Dodaj do ulubionych

Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami?

21.11.22, 15:07
Obiecywałam sobie, że nie będę zwracać się do was z problemami osobistymi, ale chyba zrobię wyjątek, bo po prostu nie wiem, co mam zrobić. Otóż moja córka została wplątana w bardzo niemiłą sytuację z udziałem innej dziewczynki. Ostatecznie okazało się, że moja córka nie jest winna (są na to dowody, miałam też okazję porozmawiać z dwójką jej znajomych, którzy potwierdzili jej niewinność). Jakkolwiek ona była biernym uczestnikiem tego niemiłego zajścia, nie zareagowała, więc wina została przypisana również jej. Odbyłam już rozmowę z córką, twierdzi, że mimo iż to nie jej wina, przeprosiła dziewczynkę. Dziś rano rozmawiałam również z nauczycielką. Nie wiadomo, w jakim kierunku pójdzie cała sprawa. Pomyślałam sobie, czy nie zrobić tak, by córka przekazała mój numer telefonu tej dziewczynce i jeżeli jej rodzice zechcą, to spotkamy się i porozmawiamy z lub bez udziału dzieci. Boję się jednak, jak oni to odbiorą, czy to nie będzie dolanie oliwy do ognia. Jak wy byście postąpiły w takiej sytuacji? Chciałybyście bezpośredniej konfrontacji z rodzicami oskarżanego dziecka czy uważacie, że lepiej by to jednak szkoła się tym zajęła i np. doprowadziła do konfrontacji w siedzibie budynku, z udziałem nauczycieli itp...
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:12
      Jeśli wcześniej nie znałabym tych rodziców poczekałabym na oficjalną rozmowę.
    • panna.nasturcja Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:13
      Jeśli nie napiszesz co się stało to trudno o sensowną poradę.
      Czym innym jest bierne przyglądanie się jak Kasia mówi Zosi, ze jest głupia a czym innym obserwowanie bicia, znęcania się, kradzieży, niszczeniu rzeczy.
      Szkła co dalej planuje?
      Co grozi Twojej corce?
      Co miałabyś uzyskać rozmawiając z tymi rodzicami, jaki jest cel?
      • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:30
        Z tego, co opowiadała córka wybuchła potężna kłótnia pomiędzy jej przyjaciółką i tamtą dziewczynką. Niestety w tej kłótni poleciały też groźby i to ona stały się podstawą zgłoszenia sprawy. Podczas tej całej kłótni córka ponoć nic nie powiedziała, ale była obecna, no i właśnie fakt, że nie zareagowała, też świadczy na jej niekorzyść.
        Szkoła sama nie wie co dalej, dziś rano nauczycielka powiedziała, że będzie jeszcze rozmawiała z rodzicami tej dziewczynki i zadecydują. Ja dałam od siebie gotowość do konfrontacji z nimi czy z kimkolwiek innym.
        Nie wiem, co grozi mojej córce, na pewno obniżone zachowanie, ale czy jakaś inna kara to nie wiem.
        W rozmowie z rodzicami chciałabym, by wiedzieli, że ja i mój mąż nie popieramy tego typu zachowań, jakie zaszły i że nawet jeśli córka milczała to z tchórzostwa (za co dostała ochrzan) i że też jej przykro (gdyby dziewczynki były też obecne, to może i one mogłyby między sobą wyjaśnić, ale to nie moja decyzja).
        • milva24 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:33
          Podtrzymuję, poczekaj na rozwój wypadków.
          • primula.alpicola Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 16:16
            Żadnych prywatnych spotkań, wszystko w szkole w obecności nauczycieli/pedagoga.
            Z tym karaniem, obniżaniem zachowania, hmmm... Mogło ją zwyczajnie sparaliżować w obliczu potężnej kłótni, mało to ludzi właśnie tak reaguje?
        • beata_anuszewska11.2022 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 16:17
          Ile córka ma lat? Jakie groźby? Inny cięzar gatunkowy ma sytuacja jezeli w złości 10-12 latka krzyknęła , że zniszczy jej zeszyt inny jeżeli 16 latka grozi podpaleniem mieszkania rodziców albo pobiciem .
          Jeżeli Twoja córka byla tylko świadkiem, ze wskazaniem na świadkiem i nie dokładała swoich trzech groszy wyluzuj.
          • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 16:29
            12 lat. Groźby były typu "połamię ci nogi". Byłabym wyluzowana, gdyby nie to, że o całym zajściu zawiadomiła mnie szkoła i że nauczycielka, pomimo iż były już dowody, że córka jest niewinna, cały czas traktowała ją jak współwinną. Nawet gdy powiedziałam, że córka ponoć się już przeprosiła z tą koleżanką, zdawała się nie przyjmować tego do wiadomości. Atmosfera dziś w szkole była dość poważna, więc dlatego ciężko mi wyluzować.
            • beata_anuszewska11.2022 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 18:42
              Spokojnie! Przede wszystkim się nie denerwuj. 12 latki dużo różnych rzeczy mówią, raz się kochają raz kłócą. Moim zdaniem nauczycielka dała ciała robiąc z , w sumie błahej rzeczy, jaka jest kłótnia dwóch wczesnych nastolatek, aferę. Dzieci sie pogodzą a kwasy mogą pozostać.
              Oczywiście zagotowałoby się we mnie, gdyby moja córka wróciła z informacją, ze koleżanki połamią jej nogi, ale trzeba wziąć poprawkę na wiek.
              Porozmawiałabym z córka na temat gróźb a szczególnie karalnych, że zastraszony ma prawo się bać i z czym może się wiązać zastraszanie. Nie to konkretne, w którym brała udział jako milczący świadek, ale groźby w ogóle.
              Zapytalabym jakby się czuła na miejscu osoby zastraszanej.
              Rozmawialabym bez agresji, pretensji i zastraszania córki konsekwencjami. Ona i tak już sie boi. Ona ma zrozumieć na teraz i całe zycie, że jest to złe. Bez względu na to kto to zrobił i jakie miał motywy.
              I, nie drążyłabym tematu dalej. Nie prowokowała rozmów z rodzicami zastraszającej i zastraszanej. Nie tłumaczyła, nie wyjaśniała, nie wracała do sprawy.
              Dzieci maja prawo do popełniania błędów, do głupich zachowań, do niewłaściwych czy nieadekwatnych reakcji, do głupich reakcji.
              Jeśli nauczycielka jeszcze do tego wróci zaproponuj, żeby porozmawiała za jakiś czas o przemocy, o reagowaniu , gdy jest sie ofiarą lub świadkiem przemocy - jakiejkolwiek fizycznej, psychicznej- nieważne.
              I nie podoba mi się określenie "współwinna" wobec nastolatki. Młodej nastolatki dodam. Czy nauczycielka kiedykolwiek rozmawiała na podobny temat z uczniami?
              Trzymajcie się i nie dajcie. Z
            • juztubylam Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 21:22
              Bez sensu. Niby Jakie obniżone zachowanie za brak reakcji? Sama jak coś mnie zaskoczy to się zacinam i słowa z siebie nie wyduszę a tu jest 12 latka - nie musiała odgrywać bohaterki i rzucać się do obrony innej osoby, jest jeszcze dzieckiem.
            • hanusinamama Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 22:07
              Wiesz co...nie znaczy to wcale, ze nie jest winna. jezeli grupka dzieci (2-3) dorwało jakąś swoją "ofiarę" i jedno dziecko mówiło te groźby a pozostałe stały wraz z tą która groźby mówi...to sorry ale to jest napaść całej grupy.
              W takiej sytuacji była moja córka. Dostała kopniaka od szkolnej agresorki. Poszła do nauczyciela zgłosić...za co dorwała ją agresorka w towarzystwie 2 koleżanek. Agresorka nastraszyła córke, ze jej koty zabije a tamte tylko stały. Tyle ze robiły za wsparcie dla agresorki...wiec tez były winne.
            • wkswks Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 09:10
              Niedawno miałam podobna sprawę z moja córka i jej koleżanka (2 klasa) oraz chłopcem i dziewczynka z 4 klasy. Pyskówkę zaczął chłopak, moja córka zgodziła mu ze zna karate, dołączyła sie dwie pozostałe dziewczyny. Chłopak i przyjaciółka córki zaczęli do siebie machać rękami. Ta córki psiapsi bardzo wyeeskalowała cała sytuacje a potem postawiła się w roki głównej ofiary.
              Szkola tak to załatwiła, że nikt nie był zadowolony. Matka tego chłopaka sama
              Zaczepiła mnie pod szkoła i sobie porozmawiałyśmy i umówiłyśmy sie na przyszłość (jakby była potrzeba)że same to będziemy załatwiać.
              Ja ze swojej strony lepiej wyszłam na rozmowie z mamą tego chłopaka, niż na reakcji szkoły.
    • majenkir Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:18
      Siedź cicho i czekaj na rozwój wypadkow.
    • daisy Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:21
      Nie robiłabym nic. W trochę podobnej sytuacji (ale moje dziecko nie było niczemu winne, było drugą ofiarą) wyrwałam się i cała na biało zadzwoniłam do matki dziecka, które było jakoś tam poszkodowane, żeby ją szlachetnie pogłaskać po głowie, na co pani, wkurzona, nagadała mi do słuchu i wbiła sobie do głowy, że to wszystko wina mojego bombelka, co też zaczęła opowiadać na prawo i lewo. Prawdziwi winowajcy siedzieli cicho i śmiali się w kułak. Nigdy więcej.
      • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:53
        No właśnie tego się boję.
        • daisy Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:57
          I bardzo słusznie.
      • konsta-is-me Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 16:27
        Też myślę że tak może się zdarzyć.
    • asia_i_p Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:28
      Co to znaczy biernym uczestnikiem? Była z atakującą, w sensie weszły jako przyjaciółki, i córka tylko nie mieszała się do danego zajścia, czy była tylko w tym samym miejscu? To dwie różne rzeczy.
      • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:40
        Z relacji (dość chaotycznej) córki wiem tyle, że była przerwa i spędzały ją (z tą atakującą przyjaciółką) w ogródku szkolnym. W którymś momencie pojawiła się ta dziewczynka i ta przyjaciółka córki zaczęła ją atakować i w którymś momencie zaczęły padać groźby. Córka nic się nie odzywała, biernie słuchała, ale była blisko i potem jednak normalnie gadała z tą przyjaciółką. I to poszło na jej niekorzyść.
        • hanusinamama Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 22:10
          No to teraz sobie wyobraż ze twoje dziecko jest tak zaatakowane. Jeden atakujący rzuca groźby, drugi stoi obok...no jakby wspiera atakującego. Nie czułabyś ze dziecko zostało zaatakowane przez grupę?
          • juztubylam Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 22:23
            Przypomniało mi się- grupka hałaśliwych podpitych facetów zaczepiała mnie w tramwaju. Pasażerowie stojący wokoło po prostu się poodsuwali i odwrócili oczy. Po długim czasie dopiero ktoś zgłosił kierowcy problem. Pamiętam to uczucie, niedowierzanie i szok, że wszyscy wokoło niby normalni ludzie a udają, że nie widzą co się dzieje, milczą, odwracają się. Dorosła byłam a ciężko mi się było ogarnąć po tym doświadczeniu.

            Bezpośredni świadek który w żaden sposób nie protestuje gdy dzieje się zło, niestety to zło popiera i wzmacnia.

            Miejmy nadzieję, że córka autorki zrozumie tę prawdę i na niej zbuduje nową siebie.
            • ajaksiowa Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 08:08
              juztubylam napisała:

              > Przypomniało mi się- grupka hałaśliwych podpitych facetów zaczepiała mnie w tr
              > amwaju. Pasażerowie stojący wokoło po prostu się poodsuwali i odwrócili oczy.
              > Po długim czasie dopiero ktoś zgłosił kierowcy problem. Pamiętam to uczucie,
              > niedowierzanie i szok, że wszyscy wokoło niby normalni ludzie a udają, że nie
              > widzą co się dzieje, milczą, odwracają się. Dorosła byłam a ciężko mi się
              > było ogarnąć po tym doświadczeniu.
              >
              > Bezpośredni świadek który w żaden sposób nie protestuje gdy dzieje się zło, nie
              > stety to zło popiera i wzmacnia.
              >
              > Miejmy nadzieję, że córka autorki zrozumie tę prawdę i na niej zbuduje nową sie
              > bie.


              Ja w podobnych przypadkach(też zaczepiana)po prostu odchodziłam jak najdalej od zaczepiających......to taka rada na przyszłość
              • juztubylam Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 18:58
                nie dało się, siedziałam tak że mnie blokowali. wstanie skończyłoby sie molestowaniem, łapami na mnie, rękoczynami lub innymi niefajnymi sprawami. Wszyscy inni pasażerowie odeszli dalej, tylko tym samym mnie tam zostawili samą na trzech typów, bez żadnego wsparcia.
                • myelegans Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 19:57
                  w takiej sytuacji podnosi sie glos, wyciaga telefon i robi wokol siebie duzo halasu.... bullies sa najczesciej tchorzami, tacy w grupie tez... w konfrontacji sie odsuwaja....
            • hanusinamama Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 08:50
              Ale córka autorki nie bała się tej zaczeiającej. To jej przyjaciółka, po wszystkim normalnie gadały ze sobą.
              Nie twierdzę, ze specjalnie stała i nic nie robiła bo miała w tym interes, mogło ją zamurowac.
              BYła to jedenak agresja bierna.
              • juztubylam Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 19:16
                Jeśli córka autorki jest nieśmiała to może mieć trochę mentalność ofiary, czyli moze się dawać łatwo zdominować koleżance bardziej agresywnej/tupeciarskiej/przebojowej i nie mieć poczucia, że tu jej zdanie też ma jakąs wartość, że w ogóle ma prawo do jakiejś reakcji na to co koleżanka robi. Może ta "przyjaźń" to raczej toksycznawy układ osoby łatwo dającej się podporządkowaćj/uległej albo planowo wycofanej i oddającej decyzyjność - z drugą dominującą. Lęki by nie odstawać od grupy, zaburzenia lękowe czy jakiś emocjonalny stan nie pozwalający ocenić rangi i skutków tej sytuacji i bierność.
                Na pewno jest to dobry moment do przepracowania z córką emocji co u niej z czego wynika i dlaczego tak wyszło że nie zareagowała. To 12 latka, znam 40 latków z podobnymi zachowaniami, którzy "wolą się nie odzywać" jak ktoś inną osobę gnoi. Jak dłużej pomyślę, to całkiem spory odsetek społeczenstwa tak ma..
    • berdebul Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:38
      Była świadkiem i nie pomogła atakowanej? Jak miliony innych ludzi. Fajnie, jeżeli ktoś ma odwagę reagować, oraz potrafi to zrobić bez narażania siebie i pogorszenia sytuacji, ale nie każdy potrafi i nie ma za co takiej osoby karać. Wyjaśniłabym ze szkołą za co ma mieć obniżona ocenę z zachowania, kto brał w tym udział itd, ale nie kontaktowała się prywatnie z rodzicami.
      • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:51
        Moja córka w szerszym towarzystwie jest chorobliwie nieśmiała (to nie piszę jako komplement, bo ona np. ma problemy podczas ustnych wypowiedzi) i podejrzewam, że nawet siebie nie potrafiłaby obronić. Ma też dość wąskie towarzystwo, więc podejrzewam, że dużą rolę odgrywał tu strach, że jak się postawi tej przyjaciółce to nie będzie miała z kim gadać. Ja nie chcę jej usprawiedliwiać, bo odbyłam z nią rozmowę i wyjaśniłam jej, że jakiekolwiek groźby w stosunku innych są nieakceptowalne i że powinna porozmawiać z tą koleżanką i dać jej do zrozumienia, że jest po jej stronie, a nie tej atakującej.
        • aqua48 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 16:09
          No to zrobiłaś wszystko co mogłaś. Wytłumaczyłaś córce co zrobiła źle i koniec. O czym jeszcze miałabyś rozmawiać z rodzicami atakowanej dziewczynki?
        • berdebul Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 20:34
          Ona nie musi być po żadnej stronie, bo w ogóle nie musi być stroną sytuacji. Konflikt może być obok niej.
    • alpepe Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 15:51
      Nie.
    • jkl13 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 16:08
      Nie doprowadzać do konfrontacji. Siedzieć cicho i czekać na rozwój wydarzeń. W razie oficjalnego spotkania w szkole bronić córki jak lwica. Owszem,szlachetnie jest stanąć w czyjej obronie, ale jest to niesamowicie trudne, zwłaszcza dla nieśmiałego dziecka. Córka mogła zachować się lepiej,ale wymagałoby to od niej niesamowitej odwagi,której jej w tej sytuacji zabrakło. Nie jej wina, kiedyś się tego nauczy. Ale nie daj jej wcisnąć winy za sytuację, w której nie była agresorem i w ogóle nie brała udziału w konflikcie. Stanie z boku to nie agresja, zwłaszcza w sytuacjach między dziećmi. Nie ten kaliber sprawy. Broń córki w razie czego.
      • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 16:24
        Dziękuję ci bardzo za te słowa. Kocham córkę, bronię jej i jak mi się przyznała, co zaszło, też zapewniłam ją, że jej wierzę. Rozumiem też, że będąc nieśmiała, bała się zareagować. Jakkolwiek chciałabym, żeby miała jasność szczególnie na przyszłość, że grożenie komuś jest nieakceptowalne i żeby też ta dziewczynka wiedziała, że córka nie stała po stronie agresorki, tylko po prostu zabrakło jej odwagi.
        • juztubylam Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 21:33
          Porozmawiałabym z córką o tej koleżance atakującej. Żeby się nie okazało, że córka jest w jakimś poddańczym układzie z agresywną koleżanką, której się boi sprzeciwić, żeby jej nie stracić. Warto by popracować nad poczuciem wartości córki, to dobry przykład do przecwiczenia na dalsze życie - by w przyszłości nie tkwiła w jakimś przemocowym związku uwikłana w zależność emocjonalną od pewnego siebie typa. Pokazać, co mogła zrobić w tej sytuacji, by nie wyrzekać się siebie, że warto być odważniejszym w relacjach i nie bać się sprzeciwiać innym. To trudna umiejątnośc i ćwiczyć ją trzeba całe życie, jeśli nie ma się jej w wrodzonym oprogramowaniu.
          • wkswks Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 09:16
            U córki w klasie jest taka szczycąca dziewczynka. Ona i jej trzy psiapsi zostały całkowicie odsunięte od reszty klasy.
            Wyjaśnij lepiej córce, że powinna sobie znaleźć inne koleżanki a nie tą agresorkę.
            • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 09:28
              Powiedziałam jej to i wczoraj i dziś. Powiedziała, że wie, ale na ile to do niej dotarło...
      • asia_i_p Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 19:44
        Ale tu problemem nie jest stanie z boku. Problemem jest stanie przy atakującej, a potem podjęcie z nią przerwanych czynności towarzyskich jakby nigdy nic. No sorry, ale to z punktu widzenia atakowanej, w wysokim stresie, byl po prostu atak dwóch na jednego, ona nie jest jasnowidzem, żeby odczytać, że córka Aristy to bardzo dobre dziecko, tylko nieśmiałe.
        • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 19:59
          asia_i_p napisała:

          > Ale tu problemem nie jest stanie z boku. Problemem jest stanie przy atakującej,
          > a potem podjęcie z nią przerwanych czynności towarzyskich jakby nigdy nic. No
          > sorry, ale to z punktu widzenia atakowanej, w wysokim stresie, byl po prostu at
          > ak dwóch na jednego, ona nie jest jasnowidzem, żeby odczytać, że córka Aristy
          > to bardzo dobre dziecko, tylko nieśmiałe.
          >
          No to właśnie tutaj moja córka dostała jakby "ochrzan" ode mnie, bo ja jak najbardziej rozumiem, że z punktu widzenia tej dziewczynki one działały razem. Córka mówiła, że po prostu to się stało nagle i ją zamurowało i nie umiała zareagować. Nie robię z niej bardzo dobrego tylko nieśmiałego dziecka, tylko po prostu staram się przedstawić jak to widziała córka.
          • asia_i_p Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 20:09
            Ja tego nie pisałam ironicznie, bo ona spokojnie może być bardzo dobrym, ale nieśmiałym dzieckiem i wierzę, że mogło ją zamurować, ale rzeczywiście powinna mieć świadomość, że rezygnowanie z siebie dla grupy ma nie tylko pozytywne skutki. Co do twojego głównego pytania - nie szukałabym "rozgrzeszenia" u rodziców zaatakowanej dziewczynki ani u samej zaatakowanej. To nie jest coś, co można naprawić gadaniem, dziewczynka nie będzie sądzić obiektywnie, bo pewnie się przestraszyla i poczuła źle, a twoja córka jej się z tą sytuacją kojarzy. Córka musi się sama ze sobą dogadać, co mogła zrobić, a co nie, a nie szukać potwierdzenia u ofiary, że w zasadzie się nic nie stało. Nawet nie z przyczyn moralnych, tylko tam go po prostu nie znajdzie.
          • iwles Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 21:18

            Pytanie: co córka zrobiła potem. Czy powiedziała komuś dorosłemu? Czy podeszła do zaatakowanej i z nią porozmawiała? (ZANIM sprawie został nadany bieg).
            • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 21:23
              Tak, w drodze do domu (wracają szkolnym busem) zbliżyła się do zaatakowanej dziewczynki i ją przeprosiła za sytuację jakkolwiek bez przyznawania się do winy. I to było jeszcze zanim ja się o tym dowiedziałam. Córka wróciła do domu koło 14, a jakieś pół godziny potem dostałam telefon od nauczycielki.
        • chococaffe Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 21:13
          Ale tu problemem nie jest stanie z boku. Problemem jest stanie przy atakującej, a potem podjęcie z nią przerwanych czynności towarzyskich jakby nigdy nic

          Przyznam się, że czekałam na Twoj wpis.
    • dwa_kubki_herbaty Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 16:21
      A dlaczego twoja córka ma być winna temu, że jej przyjaciółka grozila innemu dziecku?
      A dlaczego miala się wtracać w awanturę?
      Nawet bym nie opierdolila, ze się nie wtrącila tylko za to że sobie nie odeszla 5 kroków dalej.
      • ajaksiowa Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 16:30
        Córka miała się włączyć w pyskówkę?i co miała zrobić?na.....olić atakującą?nic nie mów,w razie czego stój po stronie córki,ona nie była tu stroną🙂
    • danaide2.0 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 19:27
      Nie wiem, co Wy tam w tych Włoszech macie za prawo, ale w Polsce na początek poinformowałabym szkołę, że odpowiedzialność zbiorowa to wymysł co najmniej Średniowiecza, a jak szkoła chce się bawić w sąd to niech się doszkoli, a nie organizuje polowań na czarownice. Dziecko ma prawo nie wtrącać się w konflikt, a za bezpieczeństwo dziecka w szkole odpowiadają nauczyciele. Jeśli jest inaczej, to niech Ci wskażą podstawy prawne.
      Napadłaś na mnie za kanapkę w kinie, wykaż się teraz podobnym animuszem na terenie placówki szkolnej, chroniąc własne dziecko.

      Jeśli masz dziecko nieśmiałe, nieasertwyne, bojące się odrzucenia, popracuj nad jego samooceną, by znajdowało sobie psiapsi nieczo wyższego sortu niż dziewczyny, które zachowują się jak queen bee, nękając inne dziewczynki, a Twoją córkę traktując jako robotnicę służącą wzmocnieniu argumentów samą tylko obecnością w tym chorym mikroroju.
      • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 20:08
        Byłam w szkole, podjęłam dialog w szkole, powiedziałam też wszystko, co mogłam powiedzieć na obronę córki. Nauczycielka musi jeszcze skonfrontować się z drugą stroną, więc rozumiem, że na tym etapie średnio ją przekonałam. Jakkolwiek wiele rzeczy wyszło po rozmowie np. to, że spotkałam jej kolegę i on potwierdził, że córka nie jest niczemu winna, tylko po prostu biernie przysłuchiwała się tej agresji.
        Nad jej nieśmiałością pracuję od ponad roku i możesz wierzyć czy nie i tak zrobiła duży postęp. Sam fakt, że mimo wszystko sama podeszła do tej skrzywdzonej dziewczynki i próbowała z nią pogadać. Rok wcześniej nie byłaby w stanie tego zrobić.
        • danaide2.0 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 21:07
          Moja wiara nie ma tu nic do rzeczy, ale dobrze, że córka rozmawiała z ofiarą napaści. Trudno jest chronić się przed agresją, nie powinna to być rola dzieci, ale niekiedy nikt za nich tego nie zrobi. Natomiast wiele problemów dzieci mogą na spokojnie wyjaśnić sobie same, czasem wtrącanie się dorosłych (mówię tu o cokolwiek dziwnej dla mnie, oskarżycielskiej postawie nauczycielki) robi więcej złego niż dobrego.
    • zuzanna_a Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 19:39
      Zwykle dzieciece pitolenie i awantura.
      Dzieci w emocjach mowia rzeczy, z braku argumentu siegaja po jakies prymitywne grozby.
      W ogole nie wiem czemu sprawie zostaje nadana taka powaga.
      Rodzice w 90% nie maja pojecia o tych klotniach. Moje dzieci stety lub niestety z tych ktore same opowiadaja o awanturkach szkolnych oraz chatowych.
      Kiedys syn mi prezentowal klotnie na whatappie klasowym. Bylo prawie 600 wiadomosci, polowa glosowych. Klotnia jakichs dziewczynek o to ze jedna skomentowała czyjejś włosy nazwywajac ja switezianką i dalsza klotnia tyczyla sie sprawy czy to wyzwisko czy komplement. Finalnie sie tak pożarły że juz lecialy wyzwiska smile .
      Na zywo panny kloca sie caly czas, taki wiek, minie im i nie krecilabym afery a juz na pewno nie gadala z rodzicami.
      Zbytnio sie przejmujesz.
      • zuzanna_a Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 19:41
        Aha we wspomniana awanture wlaczylo sie 12 dziewczynek i trzech chlopcow i potem to juz bylo jak w polskim sejmie.
    • sol_13 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 19:45
      Nie zareagowała, więc wina została przypisana również jej?? A przepraszam za co? Bardzo dobrze, że się nie wtrącała. Niepotrzebnie też przepraszała (przepraszają winni) i niepotrzebnie Ty rozmawiałaś z nauczycielką. Nigdzie bym się nie wychylała a już na pewno nie do rozmowy z rodzicami, bo i z jakiego powodu.
      • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 19:52
        Z nauczycielką rozmawiałam, bo do mnie zadzwoniła i wezwała na rozmowę. Natomiast córka rozmawiała z tą dziewczynką jeszcze zanim ja się o wszystkim dowiedziałam, czyli to była jej inicjatywa i musiała się z tym źle czuć.
        • sol_13 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 20:27
          Nie wiem czemu nauczycielka Cię wezwała, skoro Twoja młoda nie brała w tym udziału. Nie ma obowiązku obrony, mogła się bać tamtej.
          Generalnie nie interesowałabym się więcej tą sprawą. Nie przejmuj się tak.
          • hanusinamama Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 22:13
            Nie bała sie, bo atakująca to jej przyjaciółka. Po zdarzeniu normalnie z nią rozmawiała. Stała obok, biernie brała w tym udział. Moze nieświadomie...ale brała.
    • ichi51e Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 20:38
      bierne znęcanie się to tez jest branie udziału.
      • hanusinamama Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 21.11.22, 22:12
        To samo uważam. MOja córka była ofiarą takiego ataku. Inne dzieci też. Zawsze jedna, ta sama była głownym sprawcą ataku, 2 pozostałe stały za nią. Nic nie robiły, nic nie mówiły...ale brały udział. Nie były tylko świadkami.
      • berdebul Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 12:00
        Nie musiała się znęcać. Stały na przerwie i Kasia z Basią odbijały piłkę od ściany. Przechodziła Krysia, do której Kasia ma zal i powiedziała jej „ty piiiip piiiip wyszarpię cię za kudły…”. W tym czasie Basia stała obok z piłką, jak cielątko. Życie. Dla nieśmiałego dziecka to tortura wystąpić przeciwko komuś, kogo uważa za kolegę.
        • langsam Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 18:12
          Ale dla szkoły i społeczeństwa kluczowe jest, żeby nie popierać biernie prześladowcy.
          • berdebul Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 20:10
            Albo popierasz, albo jesteś bierna. Większość ludzi tak reaguje, to samo jest przy wypadkach. Tam było więcej dzieci i tez nie reagowały. Klasyk w tłumie.
    • princesswhitewolf Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 00:36
      >Chciałybyście bezpośredniej konfrontacji z rodzicami oskarżanego dziecka czy uważacie, że lepiej by to jednak szkoła się tym zajęła

      Wolalabym dla dobra szkoly i tamtego rodzica by sie nie probowal ze mna konfrontowac. Ja jestem spokojnym czlowiekiem, a le jedna Pani do dzis sie mnie boi po tym jak zadecydowala zrobic awanture o jakis drobiazg. He said she said so he said....Wiec lepiej nie...
    • extereso Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 08:17
      Fajnie że przeprosiła i rozumiem, że ja zatkało. Natomiast to asekurowanie się że bez przyznawania się do winy ( nie w zachowaniu córki tylko w niektórych postach) uważam za niedobre. Ciągle to asekuranctwo, brak uczciwości. Moim zdaniem rodzic który ciągle zachęca do tego, żeby tyłek sobie chronić i do niczego się nie przyznawać, po prostu demoralizuje dziecko
    • ritual2019 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 08:54
      Autorko - sprawa jest powazniejsza niz napisalas w postach, prawda?
      Nie doprowadzalabym do rozmowy z rodzicami, corka tez nie powinna kontaktowac sie z kolezanka ktora zostala zaatakowana ani rozmawiac o tym co zaszlo z innymi. Szkola zrobi to co powinna tam gdzie mieszkasz. Natomiast co zrobia rodzice tamtej to ich decyzja.
      • arista80 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 09:24
        Nie, sprawa wygląda dokładnie tak jak przedstawiłam. Była kłótnia (a właściwie agresja) pomiędzy agresorką i atakowaną dziewczynką, natomiast moja córka została w to jakby wplątana przez fakt, że po prostu spędzała przerwę z tą przyjaciółką agresorką. Ta kłótnia wybuchła nagle tzn. ona wiedziała, że tamte dwie się nie lubią, ale nic nie wskazywało na taki obrót sprawy. Pytałam się jej też o tę dziewczynką, moja córka powiedziała, że zna ją z widzenia, może kilka razy powiedziały sobie "cześć" i tyle. Nigdy nie rozmawiały ze sobą, córka mówi, że nigdy nic do niej nie miała, bo nie miała powodów, natomiast ta wzajemna antypatia z tą już byłą przyjaciółką agresorką była wszystkim znana, ale kto by się spodziewał... W nocy słabo spałam, stwierdziłam jednak, że sama nie będę kajać się przed rodzicami dziewczynki, bo po prostu moje dziecko nie jest winne. Jeżeli oni zechcą porozmawiać ze mną, oczywiście jestem do dyspozycji, ale sama nie będę szukać konfrontacji. Rano poprosiłam moją córką, by jeśli to możliwe, porozmawiała z tą dziewczynką i już nie tyle, co przepraszała, ale zapewniła, że nie popiera tego co zrobiła ta agresorka, zobaczymy...
        Dziś rano przetrzepałam też telefon córki i w sumie mam z tego dwa wnioski: jeden pozytywny, a drugi negatywny. Ten pozytywny wniosek, że córka dostała mnóstwo wsparcia od kolegów i koleżanek z klasy, każdy wie, że jest niewinna i że jasno wynika, że nabroiła tamta. Natomiast ten drugi wniosek negatywny to jest to, że okazuje się, że w trakcie tej słownej agresji obecnych było więcej dzieci, wszyscy widzieli, jak było, nikt nie zareagował, a z "widzów" dostało się jedynie mojej córce.
        • extereso Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 09:39
          Ok. Ja rozmawiając ze swoimi dziećmi zrobiłabym tak dałabym masę wsparcia, że to była trudna sytuacja, że źle się czuła, że skoro chciała porozmawiać z ofiarą to czuła się winna, czuła, że to było nie ok. Że dobra, że ma taki system ostrzegania kiedy łamie swoje własne wartości. Jakie? Warto pogadać.I w takim razie co poszło nie tak, jakie wnioski teraz i na przyszłość. Moja polityką jest wesprzeć emocjonalnie i pomoc sprawy zobaczyć jasno, bez zaciemniania, szukania usprawiedliwień. Nawet nazwać że źle zrobiła ( a raczej wesprzeć jak sama nazwie) co mnie znaczy że ona jest zła . Chodzi o to, żeby miała sama odwagę się ocenić, a o to łatwiej jak matka nie ocenia, tylko wspiera, również akceptuje, że dziecko może się źle zachować, że to normalne, ważne, żeby to dostrzec i starać się korygować.
        • ritual2019 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 09:52
          Jasne😉
        • berdebul Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 10:12
          Jest w szkole sensowny psycholog/pedagog, który moglby wkroczyć i zająć się układami w klasie? Jeżeli świadków było wielu i nikt nie reagował, to problem jest głębszy.
          Btw może córce przydałby się TUS?
    • kropkacom Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 10:13
      Zastanów się jak ty byś chciała aby zachowali się rodzice agresorów gdyby agresja dotyczyła twojej córki. Ja chciałabym aby konsekwencje wyciągnęła szkoła. Osobiste spotkanie z rodzicami tylko przy wniesieniu oskarżeń na szerszym forum.

      PS. Agresja w szkole to straszna sprawa. Również bierność w stosunku do niej.
    • marinella Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 10:23
      W mojej patolskiej osiedlowej podstawówce można było spotkać taki kwiat młodzieży przesiedlonych z zadupia prostaków, których progenitura operowała właśnie takimi pojęciami jak „ połamie ci nogi” w wolnym tłumaczeniu „ nogi ci z doopy powyrywam”. Po przejściu do lokalnej zawodówki groźby te ponoć egzekwowała.

      Gdyby moja wychuchana, chowana bliskosciowo córka przyjaźniła się z kimś taki, w roli poplecznika czy tam niemego asystenta, skoczylabym przez okno.
      • beata_anuszewska11.2022 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 11:32
        Nie popieram chuligaństwa i przemocy w żadnej postaci. Co więcej boję się go. Chodzilam , w zamierzchłych czasach, do dużej osiedlowej, rejonowej podstawówki, w ktorej spotykali się w jednej klasie wychuchani, wydmuchani uczniowie z dobrych i, jak na owe czasy zamożnych, domów i bandyterka, dzieci rodziców po wyrokach, nie za przestępstwa gospodarcze czy księgowe, o nie. W tych ostatnich domach lało się tanie wino, a ostatecznym argumentem był kozik.
        Cóż byliśmy w jednej klasie, jeżdziliśmy na jedne wycieczki , kupowaliśmy sobie prezenty na klasowe Mikołajki, jakoś koegzystowaliśmy.
        Do dziś mogę pod domem, w którym dorastałam zostawić samochód, bo menel A nie da go tknąć nie tylko menelowi B, ale także odjechać eleganckiemu panu z BMW, który był uprzejmy otrzeć moje auto.
        Co nie znaczy, że nie boję się bandyterki.
    • beata_anuszewska11.2022 Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 10:30
      A ja pamiętam historię z epoki dinozaurów czyli moich szkolnych lat. Wtedy było mniej agresji i rodzice rzadziej biegali do szkoły, ale wtedy jednak zrobili dym. Jedna dziewczynka ugryzła drugą. Mocno, długo miała potężny siniak, którym się potem chwaliła. Rodzice poszkodowanej przylecieli do szkoły, wychowawczyni przyleciała do klasy a dziewczyny plotkowały jak największe przyjaciółki. Następnego dnia sie pogodziły.
      Nie wiem jak czuli się rodzice, ale poszkodowanej było głupio.
      W tym przypadku może być zupełnie inaczej, ale zdarzają, a może już tylko zdarzały, się takie oto sytuacje.
    • woman_in_love Re: Czy doprowadzić do rozmowy z rodzicami? 22.11.22, 11:29
      Ostatecznie okazało się, że moja córka nie jest winna
      twierdzi, że mimo iż to nie jej wina, przeprosiła dziewczynkę


      Córkę opier***ć za przepraszanie za to, że żyje (bo niby co, całe życie ma być taką przepraszającą cipą?!?).
      Nauczycielkę zjeb**ć jak burą s***, że nie pilnuje dzieci i ci doopę zawraca.
      A rodzicom tej innej dziewczynki pizg**ć gazem i wysłać na nich wiadomo kogo.

      Podczas tej całej kłótni córka ponoć nic nie powiedziała, ale była obecna, no i właśnie fakt, że nie zareagowała, też świadczy na jej niekorzyść.
      Powiedzieć, że córka była tak zaskoczona zajściem, że nie była w stanie z szoku wypowiedzieć słowa tak ją zatkało.

      Ale jak już ją odetkało to opieprzyła przyjaciółkę i dlatego z nią gadała.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka