Potrzebne pocieszenie (?)

21.10.22, 00:50
Może ktos będzie kojarzyć mój wątek z początku października. Mój mąż alkoholik, od którego odeszłam, bo uznałam, że muszę o siebie i swoje życie zadbać, zamiast je marnować przy czynnym zaliczającym nawrót alkoholiku, jak się odgrażał, że wyjedzie do Niemiec, jak go zostawię, tak wyjechał.. Odgrażał się, pisałam na forum, że boję się, że to zrobi, ale brałam poprawkę, ze po to te słowa, żebym wróciła lub raczej w ogóle nie odchodziła. Ten jego krok to ''twoja wina, sama chciałas, tak masz, powinnas się cieszyć, że ci na do widzenia w ryj nie naplułem, bo należy ci się''. Poza tym on Polski nie lubił nigdy, Polaków też nie, Polska mu życie zniszczyła i wpędziła w alkohol i on nareszcie zacznie żyć i ułoży sobie życie.
Pytały niektóre osoby wtedy, czy mamy dzieci - nie mamy, bo kipisz byłby gorszy.

Nadzieje na poukładanie spraw, czyli leczenie męża i zejscie się, powinnam chyba porzucić
    • panna.nasturcja Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 00:56
      Justa, jeśli on nie chce się leczyć to dobrze, że wyjechał. Dystans fizyczny ułatwia odcięcie się psychiczne. A tego teraz potrzebujesz. I spokoju.
    • hrabina_niczyja Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 01:07
      Tak powinnaś porzucić. Wiem, że boli i masz poczucie, że nic dla niego nie znaczyłaś, ale to nie do końca tak. Wcześniej znaczyłaś pewnie dużo i kochał cie. Coś się popsuło z czasem i wyszło jak wyszło. Jednak dla własnego dobra podjęłaś słuszna decyzję i tego się trzymaj.
    • mandre_polo Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 06:39
      To nie Polska go wpędziła w alkohol tylko jego nieumiejętność radzenia sobie z trudnymi sytuacjami
      • justa801 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 09:25
        mandre_polo napisał(a):

        > To nie Polska go wpędziła w alkohol tylko jego nieumiejętność radzenia sobie z
        > trudnymi sytuacjami
        To była męża stala gadka od lat, chyba sam zaczął w to wierzyć. Cały czas narzekał na życie tutaj, a mieszkał w PL od małego dziecka, bo był kilkulatkiem, jak tu teściowie z nim przyjechali.
        • lumeria Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 21:45
          Popatrz jak wspaniale, ze zrobił cos dla siebie, dal sobie szanse na lepsze życie. Pozostaje tylko pomachać mu bon voyage i życzyć pomyślności na nowej drodze do szczescia.


    • primula.alpicola Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 06:52
      Ależ to świetna wiadomość, niech jedzie i nie wraca! Zyskasz dystans i swięty spokój.
      A co do tej "nadziei na zejście się", może powinnaś to przegadać z terapeutą od współuzależnień?
      • justa801 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 09:28
        Nadzieja na zejście się, bo wierzyłam, że jak dostanie kopa w tyłek, to się zbierze w sobie i pójdzie na terapię. I jeszcze coś tam będzie mogło być między nami. Teraz to jest na dobrej drodze, żeby polecieć w dół szybciej niż później, bo w to, że u siebie pójdzie się leczyć nie wierzę, a za tym idzie to, że może skończyć ale jako żul sad
        • primula.alpicola Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 09:44
          Wdpółczuję
        • hrabina_niczyja Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 11:19
          To skończy jako żul. Tak wybrał i tak będzie miał. Natomiast ty powinnaś zająć się sobą, bo zajmujesz się bardziej nim.
        • szarmszejk123 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 11:22
          Przykro mi, rozumiem, że się martwisz, ale na decyzje męża nie masz żadnego wpływu. Jest dorosły, zrobi co będzie chciał.
          • justa801 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 12:11
            Wiem o tym, ale psychicznie mnie ta wiadomość rozbiła, cały czas zależy mi na nim, on ma 40 lat dopiero, i co?
            Najgorsze, że ja wiem, że powinnam myśleć o sobie, bo i tak na jego poczynania wpływu mam okrągłe zero, ale nie potrafię tak po prostu jego z głowy wymazać.
            • szmytka1 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 12:53
              Rozdzielnosc majątkowa masz? Żeby nie narobił długów, po które wierzyciele przyjda do ciebie.
            • hrabina_niczyja Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 13:21
              Idź na terapię, bo facet zryl ci głowę. To, że w momencie rozpadu małżeństwa człowiekowi zależy na tym co odszedł i nadal kocha jest normalne. Nienormalne natomiast jest to, że nie martwisz się o siebie i swoje popsute życie, a o niego.
              • justa801 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 21:09
                A bo to nie da się ot tak zapomnieć. Mam się zachowywać, jakby się nic nie stało; wyjechał, no bywa, zdarza się, są większe (bo są) tragedie?
                Niech się zachleje?
                Z terapia, o czym napisałam kiedyś w wątku jednej z forumek, jakiejś anny, mam bardzo źle doświadczenia, bo relacja z terapeutą, która wyszła daleko poza to, co powinno terapeute z pacjentem łączyć, spiertoliła mi psychikę.
                Miałam iść, ale nie umiem się przemóc.
                • juztubylam Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 21:43
                  twójmąż też się "nie umie przemóc" do terapii, to może jedź za nim do niemiec będziecie tak sobie oboje żyli tak, żeby nic nie zmieniać.
                • lumeria Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 21:53
                  Moze terapia grupowa dla osób współuzależnionych, plus terapia z kobieta, która by cie wspierała w zdrowieniu.

                  Współuzależnienie to taka sama choroba jak i alkoholizm i to się leczy.

                  Maz dal Ci życiową szanse i syrenę pobudkową byś się od niego odczepiła i zajęła swoim leczeniem. Zamiast trwać we wczepieniu w niego, to zajmij sie sobą.

                  • justa801 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 22:31
                    Ja się pozbieram w końcu, tylko potrzebuje dłuższego czasu.
                    Bo ja wiem dobrze, że nie dam rady go zmusić do zmian, powrotu i leczenia jak sam nie zechce.
                    • lumeria Re: Potrzebne pocieszenie (?) 22.10.22, 13:39
                      Czy ty widzisz co robisz? Pol sekundy osobie i natychmiast znowu o nim.

                      Nie, nie potrzebujesz dłuższego czasu by sie w tym kisić, tylko szybko na terapie by zacząć cos robić juz teraz zaraz. I tak to zajmie jakiś okres, by kompletnie wyjść z zafiksowania na pijaku.
                • hrabina_niczyja Re: Potrzebne pocieszenie (?) 22.10.22, 00:24
                  Nie. Masz sie zachowywać, że się stało. TOBIE się stało, TOBIE rozwalił życie i małżeństwo. ON rozwalił. Nie martwisz się rozwodem? Nie martwisz się pieniędzmi, majątkiem? Gdzie będziesz mieszkać? Za to martwisz się, że on się zachleje.
        • m_incubo Re: Potrzebne pocieszenie (?) 22.10.22, 01:29
          Jesteś współuzależniona.
          Myśl o sobie, a nie trzęś się nad nim, bo prosisz się o kłopoty i to poważniejsze, niż mąż alkoholik.
          Troski o to, co on tam biedny będzie jadł i czy nie będzie leżał nawalony w rowie zostaw jemu, bo to jego sprawa.
      • m_incubo Re: Potrzebne pocieszenie (?) 22.10.22, 01:33
        No akurat wiadomość, że czynny alkoholik, z którym jeszcze nie jest rozwiedziona, wyjechał cholera wie gdzie i cholera wie, jakich długów może narobić, nawet przy sporej dozie optymizmu nie może być uznana za dobrą.
    • ichi51e Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 09:28
      Odeszłaś tak? Co konkretnie w tym ze wyjechał jest problemem? To miał być blef a pan z radością wskoczył?
      Idź na terapie współuzależnionych
    • aqua48 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 09:43
      A krzyż mu na drogę. Teraz musisz popracować nad sobą i swoim dobrostanem. Przepracuj porządnie swoje współuzależnienie, bo inaczej zaraz znajdziesz kolejnego misia - alkoholika i zwiążesz się z kolejnym odpadem atomowym..
      • justa801 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 10:34
        Mąż odpadem atomowym nie był, po prostu jest uzależniony. Ale przez siedem lat żył normalnie, nie pił w ogóle i układało się nam dobrze. Czyli dał radę kiedyś iść na terapię, ukończyć ją z powodzeniem i wyjść na prostą
        Wyjechał, a w takim razie szanse na to, że będzie kiedyś lepiej, maleją.
        • kk345 Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 11:03
          Czyli to odejście to miał być straszak, żeby się ogarnął... No cóż, nie zadziałało.
        • mandre_polo Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 11:19
          Alkoholikiem jest się całe życie. Potrzebował stałej opieki, terapii, grupy wsparcia
        • hrabina_niczyja Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 11:20
          I te 7 lat minęło i jest źle. Na terapię nie chce iść, wyjechał i nie chce z tobą ukladać czegokolwiek. To są fakty na teraz.
    • ta Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 13:07
      Wyjechał, żeby pić bez kontroli. Przyczyny jakie podaje to wymówki i próba obciążenia ciebie winą za ten stan rzeczy. Jego wybór.
      Nikt nie naprawi drugiego człowieka jeśli on sam tego nie chce.
      A mąż nie chce.

      Jak najszybciej rozdzielność majątkowa.
      Za coś trzeba pić, a pracować raczej nie będzie. Wejdzie w długi, które będziesz spłacać.

      Skup się na sobie. Wskazana terapia współuzależnienia.
    • cegehana Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 21:28
      Fajnie się ułożyło, myślę, że znacznie Ci to ułatwi dochodzenie do siebie, że mąż jest za granicą. Idź na terapię dla współuzależnienionych lub chociaż poszukaj takich forów czy artykułów w necie.
    • juztubylam Re: Potrzebne pocieszenie (?) 21.10.22, 21:40
      O mamuś... Znaczy nie odeszłaś tylko chciałaś dać mu nauczkę i postraszyć.. Teraz będziesz czekać kiedy wróci z Niemiec żeby kontrolować czy ma przerwę w piciu która usprawiedliwi szybki twoj powrót do niego..
      Weź zrób terapię współuzależnień, tak kontrolnie żeby zająć się swoimi problemami a nie faceta który woli pić niż trzeźwieć..
    • m_incubo Re: Potrzebne pocieszenie (?) 22.10.22, 01:25
      Pisałam ci, że dokładnie tak będzie i że ciekawe rzeczy od niego usłyszysz.
      I to nie raz, bo przedstawienie na pewno nie skończy się z jego wyjazdem, za chwilę znowu będzie płakał, błagał, by później znowu wyrzygać, że życie mu zmarnowałaś i zwykła @&# jesteś.
      Jest dorosły, niech robi co chce. Myśli o jakimkolwiek zejściu się niebawem porzuć całkowicie. Przede wszystkim zadbaj o stronę prawną rozstania, mam zresztą nadzieję, że już to zrobiłaś. Poradź się prawnika, zadbaj o samą siebie.
      Natomiast jeśli mogę coś sugerować, to nie przykładaj absolutnie żadnej wagi do słów alkoholika, niezależnie od tego, czy cię tymi słowami błaga o przebaczenie, czy miesza z błotem.
Pełna wersja