Dodaj do ulubionych

Całe moje życie kręci wokół jedzenia

27.12.22, 12:44
Od 10 lat, na przemian, chudnę i tyję +/- 20 kg.
Całe życie byłam szczupła (50 - 54 kg) aż do pierwszej (i ostatniej) ciąży, w której utyłam aż 26 kg.
Potem odchudziłam się z wagi 71 kg do 50 kg.
Po 3 latach znowu utyłam do 65 kg, potem do 72 kg.
Od porodu moje życie kręci się wokół jedzenia (ciągłe diety, tycie i chudnięcie na przemian)
Z aktualnych badań: stan przedcukrzycowy i poza tym wszystko ok ( w ciąży nie miałam cukrzycy)
Wszystko rozpętało się przez ciążę, mam wrażenie, że z bulimii wpadam w anoreksję - czy moje życie wróci do normy ? Tak, byłam u dietetyka, mam rozpiskę ale nie stosuję się, nie dam rady ( przed ciążą jadłam normalnie, moje życie nie kręciło się wokół żarcia uncertain
I tak od 10 lat...

Czy to się kiedyś skończy? Czy ktoś też ma? Gdyby nie ciąża, nie miałabym problemu. Co mi się stało z ... głową ?
Obserwuj wątek
    • mi.12 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 12:48
      PS Urodziłam w wieku 32 lat.
    • alicia033 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 12:59
      ano gospodarka cukrowo-insulinowa ci się rozjechała.
      Bez "diety", a właściwie po prostu zdrowego trybu odżywiania Ci się nie poprawi. To nie jest straszne, wymaga jednak odrobiny chęci bycia dobrym dla siebie i zadbania o własne zdrowie.
    • mika_p Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 12:59
      Masz 42 lata.
      Te twoje 50-54 kg to trochę ponad 1/3 życia.
      1/4 życia zmagasz się z wagą.
      Najwyższy czas zaakceptować, że nie masz ani 21 lat, ani 28, i nie zwalać na ciążę, że ci urodę popsuła. To, co było kilkanaście lat temu, nie ejst normą dla ciebie obecnej.

      PS. w ciąży przytyłaś ze 12-15 kg, sama ciąża waży kilkanaście kilogramów (dziecko, wody płodowe, łożysko, powiększona macica, zwiększona objętość krwi w organizmie, powiększone piersi)
      • mi.12 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 13:16
        > PS. w ciąży przytyłaś ze 12-15 kg, sama ciąża waży kilkanaście kilogramów

        71 kg ważyłam dokładnie 6 tygodni po porodzie (wtedy zaczęłam dietę) a więc to już jest czysta waga utycia - nie karmiłam piersią a więc nawet na te powiększone piersi nie mogę zwalić.
    • escott Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 13:04
      72 kg to jest co najwyżej lekka nadwaga, jeśli jesteś średniego wzrostu. Po co tak potwornie walczyć? To nie ma żadnych zdrowotnych konsekwencji. Jeść zdrowo i tyle.
      • mi.12 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 13:25
        1,60 cm i 72 kg
        To jednak jest sporo.
        • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 13:36
          To nie jest aż tak dużo, jeżeli wyznaczysz sobie nowy, realistyczny cel. Przy twojej historii waga w okolicach 65 kg byłaby do zaakceptowania. Masz do schudnięcia więc tylko 7kg. Jak rozłożysz to na cały następny rok, to wychodzi jakieś 600g w miesiącu. To jest do zrobienia przy normalnie kalorycznym jedzeniu (1800-2000kcal) plus regularny sport, np. 3-4 razy w tygodniu. Ruchem dasz sobie też radę ze swoim przedcukrzycowym stanem. Twoją zgubą są nierealistyczne cele, czyli waga w okolicach 50kg i ciągłe diety. Zapomnij o tym, jak najszybciej, bo dorobisz się szybciej cukrzycy niż myślisz, a szczupła przez to też się nie staniesz.
          A jak do końca roku uzyskasz wagę 65kg, wyregulujesz cukier, obniżysz insulinę i wyrobisz sobie nawyk regularnego jedzenia oraz ruchu, to możesz sobie na następny rok wyznaczyć nowy cel, np 60kg, ale o tym pogadamy w grudniu 2023.
          • agdzieztam Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 13:51
            To są bardzo dobre rady i Snake ma rację. Tu jednak dochodzi problem z traktowaniem jedzenia, jakby to był sens życia uspokajacz, jedyna rzecz, która pozwala znieść różne, nawet małe, niedogodności codzienności. Dzien człowiek wtedy organizuje pod to, żeby mieć przestrzeń, aby przygotować i jeść to, o czym od samego obudzenia mysli. jeśli to ktoś zakłóci, to bardzo irytuje. W takiej syt. dobre rady dotyczące samej diety nie działają. Tu trzeba głębiej, trzeba zrozumieć, co ci daje takie jedzenie i zastąpić je czymś innym. A wydaje się, że nic nie zastapi. To jest ogromny szczyt do zdobycia. To trzeba powoli. 10 lat był to twój nawyk, nie zmienisz tego w miesiąc ani dwa. Powoli. Nie jesteś z tym sama, wiele osób tak ma.
            • mi.12 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 14:02
              Najzabawniejsze jest to, że ja do 32 r.ż (do czasu ciąży) nigdy nie koncentrowałam się na dietach, jedzeniu. Nigdy nie obżerałam się i nigdy nie głodziłam.
              Po prostu jadłam.
              Po ciąży całe moje życie kręci się wokół jedzenia: najpierw odchudzanie, potem pilnowanie aby nie utyć, potem utycie, potem znowu schudnięcie i ponowne utycie. I mam wrażenie, że głowa mi siada od tej huśtawki.

              • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 14:15
                Przestań zawracać sobie głowę tym co było. Wiele kobiet zwala tycie i problemy z wagą na ciążę, ale to nie zawsze jes prawda. Kobiety, które nie mają dzieci, mają bardzo często też problemy z wagą i tyją z wiekiem. Nie ma co się orientować na wadze sprzed 30 tki, bo wtedy ma się inny metabolizm, a z wiekiem nie tylko coraz bardziej pokazuje się twoja prawdziwa konstytucja wagowa, ale sumują się do tego błędy żywieniowe. A twoje zaburzenia odżywiania nie wynikają też z ciąży, a z powtarzanych przez ciebie diet. Chcąc uyzskać za niską dla siebie wagę kompulsywnie walczysz ze swoim organizmem, a on się po prostu broni. Twoim podstawowym celem nie powinno być w ogóle schudnięcie, a uregulowanie diety, tak byś więcej nie tyła i ustabilzowała wagę na wyższym, ale stałym poziomie. Dodając sport możesz zrzucić wtedy wolno trochę wagi. Więcej niż 7kg schudnąć jednak nie powinnaś.
              • agdzieztam Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 14:17
                Wiem, rozumiem. Byłaś młoda bawiłaś się, miałaś inne sprawy do myślenia. Przy obowiązkach jedzenie stało się ulga codzienności, pewnie doszedł do tego jakiś też inny powód, dla którego lubiłas np. Być w domu i wtedy była przestrzeń na gotowanie i celebrowanie żyła swoim życie, może jako jedyny element luksusu/uspokojenia/czegokolwiek innego. Rozumiem. Ale teraz nie na tym się skupiaj bo to już się stało i jest. Skup się na rozwiązaniach i przyjmij, że to będzie trwało. Może nawet tle ile proces uzależnieniania się. I najważniejsze, co napisała Snake: realistyczne cele!!! 65 kg to już świetna waga w tym wieku.
                • marinella Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 07:21
                  „W tym wieku ?” Rany.
                  • larix_decidua77 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:03
                    Oczywiście, nastolatka przy takich parametrach może nie czuć się komfortowo ale mocno dorosła 40, będzie wyglądać i czuć się dobrze, o ile ma poukładane w głowie.
                    • marinella Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:20
                      Jako mocno dorosła 40+ jednak przy 160 cm i 72 kg nie czułabym się dobrze, zwłaszcza że kobieta była przyzwyczajona do 50kg.

                      Gdybym była 55+ to tak. 40+ to jeszcze młoda babka jest, za młoda IMO na „ w tym wieku”,
                      • larix_decidua77 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:41
                        Kiedy była przyzwyczajona? Przez 10 lat można się odzwyaczaić. I pisałam w odniesieniu do propozycji snake- cel 65, te 7 kg zrobi różnicę.
                        > Gdybym była 55+ to tak. 40+ to jeszcze
                        > młoda babka jest, za młoda IMO na „ w tym > wieku”,
                        Nie "w tym wieku" tylko po prostu w tym wieku. 40 nie musi wyglądać jak 15 tka i tyle. Oczywiście może, ale jeśli te starania nie przynoszą efsktu w postaci chudej dudy tylko powiększającej się frustracji i zaburzeń odżywiania, to trzeba zmienić podejście. Posłuchać Snake, niech celem będzie waga w okolicach normy/lekkiej nadwagi, włączyć ruch i pokochać siebie. Przy parametrach 160/65 można mieć śliczne ciało a życie takiej osoby nie będzie się rózniło o jotę od życia takiej z wagą 50.
              • zielonyjeziorak Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 14:21
                Tylko pozazdrościć, że dzieckiem nie musisz się zajmować…
    • kaki11 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 14:11
      Psychodietetyka próbowałaś? Jeśli masz wrażenie/obawy że wahasz się gdzieś w okolicach anoreksji lub bulimii to po prostu może być ci potrzeba pomoc żeby od nowa zbudować normalne relacje z jedzeniem.
    • picathartes Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 14:29
      Potrzebujesz terapii, nie dietetyka; ewentualnie psychodietetyk byłby tutaj odpowiedni.
      Plus wprowadzenie dostatecznej dawki ruchu. Jeśli chcesz, możesz z trenerem, ale pamiętaj, że to terapia jest podstawa. Nie dieta i nie ćwiczenia.

      To nie jest problem z tym co jeść, tylko jak jeść i co robić zamiast. Z tym pomoże wyłacznie wykwalifikowany terapeuta; nie dietetyk i nie trener.
      Jak uruchomisz terapię i zaczniesz wprowadzać nowe nawyki, waga powinna powolutku sama ruszyć w dół, bez bycia “na diecie”.
    • panna.nasturcja Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 16:39
      Potrzebujesz psychoterapeuty, nie diety.
      Problem nie leży w tym co jesz tylko dlaczego jesz.
      • liczba3.14 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 17:12
        zainteresuj się dietą keto
        • panna.nasturcja Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 01:52
          Ja? Nie jestem zainteresowana żadną dietą. A już na pewno nie keto.
    • extereso Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 27.12.22, 20:14
      Mi, do pewnego momentu Twoja historia przypomina moją. Przed ciążą całe życie 48. W ciąży plus 22 ( tak, tak). Po minus 12 no i mamy o dychę więcej niż przed ciążą. Szybko uznałam że to moja nowa norma, więc nie przejmowałam się tym wcale. teraz plus trzy- cztery, i trudno mi się z tym pogodzić. Jeszcze nie weszłam w etap diet ( to jest weszłam w jedną, pierwsza w życiu kilka miesięcy temu ale po kilku dniach odpuściłam, nie nadaje się do tego). Ale roiłam o diecie. To co napisała tu Snake przekonuje mnie że to nie jest ścieżka dla mnie. Muszę się zastanowić co zaakceptować ( może po prostu nowa wagę🙀), czego nie odpuszczać ( sportu na pewno) co odpuścić( może wizję siebie stale 58 kg ...). Jeszcze się przymierzam. Ty może też prawość trochę czasu na myślenie zanim coś zdecydujesz. A mówię że moja historia podobna bo tak, ciąża, a teraz meno, czyli ostre zmiany hormonalne, zmieniły wagę bez mojego udziału ( no dobra, o czekoladzie kokosowej w ciąży i lodach teraz nie mówimy).
      • bi_scotti Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 00:46
        Tereso smile Ja nie jestem jakos gigantic ale jakis tam tluszczyk here & there mam - chwala najwyzszemu! Wczoraj hiking w Niagara - fajnie wzdluz rzeki, nobody dookola, szlak ciut odsniezony ale pod swiezo-spadajacym sniegiem tu i owdzie warstwa lodu. No i ... dup na ten lod surprised Raz i za 5 minut encore suspicious Gdyby nie ten tluszczyk na udku, na pupie, here & there, to chyba bym kosci w zebach zbierala big_grin Long live extra weight - ma swoja wartosci - kosci cale tylko truche duma pokiereszowana & siniak na rece, ktora sie podpieralam wink Wniosek: te extra kg chronia lepiej niz wibramy na butach - nie ma co sie katowac chudnieciem, bo a nuz zabraknie warstewki ochronnej przy tym jednym, zimowym kroku! smile Keep walking, hiking, running & ... eating! Wszystkiego dobrego & zdrowego w 2023 smile Cheers.
        • extereso Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 04:49
          Dzięki. Niech chroni ten tłuszczyk zatem. Ja z kolei uwielbiam łyżwy, troszkę mniej rolki, więc też mogę kości zbierać. Fajnie że miałaś dobry czas 😊
      • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 01:12
        extereso napisała:

        > A mówię że moja historia podobna bo tak, ciąża, a teraz meno, czyli ostre
        > zmiany hormonalne, zmieniły wagę bez mojego udziału ( no dobra, o czekoladzie k
        > okosowej w ciąży i lodach teraz nie mówimy).

        Ja całe życie byłam bardzo szczupła, fazami nawet chuda, w każdym razie w opinii ludzi z przeciętną wagą, ale choć znam sposoby ina schudnięcie i genetyka w sumie na to pozwala, to po 50 tce przestałam się przejmować i zaczęłam mniej sobie odmawiać i więcej jeść, tak że zamiast idealnych 55-57 kg ważę jakieś 63 kg, czy coś w ten deseń bo dawno się już nie ważyłam. Mam wagę, ale od lat nie używaną, nie mam do niej nawet baterii. Nie wglądam już jak modelka, rozmiar też przekracza 38, ale czuję się z tym wyjątkowo dobrze. Raz, że mogę więcej jeść, a dwa, mam pewną rezerwę. Moja chuda znajoma zachorowała w wieku lat 60 na raka i bardzo szybko schudła, wyglądała tragicznie i nie wpływało to dobrze na jej stan zdrowia. Ja jestem już 55 plus i jestem zdania, że zdrowie jest ważniejsze od satysfakcji niskiej wagi i erotycznego wrażenia, które robi się idealną sylwetką na facetach. Jest mi to też coraz bardziej obojętne. Na pewno nie zaakceptowałabym dużej nadwagi, ale kilka dodatkowych kg i BMI powyżej 21-22 jest ok, tłuszcz produkuje też estrogeny, a tymi w moim wieku nie pogardzę. No i biust jest pełniejszy. Najważniejsze to nie sflaczeć i jak najdłużej nie mieć płaskiego tyłka.
        • extereso Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 04:53
          😁 co do facetów, a raczej faceta, to w ogóle nie mam wrażenia, że to jakoś zmienia siłę rażenia. A reszta facetów mnie w tym kontekście nie obchodzi.
        • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 07:04
          > jestem zdania, że zdrowie jest ważniejsze od satysfakcji niskiej wagi i erotycznego wrażenia, które robi się >idealną sylwetką na facetach

          a dlaczego akurat uważasz, że wszystko kręci sie wokół facetów i bycia "atrakcyjnym erotycznie"?
          Przy nizszej wadze ma się więcej energii, jest sie bardziej sprawnym fizycznie i ogólnie czuje "lzejszym".
          Wygląd jest "miłym dodatkiem" bo np. łatwiej sie ubrać i, jak iedys powiedziała mi kuzynka, "szczupłemu to we wszystkim dobrze".
          Nigdy mój wygląd (waga) nie był uzalezniony od tego czy moge się podobac facetom, raczej od tego jak ja się czuję ze swoja wagą. I jednak najlepiej czułam sie bedąc szczupłą, ba nawet chudą.
          Przed ciążą ważyłam 48-49 kg, czułam sie bardzo dobrze. Urodziłam jak autorka, w wieku 32 lat, potem drugie dzicko majac 34 lata. Szybko schodziłam z wagi ciążowej, w sposób naturalny bo wtedy nie było ani pieluch jednorazowych (dopiero wchodziły i były bardzo drogie) ani słoiczków, wszystko musiałam robić sama i opieka nad dwójka maluchów była bardzo wyczerpujaca fizycznie a codzienne przerabianie tony pieluch tetrowych, szybko doprowadziły mój brzuch do stanu idealnego, chcac nie chcąc.
          Potem wróciłam do pracy i codzinny "kierat" też raczej nie sprzyjał tyciu, jadłam w zasadzie w przelocie, to co udało mi sie wrzucic "na ruszt". Chociaż codziennie gotowałam i nigdy nie było u mnie zywienia stołówkowego. Ale sama jadałam, jak pisałam, w przelocie. Nigdy też nie miałam zwyczju dojadania, po dzieciach "bo się zmarnuje", czy w ogole czegokolwiek "bo sie zmarnuje".
          Tyciu sprzyja siedzenie na doopie w domu i nicnierobienie. Jak człowiek ma w huk roboty to nie ma czasu na obżeranie sie i tycie.
          A juz przykład znajomej, chorej na raka, ktora "wyglądała tragicznie" jest kuriozalny. A niby jak miała wygladać osoba po/w trakcie chemioterapii?
          • extereso Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 08:11
            Tu się akurat nie zgadzam. Jak mam dużo czasu to spokojnie sobie gotuję i zawsze gdzieś sport wcisnę. Jak mam dużo pracy i mało czasu, to częściej jem kanapki ( bo łatwo i szybko przyrządzić), zdarza mi się batonem ratować (po prostu jak jestem głodna a coś zjeść muszę) i na sport nie ma czasu lub siły.
            • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 08:32
              i co to ma wspólnego z twoja wagą? tyjesz na tych kanapkach?
              Ja śniadań nigdy nie jadłam, do pracy łapałam jakieś danony czy jogurty, do tego jakiegos banana, jak zdażyłam to i kanapka, i waga idealna.
              No chyba że ty robisz tych kanapek 10 a nie jedną czy dwie.
              • extereso Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 08:38
                Tak tyję tylko nie wiem czy to kanapki czy taki okres w życiu. Tych kanapek że dwie rano że dwie podwójne popołudniu w przerwie: za dużo.
                • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:09
                  extereso napisała:

                  > Tak tyję tylko nie wiem czy to kanapki czy taki okres w życiu. Tych kanapek że
                  > dwie rano że dwie podwójne popołudniu w przerwie: za dużo.


                  Nie jedz kanapek w przerwie. Lepiej zjeść coś mało kalorycznego a dającego uczucie sytości np papryka, ogórek kiszony, konserwowy, kefir, pomidory koktajlowe, wypić wodę, sok pomidorowy czy z buraków. Kanapki na śniadanie czy kolację i też zależy jakie to dwie kromki tj. 2 długie kromki z chleba baltonowskiego co daje 4 kawałki.
                  Widuję w pracy co ludzie uważają za kromki, jakiej długości mają bułki kupnych kanapek: kobiety nie pracująca fizycznie zjadają kanapkę z polbagietki, z dużej ciabatty. Za dużo jemy ot co ale za duże są już porcje jedzenia na jedną osobę w restauracji, barze, u pana kanapki. Wychodzi zjada się nie 3 posiłki tylko dużo więcej a przecież juz 2500 to naprawdę dużo dla kobiety, gdzie miejsce na redukcję
                  • extereso Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:31
                    Nie no ja jem kromki żytniego z piekarni obok, dobry skład. Masz rację, czasem piję sok pomidorowy, bo warzywa mi nie starczają. Jutro wyjeżdżam, dziś okazało się, że muszę do pracy na cały dzień, przygotowałam posiłek na przerwę: ugotowałam pęczak, dodałam pomidory ogórki paprykę, polalam oliwa - tak czasem też robię.
                    • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 10:45
                      Właśnie, zjadając po powrocie do obiad nie trzeba jeść drugiego obiadu w południe. Ja zjadam trzy posiłki: śniadanie, później pije kefir albo zjadam owoc a po południu jem coś co zabrałam z domu np sałatka z kaszą czy makaronem albo wczorajszy obiad z domu, ok 15 kawałek papryki, ogórek czy pomidory po powrocie jem obiado kolację ok 18. Nie jestem głodna. Staram się też nie przesadzać z owocami
              • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 08:56
                mava1 napisał(a):

                > i co to ma wspólnego z twoja wagą? tyjesz na tych kanapkach?
                > Ja śniadań nigdy nie jadłam, do pracy łapałam jakieś danony czy jogurty, do teg
                > o jakiegos banana, jak zdażyłam to i kanapka, i waga idealna.
                > No chyba że ty robisz tych kanapek 10 a nie jedną czy dwie.

                Danon, banan, jogurt też pewnie nie naturalny tylko owocowy to węglowodany! jedyne w ciągu dnia??? Poczekaj z 10 lat i będą choroby znikąd 🙄
                • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:09
                  "poczekałam" 10 lat albowiem moje dzieciaki juz po studiach. Nie jedyne węglowodany tylko te w pracy. A po pracy najczęściej odgrzewałam sobie obiad, bywało że o północy (taka praca). I szłam spać.
                  Albo nie odgrzewałam, jak byłam zbyt zmeczona, tylko zjadałam kanapke.
                  Odżywiałam się bardzo nieregularnie i nie zawsze był ciepły posiłek w ciągu dnia.
                  Dzieki bogu jakos nie choruję i gruba tez nie jestem. Dziwy, panie...
                  • marinella Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:23
                    Za to oscylujesz między infantylną samochwałą i wielofunkcyjnym, przytłoczonym nadmiarem obowiązków robotem domowym, i w tym wątku wypełniasz swoje deficyty kosztem watkodajki.
                    • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:28
                      marinella napisał(a):

                      > Za to oscylujesz między infantylną samochwałą i wielofunkcyjnym, przytłoczonym
                      > nadmiarem obowiązków robotem domowym, i w tym wątku wypełniasz swoje deficyty k
                      > osztem watkodajki.

                      Otóż to. "Nie mam czasu" obecnie robi furorę a nie oznacza dobrej jakości życia bo traci się go koncertowo
                    • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:40
                      >Za to oscylujesz między infantylną samochwałą i wielofunkcyjnym, przytłoczonym nadmiarem obowiązków robotem domowym, i w tym wątku wypełniasz swoje deficyty kosztem watkodajki.

                      myslę, że tylko bronie się przed atakami forumek. A nie wątkodajki.
                      W swoim pierwszym poscie nigdzie nie dawałam powodów do takich, hmmm..., opinii.
                      Na poczatku stwierdziłam jedynie, ze duzo pracy przy małych dzieciach (to takie dziwne???) nie zostawia zbyt wiele czasu do siedzenia na kanapie i "spozywaniu". Przy malych dzieciach JEST sie robotem, niestety...
                      Potem dzieci dorastały (dorosły) ale ja ciagle pracowałam i zawsze wolałam dłuzej pospac niz zrobic sobie "porzadne" sniadanie.
                      jakie mam deficyty? że żarcie jest dla mnie sprawą drugorzędna? i nie zyje po to, zeby jeść a odwrotnie?
                      • marinella Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 12:44
                        „Tyciu sprzyja siedzenie na doopie w domu i nicnierobienie. Jak człowiek ma w huk roboty to nie ma czasu na obżeranie sie i tycie”

                        Jest to oczywista bzdura. Jak się ma w huk roboty, to nie ma czasu ani na regularne posiłki, ani na zbilansowane dietę ani na sensowny sport.

                        Twoim deficytem jest empatia i czytanie z zrozumieniem. Autorka ma problem TERAZ i dziesięciolatka na stanie, co jej radzisz ?

                        Wypraszam sobie, jako matka trójki nie jestem, i nie byłam nigdy robotem.
                        • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 13:07
                          >Wypraszam sobie, jako matka trójki nie jestem, i nie byłam nigdy robotem.

                          wiesz, jak ma sie dzieci z róznica wieku ponizej 2 lat, kiedy oboje biegaja w pieluchach, tetrowych a nie jednorazówkach i musisz ogarnac kilkadziesiąt pieluch w ciągu doby, do tego ugotowac im zupki, a nie żarcie ze słoiczka z biedry, w "miedzyczasie" pójśc na spacer, zaopiekować w domu, żeby sobie choćby krzywdy nie zrobiły, raczkujac i chodzac przy scianie, to jest sie robotem.
                          • marinella Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 13:37
                            Ponownie - mów za siebie, a rozród można planować w korzystniejszych odstępach czasowych. Byłaś samotną matką ?
                            • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 14:11
                              nie byłam samotna matka, ojciec w tym czasie"zapie...ł" na dwa etaty, na wieksze mieszkanie. Dzieki temu mamy je bez kredytu (i w ogóle mamy).
                              "Rozród" nie zawsze idzie po naszej mysli, jakbyś nie wiedziała.
                              • marinella Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 14:31
                                "Rozród" nie zawsze idzie po naszej mysli, jakbyś nie wiedziała.

                                No widzisz, to tak jak i waga po ciąży, jakbyś nie wiedziała.
                                • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 14:48
                                  jednak na wage masz wiekszy wpływ niz na ciąze, jakbys nie wiedziała
                                  jak juz jesteś w tej cizy to raczej ciezko zmienic ten fakt....
                                  • marinella Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 15:05
                                    Jest dokładnie odwrotnie. Przed ciąża można się zabezpieczyć, przed jazdą hormonalną po ciąży i w czasie kp - nie.
                                  • cosmetic.wipes Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 15:52
                                    mava1 napisał(a):

                                    > jednak na wage masz wiekszy wpływ niz na ciąze,


                                    Że co k.rwa? 😄


                                    > jak juz jesteś w tej cizy to raczej ciezko zmienic ten fakt....

                                    Wcale nie ciężko.
                  • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:24
                    Do czasu. Źle zbilansowane żywienie nawyki to nie tylko nadwaga, cukrzyca ale również choroby trawienia, krążenia, depresja, alzheimer.
                  • cosmetic.wipes Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 17:42
                    mava1 napisał(a):

                    > Dzieki bogu jakos nie choruję i gruba tez nie jestem. Dziwy, panie...


                    Nie wiem ile masz lat, ale moja matka tak funkcjonowała do sześćdziesiątki. Jadła w biegu, niespecjalnie interesowało ją co zjada, traktowała żarcie wyłącznie jako paliwo, całe życie była w biegu i całe życie szczupła. Jak ją dogonił rak jelita grubego, to w 1,5 roku było po kobiecie.
          • larix_decidua77 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:09
            mava1 napisał(a):


            > A juz przykład znajomej, chorej na raka, ktora "wyglądała tragicznie" jest kuri
            > ozalny. A niby jak miała wygladać osoba po/w trakcie chemioterapii?
            Mylisz się. Oglądałam kiedyś reportaż o chorych na raka, gdzie mówiono, że 30% chorych umiera z powodu wycieńczenia organizmu a nie raka. Oczywiscie otyłość jeat niezdrowa bardzo ale bmi 24-27, to podobno najzdrowsze bmi.
            • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 09:48
              najlepiej sie czułam majac BMI 18, czyli na dolnej granicy. Potem doszłam do 21-22 i tez jest dobrze. I nie chce wiecej.
              I przy chemioterapii organizm JEST wycieńczony, reportaż nie ma nic do tego. Oraz BMI.
              Ktos, kto ma wyniszczany organizm kroplówkami (bo na tym polega leczenie), rzyga kilka razy dziennie, nie ma ochoty na jedzenie (bo rzyga) , nie moze raczej osiagnac wyzszego BMI. Akurat opiekowałam sie osoba chorujaca wiec wiem.
              • larix_decidua77 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 10:39
                Niestety organizm z BMI 18 wykończy się szybciej niż taki z BMI 25. Oczywiscie chodzi o stan wyjsciowy, nie o to żeby podczas choroby zwiększać BMI. Tak, chory na chemii nie ma appetytu i rzyga. Sęk w tym czy ma z czego schodzić i co zrobic, żeby jego BMI nie spadło do stanu krytycznego.
                Pod jakim względem czułaś się najlepeij z BMI 18? Przy BMI 20 nie mogłas spać czy się ruszać, czy co powodowało twoje złe samopoczucie?
                • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 12:58
                  a gdzie napisałam że źle się czułam? po ciążach ważyłam więcej (55kg) i nadal czułam się dobrze. Wtedy w ogóle nie sprawdzałam BMI, nie miałam pojęcia, że powinnam.
                  A BMI 18 (które z ciekowści sprawdziłam wiele lat potem) miałam przez jakieś 10 lat (do ciąż) i jakoś mnie nie wykończył. Po ciażach ważyłam troche więcej ale moje zdrowie i samopoczucie, nie uległo dewastacji. W ogóle o tym nie myslałam, myślałam jak ogarnąć dwójke maluchów, dom i pracę.
                  Moim zdaniem (podkreślam, moim) zbyt duza wagę obecnie przywiązuje sie do żarcia. Nie tyle do jakosci co do tych wszystkich "kilka posiłków co 3 godziny", brak posiłków po 18.00, węglowodany to tylko o określonej porze dnia itd. Ja nigdy na to nie zwracałam uwagi, przeciwnie, moge uchodzic za przykład negatywny bo często jadłam obiad po 22.00. I jakoś nigdy nie cierpiałam na nadwagę.
                  Fakt, że nie przepadam za słodyczmi, u mnie w domu nigdy nie było kultu słodkosci. W tegoroczne święta zjadłam tylko jeden mały kawałek ciasta, choc patera do dzis stoi pełna i mogłabym...
                  • larix_decidua77 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 13:29
                    mava1 napisał(a):

                    > a gdzie napisałam że źle się czułam?
                    Pisałaś że najlepiej czułaś się mając BMI 18, więc wychodzi że przy wyższym czułaś się gorzej. To pytam na czym to lepiej-gorzej polegało.
                    • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 14:20
                      na tym, że przy wyzszym BMI miałam małe dzieci, byłam po ciażach więc generalnie czułam się złachana. Oczywiscie, nie miało to specjalnego zwiazku z wagą/dziećmi ale...przy BMI 18 miescilam sie w mniejsze ciuchy, których potem już założyć nie mogłam.
                      Niemniej różnica nie była jakas spektakularna, fizycznie nie czułam się gorzej bo nawet nie miałam czasu żeby o tym myśleć.
            • nenia1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 11:37
              larix_decidua77 napisał(a):

              > Mylisz się. Oglądałam kiedyś reportaż o chorych na raka, gdzie mówiono, że 30%
              > chorych umiera z powodu wycieńczenia organizmu a nie raka. Oczywiscie otyłość j
              > eat niezdrowa bardzo ale bmi 24-27, to podobno najzdrowsze bmi.


              Niedożywienie przy nowotworze jest groźniejsze niż nadwaga, ale akurat rak to nie jest jedna i taka sama choroba do tego tak samo leczona. Można owszem schudnąć, ale problemem bywa również tycie. Zwłaszcza gdy do leczenia włączone są sterydy i leki hormonalne, a tak się często dzieje przy najczęstszym raku u kobiet, czyli raku piersi. Czyli takie przekonanie "mam lekką nadwagę" więc to lepsze rokowanie niż ma moja szczupła koleżanka statystycznie może i ma jakieś przełożenie, ale już jednostkowo może być mocno złudne. Ja sama akurat cieszę się, że przed zachorowaniem byłam szczupła, bo w trakcie leczenia przytyłam 6 kg. Nie dramat, da się żyć, ale już kobieta która zaczynała leczenie razem ze mną kończyła je z 25 kg na plusie.
              • larix_decidua77 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 12:36
                Lepiej mieć 25 na plusie niż leżeć w trumnie.
                • nenia1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 13:36
                  larix_decidua77 napisał(a):

                  > Lepiej mieć 25 na plusie niż leżeć w trumnie.

                  no bardzo odkrywcze, ale jakby o czym innym mowa.
                  • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 14:02
                    nenia1 napisała:

                    > larix_decidua77 napisał(a):
                    >
                    > > Lepiej mieć 25 na plusie niż leżeć w trumnie.
                    >
                    > no bardzo odkrywcze, ale jakby o czym innym mowa.


                    A o czym była mowa? O tym, że chorując na raka lepiej być chudym? Nikt nie neguje, że otyłość podwyższa nawet ryzyko niektórych form raka, także piersi, a i rekonwalescencja bywa trudniejsza, bo otyli mają często inne choroby towarzyszące obciążające organizm, ale o nie takiej wadze tu mowa, a o wadze w górnej granicy normy, lub lekkiej nadwadze. Jeżeli młoda kobieta zachoruje na raka piersi i lekami wprowadza się ją w przedwczesną menopuazę, co jest typową formą terapii, to może być, że zacznie trochę tyć, tak jak tyją kobiety w okresie przekwitania, ale wiele zależy od agresywości nowotworu. Oraz inne czynniki grają też tu rolę. W czasie chorowania na raka mało kto myśli o figurze, wiele kobiet przestaje się odchudzać i bywa, że zmieniony, spokojniejszy tryb życia i bardziej kaloryczna dieta dokładają kilogramów. Czasem natura wie też co robi. Ile bowiem można ważyć przed chorobą, skoro z 7 kg więcej, ciągle płaszcze w rozmiarze 34 są komuś za duże.
                    • mava1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 14:28
                      rak to nie tylko piersi. Dotyka takze mezczyzn, którzy cycków nie mają, choć podobno też choruja na raka piersi.
                      Ja akurat mam doswiadczenie z facetem, z moim pierwszym mężem. Wyszedł z tego ale były to 3 lata wyjęte z życia. I cały czas był szczupły, przed i po. Leczył go, wówczas poczatkujący lekarz, prof Szczylik.
                    • nenia1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 14:30
                      snakelilith napisała:


                      > A o czym była mowa? O tym, że chorując na raka lepiej być chudym?

                      Nie wiesz sama o czym piszesz? Podałaś jako plus swoją większą wagę od wagi twojej koleżanki
                      która dodatkowo schudła w czasie choroby nowotworowej. Więc wyjaśniam, bo ten mit, że przy nowotworach się chudnie, podobnie jak o mit o "obowiązkowym rzyganiu w czasie chemioterapii", trzyma się dość dobrze. W rzeczywistości chudnie się przy niektórych nowotworach, z pewnością nie jest zasadą chudnięcie przy każdym nowotworze, szpitale onkologiczne nie są pełne chudzielców w piżamach. W przypadku twojej znajomej więc dobrze było gdyby wyszła z wyższej wagi, a w przypadku pani, z którą ja się leczyła, dobrze gdyby wyszła z niższej. Zwykłe dowody anegdotyczne. Nie ma zasady, że w przypadku zachorowania na raka warto mieć wcześniej małą czy dużą nadwagę. Dodatkowo u mnie na każdej karcie konsultacyjnej we wskazaniach onkolodzy, a nie byty forumowe, wpisują "wskazane utrzymywanie niskiej masy ciała".
                      • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 14:49
                        nenia1 napisała:


                        > Nie wiesz sama o czym piszesz? Podałaś jako plus swoją większą wagę od wagi two
                        > jej koleżanki
                        > która dodatkowo schudła w czasie choroby nowotworowej.

                        Owszem, bo koleżanka ważyła w okolicach 50-53kg, a ja ważę jakieś 60-63 kg. Obie mamy jednak wagę w normie w stosunku do naszego wzrostu, ona na dolnej granicy normy, ja jestem gdzieś pośrodku, bo do nadwagi mi jeszcze brakuje. I tak jak ona bardzo szybko pod wpływem chemii schudła kilka kilogramów i staciła swoje rezerwy, tak myślę, że u mnie schudnięcie w podobnym tempie nie miałoby tak negatywnego skutku. Ważyłam kiedyś 53 kg i choć byłam wtedy bardzo wiotka to nie niedożywiona, jak ktoś przy 43kg.
                        Nie było więc w tym mowy o rezerwie w postaci dużej nadwagi, a inna forumka pisała też o lekkiej nadwadze w okolicach BMI 25-27, więc nie wiem o co w ogóle się pienisz. Lepiej wychodzą na tym też osoby, u których ta wyższa waga związana jest z korzystniejszą proporcją mięśni do tłuszczu, bo akurat szybka strata mięśni w razie choroby bardzo osłabia organizm.
                        I nie jest jak piszesz, że "chudnie się tylko przy niektórych nowotworach", a raczej "tylko przy niektórych nowotworach się tyje" i nie jest to szczególnie powszechne zjawisko.

                        • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 15:02
                          O matko, nie mów o rezerwie że to dobre w razie choroby 😐
                          • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 15:08
                            mandre_polo napisał(a):

                            > O matko, nie mów o rezerwie że to dobre w razie choroby 😐

                            Owszem, w razie choroby dobrze jest mieć rezerwy. I nie piszę to u zwałach tłuszczu i dużej nadwadze, a o dobrym odżywieniu organizmu i rezerwach w postaci sprawnej tkanki mięśniowej. Wiele bardzo szczupłych, wiecznie odchudzających się niskokalorycznymi dietami kobiet tego nie ma. Choroby nowotworowe, bo o tych tu mowa, dopadają też ludzi częściej w drugiej połowie życia i tu takie rzeczy grają już sporą rolę.
                            • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 15:35
                              Pisząc o swojej znajomej nie wymieniałas jej mięśni tylko pisałaś o szczupłości. Kończę bo imputujesz aż huczy
                              • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 16:21
                                mandre_polo napisał(a):

                                > Pisząc o swojej znajomej nie wymieniałas jej mięśni tylko pisałaś o szczupłości
                                > . Kończę bo imputujesz aż huczy

                                Pisałam o niskiej wadze, na dolnej granicy normy, jako czynniku ryzyka rekonwalescencji przy ciężkich chorobach. Ty imputujesz tu jednak, że zalecam chorym wysoką nadwagę.
                                A tak przy okazji, lekka nadwaga, utrzymywna stale przez całe życie nie oznacza automatycznie wyższego ryzyka chorób cywilizacjynych. Insulinooporność pojawia się za to bardzo często u szczupłych ale często powtarzających diety kobiet. Niska waga sama w sobie, nie chroni więc przed niczym.
                                • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 17:42
                                  Oho, lekka nadwaga to przejaw to rozsądku 🤭 Spożywanie nadwyżki węglowodanów może doprowadzić prowadzić do wyrzutów insuliny, insulinoopornosci, cukrzycy albo uwaga: raka jelita, alzheimera, chorób układu trawienia, krążenia
                                  • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 20:55
                                    mandre_polo napisał(a):

                                    > Oho, lekka nadwaga to przejaw to rozsądku 🤭 Spożywanie nadwyżki węglowodanów m
                                    > oże doprowadzić prowadzić do wyrzutów insuliny, insulinoopornosci,

                                    Nie ma takiej zależności. To nie węglowodany jako takie powodują wspomniane przez ciebie choroby, to jest sprawa o wiele bardziej skomplikowana. Na cukrzycę poza tym chorują także ludzie chudzi, a insulinooprność dopada bardzo często osoby stale dietetujące, z dużym huśtawkami wagi.
                                    A stale utrzymywana lekka nadwaga przez całe życie w okoliach BMI 25-27 może być przejawem rozsądku jeżeli jest alternatywą do wyniszczających głodówek powodujących spadek wagi poniżej indywidualnego set pointu wagowego z następującym efektem jo-jo i tak wiele razy w życiu.
                                    • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 21:34
                                      Nigdy nie miałam huśtawek wagi, efektu jojo. Takich ludzi jest sporo w moim otoczeniu
                                      • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 21:53
                                        mandre_polo napisał(a):

                                        > Nigdy nie miałam huśtawek wagi, efektu jojo. Takich ludzi jest sporo w moim oto
                                        > czeniu

                                        Jakich ludzi? Przecież ja nie piszę o tobie. A badania pokazują, że utrzymać niższą wagę po schudnięciu jest bardzo trudno. Tylko nielicznym udaje się to na dłużej. Po pięciu latach jo-jo dopada prawie 80% odchudzonych. Powód? Zwykłe strategie odchudzające nie rozwiązują problemu tycia poprzedzającego dietę. Prawidłowe rozwiązanie powinno celować najpierw w wyregulowanie metabolizmu i zdobycie umiejętności utrzymania wagi, czyli zatrzymanie tycia, nawet jak ta waga jest podwyższona.
                                        • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 29.12.22, 11:06
                                          Nie znam badań o których mówisz, człowiek nie posiadający dobrych nawyków, nieświadomy zagrożenia może machać ręką na styl żywienia. Natomiast jakby ktoś z dziedziny psychologii szukał tematu do pracy naukowej to jesteś dobrym przykładem do badań dlaczego nadwyżka kg jest dobra
                                          • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 29.12.22, 13:40
                                            mandre_polo napisał(a):

                                            > Nie znam badań o których mówisz, człowiek nie posiadający dobrych nawyków, nieś
                                            > wiadomy zagrożenia może machać ręką na styl żywienia. Natomiast jakby ktoś z dz
                                            > iedziny psychologii szukał tematu do pracy naukowej to jesteś dobrym przykładem
                                            > do badań dlaczego nadwyżka kg jest dobra


                                            A ja nie wiem, co ty bredzisz. Ja nie mam nadwyżki kg, moja waga zawsze była w normie, nie zbliżyłam się nawet nigdy do nadwagi Ja piszę o ludziach, którzy całe życie się odchudzają, zaczynając często przy wadze, która nie jest jeszcze nadwagą, a jedynie kosmetyczną pierdółką. Konsekwencją są huśtawki wagowe z jo-jo i coraz wyższa waga, otyłość, zaburzenia odżywiania i problemy z metabolizmem. Bardzo często zaakceptowanie wtedy nieco wyższej wagi jest jedynym wyjściem z tego obłędu, z korzyścią dla zdrowia fizycznego i psychicznego tych osób. Ty chciałabyś najwyraźniej odchudzać wszystkich jak leci, bo jedynym kryterium dla ciebie jest najwyraźniej tylko waga. Zapominasz przy tym, że normy wagowe nie są wyryte w granicie, są do tego indywidualne i nikt przechodząc z BMI 24,9 na 25 nie staje się nagle skazany na piekło.
                                            • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 29.12.22, 15:42
                                              Gdzie napisałam o wadze... U ciebie za to próżno szukać inf że trzeba robić cyklicznie badania by ustalić stan zdrowia.
                                              Bez odbioru
                            • nenia1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 15:55
                              snakelilith napisała:

                              > I nie piszę to u zwałach tłus
                              > zczu i dużej nadwadze, a o dobrym odżywieniu organizmu i rezerwach w postaci sp
                              > rawnej tkanki mięśniowej.

                              Trudno powiedzieć o czym ty właściwie piszesz bo najpierw koleżanka była chuda, potem jednak okazało się, że ma wagę w normie tylko mniejszą niż ty, no i jak zwykle bywa w twoim przypadku okazało się, że to twoja waga była lepsza bo koleżanka w chorobie schudła. Problem w tym, że gdyby zachorowała np. na raka piersi to byłoby lepiej z punktu wyjściowego gdyby jednak miała swoją wagę nie twoją, bo wtedy ma rezerwę ale w drugą stronę. Akurat zdecydowana większość kobiet w tym najczęstszym kobiecym raku tyje a nie chudnie. Więc nie jest to wcale problem marginalny jak starasz się wykazać. To, że warto się dobrze odżywiać i mieć rozwiniętą masę mięśniową to chyba oczywistość, natomiast stwierdzenie, że lepiej ważyć, miesząc się w szerokiej normie, więcej niż mniej, na wypadek choroby nowotworowej, zwyczajnie nie jest prawdą. Więc jeśli już ważysz te więcej niż twoje koleżanki (choć oczywiście w normie) to nie dorabiaj dupie uszu, że to dlatego że dbasz o jakąś rezerwę, bo równie dobrze może okazać się, że do tej rezerwy przyklejają się dodatkowe kilogramy, a nie ubywają.

                              Wyniki badań:

                              Wykazano w nich, że blisko dwie trzecie kobiet (63,7%) odnotowało przyrost masy ciała średnio o 9 kilogramów po diagnozie raka piersi. U jednej piątej kobiet (17%) masa ciała wzrosła ponad 20 kilogramów. Kolejne wyniki pokazały, że u 77% badanych kobiet masa ciała zaczęła się zwiększać w ciągu 12-18 miesięcy od postawienia diagnozy. Ponadto odsetek kobiet z nadwagą lub otyłością wzrósł z 48% w momencie rozpoznania do 67% w momencie badania. Odsetek kobiet otyłych wzrósł z 17% do 32%. Większość (69%) kobiet z wykrytym rakiem piersi przybrała na wadze więcej, niż kobiety bez nowotworu w tych samych grupach wiekowych. Różnice wyniosły ok. 2,42 dodatkowych kilogramów w ciągu pięciu lat.
                              • larix_decidua77 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 16:04
                                Tak o tym piszesz, jakby te kobiety nabawiły się kolejnego raka a nie kilku kilogramów. Utyły to utyły, najwyżej schudną. Nie wiem jak to jest u każdego ale osoba z mojej rodziny, zanim utyła w wyniku leczenia sterydami i hormonami to najpierw miała wycienczającą chemię od której chudła na potęgę. Teraz ma nadwagę i nie widzę żeby to był jakikolwiek problem dla niej. To tylko parę kilogramów.
                                • nenia1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 16:22
                                  larix_decidua77 napisał(a):

                                  > Tak o tym piszesz, jakby te kobiety nabawiły się kolejnego raka a nie kilku kil
                                  > ogramów.

                                  nie, to ty tak czytasz. Ja odpowiadam na konkretną wypowiedź, więc nie zniekształcaj tego co piszę.

                                  > Nie wiem jak to jest u każdego ale o
                                  > soba z mojej rodziny, zanim utyła w wyniku leczenia sterydami i hormonami to na
                                  > jpierw miała wycienczającą chemię od której chudła na potęgę.

                                  Sterydy akurat dostajesz razem w chemioterapią. Nie musisz wiedzieć, to nie jest wiedza obowiązkowa, zawsze się można posiłkować badaniami w temacie. I akurat większy przyrost wagi to nie jest takie "utyją to utyją, najwyżej schudną" bo po pierwsze nie jest tak łatwo schudnąć a przyrost wagi powoduje chociażby zwiększone ryzyko obrzęków czy chorób serca.

                                  www.profilaktykapiersi.pl/tycie-jako-skutek-uboczny-leczenia-raka-piersi/

                                  • larix_decidua77 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 16:42
                                    Przyznaję że dokładnie nie wiem kiedy zostały włączone sterydy. Chudła, nie jadła, ale jej mąż ciągle coś pichcił, pilnował bardzo jakości jedzenia, po zakończeniu chemii wróciła do swojej wagi, na oko w okolicach górnej granicy normy a potem dobre parę kilogramów utyła. Jej siostry, bez raka piersi też w tym wieku utyły, jeszcze bardziej. Ma nadwagę ale jest zdrowa i szczęśliwa. Tak wiem, otyłość sprzyja różnym chorobom. Ale raczej nie taka w okolicach nadwagi a dla kogoś kto zwalczył raka to najmnienszy problem. Niestety stare, brzydkie powiedzenie: zanim gruby schudnie, to chudy zdechnie, bywa prawdziwe. W tym reportażu, o którym pisałam, aby zaradzić śmierci z wycieńczenia, chorym na raka podawano, w ramach eksperymentu, posiłki z pobliskiej, wykwintnej restauracji, w formie szwedzkiego stołu. Mieli rewelacyjne wyniki.
                                    • nenia1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 16:53
                                      larix_decidua77 napisał(a):

                                      > Niestety stare, brzydkie powiedze
                                      > nie: zanim gruby schudnie, to chudy zdechnie, bywa prawdziwe.


                                      Bywa prawdziwe wtedy gdy człowiek chudnie. Ale nie wtedy gdy tyje. W raku piersi większość kobiet
                                      tyje. Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u kobiet.
                                      • larix_decidua77 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 17:05
                                        No to dobrze, że się tyje. Niestety na początku również się chudnie. Szczęściem jest, doczekać okresu tycia. Niestety wycienczonym ludziom ze złymi wynikami, lekarze nie chcą podawać chemii i przerywają ją w trakcie.
                              • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 16:16
                                nenia1 napisała:


                                > Trudno powiedzieć o czym ty właściwie piszesz bo najpierw koleżanka była chuda,
                                > potem jednak okazało się, że ma wagę w normie tylko mniejszą niż ty, no i jak
                                > zwykle bywa w twoim przypadku okazało się, że to twoja waga była lepsza bo kole
                                > żanka w chorobie schudła.

                                Moja koleżanka zmarła, a bezpośrednią przyczyną śmierci było zatrzymanie akcji serca z powodu wycieńczenia, podobnie jak u anorektyczek, na długo przed przewidzanym przez lekarza punktem zgonu z powodu raka, przypuszczam więc, że moja waga wyjściowa byłaby dla niej lepsza. Ale twoja bezinteresowna zawiść w stosunku do mojej osoby odezwie się w każdym temacie.
                                A swoje wyciągnięte z googla wpisy na temat tycia u kobiet z rakiem piersi wsadź sobie w chudą doopę, rak piersi nie jest jedynym, na który można zachorować i przy okazji, olaboga, olaboga, przytyć AŻ 7 kg.
                                • nenia1 Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 16:25
                                  snakelilith napisała:

                                  > A swoje wyciągnięte z googla wpisy na temat tycia u kobiet z rakiem piersi wsad
                                  > ź sobie w chudą doopę, rak piersi nie jest jedynym, na który można zachorować i
                                  > przy okazji, olaboga, olaboga, przytyć AŻ 7 kg.

                                  Nie mam chudej dupy zazdrośnico a rak piersi jest najczęstszym rakiem na który chorują kobiety.
                                  A ty zamiast pisać swoje brednie o twojej dbałości o rezerwę na wypadek raka albo w końcu zaakceptuj po prostu swoją wagę albo doucz się czegoś więcej na temat nowotworów.
                    • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 14:46
                      Przykład chudości przed zachorowaniem na chorobę nowotworowa jest kosmiczny. To tylko nadwaga świadczy o złym odżywianiu!? O braku symptomów choroby z powodu nadmiaru spożycia pisałam nie raz: organizm nie daje sygnałów do pewnego czasu! Choroby wynikające z nadmiaru spożywa są różne, nie tylko niedogodność z powodu fałdki tłuszczu na brzuchu🤷
          • snakelilith Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 13:40
            mava1 napisał(a):


            > a dlaczego akurat uważasz, że wszystko kręci sie wokół facetów i bycia "atrakcy
            > jnym erotycznie"?

            A gdzie ja napisałam, że wszystko? Ale nie ma co się oszukiwać, atrakcyjność dla potencjanych partnerów gra też pewną rolą i wiele kobiet jest zdania, że mężczyźni wolą szczupłe kobiety z idealnymi proporcjami. To jeden z czynników, dla których kobiety chciałyby schudnąć więcej niż organizm pozwala, choć dla ciebie nie musi być akurat istotny.


          • turzyca Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 17:45
            >Przy nizszej wadze ma się więcej energii, jest sie bardziej sprawnym fizycznie i ogólnie czuje "lzejszym".

            A to akurat bzdurne uogólnienie. Więcej energii, większą sprawność fizyczną i ogólne poczucie lekkości ma się, jak się regularnie ćwiczy, ma sprawne mięśnie i stawy. Niska waga osiągnięta niedożywianiem, wiążąca się z zanikiem mięśni, wcale nie daje lekkości.
            • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 21:37
              To prawda. Ruch wyzwala energię, kreatywność, oczyszcza głowę
    • princesswhitewolf Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 01:46
      To nie jest rzadkoscia po porodach. Zwaz ze metabolizm z wiekiem u ludzi zwalnia. To nie jest tak ze za mlodu sie glodzili i byli szczupli a z wiekiem zaczeli zrec na potege. Nie. Najczesciej jedza tyle samo ale metabolizm inny maja. Wolniejszy

      Wazne bys nie jadla slodyczy ani nic z cukrem,miodem itd. Staraj sie unikac produktow z wysokim indeksem glikemicznym.

      Jedyna poza tym szansa to dzien w dzien cwiczyc.

      Poza tym to jesli nie wymiotowalas to nie ma mowy o bulimii
    • mandre_polo Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 06:14
      To jak masz wagę i wyniki to pokłosie tego że nigdy nie zwraclas uwagi na to co i ile jesz. Do pewnego momentu nie widać że są zakłócenia proporcjach białka węglowodanów i tłuszczów, jesz i nie ma nadwagi, organy nie dają sygnałów choroby. Dopiero później są początki chorób które źródło mają w nieprawidłowym sposobie odżywiania lata wcześniej, nie ciąża tu winna tylko brak dobrych wzorców odżywiania. Teraz trzeba nauczyć się kontroli ilości zjadanych węglowodanów bo one są przyczyną nadmiaru , włączyć aktualności fizyczne by zyskać sprawność
    • ariathedevil Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 10:07
      Współczuję Ci. To musi być strasznie męczące. Gotujesz dla rodziny ? Z tego co widzę znajomi bardzo chudną gdy przestają. Koleżanka w rok - 20 kg po tym jak ostatnie dziecko się wyprowadziło, przyjaciel - 15 po tym gdy zmarła mu babcia której gotował, koleżanka - 25 gdy wróciła do pracy i dzieci zaczęły się stołować w szkole i sporadycznie u babć. Wiadomo, że gdy masz kogoś pod opieką to gotujesz tak żeby było zdrowo i chcesz mu zapewnić jak najwięcej składników odżywczych, coś tam podjadasz itd.. ja miałam takie problemy w pierwszych latach po ciążach, właśnie przez to, że starałam się żeby było jak najzdrowiej i koncentrowałam się bardzo na jedzeniu. Odkąd synowie skończyli 6 lat chodzą na stołówkę. My z mężem do zaprzyjaźnionej knajpki. W weekendy gotuje albo coś zamawiamy, ogólnie nie koncentrujemy się na żarciu zamiast przy stole spędzamy czas razem na lodowisku czy w hangarach z matami, trampolinami, na spacerach po lesie czy rowerze. Owszem, miło jest sobie czasem posiedzieć przy stole, upichcić coś dobrego, ale u mnie widać kluczowe jest to czasem.
      • bazia_morska Re: Całe moje życie kręci wokół jedzenia 28.12.22, 17:27
        A ci, których nie stać na jedzenie w zaprzyjaźnionej knajpce przestają gotować w domu, jeść i chudną jeszcze szybciej!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka