Dodaj do ulubionych

Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom...

10.10.22, 09:08
Mam 2 dzieci z pierwszej i trzeciej ciąży, różne płcie, 7 lat różnicy wiekowej. W momencie straty syn miał 5 lat, nie wiedział o tym, że byłam w ciąży, ale ani rodzinnie ani towarzysko nie robiliśmy tajemnicy ze straty. Dzieciom też planowałam powiedzieć, liczyłam, że wyjdzie to naturalnie. W zeszłym tygodniu teściowa bez powodu i bez sensu (bo kreuje się teraz na kochającą babcię) wygadała się i widzę, że na młodym informacja wywarła duże wrażenie (bardzo duży wrażliwiec). Zawsze marzył o młodszym bracie... Widzę, że przeżywa coś w rodzaju żałoby (?) I ma żal, że nie powiedzieliśmymu. Żadne racjonalne tłumaczenie, dlaczego nie wiedział, nie dotarły do niego.

Córa, lat 9, nadal nie wie. Czy w związku z tym, że brat już wie, mówić/nie mówić?

Czy wy, mamy po stracie mówiłyście?

Proszę o spojrzenie z boku. Mąż wściekły na matkę, ja trochę mniej.
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:12
      Straciłam pierwszą ciążę, córki nie wiedzą, nie widzę sensu, żeby je teraz specjalnie informować.
      • cud_bogini_w_bikini Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:15
        A gdyby Cię zapytały, powiedziałabyś? Bo ja w takim przykładowym kontekście pisałam, że planowałam powiedzieć.
        • milva24 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:20
          Gdyby zapytały to oczywiście, że tak. Nie zamierzam tego jakoś ukrywać tylko nie jest to wiedza do czegokolwiek im teraz potrzebna.
          • ichi51e Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:42
            Wydaje mi się ze całe to ukrywanie poronień tylko się potem czkawka odbija. To się przecież każdemu chyba zdarza zwłaszcza dziewczyny powinny mieć świadomość ze to się dzieje.
            • turzyca Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:48
              >Wydaje mi się ze całe to ukrywanie poronień tylko się potem czkawka odbija. To się przecież każdemu chyba zdarza zwłaszcza dziewczyny powinny mieć świadomość ze to się dzieje.

              Zgadzam się.
              Ja przy pierwszym, mimo wiedzy, że to zupełnie normalne, zdarza się, statystyka, kiedyś bym nawet nie wiedziała, że byłam w ciąży, tylko pomyślała, że okres mi się spóźnia, czułam się jednak jakbym była jedyna. Świadomość, że ktoś bliski był w tej samej sytuacji i że możemy się do tej osoby zwrócić i porozmawiać, przynosi dużą ulgę. U mnie to była teściowa, zauważyła, że coś się dzieje i podzieliła się swoją historią.
        • anilorak174 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:31
          Gdyby spytały to bym powiedziała. O poronieniu wiemy tylko my, nikt z reszty rodziny nie wie.
        • hanusinamama Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:12
          Tak ostatnio w jakims filmie było o poronieniu. I moja starsza zapytała o to. Pytała sie mnie tez czy ja poroniłam, powiedziałam zgdonie z prawdą ze tak, 2 razy. Córka ma 10 lat
      • nie_ma_niebieskich Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:19
        A powód nie może być dziedziczny, skoro to córki?
        • milva24 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:22
          To może być cokolwiek, podstawowe badania po poronieniu były robione. W ciąży byłam trzy razy, to za mała "próba badawcza" żeby na jej podstawie cokolwiek wnioskować.
    • paskudek1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:14
      Ja bym po prostu na spokojnie porozmawiała z dzieckiem. Czy on wie skąd się biorą dzieci? Jeśli tak to po prostu mówisz że czasami tak się zdarza, że ciąża sama z siebie ulega zniszczeniu. To zniszczenie nazywa się tak i tak. Dla ciebie była to duża strata i trudno ci było o tym mówić. I tyle. A szanownej teściowej powiedzieć że następnym razem niech się zamknie i istotne kwestie do omówienia z dziećmi pozostawi wam.
      • cud_bogini_w_bikini Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:17
        Moje dziecko, poinformowane, ma obecnie 16 lat.
    • anilorak174 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:14
      Straciłam 3 ciążę, starsze dzieci nie wiedzą i nie widzę powodu by im mówić. 1,5 roku później urodziłam 3 dziecko.
    • nie_ma_niebieskich Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:17
      W tej sytuacji już bym powiedziała. Bo nie zapanujesz nad synem, by nie mówił, a jak będziesz próbować, to ze szkodą dla niego.
      Tak, powiedziałam, ale dziecko już miało ponad 10 lat - czekałam na odpowiedni moment.
      • nie_ma_niebieskich Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:18
        Dodatkowo jak sama powiesz to będziesz mieć kontrolę nad tym jak to się odbywa i będziesz mogła odpowiednio wesprzeć córkę, gdyby tego potrzebowała.
    • heca7 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:23
      Urodziłam się dokładnie 12 miesięcy po tym jak matka straciła poprzednią ciążę i trafiła z poważnymi powikłaniami do szpitala. Czy ma na mnie to jakiś wpływ? Nie, ot ciąża się nie utrzymała. Była dość wczesna, 4 miesiąc. Nie udało się, ze mną się udało, widocznie trzymałam się lepiej pazurami tongue_out
    • andaba Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:25
      Powiedziałam przy okazji wizyt na cmentarzu, bo tam "pochowałam" maluchy, w opuszczonym grobie obok "naszego".
      Świecę tam zawsze, i dzieci pamiętają, że tam też trzeba zaświecić.

      Nie pamiętam kiedy im powiedziałam, podejrzewam, że starsze miały wtedy około 5-6 lat.
      Nadzwyczajnie nie przeżywały, miały już i brata i siostrę.
      Jeden sobie policzył, po pewnym czasie, że gdyby tamto było, to nie byłoby jego. Nie wiem, czy żałuje, czy przeciwnie... Mam nadzieje, że to drugie.
      • ophelia78 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 11.10.22, 22:50
        A nie boisz się że pewnego dnia opuszczony grób przestanie być opuszczony? Bo administracja cmenatzra kogoś tam pochowa?
        Przychodzisz z dziećmi na cmentarz a tam gdzie świecą dla brata/siostry świeży grób kogoś innego....
        • andaba Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 13:16
          No to trudno, przecież się nie pochlastam.
          Liczyłam się z tym.
    • ichi51e Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:40
      Moja mama straciła pierwsze dziecko w wypadku samochodowym. Nie przypominam sobie jak i czy mi o tym powiedziała - nie wykluczam ze powiedział mi ktoś inny - ona sama nigdy o tym nie mówiła. Teraz gdy się nad tym zastanawiam wydaje mi się ze musiałam się jako dziecko zapytać kim są osoby wymienione na rodzinnym grobie i ktoś mi powiedział.
      Zawsze czułam jakoś irracjonalna z tym zmarłym najstarszym bratem - wiem ze on gdzieś tam jest chociaż los zdecydował inaczej - dlatego rozumiem to co czuje twoje dziecko - trzeba mu dać w spokoju to sobie poukładać i zaakaceptowac (np może mówić ze ma 2 rodzeństwa tylko ze…)
      Teściowa nic złego nie powiedziała - nie ma co demonizować - tak to się zdarza nie ma co epatować ale tez ukrywanie sensu nie ma (No chyba ze faktycznie pierwszy trymestr co tu gadać) warto wykorzystać okazje do wyjaśnienia jak to z tymi ciążami jest skoro okazja się nawinęła.
      Córce oczywiście powiedzieć skoro brat już wie ale jakoś tak normalnie.
    • lauren6 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 09:45
      Zależy. Nie zamierzam z dziećmi się dzielić tym, że kiedyś spóźniała mi się miesiączka, ale jednak się pojawiła.
      Gdyby chodziło o zaawansowaną ciążę to bym powiedziała, ale niekoniecznie 9-letniemu dziecku.
      • marta.graca Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:05
        Serio myślisz, że 9-letnie dziecko nie zorientuje się, że u mamy był brzuch, a teraz go nie ma?
        • paskudek1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:06
          Jeśli ciąża poroniona dość wcześnie to o jakim brzuchu mowa?
          • marta.graca Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 15:09
            Odpisywałam Lauren, która pisała o zaawansowanej ciąży. Czyli o takiej, którą widać.
        • anilorak174 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:12
          Co innego strata ciazy w np 28 tygodniu a co innego w 12.
    • beataj1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 10:04
      Dla mnie poronienia (a mam ich za sobą kilka) były utratą ciąży a nie utratą dziecka.
      Zupełnie inne rzeczy.
      Nie kryje się z tym, że mam za sobą poronienia, bo to część mojego doświadczenia życiowego, ale nie robię z tego specjalnego tematu.
      To tak jakbym miała w specjalny sposób przekazywać dziecku, że mam wycięty wyrostek.

      Szczerze mówiąc, nie wiem czy córka wie. Możliwe że tak, bo gdzieś tam w rozmowie wynikło.
      Ale na pewno nie było to przedstawione jako "twój braciszek, który się nie urodził" bo nawet jak tak nie myślę.

      To były nieudane ciąże i tyle.
    • celandine Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 10:37
      Nie mówiłam, nie widzę takiej potrzeby. Moje dzieci na pewno by o tym dużo rozmyślały.
    • aqua48 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 10:42
      Straciłam pierwszą ciążę w pierwszym trymestrze. Nie widziałam powodu żeby o tym opowiadać dzieciom. Dowiedzieli się dopiero jako dorośli ludzie.
    • 35wcieniu Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 10:50
      W tych przypadkach, które znam dzieci wiedziały ale nie jako kilkulatki. Żadne z nich nie miało do tego emocjonalnego stosunku (wśród nich dziewczyna która urodziła się jako jedyne dziecko z ciąży bliźniaczej).
      • 35wcieniu Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 10:52
        Ale faktycznie może to wynikać z podejścia rodziców, które było właśnie jak wyżej: "ciąża się nie utrzymała" a nie: "braciszek jest w niebie"
        • paskudek1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:08
          I może fajnie właśnie taki przekaz podac dzieciom? Żeby nie nasiąkały dziećmi poczętymi tylko miały normalny stosunek do ciąży? Oczywiście powinno to być przekazane tak aby dziecko zrozumiało
          • beataj1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:14
            Ja myślę, że najsensowniej powiedzieć że ciąża to taki stan z którego może rozwinąć się dziecko.
            I czasem się rozwija, a czasem się to nie udaje.
            Jeżeli ciąża zakończy się na wczesnym etapie to o żadnym dziecku nie ma mowy a jezeli później to czasem traci się dziecko.

            Przy czym moim zdaniem kluczowe jest to co Ty czujesz w stosunku do utarty ciąży i na jakim etapie samej ciąży miało to miejsce. Bo nie można porównywać, moim zdaniem utraty, ciąży w 8 tygodniu z ciążą w 8 miesiącu.
            Albo inaczej - dla mnie to inne straty. Cokolwiek ty czujesz tylko ty wiesz.
          • hanusinamama Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:17
            Dokładnie. Jak mnie starsza zapytała to jej powiedziałam, ze to jest taki naturalny mehcanizm jak płód się źle rozwija albo przestaje sie rozwijać. Straciłam ciąże, nie dziecko, nie braciszka/siostrzyczkę. Tyle ze starsza zapytała jako 10 latka, młodszej 5 latce nie mowie bo i po co?
    • rb_111222333 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:10
      Moja mama straciła ciążę, gdy byłam dzieckiem, byłam na tyle duża, że pamiętam. Mama trafiła do szpitala. Nie odbiło się to na mnie w żaden sposób, nie myślałam już o tym dziecku, tylko o mamie. Sama terminowałam 2 ciążę że względu na wady, nieopatrznie powiedzieliśmy już o ciąży wtedy 3 letniej córce. Wydaje się, że córka nie pamięta, być może porozmawiam o tym z dziećmi jak będą nastolatkami.
      Co do Twojej sytuacji- przeczekałabym foch syna, nie zrobiliście nic złego. Raczej powiedziałabym już córce żeby nie dowiedziała się jakby to była jakaś sensacja czy tajemnica rodzinna.
    • birch70 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:35
      Tak, córka wie o poronieniu mojej pierwszej ciąży (które bylo dla mnie raczej ulgą, niż stratą - zły czas i z nieodpowiednim facetem). Temat wypłynął przy okazji szerszej dyskusji na tematy okołoczarnomarszowe, zwyczajnie jako przykład, że nie każda ciąża ma potencjał do rozwoju. Przyjęte normalnie, jako przypadek działania natury, eliminujacej uszkodzony zarodek.
    • turzyca Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 11:43
      Mówię. Właśnie dlatego że pamiętam, jaki żal miałam do rodziców, gdy dowiadywałam się o sprawach naszej małej rodziny od innych. Taka wiadomość spóźniona o lata jest jak uderzenie obuchem. Jak się z nią dorasta, to nie robi wrażenia, po prostu przyjmuje się ją jako część historii.
      Moje dzieci wiedzą, że poroniłam. Podczas rozmów o tym, skąd się biorą dzieci, zrobiłam wzmiankę, że nie zawsze to jest taka prosta opowieść, nie zawsze udaje się zajść w ciąże, jak się w nią chce zajść i uprawia seks (to było ważne, bo w najbliższym otoczeniu miały takie osoby, nie chciałam, żeby kogoś przypadkiem zraniły), nie zawsze jak się zaszło w ciąże, to się z tej ciąży rodzi dzidziuś. Oczywiście padło pytanie, czy u mnie też tak było, potwierdziłam. Czasem do tego wracały, wtedy opowiadałam tyle, ile uważałam za słuszne dla dziecka w danym wieku. Co innego mówi się nastoletniej córce, która niedługo sama może stanąć w takiej sytuacji, co innego czterolatce.

      Powiedz córce koniecznie, bo jak brat wie, to ona też się zaraz dowie, jeśli nie dowiedziała już teraz.
    • extereso Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 12:42
      Ja wiem o poronieniu mojej mamy, pierwsza ciąża. Z jednej strony czułam że to smutne z drugiej cieszyłam się, że potem byliśmy my z bratem, bo to dla mnie oznaczało wówczas, że mamie bardzo na dzieciach zależało ( zakładałam, pewno niesłusznie, jako dziecko, że gdyby nie chciała mieć dzieci to wypadek po pierwszym utraconym by nie). Ot, dziecięca logika. Ja nie miałam poronień.
    • igge Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 14:02
      Też mam dzieci z pierwszej i trzeciej ciąży. Różne płcie z trochę mniejszą niż u Ciebie autorko różnicą wieku.
      U nas dzieci od zawsze wiedziały, żadnej ( a tym bardziej wielkiej) reakcji nie było. Po prostu oczywiste było od zawsze, że dla mnie była to ogromna strata i tyle.
      Pewnie lekko współczuły jak były większe i tyle.
      Nie wyobrażam sobie gadania kogokolwiek z rodziny o tym, tym bardziej teściowej. Kosmos.
      Myślę, że często nie mówi się o takim wydarzeniu i już.
      Nikt nie informuje dzieci o poronieniu specjalnie, bo po co.
      U nas było info ale to dlatego, że mocno przeżywałam stratę, było to widoczne i dziecko , nawet bardzo malutkie musiało jakieś info dostać czemu matka płacze.
    • majenkir Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 14:13
      Moja mama usunęła kiedyś ciążę, a powiedziała mi o tym jak byłam młoda dorosła. Przeżyłam to bardziej niż powinnam była wink, więc jestem raczej team nie mówić.
      • la_mujer75 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 07:38
        Moja mama też, gdy dowiedziała sie, że babcia usuwała ciąże (po drugim martwym porodze przeszła załamanie i uznała, że więcej nie będzie miała dzieci, a to były lata po 47', więc tak średnio było z antykoncepcją), to mocno przeżyła.
        Mama miała dużo starszego brata (dziecko z I ciąży babci i zdrowe), więc było jej przykro, że nie ma rodzeństwa zbliżonego do jej wieku.
        Prawie rok temu wujek umarł i mama też wspominała, że gdyby było inaczej (babcia miała konflikt serologiczny i dlatego po wujku urodziła dwóch martwych chłopców, a nikt wówczas nie znał przyczyny), to może by miała jeszcze kogoś z najbliższej rodziny.
      • kamin Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 11:35
        Też bym przeżyła. O aborcjach lepiej moim zdaniem nie mówić dzieciom, nawet dorosłym.
        • paskudek1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 11:39
          Czemu? Zabieg jak każdy inny. Właśnie TRZEBA MÓWIĆ żeby zdjąć tabu i przestać pierdolić o dzieciach napoczętych.
          • kamin Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 11:43
            Ja wolę nie wiedzieć. Nie moja sprawa, nie moje decyzje.
            Ja osobiście żałuję braku rodzeństwa, ale staram się mojej matce mojego żalu nie zwalać.
            • 152kk Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 12:08
              Ja nie wiem nic o aborcjach mojej mamy, a też mam tylko jednego brata. Czy powinnam żałować, że nie mam więcej rodzeństwa, czy ten żal to tylko gdy wie się o aborcjach?
              • kamin Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 12:37
                Nie wiem co powinnaś. Czujesz to co czujesz, nic mi do tego.
                Ja bym nie chciała wiedzieć i owszem miałabym żal, gdybym się dowiedziała. I też mam prawo do swoich uczuć.
                Tyle.
          • majenkir Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 13.10.22, 01:47
            paskudek1 napisała:
            > Czemu? Zabieg jak każdy inny. Właśnie TRZEBA MÓWIĆ żeby zdjąć tabu i przestać pierdolić o dzieciach napoczętych.


            Jakie qrwa tabu? Cale życie marzyłam o rodzeństwie, którego nigdy nie miałam, a potem jednak się okazało, ze ktoś już był w drodze. I tak sobie rozmyślałam, jakby to było, jakie byśmy mieli relacje itp.. i było mi po prostu smutno. A moja mama uważała, ze tylko prostaki maja więcej dzieci, z jedynaczka bardziej elegancko wink.
            • rosapulchra-0 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 16.10.22, 19:58
              majenkir napisała:

              > paskudek1 napisała:
              > > Czemu? Zabieg jak każdy inny. Właśnie TRZEBA MÓWIĆ żeby zdjąć tabu i prze
              > stać pierdolić o dzieciach napoczętych.
              >

              >
              > Jakie qrwa tabu? Cale życie marzyłam o rodzeństwie, którego nigdy nie miałam, a
              > potem jednak się okazało, ze ktoś już był w drodze. I tak sobie rozmyślałam, j
              > akby to było, jakie byśmy mieli relacje itp.. i było mi po prostu smutno. A moj
              > a mama uważała, ze tylko prostaki maja więcej dzieci, z jedynaczka bardziej ele
              > gancko wink.
              >
              >

              O to to to! U mnie było bardzo podobnie.
        • ritual2019 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 12:05
          kamin napisał(a):

          > Też bym przeżyła. O aborcjach lepiej moim zdaniem nie mówić dzieciom, nawet dor
          > osłym.

          Dlaczego nie? Zabieg jak kazdy inny. Demonizowanie aborcji jest szkodliwe.
          • kamin Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 12:42
            Co masz na myśli pisząc "zabieg jak każdy inny"? Możesz rozwinąć tę myśl? Do jakich zabiegów chcesz porównać aborcję? Obcinania paznokci? Amputacji nogi?
            • ritual2019 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 12:53
              Jak kazdy inny medyczny, aborcja to nic innego jak zabieg. Na wczesnym etapie wystarczy farmakologia. Jesli chcesz demonizowac to rob to ale potem nie mozna sie dziwic ze w Polsce prawo aborcyjne jest takie jakie jest.
              Inna sprawa to opowiadanie dzieciom o swoich zdrowiu, zabiegach itd, jesli ktos ma potrzebe to moze, ja nie widze takiej.
              • kamin Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 13:11
                Tyle, że sformułowanie "zabieg jak każdy inny" wyraża coś innego niż zapewne chciałaś przekazać. Ponieważ istnieją zabiegi bardzo obciążające i mające długofalowe konsekwencje zdrowotne i życiowe zarówno dla chorego jak i całej jego rodziny.
                • paskudek1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 13:12
                  Ale aborcja do takich nie należy w żadnym wypadku. Nie widzę więc powodu żeby ją demonizować o traktować jak tabu. Nie oznacza to że koniecznie trzeba o niej mówić każdemu ale jeśli temat wypłynie to czemu nie. Poronienie samoistne może być bardziej traumatyczne bo ciąża wtedy jest zazwyczaj chciana.
                  • kamin Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 13:26
                    Naprawdę wydaje ci się, że ewentualna aborcja/e mojej matki nie miałaby wpływu na moje życie? Że niezależnie od tego, czy nie miałabym w ogóle rodzeństwa, miała jedno/dwoje czy piętnaścioro, to moje życie wyglądałoby tak samo? Przecież to ewidentny absurd.
                    Nie rozdzieram szat nad zyciem poczętym, ale rozważam życiowe decyzje wpływające również na mnie. Tak samo jak decyzja o rozwodzie, przeprowadzce do innego kraju czy podjęciu leczenia odwykowego.
                    • ritual2019 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 13:36
                      Moze na twoje zycie by miala wplyw ta aborcja ale na moje zadnego. Mialabym rodzenstwo albo nie i tyle. Decyzje o aborcji podejmuje kobieta i tylko ona a dzieciom nic do tego. W przypadku rozwodzu i innych spraw tak samo.
                    • paskudek1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 14:16
                      A MASZ ABSOLUTNĄ PEWNOŚĆ że twoja mama nie miała aborcji?
                    • beataj1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 15:52
                      Jestem pewna że brak aborcji miałby kolosalny wpływ na twoje życie (miałabyś rodzeństwo). A wykonanie aborcji twojego życia nie zmieniło.
                      • ritual2019 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 13.10.22, 06:46
                        beataj1 napisała:

                        > Jestem pewna że brak aborcji miałby kolosalny wpływ na twoje życie (miałabyś ro
                        > dzeństwo). A wykonanie aborcji twojego życia nie zmieniło.
                        >

                        Nie mam pojecia czy moja matka miala aborcje czy nie, mam jedna siostre i rozkminianie czy mialoby i jaki wplyw na moje zycie jej istnienie, nieistnienie, wiecej rodzenstwa, imnej plci itd jest absurdalne. Tak samo absurdalne jak przezywanie przez 16-latka poronienia ktore mialo miejsce gdy on mial 5 lat.
                • ritual2019 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 14:20
                  Istnieja ale aborcja do nich nie nalezy.
                • iwles Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 14:23

                  " konsekwencje zdrowotne i życiowe zarówno dla chorego jak i całej jego rodziny."


                  Nie umiesz pogodzić się z decyzjami najbliższych?
                  Jesteś aż taką egoistką, że TWOJE samopoczucie dla całej rodziny ma być najważniejsze?
                  A co byś zrobiła, gdyby mama podjęła decyzję o nieleczeniu raka? Obraziłabyś się na nią?
            • paskudek1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 12:55
              Zabieg medyczny w celu zakończenia ciąży. Procedura medyczna wykonywana w sytuacji kiedy kobieta nie chce lub ze względów zdrowotnych nei powinna kontynuować ciąży. Nad wyrostkiem robaczkowy czy wszczepieniem rozrusznika też się tak rozczulasz?
              • kamin Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 13:22
                Dziękuję za dyskusję, nie będę jej kontynuować ze względu na twój ton który odbieram jako protekcjonalny.
                Będę się "rozczulać" nad czym tylko mam ochotę. Na tym polega też wolność.
              • ichi51e Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 13:26
                Z całym szacunkiem ale akrobacja umysłowa wykonana wyżej jest po prostu śmieszna. Można się kłócić czy płód to człowiek ale na litość boska nie jest to uszkodzony organ.
                • paskudek1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 14:17
                  No i? Nadal aborcja to zabieg medyczny. Nie widzę powodu żeby go demonizować, robić z niego tabu, tragedię itp. Tragedią jest aborcja przymusowa.
                  • ichi51e Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 13.10.22, 08:11
                    przede wszystkim aborcja jest decyzja matki i nie powinna być za swoją decyzje oceniana (dobrze ktoś wyżej napisał - raka tez może leczyc bądź nie) nie powinno być tak ze matka ze strachu przed negatywna ocena dzieci i pretensjami typu "zabilas mi brata" siedzi cicho i udaje Maryje Zawsze Dziewice.
                    • paskudek1 Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 13.10.22, 08:18
                      Dokładnie. Przy czym powiedzmy szczerze - takie oceny dzieci mogą być efektem 30 lat pierdolenia o, dzieciach napoczętych i temu podobnych bzdurach. Kto wie, czy omawiany tu nastolatek nie zareagował tak gwałtownie na "stratę braciszka lub siostrzyczki" bo się nasłuchal że zarodek to człowiek?
        • marinella Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 12.10.22, 12:16
          Uważam podobnie. O aborcjach, zabiegach i poronieniach w pierwszym trymestrze nie mówić, bo primo to sprawa bardzo osobista i dzieci nie powinny mieć aż tak szczegółowego wglądu w życie intymne rodziców, i secundo: może być trudno nawet dorosłym dzieciom zaakceptować decyzje własnej matki.

          O poronieniach w ciąży zaawansowanej / ciążach zatrzymanych przez wady / martwych porodach mówić od razu, zanim się dowiedzą od innych ze byl mały brat / siostra, ale nie przeżyli.
    • 152kk Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 14:20
      Czy Twój syn ma teraz 16 lat? Dla mnie to trochę dziwne, że nastolatek tak przeżywa utratę ciąży sprzed 11 lat, ale może to taki wiek i wrażliwość, że wszystko jest powodem do focha na rodziców. Moim zdaniem niczym nie zawiniliście - przecież nie ukrywaliście tej informacji, po prostu tak wyszło, że do niego nie dotarła (no chyba - że urządziliście grób i chodziliście tam z rodziną, ale specjalnie bez dzieci).
      Córce już bym powiedziała - bo skoro brat tak przeżywa - to może się wygadać i niepotrzebnie (nawet niechcący) nastawić młodszą siostrę negatywnie do was w tym temacie.
    • iwles Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 14:39

      Syn wie. Rozmowa odbyła się przy okazji poronienia kogoś ze znajomych (nie pamiętam już kogo) o której to ciąży syn wiedział.
    • arthwen Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 14:51
      Ja mówiłam synowi, jakoś tak przy okazji rozmowy o rozmnażaniu i w ogóle ciąży. Potem jeszcze parokrotnie się temat przewijał, wyszło chyba w miarę naturalnie.
      • zielonyjeziorak Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 15:17
        > Ja mówiłam synowi, jakoś tak przy okazji rozmowy o rozmnażaniu i w ogóle ciąży. Potem jeszcze parokrotnie > się temat przewijał, wyszło chyba w miarę naturalnie.

        Bardzo podobnie, rozmawiałam z dziećmi o fizjologii od najmłodszych lat (o seksie, rozmnażaniu, chorobach, śmierci), jako o normalnym temacie, bez wstydu. W końcu to część życia - ludzie wokół rodzą się i umierają.

        Gdyby moje dziecko w wieku 16 lat przejęło się tym, że 10 lat wcześniej poroniłam, to bym się zastanawiała mocno, czy nad jego wrażliwością można jeszcze jakoś popracować, bo wygląda na taką utrudniającą codzienne życie. Piszę to bez ironii, ze swoim synem chodziłam do psychologa, co prawda w innej sprawie, ale też poniekąd prewencyjnie, a nie z jakimś już wielkim problemem.
    • krwawy.lolo Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 15:15
      Moja matka też uznała za stosowne poinformować mnie, że byłem jej bodaj trzecią ciążą. Przyjąłem to do wiadomości, aczkolwiek z równym zainteresowaniem, co informację o temperaturze jeziora Tutu w Rodezji w dniu moich urodzin.
      Może współcześnie taka informacja miałaby znaczyć, że byłem dzieckiem chcianym. Ale mnie poczynano w epoce przedantykoncepcyjnej.
      • iwles Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 15:21

        "Ale mnie poczynano w epoce przedantykoncepcyjnej."


        niemożliwe, tak długo ludzie nie żyją big_grin
        • krwawy.lolo Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 15:24
          iwles napisała:

          > niemożliwe, tak długo ludzie nie żyją big_grin

          Ale już niedługo smile
    • zuzanna_a Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 15:23
      W ciąży byłam 7 razy, a mam troje dzieci. Absolutnie nie mam potrzeby o tym mówić, szczególnie dzieciom, które mają inną wrażliwość. Oczywiście jakbym była w 8 miesiącu a dziecko czekałoby na brata a w domu byłby przygotowany pokój - jest to inna sytuacja niż np. poronienie w 9 tygodniu, na szczęście nigdy nie strzeliło mi do głowy informować kogokolwiek poza małżonkiem o tak wczesnej ciąży.

      Ani teraz ani nigdy nie mam powodu by opowiadać o tym dzieciom i dokładać im emocji i smutku dla wydarzeń których nie da się odwrócić i których na tamten moment nie przeżywały.
      Czemu miałoby to służyć?
      Maiałabym zafundować dziecku bezsensowną traumę? Dla dziecka taka informacja oznacza że zmarł mu brat/siostra - próbuje nadać mu cech dziecka w swoim wieku, od razu ma wizje że nie żyje ktoś taki jak ono, od razu ma poczucie straty.
      Co więcej, moze pomyslec ze jest dzieckiem ktore mialo zastąpić wczesniejsze, utracone. Lub ze np. siostra która mą jest zamiast brata którego miał miec. Chcesz zeby w kłótni czy jakiejś sytuacji dzieci to sobie wygarneły? Po co w ogole takie rzeczy mówić?

      Jakby nie patrzec - informowanie o tym dziecka jest absolutnie bez sensu. A juz informowanie przez babcie totalnie chore, jeszcze majac na uwadze ze dziecko wrażliwiec. Dziecko nie rozróżnia płodu w 12 tygodniu od biegajacego 5 latka. Ja bym wziela dziecko, zdjęcie jakiejś bastocysty z internetu, powiedziała że tak wyglada człowiek na pewnym etapie ale komórki nie zawsze się rozwijają i niestety obumieraja, ale że nie jest to tożsame ze śmiercią człowieka.
      Obojetnie jak bylo u was, dazylabym jednak do spłycenia tematu i zadbania o stan psychiczny dziecka wrażliwego a teściową uprzejmie poinformowała, by takie informacje nie były przekazywane dziecku bez zgody i wiedzy rodzica. Niewyparzony język teściowej powoduje żałobę u dziecka i złość na rodziców. Faktycznie, bardzo mu to było potrzebne....
      • zuzanna_a Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 15:31
        dla ścisłości - pisząc ze Dziecko nie rozróżnia płodu w 12 tygodniu od biegajacego 5 latka - mam na myśli że małe dziecko, które dowiaduje się że jego brat nie żyje nie rozumuje tak, ze zmarlo jako parocentymetrowy zarodek - tylko moze sobie zwizualizować tą postać na swoje podobienstwo i mieć takie odczucia jakby to taka osoba odeszła. moj syn ma takiego kolege ktory czesto opowiadał że brat mu zmarł. z opowiesci daloby sie wywnioslowac ze znał go całe zycie, uzywal takich słów jakby zmarł w wypadku czy coś... a dopiero mama kiedys wspomniala ze poroniła bardzo wczesna ciaze, nawet serca nie bylo. to obrazuje ze dzieci czesto nadają takim sytuacjom zupełnie inny wymiar. za duzy i czasem za cięzki na ich mozliwości przezycia tego.
        • shmu Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 13.10.22, 10:27
          Mi się wydaje, że to mama/tata/dziadkowie mu opowiadali, że zmarł mu brat, a nie on sobie wymyślił, że to był brat... Trzeba dostosować i wybrać słowa, którymi się to komunikuje dziecku. W takim przypadku chyba najlepiej nazwać rzeczy po imieniu, z minimalną dozą emocji, bo dziecko w tym wieku przeżywa emocje mamy, czy reszty rodziny, a nie śmierć zarodka bez serca.
      • arthwen Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 15:34
        Tak, tak, biedny 16-letni bąbelek, nie odróżnia płodu od 5-latka. I dlatego tak własnie przeżywa. Zdjęcie blastocysty miał natomiast parokrotnie już zapewne na lekcjach biologii i może wdż.
    • shellyanna Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 10.10.22, 17:44
      Moje starsze wiedzą. Nie wiem nawet jak i kiedy dokładnie temat wypłynął. To nie jest dla nas ani temat tabu ani wielki dramat. Życie.
      Najmłodszy nie jest wtajemniczony, ale nie było okazji, żeby o tym mówić. Poronienie to ludzka rzecz. Przykra. Ale częsta niestety.
      • igge Re: Pytanie z serii czy mówicie o tym dzieciom... 11.10.22, 22:44
        Mój syn był malutki ale wiedział o ciąży, cieszył się. Nawet bzdurne reklamy z bobasami były powodem do śmiechu i uśmiechu.
        A po poronieniu zmiana jego zachowania była widoczna. Smutny był przy tych nieszczęsnych reklamach i ogólnie trochę też. Poszliśmy do psychologa z nim i psycholożka kazała powiedzieć mu, że jeszcze będzie miał rodzeństwo i tyle. Mówiła, że maluch zniesie stratę szybciej i łatwiej niż ja. I miała rację. Bardzo cieszył się z młodszej siostry jak podrósł.
        Moja teściowa straciła pierwsze dziecko, żyło kilka godzin tylko.
        Moja matka miała poronienie, aborcję.
        Ani mąż ani ja jakoś specjalnie nie przeżywaliśmy tych strat naszych matek.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka