Dobroczynność - nie, dziękuję!!!

09.11.04, 11:45
Ale się wkurzyłam. Kilka dni temu poprosiłam ciocię, która ma 11-letnią córkę
żeby (jeśli może) dała kilka ubranek dla córki (5-letniej)brata mojego
narzeczonego. Ciocia przygotowała kombinezon, kurtkę zimową, letnią,
sukieneczki, spodnie, dres, bluzy, bezrękawniki, płaszczyk przeciwdeszczowy,
buty itp.Przejrzałam je, jedną rzecz odłożyłam bo była dziurawa, jedną mimo
iż miała plamki dołożyłam, bo sobie pomyślałam że po domu itp. Dałam to
bratowej mojego N.Teściowa twierdi,że oni są bardzo biedni, bo mało mają
pieniędzy, a duże wydatki. Bratowa podziękowała ,wzięła reklamówki. Wczoraj
natomiast spotkalyśmy się u teściowej a bratowa wyjeżdża z takim
tekstem: "wiesz, te ubranka to poplamione, nie da się tego sprać, a poza tym
są dużo za duże." Minę i ton głosu miała taki,że czuła jakby jakaś obrażona
była. Później pomyślałam sobie, że to ostatni raz, kiedy coś takiego
zrobiła. Nie oczekiwałam żadnej wdzięczności ale już ten tekst to sobie mogła
darować. Jak jej się te rzeczy nie podobały to mogła wyrzucić a nie gadać.
Przyznam,że zrobiło mi się bardzo przykro.
    • lolka11 Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 11:51
      Nie dziwie ci sie, ze ci sie zrobilo przykro. Mi tez by bylo.
      Faktycznie, co poniektorzy to by chcieli markowe ciuchy i to pewnie jeszcze
      nowe...Jak sie nie ma kasy, to sie bierze to co sie dostalo i sie nie wybrzydza.
      Naprawde sie dziwie...
      Jak jej te ubranka nie pasuja, to odbierz i powiedz, ze jest duzo
      potrzebujacych, ktorym te poplamione ciuszki sie przydadza..i mozesz oddac na
      forum "oddam/przyjme", tam jest sporo potrzebujacych i nie wybrzydzajacych...

      Pozdrawiam
      Dorota
    • le_lutki Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 11:51
      Hej Mayessa!

      Rozumiem, ze zrobilo Ci sie bardzo przykro, bo chcialas dobrze. Bratowa zreszta
      podziekowala, o ile sie nie myle?
      To, ze ubranka sa za duze, to moze mogla sobie darowac, natomiast sama sie
      zastanawiam jakbym zareagowala dostajac ubranka poplamione... Nie wiem. Nie
      znaczy to, ze nie rozumiem, ze nie zrobilas tu nic na zlosc ani z pogardy.
      Tylko rozne rzeczy mozna roznie odbierac w zaleznosci od strony barykady, po
      ktorej sie stoi smile
      Pozdrawiam

      PS Pamietam, jak moja mama kiedys dala cala torbe moich (nienajgorszych!) ubran
      cygance, ktora chodzila od mieszkania do mieszkania proszac o ubrania dla
      dziecka. Nastepnego dnia znalazlysmy je rozwleczone w sniegu wzdluz naszych
      alejek spacerowych... Coz...
    • gagunia Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 11:58
      hmm... moze nie powinna TAKIM tonem tego mowic, ale jednak ubranka z
      jedenastolatki na przedszkolaka to raczej niezbyt dobry pomysl. no i
      poplamionych nigdy nikomu nie daje, nawet po domu, zeby nie urazic.

      sama dostalam kilka rzeczy w nienajlepszym stanie i uwazam, ze to duzy
      nietakt. nie skomentowalam, ale odwiedzilam "darczynce" z synem ubranym w
      najlepsze ubrania jakie ma. i chyba zostalam dobrze zrozumiana, bo osoba ta
      zagadnala moja mame przy okazji mowiac, ze jej glupio z powodu tych ciuchow i
      wpadnie z jakims nowym ciuszkiem (rzeczywiscie tak zrobila).

      zaznaczam ze ja nie mam problemow finansowych i nikogo o nic nie prosilam.
    • ivia Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 12:29
      Ja bardzo często się wymieniam z koleżankami ubrankami naszych dzieci. Tylko,
      że my zwykle się odwiedzamy, wyciągamy to co już nie jest potrzebne i wybieramy
      sobie. Ja osobiście ubranek do chodzenia po domu nie potrzebuje bo mam całą
      stertę swoich, ale mojego bąbelka codziennei do żłobka muszę w coś ubrać więc
      potrzebna mi druga sterta.
      Aha, i zawsze oddajemy gdy nie są nam już potrzebne, nigdy się nie obrażamy jak
      któraś z nas czegoś nie chce wziąć, bo jej nie jest potrzebne. Inaczej się
      podchodzi do tego, gdy się coś wybiera samemu, a inaczej, gdy jest ofiarowane,
      może to być upokarzające, chociaż bratowa zamiast komentować mogła po prostu
      oddać ci te ubranka, jeśli ich nie potrzebowała.
      Ivia
    • iwcia75 Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 12:35
      rozumiem,ze moglo byc Ci przykro,ale nawet tzw "biedni" nie chca poplamionych i
      az tak starych ubran (po 11letnim dziecku).
      dawanie starych dziurawych i poplamionych łachow, tego,co nam zbywa, to zadna
      dobroczynnosc! mnie raczej wkurzaja tacy dobroczyncy,co maja sie za wielkie
      panstwo a za przeproszeniem dają wielkie G i jeszcze oczekuja wdziecznosci. to
      jest tylko moje zdanie i mam nadzieje,ze ciebie nie urazilam swoimi pogladami.
      niektore rzeczy uwazam,ze nalezy raczej wyrzucic niz dac komus byle co.
    • asiax Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 12:36
      Cześć
      A ja nie obrazam się na poplamione i sama (nie specjalnie i nie złośliwie)
      takie daję. Między moimi koleżankami i w rodzinie jest ciągły obrót ciuchami
      ciążowymi, dla bobasów, dla dzieci. Po prostu przekazujemy sobie te tobołki
      pełne ubranek i nikt nie ma za bardzo czasu na sortowanie... Jak się nie
      doprały to trudno. Wiadomo jak się brudzą dzieci.
      Ale dzięki takiemu przekazywaniu już kilkoro dzieci (same chłopaki!)
      przechodziło w tych samych ubrankach, butach i kurtkach. (te ostatnie sa
      przeciez dość drogie).
      Moim zdaniem dzielenie się tym co mamy, nawet jeśli to trochę znoszone to nic
      złego. Jak się dostanie coś co się nie podoba to najwyżej mozna dziecku nie
      założyć, prawda? A takie zachowanie jak Twojej bratowej... brak mi słów...Moja
      mama mówi na to "fi-fa-fą" wink
      A najgorsze, że zraziłaś się do czynienia dobrze, jak w temacie.
      Mam nadzieję, że nie na długo.
      Pozdrawiam
      Asia
      • iwcia75 Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 13:13
        Asia, opisujesz troche inna sytuacje- pelen worek przekazywany na cala
        rodzine,z ktorego mozna sobie cos tam wybrac, ato,czego sie nie chce, w worku
        pozostawic.
    • allaxx1 Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 13:08
      Ja wyleczyłam się z pomagania kiedy moja koleżanka przyszła zawiedziona że nie
      pojedzie na ślub kuzynki bo popsuł im się samochód.
      Jako że u nas są dwa w rodzinie więc w sobotę rano wymyłam,wyczyściłam i
      zatankowałam!Podjechałam pod blok znajomej i wręczyłam jej kluczyki--ona
      spojrzała na samochód i obraźliwym tonem stwierdziła:laguną nie pojadę wolę
      jeepa.Mnie zatkało i od tamtej pory zero pomocy---ubranka stawiam obok
      smietnika i wiem,że rano chodzą biedni którzy biora je dla swoich dzieci a
      samochód zgodnie z przysłowiem "samochodu i żony nie pożycza się" stoi w garażu
      i jest tylko mójsad
      • iwcia75 Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 13:16
        allax, mam podobne zdanie co do ubranek i ustawiania ich kolo smietnika (choc
        tych dziurawych nawet najubozszym wstydzilabym sie dac, bo kazdy czlowiek ma
        swoj honor).

        a zachowanie Twojej kuzynki to szczyt paniusiostwa.
        • mayessa Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 13:22
          Nie napisałam może dokładnie ale już wyjaśniam. Ubranka nie są na 11 lat bo
          ciocia wszystkie ubranka od początku życia swojej córki składała i później
          dawała znajomym, więc to mogą być ubranka np. sprzed 5 lat. Ponieważ jest osobą
          dość zamożną więc ubranka są dobrej jakości. Natomiast co do
          plamek.Napisałam,że jadna rzecz była z plamkami ale że były to takie geterki to
          pomyślałam że do chodzenia po domu mogą być.Natomiast na innych rzeczach plam
          nie widziałam.Może gdzieś nie zauważyłam ale może jednej- dwóch.Dlatego
          myśłę,że mówienie że "te ubrania są poplamione" to przesada.Dziurawy sweterek
          odłożyłam.
          • mayessa Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 13:26
            Tak mi się przypomniało.Kiedyś teściowa chcąc im pomóc poszła do sklepu i za
            100 parę złotych kupiła dla ich młodszego synka różne ubranka-śpiochy,
            kaftaniki, body.Żebyście widziały jaki opieprz dostała :"MAMA CO TY KUPIŁAŚ!!!
            NIE WIESZ W JAKIM STYLU ON NOSI UBRANKA".Wyobrażam sobie jak jej musiało być
            przykro.A te ubranka były zupełnie ładne.
            • iwcia75 Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 13:32
              tak sie zastanawiam i mysle,ze pomimo tych przykrych doswiadczen z dawaniem, to
              chyba jednak nie powinnysmy z tego rezygnowac, bo sa ludzie,ktorzy bardzo
              czekaja na takie rzeczy. ja osobiscie bylam gotowa wydac ostatnie
              pieniadze,zeby przyszle dziecko mialo nowe ubranka i najladniejsze,jakie sa w
              sklepie-bylam jednak przygotowana,ze tych "ostatnich" pieniedzy miec nie bede.
              no ale moja kochana mama wziela mnie do sklepu i wybierala razem ze mna. wydala
              na to ponad 200zl. wydaje mi sie,ze taki sposob dawania jest naprawde bardzo z
              serca- nie tytlko zaplacila za mnie,ale pozwolila mi przebierac w ubrankach.
          • iwcia75 Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 13:27
            z dawaniem tak wlasnie jest. mozna miec dobre intencje,a ktos sie poczuje
            urazony plamka na getrach. dlatego albo wcale nie dawac noszonych albo
            rzeczywiscie wykorzystac pomysl z workiem - dac wszystko i niech sobie
            wybieraja co chca,a czego nie chce, niech wyrzuca.
    • mama_pyzuni Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 13:38
      Z drugiej strony, to czy coś jest ładne i w dobrym stanie to pojęcie względne...
      Przedstawię Ci moją historię - zaraz po urodzeniu małej zaczęłam dostawać od
      rodziny męża ubranka po dzieciach. Najpierw sie bardzo ucieszyłam, po
      rozpakowaniu pierwszej reklamówki ręce mi opadły i płakać mi sie chciało -
      ubranka były znoszone, nieładnie pachniały (od kilku lat leżały zamknięte w
      szafie czy piwnicy), część była chyba z second handu. Może i nie były dziurawe
      i poplamione, ale swojego dziecka w to nigdy nie ubrałam i przykro mi było, że
      przez rodzinę męża jesteśmy traktowani jak ubodzy krewni.
      Paczki powtarzały sie dosyć często, mimo, że delikatnie dawaliśmy do
      zrozumienia, że ich po prostu nie chcemy...
      Co sie okazało - teściowa cały czas opowiada swoim siostrom, że potrzebujemy
      pomocy, wylewnie im za te "dary" dziękuje i uważa, że dostajemy same super
      rzeczy i że ja jestem wredną synową bo tylko narzekam.
      Zaznaczam, że powodzi nam sie całkiem nieźle a ciotki - warszawianki uważają
      nas i tak za biedną rodzinę z prowincji... Ja czułam sie obrażona (podobnie jak
      Twoja bratowa)

      >Teściowa twierdi,że oni są bardzo biedni, bo mało mają
      > pieniędzy, a duże wydatki.
      Może Twoi teściowie też niewłaściwie interpretują sytuację Twojej bratowej, a
      taka pomoc na siłę może sprawić czasem więcej przykrości.
      Pozdrawiam
      Monika.
      • iwcia75 Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 13:43
        mama pyzuni, otóz to! w mojej rodzinie tez niektore ciocie uwielbiaja opowiadac
        o biedzie krewnych. widocznie czuja sie wtedy lepiej! a ja bym nie chciala,zeby
        o mnie takie rzeczy opowiadali i jesli tylko bede miec mozliwosc,to niczego od
        rodziny przyjmowac nie bede.
        • lucasa Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 14:12
          no wlasnie, zalezy od okolicznosci, darczyncy, darowanego i delikatnosci tych
          dwoch ostatnich...

          ja tez mialam sytuacje, ze od znajomej dostawalam ciuszki, z tym, ze kilka razy
          probowalam jej zwracac uwage, ze nie potrzebuje (bo ja sama duzo ubranek nie
          kupuje, ale zawsze dostane jakies w prezencie od rodziny, wiec Mala ma w czym
          chodzic), a tymczasem bylam zasypytwana mnostwem (bo znajoma sama dostaje tego
          sterty od swoich znajomych) body, ktore byly tak sprane, ze nie wiadomo jaki
          kolor mialy w orginale. w sumie body nie musza byc nowe, ale po co mi 15 sztuk
          w jednym rozmiarze? i jak juz jedna dziewczyna napisala powyzej pachnialy
          starocia i za bardzo nie mozna sprac tego zapachu. ale podziekowalam i leza u
          mnie w szafce.

          a jak mialam zareagowac na sytuacje, gdy znajoma odklada mi ciuszki, tym razem
          sukieneczke, a na moja uwage, ze przeciez to jest dobry rozmiar na jej
          coreczke, ona odparla: ale ja nie lubie tego koloru... (ja tez nie, bo byl
          wsciekle rozowy smile)) i co?).

          tak dla rownowagi jak to moze wygladac z drugiej strony
          A
    • szymanka Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 15:29
      darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda...

      Sama dostaję ubranka dziecinne, zwykle to są całe torby różnych rzeczy,
      ładnych, brzydkich, prawie nowych i starych z plamkami czy dziurkami albo
      roprutymi szwami.
      Nigdy nie przyszło mi do głowy mieć pretensje za plamki czy dziurki. Rozumiem,
      że ubrania oddaje się te, które nie są potrzebne i kto by miał głowę w
      codziennym kieracie jeszcze naprawiać ubranka przeznaczone do oddania...
      Jak mi się koszulka z rozprutym szwem podoba, to sobie ten szew zszyję, a jak
      nie to dam koleżance, do PCK lub postawię pod śmietnikiem.

      Zawsze za wszystkie ubrania bardzo ładnie i gorąco dziękuję choć bywa, że z
      całej torby wybiorę tylko jedną, dwie rzeczy.

      Sama też daję koleżankom ubranka, torbę pakuję przy okazji remanentu w szafie i
      przekazuję ją mówiąc:
      te ubranka nie są mi już potrzebne, są różne, lepsze i gorsze, może coś ci się
      spodoba, a jak nie to zrób z nimi co chcesz, rozdaj albo wyrzuć...

      Jak do tej pory, mam nadzieję, nikogo nie uraziłam, choć ubranka naprawdę są
      różne, nikt jeszcze nie powiedział: nie, nie potrzebuję. Wszystkie dziewczyny
      torby z wdzięcznością przyjmują.
      • wegatka Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 09.11.04, 16:19
        szymanka napisała:


        > Sama też daję koleżankom ubranka, torbę pakuję przy okazji remanentu w szafie
        i
        >
        > przekazuję ją mówiąc:
        > te ubranka nie są mi już potrzebne, są różne, lepsze i gorsze, może coś ci
        się
        > spodoba, a jak nie to zrób z nimi co chcesz, rozdaj albo wyrzuć...



        Robię dokładnie tak samo. Większość rzeczy po dzieciach oddaję bratowej. Czasem
        znajdują się tam body z jakąś plamką lub np. lekko przetarte rajstopy. Moje
        dzieci takie rzeczy nosiły po domu, bo szkoda by mi było zakładać super
        ciuszki, na których za chwilę może wylądować marchwiowy soczek, i którego potem
        nie spiorę. Dając, zawsze zastrzegam, że sa w worku też takie rzeczy i może
        zrobić z nimi co zechce. Jeśli jej coś nie będzie pasować, może to spokojnie
        wyrzucić.

        Ja sama też dostawałam ciuszki od innych osób i choć były tam takie, które mi
        się nie podobały to grzecznie dziękowałam, a potem przekazywałam innym bardziej
        potrzebującym. W życiu nie przyszło by mi do głowy, żeby stroić jakieś fochy z
        takiego powodu.

        A Tobie Mayesso radzę, żebyś dla tej pani nic już więcej nie szykowała, choćby
        miała z gołą d... chodzić.


        Pozdrawiam. Magda
    • sonnja1 Re: Dobroczynność - nie, dziękuję!!! 10.11.04, 11:48
      Mialas na pewno dobre intencje, ale nie dziwie sie reakcji bratowej. Sama tez
      bym tak pewnie zareagowala. Podstawowa zasada jest- to co dajesz, ma byc w
      dobrym stanie. Wiecej nawet- powinno byc nawet wyprasowane, jesli o ubraniach
      mowa. Dajac ubranie poplamione wysylasz komunikat "na tyle was oceniam, tyle
      tylko jestescie warci"
      Podobny schemat zaistnialby gdybys ofiarowala np. przeterminowane jedzenie.

      pozdr.
Pełna wersja