Dodaj do ulubionych

Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬

22.11.22, 20:37
W wątku primuli napisałam, że mam kijowy dzień. Tylko wtedy po prostu miałam kijowy nastrój, za to zakończenie dnia jest już kompletnie do dooopy. Wiozłam młodszego na trening i jakiś złamas wjechał mi w tyłek 🤬🤬🤬. Dobrze chociaż, że zachował się przyzwoicie, od razu przyznał do winy, przeprosił i podał swoje dane, więc obeszło się bez policji. Na szczęście nic poważnego się nie stało, ale wqurwa mam, łeb mi pęka, błotnik do wymiany.

Moje biedne, piękne autko, ledwie 1,5 roku ma 😩
No zła jestem, jak nie wiem co 😤
Obserwuj wątek
    • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:38
      Tak wygadać się chciałam i złość gdzieś wylać. Możecie dopisywać swoje dzisiejsze „fakapy”, jak macie.
      • thea19 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 08:09
        Umówiłam się na spontaniczną szybka randkę i znowu prawnik.
    • bywalec.hoteli Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:39
      nie martw się, ja w rocznym aucie miałem wymieniany zderzak, a za kolejne pół roku malowany ponownie, nic nie widać.
      Może nowe ładne auta przyciągają stłuczki.

      Ważne czy masz zdrowa głowę po uderzeniu
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:44
        Uderzenie nie było silne, bo prędkość też była niewielka. Siedział mi dupek na zderzaku i jak przyhamowałam, to on oczywiście nie zdążył. Głowa mnie cały czas mnie boli, ale podejrzewam, że z nerwów. Jak nie przejdzie, to pójdę do lekarza.
        • jednoraz0w0 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:57
          A czy u Was tez jest tak, ze zaraz dostaniesz mnóstwo listów od prawników od odszkodowań? Moje dziecko było w samochodzie z kolega i jego mamą, ktoś w nich wjechał, tez go głowa potem trochę bolała pare dni i dostał 10 tysięcy odszkodowania. Może jest tu tego typu silver lining też?
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:23
            Aż tak, to u nas chyba nie ma, ale nigdy wcześniej nikt z nas nie miał wypadku, więc dokładnie nie wiem. Za to gdybym się uparła i wezwała policję, to sprawcę kosztowałoby to dużo więcej niż tylko koszt mojej szkody. Dostałby nie tylko mandat, ale też pokaźny rachunek od policji za interwencję.
            • elstilo Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:55
              Odkąd w mojego faceta wjechał gość, przyznał się do winy a potem zmienił zeznania tłumacząc że był w szoku powypadkowym to już wzywamy policję. Jego wina, jego mandat, nie mój problem.
              • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:01
                Ja mam jego oświadczenie na piśmie, więc mam nadzieję, że jednak się nie wyłga.
                • elstilo Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 23:48
                  Zawsze może odwołać powołując się na szok powypadkowy.
                  Poważnie, na przyszłość lepiej wezwać policję.
                  • pulcino3 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 24.11.22, 00:30
                    U nas też , facet chciał wyprzedzić i się wychylił z przeciwnego pasu ruchu, nam lusterko uszkodził w aucie. Początkowo się przyznał, kiedy zadzwoniłam do serwisu , żeby upewnić się czy to wystarczy , powiedzieli mi że mogą być później problemy i żeby wezwać policję. Długo nie musiałam czekać na zwrot akcji. Policja przyjechała i wyparł się wszystkiego , mówiąc że to ja się wychyliłam za bardzo. Na szczęście policja mi uwierzyła i ukarała go mandatem i skończyło się kręcenie.
        • mava1 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:48
          >Siedział mi dupek na zderzaku i jak przyhamowałam, to on oczywiście nie zdążył.

          jak ktos siedzi na zderzaku to nalezy, profilaktycznie, wciskać często hamulec. Z reguły skutkuje.
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:56
            Ta, wjechaniem w tyłek. Akurat na tej drodze hamulec wciskać trzeba co chwilę, bo tam się dwa samochody nie miną i jak coś jedzie z naprzeciwka, to musisz przyhamować i zjechać na pobocze lub zatrzymać się w szerszym miejscu, żeby przepuścić, jeśli „mijanka” jest po twojej stronie.
    • szarmszejk123 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:44
      Ja dziś prawie nie rozjechałam czarnego kota. Skurczybyk wyskoczył z rowu jakby mu ktoś tam ogórka wrzucił.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:48
        Ja wczoraj hamowałam przed wiewiórką, też czarną.
    • caponata75 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:52
      Mąż wjeżdżając miom autem do garażu nie patrzyl przed siebie (gapil się zapewne w komórkę) i walnął w bramę. Szyba do wymiany, a ja caly tydzień bez auta.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:24
        No kurczę, ja nie mogę być bez auta, bo muszę jeździć do pracy, ale w razie czego dostanę jakieś zastępcze.
      • kk345 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:48
        W takim przypadku to mąż zostałby na tydzień bez auta, nie ja big_grin
        • sol_13 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:15
          No dokładnie, nie rozumiem za bardzo.
      • panna.nasturcja Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 23:41
        Chyba mąż cały tydzień bez samochodu?
        • droch Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 24.11.22, 00:40
          Może mieć immunitet, znaczy służbowe auto...
    • mamamisi2005 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:52
      Współczuję. Ale pomyśl, że w tym aucie z tyłu to chyba jednak nie był złamas, tylko nieszczęśnik z jeszcze gorszym dniem.
      Czy z szyją wszystko ok?
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:27
        Ok, masz rację, facet zachował się przyzwoicie, więc cofam tego złamasa, ale po prostu nienawidzę takiej jazdy na zderzaku. Zwłaszcza na takiej drodze, którą jechaliśmy, gdzie dwa samochody się normalnie nie miną, więc co chwilę trzeba przyhamować lub się zatrzymać i zjechać na pobocze.
        • mamamisi2005 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:40
          Rozumiem. Pilnuj tej szyi, ja po stłuczce mam problemy od lat sad Niestety początkowo zignorowałam niewielki ból i sztywność. Może gdyby od razu było prawidłowe postepowanie, to lepiej by się to skończyło.
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:57
            Mnie szyja nie boli. Głowa mnie wieczorem bolała, ale przeszło nawet bez tabletki, więc to raczej z nerwów było.
    • jednoraz0w0 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:52
      Chciałam sobie dziś wyprać poduszki. Niedawno zmieniłam pralkę na front loader i nie wiem czy to się do tego przyczyniło, ale podczas wirowania „nadzienie” w nich się obróciło o 90 stopni i zwinęło w krokiety 😤🤬
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:29
        O, to też jest mega wkurzające. Może uda się to „roztrzepać” w suszarce.
        • jednoraz0w0 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:25
          No właśnie oni się nie zbiło (tzn w jednej się zbiło, w dwie kulki po przeciwnych stronach a na środku się ta szmata skręciła się w supeł ja te dwiemkulki wirowały jak supernowe, tam się to ma szanse roztrzepać ale tej poduszki mi nie szkoda). Ta druga miała to nadzieje bardzie zintegrowane, tak, jakby to był kawałek gąbki. Pozostaje próba odwrócenia manualnego niczym dziecka w brzuchu. Ale kij z poduszkami, chciałam sobie wypucowac piekarnik przed pieczeniem fantów na thanksgiving, wyszorowałam ale do tych wire racje nie miałam nerwów bo mi się w zlewie nie mieszczą więc na koniec sobie myślę, e, piekarnik ma opcje self cleaning, to może użyję. I sprytnie wymyśliłam, ze włożę do piekarnika żeliwną tacę do pizzy, niech się wyczyści od razu. I kurła coś mi zaczyna lekutko capie jakoś chemicznie, patrzę a tu się emalia na drzwiach piekarnika bąbluje. No to wyłączyłam to w chuj, poczekała z godzinę żeby ostyglo, próbuję przesunąć tę wajchę którą się blokuje piekarnik przy czyszczeniu i wajcha mi w ręce została. Wspólnie z dzieckiem przy pomocy heavy duty narzędzi jakoś to gownomprzesunelismy ale piekarnik się dalej nie otwiera. A w lodowce indyk i inne rzeczy do pieczenia, pojutrze goście. Chuj z piekarnikiem, planowalam ten piec w niedługim czasie wymienić, ale w środku jest moja taca! 🤦‍♀️🤬
    • alina460 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:52
      Współczuję. Też by mi szkoda autka była, ale najważniejsze, że wszyscy cali i zdrowi. Głasku, głasku.
      • akseinga1975 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:56
        Tata wczoraj odebral samochod od mechanika, kobieta wjechala mu w bok skosil barierki i zatrzymal sie na drzewie. Samochod do kasacji tacie nic sie nie stalo.
        • heca7 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:03
          Ja wiele lat temu jechałam zimą i z przeciwka facet wyprzedzał na trzeciego golfem. Zderzył się ze mną, zepchnął mnie na pobocze a tam akurat stała się nowiutka skoda. Właściciel zatrzymał się na chwilę, jechał na przegląd lakieru. Auto miało 2 tygodnie. Przejechałam mu swoim samochodem po lewym boku od tylnego światła do przedniego uncertain Nic nie mogłam na to poradzić, uderzenie golfa było tak silne, że rozłączyły mi się jakieś kable w kierownicy. Wpadłam w poślizg. To był luty a mój samochód odebrałam w listopadzie. Czyli miał zaledwie 4 miesiące. A jeszcze matka mnie przekonywała- nie bierz zielonego, weź bordowy bardziej widoczny na drodze tongue_out Kierowca golfa był jak się okazało pijany, a prawo jazdy zabrano mu dużo wcześniej właśnie za jazdę po pijaku. Golfa pożyczył od kolegi. Po czym zaraz po zderzeniu wybiegł z samochodu i zaczął uciekać przez pola. Policja go goniła.
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:35
            Matko, jakie przeżycia! A ja tu się nad stłuczką użalam.
          • berdebul Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:46
            Historia jak z książki 😱
        • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:33
          O kurczę, współczuję! Szczęście, że tata cały!
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:32
        Tak, nikomu nic się nie stało, a to jednak najważniejsze. Auto też w sumie jakoś bardzo nie ucierpiało.
    • heca7 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 20:52
      Współczuję i przytulam kiss Miałam podobnie kilka lat temu. Też w całkiem nowe auto wjechała mi babka. Z podporządkowanej, w pierwszy dzień śniegu w Wawie. Cały bok mi wgniotła. Auto naprawiali mi 2,5 miesiąca. Jedna pociecha to, że w samochodzie zastępczym, który mi podstawili przyjechał kociak wink
      Głowa pewnie z nerwów boli. Ale jak tak dalej będzie to idź to zbadaj.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:39
        Dzięki, pamiętam, jak o tym pisałaś. Ja bym kota niestety nie mogła zatrzymać. W towarzystwie kotów się duszę.

        Jak mi się ta głowa nie uspokoi, to oczywiście pójdę do lekarza, ale powoli mi nerwy puszczają i chyba przechodzi, więc raczej nic poważnego.
        • heca7 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:44
          Piesek się raczej pod maskę nie zmieści wink U nas jest jeszcze opcja kuny domowej ale nie polecam big_grin
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:45
            Opcja kuny u nas też jest, ale wolałabym jednak nie 😁
      • szybki-lisek Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:09
        Chciałabym znaleźć kota w aucie... nie byłoby juz wymówki dla następnego.

        Miesiąc temu jakiś debil wybił mi szybę w tynich drzwiach. Moje biedne, prawie nowe auto... miesiąc szyby nie było. Jak bez ręki.
        • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:12
          Bez szyby, to faktycznie kiepsko.
    • jackowo.deluxe Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:19
      A mnie to forumowowe kolezanki wykrakaly
      no i stracilam dzis 2000 dolarow.
      nie jestem jednak zla,
      wole amerykanski sposob myslenia – jutro bedzie lepiejsmile
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:41
        Oj, to współczuję straty finansowej. Raczej nie planuję jutro kolejnej stłuczki, więc mam nadzieję, że będzie lepiej.
      • engine8t Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 05:06
        Zalezy co to znaczy ze "stracilas $2000 dolarow" bo jesli to prawdziwa i nie do odzyskania strata to jedno a jesli to zmiana wartosci inwestycji to drugie..
        • jackowo.deluxe Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 05:35
          W sensie materialnym stracilam bezpowrotnie, no chyba ze byla to inwestycja w madrosc zyciowa pt. Sentymentalizm to zbyt kosztowna ekstrawagancja
        • manon.lescaut4 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 08:45
          Przecież pisała, ze postawiła na wygrana Polski z Meksykiem wiec strata raczej nie do odzyskania wink
    • woman_in_love Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:20
      nie no, spokojnie, dopiero 21.20

      do 24 jeszcze wiele się może zdarzyć
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:42
        Weź mnie nie denerwuj 😡
    • primula.alpicola Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:31
      Zdarza się, ważne że nic nikomu się nie stało.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:43
        Owszem, to najważniejsze.
    • daisy Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:41
      Eliszka, o co ty się wkurzasz, przecież to jest totalna duperela. Jakiś błotnik, nic się nie stało... Odetchnij głęboko i ciesz się wieczorem. Ja dzisiaj odebrałam dziecko ze szpitala z nieciekawymi wynikami i staram się zachować jakąś pogodę ducha, trzeba.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:44
        W porównaniu z chorobą dziecka, to tak, totalna duperela. Przytulam i mam nadzieję, że jednak będzie dobrze.
        • banicazarbuzem Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:47
          Czyli nie tylko od dzisiaj zostałam bez samochodu 😞❤️
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:54
            Oj współczuję. Ja nie zostałam bez samochodu, bo nic poważnego się nie stało i można nim normalnie jeździć. Jak będę dawała do naprawy, to dostanę jakieś zastępcze.
    • tokyocat Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 21:55
      Dobrze ze ci nie wjechal z boku i ci nie wtrynil samochodu w metalowe bariery. Wtedy masz auto do kasacji. Mi tak wjechal.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:04
        Na szczęście u mnie tak źle nie jest. Kurczę, współczuję takich przeżyć.
        • tokyocat Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:29
          Takie zycie, wjedzie w ciebie gowniarz ktory cie rzekomo nie widzial w lusterku jak zlamal wszystkie przepisy za jednym zamachem. Policja miala frajde jak rzadko kiedy. Ja mniej, ale na szczescie to tylko samochod dostal. Brak rannych i zabitych czyli ok.
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:51
            Masz rację, to tylko samochód i najważniejsze, że wszyscy cali. Jednak nerwy są.
        • melikles Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:33
          Przecież błotnik to kawałek gumy. Wymiana 5 minut ze śrubokrętem.
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:52
            Zderzak do wymiany. Nie wiem, skąd mi się błotnik wziął. Tak to jest, jak się w nerwach pisze.
    • rosapulchra-0 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:30
      Współczuję bardzo!
      Na szczęście to niewielka szkoda.
      Kilka tygodni temu zupełnie na trzeźwo przejeżdżając przez skrzyżowanie wjechałam w wysepkę dla pieszych dwoma kołami.
      Oba do wymiany plus drążek kierownicy z maglownicą.
      Został jeszcze lakier, ale to już kompletna duperela. Ja za to spędziłam cztery dni w szpitalu. Na szczęście dla mnie wyszłam z tego wypadku cało.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:53
        U mnie straty raczej niewielkie, bo pewnie tylko zderzak. Tobie współczuję przeżyć.
    • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:57
      Chciałam tylko sprostować, że do wymiany jest tylny zderzak, a nie błotnik. Nie wiem skąd mi się ten błotnik wziął 🤷‍♀️.
      • bywalec.hoteli Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 22:58
        błotnik to gorsza sprawa, bo może wymagać wycięcia tzw. "ćwiartki" samochodu smile
        • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 22.11.22, 23:06
          U mnie innych szkód nie widać, więc mam nadzieję, że skończy się na zderzaku. Huk był wprawdzie duży, ale uderzenie niewielkie.
          • minerallna Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 04:46
            No to możesz się zdziwić. To że szkód na zewnątrz nie widzisz wiele to nie znaczy że ich nie ma. Jak mojemu dziecku które jeździ małym autem facet na rondzie tylko lekko przerysował i zahaczył auto to widząc uszkodzenia- teoretycznie a to spoko. Ale od razu wiedziałam że kwiatki wyjdą w serwisie jak auto rozbiorą. I wyszły. Szkoda bez kilku stów wyszła na 20 tys w tym samochód zastępczy na ponad miesiąc . A niby nic nie było, ot drobne przerysowania, błotnik lekko przesunięty.
            • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:28
              Tyle, to ja niestety wiem, dlatego piszę, że mam nadzieję.
    • brandypolloalexander Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 01:12
      Masz ubezpieczenie? Jedz na sor z bólem szyi,dostaniesz przeciwbólowe, kołnierzyk i parę ładnych franków odszkodowania.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:29
        U nas nie da się nie mieć ubezpieczenia. Poza tym pokryje to ubezpieczenie sprawcy, nie moje.
    • geez_louise Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 02:27
      Powiem tylko, że nigdy, ale to nigdy nie zaglądajcie na swoje konto 10 dni przed końcem miesiąca i nie cieszcie się, że wydałyście ostatnio wyjątkowo mało i zostanie Wam jakaś suma do zagospodarowania w grudniu 🤣 bo w 5 minut może wszystko wybuchnąć. Dosłownie. Nawet szkoda gadać 🤣 Chciałam zakończyć „najważniejsze, że jesteśmy zdrowi”, ale przezornie się zamknę 🤣

      Zawsze, kurde, coś. ZAWSZE.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:30
        No dobra, to ja też nie napiszę. Trzymaj się!
    • minerallna Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 04:18
      1, 5 roku to już stare auto jest big_grin
      Mi kiedyś w ledwie dwu miesięcznym i kompletnie wtedy niepopularnym w Polsce aucie uszkodzono cały bok plus felga sad A to była zwykła szkoda parkingowa.
      Jak ja cierpiałam widząc samochód zastępczy a musiałam tym g.... jeździć do czasu końca naprawy.
      • engine8t Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 05:08
        >1, 5 roku to już stare auto jest

        Podobnie jak 40 letnia kobieta...smile
        • kk345 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 20:33
          Dżizas, jaki ty żałosny jesteś... jak wąsaty, podpity Zenek na wiejskim weselu.
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:34
        Tak realnie, to w sumie racja. Po 1,5 roku jeżdżenia auto nie jest nowe, ale dla mnie jest wciąż takie ładniutkie, czyściutkie, bez jednej ryski - do wczoraj 😤. Aż mnie serce zabolało. Mam nadzieję, że naprawią szybko i znów będzie „nówka sztuka”.
        • mamamisi2005 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:44
          Rozumiem. Mi 2 dni po odbiorze auta ktoś na parkingu lekko zarysował drzwi. Drobiazg, ale oczy bolały.
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 08:02
            No właśnie, niby ogarniam, że to się zdarza i w sumie nic wielkiego, ale w duchu boleję nad moim „biednym autkiem”.
    • picathartes Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 06:12
      Szybciutko wymienia, nie martw się, nie będzie śladu. Jak mieszkaliśmy w centrum miasta w pierwszych miesiacach dwa razy ktoś nam w tył wjechał. Pierwszego nie zdażyliśmy jeszcze wymienić zanim drugi raz poprawiono 😅

      Mój małż z kolei dał radę wjechać komuś w nowiutka Teslę; od niecałych 24h na drodze 😱
      • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:40
        To moja pierwsza taka „przygoda”, więc pewnie przesadnie to wszystko przeżywam. Poza tym jechałam z synem, który bardzo się wystraszył.

        Wjechanie w nowiutką teslę musiało być „bolesne”.
        • gajmal Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 07:45
          A jak się dzisiaj czujesz? Główka już nie boli?
          • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 08:01
            Czuję się niewyspana, bo zasnęłam na kanapie czekając na męża, a potem się wybudziłam i trochę potrwało, zanim znów zasnęłam. Póki co nic nie boli, ale jak by znów zaczęło, to idę do lekarza, tak na wszelki wypadek.
            • gajmal Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 08:04
              I to dobra decyzja. Mam nadzieję,że już nic Ci nie będzie, ale jakby co to warto skontrolować kręgosłup szyjny. Spokojnego dnia,
              • eliszka25 Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 23.11.22, 08:07
                Dziękuję, mam nadzieję, że to koniec przygód na jakiś czas.
    • wapaha Re: Wykrakałam sobie 🤬🤬🤬 24.11.22, 08:56
      Szklanka jest zawsze do połowy pełna - czyli mamy black friday ( blac week tongue_out )
      czyli
      Zepsuła nam się lodówka - na szczęście mrozy uratowały część "zapasów" i żywności. Ale i tak kombinacje alpejskie z zakupem-wybór to pikuś, zakup to pikuś - mamy kuchnię w zabudowie ale sprzed ponad 20 lat -kombinujemy z wymiarami
      Dodam, że lodówka padła oczywiście w dniu, w którym popołudnie od razu po pracy było całe rozjeżdzone, młody dodatkowe zajęcia, zrobienie dużych zakupów na cały tydzien ( hehe taki psikus później) a po wieczornym powrocie stwierdzeniu usterki opróżnianiu wynoszeniu itd mąż miał wstać do pracy o godz. 2.10 .
      Tak, to był hardcore i fuckup

      p.s. dobrze, że nikomu z was nic sie nie stało kiss

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka