extereso
13.10.22, 13:22
Serio slabo mi to idzie, to znaczy chodzę raz na siłowe raz na pilates i raz na długi spacer w tygodniu, czyli przy mocno siedzącym trybie życia to naprawdę minimum. Nierzadko rano budzę się i myślę potem pójdę na rolki, albo skoczę na siłownię i jeżeli przegapię wąskie pasmo, na pewno do obiadu, to już kaplica. Nie pomaga zagadywanie koleżanek, bo ja właśnie chcę sama, jako introwertyk prowadzący intensywny styl życia wręcz łaknę samotności. Ale bardzo wiele razy zostaję przy rojeniach , że potem pójdę zamiast ruszyć cztery litery. To samo porobiło mi się z sauną, tyle, że tu mąż mnie potrafi wyciągnąć ( jego nie dotyczy to zastrzeżenie o introwertycznej naturze, bo on umie wyczuć kiedy chcę pogadać a kiedy nie). Nie wiem czy to jakiś jesienny odpływ... Jak Wy się motywujecie?