justa801
21.10.22, 00:50
Może ktos będzie kojarzyć mój wątek z początku października. Mój mąż alkoholik, od którego odeszłam, bo uznałam, że muszę o siebie i swoje życie zadbać, zamiast je marnować przy czynnym zaliczającym nawrót alkoholiku, jak się odgrażał, że wyjedzie do Niemiec, jak go zostawię, tak wyjechał.. Odgrażał się, pisałam na forum, że boję się, że to zrobi, ale brałam poprawkę, ze po to te słowa, żebym wróciła lub raczej w ogóle nie odchodziła. Ten jego krok to ''twoja wina, sama chciałas, tak masz, powinnas się cieszyć, że ci na do widzenia w ryj nie naplułem, bo należy ci się''. Poza tym on Polski nie lubił nigdy, Polaków też nie, Polska mu życie zniszczyła i wpędziła w alkohol i on nareszcie zacznie żyć i ułoży sobie życie.
Pytały niektóre osoby wtedy, czy mamy dzieci - nie mamy, bo kipisz byłby gorszy.
Nadzieje na poukładanie spraw, czyli leczenie męża i zejscie się, powinnam chyba porzucić