wieczna-gosia
08.11.04, 00:27
terapeutyczny dla mnie

)))
Nie rusza mnie wiele rzeczy.
Ale czasami mam tak ze mi sie uleje

)
Sytuacje na temat ktorych mi sie ulewa akurat dzisiaj beda tramwajowe

)
1. Wsiadam do tramwaju. Za mna jakas pani- ze za mna to wazne, bo w zwiazku z
tym wiem, ze mnie zauwazyla

) No wiec wsiadam, bilety, wozek trzeba
zablokowac, tramwaj pusty wiec chce siadac... a tu niespodzianka. jedyne
miejsce w poblizu wozka zajmuje pani. Owszem moge postac co czasami czynie.
Moge ja tez poprosic zeby sie przesiadla co rowniez czasami czynie. Ale taka
bezsensowna strata energii, taki totalny brak zasilania w zwojacfh mnie
rusza.
2. Wsiadam do tramwaju. I tak ludzie mi sie obijaja o ten wozek. I tak
zazwyczaj wsiadam ostatnia. NIc to. Wsiadam GLOSNIE powtarzajac formulke
Przepraszam prosze sie przesunac bo ja z wozkiem. Dostrzegam mianowicie taki
bezwlad. Stoi kobieta ewidentnie mi na drodze. No wiec ja formulke. Ona sie
dalej beznamietnie patrzy. Ja znowu przepraszam. Ona sie patrzy jak kolo
dojezdza do jej nogi. jakas proba sil? Wjade czy nie wjade?? Ufff... dobra
nasza ruszyla sie. A wiec do miejsca dla wozkow. Przeraszam chcialabym
wozkiem wjechac. Pani sie ciutke przesuwaja, nie wychodzac z wnaki. Mam
przefrunac. Przeraszam ponownie. Pani nie rozumieja najwyrazniej w czym
problem bo stoja dalej w tej wnece. Tymczasem autobus rusza, rzuca wozkiem,
masakra itp. I tu tez glownie wkurza mnie fakt nie przepraszania, bo se
radze. Tylko taka bezmyslna inercja mnie wkurza.
3. Wysiadam. zasadniczo moje kola maja 40 cm srednicy i nie ma schodow po
jakich nie zjade, wiec o pomoc nie prosze. Ale i nie odmawiam. Wysiadam wiec.
Kojes stojacy blisko drzwi zaczyna robic dziwne ruchy. Drzwi sie otwieraja
koles wysiada nadstawia reke, wiec ja wysiadam z wozkiem nieco inaczej, nie
staram sie utzrymac ciezaru. W tym momencie koles sie rozmysla. jednak nie
pomoze. Leci wozek, lece ja. I znowu- nie wkurza mnie ze mi nie pomogl.