego czego chcę
        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:39
          Wszystko pięknie. W teorii!
          A teraz: masz dziecko, które nie chce uczyć się języków, poza angielskim (z resztki rozsądku i to w stopniu komunikatywnym); wszelkie propozycje zajęć pozalekcyjnych, mogących rozwijać zainteresowania torpeduje, no... szczęśliwie sport jest ok, ale w wymiarze rekreacyjnym (to akurat bardzo ok); "zarazić" się żadną pasją uparcie nie daje. Pozwalasz iść własną drogą, jasne. Hobby wymuszone przez rodzica to żadne hobby. Wygląda to jednak tak, że dziecko rośnie sobie zadowolone na uroczego bon vivanta - tylko fortuny rodzinnej jakoś nie staje, żeby zabezpieczyć je na całe życie w tych okolicznościach.
          • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:43
            Przecież to, co opisałaś kompletnie nie oznacza bycia niewydolnym utracjuszem w przyszłości.
            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:43
              To jakie widzisz perspektywy dla takiej osoby?
              • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:46
                nie_ma_niebieskich napisała:

                > To jakie widzisz perspektywy dla takiej osoby?

                a nie przesadzasz z tą presją wywieraną na dziecko?Brzmisz jakbyś panikowała bo dzieciak nie chce być "wyjątkowy" ani "wybitny" no może nie będzie? i co? życie. A może będzie? to jest jego życie, ty żyj swoim i się nie zamartwiaj. W tej części świata jeszcze nikt z głodu nie umiera więc nie musisz zabezpieczać dziecka do jego emerytury.
                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:49
                  Tak, trochę panikuję. Fakt. Bo ja nie znam takiego zjawiska z bliska (aż rymuję... sorry...), nie wiem, jak przebiega dorastanie przy takim charakterze - a obawiamy się rzeczy nieznanych, jak wiadomo wink
              • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:47
                Normalne. Skończy jakąś szkołę średnią i będzie kontynuować naukę albo pójdzie do pracy.
                Idiotyzmem było wmówienie całym rzeszom ludzi, że praca powinna być interesująca, wykonywana z pasją, twórcza, rozwijająca etc. Praca służy do tego, żeby móc się jakoś utrzymać, cała reszta to bonus.
                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:52
                  I bazą do takiego standardowego dobrego życia, przy tych w założeniach wyjściowych, jest w miarę przyzwoita edukacja, zaczynająca się już na poziomie LO - niestety. Nie jest tak?
                  • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:58
                    Albo przyzwoitego technikum, tu chłopcy mają łatwiej. Technik elektronik czy geodeta na wejściu zarobi znacznie więcej niż dziewczyna po technikum hotelarskim czy gastronomicznym.
                    • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:59
                      Pani geodetka też zarobi, ale to trzeba by przestać wmawiać dziewczynom, że nadają się tylko na recepcję i do malowania paznokci
                      • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:05
                        O ile pamiętam warszawskie technikum geodezyjne z lat 90-tych, to akurat tam dziewczyn było sporo, w przeciwieństwie do Zajączka. Może przykład z geodetą nietrafiony, ale w technikum syna dziewczyny występują w liczbie homeopatycznej.
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:14
                      Tak, technikum też - jak najbardziej.
                  • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:02
                    tak uważało mnóstwo rodziców w latach 90.
                    To masz teraz strajkujących nauczycieli (dobrze się pewnie uczyli), naukowców zarabiających grosze etc.

                    Kiedyś na topie było LO, albo technikum ekonomiczne, studia najlepiej prawo, psychologia albo medycyna no i języki.
                    Dziś jest rzut na robotykę, programowanie, języki nadal....

                    ale kto wam zagwarantuje, że za 20 lat nie będziemy mieli w pełni zautomatyzowanego tłumaczenia mechanicznego i znajomość języków to już będzie taki sam atutu jak dziś łaciny (chociaż tłumacze z łac koszą majątek na rozwodach kościelnych)

                    Może katastrofa klimatyczna nastąpi i najważniejszą umiejętnością to będzie uprawa roślin a nie programowanie

                    itp.

                    Rozumiem jednak, że ludzie obawiają się o swoje dzieci i ich przyszłość..ale ja bym stawiała na rozwój kompetencji, o których szkoły w ogóle nie myślą.

                    • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:11
                      Wiesz, jest kilka obszarów gospodarki czy szerzej - funkcjonowania ludzkości ponadczasowych, zmieniają się tylko technologie i narzędzia. Zawsze będzie zapotrzebowanie na jakiś transport, energię, komunikację, produkcję i dystrybucję żywności i ochronę (wojsko, policja, więziennictwo, służba celna etc.).
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:16
                      Tak, może Putin jednak rozpęta III wojnę... Ale jeśli jednak nie, to warto mieć jakiś plan na przyszłość.
                      • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:21
                        Niekoniecznie w wieku 12 czy 14 lat. Kiedy miałam 25 lat mój plan na przyszłość był diametralnie inny niż 5 lat później.
                        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:23
                          No to choć zarys - ewentualnie do pięciu czy dziesięciu kolejnych korekt w miarę upływu czasu smile
                    • lauren6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:22
                      > ja bym stawiała na rozwój kompetencji, o których szkoły w ogóle nie myślą.

                      Ja np. wolę by moje dzieci pochodziły na etykę niż pozalekcyjne zajęcia z programowania, na co wiele osób puka się w czoło.

                      Wychodzę z założenia, że dziecko zdąży nauczyć się programować, jeżeli będzie miało taką potrzebę w przyszłości. Etyka to szansa doskonalenia umiejętności miękkich, dyskusji na podany temat w wąskim gronie. Takich zajęć w polskich szkołach jest szalenie mało, a szkoda.
                      • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:29
                        Dokładnie. Etyka to był w ogóle mój ukochany przedmiot na studiach.
                        Szkoła kojarzy mi się z produkcją fois gras, masz tę gęś ucznia z rurą w przełyku i toczą to ziarno. gdzie jest miejsce na dyskusję? na naukę krytycznego myślenia?
                        za to jest próbna matura, w której na zadane do tekstu pytania nie jest w stanie odpowiedzieć nawet autor tekstu sad

                        A propos programowania, to są to przecież języki. Akurat programowanie mnie nie ciągnie, ale po 40 zaczęłam uczyć się nowego języka obcego i idzie super. Serio nie wszystko w życiu trzeba zrobić do 18.
                        • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:34
                          Szkoła nie służy do nauki krytycznego myślenia tylko do realizowania podstawy programowej i przygotowania do egzaminów na kolejnych etapach. Nauka krytycznego myślenia nigdy nie była zadaniem szkoły masowej.
                          • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:37
                            to może powinna? w zalewie śmieciowych informacji już nie da się łykać wszystkiego jak pelikan.
                            Może byśmy zrobili krok do przodu bo XIX wiek już dawno się skończył
                            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:38
                              Powinna, ale nie mówimy o tym, co być powinno, a o tym, co jest.
                            • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:41
                              Odnoszę się do rzeczywistości realnej, a nie wyobrażonej.
                              • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:56
                                czas zmienić tę rzeczywistość, najlepiej odsuwając od władzy takie cymbały jak Czarnek i robić tajne komplety dla dzieci, skoro państwo nie ogarnia.
                                • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:01
                                  Pomijając Czarnka, przypomnij kiedy szkoła masowa uczyła krytycznego myślenia? Były pojedyncze szkoły średnie, a w nich pojedynczy nauczyciele, którzy inspirowali i zachęcali do dyskusji i nadal tak jest.
                                  Tajne komplety? Chcesz, organizuj, osobiście uważam, że moim dzieciom wystarczą dyskusje w domu, a cudze dzieci mnie średnio.
                                  • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:12
                                    Masowe szkolnictwo nie jest tak starą instytucją przecież. Widocznie w tym świecie ta formuła się wyczerpuje o czym świadczy rozwój ED czy szkół demokratycznych.

                                    Cudze dzieci to potem wyborcy i mamy to co mamy....
                                    • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:21
                                      Szkoły demokratyczne są dla nielicznych, a i ci rezygnują najdalej w połowie podstawówki, kiedy się okazuje jak bardzo ich dzieci są w tyle za rówieśnikami.
                                      ED - dla bezrobotnych hobbystów i ewentualnie zdyscyplinowanych maturzystów, którzy nie chcą, żeby im szkoła przeszkadzała.
                                      • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:25
                                        Hmm...też mam znajomych w ED czy szkołach demokratycznych, wielu z nich ma już dzieci na studiach (cała ścieżka edukacji w szkołach alternatywnych)
                                        zupełnie inne zdanie mają na ten temat, ale ok rozumiem, że swoje źródła więc wiesz
                                        • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:54
                                          Jedna laska na forum, którą szczerze chciałam zgłosić do opieki społecznej trzymała swoje zagłodzone i niewychowane dzieci w ED, a potem współtworzyła Szkołę Demokratyczną.
                                          • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:58
                                            ok, dowód anegdotyczny przyjęty. W sumie moje też, ale znam osoby prowadzące takie szkoły, znam dzieci po ED w domu i takie pod opieką szkół otwartych. Nie z forum...
                                          • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:30
                                            Acha i to jest Twoim zdaniem dowód na to czy mjest edukacja domowa? big_grin To na bazie sąsiedniego wątku można powiedzieć, że dzieci w edukacji systemowej to patologia wtykając rówieśnikom palce w odbyt.
                                            • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:35
                                              Niestety, do edukacji systemowej trafiają dzieci, które powinny znaleźć się w szkołach specjalnych albo na leczeniu psychiatrycznym. Przy skali (masowej) jest to nieuniknione. Natomiast do ED z definicji trafiają dzieci specyficznych rodziców i coraz częściej maturzyści, żeby przygotować się do matury w spokoju (i są to dwie bardzo odmienne grupy).
                                              • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:02
                                                Do ED to coraz częściej trafiają dzieci rodziców, którzy po prostu nie chcą indoktrynacji, demoralizacji, molestowania i przemocy, nie mówiąc o takich drobiazgach jak braki nauczycieli kluczowych przedmiotów i trzymanie w związku z tym nauczycieli z łapanki. Czyli rodziców, którzy chcą mieć na edukację wpływ
          • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:44
            co robię? akceptuję. Daje możliwości, ale jak dziecko nie korzysta to nie zmuszam bo co to da?

            To jeszcze dziecko. Ja dopiero w wieku 20 lat wiedziałam co chce robić w życiu.

            • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:49
              A ja zmieniałam pracę i przekwalifikowywałam się kilka razy, bazując na wykształceniu i kolejnych kompetencjach.
              • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:55
                myślę, że można wszystko bazując na chęci do nauki, pracowitości, otwartości na nowe....to można wyniesć też z domu, niekoniecznie ze szkoły.

                To nie chodzi o to, że uważam, że dziecko trzeba słać do kiepskiej szkoły, czy że wykształcenie nie ma znaczenia. Sądzę, że przypisujemy szkole czy studiom jakąś magiczną moc, że jak dobra szkoła, matura na 5 czy dyplom uczelni z wyróżnieniem uczyni z ciebie szczęśliwego człowieka.
                Otóż nie ma to znaczenia.

                • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:59
                  A kto mówi o szczęściu? Upośledzeni umysłowo - przy zaspokojeniu podstawowych potrzeb - są szczęśliwi, bo IQ nie pozwala im na rozkminy i analizy.
                • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:00
                  jesli dzieki temu dyplomowi,dostanie sie np fajna prace o ktorej marzylismy, albo stypendium, to tak. Moze uczynic z kogos szczesliwego czlowieka.
                  • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:18
                    O - kolejny argument: stypendium. To nie jest oczywistość dla absolwentów najsłabszych LO, a na pewno fajne i ważne życiowe doświadczenie.
            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:01
              to fajnie, bo ja w wieku 20 nadal nie wiedzialam
          • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:45
            Dlaczego bon vivanta? Cała masa dorosłych ludzi nie ma szczególnych pasji, nie jest wybitna i żyje bez fortuny rodzinnej.
            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:47
              Być bon vivantem to akurat nie wada, tylko jeszcze przydałyby się dodatkowo jakieś konkretniejsze karty przetargowe w życiu, nieprawdaż?
              • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:52
                A po co? Mnóstwo ludzi jest przeciętnych i to nie jest nic złego. Tak szczerze - jesteś wybitna w jakiejś dziedzinie? Masz jakąś ogromną pasję, która sprawia, że osiągasz w życiu wyjątkowo dużo?
                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:58
                  Tam zaraz wybitna, nie przesadzajmy. Ale żyję troszkę niestandardowo, m.in. dzięki zdolnościom i jak mówię co robię, to budzi zainteresowanie (oczywiście nie wszystkich! nie jestem noblistką ani nic takiego big_grin). Mąż podobnie. Pasje mamy oboje. Tak, to wykracza poza hobby - zastanawiałam się nad tym ostatnio i wychodzi, że tak smile
                  Nie mam absolutnie nic przeciwko przeciętności. Jednak wydaje mi się, że czasem osobom żyjącym przeciętnie może być zwyczajnie trudniej pod pewnymi względami, zwłaszcza jeśli właśnie nie mają wykształcenia.
                  • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:59
                    Wydaje Ci się... To jest dobre określenie wink
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:19
                      g.r.uuu napisała:

                      > Wydaje Ci się...

                      Że też jeszcze ludzi uważają, że ta uwaga jest inteligentna, zabawna i celna smile Nieco się zużyła, nie sądzisz?
                      • g.r.uuu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:31
                        Jak widać skończenie dobrej szkoły nie daje celności w dyskusji wink
                        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:33
                          Ani umiejętności zręcznego ripostowania tongue_out
                  • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:03
                    skoro nie jesteś przeciętna to skąd wiesz jak się żyje przeciętnym ludziom? wink
                  • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:06
                    Wydaje Ci się.
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:22
                      No serio? Zasuwająca w markecie pani ma mniej więcej tyle samo problemów co na przykład urzędnik w Warszawie lub pracownik korpo na szczeblu kierowniczym? Każda praca ma swoją specyfikę i swoje wyzwania, ale jednak pensje są różne, a kasa ma wpływ na poziom zadowolenia z życia, jakoś tak niezręcznie.
                      • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:54
                        A który z wymienionych jest "nieprzeciętny"?
                        Problemy nie zależą od stanowiska.
                        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:56
                          Część problemów rozwiązują pieniądze. Zaś rzecz dotyczy właśnie przeciętnych, zwykłych zawodów - z tym że one też są bardzo różne.
                          • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:02
                            A część generują. Tak jak i wysokie stanowiska. Kwestia potrzeb i podejścia do życia.
                            Z całą pewnością można być szczęśliwym człowiekiem ze "zwykłą" pracą, o ile zapewnia utrzymanie, oraz nieszczęśliwym z kasą i pracą generującą wieczne nerwy nawet po godzinach.
                            Co tu porównywać? Lepiej mieć pieniądze niż klepać biedę, jasna rzecz, ale dodawanie do tego kryterium nieprzeciętności nie ma za bardzo uzasadnienia.
                          • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:03
                            Najpoważniejszych problemów nie rozwiązują pieniądze (zdrowia, miłości, przyjaźni nie kupisz, chociaż niektórym się wydaje, że tak).
                            Natomiast na pewno zdrowiej i szczęśliwiej się żyje w zgodzie z sobą - to tak w kontekście Twojego dziecka.
                            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:16
                              Serio? Poziom zamożności i stan zdrowia nie są powiązane? A... to chyba jakieś nowe badania, dość rewolucyjne, z tego co się orientuję, ale najwyraźniej nie jestem na bieżąco.
                              Miłość? Czy aby bardziej aktywne życie społeczne nie zwiększa szans na poznanie sensownych ludzi? A to też kosztuje - wyjazdy, sporty, kawiarnie...
                              Powtarzasz frazesy. Sorry, ale tak to wygląda. I owszem, tak, można być przeszczęśliwym kloszardem. Ale większość to ludzie złamani przez życie niestety.
                              • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:29
                                Nikt nie mówi o kloszardach, bo nie są nimi ci o których rozmawiamy czyli zwykli ludzie ze zwykłymi pracami.
                                I jak wyżej napisałam - wszyscy się zgodzimy że lepiej mieć pieniądze niż być ubogim, ale pomijając skrajności- cała reszta zależy od bardzo wielu czynników. Nie znasz żadnych zwykłych ludzi zadowolonych z życia?
                                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:37
                                  Wszyscy jesteśmy zwykłymi ludźmi smile Niektórzy z nas są zadowoleni inni nie, co bywa zdeterminowane przez różne czynniki. A jako rodzice próbujemy choć troszkę na nie wpływać, na te czynniki, na ile się da, bo mamy nadzieję, że dzięki temu nasze dzieci w przyszłości nadal będą w zbiorze "zadowolonych". Przynajmniej większość rodziców chyba tak postępuje.
                                  • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:53
                                    No tak, ale nie wpływasz w sposób pozytywny na przyszłość swojego dziecka, projektując na niego swoje potrzeby i swój sposób na życie. Daj mu żyć po swojemu, wspieraj - tak, ale tak jak ono tego potrzebuje, a nie tak - jak ty byś chciała i jak tobie wydaje się najlepiej.
                                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:58
                                      Dlaczego uważasz ja cokolwiek projektuję na dziecko? Moje potrzeby są zaspokojone. Nawet w tym wątku pojawiła się wypowiedź, że postawa rodzica w rodzaju "rób co chcesz" wcale nie jest taka pożądana i w przyszłości (gdy człowiek dojrzeje smile ) również może być postrzegana krytycznie. A do tego właśnie sprowadza się w praktyce Twoja rada.
                                      • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:10
                                        "postawa rodzica w rodzaju "rób co chcesz" wcale nie jest taka pożądana i w przyszłości (gdy człowiek dojrzeje smile ) również może być postrzegana krytycznie. A do tego właśnie sprowadza się w praktyce Twoja rada."
                                        Znów idziesz w skrajności i nadinterpretujesz to, co ja piszę. Wyraźnie napisałam, że należy wspierać dziecko w jego zamierzeniach. Nie ma to nic wspólnego z postawą "rób co chcesz" w znaczeniu "mam na to wy..jebane".
                                        Natomiast, jeśli dorosła osoba ma pretensje do rodziców, że nie narzucili mu drogi życiowej i rzekomo przez to jej w życiu nie wyszło, to cóż ... moim zdaniem nie ma racji.
                                        Dlaczego uważam, że projektujesz na dziecko? Wnoszę to z twoich własnych słów, tego jak opisujesz swoje życie, w kontraście do tego jak widzisz swoje dziecko np. "żyję troszkę niestandardowo, (...) Mąż podobnie. Pasje mamy oboje. Tak, to wykracza poza hobby (...) " Swój styl życia i to, co do niego doprowadziło opisujesz jako najlepszą (jedyną?) drogę. Dalej piszesz, że nie masz nic przeciwko przeciętności, a jednak obawiasz się, że przeciętność (a właściwie to, że twój dzieciak jest inny niż ty) - doprowadzi do jakichś strasznych skutków (jakich - właściwie sama chyba nie wiesz). Z twoich wpisów wynika taki brak otwartości na odmienność (również tę, którą widzisz u swojego dziecka).
                                        Przy czym ja nie mam nic przeciwko, żebyś sugerowała dziecko "lepszą" szkołę, jeśli ono samo nie wie, czego chce. Tylko - lepiej by było, żebyś to robiła ze względu na to, czego potrzebuje dziecko (jakie ma uwarunkowania, również psychologiczne), a nie dlatego - że twoim zdaniem to najlepsza droga, bo sama taką przeszłaś.
                                        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:17
                                          Ale ja właśnie widzę, że dziecko ma uwarunkowania (również psychiczne) takie, że nie musi stawiać na najgorsze szkoły. I wcale nie pcham go tam, gdzie ja chcę, a jedynie próbuję ustrzec przed popełnieniem oczywistych błędów. O swojej sytuacji zawodowej nie będę się szczegółowo rozpisywać, sorry.
                                          I myślę, że jak ktoś pisze, że rodzice mogli bardziej wspierać, to nie ma na myśli, że powinni byli narzucać swoje zdanie i wówczas wszystko przebiegałoby cudownie aż do teraz. Skrajności. Znowu.

                                          Pozostałej części Twoich spostrzeżeń się nie czepiam smile
                                          • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:27
                                            próbuję ustrzec przed popełnieniem oczywistych błędów

                                            nie jest błędem wybranie szkoły o niższym progu punktowym, ale bezpiecznej i przyjaznej
                                            błędem jest pozwolenie na wybranie przez spokojne, normalne dziecko szkoły, w której ton narzuca agresywna patola, która chodzi do szkoły, bo musi
                                            natomiast z tego co wiem, młodzież ze Staszica rzyga na osiemnastkach tak samo jak młodzież z innych szkół średnich
                              • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:59
                                "Poziom zamożności i stan zdrowia nie są powiązane"
                                Nie kwestionują, że osoby zamożne nie mają więcej możliwości, żeby być zdrowsze (lepsze jedzenie, większy wybór dyscyplin sportowych, prywatna służba zdrowia). Ale jednak bywają zamożni, którzy o to nie dbają, a i możliwości zaniedbania mają duże (narkotyki, alkohol).
                                "Czy aby bardziej aktywne życie społeczne nie zwiększa szans na poznanie sensownych ludzi? A to też kosztuje - wyjazdy, sporty, kawiarnie"
                                Z tym się kompletnie nie zgadzam. Szanse na poznanie sensownych ludzi ma większe ten, kto ma otwarty umysł i jest empatyczny. Nie ma to nic wspólnego z wydawaniem kasy na "wyjazdy, sporty, kawiarnie..."
                                A kloszardem nie zostaje się dlatego, że skończyło się kiepską szkołę winkwink Złamanym przez życie zostaje się z całkiem innych powodów, ale to już temat na inną dyskusję...
              • lauren6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:55
                Największą kartą przetargową w życiu są nasze osobiste błędy, z których wyciągamy nauczkę. Nie dodatkowe lekcje śpiewu czy wymuszona nauka języka chińskiego.
                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:59
                  Czyli wykształcenie nią nie jest? (niekoniecznie ukończenie sinologii... )
                  • lauren6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:27
                    Wykształcenie nie gwarantuje sukcesu w życiu, to chyba oczywiste. Więcej jest ludzi świetnie wykształconych, którzy nie zrobili zawrotnej kariery, niż takich bez studiów, którzy zarabiają nieźle. O sukcesie decydują inne kwestie. Na niektóre z nich nie mamy wpływu (np w jakiej rodzinie się urodziliśmy), na wiele innych już tak. Np o sukcesie takiej Kasi Cichopek nie zadecydowało jej wykształcenie rzekomo psychologiczne 🤣🤣🤣 ale zachowanie sympatycznej, uśmiechniętej dziewczyny z sąsiedztwa.
                    • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:31
                      i to są kompetencje miekkie wink, których wyścig szczurów w polskiej szkole nie uczy. Ludziom miłym, uśmiechniętym, którzy potrafią zagadać, słuchać innych i nawiązywać relacje powodzi się w życiu zdecydowanie lepiej. oczywiście takim można się urodzić, ale śmiem twierdzić, że można się również tego nauczyć
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:32
                      Nie rozmawiamy o gwarancjach, bo ich w życiu nie ma na nic, ale o zwiększeniu szans.
                      • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:36
                        Szanse zwiększa zaplecze domowe i nabywane kompetencje, z których przynajmniej część powinna być udokumentowana, żeby w ogóle móc aplikować do wybranej kategorii branż i stanowisk.
                      • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:01
                        Musisz trochę poluzować beret, moim zdaniem.
                        Twoje dziecko jest inne od was (rodziców) - co sama wprost napisałaś. Na jakiej zatem podstawie sądzisz, że dla niego droga do sukcesu życiowego (jakkolwiek definiowanego) powinna być taka sama, jak dla was? To założenie w tej sytuacji kompletnie bez sensu.
                        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:20
                          Między taka sama, a wiodąca przez jedno z najsłabszych LO znów jest przepaść, znów skrajności. Mam świadomość, że będzie inna, jednak chciałabym je wspierać w dokonywaniu w miarę sensownych wyborów i podejmowaniu decyzji, skutków których nie będzie trzeba naprawiać, co też wiąże się z zawsze z pewnymi nakładami, obciążeniami oraz - uwaga! - stresem.
        • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:30
          Moi rodzice nie wtrącali sie w moje wybory, mimo zeczęsto słyszeli od otoczenia, ze to źle, ze co ja tam wiem. Dzisiaj dziekuje ze się nie wtrącali.
          Zapewne czesc dzieci potrzebuje pomocy ale uwazam, ze wiekszość jest pozbawiana decyzyjności zwyczajnie. Matka wymysla ścieżkę kariery dziecku, jaka szkoła, jakie LO, jakie studia i jeszcze papiery za dziecko składa. Najlepsza uczelnia nic nie da jak dzieciak nie ejst przekonany, ze to jego wybór na życie, jak jest niesamodzielny...Lepiej zostać bacą ale z przekonania.
          • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:41
            Sama pisalas, ze zachecali cie do nauki przedmiotow scislych. Wiec...
            • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:06
              Nie. Ja sama sie tym interesowałam. Jak przygotowywałam sie do olimpiad ojciec mi kupił książki. I ja nie mówię, aby dziecko pozostawić zupełnie samemu sobie ale widzę ze matki robią z dzieciaków bezwładne kukiełki. Jak się pytam "a gdzie on/ona by chciała iść" to słyszałam "a co on wie w tym wieku". Jednak straszne. Albo dzieciak chciał iśc do technikum, miał wybrany kierunek, przedmioty zawodowe w jego zainteresowaniu...ale matka wymogła LO i teraz go ciagnie za uszy i uczy się z nim codziennie. Nie dziwie się ze dzieciakowi się nie chce...to nie była jego decyzja.
              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:10
                No tak, to co opisujesz jest kompletnie bez sensu.
          • szafireczek Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:31
            Hanusina trafiasz w punkt. Powinno się uczyć podejmowania decyzji od małego dziecka, szanować jego wybory (oczywiście rozszerzać wachlarz kryteriów i dzielić sie dorosłym spojrzeniem na świat i doświadczeniem). W ten sposób kreuje się pewność siebie, przedsiębiorczość i inicjatywę. To daje w życiu alternatywę - a nie strach w oczach, że będą potrzebne konkretne papierki, punkty, czy oceny, tym bardziej że trend jest taki, że zawody się szeroko otwierają i glejt w wielu przypadkach jest niepotrzebny.
            Dodam, że zapewnienie stabilności psychicznej, poczucia że dziecko jest chciane i kochane jest ważniejsze od tysiąca korepetycji, czy zajęć dodatkowych. Liczy się zbudowanie w sobie samym pewności, że da się radę - i to jest olbrzymi kapitał. Fajnie jest mieć rozległą wspierająca rodzine, bo to bardzo pomaga i ułatwia, aczkolwiek nie jest warunkiem koniecznym. Dobrze jest znać języki i mieć w sobie otwartość na świat. Do tego nie potrzeba żadnych prestiżowych i wysoko punktowanych szkół.
            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:49
              Truizmy.
              • szafireczek Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:54
                Nie masz argumentów? Ciekawe, jakie to głębokie spojrzenie na świat można znaleźć w wątku założycielskim zakończonym puentą "Tak sobie próbuję zrozumieć. Pomóżcie ..."
                • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:57
                  sle to takie slodkie pierdzielenie, ktore wlasnie napisalas.
                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:15
                  szafireczek napisała:

                  > Nie masz argumentów?

                  Póki co nie mam już po prostu czasu.
                  W dodatku tu nie ma z czym polemizować. Truizmy, jak napisałam. Nic nie wnoszą.
                  • szafireczek Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:55
                    Raczej zabolały deficyty - jak to się mówi - uderz w stół, a nożyce same się odezwą.
                    I oczywiście pieknie widać intencje - wątek na luziesmilesmilesmile
                    • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:58
                      Ach tak. A jakież to deficyty? Doprecyzuj proszę, bo jestem ciekawa, co można sobie radośnie dośpiewać i w to jeszcze uwierzyć smile
                      • szafireczek Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:15
                        Bardzo proszęsmile
                        Dywagować, jak raczyłaś zatytuować wątek wcale nie znaczy ani ‘"dyskutować", ani "rozważać". DYWAGOWAĆ oznacza "mówić lub pisać rozwlekle i nie na temat; odbiegać od tematu". I teraz zestaw to sobie z Twoją puentą "truizmy". Prawda, że ponadprzeciętnie... (tak chyba o sobie tu piszesz).
                        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:22
                          🤣

                          obcyjezykpolski.pl/co-to-sa-dywagacje/
                          • szafireczek Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:25
                            Dziewczyno, nie czerp wiedzy z nieautoryzowanych stron tylko ze słownika! SŁOWNIK!
                            To chyba wiedza elementarna, ale doceniam wcielenie w życie Googola ""Z czego się śmiejecie?..."
                            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:35
                              Ale wiesz, że się kompromitujesz jednak nieco, idąc w zaparte?
                              Bo jeśli nie, to Cię uświadamiam.
                              I mam jedną radę (z doświadczenia): Jeśli (nawet na forum) ktoś lepszy ode mnie w danej dziedzinie mi uświadomi błąd, to się cieszę - i czasem nawet ładnie dziękuję, jak akurat jest okazja - a nie twierdzę, że to ja mam rację i wiem lepiej. W ten sposób mogę skorzystać z cudzej wiedzy i wzbogacić swoją. Polecam.

                              A śmieszy mnie Twoja teoria o deficytach. Cóż... jest po prostu śmieszna w tej sytuacji - jak często zdarza się, gdy bezkrytycznie ktoś rzuca jakieś hasło, nie patrząc na kontekst.
                              Ona jest prawdziwa, ale gdybyś wykazała minimum spostrzegawczości, to wiedziałabyś, że to akurat nie ten przypadek. Niestety nie jesteś wystarczająco bystra.
                              Ale już dalej nie będę pastwić się nad słabszym, bo nie wypada tongue_out
    • profes79 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:07
      Można odwrócić pytanie - co kieruje rodzicami, którzy pchają dziecko na siłę do szkół których poziom jest wyższy niż możliwości dziecka? które pchają je na siłę na zajęcia pozalekcyjne, dodatkowe korepetycje i inne tego typu aktywności? A to z kolei często jest domeną osób, które same miały jakieś braki w wykształceniu i uważają, że dziecko trzeba pchać do nauki za wszelką cenę.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:12
        Ten temat akurat był wałkowany wielokrotnie. Odwrotność - nie.
      • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:10
        I potem mamy tyle dzieciaków, które nie zaliczają pierwszej klasy LO.
    • mama-ola Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:15
      Mój syn jest teraz w szkole podstawowej, która rzuca piątkami i szóstkami na prawo i lewo, syn je zdobywa niedużym wysiłkiem. Sprawdziany na przykład z historii są z podręcznikiem - można odpowiedzi przepisać. Tak więc poziom słaby. I tu mogłabyś mnie zapytać, co mną powoduje, że nie wypisuję syna z tej szkoły w trybie natychmiastowym. I nie przepisuję do szkoły, która będzie więcej wymagała po to, żeby syn się więcej uczył.
      Otóż mój syn nie uczyłby się więcej tylko dokładnie tyle samo. Zamiast piątek i szóstek miałby więc jedynki, dwóje i tróje. Niewesoła perspektywa. A niech sobie ma te piątki i szóstki.
      Nie jest jednak tak, że mi wszystko jedno, co syn ma głowie. Tylko że zależy mi obecnie wyłącznie na przedmiotach egzaminacyjnych. Tutaj wymagam, żeby umiał wszystko, przeczytał wszystkie lektury, potrafił rozwiązywać zadania matematyczne z wszystkich działów itd. I na tym moja ambicja się kończy.
      Więcej harować w ósmej nie musi. Tym bardziej że idzie do wymarzonego technikum, a nie do liceum.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:26
        W naszej szkole też szafują dobrymi stopniami, ale to chyba zupełnie inny temat na inną dyskusję. Osobiście tego nie demonizuję, tak jak Ty. Choć zachwycona też nie jestem. Jest jak jest.
        • mama-ola Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:28
          A ja demonizuję?
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:45
            Właśnie nie, ale wiem, że tak też bywa. Teściowa moja chyba trochę tak wink
      • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:12
        Nie wiem jak wyglądają te sprawdziany z historii ale sprawdzian z podrecznikiem to jeden z lepszych sprawdzianów. Dzieciaki są uczone rozumienia tekstu albo suzkania informacji. Sorry ale co dzieciom da ze znają daty z historii?? Dzisiaj? Wszystko masz dostęne w ciągu sekundy w necie.
        Dzieci nie umieją szukac informacji, oceniać źródła i ich wiarygodność.
        • mama-ola Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 21:46
          Też uważam, że umiejętność korzystania z podręcznika jest dużo cenniejsza od wykucia czegoś na pamięć.
    • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:22
      Wybor szkoly sredniej jest wazny. Jestem przekonana, ze gdybym poszla do lepzego liceum, wybralabym zupelnie inna sciezke zawodowa. Dobra szkola srednia to tez nowe znajomosci, kontakty, kolka zainteresowan, inen spojrzenie na swiat.
      • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:29
        niby tak...ja chodziłam do totalnie prowincjonalnej szkoły średniej w latach 90. Zero ekstrasów, które mają dzieci teraz. Zwyczajnie nie było wtedy wielkiego wyboru. Wydaje mi się, że nie miało to kompletnie wpływu na mój rozwój zawodowy i osobisty. Większy udział miała tu moja rodzina i teoria kapitału kulturowego by się potwierdziła.

        Studia to fakt, wiele mi dały. Studiowałam też poza Polską więc to mi dopiero otworzyło oczy na świat, a nie tam liceum.
        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:39
          a to tez, zawsze uwazam, ze studia poza tym krajem, czy w ogole dluzszy wyjazd daja bardzo duzo.
          • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:50
            ja mam taki plan żeby dziecko na 18 urodziny dać 1000 euro do kieszeni, plecak i niech jedzie. Niech podróżuje przez rok, pozna różne kraje, załapie się do dorywczej pracy, itp. a potem niech decyduje co dla niego jest w życiu ważne.

            Nie bez powodu kiedyś (kilka wieków temu) wysyłano dzieci na takie grand tour żeby się ze światem otrzaskały
            • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:52
              Kto wysyłał?
            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:53
              Przecie gap year to bardzo popularna praktyka. Teraz - nie przed wiekami. Też rozważamy btw. O ile dziecko zechce wink
              • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:53
                Ż big_grin
            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:54
              1000 euro to może w twoich czasach...
              • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:04
                ale ja nie mam zamiar sponsorować tej podróży. 1000 dostaje na bilety i pierwszy nocleg, potem niech sobie radzi smile no i to przecież symboliczna kwota
                • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:11
                  Dziecko o tym wie? Jaki ma stosunek?
                  • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:17
                    pewnie mysli, ze starej odbilowink
                    • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:24
                      moje dziecko jest jeszcze dość małe, ale uwielbia podróżować. Jest dość samodzielnym chłopcem, staramy się go nie wyręczać i nie podstawiać wszystkiego pod nos.
                      Taki wyjazd to oczywiście propozycja, jeśli nie będzie chciał nie będzie musiał jechać...ale staram się wychować odważne i otwarte na świat dziecko, myślę że się skusi smile
                      • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:29
                        Myślę że jak jest samodzielnym dzieckiem to kiedy dostanie 1000 euro "na podróż życia", po prostu wynajmie klitę i znajdzie pierwszą lepszą pracę w pierwszym lepszym mieście (nawet nie kraju) żeby przetrwać. Jak zrobiłaby każda w miarę rozsądna osoba postawiona przez wizją jechania nie wiadomo dokąd bez zasobów umożliwiających utrzymanie. Czy to jakaś lekcja? Z pewnością, ale dlaczego ktoś miałby to robić własnemu dziecku?
                        • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:35
                          o chryste, przecież kwota jest symbolicznie podana, a świat można zwiedzać za grosze. Ja nie chcę go wysyłać na saksy żeby w sortowni robił na nocną zmianę. Sama jeździłam po Europie, korzystałam z Couchsurfing, wynajmowałam pokój w tanim akademiku, dorabiałam sobie w restauracji na studiach, już bez przesady! I to nie było 200 lat temu. Żyło się skromnie, ale uważam ten okres za najlepszy w moim życiu i ukształtował mnie bardziej niż LO czy nawet studia.
                          • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:38
                            No symbolicznie, rozumiem, ale nadal? Gdybym dostała w wieku 18 lat 1000 euro i wyprawiono by mnie za tę kwotę w podróż, to po prostu bym uznała że muszę być odpowiedzialna sama za siebie i nie przewaliłabym tych pieniędzy tylko wynajęła lokum i poszła do pracy.
                            a świat można zwiedzać za grosze Mmmhm...
                            • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:40
                              Można, są ludzie, którzy tak przeżywają fajne przygody. Jednak to są wyjątki i robią to z inicjatywy własnej.
                          • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:42
                            serio nie balabys sie o 18 latka, ktory spi katem u obcych ludzi na kanapie..?
                            • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:01
                              nie, świat nie jest dla mnie oblężoną twierdzą.

                              nie wiem dlaczego mam to tak dosłownie tłumaczyć. Taki wyjazd może być na rok, na dwa, na miesiąc, można zwiedzać, spać gdzieś u znajomych, w akademiku, zgłosić się do pracy przy winobraniu, przeżyć jakąś przygodę....a wy jakieś snujecie wizje wyrzucenia dziecka z domu z węzełkiem i szczęść boże na drogę. To zupełnie nie o to chodzi smile
                              taka podróż, długa czy krótka i nie ważne z iloma euro w kieszeni to sygnał od rodziców, że ufamy dziecku, wierzymy w niego i dajemy mu wolny wybór (bo może i nie jechać). Wierzę w to że usamodzielnienie się dziecka to najważniejszy etap w jego rozwoju. Syn zawsze może na nas liczyć, ale myślę że sobie poradzi w życiu bez naszej pomocy.
                              • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:04
                                To zupełnie nie o to chodzi

                                A tak wygląda.

                                myślę że sobie poradzi w życiu bez naszej pomocy

                                Też tak myślę. Jak zdecydowana większość dorosłych ludzi, również niewyprawianych w świat uj wie po co.
                  • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:18
                    Pani ma małe dziecko, za parę lat zmieni jej się perspektywa.
    • olkka_99 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:26
      Znam z otoczenia 2 typy takich rodzin :

      1. zamożni, którzy zapłacą za każdą prywatną szkole, studia, kupią mieszkanie i przepiszą firmę jak tylko dzieciak skończy 18 lat

      2. Niewykształceni, którym w gruncie rzeczy jest wszystko jedno, żyjący z dnia na dzień. Dzieci idą w ich ślady i po sKole średniej do końca życia wykonują niskoplatne zawody typu doradcę klienta w sklepie wielkopowierzchniowym, ew jadą do pra lcy fizycznej za granicę

      W obymu wymienionych przypadkach wykształcenie bombelka nie ma dla rodziców większego znaczenia
    • andaba Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:29
      Miejsce szkoły w rankingach nie nie przekłada się na sukces życiowy, a nawet finansowy.

      Miło, jak dziecko zdolne, ambitne i pcha się do topowej szkoły, po czym się dostaje i kończy ją z najlepszą lokatą. A jak nie - to nie. Też miło, że że nie musiało zapierniczać wbrew sobie, żeby spełniać marzenia rodziców.
      • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:55
        Jak szkola jest slaba, to sie przeklada.
        • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:06
          moje LO było słabe, serio, nic nadzwyczajnego. Nie czuję żeby przeszkodziło mi w życiu
          • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:13
            zalezy co studiowalas...ode mnie z LO z powodu slabego poziomu chemii i biologii, prawie nikt nie poszedl na medycyne.
            • andaba Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:18
              I to jest właśnie życiowy sukces - bycie lekarze to żadna frajda, wszyscy czują się przepracowani i niedowartościowani. Nie znam zadowolonego z życia lekarza. Znam zadowolonych mechaników.
              • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:29
                yyyy..?tobie naprawde peron odjechal. Znam ludzi, ktorzy sa zadowoleni z bycia lekarzem.
        • andaba Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:12
          ???

          Co ma słaba szkoła do udanego życia rodzinnego, a nawet zawodowego?

          • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:16
            a propos czy nadal w maju oblewaja cie poty i mdlejesz z powodu upalow?big_grin
        • hanusinamama Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:14
          Nie. Nie przerzucaj winy za swoje niepowodzenia na szkołe. Bo to jest szukanie winnego.
          Jak dzieciak chce sie cuzyć to sie bedzie uczył..jak nie chce to siłą nic nie uzyskasz.
          • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:23
            Są dzieci olewające naukę, są samouki (praktycznie), są takie, które bez problemu wezmą się do pracy, gdy ktoś nimi lekko (!) pokieruje, czy to rodzic czy nauczyciel. I właśnie w przypadku tej ostatniej grupy największe znaczenie może mieć to, na jakich nauczycieli i kolegów trafią. Bo jak nikt się nimi nie będzie interesował, to się uczyć nie będą, ale jak będą odpowiednio motywowane, to bez trudu skończą lepszą szkołę, zdadzą maturę i dostaną się na studia, takie jakie same chcą. Lub w międzyczasie wpadną na jakiś konkretniejszy pomysł na siebie, w czym lepsza szkoła raczej nie przeszkodzi, a może pomoże. Ale właśnie - żeby się dostać na studia, gdyby jednak chciały, to tę maturę zdać muszą (a im lepiej zdasz tym masz większy wybór). Czyli znów: nie ma jednej recepty dla każdego dziecka, a motywowanie do nauki, niekoniecznie wcale w domu, nie jest równoznaczne z przemocą (np. wrzaskami, czy pozbawianiem przestrzeni na własne decyzje).
    • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:52
      Mam koleżankę, której mama była bardzo niezadowolona z jej studiów, chociaż kierunek był perspektywiczny i powszechnie uznawany za dobry.
      Przeciętna rodzina, bez żadnego zaplecza finansowego. Po prostu mama miała podejście: "marnujesz na naukę najlepsze lata, ciągle przy tych książkach siedzisz, spójrz na brata, zaraz ślub weźmie, dzieci będą, będzie szczęśliwy a ty tylko książki i książki, życie tracisz".
      Po prostu podejście do życia i tyle.
      • 35wcieniu Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 09:54
        Dodam ze finalnie i kolezanka i jej brat mają dobre prace.
    • wzosia Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:05
      Powody mogą być różne. Mogę ci podać przykład jednej rodziny. Dziecko piątkowo szóstkowe, nie geniusz ale bardzo ogarnięte, łatwo i chętnie się uczy. Rodzice i bliska rodzina z wykształceniem podstawowym, ewentualnie średnie zawodowe.
      Padł temat aby dziecko poszło do jednego z najlepszych LO w mieście. Rodzina protestuje bo:
      - LO nie daje żadnego zawodu i tam chodzą tylko ci co nie wiedzą co ze sobą zrobić,
      - jak pójdzie do zawodówki to szybko pójdzie do pracy i będzie samodzielne,
      - co powiedzieć ludziom bo w LO to oni niczego sensownego się nie uczą
      - nie stać rodziny na utrzymywanie dziecka w nieskończoność
      - jak tak dobrze się uczy niech idzie do technikum bo będzie i matura i zawód,
      - argument który nigdy głośno nie padł a o którym dowiedziałam się dużo później - jak pójdzie do bardzo dobrego LO to uczą się tam dzieci osób wykształconych i majętnych. Dziecko będzie miało kompleksy bo rodziców nie stać na takie ekstra ciuchy, wakacje, wycieczki. Może stać się w szkole obiektem kpin ze względu na rodzinę.

      Finał historii:
      Dziecko chciało LO, w temat zaangażował się nauczyciel z podstawówki i jeden z rodziców kolegi (nauczyciel akademicki) - przekonali rodzinę tzn rodzina nie wniosła protestu ale od 1 klasy LO dziecko musiało samo ogarniać szkołę, zakup podręczników itp.
      Dziecko poszło do tego LO, potem skończyło studia dzienne, pracuje, dobrze zarabia a rodzina jest dumna ale i tak nie do końca rozumie. Wciąż pojawiają się teksty, że ukończenie technikum byłoby lepsze. Że zmarnowało czas na naukę. O studiach podyplomowych i specjalistycznych rodzina już nie wie.
      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:38
        Fajna historia. I brawo dla osób, które dziecko wsparły smile
      • la_mujer75 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:50
        Prawie jak historia mojego ojca.
        Był bardzo zdolny i uparł się, że pójdzie do liceum. Dziadkowie (sami słabo wykształceni) protestowali. I jeszcze technikum jakoś byliby wstnie przełknąć, ale już liceum odpadało. Powiedzieli, że jak wybierze liceum, to musi sobie radzić, czyli pozwolą mu mieszkać, ale na wszelkie rzeczy (książki, zeszyty, ubrania) musi sobie zarobić.
        Ojciec (miał olimpiady z matematyki, fizyki i chemii) dostał się do topowego liceum, eksperymentalnej klasy, gdzie dzieciaki pochodziły z bardzo dobrych domów. Ojciec utrzymywał sie dając korki, skończył liceum, dostał się na elektonikę na Polibudzie- bardzo prestiżowy wówczas kierunek. Studia skończył z wyrożnieniem. A potem pracował za psie pieniądze. Jego bracia (jeden po technikum, drugi po zawodówce) nabijali się z niego, że "wielki pan inżynier" a takie goofniane pieniądze zarabia. No, ale przyszły lata 90' i sytuacja się odwróciła.
        Nagle wszyscy zaczęli być dumni z ojca. Łącznie z jego ojcem-alkoholikiem.
    • kafana Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:44
      Mam własne doświadczenie. Skończyłam topowe liceum w miescie wojewódzkim. I Ok o ile spotkałam kilku wybitnych nauczycieli, którzy zaszczepili mi pasje to mnóstwo rzeczy tam przyprawiało tylko o nerwy. Większość sobie poradziła kilka osób zostało rozjechanych psychicznie.
      Jednak mam znajomych równie zdolnych ja ja co zostali w malutkim LO w małej miejscowości. I jak tam matura i przyszłość? A No dobrze. Sami się przygotowali - wszak formuła nie jest tajemnica idzie się do tego samemu przygotować. A nawet czasem jest łatwiej gdy nie przeszkadza Ci 10 innych nauczycieli, których przedmioty masz w dudzie a na dwoje musisz znać materiał na 5.
      Zdali na studia skończyli są prawnikami, lekarzami.
      Znam tez sporo ludzi, którzy naukę długo olewali i nawet nie mysleli o jakiś super szkołach a w ostatnich klasach przed matura wzięli się do roboty i dobrze zdali.
      Wiec biorąc pod uwagę ze przepustka dalej jest tylko matura uwazam ze najwiecej zalezy od samego ucznia a nie od szkoły. Czasem na prawdę gra nie jest warta świeczki.
      • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 10:49
        Czasem nauczyciel potrafi wyjakotkowo zniechecic lub tez zainspirowac do nauki danego przedmiotu...a jesli w LO sa tylko tacy slabi, no to coz, mamy odpowiedz.
        • kafana Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:09
          Nauczyciel może być słaby ale jak masz 16 lat i chcesz iść na chemię to się do matury z chemii siła rzeczy przygotowujesz. Nauczyciel może być ogromna pomocą ale bez niego tez się możesz przygotować. Jeszcze w dzisiejszych czasach kiedy wszystko jest online na wyciągnięcie ręki.
      • bzdety2019 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:06
        Tak jak piszesz jest wiele ścieżek do tego samego celu. Czasami wydaje mi się że wybranie topowej szkoły, miliona zajęć pozalekcyjnych służy tylko spokojowi ducha rodziców. Przecież zrobili co mogli, zapewnili wszystko i mogą spać spokojnie.
        a stan psychiczny młodzieży jest jaki jest. oczywiście że wpływ ma na to nie tylko wyścig szczurów, ale i nowe technologie itp. Tylko coś z tym trzeba zrobić. Jeśli szkoła nie potrafi dostarczyć narzędzi to my jako rodzice musimy ich poszukać. My dla syna wybraliśmy szkołę gdzie większy nacisk kładzie się właśnie na ogarnianie dzisiejszego świata i dobrostan psychiczny niż na tzw wysoki poziom zakuwania materiału do testów.
        • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:11
          Przecież Twoje dziecko nie jest w szkole średniej, jak piszesz. A kryteria wyboru podstawówki są zupełnie inne. Sama nie przewidzisz jeszcze, jakiej szkoły średniej będziesz dla niego faktycznie chciała i czy będzie to zbieżne z jego życzeniami. Teraz snujesz wyobrażenia, o ile w ogóle. Każda z nas przeszła ten etap wink
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:04
      Odpowiem ci na moim osobistym przykładzie.

      Miałam takich rodziców, jak ty, dla których najważniejszą rzeczą na świecie było, żeby ich córka miała super wykształcenie.
      Musiałam mieć same piątki od góry do dołu świadectwa (szóstek jeszcze wtedy nie było), musiałam zaliczać olimpiady (dobrze, że ich wtedy nie było tyle, co teraz, bo bym z nerwów wylądowała w psychiatryku).
      No niby zdolna byłam, niby nauka nie sprawiała mi żadnych problemów, ale stres zawsze był, nie o to, ze czegoś ne umiem, że nie dam rady, tylko o to, że mogę nie dostać piątki, że mogę nie być najlepsza, że może znajdzie się ktoś, kto zrobi coś lepiej.

      To, co lubiłam robić zostało mi zabronione w ósmej klasie, no bo to ósma klasa, a treningi zabierały mi trzy dni w tygodniu po trzy godziny, to za dużo, bo może nie wystarczyć mi czasu na naukę na piątki w ósmej klasie.
      Czemu miało by nie wystarczyć? W siódmej wystarczyło!
      Czym ósma klasa miała się różnić od poprzednich?
      No niby były egzaminy do liceum, ale ja i tak szłam bez egzaminów, do eksperymentalnej klasy mat-fiz w jednym z najlepszych liceów, do klasy gdzie były same takie wybrańce, jak ja, z samymi piątkami i olimpiadami na koncie.

      Matmę, rzeczywiście mieliśmy na bardzo wysokim poziomie, uczyliśmy się z podręczników akademickich, nawet tę matmę lubiłam, ale fizyka, to było dno, bo tylko w pierwszej klasie był super nauczyciel, potem odszedł i było badziewnie.

      Przejęłam sposób myślenia moich rodziców.

      MUSIAŁAM pójść na najlepsze studia, wtedy najlepsze były studia na Politechnice Warszawskiej, albo prawo na UW. Mój ojciec był elektronikiem, a mama geodetą, a ja w klasie mat.fiz, więc wiadomo, co musiałam wybrać, choć interesowało mnie coś zupełnie innego.
      Do dostania się na najbardziej oblegany wydział zabrakło mi pół punktu. Dostałam na egzaminie piątkę z minusem z rosyjskiego, przez głupią nieuwagę, jak pisałam, zjadłam wyraz "nie", a on by istotny dla poprawności odpowiedzi.
      Dostałam się na inny wydział, skończyłam, choć wolno to szło, bo tu wreszcie olałam naukę na piątki, w międzyczasie wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, poroniłam drugie, brałam urlopy dziekańskie, ale w końcu skończyłam, żeby jednak ten papierek i mgr przed nazwiskiem mieć i na tym w zasadzie koniec mojej WYMUSZONEJ PRZEZ RODZICÓW kariery naukowo-zawodowej.

      Pracowałam w zawodzie, całe 3 lata, no nie zupełnie w specjalności, którą skończyłam, bo w tej na rozmowie o pracę padło tylko jedno pytanie: A dzieci pani ma? - To my do pani zadzwonimy.
      Aż tyle wytrzymałam na stanowisku inżyniera konstruktora, potem urodziłam kolejne dziecko i z lubością przeszłam na urlop macierzyński, potem wychowawczy, a potem już do nielubianej pracy nigdy nie wróciłam.
      Na szczęście nie musiałam.
      Miałam męża, który umiał zarabiać i uwielbia swoją pracę, choć karierę zaczynał, (albo raczej dlatego, że karierę zaczynał) od skończenia zawodówki. Technikum i maturę dorobił tuż przed po naszym ślubem, a studia skończył (przy dużej mojej pomocy matematyczno-fizycznej i organizacyjnej, pisałam mu prace, rozwiązywałam zadania, jak on był w pracy), jak już mieliśmy dwoje dzieci.
      Potem robiłam mnóstwo rzeczy tysiąc razy ciekawszych od wyuczonego zawodu, ale nie robiłam tego nigdy w celach zarobkowych.

      Z mojej licealnej eksperymentalnej klasy kariery naukowej nie zrobił nikt.
      Karierę zarobkową zrobiło troje.
      Jeden chłopak, który przejął dochodowy interes po tatusiu, jedna dziewczyna, której tatuś, mający w tamtych czasach dobrze prosperujący zakład samochodowy, dał kasę na wybudowanie pierwszego hotelu, a potem mąż prowadzący razem z ojcem dochodowy biznes dołożył na kolejne. I druga dziewczyna, która wraz z rodzicami (ojciec wysoko postawiony, kasiasty wojskowy) wyjechała do USA i tam jakąś firmę prowadzi.

      Większość żyje całkiem przeciętnie, jak zwykli, przeciętni ludzi, jeden od czasu matury przebywa w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, jeden został narkomanem i popełnił samobójstwo.
      Trzy osoby nie skończyły żadnych studiów.

      Jak widać szkolne sukcesy nikomu w niczym nie pomogły i nikomu nic nie dały.
      Było nas w klasie 39.

      Czy warto się tak stresować i cisnąć tak na szkołę?
      Ja swoich dzieci nie cisnęłam, do szkoły chodziły towarzysko, uczyły się tego, co chciały, z nielubianych przedmiotów miewały też trójki na świadectwach, ale rozwijały swoje pozaszkolne pasje, niczego nie zabraniałam, płaciłam za kolejne zajęcia dodatkowe. Na studia, jakie chciały, się podostawały i pokończyły.
      Dobrze sobie radzą i co najważniejsze lubią swoje prace, dają im one satysfakcję i przyjemność.

      • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:09
        Dziękuję. Zadałaś sobie dużo trudu, by opisać wszystko smile Jestem wdzięczna. Jednak to zupełnie inna sytuacja niż nasza (w którymś z postów po drodze ją opisałam bardziej szczegółowo). Współczuję rodziców, btw. Choć z całą pewnością mieli dobre chęci. I całe szczęście, że sobie finalnie wszystko ułożyłaś po swojemu! smile

        Natomiast co do psychitryka po szkole, narkotyków... trudno mi uwierzyć, że za taki rozwój sytuacji odpowiada WYŁĄCZNIE szkoła. Zaryzykowałabym tezę, że większe znaczenie ma dom. Albo niestety geny np...
        • mamtrzykotyidwato5 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:31
          Ale ja przecież nie twierdzę, że to szkoła była powodem, napisałam tylko, co się stało z ludźmi, którzy chodzili do mojej klasy, te dwa przypadki były wyjątkowe, dlatego napisałam, że i tacy ludzie byli.
      • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:13
        a czy ty nie jestes w kolejnej ciazy z Wegrem? big_grin znow sie cos rozjechalo?
        • mamtrzykotyidwato5 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 11:33
          A ty już od rana pijesz?
          Czy to jeszcze od wieczora tak cię trzyma?
          • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 13:05
            trzymaja mnie twoje watki, spokojnie jeszcze sie zdemaskujeszwink.
            • mamtrzykotyidwato5 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:10
              Wątki może cię i trzymają, ale pamięć i kojarzenie ników ci szwankuje.
    • maly_fiolek Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:06
      > Co powoduje rodzicami, którym nie zależy na wykształceniu dziecka? Którzy wręcz doradzają słabe szkoły?

      Bo mają mądrość życiową i znadują szkołę najbardziej dopasowaną do dziecka. Co z tego że szkoła ma wspaniałe punktacje - gdy trzeba dojeżdżać 2h w jedną stronę?
      • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 12:08
        Co z tego że szkoła ma wspaniałe punktacje - gdy trzeba dojeżdżać 2h w jedną stronę?
        rozwiązaniem jest bursa
    • po_godzinach_1 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 14:18
      Myślę, że najważniejsza edukacja to ta, którą się wynosi z domu we wczesnym dziecięctwie i potem, w szkole podstawowej. To, co się otrzyma od mądrych rodziców i mądrych nauczycieli w szkole podstawowej jest bazą. Potem właściwie to już samo idzie.
      Silna konkurencja i bardzo wysokie wymagania są niszczące, odbierają radość z nauki i utrudniają szukanie własnych dróg. Życie polegające na nieustannym spełnianiu oczekiwań, równaniu do innych jest niewiele warte i przynosi dużo niepotrzebnego stresu.
      Najlepiej jest wyposażyć dziecko w wiele róznych umiejętności, pokazać jak wiele jest dróg i towarzyszyć mu w poszukiwaniach. Niech samo wybiera.

      Mnie rodzice wyposażyli wiele umiejętności - umiem szyć, robić na drutach, robić kapelusze, tkać, śpiewać, grać na instrumentach - to mama. Umiem też rysować i malować - to tata. Swoje dołożyli dziadkowie, głównie na polu literackim. Bardzo wcześnie zaczęłam uczyć się języków. Skończyłam studia, ale krótko pracowałam na etacie i właściwie całe swoje życie zawodowe oparłam na umiejętnościach nabytych w dzieciństwie i młodości a następnie rozwijanych; nigdy nie brałam udziału w wyścigu szczurów, podobnie wychowałam moje dzieci. Nic mi nie wiadomo, aby narzekały - wszystkie robią to, co chcą i lubią.
    • alicjamagdalena Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:14
      Ja dla syna chciałabym wolny zawód...jest można powiedzieć ustawiony...a taka pensja i zawód który lubi/ kocha byłby wskazany wink
      • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:40
        moze kapelusznik?, pani powyzej nauczy
        • alicjamagdalena Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:42
          Gdyby chciał...dlaczego nie?
        • po_godzinach_1 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:44
          simply_z napisała:

          > moze kapelusznik?, pani powyzej nauczy

          Zaprawdę powiadam ci, lepiej być dobrym kapelusznikiem, niż kiepskim absolwentem marketingu
          • alicjamagdalena Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 15:47
            Dokładnie!
            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 16:47
              no! moze w sumie dla kardynalow szyc
    • malia Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 16:23
      Nie ma prostego przepisu idealnego dla każdego.
      Ale opiszę ci dwa przypadki
      1. chłopiec, zdolny, ścisłowiec, konkursy, dobre oceny, majsterkowicz. Matka wyraźnie zbijała jego pomysł pójścia do technikum - a po co, to tak długo, jak będziesz chciał kiedyś to zrobisz maturę, a tak daleko trzeba jeździć. Matka była nauczycielką, to było jej jedyne dziecko. No i poszedł do zawodowki, matury nigdy nie zrobił, początkowo narzekał na towarzystwo, obecnie naprawia dorywczo sprzęt agd i co tam kto ma, bez stałego zatrudnienia. Ale matka, obecnie na emeryturze, ma to co chciała, synek mieszka z nią.
      2. Dziewczynka - dostała się do dobrego liceum w niedużym mieście, pod wpływem chłopaka i za zgodą mamuni zabrała papiery i przeniosła je do zespołu szkół zawodowych, tam gdzie chłopak. Skończyła gastronomiczną, nie pracuje w zawodzie, ma dwadzieścia kilka lat, robi jakieś kursy pazurów i makijażu, pracuje w sklepie.
      Oba przypadki z matkami, które doprowadziły do zaniedbania dziecka.
      Nie chcę przez to powiedzieć , że branżowe szk
      • malia Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 16:25
        że branżowe szkoły, czy słabsze szkoły są złe, ale że trzeba szkołę jak najlepiej dobrać do konkretnego dziecka
        • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 16:51
          branzowe szkoly czesto niestety zawezaja wybor pozniejszej sciezki zawodowej. Studiowalam z dziewczyna (bardzo zdolna) na kierunku ekonomicznym. Rodzina przymusila ja poniekad do wyboru liceum ekonomicznego-bo zawod itd...a w tamtych czasach w LE nie mieli nawet przedmiotow typu: biologia, historia tez jakas skrocona, brak geografii itd. Teraz realizuje sie jako ksiegowa ale zawsze twierdzi, ze wybralaby zupelnie inna droge zawodowa.
          • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 16:55
            a studia ekonomiczne dla wiekszosci z tych osob byly jedyna opcja studiow
            • trzaskoska Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:41
              Bo rodzice nie chcą by dzieci byli lepsze od nich.

              Moja matka nie chciała bym zdawała maturę.
              Bardzo utrudniała mi naukę.
              • triss_merigold6 Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:45
                Bo rodzice nie chcą by dzieci byli lepsze od nich.
                chyba Twoi
                • nie_ma_niebieskich Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:47
                  Obawiam się, że nie tylko jej.
          • malia Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 17:47
            Moja siostra tak wybrała liceum ekonomiczne, po 4 latach męki poszła na studia humanistyczne
            • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 10.10.22, 19:01
              Moja znajoma chciała iść na stomatologię...nierealne po ekonomiku w tamtych czasach.
              • 152kk Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 12:59
                Nie wiem o jakich czasach mówisz, ale mam znajomego sędziego, który jako pierwszą skończył zawodówkę (chyba kierunek spawacz, nie pamiętam). Facet przed 50.
                • simply_z Re: Dywaguję o wykształceniu i rodzicach 11.10.22, 13:02
                  owszem, bo potem poszedl do liceum. Tu mowimy o dziewczynue, ktora nie miala w szkole sredniej ani chemii, ani biologii, a te przedmioty poza egzaminami wstepnymi byly brane pod uwage przy rekrutacji.
Pełna wersja