princy-mincy
13.10.22, 09:40
Odebrałam niedawno diagnozę starszej, jest w ósmej klasie.
2 moje znajome patrzyły na mnie z takim współczuciem, jakby to była co najmniej Diagnoza poważnej i nieuleczalnej choroby.
A ja? Poczulam ulge- ogromną i niewysłowiona ulgę. Między innymi dlatego, że od lat ubolewałam nad tym, że moje dzieci nie lubią czytać. Teraz wiem dlaczego. Podobnie z nauką języków obcych, szło jak po grudzie.
Młodszy na razie za mały na diagnozę ale jak będzie miał te 10 lat to na pewno będzie przebadany. Jedyne i co mam jakiś żal (choć w sumie nie wiem do kogo, czy do nauczycieli, że mimo moich uwag twierdzili, że nie ma potrzeby, czy do siebie, że jednak nei sprawdzilam wcześniej), że ta Diagnoza jest dopiero teraz w ósmej klasie. Tak, wiem, że lepiej późno niż wcale, po prostu szkoda tego czasu.