Dziś jak lily, tylko czekam...

16.10.22, 21:20
Aż moja młodsza córka (14) wykształci się, dorośnie, wyprowadzi i sama za siebie będzie odpowiadać.
Mam dziś tak dość roli MATKI, że gdybym miała cofnąć czas, to wątpię, czy bym się na nią zdecydowała.
    • mama-ola Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:24
      Nie jesteś jedyna. Wielu rodziców ma takie myśli.
      • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:30
        Naprawdę?
        Ja myślałam, że to tylko wyjątkowe wyjątki tak mogą myśleć!
        Cóż takiego strasznego dzieci wam robią?
        • astomi25 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 05:24
          Moje dziecko np choruje. I to jest tak straszne, tak przeoralo moja psychike i zniszczylo mnie jako czlowieka, ze tak, z cala odpowiedzialnoscia mowie - gdybym mogla cofnac czac, nie mialabym dzieci.
          Mam trojke, kocham ja nad zycie. I mimo to tak uwazam.
          Bardzo to trudne jest.
          • amsterdama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 14:05
            Astomi, bardzo Ci współczuję. Choroby dziecka są trudne do udźwignięcia.
            • astomi25 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 17:52
              Bardzo ciezkie. U nas jest tak zle, ze kazdy telefon ze szpitala, moze byc " tym ostatnim".
              Mimo terapii i farmakologii ciezko zyc. W domu jest jeszcze dwojka mlodszych...
              • amsterdama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 18:26
                Nawet nie wiem, co napisać w takiej sytuacji. Trzymajcie się.
                • astomi25 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 18:43
                  Bo ciezko cos napisac. Od czwartku znowu oiom - tym razem wysiadly nerki.
                  A tu trzeba normalnie zyc, wstac do pracy, usniechac sie i w ogole robic dobra mina do zlej gry.
                  • primula.alpicola Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 18:59
                    Astomi25 strasznie mi przykrosad
                  • extereso Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 19:12
                    Astomi,. też mnie porusza to co piszesz.
                  • but.first.coffee Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 22:58
                    Trzymaj się. Astomi. Strasznie mi przykro.
              • nuka_2 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 19:27
                Astomi przytulam wirtualnie, przy takich problemach jak Twoje, nasze problemy to głupoty.
              • spirit_of_africa Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 21:43
                Astomi strasznie mi przykro sad czy są jakieś możliwości leczenia?
          • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 19:31
            Bardzo współczujęsad
            • astomi25 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 19:54
              Dzieki dziewczyny.
              Ja naprawde bardzo kocham swoje dzieci. Nad zycie.
              Ale to jest takie straszne... Gdyby moja corka byla zdrowa, studiowalaby jak jak kumpele, bylabym szczesliwa matka i mowila wszystkim naookolo, ze macierzynstwo to sam cud. Byl cud, do 17 roku zycia. Potem traach! Jestem wrakiem czlowieka, jak pomysle ze ten strach juz mnie nigdy nie opusci to... Poki nic sie nie dzieje, tak sie o tym nie mysli. Dzieci rosna, zycie toczy sie swoim rytmem.
              Jak pisalam, jestem tak zjechana psychicznie, ze wiem, ze to nie dla mnie. Lecze sie ze wzgledu na mlodsza dwojke, musze jakos przetrwac do ich doroslosci ( tylko, czy potem bedzie lepiej?! Przeciez ZAWSZE moze sie cos stac).
              No wiec moje doswiadczenia nauczyly mnie, ze moja psychika nie zdala egzaminu. Dlatego gdybym teraz wiedziala co wiem, co mozna przezyc majac dzieci - nie zdecydowalabym sie na nie.
              • daniela34 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 20:00
                Przykro mi, astomi
              • triss_merigold6 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 20:09
                Bardzo współczuję, przykro mi, że tak się dzieje
              • nenia1 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 20:10
                astomi25 napisała:

                > No wiec moje doswiadczenia nauczyly mnie, ze moja psychika nie zdala egzaminu.

                astomi w takich sytuacja "nie ma mocnych". Twoja psychika jak najbardziej zdała egzamin,
                relacja matki z dzieckiem to zazwyczaj jedna z najsilniejszych więzi, jeśli nie najsilniejsza.
                Trudno żebyś w takiej sytuacji nie doświadczała tego co czujesz. To jest bardzo ludzkie i wypływa
                właśnie z tego, że bardzo kochasz.
              • little_fish Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 20:13
                Bardzo mi przykro, przytulam wirtualnie. Myślę że takie trudne macierzyństwo przerosłoby prawie każdego 😔
              • primula.alpicola Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 20:41
                astomi25 napisała:

                > No wiec moje doswiadczenia nauczyly mnie, ze moja psychika nie zdala egzaminu.
                > Dlatego gdybym teraz wiedziala co wiem, co mozna przezyc majac dzieci - nie zde
                > cydowalabym sie na nie.
                >
                >

                Zdała, i to jak. Trwasz przy niej i jesteś wsparciem.
                Życzę zdrowia Twojej córce.
              • ela.dzi Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 22:06
                astomi25 napisała:

                > Dlatego gdybym teraz wiedziala co wiem, co mozna przezyc majac dzieci - nie zde
                > cydowalabym sie na nie.
                >
                Jesteś najlepszą matką dla swoich dzieci ! Trzymaj się dzielna kobieto !
              • perspektywa Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 20.10.22, 15:33
                Trzymaj się dzielnie. Rozumiem o czym piszesz. Ten strach. Mnie przeorała ciężka i długa choroba bliskiej osoby. Na szczęście nie dziecka, ale rozumiem o czym piszesz. Ciężko żyć z tym strachem, stresem. Wstawać każdego dnia i liczyć.... w sumie nie wiadomo na co. Dźwigać to codziennie. W takiej sytuacji człowiek jest bliski obłędu i załamania. To jak PTSD.To nie ty nie zdałaś egzaminu. To życie go nie zdało. Ty zdajesz go każdego dnia wstając rano i zajmując się pozostałymi dziećmi. Ściskam mocno.
          • geoardzica_z_mlodymi Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 15:41
            Bardzo Ci współczuję. W tym roku życie mojego dziecka było zagrożone. Przeżywałam żal, potem zgodę na to, ci ma być. Myślałam o pogrzebie. O tym co dalej. Potem znów bunt, nadzieję, zrywy do walki. Teraz to odchorowuję - u mnie odzie w somatykę. Póki co moje dziecko żyje, ale życie jest w ciągłym napięciu, bo problem nadal istnieje.
            Ty jesteś w środku tego wszystkiego. Przytulam.
            • primula.alpicola Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 15:47
              geoardzica_z_mlodymi napisała:

              > Bardzo Ci współczuję. W tym roku życie mojego dziecka było zagrożone. Przeżywał
              > am żal, potem zgodę na to, ci ma być. Myślałam o pogrzebie. O tym co dalej. Pot
              > em znów bunt, nadzieję, zrywy do walki. Teraz to odchorowuję - u mnie odzie w s
              > omatykę. Póki co moje dziecko żyje, ale życie jest w ciągłym napięciu, bo probl
              > em nadal istnieje.
              > Ty jesteś w środku tego wszystkiego. Przytulam.

              To Tobie należy się przytulenie. Powodzenia.
              • primula.alpicola Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 15:48
                Tobie TEŻ
            • astomi25 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 17:31
              No wlasnie, tkwi sie w srodku tego wszystkiego. Nie wiem z jakimi chorobami sie zmagacie geoardzica, u nas to jest w sumie " smierc na raty". Chyba, ze nagle znajda jakis lek, w co nikt nie wierzy, lacznie z lekarzami.
              Najgorsze, ze doszly problemy z psychika. Corka juz nie chce walczyc, ma dosc takiego zycia, szkoly nie dokonczyla, na studia nie poszla. Wiecej czasu jest w szpitalu niz poza nim. Stracila zupelnie wole walki. Obserwujac to wszystko od prawie 4 lat, nie dziwie sie jej zupelnie. I to jest dla mnie jako matki, prawdziwa tragedia.
              sad
              A u mnie cialo tez sie poddaje, lysieje i to tak porzadnie...tarczycy juz nie mam. Nie spie. Postarzalam sie o milion lat. Nie wiem jak mam wychowac pozostala dwojka ( 14 i 9 lat).
              • chococaffe Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 18:00
                Parę dni zastanawiałam się czy jest sens pisać "nie wiem co napisać". Tak bardzo Wam współczuję, że słów brakuje. A nawet myśli.
              • melisananosferatu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 18:08
                Tak bardzo, bardzo Wam wspolczuje.
              • primula.alpicola Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 18:21
                astomi25 sad
              • kura17 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 20:15
                Astomi, bardzo bardzo mi przykro.
                Tobie zycze sily, a corce zdrowia kiss
              • geoardzica_z_mlodymi Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 20:44
                Bardzo przytulam. Cała rodzina cierpi w takiej sytuacji. Mam koleżankę, której dziecko umiera, tracąc funkcje życiowe na raty. Czasem spotykamy się, by pogadać, gdzieś wyjść. Czasem rozmawiamy o rzeczach ostatecznych, czasem o pierdołach. Wydaje nam się, ze się przygotowujemy ale życie mnie już nauczyło, ze przygotować się nie da, choćby nie wiem co się robiło. W takiej sytuacji warto zadbać o wsparcie dla siebie i wszystkich dzieci. Mojej rodzinie ostatnio proponowano wsparcie w centrum środowiskowym. Zwłaszcza, ze te dzieci "zdrowe" odchorowują na swój sposób. I nie zawsze, pomimo starań, uda się je ochronić przed skutkami.
                Mnie jest czasem trudno uwierzyć, ze to dzieje się na serio. Ale cóż pozostaje poza zrobieniem wszystkiego, co tylko się da, towarzyszeniem i przejściem razem przez wszystkie bolesne zdarzenia?
                Oczywiście, nadzieję, na nowe leki trzeba mieć. Sytuacja z dzieciakami z SMA pokazuje, ze wszystko może się zmienić. 11 lat temu zmarł kolega syna na to, w wieku 6 lat, bez szansy na ratunek. Serce bolało, gdy znikał po kawałku. Ale inne znajome dziecko załapało się na terapię i choć wiele już wcześniej straciło, choroba zatrzymała się. A gdy poznałam jego mamę, miało 20 miesięcy i żadnej nadziei. Teraz to nastolatek, na wózku ale radzący sobie.
                Dopóki życia, dopóty nadziei i szans na dobre chwile razem.
                • arthwen Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 21:47
                  Bardzo wam współczuję i tobie geoardzico i astomi, nie wiem czy jestem w stanie sobie wyobrazić trudniejsze doświadczenie w byciu rodzicem niż taka sytuacja. To tak bardzo niesprawiedliwe.
              • 7katipo Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 20.10.22, 17:30
                Tak bardzo, strasznie mi Cię żal.
                Przytulam najmocniej, jak to możliwe.
                Jesteś bardzo, niezwykle dzielna.
        • chebellacosa92 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 06:51
          mamtrzykotyidwato5 napisała:

          > Naprawdę?
          > Ja myślałam, że to tylko wyjątkowe wyjątki tak mogą myśleć!
          > Cóż takiego strasznego dzieci wam robią?
          Se wyobraź, że mogą. Kocham swoje dziecko nad życie, robię wszystko, żeby było szczęśliwe i miało wszystko, co mu potrzebne. Ale helo, jestem tylko człowiekiem, mam swoje gorsze dni a nastolatki naprawdę czasem dają popalić. Jak matka to musi być zawsze uśmiechnięta, szczęśliwa, nie mieć prawa do swoich uczuć, tak?
        • jesiennie Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 07:00
          mamtrzykotyidwato5 napisała:

          > Cóż takiego strasznego dzieci wam robią?

          Ogólnie mówiąc: zabierają życie. Bez dziecka miałabym więcej życia z życia, byłabym szczęśliwszym i lepszym człowiekiem.
          Mam jedno i bardzo się cieszę, że nie dałam się wrobić w: "to dla pierwszego, nie może być jedynakiem".
          • jesiennie Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 07:05
            Ps
            Tak, żałuję. Macierzyństwo nic mi pozytywnego nie przyniosło, za to wiele bezpowrotnie zabrało. Żałuję każdego dnia i całym sercem.
            Moje dwie siostry są bezdzietne - z wyboru. Mają partnerów i po prostu ŻYJĄ pełnią życia. Ja przy każdej z nich wegetuję. Daleko mi do "życia".
            • brenda_bee Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 07:49
              jesiennie napisała:

              > Ps
              > Tak, żałuję. Macierzyństwo nic mi pozytywnego nie przyniosło, za to wiele bezpo
              > wrotnie zabrało. Żałuję każdego dnia i całym sercem.
              > Moje dwie siostry są bezdzietne - z wyboru. Mają partnerów i po prostu ŻYJĄ peł
              > nią życia. Ja przy każdej z nich wegetuję. Daleko mi do "życia".

              Mam tylko nadzieję, że twoje dziecko tego nie wie i nigdy się nie dowie.
              • nie_ma_niebieskich Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:23
                brenda_bee napisała:


                > Mam tylko nadzieję, że twoje dziecko tego nie wie i nigdy się nie dowie.
                >
                >
                Ale raczej czuje...
                • panna.nasturcja Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:26
                  Oczywiście, że czuje, tak ogromnej ńiechęci nie daje się ukryć stale, wychodzi w podejściu do dziecka.
                  Strasznie żal.
              • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:39
                Przy takim myśleniu, to na pewno wie, bo już nie jeden raz mu to w awanturze wykrzyczała.
                • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:43
                  Biedne dzieci, które mają takie matki.
            • triss_merigold6 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:51
              To zachowuj się jak dorosły i ogarnij się, a żałować możesz sobie po cichutku u terapeuty.
              • aglibaba Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:12
                A na forum pod nickiem jest wystarczająco cichutko?
                • triss_merigold6 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:17
                  Tak😄
            • kachaa17 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 20:04
              Ja jestem bezdzietna nie z wyboru I wcale nie cieszę się życiem. Piszę więc z punktu widzenia osoby bezdzietnej ale ja chciałam mieć dzieci i to, że nie mam odczuwam jako wielką stratę. Uważam, że zycie w rodzinie jest pełniejsze.
          • little_fish Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 07:36
            Ale to, o czym piszesz, jak się czujesz jest konsekwencją twojego wyboru, dziecko ci nic specjalnego nie robi. A w poście założycielskim jest informacja, z której wynika, że autorka ma dość tego konkretnego dziecka i jego zachowania, nie macierzyństwa z założenia.
            • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:46
              No, jak nie robi, jak życie zabiera?
              Ta też ma [przecież dość konkretnego dziecka.
              Twoje rozumowanie jest do dudy, bo to dlaczego się ma dość swojego dziecka jest zupełnie nie istotne.
              Może autorka ma dość, bo dziecko nie sprząta pokoju?
              Albo dostało pałkę?
              Albo nie wróciło o nakazanej porze?
              • little_fish Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:00
                No dla mnie jednak to jest coś innego
                pomyśleć "mam dość bycia matką" z powodów różnych od czasu do czasu, a czym innym jest żałować posiadania dziecka po całości z myślą, że ono zabrało życie.
                • nie_ma_niebieskich Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:01
                  Zdecydowanie.
          • little_fish Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 07:44
            Tak z ciekawości, bo tego sformułowania nie rozumiem - dlaczego bez dziecka byłabyś lepszym człowiekiem? W jakim sensie?
            • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:40
              Bo by nie miała kogo maltretować, na kim wyżywać i na kogo wrzeszczeć?
              • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:54
                Zgłoś opiece jak coś wiesz o maltretowaniu i wyzywaniu się autorce na dziecku.
                • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:58
                  Autorki
                • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:07
                  Ne wiem, to tylko przypuszczenia.
                  Jeśli ktoś pisze, że mu dziecko życie zabiera, to można domniemywać, że w złości i gniewie czyni, to co wyżej napisałam.
                  • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:09
                    Można też domniemywać, że jak ktoś jest wredną mendą dla obcych ludzi na forum bez żadnego powodu to dopiero musi robić rodzinie piekło
                    • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:17
                      To ja niby jestem ta wredną mendą?
                      Bo prawdę śmiem napisać?
                      Lepiej przyklaskiwać i utwierdzać matki w przekonaniu, że tak takie mają wredne dzieci i tak im w kość dają i życie zabierają? A one taki super, takie niewinne, tak się poświęcają, tylko te wredne dzieciory awantury robią i nie chcą się słuchać i rozkazów wykonywać.
                      A potem się nagle role odwracają, i wszystkim tym wrednym dzieciorom(jak już dorosłe są) doradzacie, żeby zerwały kontakty z matkami, bo to matki takie wredne.

                      Punkt widzenie zależy od miejsca siedzenia?
                      • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:18
                        Skoro prawda jest ,że matka znęca.sie nad dzieckiem włóż.wysilek jak w.te teksty i zgłoś.odpowiednim organom. Do.dziela.
                        • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:22
                          Włóż wysiłek i zrozum, ze nie mówimy tu o konkretnym przypadku, więc nie ma czego zgłaszać.
                      • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:22
                        Żadna nie napisała że ma wredne dziecko. Czyżby jakaś projekcja z własnego życia? Kilka napisało, że są zmęczone zachowaniem dziecka, albo rozczarowane macierzyństwem. To są uczucia, uczuciom nie trzeba przyklaskiwać, trzeba zaakceptować ich istnienie.
                        • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:29
                          Wredne to tylko skrót myślowy, żeby nie wypisywać litanii, tego, co tu napisałyście.
                          • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:39
                            Co ja takiego tu napisałam?
                        • little_fish Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:31
                          Dodam jeszcze, że zmęczonym można być też obowiązkami i działaniami związanymi z dziećmi i macierzyństwem/rodzicielstwem, a nie samym zachowaniem dziecka .
                          • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:35
                            Bycie zmęczonym, to zupełnie co innego.
                            • little_fish Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:40
                              Czasem z tego powodu "miałam dość" macierzyństwa i po cichu odliczałam czas do zniknięcia pewnych "obowiązków" 😉
                    • hanusinamama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:25
                      Amen
                  • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:15
                    Wiec jak.nie wiesz wstrzymać,maj konie i nie pisz bzdur.
                    • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:18
                      To nie są bzdury, to rachunek prawdopodobieństwa.
                      • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:19
                        Zglaszajnpredziutko, bo będziesz winna bardziej niż ta matka.
              • triss_merigold6 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:01
                Predziutko zgłaszaj, jeśli masz wiedzę dla opieki społecznej lub policji.
              • magdallenac Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 14:47
                mamtrzykotyidwato5 napisała:

                > Bo by nie miała kogo maltretować, na kim wyżywać i na kogo wrzeszczeć?

                No ty masz do tego swoją babkę, którą trzymasz w wychłodzonym domu i każesz jej zakładać polar na zmianę pieluchy, kiedy ta płacze, że jest zimno…
                • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:35
                  Aaaaa to ona....
            • triss_merigold6 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:56
              Pewnie pani się naczytala popsychologii i wydaje jej się, że jako bezdzietna mogłaby inwestować w swój rozwój i wydawałaby się otoczeniu ciekawsza albo bezdzietnie ratowałaby planetę.
              • nuta15 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:30
                Czy byłaby lepsza, szczęśliwsza ?Wątpię. To mrzonki. Uzależnienie powodzenia w życiu od innych, przy każdym niepowodzeniu kończyłoby się obwinianiem matki, ojca, partnera, męża , szefa w pracy itd.
              • lily_evans011 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:19
                Nie, po prostu byłaby mniej zmęczona i miałaby więcej kasy, a mniej obowiązków i problemów stwarzanych przez innych, czasami to naprawdę ma znaczenie.
                • iwoniaw Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 14:45
                  lily_evans011 napisała:

                  > Nie, po prostu byłaby mniej zmęczona i miałaby więcej kasy, a mniej obowiązków
                  > i problemów stwarzanych przez innych, czasami to naprawdę ma znaczenie.

                  Moze by miała, a może wprost przeciwnie. Snucie wizji, czego to by sie nie zrobilo w alternatywnym życiu (a nie zrobilo się, bo dziecko, nie taka praca, rodzice, warunki w szkole, związek - broń Boże nie dlatego, że sie samemu podjęlo z wygodnictwa/krotkowzrocznosci/glupoty konkretne kroki lub nie podjęło innych, jasne, jasne...) jest nie tylko bezproduktywne, ale i destrukcyjne. Życie ma się jedno, pomyłki można korygować albo machnąć ręką i popłynąć z prądem, ale akurat dzieci się na swiat nie proszą i nie są niczemu winne, więc rodzic powinien raczej im współczuć niz sobie, skoro sytuacja jest jego zdaniem kiepska.

                  Wiekszośc tych, ktorzy by mieli "lepsze życie" pod warunkiem "gdyby tylko" najprawdopodobniej by sobie owo zycie spieprzyli równie intensywnie, tylko w inny sposób i wtedy by jojczeli z innych powodów. Obserwacja przedstawicieli ludzkości od paru dekad sklania mnie do wniosku, że to nie okoliczności życiowe mają na to wpĺyw, tylko chatakter.
                  • lily_evans011 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:16
                    Zapewne. Ale tak całkowicie obiektywnie - brak konieczności opieki nad innymi ludźmi i brak zobowiązań (zamiast dzieci możesz sobie podstawić niedołężnych rodziców, czemu nie) oznacza więcej czasu, więcej pieniędzy, mniej stresu i zmęczenia, więcej możliwości zajęcia się swoimi sprawami, nawet tymi błahymi.
                    Jestem jedna, zarabiam na dwie, tego nie przeskoczę nijak, choćbym miała najcudowniejszy charakter, doba też nigdy jakoś mi nie chciała się wydłużyć, kiedy wypełniałam obowiązki za dwoje.
                    • lily_evans011 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:18
                      I nie, uprzedzając, uśmiech bombelka nigdy nie rekompensował mi tego ogromu zajęć, stresów i starań, to jedno z najgłupszych założeń na temat bycia rodzicem.
                      • iwoniaw Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:23
                        lily_evans011 napisała:

                        > I nie, uprzedzając, uśmiech bombelka nigdy nie rekompensował mi tego ogromu zaj
                        > ęć, stresów i starań, to jedno z najgłupszych założeń na temat bycia rodzicem.


                        A nie, nie chodzilo mi o rekompensatę czy podważanie czyichś odczuć pt "alez mam przerąbane". Raczej o świadomość, że dla tej nieszczęsnej nastoletniej wkurzajacej istoty też należaloby miec troche współczucia, a przede wszystkim - o nie tworzenie iluzji, że "gdyby tylko" to "ach, cóż bym nie robiła". Bo nawet najbardziej wujowe życie rodzica to nie jest wina dziecka i nie dziecko z impasu może rodzica w tej sytuacji wyprowadzić.
                        • triss_merigold6 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:59
                          O toto. Współczucie dla nastolatka, który stara się przetrwać, bo takie mniej więcej poczucie u wielu dominuje stałe lub okresowo. Od VII klasy po reformie są o wiele bardziej zmęczeni i zestresowani niż kiedykolwiek ja byłam w ich wieku.
                        • lily_evans011 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 17:43
                          No nie, ja nie mam złudzeń, co to bym robiła i kim bym była. Ale miałabym zdecydowanie mniej stresów, więcej plusów różnego typu, o których już nie chce mi się rozpisywać. Tak zwyczajnie po prostu - łatwiejsze i mniej skomplikowane życie.
                          • iwoniaw Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 17:55
                            lily_evans011 napisała:

                            > No nie, ja nie mam złudzeń, co to bym robiła i kim bym była. Ale miałabym zdecy
                            > dowanie mniej stresów, więcej plusów różnego typu, o których już nie chce mi si
                            > ę rozpisywać. Tak zwyczajnie po prostu - łatwiejsze i mniej skomplikowane życie
                            > .

                            Dla mnie takie myślenie zahacza o jakąś niechęć do życia, może depresję. Najmniej stresów i komplikacji to bym miała, gdybym się polożyła i przestala oddychać - no ale heloł! Życie polega na tym, że cos się dzieje a my reagujemy na bieżąco, a nie na tym, że nie ma niczego, tylko pustka i cisza...

                            I nie, to nie znaczy, że nieznane jest mi uczucie szczerego, autentycznego wpienienia do białości (i tego związanego z dziećmi i zupełnie nie) albo że uwielbiam ten moment doła, gdy coś tak bardzo nie wyszło, że aż boli - ale to są stany, które po prostu przychodzą i odchodzą i nie uniknęłabym ich przecież, gdybym na skutek innych wyborów i przypadków miała inne życie. Trzeba sobie z nimi radzić, wyciągać wnioski i jesli juz kogos za to obwiniać - no to przecież nie własne dzieci, ktore sa z nami w tym wszystkim, tyle że - w odróżnieniu! - nie miały nic do gadania, a do tego mózgi wciąż w budowie.

                            Poza tym, zwlaszcza biorąc pod uwagę to, o czym wspomina Triss - systemowe przeciążenie do oporu w klasach 7+ - młodzież ma dzis ciężej niz my mieliśmy. Uważam, że należy im się ochrona i przymknięcie oka.
                          • wapaha Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 18.10.22, 10:37
                            lily_evans011 napisała:

                            > No nie, ja nie mam złudzeń, co to bym robiła i kim bym była. Ale miałabym zdecy
                            > dowanie mniej stresów, więcej plusów różnego typu, o których już nie chce mi si
                            > ę rozpisywać. Tak zwyczajnie po prostu - łatwiejsze i mniej skomplikowane życie
                            > .
                            przykładasz miarę do życia które masz i ZNASZ teraz 1:1 a nie wiesz, jak potoczyłoby sie twoje życie gdybyś nie miała dziecka
                            stres ? -niekoniecznie, bo może zamiast siedzieć z dzieckiem w domu/szpitalu/etc miałabyś jakiś wypadek, który sprawiłby że byłabyś kaleką. Nie byłoby dziecka- fakt- ale stres, wydatki finansowe a może nawet bieda- byłyby dalej

                            Rozczulajace jest dla mnie, jak wiele osób "zwala winę" za swoje niepowodzenia ( finansowe, emocjonalne itd ) na dzieci- jako przeszkody. To wygodne tłumaczenie
                            To co masz obecnie to nie wina czy też efekt posiadania dziecka- ale całego zespołu czynników W TYM dziecka
                            To ty podjełaś zjebaną - dziś sama to mówisz- decyzję- dałas się omotać facetowi który jest draniem. Dziecka wtedy nie było - byłaś ty, twoja głupota, nawiność, brak asertywności i znowu-cały zespół czynników TWOICH -a nie takich, które ujawniły się wraz z pojawieniem dziecka
                            Patrząc z perspektywy czasu na to, co piszesz postawiłabym tezę, że dziecko dopiero ukazało najlepszą wersję ciebie. Bo to dziecko i jego pojawienie się na siebie sprawiło, że stałaś się asertywna, nauczyłas sie mówić o emocjach, nauczyłaś się analizować swoje postawy i pracować nad sobą, nauczyłaś się walczyć o swoje czego efektem jest samodzielne utrzymywanie 2 osób. To ona cię do tego zmobilizowała
                      • nie_ma_niebieskich Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:30
                        Lily, wybacz bezpośredniość, ale czy Ty w ogóle masz więź z córką? Bo brzmi jakbyś może nie miała. Co wcale nie musi "być Twoją winą".
                  • wkswks Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 17:41
                    Nie zgadzam sie z iwoniaw. Stres jaki generują choroby i problemy dzieci jest nieporównywalny ze stresem powodowanym przez prace, choroby zwierząt czy innych członków rodziny.
                    Jak kogos rodzicielstwo przeorało, bardzo prawdopodobne jest, że jako osoba bezdzietna miałaby mniej stresu.
                    • little_fish Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 20:18
                      Z pewnością miałaby mniej stresu. Tylko pozostaje pytanie, czy to faktycznie macierzyństwo przeorało, czy choroba. Na którą nikt nie ma wpływu. Mąż mojej koleżanki krótko po ślubie miał wypadek. Trwale pozostał niepełnosprawny. Przez długi czas leżący, nie mówiący, wymagających opieki 24/7. Przeorało ją to straszliwie. No i teraz - czy to małżeństwo jako takie, czy wypadek/choroba?
    • perspektywa Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:25
      Ale musiała dać ci w kość. Czasami są takie dni. Przyjdzie czas, że się usamodzielni. Doczekasz się i ty. Ściskam.
      • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:48
        Jak dzieci dają w kość?
        Możesz mi to wyjaśnić?
        • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:57
          Pytasz serio? Nigdy żadne wieści nie dotarły, np.o tej dziewczynie co doniosła.na matke, że jak gwałciła? O drobniejszych nie będę pisać.
          • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:10
            I uważasz, że ta dziewczyna tak zupełnie bez powodu to zrobiła??
            Tak doniosła na cudowną matkę, bo jej nienawidziła tak sobie dla rozrywki?
            No jakie są te drobniejsze? Napisz.
            • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:13
              O zaburzeniach psychicznych nie słyszałaś? Dziewczyna może być po prostu chora.
              • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:19
                No może i jaka w tym jej wina, że chora?
                • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:20
                  A jak matki, że w areszcie wylądowała? Dawaj receptę
                  • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:24
                    Jak dziecko chore, to trzeba się tym zająć, a nie czekać na nie wiadomo co.
                    • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:27
                      To.ta.tecepta? Slabo.
                • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:24
                  Żadna. Jak Cię atakuje ktoś chory psychicznie to nie masz prawa czuć się z tym źle?
                  • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:26
                    To nie jest ktoś chory psychicznie cię atakujący.
                    To twoje dziecko, które powinnaś była leczyć, jeśli jest chore psychicznie.
                    • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:28
                      Ahahahahahaha
                    • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:39
                      Nie masz bladego pojęcia o leczonych psychiatrycznie dzieciach i o tym, jak to jest.
                      • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:42
                        Typowy wpis, jak brakuje argumentów.
                        • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:50
                          Typa odpowiedź pani liczącej na dzihad
                          • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:55
                            Dżihad to już zrobiłyście.
                            • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:59
                              Jeszcze nie.
                • dr.amy.farrah.fowler Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 09:08
                  Panienka jest w normie intelektualnej i prawie dorosła, musiała zdawać sobie sprawę z tego, jakie będą konsekwencje polecenia do służb z tekstem "matka gwałci mnie pogrzebaczem".
            • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:17
              Nikt nie twierdzi, że matka była wspaniałą, ale dzieciak może mieć zaburzenia(nie było gwaltu). Tak jak ty. Bo osoby bez zaburzeń nie pisza takich oskarżających tekstów.
              • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:21
                A może mieć zaburzenia, tak ja ja?
                No to całe szczęście z nią wszystko w porządku.
                Jak widać, z twojego tłumaczenia, to jej matka j,ą do tej desperacji doprowadziła.
                • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:28
                  Ojej strach pomyśleć.co ty realnym ludziom robisz.
                  • extereso Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 14:42
                    Ja mam nadzieję że realnym ludziom nic nie robi, tylko trolling tutaj.
            • aglibaba Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:08
              Jakie znaczenie ma to co Ty, ja lub którakolwiek ematka uważa? Nie mamy dostępu do faktów i pełnego obrazu sprawy. Powróżyć Ci z fusów czy z kart, bo kulę kot mi zawieruszył?
        • hanusinamama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:26
          NIjak. Jak wiadomo jedynie pierdzą tęczą i są słodziakami...
      • chlodne_dlonie Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 20.10.22, 11:22
        perspektywa napisała:

        > Ale musiała dać ci w kość. Czasami są takie dni. Przyjdzie czas, że się usamodz
        > ielni. Doczekasz się i ty. Ściskam.

        Potwierdzam.
        A jak już się usamodzielni, to będziesz za nią tęsknić, wspominając te dobre chwile razem wink
    • chebellacosa92 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:25
      Łączę się w bólu. Ja mam syna w wieku Twojej córki. Trzeba jeszcze trochę wytrwać, znormalnieja.
      • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:31
        Jak to wytrwać?
        Jak to znormalnieją?
        To w wieku 14 lat nie jest się normalnym?
        • simply_z Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:34
          ty byłaś?
          • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:58
            Oczywiście.
            A ty nie?
          • arthwen Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:23
            Ona nadal nie jest, więc skąd pytanie? wink
        • armamagedon Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:54
          Ani chybi, musi to być jakaś alergia pokarmowa, c'nie?
          • mamtrzykotyidwato5 [...] 16.10.22, 21:58
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:08
            big_grin
          • cosmetic.wipes Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 00:06
            😁
          • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:53
            Do moderatorek.
            Dlaczego jak armamagedon się mnie czepiła, to jej nie skasowałyście, a jak ja jej "równie uprzejmie" odpowiedziałam, to mnie wycięłyście?
            Czepiać się wolno, a odgryźć się nie wolno?
            To nie sprawiedliwe! Protestuję!
            Wiem, że to też wytniecie, ale musiałam zaprotestować.
            • cosmetic.wipes Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:39
              Ależ nie czepiła. Zadała tylko pytanie.
              • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:46
                Pytanie mające na celu tylko i wyłącznie złośliwe dogryzienie.
                Ale jak ja napisałam o czym świadczy takie złośliwe dogryzanie, to zostałam wycięta.
                Dlaczego?
                Dogryzać wolno, a odryźć się nie wolno?
        • chebellacosa92 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:08
          mamtrzykotyidwato5 napisała:

          > Jak to wytrwać?
          > Jak to znormalnieją?
          > To w wieku 14 lat nie jest się normalnym?
          A ty musisz tak dosłownie??
        • asia_i_p Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 06:39
          Jest się biologicznie uwarunkowanym do zachowań ryzykownych i do emocjonalnych reakcji. Istnieje teoria, według której to nie fuck up, tylko ewolucyjnie ukształtowane narzędzie, służące do nawiązania kontaktów poza rodziną i oderwania się od tejże.
        • hanusinamama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:27
          TY masz jakiś problem??
      • 7katipo Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 20.10.22, 17:39
        To ja mam łatwiej w sumie. Bo miewam rzecz jasna ochotę odgryźć mu głowę, nader często 😋
        Ale mam też świadomość, że gdyby nie on, gdyby go nie było, dawno już wyszłabym na jakiś dach i skoczyła na głowę.
        Starałam się o dziecko przeszło 7 lat. I niezależnie od poziomu furii, do której mnie doprowadza, cały czas towarzyszy temu poczucie, że jest najlepszym, co zdarzyło mi się w życiu.
    • lily_evans011 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:28
      Przybij piątkę! big_grin
    • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:30
      Szybko zleci smile Ja czekam kiedy moja starsza się stonuje emocjonalnie, bo każdego dnia wybuchają dziesiątki dramatów. Dla odmiany z naszego życia definitywnie zniknął sfochowany nastolatek, a pojawił się rozsądny i spokojny młody człowiek.
      • ginger.ale Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:54
        Czyli coś za coś. smile
        • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:17
          Jak nie rozpacza to atakuje milionem pytań o wszystko, bezbłędnie wyłapując najdrobniejsze nieścisłości. Jak wytrawny specjalista gustuje w przesłuchaniach późnym wieczorem, po takiej sesji człowiek jest gotów przyznać się do wszystkiego.
          • ginger.ale Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:27
            😁
      • triss_merigold6 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:59
        Przecież Twoja starsza to maluch, z tym milionem pytań i wyłapywaniem nieścisłości nie dawajcie się podpuszczać, serio nie na każde pytanie dziecko musi otrzymać sensowną odpowiedź i jak nie otrzyma to będzie leczyć traumy na kozetce.
        • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:12
          Nie prosiłam o radę, doskonale wiem, co robić i jak wychowywać moje dzieci.
        • hanusinamama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:28
          TRiss radzi jak wychowywać dzieci....ksiązkę napisz.
          • triss_merigold6 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:31
            Och, jestem pewna, że zdrowy rozsądek i rozumienie roli rodzica przydałoby się wielu rodzicom. Póki co do własnych dzieci nie mam większych zastrzeżeń.
            • hanusinamama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:35
              Domyślam się....
            • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:43
              Ja nie mam do własnych dzieci żadnych zastrzeżeń. Nie mam też najmniejszych problemów ze zrozumieniem swojej roli. Co więcej - domniemuję, że jeśli umiałam stać się autorytetem dla niebiologicznych dzieci to radzę sobie z rolą przewodnika młodocianych całkiem dobrze. Tylko rozumiesz, nie mam problemu z przyznaniem, że niektóre zupełnie normalne i rozwojowe zachowania dziecka mogą być dla mnie momentami męczące.
              • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:48
                Ale męczące, to chyba nie znaczy, że myślisz, że wolałabyś nie mieć dzieci, prawda?
                Więc jest to jednak spora różnica.
    • 1.wetta.1 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:32
      Nie jesteś sama w swoich odczuciach. Chyba wczoraj byl artykuł na jakimś portalu, że wiele kobiet boi się przyznać, że macierzyństwo je rozczarowało. Poza tym presja społeczna na matki jest tak silna, że niewiele kobiet nawet przed samą sobą przyznaje się do takich myśli. Matka ma kochać bezwarunkowo i bez względu na wszystko.
      • 1.wetta.1 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:52
        lodz.wyborcza.pl/lodz/7,44788,29012194,od-kiedy-urodzilam-mam-depresje-wszyscy-mnie-za-to-nienawidza.html?_ga=2.241608135.478802036.1665584622-2071456194.1658067687#S.TD-K.C-B.8-L.3.maly

        Tutaj link do artykułu, o którym wspomniałam.
    • ingryd Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:34
      Za dwa lata możesz jej zaproponować emancypację.
      ja tak zrobiłam mojemu szesnastolatkowi, od razu się uspokoił (teraz jako 30-latek śmieje się do łez wspominając tę moją propozycję)
      • lily_evans011 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:21
        W Polsce chyba nie można.
      • perspektywa Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 20.10.22, 15:59
        Mój w posdstawówce podpuszczając mnie żartobliwie, stwierdził, że naszym obowiązkiem i tak jest utrzymywać go dopóki się uczy. Powiedziałam, mu że tak, dopóki się uczy, z naciskiem na uczy, i nie jest powiedziane, że mamy mu zapewniać dobra luksusowe. Możemy mu od jutra zapewniać minimum egzystancjalne, czyli bułka, kefir i parówka. Stwierdził, że nie lubi kefiru i poszedł robić matmę.
    • eliszka25 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:36
      Przytulam. Mój 13-latek też daje popalić i to od dnia swoich narodzin. Gdyby to on urodził się jako pierwszy, na 100% byłby jedynakiem.
    • alicia033 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:40
      Nie idź tą drogą.
    • nicknachwile79 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:41
      Uroki macierzyństwa i nastoletnich ,, dzieciaczkow". Mój też 14 i też mam go czasami dość.
      Niby nie ma tragedii, ale czasami mam ochotę go na Marsa wysłać. Albo samej wyjść i już więcej nie wrócić.
    • mia_mia Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:51
      Nie ta skala problemu, ale dziś byłam gotowa własnoręcznie udusić syna, który kwestionował mój angielski twierdząc, że pani mówiła inaczej, a mówimy o niekwestionowalnych podstawach, tak jakby podstawy języka były kwestionowalne, a przecież nie jest możliwe, że on mówi źle😉
      Wbrew trendom ematkowym czekam na pierwsze gorsze oceny, bo nasze nie masz racji i podręcznik to chyba za mało, żeby go przekonać, że są na świecie ludzie mądrzejsi od niego😀
      Bombelek przeszedł idealną zdaniem ematki edukację 1-3. książki tylko w szkole, praktycznie brak prac domowych, zero ocen, były kartkówki i testy, ale wyniki tylko do wiadomości nauczycieli, a dzieci i rodzice nie znali wyników, no może dzieci czasem, to miało swoją nazwę typu quiz czy jakoś tak.
      • 35wcieniu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:58
        Rozważ opcję że pani faktycznie mogła mowic inaczej.
        • mia_mia Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 06:36
          No nie, mowa o wręcz podstawach, w dodatku jeszcze jak byk w książce napisane, że matka ma rację, ale co szkodzi podyskutować 20 minut i doprowadzić matkę do białej gorączki każąc udowadniać, że 2+2 to 4😀

          • wkswks Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 06:46
            A, to witaj w klubie. Dzis każdemu dziecku wydaje sie, że dzięki internetowi, filmom, grom itp jest wybitnym anglistą.
            A do dzis pamietam jak syn spowodował u mnie zapalenie mózgu kłócąc się w pierwszej klasie, że piszę się „schotolade” a mówi schokolade i że on wie lepiej, bo to pn chodzi do niemieckiej szkoły a nie ja.
            Ja jestem też z tych, którzy czekaja az sie dzieć wyłoży sam na klasówce z angielskiego.
          • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:59
            Widocznie nie jesteś autorytetem da syna, ale to nie jego wina.
            Widocznie się nie sprawdziłaś. Pani ma jak widać większy autorytet.
            Przykre, ale prawdziwe.
            Twoja złość była źle ukierunkowana, to na siebie powinnaś się złościć i siebie chcieć udusić, bo to ty nie wypracowałaś sobie autorytetu u dziecka.
            Dziecko jest całkowicie niewinne.
            • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:04
              Ojej ojej pisz wiecej
              • hanusinamama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:31
                Zagwostka poniedziałkowa: to troll czy osoba z powaznymi problemami? Tak wiem jedno drugiego nie wyklucza. Ale ta sraczka wpisów tutaj świadczy raczej o problemie i to grubym
                • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:35
                  To jednorozec rzygający tecza
                  Dziś w gratisie ma sraczke, a jakże, tęczową.
                • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:41
                  Porozmawiajmy o konkretach:
                  Co jest nieprawdziwego, głupiego, ...w tym, co napisałam o nie wypracowaniu sobie autorytetu u dziecka?
                  Napisz konkretne zarzuty. Możesz?
                  • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:52
                    Masz.dzieci? W jakim wieku? Tak.to ma znaczenie.
                    • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:56
                      Trochę jakby stare już.
                      • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:01
                        Ale nie wiesz,?
                      • magdallenac Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 14:55
                        mamtrzykotyidwato5 napisała:

                        > Trochę jakby stare już.

                        Ale jak to stare? Przecież w czasie pandemii pisałaś o tym, że twoje nastolatki nie potrzebują kontaktu z rówieśnikami, całą rodziną siedzicie zamknięci w domu i gracie w gry. Przecież to było w zeszłym roku…
                  • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:54
                    mamtrzykotyidwato5 napisała:

                    > Porozmawiajmy o konkretach:
                    > Co jest nieprawdziwego, głupiego, ...w tym, co napisałam o nie wypracowaniu sob
                    > ie autorytetu u dziecka?
                    > Napisz konkretne zarzuty. Możesz?

                    Wszystko. Wszystko to, co tu piszesz jest nieprawdziwe i głupie.
                    Albo jesteś z tych zacofanych, co to myślą, że dziecko to jest biała karta i rodzic może ją zapisać jak zechce. Albo przylazłaś tu wyłącznie po to, żeby siać ferment.
                    • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:59
                      Ani jedno, ani drugie.
                      Wszystko, co napisałam, to prawda i mądrość życiowa wielu doświadczonych rodziców, a także psychologów.
                      • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:01
                        Prawda i mądrość życiowa, że wszystkiemu winny jest rodzic?
                        To jesteś nie na bieżąco, a to doświadczenie osób, którymi się podpierasz jest z lekka przestarzałe.
                        • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:24
                          Nie wszystkiemu, ale wielu rzeczom.
                  • aglibaba Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:19
                    Ortografia to nie sprawa autorytetu, ale faktów - do sprawdzenia w każdym słowniku (tu: języka niemieckiego).
                  • asia_i_p Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 13:29
                    To że potrzeba kłócenia się z matką nie musi oznaczać, że ona nie ma autorytetu - równie dobrze za pół godziny może się kłócić z koleżanką, wyciągając matkę jako eksperta.
                  • panna.nasturcja Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:36
                    Dobra, raz się poświęcę.
                    Gdybyś wiedziała cokolwiek o psychologii rozwojowej dziecka to byś wiedziała, że najpierw najważniejsi i „najmądrzejsi” są, według dziecka, rodzice. Potem pani w szkole lub trener, druhna w harcerstwie, potem rówieśnicy i żaden dorosły a dopiero na końcu (czyli już po okresie dorastania) rodzic może (nie musi) stać się świadomie autorytetem.
                    Więc zachowanie dziecka wyżej, które uważa, że pani od angielskiego wie lepiej niż mama jest normą rozwojową.
                  • malia Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 16:01
                    mamtrzykotyidwato5 napisała:

                    > Porozmawiajmy o konkretach:
                    > Co jest nieprawdziwego, głupiego, ...w tym, co napisałam o nie wypracowaniu sob
                    > ie autorytetu u dziecka?
                    > Napisz konkretne zarzuty. Możesz?
                    Ja mogę - rodzic jest dla dziecka autorytetem do pewnego wieku tylko, potem w zdrowej rodzinie i zdrowych relacjach a potem autorytetem stają się inni, moze pani w szkole, może koledzy. Taka norma rozwojowa. Aż do wieku dorosłego. I ja zapytam, chciałabyś, żeby twoje dorosłe dziecko, będące w związku uważało, że matka jest autorytetem i wyrocznią?
                • 35wcieniu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:57
                  Przecież ona tu od lat pierdyli te bzdury. Albo diagnozuje u wszystkich alergie i udziela w tym temacie porad z dudy albo jest matką stulecia i tak na zmianę.
            • mia_mia Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:31
              Przecież pani mówiła tak samo jak ja, podręcznik potwierdzał, on popełniał błąd, nie mówimy o niuansach, a pewnych podstawach. Wychodzi na to, że sam dla siebie jest autorytetem tworzącym własną wersję obcego mu języka😀
              • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:53
                Napisałaś wyraźnie: " kwestionował mój angielski twierdząc, że pani mówiła inaczej"
                • mia_mia Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:00
                  No tak, żeby zobrazować na prostym, teoretycznym przykładzie. Pani nam mówiła że się mówi „I are”, no i ty uparcie twierdzisz, że się mówi „I’m” i 20 minut dyskusji, że masz rację😀
                  Powód był prosty, twierdził, że wszystko umie i nic nie musi powtarzać, żeby go tylko odpytać, a tu zonk, nie wszystko umie i trzeba się pouczyć.
            • piataziuta Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:06
              mamtrzykotyidwato5 napisała:

              > Widocznie nie jesteś autorytetem da syna, ale to nie jego wina.
              > Widocznie się nie sprawdziłaś. Pani ma jak widać większy autorytet.


              Widocznie jesteś idiotką, bez odrobiny empatii.

              Każdy półmózg wie, że dziecko kłócąc się o absurdy z własną matką, po prostu próbuje stawiać pierwsze kroki w dziedzinie retoryki i argumentacji, w najbezpieczniejszych dla siebie, matczynych warunkach.
              • melisananosferatu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 12:11
                O to to. I moze byc tak, ze twoja 10latka, wlasna piersia wykarmiona moze cie wprawic w stupor i przyznanie jej 'masz dziecko racje' 😀
          • 35wcieniu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:01
            No nie, mowa o wręcz podstawach

            Nie no nie mówię że dziecko ma rację tylko po prostu myślałam że to przypadek kiedy nauczycielka faktycznie opowiada glupoty- ja taką miałam w podstawówce i kupę czasu mi zajęło późniejsze ogarnięcie że to czego uczyła to w zasadzie nie był angielski. Ale wtedy byłam pewna że to inni nie mają racji jak mówili że coś tu chyba nie tak, no bo miałam zakodowane że jak nauczycielka to chyba wie.
            • mia_mia Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:14
              Ja uważam, że wszyscy mogą się mylić, nauczyciele też, więc w razie wątpliwości sprawdziłabym, choćby dla siebie.
          • perspektywa Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 20.10.22, 16:23
            Mój w czwartej klasie powiedział, że jak się jest chorym to nie trzeba lekcji uzupełniać. Pani tak powiedziała. Jest tego pewien. Dopiero jak powiedziałam, że napiszę librusem do pani żeby się upewnić, to okazało się, że może jednak źle panią zrozumiał 😀
      • hanusinamama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:32
        Tak z ciekawości nie dostaliście na koniec 3 klasy jakiegoś opisu co dziecko umie czego nie??
        • mia_mia Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:53
          Dostaliśmy i dostawaliśmy po każdym semestrze i nie były to informacje z generatora świadectw, bo tam jest ograniczenie miejsca, a tu był normalny opis dziecka, co potrafi, nad czym trzeba popracować.
          W szkole nie stosują nawet systemu przejściowego, typu oceny w drugim semestrze 3 klasy.
          Quizy dzieci sprawdzały sobie same, a nieliczne testy były bez zapowiedzi i miały charakter czysto diagnostyczny.
          W czwartej klasie oceny normalnie, póki co bardzo dobre, ale we wrześniu mieli być traktowani ulgowo, a dziecko po raz pierwszy mierzy się z tematem powtórzenia tematu poza szkołą, pracami domowymi czy innymi „wyzwaniami” szkolnymi typu pamiętać coś przynieść, zabrać ze szkoły ćwiczenia, żeby odrobić PD itp.
      • barbaram1 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 11:44
        Moja córka też często mi próbuje udowodnić, że tak i tak pani w szkole tłumaczyła, czy mówiła. Też mam ochotę ją wtedy dusić, bo to jest czasami (jak u ciebie) podstawa podstaw i nie może być inaczej. Pół godziny kłótni lub jałowej dyskusji. Dobiła do sufitu, jak w jej zeszycie pokazałam, że tak ma zapisane, ale i tak brnęła, że coś jest inaczej. Taki charakter... okropnie uparta. Ciężkawo czasami. Na pocieszenie powiem, że chyba trochę z tego wyrasta (przynajmniej jeśli chodzi o tematy szkolne), bo jakby mniej tego udawadniania racji ostatnio.
        • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 12:20
          Ale po co się wdawać w takie spory? Ok, uważasz że w szkole było inaczej, ja jestem innego zdania i tyle. Najwyżej zrobi źle
    • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:51
      oj, jak ja Cię rozumiemsmile
    • wapaha Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:54
      Przykro mi
      Ale..To tylko chwilą,zła, bolesna ale chwilą s na drugiej szali całe 14lat +9mcy fajnego dzieciaka uśmiechów,dumy,radości rozwoju
      Nie myśl proszę w ten sposób nie pozwalaj by mysl zosrala wyartykulowana . Bo ona wyrosnie i bedxid sie katmic tymi zlymi emocjami. To tylko moment slabosci a kalibet stwierdzenia olbrzymi. To tylko chwila czegos niefajnego bo hormony ,emocje ledwie 14 lat na pojebanym swiecie . Ona prawdopodbnie ma dosc nie tylko ciebie ale i siebie i calego swiata...
      Dzieciaki ...One to czują. Przez rozsądek poczucie odpowiedzialności nie daj proszę rosnąć takim myślom. Nikt nie obiecywał żprseciez ze będzie łatwo..

      I wg mnie - wolność słowa, świadomość uczuc, nazywanie ich czasami wychodzi za daleko...mocno za daleko


      I tak,wiem co pisze. Sama wiesz co było u mnie
      Wszelkie zle emocje były w dużej mierze moja wina -i są wina dorosłego--który ma jednak zaplecze w postaci doświadczenia,stabilizacji narzędzi. Dzieciak ma..hormony i poczucie niezrozumienia ,samotności, czarne barwy ..
      Nie myśl tak proszę..

      Przytulam was obie
      • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:07
        Zupełnie się z Tobą nie zgadzam.
        Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale nikt też nie mówił, że może być zajebiście trudno.
        Rodzic ma święte prawo być mocno wkurwionym na dziecko i ma święte prawo wyartykułować to sobie do innego dorosłego, w lesie, samochodzie, gdzieś, gdzie nie będzie to nikomu przeszkadzało.
        Tłumienie tych uczuć może doprowadzić do choroby. I nie, to nie są żadne brednie.
        To, co jest ważne do dojście do samego źródła, do tego co dokładnie złości. I czego by się potrzebowało.
        Kiedy rodzic myśli, że chciałby, żeby dzieciak już dorósł i się wyprowadził, to zwykle znaczy, że "niełatwo" jest od dawna. A za odczuwanie emocji nie można czuć się winnym wtf? Za zachowanie pod ich wpływem, jak najbardziej.
        • 35wcieniu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:11
          ale nikt też nie mówił, że może być zajebiście trudno.

          Nie? To chyba żyje w innym uniwersum.
          • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:19
            Mnie nikt nie mówił. Rodziłam pierwsze dziecko w czasach, kiedy internet raczkował, byłam pierwszą matką wśród moich koleżanek, skąd niby miałam się dowiedzieć o cieniach macierzyństwa?
            Czepiasz się.
            • 35wcieniu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:21
              Nope.
              • aglibaba Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:24
                Czepiasz się. Wystarczy, że masz 10 lat mniej niż pade. Co ułamek pokolenia to inne trendy, zmiany jak w kalejdoskopie.
        • asia_i_p Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 06:51
          Zwłaszcza, że to nie są zazwyczaj myśli "zgiń przepadnij", tylko dość konkretne marzenia o długich pogawędkach z uroczą młodą studentką. To jest tęsknota za tym momentem, kiedy się skończy praca i zacznie już nienaznaczona odpowiedzialnością za wychowanie relacja z człowiekiem.
          Ja wiem, że jak idę w góry, to idę w góry, a nie na herbatę w schronisku. Tym niemniej na ostrych podejściach trzyma myśl o tej herbacie.
          • aglibaba Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:29
            A co, jeśli zbuntowana nastolatka nie zamieni się w uroczą studentkę? Co, jeśli będzie miała problemy w relacjach, na uczelni, ze znalezieniem roboty, zajdzie w nieplanowaną ciążę, popadnie w nałogi?

            Może herbata w schronisku to pewnik. Dziecko to dziecko. Działanie pewne, wynik niepewny. Choć przy włożeniu określonego wysiłku w południe są szanse na tę herbatę wieczorem...
            • asia_i_p Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:47
              To trzeba będzie się z tym zmierzyć i pewnie część kryzysów rodzicielskich jest z gatunku nie "Ile jeszcze do tego schroniska" tylko "Kurwa, to chyba nie ta góra". Ten kryzys Primuli wygląda mi jednak na pierwszy typ.
              • bi_scotti Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 13:43
                Wychowywanie dziecka/dzieci to jednostkowy experiment na zywym organizmie bez mozliwosci poprawienia czy powtorzenia albowiem kazde kolejne dziecko jest inne. Stawka jest wiec wysoka & eksperymentujacy (rodzic) ma pelne prawo do zwatpien, zalaman, rozpaczy, zniechecenia, zmeczenia, whatever ... Rodzic tez czlowiek - jako i dziecko - slaby, ulomny, czasem uparty, czasem niedouczony, czasem jakis tam. I cala sztuka (i modlitwa o luck wink) w tym zeby na koncu procesu wychowania wciaz mozna sie bylo lubic, wciaz mozna bylo spedzac przyjemnie czas z tym czlowiekiem, ktory kiedys wazyl 3 kg i wydawal sie simply miracle baby smile
                W chwilach gdy moje dzieci doprowadzaly mnie do bialych oczu, staralam sie opierac na long-term plan, na mojej wlasnej wizji kogo chce spotkac w swoim domu za tych iles tam lat gdy osoba stojaca przede mna w tym konkretnym momemencie, wydawala sie byc Total Alien z Galaxy Far-Far-Away wink
                Wiele sie udalo - w ogolnym rozrachunku jest git - jak w planie - wszyscy wciaz sie lubimy & jestesmy wzajemnie dla siebie uber important. Ale ... ale to przeciez nie jest tak, ze dorosle dzieci juz nigdy nie wkurzaja big_grin Be ready - you've been warned wink Cheers.
                • extereso Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 14:39
                  Dzięki nim, przyda się.
                • nie_ma_niebieskich Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 14:56
                  Fajny jest Twój wpis. Masz rację - oby tylko rodzice i dzieci miło w przyszłości razem, nawet okazjonalnie, spędzali czas. Nie z przymusu społecznego, nie z zaciśniętymi zębami, marząc, by spotkanie wreszcie dobiegło końca, nawet gdy trwa zaledwie kwadrans...
          • kurt.wallander Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 11:02
            asia_i_p napisała:

            > Zwłaszcza, że to nie są zazwyczaj myśli "zgiń przepadnij", tylko dość konkretne
            > marzenia o długich pogawędkach z uroczą młodą studentką.

            smile

            Mnie ratują przed wkur.wem na najmłodszą właśnie te pogawędki z uroczymi młodymi studentkami w postaci starszych córek. A z najmłodszą - chyba najbardziej denerwuje mnie, że wiem, że ja ją denerwuję wink

            Dlatego, skoro już mam dzieci, to cieszę się, że więcej niż sztuk jedna smile
            • aglibaba Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 11:40
              Ja cieszę się, że TYLKO jedna sztuka. Jak dla mnie - idealna (ktoś inny pewnie by ją zniszczył). Nie miałabym szans na powtórkę więc nawet nie próbuję!
        • hanusinamama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:34
          Ma prawo..ale rodzic ma wieksze (powinien miec) narzędzia aby sobie radzić z emocjami. 14latek dopiero się uczy.
          Po pierwsze jak rodzic nie umie...dziecko ma trudniej. Po drugie nikt nie mowi aby schować emocje ale aby czasami odliczyć do 10 i zastanowić się czy gra jest warta świeczki i czy jest o co drzeć szaty.
        • wapaha Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 18.10.22, 10:45
          pade napisała:

          > Zupełnie się z Tobą nie zgadzam.

          Nie musisz


          > Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale nikt też nie mówił, że może być zajebi
          > ście trudno.

          Wow, eureka..

          > Rodzic ma święte prawo być mocno wkurwionym na dziecko i ma święte prawo wyarty
          > kułować to sobie do innego dorosłego, w lesie, samochodzie, gdzieś, gdzie nie b
          > ędzie to nikomu przeszkadzało.
          > Tłumienie tych uczuć może doprowadzić do choroby. I nie, to nie są żadne bredni
          > e.

          Sory, pewnych mostów się nie przekracza.
          DLA MNIE moment w którym ŚWIADOMY tongue_out: rodzic mysli a potem na głos /na piśmie pozwala na ujście tego typu uczuć- ZAŁUJE ŻE JESTEM MATKĄ - powinien świadomie się zastanowić, czy nie ma większych problemów i czy nie powinien usiąść sam nad sobą i czegoś przepracować, bo coś dzieje się ewidentnie nie tak. Zwłaszcza, gdy mowa o zdrowym dziecku -i fizycznie i psychicznie, niezaburzonym, bez rysu socjopatycznego - którego wszelkie zachowania wpisują się w normy rozwojowe. A jeżeli sie nie wpisują-bo dziecko jest ZA wulgarne ZA przemocowe , ZBYT nie szanujące rodzice etc- to również rodzic powinien się zastanowić czy on czasem czegoś nie zjebał.


          . A za odczuwanie emocji nie można c
          > zuć się winnym wtf?
          sparafrazuję to co napisałaś : ważne do dojście do samego źródła, do tego co dokładnie złości. I c
          > zego by się potrzebowało.


          • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 18.10.22, 12:27
            Podsumowując Twój wpis: matko, jeśli przeszło ci przez myśl, że masz dosyć macierzyństwa i chcesz, żeby twoje dziecko już dorosło i poszło na swoje, to to oznacza, że coś jest z tobą nie tak, albo coś zjebałeś, na jedno wychodzi.
            Strasznie to szkodliwe.
            • wapaha Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 18.10.22, 18:33
              pade napisała:

              > Podsumowując Twój wpis: matko, jeśli przeszło ci przez myśl, że masz dosyć maci
              > erzyństwa i chcesz, żeby twoje dziecko już dorosło i poszło na swoje, to to ozn
              > acza, że coś jest z tobą nie tak, albo coś zjebałeś, na jedno wychodzi.
              > Strasznie to szkodliwe.
              >
              Skoro tak właśnie interpretujesz..
              • mid.week Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 13:04
                wapaha napisała:

                > pade napisała:
                >
                > > Podsumowując Twój wpis: matko, jeśli przeszło ci przez myśl, że masz dosy
                > ć maci
                > > erzyństwa i chcesz, żeby twoje dziecko już dorosło i poszło na swoje, to
                > to ozn
                > > acza, że coś jest z tobą nie tak, albo coś zjebałeś, na jedno wychodzi.
                > > Strasznie to szkodliwe.
                > >
                > Skoro tak właśnie interpretujesz..

                a jak to zintepretować?

                DLA MNIE moment w którym ŚWIADOMY tongue_out: rodzic mysli a potem na głos /na piśmie pozwala na ujście tego typu uczuć- ZAŁUJE ŻE JESTEM MATKĄ - powinien świadomie się zastanowić, czy nie ma większych problemów i czy nie powinien usiąść sam nad sobą i czegoś przepracować, bo coś dzieje się ewidentnie nie tak


                rozumiem, że mogę byc jeszcze rodzicem nieświadomym (nie znam definicji) gdyż albowiem ileś razy żałowałam że mam dziecko?
                Myślałam, że całkiem normalnym stanem jest żałowanie pewnych decyzji, w pewnych momentach swojego życia i nie ma tu niczego do leczenia.
                • wapaha Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 15:25
                  Mnie pytasz jak ktoś ma interpretować ?
                  Jak to z interpretacją, każdy po swojemu
        • perspektywa Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 20.10.22, 16:31
          100/100. Ja przy lakcjach z synem wychodziłam czasami na balkon, żeby pomruczeć sobie pod nosem, zaciskając zęby, baaaardzo brzydkie wyrazy, po to żeby piwrócić po chwili z anielskim uśmiechem na ustach mówiąc: no dobrze synku, to przeczytaj to polecenie od początku, powoli jeszcze raz. Trzeba upuszczać emocje na bieżąco i robić swoje. U syna lata mojej orki nad jego charaktetem w połączeniu z dys- nie poszły na marne. Z tym, że ja po otrzymaniu opinii zaczęłam lepiej go rozumieć równocześnie nieodpuszczając.
      • g.r.uuu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:24
        Tłuczenie termometru nie nowinę gorączki. U mnie to działa dokładnie odwrotnie - nazwanie czegoś i określenie sprawia, że to przestaje być takie straszne. Umiejętność powiedzenia: jestem wściekła, rozczarowana, rozżalona jest ważna i jest dobrym punktem wyjścia, żeby coś z tym zrobić. Zaklinanie w stylu "tylko nie myśl o zielonym słoniu" nie działa
        • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:29
          U nikogo nie działasmile
        • hanusinamama Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:37
          Pytanie co jest powiedziane...
          • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:03
            Przecież nikt nie pisze, żeby cokolwiek z tego mówić do dziecka.
            • wapaha Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 18.10.22, 10:47
              pade napisała:

              > Przecież nikt nie pisze, żeby cokolwiek z tego mówić do dziecka.
              >
              \
              wyżej napisałalś, że skoro rodzic TAK odczuwa to coś musi się dziać od dawna
              ( tym samym wzbudzając tymi słowami być może poczucie winy etc etc u tych, u których było zgoła inaczej)

              A skoro od dawna-to dziecku wcale nie trzeba mówić, by ono wiedziało i czuło
              I tu pytanie : co było pierwsze, jajko czy kura ?
              Czy rodzic żałujący i odbierające to dziecko eskalujące w swych zachowaniach "od dawna" ?
              Czy normalna rodzina, głupi wyskok dzieciaka i pojawienie się rodzica "żałującego" ?
              • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 18.10.22, 12:33
                wapaha napisała:

                > pade napisała:
                >
                > > Przecież nikt nie pisze, żeby cokolwiek z tego mówić do dziecka.
                > >
                > \
                > wyżej napisałalś, że skoro rodzic TAK odczuwa to coś musi się dziać od dawna
                > ( tym samym wzbudzając tymi słowami być może poczucie winy etc etc u tych, u kt
                > órych było zgoła inaczej)

                eee, że co? jakie poczucie winy?
                to jest tylko moja konstatacja
                nie przyszło mi do głowy, że można po jednym incydencie żałować bycia matką
                sądziłam, że te incydenty trwają już od jakiegoś czasu, są powtarzalne, bardzo trudne do przejścia i rodzą głównie bezsilność

                >
                > A skoro od dawna-to dziecku wcale nie trzeba mówić, by ono wiedziało i czuło
                > I tu pytanie : co było pierwsze, jajko czy kura ?

                Ani Ty tego nie wiesz, ani ja.

                > Czy rodzic żałujący i odbierające to dziecko eskalujące w swych zachowaniach "o
                > d dawna" ?
                > Czy normalna rodzina, głupi wyskok dzieciaka i pojawienie się rodzica "żałujące
                > go" ?
                • wapaha Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 18.10.22, 17:00
                  pade napisała:


                  >
                  > eee, że co? jakie poczucie winy?
                  > to jest tylko moja konstatacja - zabrzmiało jak imputacja


                  > nie przyszło mi do głowy, że można po jednym incydencie żałować bycia matką
                  > sądziłam, że te incydenty trwają już od jakiegoś czasu, są powtarzalne, bardzo
                  > trudne do przejścia i rodzą głównie bezsilność

                  autorka już napisała
                  nic się nie stało
                  nastolatek jest nastolatkiem
                  ( na co mama chyba nie była gotowa)



                  >
                  > Ani Ty tego nie wiesz, ani ja.

                  Ano właśnie, a kaliber słów ogromny

                  >
                  • pade Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 18.10.22, 18:41
                    To nie imputacja, tylko Twoja projekcja. Widzisz w moich słowach coś, czego nie ma.
    • 18lipcowa3 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 21:57
      Rozumiem cię.
    • szmytka1 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:09
      I ja i ja i ja! Ale akurat nie dziś, przedwczoraj był taki dzień 😆
      • grey_delphinum Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:16
        Doskonale Cię rozumiem. I w dodatku zupełnie świadomie i bez wyrzutów sumienia daję sobie prawo do takich negatywnych uczuć związanych z macierzyństwem.
      • berdebul Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:19
        Pogoda. Wyż, fala ciepła, niedawno pełnia wink
        • szmytka1 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:43
          Wilkołak? 🤔

          To co będzie z młodszym, on sie urodził ze szpiczastymi i owłosionymi uszami 😱
          • berdebul Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 23:42
            Rzucaj czekoladą i wycofuj się za drzwi pokoju. suspicious
            • szmytka1 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 14:03
              W sobotę miałam urodziny, dostalam taka duża czekoladę.. przechwycił i potajemnie żarł do oporu, na koniec przeżuł i pluł tą xzekoladą. Chyba jest przeżarty. Już po mnie.
              • berdebul Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 18:04
                Nastolatki jak anakondy, nakarmione spokojnie trawią wink
                • szmytka1 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 19:17
                  Mówiłam o tym małym ale o anakondzie dobre 😆😆😆
          • eliszka25 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 00:17
            Szpiczaste uszy to może elf?
            • heca7 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 04:35
              eliszka25 napisała:

              > Szpiczaste uszy to może elf?

              Niektóre trolle też mają szpiczaste uszy suspicious wink
              • szmytka1 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 14:01
                Mnie na myśl Tołdi z gumisiów przychodzi.
    • aqua48 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:14
      Tak, tak, a gdy już w końcu dorastają i wyprowadzają się na swoje to człowiek ma syndrom pustego gniazda. Gdzie się obejrzysz tam plecy z tyłu..
      • nicknachwile79 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:27
        Mój mi napisał, że już się wyprowadza, teraz, zaraz, tj zostaje u ojca, bo mu ojciec na więcej pozwala. Czasem mam ochotę mu przypomnieć, bo chyba ma Alzheimera, że tata przez ostatnie miesiące miał na niego wyrąbane.
        Nastolatki dziwne są.
    • panna.nasturcja Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:19
      Mam nadzieję, że Twoja córka nie ma żadnej możliwości by to przeczytać. I że jesteś tego pewna.
      • marinella Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 08:56
        Nie musi czytać na ematce - takie emocje dzieciaki czytają w lot i bez tekstu.
        • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:31
          Bosze rodzic to nie robót.
      • triss_merigold6 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:19
        Może bez przesady z tym spuszczaniem się nad trauma z powodu sporadycznego wkurzeniem rodzica.
        • panna.nasturcja Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:43
          Sorry, ale „spuszczanie się nad traumą” to nie jest język w jakim mam ochotę dyskutować.
          • grazyny Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 17:17
            Żebyś się przypadkiem nie zesrała.
            • kicifura Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 17:19
              Ale nie wolno tak brzydko mówić. Trzeba się zachowywać kulturalnie i gnoić ludzi w białych rękawiczkach pisząc z wyższością o ich chujowym rodzicielstwie wykorzystując chwilę słabości.
              • grazyny Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 17:50
                Przecież ona tak zawsze…Pretensjonalna i nadęta Damessa, która na forum otwiera gębę tylko po to, aby pouczyć, zganić, lub moralizować. Jest gorsza niż kobieta z północy.
    • malia Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:23
      No taki los, co zrobić, człowiek se urodzi, a potem się martwi i boi co z tego wyrośnie. Moja akurat przeszła w fazę spokoju, ale dwa lata temu dawała do wiwatu
    • melisananosferatu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:28
      Ech, trzymaj sie jakos. Chyba kazda mama ma takie dni i takie mysli.
      • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:02
        Nie każda i bardzo jestem zdziwiona, że jest was aż tyle.
        To straszne!
        Jak bardzo muszą być nieszczęśliwe wasze dzieci!
        • little_fish Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:09
          Dlaczego nieszczęśliwe? Każdy człowiek czasem ma czegoś dość. Czasem są to rzeczy powiązane z rodzicielstwem, ale niekoniecznie "z winy" dziecka. I dzieci nie muszą być od tego nieszczęśliwe...
          • mamtrzykotyidwato5 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:34
            Nie muszą, ale mogą.
            • 35wcieniu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:07
              Przecież pisałaś że muszą. tongue_out
        • gryzelda71 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 09:32
          Twoje szczesliwe?
        • melisananosferatu Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 10:05
          Bardzo sa nieszczesliwe. Przyslemy je tobie.
        • kicifura Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 17.10.22, 15:33
          mamtrzykotyidwato5 napisała:

          > Nie każda i bardzo jestem zdziwiona, że jest was aż tyle.
          > To straszne!
          > Jak bardzo muszą być nieszczęśliwe wasze dzieci

          No wiemy, wiemy że masz słodziaki i jesteś najlepszą matką w całej wsi. Ale czy musisz na ten temat pisać tyle postów?
    • alpepe Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:37
      Moja młodsza patrzy na mnie z nienawiścią pomieszaną z obrzydzeniem, ale mam wrażenie, że ona tak patrzy na wszystkich dorosłych, więc luz. W tym roku 15 lat big_grin A starszej powiedziałam ponad rok temu, że ją wydziedziczę big_grin.
    • bei Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:40
      Przytulam. Twoja córka po prostu uczy się ( i jeszcze nie umie) pokazywać swoich trudnych emocji. Jest w tym plus, że ma odwagę je pokazywać. Jeszcze trochę, i nawet ńie będziesz pamiętać, ze był taki dzień, w którym napisałaś ten post .
    • milva24 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 22:54
      Bywają takie dni, że człowiek ma dość, współczuję.
    • ga-ti Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 23:25
      Ktoś kiedyś porównał nastolatka do skorupiaka, który właśnie zrzucił skorupkę i jeszcze mu nowa nie wyrosła, i jest niczym nie osłonięty, wystawiony na wszelkie bodźce, wrażliwy ponad miarę. Niedługo nowa skorupa mu urośnie i będzie znów "nieczuły".
      Mam na stanie dwa egzemplarze, jeden już nieco wyrośnięty i jako tako wyciszony, drugi nastolatek z huśtawką nastrojów, ciągłym rollerkosterem. Czasem się zastanawiam, czy sam ze sobą się nie męczy, ja bym się umęczyła. I żeby było weselej to najmłodsze patrzy i obserwuje i też już zaczyna fochy strzelać.
      Nie jest łatwo, oj nie jest.
    • aniani7 Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 16.10.22, 23:49
      Też tak miałam, zastanawiałam się, co nie tak robiłam, ale pocieszę Cię, wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. Mogę bez przesady napisać, że jestem bardzo dumna z mojego dziecka, dlatego że wyrosla na fajnego człowieka.
      • igge Re: Dziś jak lily, tylko czekam... 19.10.22, 02:30
        Ja to samo, dumna jestem, oboje wyrośli na fajnych ludzi.
        Ale potrafią (z rzadka co prawda) skrytykować rodziców. smile
        I ciężko też bywało, bywa.

Pełna wersja