Dodaj do ulubionych

Szczere przeprosiny - doświadczyłyście?

17.11.22, 12:04
Przed chwilą rozmawiałam z niezadowoloną klientką, którą bez ogródek przeprosiłam, bo uważam, że rzeczywiście miała prawo w danej sytuacji poczuć się niezadowolona i rozczarowana usługą. Nie mam z tego typu przeprosinami żadnego problemu, szczególnie, kiedy osoba swoją skargę formułuje w sposób kulturalny i rzeczowy. Skończyło się dobrą atmosferą i znalezieniem rozwiązania win-win.

Po skończonej rozmowie zaczęłam zastanawiać się, ile razy ja sama zostałam przeproszona. Bilans wypada raczej marnie, przypomniały mi się jedynie 2 takie sytuacje:
1. Przyjaciółka, po tym jak wyraźnie straciłam cierpliwość do jej uszczypliwych i raniących uwag. Bardzo się tym przejęła i była zaskoczona, że w ten sposób odbieram jej wypowiedzi. Miała dobre zamiary i wydawało jej się, że mi pomaga, próbując mną "potrząsnąć". Nie pomagała i po mojej skardze przeprosiła i przestała tak robić.
2. Osoba, z którą miałam do czynienia zawodowo. Umówiłyśmy się na jedno, a ona zrobiła zupełnie coś odwrotnego. Wpędziła mnie w tarapaty i jeszcze wmawiała mi, że ja jej tak kazałam zrobić! Oj, ale byłam wkurzona tego dnia i dałam jej to wyraźnie odczuć. Jakiś tydzień później pojawiła się u mnie w pracy z pudełkiem czekoladek i przeprosinami tłumacząc, że źle sobie pewne rzeczy pozapisywała i opacznie mnie zrozumiała. Przeprosiny przyjęłam i do dziś mamy przyjacielskie stosunki.

I to by właściwie było tyle... Bo nie liczę tych wszystkich "przeprosin" na odwal się, albo dla właznego zysku przepraszającego. Nie liczę też przeprosin, które nie były szczere. Miałam taką sytuację w poprzedniej pracy, kiedy rozmówiłam się z koleżanką i ona udawała wielce zaskoczoną i smutną, że tak ją odbieram i wprawdzie przeprosiła, ale i tak później nadal utrudniała mi życie, gdzie tylko mogła.
Jak na ponad 40 lat mojego życia, to tych przeprosin było w moim życiu bardzo mało i skłoniło mnie to do refleksji, dlaczego ludzie tak niechętnie przyznają się do popełnionych błędów? Ja nie mówię o postawie "przepraszam, że żyję", ale o posiadaniu jaj, które są potrzebne do stanięcia przed kimś i powiedzenia: "spieprzyłam/-em, przepraszam". Mam wrażenie, że ludzie wprawdzie podskórnie czują, że zawalili, ale przechodzą nad tym faktem do porządku dziennego. Albo im się nie chce w tym grzebać i wolą udawać, że nic się nie stało. Są też tacy, którzy posługują się odmiennym od naszego kodem moralnym i po prostu nie widzą w swoim postępowaniu niczego niewłaściwego.

Czy zostałyście kiedyś szczerze przeproszone? Czy są takie przeprosiny, których nigdy się nie doczekałyście? Jaki macie stosunek do przepraszania innych ludzi i w jakich sytuacjach same przepraszacie, a w jakich nie?
Obserwuj wątek
    • asia_i_p Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 12:40
      Parę szczerych przeprosin w życiu mi się zdarzyło. Mam wrażenie, że ludzie nie przepraszają, bo się boją odsłaniać. Pamiętam taką sytuację - szłam z parasolką przez prac targowy, splątałam się z parasolką innej pani, ona nie zareagowała w ogóle, ja ją odruchowo przeprosiłam, a wtedy ona się na mnie wydarła. Wina powiedziałabym równo rozłożona, jeśli to można nazwać winą, dopóki nie przeprosiłam, było OK, moje przeproszenie było otwarciem drogi do ataku.
      • nevertheless123 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 12:51
        W przypadku takich przypadkowych spotkań rzeczywiście może tak się zdarzyć, że napotkana osoba okaże się niedojrzała czy niezrównoważona i uzna nasze przeprosiny za słabość, a nawet pozwolenie na atak. Ale jeśli wiemy, z kim mamy do czynienia, to zazwyczaj rezultatem wypowiedzenia przeprosin jest odprężenie, rozluźnienie sytuacji. Ja mam same pozytywne doświadczenia, jeśli chodzi o szczere rozmówienie się z innymi, dopytanie, jak oni odebrali sytuację konfliktową i ewentualne przeproszenie. Ewentualne, bo niekoniecznie trzeba się zgadzać z punktem widzenia drugiej strony. W końcu ludzie uwielbiają grać poszkodowanych i taplać się w roli ofiary, więc to też nie tak, że każdemu, kto się skarży, te przeprosiny rzeczywiście się należą.
    • po-trafie Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 13:00
      A.. wielokrotnie. 2 razy to w sumie w tym tygodniu, przyjaciolka niewidziana rok nie mogla mnie spotkac gdy akurat niespodziewanie bylam w jej miescie;
      przychodnia lekarska bardzo bardzo nawalila z wizyta.

      Z tym ze ja jestem z tych ludzi ktorzy umieja sie bardzo solidnie wkurzyc i wku£w sie ze mnie wylewa slowami “niedopuszczalne, rozczarowujace, niezrozumiale, naciskam, odmawiam, nie zycze sobie” - w przychodni tak potraktowalam pania rejestratorke ze sie rozplakalam.
      Przepraszala bardzo szczerze. Normalnie rozwijam takie tyrady bez placzu, bez wulgaryzmow ale tez bez odpuszczania.
      Dostaje zwroty pieniedzy, przeprosiny i inne zadoscuczynienia.
      Najblizsi rowniez po prostu przepraszaja, jak zawala.
      (zeby nie bylo: od siebie tez wymagam, i przepraszam kajajac sie kwieciscie)
      • nevertheless123 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 14:11
        Po zastanowieniu przyznam rację, że chyba jednak jest konieczne wyrażenie swojego niezadowolenia czy protestu w danej sytuacji, bo ludzie czasem bywają niekumaci. Faktycznie, jak pomyślę, to większość przeprosin otrzymałam właśnie wtedy, jak głośno wyraziłam sprzeciw. Chyba tylko raz słyszałam o przypadku, że jakiś mężczyzna chciał sam z siebie znaleźć dawną koleżankę ze szkoły, bo w przeszłości ją gnębił i po latach zrozumiał, że źle robił.
        • superematka Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 18:27
          I co z tego, że przeprosi. Ja bym sklęła chama.
    • boogiecat Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 13:24
      Osoby potrafiace szczerze przeprosic som fajne. Znam kilka, w tym w robocie, bardzo to ulatwia zycie i relacje.

      Znam tez sporo mlodocianych potrafiacych tak przeprosic, w tym moja bombelke- ja sie nie obrazam i przeprosin nigdy nie oczekuje, dlatego to dla mnie najbardziej budujace doswiadczenia, bo w znanych mi mlodocianych przeprosinach nie ma chocby cienia pragmatyzmu, o ktory mozna « podejrzewac » doroslych.
    • powodzenia_juno Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 14:00
      Nie zastanawiałam się nad tym, ale masz rację. To są pojedyncze przypadki. Zdecydowanie częściej sama przepraszałam 🙄 Ciekawe, z czego to się bierze.
      • nevertheless123 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 14:17
        No właśnie też mnie uderzyła ta dysproporcja. Mnie umiejętność przyznania się do błędu kojarzy się z dojrzałością charakteru i posiadaniem klasy. Większość ludzi chyba jednak widzi w konieczności przeproszenia jako rodzaj ujmy czy upokorzenia, dlatego lawirują, żeby odwrócić uwagę od swojej winy, a najlepiej jeszcze obarczyć nią drugą stronę.
        • kura17 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 15:05
          > Większość ludzi chyba jednak widzi w konieczności przeproszenia jako rodzaj
          > ujmy czy upokorzenia, dlatego lawirują, żeby odwrócić uwagę od swojej winy,
          > a najlepiej jeszcze obarczyć nią drugą stronę.

          powiem Ci, z czym to sie moze wiazac w bardzo konkurencyjnych srodowiskach/zawodach - ludzie nie chca wyjsc na niekompetentnych, glupich, gorszych - uwazaja, ze przyznanie sie do bledu to wlasnie spowoduje (oni tez tak innych oceniaja!).

          u mnie w grupie naukowej jest kilka tysiecy ludzi (!) z calego swiata, "kazdy" chce byc zauwzony, doceniony, szanowany itp - bardzo rzadko zdarza sie, ze ktos sie na duzmy forum (kilkadziesiat/kilkaset osob) przyzna do bledu - wiec manewruja, wymiguja sie, szukaja bledu gdzies indziej, a czesto jeszcze pokrzykuja na innych wink

          z jednej strony reszta przyjmuje to za "normalne" i w sumie sie na to lapie, ale z drugiej strony proste przyznanie sie do bledu spotyka sie z duzym zdziwienie i pozytywna reakcja, szacunkiem!
          ja nie mam problemu z przyznaniem sie do bledu i absolutnie odmawiam ukrywania swoich bledow w pracy naukowej - i wlasnie taka sytuacja mi sie trafila. dolaczylam do nowej grypy (zeby cos pomoc z zakresu, w ktorym jestem niejako ekspertem) i w czasie obliczen pomylilam jeden z waznych parametrow. zorientowalam sie za pozno (juz po pokazaniu wynikow). i co? no nic, zrobilam dobre obliczenia i na nastepnym zebraniu przyznalam sie do bledu i przeprosilam - z usmiechem i spokojem. i pokazalam dobre obliczenia. to bylo ponad 2 lata temu, a do dzis zdarzaja sie bardzo pozytywne komentarze na ten temat!
          • nevertheless123 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 16:12
            Mam bardzo podobne doświadczenia! I choć rozumiem strach przed byciem posądzonym o brak kompetencji, to jednak odrzuca mnie od ludzi, którzy wręcz idą w zaparte, bo oni zawsze mają rację, a jeśli uda im się udowodnić błąd, to winni są: inni/komputer/okoliczności/ufoludki i niewiadomo co jeszcze.
            Tymczasem prawdziwy ekspert zachowa się jak Ty, czyli sprawdzi, skoryguje i przedstawi prawidłową wersję. Tak działa osoba pewna swojej wiedzy i kompetencji.
            Dla mnie te lawirujące osoby są tak naprawdę słabe i dobrze widzę, że mają w skrytości wątpliwości co do swoich kompetencji, ale im większe kompleksy, tym bardziej pazurami walczą o swoje nadwątlone ego. Uważam, że to jest coraz częstsze zachowanie i pokusiłabym się o stwierdzenie, że im młodsze pokolenie, tym większy dyletantyzm i nieumiejętność akceptowania własnych słabości według zasady :"fake it till you make it". Nie byłoby w tym nic złego, bo nikt nie rodzi się ekspertem, tylko że za dużo widzę tego "fake" w relacji do faktycznego "make".
            • kura17 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 16:39
              ja mam troche inne obserwacje, jesli chodzi o mlodych (u mnie w branzy). oni desperacko probuja przykryc swoje braki w wiedzy - na przyklad fakt, ze wiele z nich jest swietnych w programowaniu i nowych metodach, natomiast nie maja zadnego pojecia o fizyce (co dla mnie jest zatrwazajace) - w zyciu sie do tego nie przyznaja, tylko wlasnie beda udawac.
              natomiast do bledow za nic nie przyznaje sie "stare pokolenie" (i ja sie tutaj zaliczam, no tak w srodku) - bo przeciez ideal siegnalby bruku, gdyby ktorys powiedzial, ze zrobil blad i teraz musi poprawic ...

              dokladnie teraz obserwuje (znowu z boku, jako poproszony do pomocy ekspert) dwie bardzo podobne sprawy - jakies wyniki, opublikowane i dostepne publicznie - nie zgadzaja sie z innymi (wczesniejszymi) przewidywaniami dokladnie tego samego ... sa to rzeczy dobrze ugruntowane, czyli nie ma raczej szans, zeby sie nie zgadzaly ze starymi - to nie sa jakies badania nastawione na odkrycie nieznanego wink
              no i takie widze zachowanie, gdy zwrocilam uwage, ze za chiny sie nie zgadza: 1) cisza, brak odpowiedzi, ignorowanie pytan; 2) wsciek "na pewno jest dobrze", potem panika "a jak jest zle??" (dowiedzialam sie o panice kanalami prywatnymi), potem przyznanie, ze jest zle, ale w sumie jest dobrze, bo oni zauwazyli i poprawili big_grin
              • nevertheless123 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 17:01
                Okej, z tym starszym pokoleniem to rzeczywiście często bywa tak, że ktoś osiada na laurach, bo ma tytuł lub stanowisko i uważa, że to czyni go nieomylnym. Też się z tym zjawiskiem spotkałam: "ale jak to, jestem przecież profesorem, słyszała pani, pro-fe-so-rem" jakby ten fakt legitymował czyjąś nieomylność. A tu trzeba dostrzeć, że takie zasłanianie się stanowiskiem, wiekiem, znanym nazwiskiem czy osiągnięciami bywa zwykłą manipulacją i próbą onieśmielania osoby, która ośmieli się dostrzec błąd i jeszcze mieć rację!
              • boogiecat Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 18.11.22, 19:29
                kura17 napisała:

                >gdy zwrocilam uwage, ze za chiny sie nie zgadza: 1
                > ) cisza, brak odpowiedzi, ignorowanie pytan; 2) wsciek "na pewno jest dobrze",
                > potem panika "a jak jest zle??"


                Alez ja to znam!

                A odnosnie tego o czym piszesz wyzej o bledach:

                mialam ostatnio do zalatania jedna sprawe typu trup z szafy po odejsciu dwoch gosci produkujacych takie trupy;

                zuo juz sie stalo i na dzisiaj wazne jest uregulowanie i ograniczenie dalszych szkod, co tez sumiennie wykonalam; cala sprawa podlega aprobacji rady nadzorczej wiec nadzorcom tlumacze i przedstawiam rozwiazanie, bez piendolenia ze « to Tomek zawinil »;
                no i OCZYWISCIE jeden gosc zaczal cmokac « ojej a to bardzo brzydka sprawa ojej ojej no jak do tego doszlo ojejej tu moglyby byc jeszcze gorsze konsekwencje » w sensie zeby nakierowac glos innych czlonkow na zupelnie bezuzyteczne odrzucenie rozwiazania tylko po to, zeby byl burdel przez sto lat, bo ktos zrobil wielki blad, a blad nalezy ukarac a nie naprawic <strzela sobie z rewolweru w skron>
    • aqua48 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 14:38
      Nie prowadzę rejestru przeprosin i nie dzielę ich na szczere, mniej szczere i nieszczere. Po co? Raczej nie hoduję też uraz ale mam ograniczony zasób zaufania do ludzi. Niektóre sytuacje które były dla mnie przykre po prostu pamiętam.
      • nevertheless123 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 16:42
        Nie, żebym ja prowadziła rejestr, ale dzisiejsza scenka rodzajowa natchnęła mnie do porozmyślania o własnym życiu w tym kontekście.
        Wszyscy mamy traumy spowodowane przez zachowania czy słowa innych ludzi i większość ma większe lub mniejsze pragnienie zadośćuczynienia. Można oczywiście o przykrych sytuacjach zapomnieć, o ile nie jest to wmiatanie sporych problemów pod dywan. Ale najczęściej niestety właśnie jest, bo skoro stała się krzywda, to chce ona zostać zobaczona, może wykrzyczana i wypłakana, a może po prostu uznana za krzywdę. Często skrzywdzeni ludzie nie domagają się nawet sprawiedliwości dla siebie, ale dla innych ludzi w podobnym położeniu.
        Jeśli chodzi o mnie, to zazwyczaj odcinam się od ludzi, którzy nie są skłonni do dialogu i zastanowienia się nad swoim postępowaniem. Do autorefleksji nikogo nie zmuszę, ale przebywać z taką osobą i udawać, że wszystko jest w porządku też nie mam zamiaru.
        • abasia0 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 16:50
          Masz absolutnie rację , zgadzam się z każdym zdaniem.
        • aqua48 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 18.11.22, 18:53
          No więc właśnie, jeśli ktoś postąpił wobec mnie krzywdząco, czy nieakceptowalnie to ucinam znajomość i tyle. Nie wnikam w to czy przeprosił, czy nie, ani nie roztrząsam czy jego przeprosiny były wystarczająco szczere. Nie mam ochoty z tą osobą więcej kontaktów utrzymywać.
    • nenia1 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 17:15
      Też o tym czasem myślę. Bo mam takie podejście jak ty, jak coś zawalę to przepraszam. Szczerze. I co ciekawe, ludzie najczęściej dobrze reagują na takie podejście, atmosfera od razu robi się lżejsza. Tymczasem w drugą stronę najczęściej spotykam się z szukaniem dziwnych wymówek, zwalaniem na kogoś innego, czasem na mnie, czasem na kosmiczne okoliczności, zamiast zwykłego przyznanie się do "niedoskonałości".
      I wyszło mi, że to właśnie chyba najczęściej to. Jakieś przekonanie, że powinniśmy być idealni, pozbawieni wad, a błędy to powód do wstydu. Bo chyba tak się wychowuje/wychowywało większość ludzi, jak byli mali, przez zawstydzanie jak coś zrobili źle, albo przez złoszczenie się na nich. Chociażby szkoła, gdzie nauczyciele potrafili zawstydzać przy całej klasie. Tak mnie naszło między innymi po piosence Ralfa o jego podstawówce, fragment o nauczycielce "Jest mi przykro, jest mi smutno. Że tyle zniosło moje małe serce.
      Jak jej tam? Ewa, głupia suka. Nagradzała mnie jedynie jedynkami. Piszą do mnie dzisiaj zachwytami"...
      • nevertheless123 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 17.11.22, 18:20
        Mam w otoczeniu taką osobę, którą długo uważałam za swojego przyjaciela. I serio, był on dobrym przyjacielem do momentu wystąpienia pierwszych różnic zdań. Na początku były to drobiazgi w stylu: umówiliśmy się na 15:00, a on twierdził, że na 16:00. Machałam ręką, bo uznawałam, że nie ma o co kruszyć kopii. Potem dochodziło do coraz większych sporów, ale nadal byłam skłonna do ustępstw. Po czym dopuścił się wobec mnie paskudnej rzeczy, która była tylko i wyłącznie jego winą i jest to czarne na białym do udowodnienia. Ale on w życiu nie przeprosi, nie bo nie. To już jest moim zdaniem forma skrajnego narcyzmu i tu pomaga tylko jedno - trzymać się od takich ludzi z daleka.
        Wiem, co to znaczy być dzieckiem zawstydzanym przez rodziców czy nauczycieli. Ale mam to przepracowane i w dorosłym życiu widzę własne błędy jako okazję do uczenia się na nich.
        • aqua48 Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 18.11.22, 18:57
          nevertheless123 napisał(a):

          > Machałam ręką, bo uznawałam, że nie ma o co kruszyć kopii. Potem do
          > chodziło do coraz większych sporów, ale nadal byłam skłonna do ustępstw. Po czy
          > m dopuścił się wobec mnie paskudnej rzeczy,

          Czyli zamiast postawić granice typowi tolerowałaś jego brak szacunku do siebie.
    • extereso Re: Szczere przeprosiny - doświadczyłyście? 18.11.22, 19:04
      Zapewne wielu przeprosin się doczekałam, ale najważniejsze : od mamy, kiedy byłam mała dziewczynką, że na mnie nakrzyczała niesprawiedliwie. Pamiętam jaka byłam szczęśliwa i jak wielki kredyt zaufania jej wtedy dałam ( co prawda za bardzo go nie naruszała: ot, czasem niezrozumieniem czy nieuwaga, ale nigdy krzywda czy czymś celowym).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka