Dodaj do ulubionych

Marzy mi się... (nierealne)

08.12.22, 22:54
... grudniowy dzień w piżamie. Calutki dzień. Bez zakupów, obowiązków, sprzątania, pracy. I nawet bez dzieci. Ewentualnie z mężem, jak kiedyś.
Marzy mi się też moc energii do fitnesu. Taki power, że jednego dnia bieganie, basen i siłka, a wieczorem chęć na tańce.
Tak mi się marzy...
Obserwuj wątek
    • niemcyy Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 22:57
      Współczuję tych marzeń, a przede wszystkim braku możliwości ich zrealizowania.
      Chociaż idź już spać to jutro będziesz mniej zmęczona wink
      • woman_in_love Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:02
        Jak pójdzie teraz spać, to się jej nawarstwi roboty. Niech lepiej bidulka posiedzi jeszcze do 3, porobi co się da, to później odpocznie na emeryturze.
        • niemcyy Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:14
          A wnuki to kto będzie bawił? Nie dość, że odziedziczą zanieczyszczoną planetę z katastrofą klimatyczną to jeszcze babki lenia im życzysz?
          • woman_in_love Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:16

            w sumie fakt, to odpocznie bidulinka po śmierci
            • marta.graca Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:40
              Mam nawet mema na tę okoliczność.
              • gaga-sie Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 15:48
                Albo ten.
    • clk Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:08
      To dam ci rade - po prostu to zrob. Mieszkanie nie zająć nie ucieknie. Dzieciom nic nie będzie. Gotowanie? Zamawiasz na wynos.
      Nierealne to jest wyleczenie złośliwego raka - odpoczynek jednodniowy jest w zasięgu twojej reki
      • niemcyy Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:12
        Ale człowiek nie czuje się wtedy niezbędnym bohaterem tyrającym na medal z ziemniaka- którego musi najpierw kupić.
        • kozaki_za_kolano Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:18
          Auć, zabolało. Chcesz mi powiedzieć, że moje życie nie ma sensu? Oceniasz na oko po tym marzeniu?
          • mid.week Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:20
            Niczego o sensie powyzej nie bylo.
          • niemcyy Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:26
            Nie wiem, co jeszcze na forum opowiadałaś, ale teraz napisałaś akurat o tych marzeniach i rutynie to po czym oceniać? Jeśli dzieci to nie kilkumiesięczne albo 3-letnie bliźniaki to weź zrób sobie ten dzień w piżamie bez sprzątania i zakupów i zobaczysz, że nic się nie stanie oprócz tego, że odpoczniesz. Widocznie na szczęście nie masz większych zmartwień, skoro marzysz akurat o dniu w piżamie.

            Będzie kosztował mniej czasu, bo następnego dnia w przeciwieństwie do wieczornych tańców nie trzeba odsypiać wink
    • mid.week Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:21
      To jest bardzo proste - bierzesz urlop a rano nie zdejmujesz piżamy i nic nie robisz. Wiem co mówię, mam w tym duze doswiadczenie.
      • jkl13 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 05:44
        Ja też i potwierdzam - tak to działa smile
        Bardzo polecam.
      • aqua48 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 11:04
        Ja po prostu rano nakrywałam kołdrą głowę i oznajmiałam, że nie wstanę i nic nie będę robić. A ponieważ dopadało mnie tak gdy dzieci były małe i obowiązków full, to stosowałam w niedzielę. I dało się. Mąż wówczas ogarniał dom, dzieci i obiad, i jeszcze leciał z całym towarzystwem na spacer i po ciacha dla mnie.
        Bez takich dni od czasu do czasu z pewnością nadawałabym się wówczas do leczenia psychiatrycznego.
    • daisy Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:22
      Ale to jest jak z tymi marzeniami we wczesnej młodości, że jak już będziemy samodzielni i zaczniemy zarabiać własną kasę, to będziemy pić cały alkohol świata i imprezować od środy do wtorku. A potem się okazuje, że to już nie jest interesujące.
      W teorii mogłabym spędzać ze dwa weekendy w miesiącu bez wychodzenia z piżamy, w betach, z książką, pilotem od tv, butelką wina, czymkolwiek. A jak przychodzi co do czego, taka wizja wygląda bardzo depresyjnie. Więc spinam się, wstaję, wychodzę z domu, sprzątam, i tak dalej.
      Ale może rzecz polega na tym, żeby MÓC? I ta świadomość już wystarczy.
      • simply_z Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:24
        Sprzatasz..fascynujace
        • daisy Re: Marzy mi się... (nierealne) 08.12.22, 23:26
          No. Wiem. Nic wielkiego, tylko odkurzanie, ale w piżamie już jakoś głupio. Potem za to z przyjemnością chodzę boso po mieszkaniu. smile
          • memphis90 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 07:37
            Ja chodzę z przyjemnością nawet bez odkurzania…
            • igge Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 20:16
              Ja też ale mąż mnie goni jak potem wskakuję bez ponownego mycia stóp do łóżka. smile
              Lubię boso i zawsze lubiłam, jak mam kapcie na stopach to często gubię
          • martishia7 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:03
            O! Rozumiem Cię doskonale z tym chodzeniem boso smile
    • sol_13 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 00:34
      Z fitnessem nie pomogę, ale dlaczego cały dzień w piżamie jest nie do zrealizowania? Codziennie trzeba robić zakupy i sprzątać? Zlituj się.
      • emateczka Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 01:30
        Moze jednak trzeba iść do pracy, a dzieci odstawić do szkoły, przedszkola, na urodziny do koleżanki lub na basen?
        Też mam marzenie o piżamie, u mnie słabo wykonalne choćby ze względu na spacery z psem wink (piżama odpada, mówię od razu!)
        • leosia-wspaniala Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:25
          W pracy można wziąć dzień urlopu, a jak nie można to są weekendy, dzieci mają tatusia.
        • hosta_73 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:41
          Można zaprowadzić dzieci do przedszkola, wrócić do domu i leżeć do góry kołami kilka godzin.
    • kaki11 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 01:56
      Trochę cię rozumiem smile Tęsknię czasem do tego, że kiedyś co którąś sobotę/niedzielę nic nie zaplanowaliśmy i mieliśmy ją z mężem tylko dla siebie na takie nic nie robienie. Po to aby się wyspać a później cały dzień kochać, obejrzeć jakiś film a do jedzenia zamówić pizzę albo zrobić szybki makaron i nie robić nic smile. Nie realne na razie bo nie podrzucimy córki na dobę tak długo do dziadków bez żadnego z nas, ale fakt trochę mi się marzy taki cały dzień, tylko na to lenistwo.
      • arthwen Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 13:08
        Ale pomijając seks, to co w tym jest takiego nierealnego, że nie możecie sobie zrobić takiego leniwego dnia z córką? Seks jak zaśnie tongue_out
        • laura.palmer Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 13:56
          Skoro nie podrzucą jej na dobę samej, to strzelam że córka jest kilkuletnim maluszkiem.
          • arthwen Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 14:01
            I?
            Nie może zjeść na obiad szybkiego makaronu? Ogłosić, że święto piżamowe dzisiaj, cały dzień się lenimy i bawimy, dziecko raczej podchwyci niż będzie protestować.
            • laura.palmer Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 14:08
              Ja mam dwulatka i "cały dzień lenimy się i bawimy" to dla mnie żaden relaks w piżamie przed filmem, tylko bieganie za nim non stop, żeby gdzieś sobie krzywdy nie zrobił i wymyślanie co rusz nowych zabaw.
              • niemcyy Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 14:12
                To są dzieci bez ojców?
                • laura.palmer Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 14:24
                  Ojciec mojego leży z grypą.
                  A osoba, która zaczęła tę odnogę marzy o leżeniu w łóżku i byczeniu się wraz z mężem.
                  • niemcyy Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 15:16
                    Grypa przychodzi i przechodzi, nie ma jej od dwóch lat.

                    Całe szczęście, że osoba nie podrzuca córki do dziadków, bo oni też mogą chcieć pobyć we dwoje w spokoju, a nie pilnować przez dobę dziecka komuś, kogo ogarnął leń na dwie osoby i jedyne rozwiązanie widzi w zwaleniu na dziadków.
                    • laura.palmer Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 15:35
                      niemcyy napisał(a):

                      > Grypa przychodzi i przechodzi, nie ma jej od dwóch lat.

                      Weź mnie nie wk.rwiaj. Tydzień temu sama leżałam z grypą, teraz mąż. Mam takie zaległości zawodowe, że zejdą mi ze 3 weekendy (mam dg). Jak już się z tego wykaraskam, to dziecko pewnie przywlecze ze żłobka kolejne choróbsko i cały ten młyn zacznie się od początku.

                      Zresztą jak ty to sobie właściwie wyobrażasz? Dziecko cały tydzień siedzi po 7 godzin w żłobku (albo jest chore), więc w weekendy ma bardzo dużą potrzebę spędzania ze mną czasu. Mam się przed nim zamknąć w sypialni na cały dzień, bo robię sobie piżamowe lenistwo z netflixem? To jest dwulatek, a nie szkolniak. 🤦‍♀️
                      • niemcyy Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 20:24
                        Moment, ale to chyba logiczne i jak się człowiek decyduje na dziecko to jest dość jasne, że przez dwa dni w tygodniu wypadałoby spędzić z nim czas dopóki jest małe i nie chodzi spać o 23? Po co to dziecko? Żeby być na wk.rwie?
                        • laura.palmer Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 21:04
                          Gdzie napisałam, że dla mnie to nielogiczne? Przeczytaj jeszcze raz tę odnogę i zobacz komu i na co odpowiadam.

                          Poza tym każdy ma prawo być zwyczajnie zmęczony. Nie jestem robotem.
            • kaki11 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 17:41
              Wyjaśnię, że córka ma dwa latka i wymaga raczej ciągłej uwagi. A mnie nie chodzi o nie możliwość siedzenia w pidżamie czy dresie ani zamówienia pizzy, tylko o taki dzień bez konieczności animowania małej z czasem na lenistwo tylko dla nas dwojga. Teraz możemy się przez większość dnia najwyżej zamieniać - teraz ja dwie godziny czytam książkę, później mąż 2 godziny ogląda film itd. A ja nie za tym tęsknię, tylko za tym dniem totalnego lenistwa, bez konieczności (nawet jeśli daje nam to jakąś frajdę) opieki smile A jednocześnie, nie zostawiamy jej pod opieką innych bez chociaż jednego dnia na aż tak długo.
              • arthwen Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 23:09
                No to z 10 lat i może się wam uda big_grin
                Mój 13-latek na taki dzień, kiedy nic nie musi zareagowałby entuzjastycznie (może się obłożyć książkami i czytać cały dzień), a na tyle duży że animować go nie trzeba wink
    • primula.alpicola Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 06:32
      Dlaczego nierealne? Sobota, niedziela?
      A fitness, hmmm, nie od razu Kraków zbudowano. Stopniowo można dojść do dobrej formy i energii, choć to co wymieniłaś na jeden dzień, to crazy jest, takie ziutowewink
    • kotejka Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 06:34
      Jestem na takim trybie kołowrotka, że dzień w piżamie lub śniadanie dla łóżka nie kojarzy mi się z relaksem i przyjemnością a ciężka choroba
      I nie praktykuje
      Nawet leżąc na jogowej relaksacji pod kocem myślę sobie o ludzie ludzie ile rzeczy bym przez ten czas zrobiła
      Nawet mój urlop to nie spać zwiedzać i od rana zAp@$_-c
      Jest wszak tyle rzeczy do zobaczenia
      Z fitnesem najprościej - wpisujesz w kalendarz kupujesz karnet i leciesz
      Ja nawet jak mam słabszy dzień to lecę
      Nie musi być na stówę
      Może być na 50%
      Ale idzie w nawyk i mięśnie
      Każdy trening jest lepszy, jeśli zrobiony
      • primula.alpicola Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 07:12
        "Nawet leżąc na jogowej relaksacji pod kocem myślę sobie o ludzie ludzie ile rzeczy bym przez ten czas zrobiła"

        Jeszcze, po dwóch (chyba?) latach? Pamiętam jak pisałaś o tym. To samo miałam, te savasana, medytacje, rany jak mnie irytowały bezczynnością i marnowaniem czasu. U mnie się zmieniło, czego i Tobie zyczę.
        To NIE JEST marnowanie czasu.
        • kotejka Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:20
          Wiem, poddaje się i nie walczę, staram się czerpac przyjemność z savasany, ale myśl czasem przeleci 🤣
      • hosta_73 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:40
        "Nawet leżąc na jogowej relaksacji pod kocem myślę sobie o ludzie ludzie ile rzeczy bym przez ten czas zrobiła"

        Brzmi strasznie, jakbyś była maszyną która nie może się zatrzymać.
        • marta.graca Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:44
          Dokładnie.
        • kotejka Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 13:04
          hosta_73 napisał(a):

          > "Nawet leżąc na jogowej relaksacji pod kocem myślę sobie o ludzie ludzie ile rz
          > eczy bym przez ten czas zrobiła"
          >
          > Brzmi strasznie, jakbyś była maszyną która nie może się zatrzymać.
          >

          czy ja wiem, ja po prostu lubie dzialac
          lubie jak sie dzieje
          sama przyciagam ludzi i dziejstwa big_grin
      • hanusinamama Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 14:07
        Zmeczyłam się od samego czytania. I sorry ale to co piszesz to nie jest chyba nic do pozazdroszczenia.
        O ile lubie aktywnie spedzać czas...to mam urlopy na wysokich obrotach ale i takie "nic nie robię i dobrze mi z tym".
        Czasami zamiast treningu dobrze jest zostać pod kocem, poleżeć, poczytać albo nawet popatrzeć w TV czy sufit.
        • kotejka Re: Marzy mi się... (nierealne) 10.12.22, 07:19
          hanusinamama napisała:

          > Czasami zamiast treningu dobrze jest zostać pod kocem, poleżeć, poczytać albo n
          > awet popatrzeć w TV czy sufit.
          >
          Myślę, że nie jesteś jedną, która tak uważa
          Ci więcej, myślę że jest ogromnie przeważająca większość wink
          Widze to każdego dnia wink
    • krolewska.asma Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 07:49
      Straszne marzenia
      Skoro nie umiesz znaleźć czasu dla siebie sama skorzystaj z pomocy fachowca
      Widzę tu początki depresji w tym wisei
      Pędem do psychiatry zanim siebie albo kogoś skrzywdzisz
    • laura.palmer Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 07:49
      Jak ja cię rozumiem. 😔
    • leosia-wspaniala Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:30
      No to go sobie zrób.

      >Taki power, że jednego dnia bieganie, basen i siłka, a wieczorem chęć na tańce.

      Ale że codziennie? Bo codziennie to się nie da.
    • wapaha Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:33
      Mam urlop. Przymusowy nieco w zasadzie. W związku z tym niezaplanowany do końca
      I xg...uj mnie strzela
      Wcale nie jest fajnie tongue_out

      pidżama jest
      mogę nawet cały dzień ( ale nie dam rady !)
      wczoraj to nawet bez zakupów się udało
      no ale wymieniłam silikon w brodziku i poczyściłam parapety
      dzieci raz są raz nie ma-w sumie raźniej jak są
      energia a i owszem jest- i co z tego skoro dziś większość ciala boli i musze pokombinować co zrobić na niebolące jeszcze partie

      ee, do dupy tongue_out
      • piataziuta Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 10:57
        Przymusowy się NIE LICZY!

        I co kombinujesz na te partie?

        Ja ostatnio wykombinowałam trening z caroline girvan o ten, z braku laku, ale raczej słabo mi wszedł.
        Chyba po prostu nie lubię ćwiczyć w domu.
        • wapaha Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 13:16
          Przysiady ze sztangą ,bułgarskie z hantelkami , sumo z hantelkiem i bicepsy z hantelkiem i gumą


          ja też wolę poza domem ale jak się nie ma co się lubi..nie ma się co mazać, są tego dobre strony

          trening wygląda na fajny ( poza tymi pełnymi przysiadami-nigdy nie robiłam/nie robię /nie bedę robic )
          • piataziuta Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 13:31
            czegoś mi zabrakło w tym treningu

            pełne przysiady znaczy te wyciskaniem do góry nad głowę?
            czemu nie?
            my takie na zajęciach ze sztangą często robimy
            • wapaha Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 13:47
              piataziuta napisała:

              > czegoś mi zabrakło w tym treningu

              zmęczenia ? big_grin


              >
              > pełne przysiady znaczy te wyciskaniem do góry nad głowę?
              > czemu nie?
              > my takie na zajęciach ze sztangą często robimy

              wg mnie schodzi ciut za nisko ( kośc udowa nie jest równolegle do podłogi, zobacz też jak drga prawe kolano 12s do końca ćwiczenia - coś robi tu źle- albo zbyt głęboko, albo zbyt duże obciążenie, albo zbyt długi czas, w ćw 5 -tym na wąskim rozstawie i z wyrzutem- też ją tę prawą stronę trochę giba (w 8 tez)

              ja aż tak po prostu nie robię ( nie lubie, nie umiem, nie chce ; ) )
              • piataziuta Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 14:57
                >zmęczenia ? big_grin

                tak big_grin

                >wg mnie schodzi ciut za nisko ( kośc udowa nie jest równolegle do podłogi, zobacz też jak drga >prawe kolano 12s do końca ćwiczenia - coś robi tu źle- albo zbyt głęboko, albo zbyt duże >obciążenie, albo zbyt długi czas, w ćw 5 -tym na wąskim rozstawie i z wyrzutem- też ją tę prawą >stronę trochę giba (w 8 tez)

                Kiedyś schodziłam tak, żeby było udo równolegle do podłogi, ale pod wpływem jednej trenerki zaczęłam schodzić niżej - i uważam, że u bardziej rozciągniętych ludzi da się to zrobić poprawnie. Natomiast Carolinie, oprócz tego, że coś tam trochę leci, to chyba kolana trochę za bardzo wychodzą przed stopy.

                • wapaha Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 15:01
                  piataziuta napisała:

                  >
                  > Kiedyś schodziłam tak, żeby było udo równolegle do podłogi,
                  no i ja też tak

                  ale pod wpływem jed
                  > nej trenerki zaczęłam schodzić niżej - i uważam, że u bardziej rozciągniętych l
                  > udzi da się to zrobić poprawnie.

                  to nie jest kwestia rozciągnięcia ale mocnych mięsni

                  Natomiast Carolinie, oprócz tego, że coś tam t
                  > rochę leci, to chyba kolana trochę za bardzo wychodzą przed stopy.
                  >
                  a to nie zwróciłam uwagi, skupiłam się na tym jej gibaniu sie
                  • piataziuta Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 15:12
                    >to nie jest kwestia rozciągnięcia ale mocnych mięsni

                    A, ok. Sugerowałam się Mieciem, ale on w sumie jak rozstawi szerzej nogi i chce się popisać, to też już raczej niżej schodzi. 🤔
                    • wapaha Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 15:36
                      🤣
    • hosta_73 Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 08:35
      Nie możesz wziąć jednego wolnego dnia? I polenić się jak człowiek?

      Mnie się marzą kozaki za kolano wink
    • 1matka-polka Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 10:24
      Ja moge cały tydzień nic nie robić. I nikt na tym nie ucierpi🤷‍♀️
    • piataziuta Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 10:51
      Chciałam tylko powiedzieć, że dzień w piżamie jest tylko wtedy fajny, gdy jesteś na niego gotowa i sama decydujesz, że TERAZ OTO będę sobie piżamkować BEZ WYRZUTÓW SUMIENIA. To trudne.
      Dzień w piżamie, z powodu np. infekcji, się nie liczy.

      A bieganie, basen i siłka jednego dnia, to za dużo.
      Idź jednego dnia na bieganie, drugiego na basen, trzeciego na siłkę.
    • borsuczyca.klusek Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 11:31
      Jeden dzień to za mało. Tak z tydzień by się przydał 🙄
    • arthwen Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 12:51
      Ok, drugie może trudniejsze, bo jak nie masz energii to nie masz, ale czemu nie możesz sobie zrobić dnia w piżamie?
    • extereso Re: Marzy mi się... (nierealne) 09.12.22, 16:02
      Hmm zaczynając tydzień miałam wszystko poukładane. W środę pies w nocy zachorował, rano ja dostałam mega okres. Odwołałam wszystko i spędziłam dzień w łóżku, z muzyczka, budyniem, książka, trochę emama. Wiem, że 15 lat temu popełzłabym i przemęczyła. Dzisiaj już wiem, że nie warto.
    • anorektycznazdzira Re: Marzy mi się... (nierealne) 10.12.22, 07:24
      Ja mam sen zimowy. Jeszcze tydzień roboty i takie dni będę sobie aplikować. Gwizdam na fitness, w styczniu może pójdę.
    • la_felicja Re: Marzy mi się... (nierealne) 10.12.22, 18:16
      Dla mnie cały dzień w piżamie to byłaby okrutna, wyrafinowana kara.
      Dla mnie piżama to strój tylko do spania, a cały dzień w tym nieświezym ciuchu to obrzydliwość, niewygoda i w ogóle bleee, bleee, bleee...
      Wczoraj byłam chora, leżałam z gorączką w łóżku, ale koło południa jednak się zwlokłam. Wzięłam prysznic, użyłam dezodorantu, założyłam świeżą bieliznę i dzienne ubranie, uczesałam się - i od razu lepiej się poczułam. Owszem, resztę dnia przeleżałam pod kocem, drzemiąc, czytając i oglądając TV na przemian - ale przynajmniej byłam czysta i świeża.

      Co do energii do ćwiczeń, to też tak mam - mam zrywy, ale jednak codzienna praca i obowiązki wysysają ze mnie energię, tak, że nie umiem być systematyczna.
      • hosta_73 Re: Marzy mi się... (nierealne) 10.12.22, 21:01
        "Dla mnie piżama to strój tylko do spania, a cały dzień w tym nieświezym ciuchu to obrzydliwość, niewygoda i w ogóle bleee, bleee, bleee.."

        Ja tego nie odebrałam tak dosłownie a raczej jako chęć odpoczynku i poleniuchowania na 100% bo w piżamie przecież nic innego się nie robi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka