Dodaj do ulubionych

Dylemat pogrzebowy- co robi ematka

03.11.22, 02:54
Dziewczyny, co zrobiłybyście w takiej sytuacji- od wielu lat jestem bardzo mocno skonfliktowana z bratem swojej matki. Od kilku relacje są zerowe, bo zwyczajnie unikam przyjeżdżania do domu rodzinnego kiedy on tam jest. Oczywiście, że nie dostał zaproszenia na mój ślub czy nie miał okazji poznać mojego dziecka. Powiedzieć, że człowieka nie lubię i nie toleruję jego towarzystwa to jak nic nie powiedzieć.
Jednocześnie jest to człowiek z którym bardzo związana jest moja matka- ona ma trochę nieodciętą pępowinę od rodziny więc spokojnie znosiła nawet jego wredny charakter, choć wiem, że jej przeszkadzał (a pisząc wredny mam na myśli że nie raz leciały tam wyzwiska czy często komunikował się krzykiem a ona nie zawsze uważała że trzeba się sprzeciwić) i nie rozumie, że ja nie mogę tego akceptować jak ona "no bo on tak ma, ale przecież jak przychodzi co do czego to jest dobry".I tak wiem, że ta relacja nie była normalna.
Teraz wujek zmarł. Ja w związku z tą śmiercią nie czuję nic. To znaczy nie cieszę się, nie czuję ulgi ani smutku, nie jest mi przykro. No jakby mi ktoś powiedział, że zmarł stryjeczny wujek dawnego sąsiada.
Tylko, że zbliża się pogrzeb. Mama co oczywiste cierpi po stracie brata. A że nie potrafi zrozumieć naszych relacji, nie rozumie, że ja w tej uroczystości nie mam zamiaru brać udziału. Plus dla niej zawsze ważne były pozory relacji więc pojawia się u niej "jakby wyglądało gdybym nie przyszła".
Wiem, że moje niepojawienie się przysporzy jej dodatkowego bólu. Z jednej strony żal mi jej i chciałabym ją wesprzeć choćby nie tworząc dodatkowego cierpienia. Z drugiej mnie w związku, że do wujka czuję delikatnie to ujmując niechęć skręca na myśl, że miałabym iść na jego pogrzeb, bo ja wcale nie chcę oddawać mu hołdu czy żegnać.
Do tej pory jeśli szłam na czyjś pogrzeb, to albo osoby którą chciałam pożegnać, albo osoby z którą nie byłam związana ale była bliska komuś innemu, a ze mną nie była skonfliktowana więc to wsparcie łatwo było mi okazywać.
I teraz mój dylemat- iść dla matki czy nie iść bo wujek? Czego nie zrobię z którejś strony będzie trochę przykro, że nie zrobiłam inaczej.
Mąż radzi zostać w domu, ale mówi że rozumie dylemat. A co radzi ematka?
Obserwuj wątek
    • princesswhitewolf Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 03:00
      >Jednocześnie jest to człowiek z którym bardzo związana jest moja matka- ona ma trochę nieodciętą pępowinę od rodziny

      A ty jak rozumiem masz odcieta pepowine od swojej rodziny i swojej matki? 🤣🤦


      >Do tej pory jeśli szłam na czyjś pogrzeb, to albo osoby którą chciałam pożegnać, albo osoby z którą nie byłam związana ale była bliska komuś innemu, a ze mną nie była skonfliktowana

      Mowisz, ze skonfliktowanie z ludzmi to czestsze u Ciebie?

      >Mąż radzi zostać w domu, ale mówi że rozumie dylemat. A co radzi ematka?

      Odciac pepowine od meza? Maz to nie caly swiat?
      • kaki11 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 03:20
        princesswhitewolf napisała:

        >
        > >Mąż radzi zostać w domu, ale mówi że rozumie dylemat. A co radzi ematka?
        >
        > Odciac pepowine od meza? Maz to nie caly swiat?

        Jejku co to za komentarz?. Jak ktoś ma jakiś dylemat czy problem na który samemu ciężko sobie odpowiedzieć, to chyba logiczne, że radzi się najbliższych. Podzielenie się z mężem wątpliwościami i wysłuchanie co radzi ma się ni jak do pępowiny u niego.
        • princesswhitewolf Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:37
          Twoj komentarz matki o pepowinie jest idiotyczny. To jest jej rodzina tak samo jak ona jest twoja rodzina i twoj maz. Wszystkie powiazania rodzinne i gdy maja dla kogos znaczenie nazywasz pepowina?

          Pojscie przez matke na pogrzeb ma sie ninjak do pepowniny.
          • kaki11 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 12:41
            Co?
            Ja w ogóle nic o pępowinie i matce nie pisałam. Ani słowem.
            To Ty za to nie widzisz różnicy między tym, że autorka pisze że jej matka tak bardzo była przywiązana do swojej rodziny (nieodcięta pępowina), że zgadzała się na chamskie i wulgarne traktowanie, bo brat i bo przecież nie taki zły, a tym, że sama autorka mając jakiś dylemat który się jej rodzi idzie z tym do męża, mówi mu o swoich odczuciach a on, zapewne dobrze ja znając i mogąc jakoś ocenić jej reakcje wyraża swoje zdanie.
      • banicazarbuzem Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:58
        Hm, ja chodzę na pogrzeby dla rodziny zmarłego a nie dla samego zmarłego.
        Bo jemu w czym pomogę? On i tak nie wie czy byłam.
        Jak mam potrzebę być z pogrążona w żałobie rodziną to idę na pogrzeb
        • iwles Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 12:02
          "Hm, ja chodzę na pogrzeby dla rodziny zmarłego a nie dla samego zmarłego."


          A ja chodzę na pogrzeby dla siebie, dla swoich uczuć.
      • hanusinamama Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 12:32
        Zdecydowanie ci szkodzi ta mąka pod podłogą.
      • anorektycznazdzira Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 19:49
        komentarz denny
    • panna.nasturcja Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 03:04
      Posłuchaj męża.
      Nie poszłam na pogrzeb ojczyma. Jeśli komuś się to nie podobało to jego problem, nie mój.
      • rosapulchra-0 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:36
        Też nie poszłam na pogrzeb swojego ojczyma. A mojej matce powiedziałam, że on za krótko żył po wylewie częściowo sparaliżowany, bo nie zdążył odkupić wszystkich moich tylko krzywd, które mi zrobił, nie wspominając o tym jak ją traktował i jego własną córkę.
        • panna.nasturcja Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 04.11.22, 02:45
          Ludzie tyle nie żyją żeby mój ojczym zdołał odkupić, sam czas to za mało.
          • rosapulchra-0 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 04.11.22, 07:12
            Niestety. Mój ojczym zmarł niespełna dwa lata po wylewie.
    • minerallna Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 03:04
      Iść do domu matki, wspomóc ją. Na pogrzeb nie. Może są jakieś dzieci do opieki, to łatwa wymówka.
      • princesswhitewolf Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:40
        Dokladnie
    • kaki11 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 03:16
      Na pogrzeb kogoś z kim mam takie relacje (mam taką osobę w rodzinie) iść nie zamierzam. Dosłownie jak napisałaś - skręcało by mnie na samą myśl.
      Do matki bym zadzwoniła, spytała czy nie potrzebuje jakiejś pomocy, może przyjechała na noc po pogrzebie jeśli by tego chciała, pomogła jej z jakimś formalnościami jeśli to ona załatwia pogrzeb (bo nie wiemy czy wujek miał jakąś inną rodzinę- żonę, dziecko?) czy coś podobnego ale nie zjawiła bym się na mszy i na cmentarzu. Myślę, że bym nie potrafiła
    • grazbed Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 05:25
      Wesprzyj matkę telefonem, rozmową. Wytlumacz, ze idąc na pogrzeb robilłabys wbrew swoim odczuciom. Na pogrzeb nie musisz iść. Choć ja bym jednak poszla. Wujkowi juz wszystko jedno a dla matki zrobiłbym to.
      • bei Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:10
        Ja również zrobiłabym to dla mamy.
    • mama_duzych_dzieci Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 05:31
      Nie idź, patrz co czujesz Ty. Do mamy pojechać po, posiedzieć, przytulić.
    • kamin Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 05:38
      Skoro w związku ze śmiercią wujka nie czujesz nic, a mamę kochasz to idź wesprzeć mamę.
      • iwoniaw Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 06:47
        kamin napisał(a):

        > Skoro w związku ze śmiercią wujka nie czujesz nic, a mamę kochasz to idź wesprz
        > eć mamę.

        Ta rada wydaje mi się najlepsza - wujka już i tak nie ma i ani go ucieszysz ani zasmucisz. Pozostaje kwestia, co chcesz okazać matce. Jesli uwazasz, że twoja obecność bylaby ważnym wsparciem, a chcialabys jej to wsparcie dać, to idź.
        • raczek47 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:20
          Iść na pogrzeb człowieka,którego się nienawidziło całe życie? Chyba tylko z butelką szampana🙂
          Po co i na co ? Miałaś zasady,że go unikasz,nie wpuściłaś go do swojego życia a teraz idziesz na ostatnie pożegnanie? Weź się zastanów,jak to wygląda.
          Skoro twoja matka akceptowała to,że zerwałaś kontakt z jej ukochanym bratem, nie poznal jej wnuków,nie byl na twoim ślubie, to przeżyje i to,że nie będziesz na jego pogrzebie.
          • chococaffe Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:27
            Weź się zastanów,jak to wygląda.

            to chyba akurat najmniejszy problemwink

            i chyba raczej nie chodzi o pożegnanie (chociaż "tak to wygląda") tylko wsparcie dla bliskiej osoby
          • emateczka Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:30
            A to pójście na pogrzeb automatu oznacza, że te osobę się kochało i bardzo się za nią tęskni? No bez przesady...
            Jeśli watkodajka czuje, że nie da rady sprzeciwić się mamie, niech idzie na pogrzeb żeby wesprzeć mamę właśnie, a nie "oddawać hold" wujkowi.
            Z drugiej strony, raczej wiadomo, że pójdzie nie mamę wspierać, a raczej się ugnie pod presją "no jak to, do wujka nie pójdziesz".
            Ja bym nie szła, ale ja od dawna jestem zaimpregnowana na takie teksty. U mnie w rodzinie ważne było/jest, co ludzie powiedzą, wiec musiałam się nauczyć stawiac granice, jeśli nie chciałam żyć pod dyktando ciotek Bukietowych.
          • kamin Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:47
            Byłam na pogrzebie znienawidzonej teściowej.
            Nie po to, żeby okazać jej szacunek (WTF?), a po to, żeby sobie w głowie fomkąć pewne sprawy.
          • iwoniaw Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 10:02
            raczek47 napisała:

            > Iść na pogrzeb człowieka,którego się nienawidziło całe życie? Chyba tylko z bu
            > telką szampana🙂
            > Po co i na co ? Miałaś zasady,że go unikasz,nie wpuściłaś go do swojego życia a
            > teraz idziesz na ostatnie pożegnanie? Weź się zastanów,jak to wygląda.

            No rzeczywiscie, "jak to wygląda" najwazniejsze 🤣 Chyba wyraźnie napisalam, że JEŚLI autorka chce wspierać MATKĘ w ten sposób, to nie powinna w ogóle rozkminiac innych aspektów, tylko iść dla matki?


            > Skoro twoja matka akceptowała to,że zerwałaś kontakt z jej ukochanym bratem, ni
            > e poznal jej wnuków,nie byl na twoim ślubie, to przeżyje i to,że nie będziesz n
            > a jego pogrzebie.


            Omg, wiadomo, że cokolwiek autorka zrobi, to niebo nie spadnie jej na glowę i matka też będzie musiała z tym żyć. Pytanie, co będzie dobre dla autorki, z czym sie lepiej poczuje, czy chce wspierac matkę w żalobie, czy czuje niemiłą presję a wręcz szantaż. O tym piszą dziewczyny doradzajace w tym wątku przecież. Pójście lub nie na ten pogrzeb nie ma juz nic wspólnego z relacją z wujem, za to bardzo dużo z relacją z matką - i teraz i na przyszłość. Może czas pewne sprawy zamknąć albo wyjaśnic sobie do końca?
            • miarka1010 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 10:55
              Wiecie co, tu nie chodzi o kwestie presji/szantażu. Na te musiałam się uodpornić przez lata powtarzania, że nie wujek (o zgrozo chrzestny!) nie będzie na moim ślubie, że nie przyjadę na śniadanie Wielkanocne czy nie odwiedzę w wakacje skoro akurat jest tam ten człowiek.Umiem stawiać granice w takich kwestiach.
              Tu chodzi tylko o to, że wiem że będzie jej przykro i że łatwiej byłoby jej to znieść
              a) mając mnie blisko tego dnia
              b) nie mając powodu odpowiadać na pytania "A Magda na pogrzebie nie była"?
              Akurat nie rozumiem relacji jakie tworzyła mama z rodziną ale ja sama mam z nią względnie dobre więc pojawia się we mnie chęć takiej pomocy jej. Z drugiej strony pojawia się ten mój wewnętrzny sprzeciw do bycia na tym pogrzebie czy czymkolwiek związanym z wujkiem.
              Dlatego ten wątek, bo chciałam zobaczyć jak na to patrzą postronne osoby.
              • lauren6 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:01
                Skoro wuj nie był zaproszony na Twój ślub, nie spędzaliście razem świąt itd to raczej nikt nie będzie zadawał głupich pytań o Twoją nieobecność.

                Przemyśl terapię, bo Twoje relacje z matką nie są zdrowe.
              • iwles Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:01

                Musisz sobie sama odpowiedzieć, co ty będziesz czuła na pogrzebie. Czy będzie ci zupełnie obojętnie, czy jednak wrócą wszystkie złe uczucia, o których zapomniałaś, wyparłaś, przebolałaś.
                I jeśli istnieje choć cień, że JA taki pogrzeb potem bym odchorowała (psychicznie, a może nawet fizycznie), to bym nie poszła.
                Jeśli jednak umiałabym się tak mocno uodpornić, że spłynęło by to po mnie, jak po kaczce, to mogłabym - dla mamy - pójść.
              • 152kk Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:19
                Ja bym się kierowała tylko tym co piszesz w a): "wiem że będzie jej przykro i że łatwiej byłoby jej to znieść mając mnie blisko tego dnia" czyli chęcią wsparcia matki.
                O ile oczywiście jesteś w stanie tam pójść bez uszczerbku psychicznego dla siebie (jak rozumiem wuj nie czynił ci jakiejś poważnej krzywdy, którą matka tolerowała, tylko po prostu się nie lubiliście m.in. bo źle traktował matkę - tak?)
                Kwestią pytań obcych osób bym się nie przejmowała (no chyba że matka się strasznie przejmuje - to ew. pod kątem a)
                • miarka1010 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:30
                  Bardziej dlatego, że źle traktował mnie. Nie rozumiałam dlaczego matka pozwala sobie na podobne traktowanie, ale powodem mojej niechęci nie było to jak traktował ją a że podobnie traktował mnie.
                  A co do poważnej krzywdy- to była taka trudna relacja - chamstwo, brak szacunku itd. Trochę konkretnych spraw wynikających z tego, że to gnojek nie mający szacunku do innych ale nie tak jak pojawia się gdzieś w przypuszczeniach że gwałt albo bicie.
                  • annaboleyn Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:37
                    No tak właśnie sądziłam. Nie to, żebym umniejszała, spotykanie się z chamskim, awanturującym się krewnym to nic miłego i dobrze, że tego unikałaś. Reakcja adekwatna do sytuacji. I tym bardziej zrozumiały dylemat.
                  • 152kk Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 12:01
                    Ok, nie napisałaś tego wprost w pierwszym poście, że ciebie też źle traktował.
                    W takim razie zrób tak, żebyś ty się z tym dobrze czuła. Uczucia Twojej mamy nie są ważniejsze od Twoich, więc jeśli udział w pogrzebie budzi w tobie wielką niechęć - to nie idź.
                    Ale jeśli jesteś w stanie być ponad to i dobrze się poczujesz jak wesprzesz mamę - to pójdź, oczywiście nie dla wrednego wuja, czy dla gawiedzi, tylko dla mamy.
                    Ja nie byłam nigdy w identycznej sytuacji (w sumie nie ma osób które był nienawidziła bo mnie skrzywdziły), więc mogę sobie tylko wyobrażać, co czujesz. Ja bym poszła, gdyby mąż mojej przyjaciółki umarł, a ona by mnie o to poprosiła (mimo że nie cierpię tego faceta, ale jednak dlatego, jak traktuje ją, a nie mnie)
                    • annaboleyn Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 12:22
                      152kk napisała:

                      .
                      > W takim razie zrób tak, żebyś ty się z tym dobrze czuła. Uczucia Twojej mamy ni
                      > e są ważniejsze od Twoich, więc jeśli udział w pogrzebie budzi w tobie wielką n
                      > iechęć - to nie idź.
                      > Ale jeśli jesteś w stanie być ponad to i dobrze się poczujesz jak wesprzesz mam
                      > ę - to pójdź, oczywiście nie dla wrednego wuja, czy dla gawiedzi, tylko dla mam
                      > y.
                      > Ja nie byłam nigdy w identycznej sytuacji (w sumie nie ma osób które był nienaw
                      > idziła bo mnie skrzywdziły), więc mogę sobie tylko wyobrażać, co czujesz. Ja by
                      > m poszła, gdyby mąż mojej przyjaciółki umarł, a ona by mnie o to poprosiła (mim
                      > o że nie cierpię tego faceta, ale jednak dlatego, jak traktuje ją, a nie mnie)

                      Mogę się tylko podpisac.
    • chococaffe Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:26
      Jeżeli matka byłaby mi bliska a zależałoby jej na mojej obecnosci - pojechałabym.

      Ale dla mnie obecność na pogrzebie nie jest dowodem na szacunek dla zmarłej osoby i generalnie miałabym gdzieś co ludzie powiedzą.

      Nie pojechałabym gdybym miała jakieś przeszkody organizacyjne albo np miała żal do matki, że mnie nie broniła przed wujkiem. Ale jeżeli matka ok, jest ci bliska, to dlaczego nie?
    • livia.kalina Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:32
      Ja bym poszła dla mamy. Z drugiej strony moja mama nigdy by ode mnie nie wymagała obecności na pogrzebie osoby, z którą miałam takie przejścia. Ale bym poszła dla mamy, wujkowi i tak to obojętne.


      Na pogrzebie stalabym z boku bez żadnego zaangażowania emocjonalnego w ceremonię, za to w gotowości by wesprzeć mamę.
      • annaboleyn Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:55
        No właśnie, to przecież nie jest tak, że wujek w zaswiatach zachichocze z zatysfakcją "aaa, przyszła, wyszło na moje, ahaha".
    • pepsi.only Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:34

      Będąc na twoim miejscu nie, nie poszłabym na pogrzeb.
      I nawet nie miałabym dylematu.
      Tylko że ja mam odciętą pępowinę...
      • princesswhitewolf Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:39
        Odciecie pepowiny nie jest synonimem braku przywiazania do rodziny albo asertywnosci.
        • lauren6 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:43
          W tym wypadku pójście na pogrzeb będzie objawem braku asertywności.
          • 152kk Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:22
            Wcale nie. Asertywność to podejmowanie samodzielne decyzji. Wewnątrzsterowność. Czyli istotne są POWODY dla których coś robimy, a nie co konkretnie robimy. Jeśli wątkodajka pójdzie z troski o matkę - bo uzna że sama tak chce ją wesprzeć - to jest asertywne. Jeśli pójdzie - bo co ludzie powiedzą albo bo matka histeryzuje (ale sama wewnętrznie nie będzie czuła potrzeby wspierania w ten sposób matki) - to nie będzie asertywne.
    • kpinkaa Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:41
      Na pogrzeb idziemy raczej dla tych, którzy zostali. Dwa miesiące temu zmarł mój wujek, mój chrzestny, pijak i agresor we własnym domu. Zmienił życie ciotki w piekło. A my poszliśmy z na pogrzeb, nie z miłości do zmarłego, tylko żeby ciotce okazać wsparcie. Na Twoim miejscu poszłabym tam dla Mamy, bo tak to w rodzinie jest, że w trudnych chwilach trzeba komuś podać chusteczkę smile jeśli z Mamą masz normalne zdrowe relacje, to bądź z nią, gdy przeżywa śmierć brata, nie musisz udawać żalu po nim.
    • mgla_jedwabna Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:44
      Mąż ma rację. A ty jako osoba całe życie skonfliktowana z wujkiem raczej nie byłabyś wsparciem i tak.
    • nangaparbat3 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:45
      Poszłabym. Mama żyje, czuje, to dla niej ważne - dla niej bym poszła.
      Ale zaraz - najpierw myślałam, że wujka już ani ziębi, ani grzeje czy będziesz - jednak kto wie> Może Cię zobaczy i ze złości będzie się w grobie/trumnie przewracał - idź wujkowi na złość.

      Sama byłam raz na pogrzebie osoby, której szczerze nienawidziłam, która zrobiła mi wiele złego. Na pogrzebie oczywiście przemówienia, i oczywiście wychwalano pod niebiosa, zwłaszcza głęboko etyczną postawę tej osoby. To było bardzo ciekawe doświadczenie i ani przez chwilę nie żałowałam, że poszłam.
    • iwles Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 07:55

      Mama oczekuje od ciebie wsparcia, bo świat jej się zawalił?
      Czy potrzebuje twojej obecności, bo "co ludzie powiedzą"?
      Chyba tak bym rozpatrywała i jeśli to chodzi o grę pozorów, to bym nie poszła.
      • miarka1010 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:03
        Chyba jedno i drugie. Wiem, że to była dla niej teraz jedna z najbliższych osób i to takie "świat się zawalił".Aa z drugiej dla niej te pozory zawsze były ważne. Na etapie na którym odcinałam te kontakty i kiedy mówiłam o powodach tego konfliktu zapytana o kogoś z rodziny zawsze miała coś w stylu "ale to nie wypada", podobnie nie wypada nie zaprosić na ślub i nie przyjść na pogrzeb. A że otoczenie rodzinno towarzyskie jest jakie jest, to będzie (może tylko trochę w jej głowie) powód do plotek i komentarzy.
        • nangaparbat3 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 18:27
          Myślę, że oduczanie mamy od "co ludzie powiedzą" dobrze by było zacząć od jakichś sytuacji neutralnych, a nie, jak jej się "świat zawalił".
          • iwles Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 04.11.22, 10:52
            nangaparbat3 napisała:

            > Myślę, że oduczanie mamy od "co ludzie powiedzą" dobrze by było zacząć od jakichś sytuacji neutralnych, a nie, jak jej się "świat zawalił".


            Myślę, że oduczanie zaczęło się co najmniej od ślubu. Jak widać z efektem zerowym.

    • kanna Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:30
      Oczywiście idzie na pogrzeb, żeby wesprzeć matkę.

      Ma pogrzeb chodzi się z dwóch powodów:
      - Żeby wesprzeć innych, dla których zmarły był ważny;
      - Lub żeby domknąć relację z tym zmarłym.

      Pomijam powody towarzyskie.

      Bywałam wiele razy na pogrzebach kompletni obcych mi osób - bo moja obecność była ważna dla kogoś z rodziny zmarłego.

      Pogrzeb jest dla tych, co zostają. Zmarły ma to już w nosie.
    • majenkir Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:37
      Poszłabym dla mamy.
      • pepsi.only Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 10:31
        majenkir, napisałam kilka słów na pocztę gazetową, daj znać, czy pasuje ci smile
    • szare_kolory Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:45
      Dylemat rozumiem, mam matkę z podobnym podejściem. Jeśli czujesz, że nie powinnaś iść na pogrzeb, to nie idziesz i kropka. Matka będzie Ci truć, ale może pora wreszcie zacząć przyzwyczajać ją, że jesteś dorosła i podejmujesz własne decyzje. Proces dojrzewania naszych rodziców jest trudny, ale do przeżycia. Z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych.
      • 152kk Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:46
        Z jednej strony uważasz, że należy "przyzwyczajać ją [matkę], że jesteś dorosła i podejmujesz własne decyzje. ", a z drugiej "Proces dojrzewania naszych rodziców jest trudny, ale do przeżycia". Czy nie można po prostu zaakceptować, że każdy jest dorosły i podejmuje swoje decyzje? I sam może samodzielnie i niezależnie kształtować swoje relacje z innymi (czyli - córka z wujem, matka ze swoim bratem). Po co rodziców wychowywać (o ile to w ogóle może przynieść jakieś efekty)? No chyba, że przez "proces dojrzewania rodziców" rozumiesz ściśle ich akceptację dla dorosłości dzieci, a nie podejmowanie przez dzieci wysiłków, żeby zmienić sposób myślenia, postrzegania różnych spraw i postępowanie rodziców.
        • szare_kolory Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 13:13
          152kk napisała:

          > No chyba, że przez "proces dojrzewania rodziców" rozumiesz ściśle ich akceptację dla dorosłości dzieci, a nie podejmowanie przez dzieci wysiłków, żeby zmienić sposób myślenia, postrzegania różnych spraw i postępowanie rodziców.

          No otóż właśnie. Są rodzice dorosłych dzieci, którzy pod pozorem dobrych chęci, troski itp. dążą do sprawowania kontroli nad całym życiem dzieci. Tworzą się psychiczne smycze, zależności i system wywierania aksamitnej presji (właśnie w tym stylu: "co ludzie powiedzą", "nie wyobrażam sobie, żeby Cię nie było" itp). Jeśli matka jest w stanie fizycznie poradzić sobie z pogrzebem (nie potrzebuje ramienia, na którym musi się oprzeć, utrzymać równowagę itp) to w tej sytuacji, szanując odrębność swojej cóki powinna przyjąć jej decyzję do wiadomości, a nie "urabiać" ją. Tylko tyle i aż tyle. A jasne, asertywne (czasem kategoryczne) komunikaty dla rodziców, w których zawierasz informację, że owszem, szanujesz ich zdanie, ale decyzje podejmujesz sam może być dla nich korzystne. I tutaj wcale nie kpię, chodzi mi o to, że oni sami załapią wreszcie, że mają własne życie i nie potrzebują wcale żyć życiem swoich dzieci. Skomplikowane sprawy.
    • jehanette Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:46
      Współczuję dylematu. Ja bym chyba poszła dla matki, wg mnie na pogrzeb idzie się raczej dla żywych niż dla zmarłego, bo temu już wszystko jedno.
    • 7katipo Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:46
      Ja bym poszła. Dla matki.
      Ale ja dla mojej matki jestem w stanie zrobić naprawdę wiele.
    • tol8 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:47
      To nie hołd czy żegnanie.
      Idź jako wsparcie matki po prostu
    • ichi51e Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:51
      nie idz. ale wiesz na pogrzebach masa ludzi nie żegna i nie oddaje hołdu tylko czuje satysfakcje.
      • chococaffe Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:01
        big_grin
    • annaboleyn Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 08:52
      Wiesz co, ja bym poszła pobyć z Mamą po prostu. Na pewno jest jej ciężko i potrzebuje wsparcia. Nawet jeżeli te relacje z bratem nie były idealne - ba, zwłaszcza wtedy, bo jak odchodzi ktoś bliski, z kim sie nie miało różowo, to jest jeszcze trudniej, tylko inaczej.
      Ja bym nawet na ten pogrzeb poszła, w sensie nie na pogrzeb, tylko być przy mamie. NIkt tam nie będzie oczekiwał, że się będziesz słaniać z rozpaczy czy szlochać nad trumną nielubianego krewnego. Możesz go źle wspominać, a najlepiej zapomnieć. Ale przy mamie bądź.
      • gajmal Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:01
        Ja też by poszła po to by być z mamą. Tylko tyle i aż tyle.
      • lauren6 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:06
        > Nawet jeżeli te relacje z bratem nie były idealne - ba, zwłaszcza wtedy, bo jak odchodzi ktoś bliski, z kim sie nie miało różowo, to jest jeszcze trudniej, tylko inaczej.

        Widzę, że dużo do powiedzenia mają osoby, które nigdy nie były w takiej sytuacji.

        Pójście na ten pogrzeb to jest brak poszanowania do własnego zdrowia psychicznego. To nie jest "nic". Może tobie się wydaje, że to takie grzeczne będzie potowarzyszyć mamie, ale dla autorki może zakończyć to się traumą.
        • annaboleyn Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:11
          1. Nie masz pojęcia, w jakiej sytuacji byłam.
          2. Autorka pyta: "co radzi ematka", nie: "co radzi lauren6, reszta proszę milczeć, ew. przytaknąć temu, co pisze lauren6".
          3. Może mnie się wydaje, może Tobie, a może są w lesie.
          • lauren6 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:41
            Widzę, że dulszczyzna ma się świetnie na forum.

            Mam prawo napisać, że warto w pierwszej kolejności zadbać o swój własny dobrostan psychiczny, a w drugiej kolejności się martwić co inni powiedzą.
            • annaboleyn Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:47
              Oczywiście, masz.
              A ja mam prawo odpowiedzieć autorce wątku na jej pytanie - zgodnie z tym, co myślę, a Tobie - że nie masz pojęcia, w jakiej sytuacji byłam smile Bo nie masz, a autorka pyta nas o zdanie. Twój osobisty problem z tą konkretną sytuacją tego nie zmieni.
              • annaboleyn Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:51
                Aha i jeszcze jeden błąd w założeniu, czy też interpretacji, wszystko jedno, zrobiłaś.
                "Może tobie się wydaje że to takie grzeczne" - mylisz się, nie wydaje mi się to grzeczne. Precyzując - w ogóle nie rozważam tej sytuacji pod kątem dobrych manier i uprzejmego zachowania. Natomiast u Ciebie aż w dwóch komentarzach pojawia się motyw "grzeczności" i "co ludzie powiedzą". Może dla Ciebie jest to ważne. Dla mnie, w tej opisanej sytuacji - nie.
            • pyza-wedrowniczka Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 10:41
              Z jednej strony tak. Ale też warto się zastanowić, czy nie chcemy zadbać o dobrostan psychiczny mamy. I czy ja bardziej ucierpię idąc na pogrzeb, czy mama jak zostanie sama w tej sytuacji.
        • chococaffe Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:59
          Jeżeli to miałaby być aż trauma, to oczywiście nie poszłabym. Ale ja raczej poczułabym ulgę, że zmarł ktoś kto krzywdził osobę mi bliska. Wtedy już z górki. Wspomniałaś też pedofilię. Cóż, wtedy dla mnie to pytanie bez racji bytu - nie uważałabym matki, którą chroniła pedofila za osobę bliską, nie miałabym kontaktu, itd
          Ale rozumiem, że ten motyw tylko dla podkręcenia argumentu
          • annaboleyn Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 10:42
            Trochę tego nie rozumiem. Dziewczyna wyraźnie napisała - wujek był wredny, wybuchowy, krzykliwy. Nie życzyła sobie i nie tolerowała jego towarzystwa. Tak bywa. Skąd interpretacje o krzywdzie, wyrządzonym świństwie, pedofilii? Zwyczajnie, nie lubiła dziada, niecześć jego pamięci, nara.
            Po raz setny - uczestnictwo w pogrzebie NIE OZNACZA oddania hołdu czy podkreślenia sympatii dla zmarłego. Takim hołdem i okazaniem żalu będą kwiaty, strój, smutek, łzy, zaduma nad grobem, nie wiem, modlitwa. Miłe słowa o zmarłym przed i po, szczere wyrazy smutku, że umarł.
            Jak komuś współczujesz śmierci brata, to nie znaczy, że tego brara lubiłaś i szanowałaś.
            • lauren6 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 10:52
              "Powiedzieć, że człowieka nie lubię i nie toleruję jego towarzystwa to jak nic nie powiedzieć."

              "do wujka czuję delikatnie to ujmując niechęć skręca na myśl, że miałabym iść na jego pogrzeb, bo ja wcale nie chcę oddawać mu hołdu czy żegnać."

              Ja jednak interpretuję te słowa autorki jako coś więcej niż zwykłe nielubienie. Autorka nie musi się nam zwierzać z krzywd, jakich doznała ze strony wujka. Wystarczy informacja, że całkowicie zerwała kontakty i nie chce iść na ten pogrzeb. Ma do tego prawo.
              • annaboleyn Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:07
                Zgadza się, to coś więcej, niż zwykłe nielubienie. To żywiołowa niechęć, brak tolerancji dla jego towarzystwa i BARDZO nielubienie. Still - nie czuję się uprawniona do szukania w tej historii więcej, niz nam autorka napisała.
                Napisała również, że ma dylemat. Gdyby napisała: "nie chcę iść na pogrzeb i nie ma opcji, żebym poszła, co o tym myślicie", to bym jej napisała "No jak nie chcesz, to nie idziesz, wszystko." Ona pyta, co byś zrobiła Ty czy ja i obie jej odpowiadamy NA TO PYTANie. Tyle, że Ty pozwoliłaś sobie dołożyć "nigdy nie byłaś w takiej sytuacji" co jest kolejną, bardzo grubą nadinterpretacją.
              • 152kk Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 11:55
                Ale "niezwykłe nielubienie" to właśnie może być żywiołowa niechęć, ale niekoniecznie wywołana jakąś traumą czy krzywda doznaną przez autorkę.
                Autorka bowiem nic o tej krzywdzie nie pisze, nie pisze też, że matka ją nie broniła przed krzywdą (w ogóle żadnych pretensji nie zgłasza do zachowania matki wobec siebie, tylko uważa relacje matki z bratem za nieprawidłowe). Pisze jedynie o nieprzyjemnym (wrednym, chamskim. agresywnym werbalnie etc.) usposobieniu i zachowaniach wuja. I to zachowaniach wobec matki, a nie wobec samej wątkodajki.
                Naprawdę można bardzo nie lubić kogoś z powodu jego charakteru lub postępowania, nawet jeśli nam konkretnie nie wyrządził żadnej krzywdy. I moim zdaniem z opisu przedstawionego przez wątkodajkę wynika, że to jest taka właśnie sytuacja. A ty nadinterpretujesz i wyciągasz na tej podstawie wnioski, jednocześnie atakując innych jakoby byli konformistami i tę postawę narzucali wątkodajce.
        • rosapulchra-0 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 04.11.22, 10:06
          lauren6 napisała:

          > Widzę, że dużo do powiedzenia mają osoby, które nigdy nie były w takiej sytuacj
          > i.
          >
          > Pójście na ten pogrzeb to jest brak poszanowania do własnego zdrowia psychiczne
          > go. To nie jest "nic". Może tobie się wydaje, że to takie grzeczne będzie potow
          > arzyszyć mamie, ale dla autorki może zakończyć to się traumą.


          100/100!!!
    • lauren6 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:02
      W analogicznej sytuacji nie szłam na pogrzeb ani nie składałam kondolencji, bo byłyby nieszczere. Uważam, że świat stał się lepszym miejscem po śmierci tego krewnego i nie zamierzałam oddawać mu hołdu uczestnicząc w ceremonii pogrzebowej. Miałabym udawać żal, przykrość, jeżeli uważam, że dobrze się stało? To byłby dopiero pogrzebowy krindż.

      Matkę możesz wspierać na inne sposoby. Powiedz jej, że rozumiesz jej żałobę, ale jej nie podzielasz. Ona nie ma prawa żądać od Ciebie uczuć, których w Tobie nie ma.
      • chococaffe Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:25
        Ale po co udawać cokolwiek? Jeżeli chce się wesprzeć osobę bliską to się ja wspiera i tyle. Nie trzeba przy tym płakać i drżeć szat.
        • lauren6 Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:38
          A przede wszystkim nie trzeba być fizycznie na tym pogrzebie by wspierać matkę.

          Trochę szacunku do samego siebie i własnych uczuć.
    • barattolina Re: Dylemat pogrzebowy- co robi ematka 03.11.22, 09:08
      Matkę ma się tylko jedną. Poszłabym na ten pogrzeb dla niej, bez względu na relację z wujkiem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka