Dodaj do ulubionych

"Mówili do mojego syna: debilu (...)"

06.01.23, 13:42
zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/7,105645,29330141,mowili-do-mojego-syna-debilu-pedale-adhd-owcu-nie-mamy.html#s=BoxOpMT
Nie wiem jak się do tego odnieść. Za moich czasów też byłi słabsi uczniowie ale tak nikt nie szczuł dzieci na dzieci. Mam wrażenie że to presja przeniesiona z korporacji - nie możesz być lepszy to choć wykończ gorszych. No chyba że Triss to nie jest odosobniony przypadek...
Obserwuj wątek
    • login.na.raz Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 13:46
      Tu jest relacją tylko matki tego chłopca. Ciekawe, co do powiedzenia mialby inne dzieci z klasy. Bo orzeczenie chyba nie bez powodu?
      • szpil1 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 13:51
        Dokładnie.
      • ichi51e Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:08
        orzeczenie nie dostajesz "za zachowanie" tylko dlatego ze jestes osoba z niepelnosprawnoscia i wynalazek od nauczycieli specjalnego podejscia i métis pracy
        • login.na.raz Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:09
          No dobrze, ale coś chyba rodziców skłania do tego, by pójść do specjalisty. Jak dziecko bezproblemowe, to po psychologach się z nim nie biega
          • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:17
            No, mogło na przykład to, ze dziecko czuło się prześladowane bo odstawało. To, ze neurotypowe dzieci prześladują w białych rękawiczkach te z zaburzeniami to jest zbadane zjawisko.
            • login.na.raz Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:21
              Ale chłopiec z tego artykułu ma zdiagnozowane ADHD, nie jest to dziecko bezproblemowe
              • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 15:56
                Agresja NIE JEST kryterium diagnostycznym ADHD. Mogło ich skłonić wiele rzeczy, na przykład permanentne zapominanie zadań.
            • kropkaa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:22
              Jak dziewczynka z ZD wbiła widelec w rękę koleżance tak z 1.5x mniejszej to faktycznie, przynajmniej nie było to w białych rękawiczkach.
              • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 15:54
                No i?
        • kropkaa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:14
          ADHD to nie jest niepełnosprawność.
          • georgia.guidestones Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:45
            Orzeczenie o potrzebie ksztalcenia specjalnego nie musi byc zwiazane z niepelnosprawnoscia. Adhd (+ inne zaburzenia) może byc powodem wystawienia takiego dokumentu.
          • ichi51e Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 15:35
            w tytule jest mowa o adhd w tekscie o autyzmie. Na adhd w PL to masz opinie nie orzeczenie (i praktycznie zero kasy jest na adhd)
            • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 15:38
              Mamunia kłamie, po prostu.
            • ichi51e Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 15:43
              zreszta w szkole chyba jakiś większy konflikt (rozgrywki personalne?) wystarczy komentarze poczytać nowagazeta.pl/artykul/szykanowane-i-dyskryminowane/1386995.amp
            • arthwen Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 20:48
              Opinia to jedno, a orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego to drugie. I jak najbardziej dziecko z adhd może mieć takie orzeczenie.
              • ichi51e Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:35
                Tylko jeśli do tego ADHD ma coś ekstra
                „ Uczeń, u którego wraz z ADHD zdiagnozowano współwystępowanie zaburzeń zachowania lub zagrożenie niedostosowaniem społecznym, może otrzymać orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. ”
                www.psychiatria.com.pl/index.php/wydawnictwa/2010-vol-10-no-3/organizacja-pomocy-psychologiczno-pedagogicznej-dla-uczniow-z-adhd-w-polskim-systemie-oświatowym

                www.psychiatria.com.pl/artykul.php?a=61 tu bardzo smutny artykuł o tym co dostajesz na samo adhd
        • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 16:42
          Ale nadal strone tylko matki pokazana....mamusie agresywnych dzieci zazwyczaj mają wersje "moje dziecko to ofiara".
          • awf-33 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:05
            hanusinamama napisała:

            > Ale nadal strone tylko matki pokazana....mamusie agresywnych dzieci zazwyczaj m
            > ają wersje "moje dziecko to ofiara".
            >
            Wszystkim takim mamusiom odbierałabym dzieci. To głównie one są odpowiedzialne za zachowania swoich dzieci. "On jest taki chorutki, to mu odpuszczę wychowanie". A potem rośnie zaburzony psychol.
            Zaburzenie, zaburzeniem, ale te dzieci są po prostu niewychowane. Nie znają granic i tyle.
            • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:29
              Nie wiem, nie kwestionuje dolegliwości tych dzieci. Kwestionuje stanowisko rodziców. Przy czym rozumiem, że kazdy rodzic broni swojego. Ja broniłam swojego do prawa do szkoły w spokoju i skupieniu a nie z latającymi krzesłami po sali
          • berdebul Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:16
            Dokładnie tak samo jak rodzice słodkich aniołków, które tylko pomazały obrazek/podstawiły nogę/wlały kompot w drugie danie/szturchały tego dziwaka z papierami, który nie wiadomo dlaczego zareagował gwałtownie, to taka szorstka męska przyjaźń. Dlatego jestem zwolenniczką monitoringu w szkołach, również w klasach.
            • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:32
              Tylko wiesz nie wiem co by dzieci miały mieć do "papierów". Mielismy w klasie dwóch chłopców z papierami. Jeden nie był agresywny, nie rzucał przedmiotami , nie przeszkadzał na każdej lekcji...i dzieci miały wywalone na jego papiery. Dodam, ze on był poszkodowany najbardziej bo agresorek wyczaił, ze jest to dziecko troche wycofane, zamkniete w sobie ...łatwa ofiara.
              Za to drugi z papierami był agresywny, rzucał rzeczami, kopał plecaki..i dzieci. I dzieci się od niego zwyczajnie odsuneły...przez zachowanie a nie przez papiery.
              Matka do dzisiaj twierdzi, ze sie wszyscy uwzieli.
              • asia_i_p Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 00:09
                Dzieci nie mają do papierów, tylko do dziwnego zachowania. Nawet jeśli to dziwne zachowanie nie robi im krzywdy, tylko po prostu jest bardziej dziecinne, nienormatywne. "Dzień dobry + imię i nazwisko" zamiast "cześć". Nienaturalna intonacja głosu. Drapanie się/ ogryzanie paznokci.
              • berdebul Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 01:37
                Podejście wyniesione z domu. Jeżeli rodzice mówią o „zyebie z papierami, którego należy usunąć za wszelką cenę” to zapewniam Cię, ze słodkie, oczywiście neurotypowe, bombelki będą się zachowywać mniej słodko z gnojeniem, bullyngiem i różnymi ciekawymi akcjami włącznie.
                Z ostatnich 2 tygodni - dziwakowi wlewa się coś do drugiego dania, bo ma specjalna dietę i kuchnia nie ma zapasowej porcji, więc dziwak płacze nad talerzem i jest śmiesznie. 6 klasa SP.
                Dziewczynka usłyszała, że rodzice się rozwiedli, bo ojciec jej nie kochał. 5 klasa SP.
                Dwójka super spokojnych dzieci, dobre wyniki w nauce, nie zaczepiają, nie biją, nie potrafią oddać.
                • arthwen Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 09.01.23, 23:08
                  Tak, bo te dziwaki tak się śmiesznie irytują i to z powodu różnych drobiazgów. A skoro to drobiazgi, to można bezkarnie podręczyć, bo przecież nikt się nie będzie czepiał.
                  Bo dzieci mówią sobie niemiłe rzeczy, bo każdy (oprócz dziecka autystycznego, które bierze dosłownie) zorientowałby się, że to żarty, bo można wybuchać śmiechem jak dziwak coś powie albo zrobi (bo proszę pani, mnie to naprawdę rozśmieszyło i co miałem zrobić).
                  Niby nic, ale powtarzane przez całą grupę, codziennie, czy chociaż regularnie jest zwyczajnym dręczeniem - ale dzieci inteligentne, dobrze wiedzą kiedy powiedzieć dziwakowi coś co go sprowokuje do płaczu, złości lub stimów, tak żeby móc się wybronić przez nauczycielem.
      • asia_i_p Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:25
        No nie. Jest jeszcze opinia wychowawczyni i nauczycielki wspomagającej, że chłopiec był ofiarą, a nie sprawcą przemocy.
        • mgla_jedwabna Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 15:52
          Bo po takiej opinii łatwiej im uzasadnić, że dyscyplinowały klasę "macie obchodzić się z Jasiem jak ze śmierdzącym jajkiem" zamiast zapewnić im bezpieczeństwo od zagrożenia, które stanowi Jaś, i pracować z Jasiem.
          • asia_i_p Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 00:12
            Gdyby tak było, to wszyscy rodzice poparliby skargę na nauczycielkę. Poparła 1/4 tych najściślej zainteresowanych (rodzice dzieci podawanych jako agresorów).

            Trochę mi się zapala lampka alarmowa, kiedy słyszę Oborniki Śląskie. Oczywiście jest tam kilka podstawówek i nie mogę być pewna, czy to ta, do której chodzi wnuk znajomej. Już dwukrotnie pobity przez kolegów. Dziecko z agresją zero, łagodne, wycofane, dużo czytające. Mówimy o drugiej klasie podstawówki.
            • mgla_jedwabna Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 12:27
              Reszta rodziców może bać się gorszego traktowania swoich dzieci przez nauczycielkę. Albo ma podejście "z zasady nic nie podpisuję , nie wychylam się, udaję, że mnie nie ma, jestem śniętą rybą i płynę z prądem, a trudności trzeba przeczekać, zwłaszcza, gdy sam ich nie doświadczam". Taki typ, który swojemu wyzywanemu dziecku powie "nie zwracaj uwagi".
              • arwena_11 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 12:44
                albo ich dzieci nie są obiektem zainteresowania agresora.
        • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 16:44
          U mnie w szkole nauczyciel wspomagający też miał takie zdanie...o dziewczynce, która koniec konców ma kuratora za zepchnięcie dziecka ze schodów. Inaczej musiałby przyznać ze nie panuje nad dzieckiem zupełnie.
          Matka dziewczyny tez przed wszystkimi przedstwiała, ze jej dziecko to ofiara...ofiara kopała np 1klasistów w brzuch. Takie miała hobby. Jak oberwała moja córką, dowiedziałam się, ze pewnie moje dziecko zaczeło (2 tydzien szkoły i 2klasistka kopie 3klasistkę...ehe).
        • anorektycznazdzira Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 09:35
          Ale to jest list od matki, a nie opinia szkoły. To matka twierdzi, że szkoła widzi wyłącznie to, że jej dziecko jest pokrzywdzone. Co szkoła widzi w rzeczywistości, to by jednak trzeba było szkoły zapytać.
          • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 09:52
            DOKŁADNIE. To list pani zainteresowanej tym, żeby jej zaburzone dziecko zostało w klasie i miało opiekę w szkole, żeby nie musiała zajmować się nim w domu.
    • aqua48 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 13:52
      tanebo001 napisał:


      > Nie wiem jak się do tego odnieść.

      A co tu się odnosić. Od lat piszemy tu na forum, że szkolnictwo leży, nauczyciele nie mają przygotowania do pracy z uczniami z rozmaitymi deficytami których jest coraz więcej, za to dokłada im się obowiązków w rodzaju bzdurnej papierologii, że opieka nad uczniami wymagającymi większej uwagi leży, że tzw integracja w szkołach to pic na wodę, fotomontaż, i że to efekt tego że to państwo gdzie się szturchnie jest coraz bardziej z mchu i paproci oraz dykty i taśmy. A poziom agresji wzrasta w społeczeństwie we wszystkich warstwach i grupach wiekowych. Wśród dzieci także.
    • aqua48 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 13:55
      Pisaliśmy także że klasowa grupa rówieśnicza nie może zastępować terapeuty. To podstawowy błąd. Oraz, że dzieci maja prawo uczyć się w środowisku w którym zagrożenie ze strony agresywnego osobnika będzie wyeliminowane.
      • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:04
        Nie tylko zagrożenie, ale zakłócenia ponadnormatywne. Dzieciak z taką diagnozą i historią przeszkadza w prowadzeniu lekcji na co dzień, a każda stracona lekcja matematyki, polskiego, informatyki etc. to kasa rodziców i czas uczniów.
        • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:20
          triss_merigold6 napisała:

          > Nie tylko zagrożenie, ale zakłócenia ponadnormatywne. Dzieciak z taką diagnozą
          > i historią przeszkadza w prowadzeniu lekcji na co dzień, a każda stracona lekcj
          > a matematyki, polskiego, informatyki etc. to kasa rodziców i czas uczniów.

          A wszystkie neurotypowe dzieci bardzo chcą się pilnie uczyć i szalenie im przeszkadza, jeśli kawałek lekcji przepadnie z powodu kolegi z zaburzeniami, zwłaszcza jeśli akurat są nieprzygotowani i boją się wywołania do odpowiedzi. Dlatego bardzo pilnują, żeby nikt takiego ucznia nie podpuścił ani nie sprowokował.
          • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:28
            Może bym uwierzyła w takie rzewne pierdy, gdyby u syna w klasie nie było takich skarbów.
            • angazetka Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 15:39
              Znaczy: agresywnych, niechcących się uczyć czy po prostu lubiących draki neurotypowych?
              • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 16:53
                Drakę naurotypowy zrobi raz na jakiś czas. Bekanie czy chrząkanie przez 5 lekcji ciurkiem...to juz co innego. Klasa to nie grupa wsparcia.
                • berdebul Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:18
                  Jasne, w publicznych szkołach nie ma neurotypowych dzieci, które rozwalają lekcje. suspicious
                  • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:33
                    Każdą cały czas? WQidać twoje dziecko nie trafiło na takie dziecko. 5-6 godzin ciurkiem z przeszkadzaczem, który nawet na chwile nie przestaje. Albo chowanie sie po katach bo nie wiadomo kiedy mu odbije i zacznie kopać wszystko...no ale ma papiery.
                    • tanebo001 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:39
                      Tu nie chodzi o przeszkadzanie. Tylko o to że tacy ludzie ogólnie są uciążliwi. Nie tylko na lekcjach ale na co dzień. Czyli zamknąć ich w szkołach specjalnych. Tylko co dalej? Psychiatryk? Do gazu?
                    • berdebul Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 01:39
                      Powinien mieć nauczyciela wspomagającego, który wyprowadzi dziecko z klasy. Albo indywidualne i dołączać na niektóre lekcje. Miej pretensje do szkoły, a nie do dziecka.

                      Tak, częściej obserwuję przemoc w wykonaniu NT bombelków, przekonanych o własnej zajebistosci, najczęściej opcja wychuchany dziubdzius, jedynak, wyszczekani rodzice. Mój ulubiony tekst „jak mi pani zabierze telefon, to rodzice zgłoszą kradzież policji”.
            • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 15:39
              I ty to oczywiście widziałaś na własne, obiektywne oczy. Ja bym może uwierzyła w rzewne pierdy o tym, jak to dzieci pilnie się uczą i absolutnie nei chcą, żeby umknęła choć minuta lekcji i mają wielkie i szczere pretensje jeśli ktoś taka lekcję przerwie, zwłaszcza jak czeka je odpytywanie lub klasówka, gdybym była ufoludkiem.
              A pierwsza i najbardziej podstawowa wskazówka dla nauczycieli dzieci z ADHD (a jest ich tyle ze statystycznie w każdej klasie jest przynajmniej jeden, na ogół wiecej) jest - sadzać w pierwszej ławce, tak, żeby jemu było łatwiej skupić uwagę na lekcji, innym trudniej odwrócić jego uwagę a nauczycielowi - sprawować kontrole nad sytuacją.
              • kropkaa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 16:17
                Tak jest - sadzają Jasia w pierwszej ławce. Ale Jaś przecież nie usiedzi na krześle dłużej niż kilka minut, ledwo lista obecności i praca domowa zostaną sprawdzone, a już zaczynają się wędrówki ludów.
                • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 16:33
                  Na to też są metody.
                  • kropkaa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:20
                    Napisz poradnik. Bo jakoś znane schematy nie do końca się sprawdzają.
                    • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:46
                      No trudno żeby się sprawdzały skoro się ich nie stosuje (przykład dziecka rzucającego w uczniów siedzących przed nim - czyli nie posadzono go wprost nauczyciela).
                    • pade Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:03
                      Są poradniki.
                      Są wytyczne.
                      Tylko, gdybym była nauczycielem, nie wiem czy by mi się chciało dokształcać w swoim wolnym czasie i za własne pieniądze.
              • kub-ma Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:26
                jednoraz0w0 napisał(a):

                > A pierwsza i najbardziej podstawowa wskazówka dla nauczycieli dzieci z ADHD (a
                > jest ich tyle ze statystycznie w każdej klasie jest przynajmniej jeden, na ogół
                > wiecej) jest - sadzać w pierwszej ławce, tak, żeby jemu było łatwiej skupić uw
                > agę na lekcji, innym trudniej odwrócić jego uwagę a nauczycielowi - sprawować k
                > ontrole nad sytuacją.

                Gorzej, bo w klasie będzie kilka osób, które powinny siedzieć w pierwszej ławce z różnych przyczyn i układanka się sypie. Poza tym sadzanie w pierwszej ławce, zwykle niewiele pomaga.
          • mgla_jedwabna Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 15:54
            Dzieci może i nie chcą się uczyć, ale to nie zmienia faktu, że mają prawo do lekcji odbywającej się według planu nauczyciela, z nie według wybryków zaburzonego ucznia.
            • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 16:34
              Mają prawo, oczywiście. Co nie zmienia faktu, ze radośnie wykorzystają każdą drakę, źeby lekcja się nie odbyła lub skróciła, tyle, ze lepiej, żeby konsekwencje za drake ponosił ktoś inny.
              • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 16:52
                Chyba twoje dziecko nie miało takiego ucznia w klasie? Co mają wykorzystywać, ze ktoś ci gada i krzyczy przez 5 lekcji?
                A moze ze rzuca w ciebie kulkami z papieru ciągle? Albo kopie ci plecak zawsze przechodząc obok?
                Co takiego wykorzystują?
                • angazetka Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:20
                  > A moze ze rzuca w ciebie kulkami z papieru ciągle? Albo kopie ci plecak zawsze przechodząc obok?

                  Brzmi jak rzeczy, których doświadcza się w szkole i od kolegów neurotypowych.
                  • tanebo001 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:32
                    Dokładnie. Musiałem uczyć się w takiej klasie. Przykład: liceum. Wtedy w modzie był kurtki ze sznurkami zamiast ściągaczy. Każdy je miał. Ale w ktoś wpadł na pomysł że można taką kurtkę przywiązać do kaloryfera lub biurka gdy kolega nie widzi. W efekcie cała klasa siedział trzymając kurtki przed sobą zwinięte na kolanach. I takie numery codziennie. Jedną nauczycielkę doprowadziliśmy do załamania nerwowego w trakcie lekcji. Dwie inne do omdlenia - w klasie był chłopak który uprawiał alpinizm. Zresztą wspinał się w Himalajach. Na korytarzu była klatka schodowa z szeroką duszą. Tego dnia mieliśmy WF. Gościu wspiął się po filarze który też był w tej klatce schodowej (3 piętro). Wcześniej ubraliśmy manekina w stroje z WFu. Gdy wszedł na 3 piętro zrzuciliśmy manekina w duszę schodów - niby że on spadł. A na 2 piętrze stały nauczycielki które to zobaczyły. Jeszcze krzyk Wilhelma i nauczycielki leżą. Karetka musiała przyjechać. A to jest tylko lekka próbka. Więc nie uwierzę w te aniołki co chcą się tylko uczyć.
                    • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:41
                      Takie chamskie numery i gorsze to były w zawodowkach odwalane i dlatego nikt przy zdrowych zmysłach nie wysyłał tam chociaż trochę wrażliwych i grzecznych dzieci.
                      W razie gdybyś był zbyt tępy, żeby zauważyć, to dzieci z owego płaczliwego tekściku mają po 12 lat i są w podstawówce.
                      • tanebo001 [...] 06.01.23, 18:47
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • triss_merigold6 [...] 06.01.23, 18:49
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • tanebo001 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:50
                            Byłem dzieckiem więc mam pojęcie.
                  • panna.nasturcja Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:57
                    Proporcje się liczą.
                  • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:34
                    No nie wiem ...u nas nieneurotypowy tak robił. Jeden z dzieciaków z papierami, drugi jest spokojny...i on najbardziej obrywał, bo a=gresorek go sobie obrał na ofiarę.
                • nangaparbat3 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:45
                  Rzucanie kulkami i kopanie plecaków to zachowania dzieci jak najbardziej neurotypowych. Także podstawianie nogi idącemu/ej do tablicy, wyśmiewanie, izolowanie, co tam zehccesz.
                  • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:47
                    Ale w wypadku neurotypowych nikt nie oczekuje od otoczenia akceptacji takiego zachowania i jednak przedszkole i szkoła starają się wpłynąć na poziom socjalizacji niewychowanego bachora.
                    • nangaparbat3 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 22:41
                      Najbystrzejsze bachory robią to tak, by dorośli nie zauważyli, a potem się wypierają, jeśli dziecko odważy się poskarżyć. To skarżące się dziecko ma potem przekopane.
                      • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 22:49
                        Z czym Ty chcesz polemizować?
                        Jestem mamą Wojtka, lat 12. Mój syn jest pod stałą opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej od ośmiu lat. to znaczy, że już w przedszkolu zauważono, że dzieciak generuje problemy
                        Dziecko ma stwierdzone zaburzenia hiperkinetyczne - zaburzenia aktywności i uwagi. czyli bachor z piekła rodem, rozwali każdą lekcję i każde zajęcia w grupie
                        Od pierwszej klasy wraz z wychowawcą podjęliśmy ogromną pracę, która miała na celu wypracowanie w nim prawidłowych zachowań oraz nawyków, i mobilizowała go do nauki. W klasie trzeciej i czwartej miał indywidualną ścieżkę kształcenia, która dawała mu możliwość większego skupienia się na wybranych lekcjach. dwa lata był trzymany z daleka od klasy, bo do klasy w szkole masowej się nie nadawał
                        Od października 2022 ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego i przysługuje mu nauczyciel wspomagający. czyli powinien być w szkole integracyjnej lub specjalnej, nie nadaje się do masowej szkoły
                        Wraz z początkiem roku szkolnego 2022/2023 mój syn został na nasz wniosek i za zgodą rady pedagogicznej przeniesiony do klasy równoległej. tak, na pewno nie miało to nic wspólnego z ciśnieniem rodziców dzieci z klasy
                        • nangaparbat3 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:45
                          Wydaje się, że nie wiesz, na czym polega zindywidualizowana ścieżka kształcenia - - na pewno nie wynika z przyznania jej "nienadawanie się do szkoły masowej".
                          Za wszelką cenę chcesz przekonać innych, że dzieci w jakikolwiek sposób "inne" powinny być usuwane z systemu - domyślam się, że marzysz, by Twoje dzieci pracowały potem na setki tysięcy rencistów - celem integracji jest umożliwienie osobom z problemem funkcjonowania w społeczeństwie też dlatego, że wówczas są dla reszty najmniejszym obciążeniem - albo nie są nim w ogóle. Ale integracja to jest proces dwustronny - albo wszyscy w nim uczestniczą, albo o kant dupy rozbić.
                          Znam panią, którą w SP rodzice chcieli usunąć z klasy swoich dzieci. Bo byla "inna", miała kanciaste ruchy, odzywała się czasem nie w porę, czasem za bardzo wprost. Wystarczyło, by wzbudzić zbiorową agresję - wtedy wybronili ją nauczyciele. W gimnazjum była obiektem prześladowania - nielubiąca jej skądinąd koleżanka z klasy powiedziała: dzieci traktowały ją tak, że nie wiem, jak ona była w stanie to znieść.
                          Była, dostała się w normalnej rekrutacji do bardzo dobrego LO, gdzie bardzo dobrze się uczyła, i stała się ofiarą przemocy relacyjnej - nikt, ale to nikt, nigdy, się do niej nie odzywał, klasa traktowała ją jak powietrze, od czasu do czasu wyśmiewając.
                          Jej nauczyciel filozofii powiedział: Ona? dostanie Nobla, tylko jeszcze nie wiem, w jakiej dziedzinie.
                          Nie dostanie żadnego Nobla, dobrze zdała maturę, nie odwazyła się zapisać na studia, wejść do grupy. Jest na rencie. Mogła była - na pewno - zostać naukowczynią, wnieść coś nowego, przyczynić się do rozwoju - jest ciężarem.
                          • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:51
                            Pierwsze pytanie: co spieprzono w domu, że dziewczyna z IQ w normie trzy razy wchodząc w nowe środowisko, trzy razy nie potrafiła się odnaleźć na tyle, żeby mieć jakiś krąg znajomych i koleżanek. Albo czegoś nie wiesz, albo pomijasz celowo.
                            • nangaparbat3 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 12:50
                              Nic nie spieprzono w domu. Od pierwszej klasy, a może i wcześniej, jest pod opieką specjalistów. Jest ze spektrum, tyle że wówczas dziewczynkom robiono te same testy co chłopcom, nie rozpoznawano, nie miała "papierów" - nie wiem zresztą, co by "papiery" dały, gdyby trafiła na takich rodziców kolegów jak Ty.
                              Spieprzono w terapii - usłyszała od psychoterapeutki, że się nie stara, nie chce się zmienic.
                              Nigdy nie zrobiła nic złego. Całą jej winą były kanciaste gesty, inny niz zazwyczaj sposób chodzenia, czasem wpadki savoire vivrowe, przy wielkiej gotowości zachowania się jak nalezy, wielkiej trosce o to, by nie popełnić kolejnej gafy. Ale to były GAFY, nic, ale to nic złego, nigdy.
                              • arwena_11 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 13:11
                                Nanga naprawdę wierzysz w to co piszesz?
                                W swoim liceum miałam bardzo różnych ludzi. Każdy, o ile nie śmierdział, zachowywał się jako tako - miał jakiś krąg znajomych.

                                Dlatego może uściślij co to były za wpadki savoire vivrowe. Bo w to, że nie mówiła cześć czy wpychała się pierwsza do klasy nie uwierzę.

                                Wygląda na to, że ona nie miała znajomych ani w szkole ani poza szkołą. A to już albo wina rodziców albo z nią było dużo gorzej niż tobie się wydaje.
                                • nangaparbat3 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 14:34
                                  Wpadki? Potrafiła wejść do naszego gabinetu (gwałtowne pukanie, wejście bez czekania na "proszę") i od razu mówić, jeśli była wzburzona.
                                  Innych szczerze mówiąc nie pamiętam.
                                  Zachowania dziwaczne (opowiadanie nauczycielki fizyki).
                                  Dziewczyna się zgłasza. Co chcesz? Chcę odpowiedzieć na pytanie.
                                  - Ale jeszcze nie było pytania.
                                  - Ale ja wiem, jakie będzie pytanie.
                                  Wiedziała, w opowiadaniu nauczycielki, osoby raczej mało tolerancyjnej, był podziw i zero złości.
                                  Miała znajomych w necie. Bo pisząc nie różniła się w najmniejszym stopniu od innych. W necie poznała chłopaka, bardzo atrakcyjnego, laureata olimpiady. Przyjechał ją odwiedzić.
                                  Inna dziewczyna, z innej klasy, zaczęła mi kiedyś przypadkiem opowiadać: z autobusu widziałam dziewczynę, która chodzi do naszej szkoły (tu nastąpił opis), stała na przystanku z chłopakiem, nic niezwykłego nie robili, ale było widać, jak bardzo się kochają, to było piękne.
                                  On potem przyjechał jeszcze raz, na studniówkę. Moja córka czesała ją i malowała w naszej łazience, a ja gadałam z chłopakiem. Kiedy poszłam po auto, siedzieli wszyscy troje w pokoju córki, on wybierał akordy na gitarze, ona mówiła, jaka to tonacja. Bo ma słuch absolutny.
                                  Zawiozłam ich na tę studniówkę, a jak wróciłam, córka powiedziała: wiesz, jak tu byli, świat był jakiś lepszy.
                                  Spędzała w naszym gabinecie niemal wszystkie dłuższe przerwy, dwie dziennie, przez ponad dwa lata.
                                  Tak, znałam ją, znam dalej, czasem się spotykamy, czasem ją zatrudniam do opieki nad zwierzętami, jak wyjeżdżam.
                                  • arwena_11 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 14:52
                                    Czy u was jest jedno liceum? Bo skoro problem ciągnął się od podstawówki, przez gimnazjum ( rejonowe? ) - to błędem było wysłanie ją do liceum gdzie były znane jej dzieci.
                                    Ona nigdy nie zmieniła środowiska. I to był błąd rodziców. Może liceum z internatem, jak nie było u was innego?
                                    I nie, te wpadki o których piszesz, nie sprawiły że została odsunięta od wszystkich. Musiało być coś więcej. A jeżeli rzeczywiście jeden socjopata ustawił całą szkołę - to d..py dali nauczyciele.
                                    • nangaparbat3 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 14:55
                                      Dziękuję.
                                      Zawsze znajdziesz racjonale powody, by bronić swego zdania.
                                      Ale to tylko racjonalizacje.
                                      • arwena_11 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 18:05
                                        Nie, po prostu to się nie klei. Czy ona z jakiejś dysfunkcyjnej rodziny pochodzi? Bo rodzice socjalizację dzieci zaczynają na poziomie przedszkola. Zajęcia dodatkowe, urodziny spotkania z innymi dziećmi na placu zabaw.
                                        Już na tym etapie widać czy dziecko jest akceptowane. Jak nie jest, szuka się przyczyny. I nigdy nie ma tak, żeby dziecko w normie intelektualnej nie miało NIKOGO do zabawy/gadania od przedszkola przez podstawówkę, gimnazjum aż do liceum.
                                        Terapia to nie wszystko. Do tego terapia NIE PRZYNOSZĄCA efektów.
                                        Tam był większy problem niż X osób nie lubiących Z
                              • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 13:34
                                Sorry, nie wierzę. Nie wierzę w to, że prawidłowo prowadzone i objęte terapią dziecko z ZA i intelektem w normie, nie może znaleźć kolegów i w trzech różnych placówkach ani poza nimi. Jeśli nie w szkole, to poza szkołą jest taki wybór aktywności i grup rówieśniczych, że przy wsparciu rodziców znalazlaby odpowiednią. Może zamiast majaczenia o Noblu, należało posłać ją na trening umiejętności społecznych.

                                U moich dzieci w drużynie jest chlopiec z Aspergerem, akceptują go, lubi przychodzić, bierze udział w akcjach zastępu i drużyny. Nie wiem jak ma w szkole, ale w harcerstwie jest akceptowany.
                                • nangaparbat3 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 14:41
                                  Chłopcom dużo więcej się wybacza.
                                  Poza tym pieprzysz jak potłuczona.
                                  PK, na spokojnie.
                                  Zarówno w gimnazjum jak i w liceum spotykała te same osoby, z którymi chodziła do szkoły na wcześniejszym etapie. To się za nią musiało ciągnąć.
                                  U nas miała pecha - trafiła do klasy, gdzie liderem był autentyczny socjopata, zresztą laureat olimpiady wiedzy o ... prawach czlowieka. Manipulant, który spowodował, że nikt w klasie nie śmiał się do niej odezwać.
                                  Myśmy sobie nie poradziły. Dwie niezłe pedagożki i świetna psycholożka. Wspierałyśmy ją, ale reszta była walką z cieniem. Nigdy przez 40 lat nie spotkałam się z murem tak mocnym.
                                  Uważasz, że nie przeszła przez TUS?
                                  Nie rozśmieszaj mnie.
                                  I nie, nie ma intelektu w normie. Ma daleko powyżej normy.
                                  • georgia.guidestones Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 15:01
                                    nangaparbat3 napisała:

                                    > Chłopcom dużo więcej się wybacza.
                                    > Poza tym pieprzysz jak potłuczona.
                                    > PK, na spokojnie.
                                    > Zarówno w gimnazjum jak i w liceum spotykała te same osoby, z którymi chodziła
                                    > do szkoły na wcześniejszym etapie. To się za nią musiało ciągnąć.
                                    > U nas miała pecha - trafiła do klasy, gdzie liderem był autentyczny socjopata,
                                    > zresztą laureat olimpiady wiedzy o ... prawach czlowieka. Manipulant, który spo
                                    > wodował, że nikt w klasie nie śmiał się do niej odezwać.
                                    > Myśmy sobie nie poradziły. Dwie niezłe pedagożki i świetna psycholożka. Wspiera
                                    > łyśmy ją, ale reszta była walką z cieniem. Nigdy przez 40 lat nie spotkałam się
                                    > z murem tak mocnym.
                                    > Uważasz, że nie przeszła przez TUS?
                                    > Nie rozśmieszaj mnie.
                                    > I nie, nie ma intelektu w normie. Ma daleko powyżej normy.
                                    >
                                    Licea terapeutyczne istnialy w wiekszych miastach juz jakis dluzszy czas temu. Warszawski 'Kąt' obchodzil ostatnio okragly jubileusz i najstarsi absolwenci mają okolo 50tki. Rózne MOSy itp tez nie istnieja od wczoraj. Serio przez 3 czy 4lat z zespolem psycholożek i pedagozek ani razu nie wpadlyscie na sugestie zmiany szkoły? Niewiarygodne, naprawdę.
                                    • nangaparbat3 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 15:16
                                      Nie, nie chciała nawet zmienić klasy. Rozmawiałyśmy o tym wielokrotnie.
                                      Do MOSu bym jej nie posłała,
                                      Owszem, do LO integracyjnego, społecznego, wtedy było u nas takie, bardzo dobre i tam byłoby jej lepiej. Bariera finansowa, rodzic ow absolutnie nie było stać.
                                • georgia.guidestones Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 14:49
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Sorry, nie wierzę. Nie wierzę w to, że prawidłowo prowadzone i objęte terapią
                                  > dziecko z ZA i intelektem w normie, nie może znaleźć kolegów i w trzech różnych
                                  > placówkach ani poza nimi. Jeśli nie w szkole, to poza szkołą jest taki wybór a
                                  > ktywności i grup rówieśniczych, że przy wsparciu rodziców znalazlaby odpowiedni
                                  > ą. Może zamiast majaczenia o Noblu, należało posłać ją na trening umiejętności
                                  > społecznych.
                                  >
                                  > U moich dzieci w drużynie jest chlopiec z Aspergerem, akceptują go, lubi przych
                                  > odzić, bierze udział w akcjach zastępu i drużyny. Nie wiem jak ma w szkole, ale
                                  > w harcerstwie jest akceptowany.
                                  Zauważ, aże nanga pisze o przypadku sprzed moze 20-25-30 lat . Ty naprawdę nie pojmujesz i za ujj jasny nie będziesz w stanie ogarnąć, jak wygladala WTEDY w Polsce diagnostyka ZA u dziewczat. predzej wykryliby depresję i fobie szkolną.
                                  • nangaparbat3 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 15:11
                                    to było nie więcej jak 15 lat temu. Ale masz pełną rację - chodziła to bardzo dobrego ośrodka neuropsychiatrii dziecięcej i nie połapali się.
                                    Tylko że nie wiem, czy teraz byłoby lepiej. Mamy w szkole obecnie całkiem sporo osób ze spektrum, z orzeczeniami i bez. Wiem, jak ważna jest dla nich diagnoza - pomaga im jakoś odnaleźć się w świecie, poukładać wszystko, wreszcie daje odpowiedź na pytanie "co ze mną jest nie tak?" Ona zadawała to pytanie wciąż, ale przecież nie mogę ingerować w terapię, bawić się we własne pseudodiagnozy. Terapeuta spektrum wykluczyła.
                                    Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że testy przygotowane są dla chłopców/mężczyzn, może oni też nie wiedzieli.
                                    Tak jak napisałam, prawie zawsze jest dobrze. Czasem bardzo dobrze, najwięcej zależy od grupy, do jakiej dzieciak trafia. Raz tylko zdarzyło się, że osoba z ZA rzeczywiście prowokowała - ale to był chłopiec z bardzo zaburzonej rodziny, częściowo niemieckiego pochodzenia (i tutaj - pewnie nie wiecie, ale chłopcy- "Niemcy" obrywają w szkole od dzieci za pochodzenie, pewnie, znam dwa takie przypadki, mam nadzieję, że nie zawsze i nie wszedzie )- ten obrywał w SP, i rzeczywiście zaczął sam prześladować kolegę z klasy z ZA, bardzo przez klasę hołubionego. Działo się, bo światopoglądowo pofrunął w stronę skrajnej prawicy, w klasie silnych, lewicowo nastawionych dziewczyn. Pamiętam długą rozmowę z nimi, powiedział w końcu: Macie okazję ćwiczyć swoją tolerancję - przyznały mi rację, chłopak skończył szkołę, zdał maturę, pewnie jest inżynierem.
                                    Rany, sorki za ten wylew wspomnień, rok zaczął się dla mnie fatalnie i zupełnie rozchwiana jestem sad
                                    • georgia.guidestones Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 15:21
                                      nangaparbat3 napisała:

                                      > to było nie więcej jak 15 lat temu. Ale masz pełną rację - chodziła to bardzo d
                                      > obrego ośrodka neuropsychiatrii dziecięcej i nie połapali się.


                                      Odnosilam sie do odeslania do liceum terapeutycznego, skoro w n-tej kolejnej placowce od przedszkola był problem z wejsciem w grupę i relacjami. Oraz do tego od lat byla grana stala terapia i leczenie. Ludzie odżywają w takich miejscach i najwyzej sami nadrobia wiedze w kolejny rok-dwa (gdyby glownym argumentem bylo, ze w dotychczasowym liceum XYZ sama praca na lekcjach to gwarancja max.punktacji z rozszerzonej / miedzynarodowej matury)

                                      > Rany, sorki za ten wylew wspomnień, rok zaczął się dla mnie fatalnie i zupełnie
                                      > rozchwiana jestem sad
                                      >
                                      Jasne, rozumiem, trzymaj się.
                                    • extereso Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 18:14
                                      Przykro mi Nanga że masz trudny czas
                                  • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 16:02
                                    Nanga nie pisze o przypadku sprzed 20-25-30 lat skoro istniały gimnazja.
                                    • georgia.guidestones Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 18:15
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > Nanga nie pisze o przypadku sprzed 20-25-30 lat skoro istniały gimnazja.
                                      Faktycznie, najstarsi absolwenci gimnazjow maja 37l. i to moglo miec miejsce juz 20 l temu.
                                      • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 20:02
                                        Klasy integracyjne powstawały w szkołach podstawowych i średnich już w połowie lat 90-tych, były również gimnazja i licea integracyjne. Doprawdy, rodzice do tego stopnia zaburzonego dziecka bez deficytów intelektualnych mieli możliwość znalezienia nastolatce przyjaznej szkoły i przyjaznego środowiska.
                            • georgia.guidestones Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 14:45
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Pierwsze pytanie: co spieprzono w domu, że dziewczyna z IQ w normie trzy razy w
                              > chodząc w nowe środowisko, trzy razy nie potrafiła się odnaleźć na tyle, żeby m
                              > ieć jakiś krąg znajomych i koleżanek. Albo czegoś nie wiesz, albo pomijasz celo
                              > wo.
                              Spieprzono np to ze ktorys rodzic lub ktos inny z rodziny mogl miec jakis rys autystyczny, no i rodzice sie nie zabezpieczali. Ale ooops, nikt wtedy nie diagnozowal doroslych, a o odpowiedniku zespolu aspergera (nazwa wychodzi z uzycia) malo kto slyszal, dziewczat w normie intelektualnej (tzn nie ponizej normy) chyba w ogole nie ogarniali w latach 90'. Plus rodzicow nie bylo stac na prywatna edukacje z prawdziwego zdarzenia juz od grupy maluchow w przedszkolu (bo pewnie przy lepszym podejsciu mozna byloby wypracowac choc odrobine umiejetnosci spolecznych).
                          • bywalec2023 [...] 07.01.23, 11:55
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • demodee Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 17:45
                            > Jest na rencie.

                            A oficjalnym powodem tej renty jest to, że nikt jej nie lubi?
                            • arwena_11 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 18:00
                              Zwłaszcza, że renty nie dostaje się ot tak.
                              • bajgla Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 09.01.23, 23:18
                                Też mnie to zdziwiło, za co renta.
                          • pade Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 18:01
                            Strasznie przykre jest to, co piszesz Nangasad
                            Bardzo mi szkoda tej dziewczyny.
                            Trzymaj się ciepło.
                        • ichi51e Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 13:19
                          Ale o co ty się kłócisz w tekście wielokrotnie jest napisane ze szkoła BYŁA INTEGRACYJNA
              • marion.marion Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:47
                To jest dla każdego zabawne przez pierwsze dwa dni. Potem już uczniowie są pondenerwowani i mają ochotę takiego gnojka wywalić z sali na kopach.
          • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 16:50
            Jaki kawałek?? U córki w klasie chłopak przeszkadzał przez całą lekcje, na przerwach kopał dzieci...bo miał za duzo energii (mamusi tłumaczenie). Jak siedział za dziecmi to w nie rzucał (raz krzesłem) i dzieci albo nie mogły sie skupić bo gadał, wstawał, chrząkał...albo ze strachu ze czymś oberwą.
            Dorosły w takiej sytuacji nie wytrzyma kilku godzin a dzieci mają wytrzymywać, bo mają być grupą terapeutyczną?
            • kropkaa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:26
              To jest to, o czym wspominałam. Po bardzo krótkim czasie miałam serdecznie dość Jasia i Małgosi. Jako osoba dorosła, gdybym miała do czynienia z nimi na co dzień, po prostu zmieniłabym pracę. A dzieci MUSZĄ wytrzymać, tolerować i nie mogą krzyczeć. Tak samo jak MUSZĄ znosić nauczyciela wspomagającego, który nadaje non stop, równeż na klasówkach. Dorosły zakłada słuchawki i ma gdzieś, dziecko musi to znosić cały czas.
            • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:46
              Nie powinien siedzieć za dziećmi.
              • kropkaa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:35
                Kto? Uczeń z nauczycielem wspomagającym? Czy ADHD-owiec?
                • panna.nasturcja Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:01
                  Ona powtarza jak mantrę tę pierwszą ławkę. W której powinny siedzieć dzieci z adhd, te, którym trudniej się skupić, niskie, bo nie widzą tablicy, te ze słabszym wzrokiem, te, które gorzej słyszą lub przetwarzają słuchowo…
                  To nic nie da dopóki polska szkoła nie przestanie nauczać maluchów usadzonych w rządkach ławek. A nauczyciele nauczania zintegrowanego będą mieli zerowe pojęcie o rozwoju dziecka.
                  • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:39
                    NO ale tak jest. Nauczyciel nawet jak wie duzo to gówno to da jak rodzic wypiera i wie swoje.
                    Ale rozumiem ze mielismy pozbiaerać ławki, krzesła dzieci posadzić na dywanie bo Wojtek jak widzi kogoś przed sobą tu musi w niego rzucić...moje dziecko miało szczęscie oberwało raz piórnikiem, a raz miało zachlapaną bluzę tuszem z pióra (bo Wojtek sobie w nią chlapał pół lekcji).
                    Inny dzieciak oberwał krzesłem.
                  • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:40
                    I jaki nauczyciel naucznaia zintegrowanego? To nie była klasa integracyjna a zwykła.
              • hanusinamama Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:37
                I nie siedział. Siedział w pierwszej ławce sam ( co było dobre dla niego i dla dzieci, bo w nikogo nie rzucał i mogł się minimalnie skupić jak nie widział dzieci przed sobą). Ale matka zrobiła dzihad o to, ze jest prześladowany, źle traktowany i ma siedzieć z kimś (z kim jak sie go dzieci bały?).
                Nauczycielka się nie zgodziła, dyrektor nie ustąpił 2 latach łaskawie przeniosła go do innej szkoły. Dzieci odetchneły.
                • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:40
                  no to jak nie siedział to jakim cudem rzucał w dziećmi przed sobą?
                  oraz, jak dziecko ma zaburzenia to strategie tego typu się omawia miedzy nauczycielem/nauczycielami a rodzicem PRZED wprowadzeniem ich a nie czekając na dżihad.
                  • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:45
                    Ale matka zrobiła dzihad o to, ze jest prześladowany, źle traktowany i ma siedzieć z kimś (z kim jak sie go dzieci bały?)
                    • jednoraz0w0 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:59
                      > Ale matka zrobiła dzihad o to, ze jest prześladowany, źle traktowany i ma siedzieć z kimś (z kim jak sie go dzieci bały?)

                      tu nie ma nic o zmianie siedzenia w pierwszej ławce. Oraz, gdyby z matką to omówiono wcześniej, to by nie było dżihadu.
          • anorektycznazdzira Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 09:41
            "A wszystkie neurotypowe dzieci bardzo chcą się pilnie uczyć i szalenie im przeszkadza (...)"
            Tak.
            Moja córka przeszła horror w podstawówce, z powodu zrobienia z jej klasy klasy "integracyjnej" czyli w praktyce wpier**lenia tam bez żadnego planu chłopca z ADHD. Przez 6 lat (to było przed "reformą") odbyło się tylko tyle normalnych lekcji, ile ten chłopiec był przeziębiony i nieobecny. Poza tym rozwalił każdą lekcję, każdą aktywność, WSZYSTKO. Szkoła blokowała przenoszenie dzieci między klasami "bo nie ma miejsca", część osób przeniosła dzieci do innej szkoły. Głównie te, względem których dzieci chłopak był agresywny. Nam inna szkoła stanowił problem logistyczny, więc wydałam morze kasy na korepetycje.
            Tak wygląda "system" integrowania dzieci z problemami: terapeutyzowanie dzieci z problemem całkowicie kosztem innych dzieci, z pominięciem i olaniem potrzeb i praw tych dzieci. Dogoterapia ma więcej poszanowania dla praw psa-terapeuty niż "edukacja właczająca" w PL dla "zwykłych" dzieci.
            • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:02
              Ty wiesz, ja wiem, nauczyciele wiedzą, rodzice poszkodowanych normalnych dzieci też.

              U nas też szkoła blokowala przenoszenie dzieci, ale swirow z całej dzielnicy przyjmowała. Jak napisałam, nie ma tygodnia, żebym nie pluła sobie w brodę, że dawalam się wkręcić w różne pozorowane działania szkoły, dyrekcji, pedagogów itp. i nie zabrałam dziecka natychmiast.
              Przy młodszej jestem 300x bardziej asertywna i przede wszystkim pedagog i psycholog szkolny mają się do niej nie zbliżać ze swoimi integracyjnymi pomysłami.
              • anorektycznazdzira Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:09
                U mnie też ucierpiało starsze dziecko, bo byłam młoda i głupia. Brałam się też do pewnego stopnia na głodne kawałki o "edukacji włączającej" i "pracy z klasą", które nie są ani żadną edukacją ani pracą, tylko używaniem dzieci "zwykłych" do terapeutyzowania dzieci z problemami z całkowitym olaniem praw i potrzeb tych "zwykłych". Napisałam i powtórzę": większe poszanowanie potrzeb i granic stosuje się do psów w dogoterapii niż do dzieci "zwykłych" w takiej klasie.
                • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:16
                  U nas było o pracy z klasą. Mam wstrząs anafilaktyczny jak słyszę ten tekst.
                  Sorry, priorytetem dla systemu powinny być te zwykłe, normalne dzieci bez zaburzeń.
                  • anorektycznazdzira Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:31
                    Ja bym może nie priorytetyzowała, bo fajnie, żeby osoby z deficytami jakoś się ogarnęły. Jakiś pomysł i system dla nich państwo powinno mieć. Ale to NIGDY nie powinno być kosztem innych dzieci.
              • sophia.87 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:30
                Brawo Triss, u mnie w SP był taki agresor, który przewracal inne dzieci i kopal jak się zdenerwował, ot tak, z łapanki, dla pedagog on był święty i największą zbrodnią było oddanie mu.
                Wymagala by go przepraszać i uspokajala u siebie w pokoju.
                Mnie też kiedyś tak chciał potraktować to znaczy przewrócił, ale zanim kopnął to dostał ode mnie kopa pomiędzy nogi, porządnego, już wtedy trenowalam karate 😀
                Pedagog mnie wezwała i kazała przepraszać, choć było mnóstwo świadków, że zostałam zaatakowana. Odmowilam , wezwała moich rodziców, przyjechała jeszcze babcia i tak ustawili pedagog, że ta się poplakala ☺
                Mój tata wtedy szepnął agresorowi jeszcze co mu wytnie i gdzie przyszyje jak jeszcze raz mnie tknie. Poskutkowalo ☺
                A potem po znajomości zalatwiono by bachor wyleciał ze szkoły ☺
                U syna w przedszkolu był jeden chłopiec, który gryzl, na szczęście przedszkole prywatne, więc wystarczyła jedna wizyta u dyrektorki by rozwiązano umowę z jego rodzicami.
                Zasada w takiej sytuacji jest prosta; reagować szybko i nie przebierać w środkach
        • bywalec2023 [...] 06.01.23, 16:57
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kropkaa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:29
            Chyba cię ***.
            Życzę ci serdecznie, by kumpel z roboty zaczął rzucać biurkami, meblami, krzyczeć, wyć i wbił ci nóż w bark.
            • bywalec2023 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 17:42
              Nowoczesne firmy maja na szczescie inne poglądy
              • kropkaa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:37
                Rozwiń proszę.
          • aqua48 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:32
            bywalec2023 napisał:

            > uczą się komunikacji i współpracy dzięki takim dzieciom,

            Uczą się jedynie tego, że nie można się na zachowanie takiego dziecka poskarżyć i otrzymać wsparcia, bo dorośli zamiast zareagować odpowiadają ale wiesz bo Dzidek jest chory i on tak ma, że jak się denerwuje to rzuca krzesłem. Nie prowokuj go.
            Więc uczą się że Dzidka należy tępić i stosować odwet..
            • kropkaa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:38
              Uczą się obojętności i unikania takich egzemplarzy.
              • ichi51e Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:47
                cenna umiejetność w sumie
                • anorektycznazdzira Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:22
                  Nie bardzo. Uczą się też, że są ofiarami bo tak mam być, bo nikt im nie pomoże a jeszcze dołoży co takiego powinny zrobić a nie zrobiły, bo gdyby zrobiły, to przecież Dzidek by tak nie szalał. Te mniej przebojowe łapią traumy i lęki.
                  Te bardziej przebojowe uczą się, jak wpiepszyć Dzidkowi tak, żeby się za bardzo nie wydało.

                  Jako metoda wychowawcza po prostu suuuper.
          • panna.nasturcja Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:03
            A to, że dzieci Triss są uzależnione od gier telefonów to z czego wnosisz?
            Po swoich oceniasz?
            • bywalec2023 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:39
              większość młodego pokolenia jest, triss lepiej zrobi zabrać im telefon niż usunąć wszystkie „nietypowe” dzieci z klasy
              • panna.nasturcja Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:45
                Nie, nie większość.
                Dzieci Triss są w harcerstwie, uprawiają sporty, nie mają czasu być uzależnione.
                • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:56
                  Mają sporo zajęć i swoje życie towarzysko- rówieśnicze, syn ma dziewczynę, dużo nauki + zaczął sobie dorabiać tłumaczeniami technicznymi.
                  Samo się tak nie zrobiło, myśmy włożyli w dzieci masę czasu, pracy i zaangażowania, a ja nie pozwalalam zwisac bezwładnie tylko wymagałam i wymagam.
                  • extereso Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 20:21
                    Ja też myślę że masz fajne dzieci, ale nie ma co przeceniać swojego wpływu. Ja za dużo nie zrobiłam, a też mam aktywne i świetnie zsocjalizowane potomstwo.
                  • miabia [...] 06.01.23, 20:28
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • alicia033 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 20:56
                      miabia napisała:

                      > Że młodego chłopaka sprytnie wysłałaś na praktyki w wakacje i już jako 18 - latek musi sie przyuczać do roboty i dorabia,

                      ekhm, większość przytomnych dziewczyn i chłopaków w tym wieku dorabia. Nie dlatego, że rodzicom budżet się nie spina a dlatego, że potrafią wykorzystać swoją obrotność i zdają sobie sprawę, że lepiej mieć doświadczenie w pracy, niż go nie mieć.

                      bo [b]Twój niezborny i leniwy gach [
                      > /b]nie jest w stanie zarobić i dlatego szukasz dodatkowych źródeł zarobku, zeby
                      > jakoś spiąć budżet ?
                      >

                      > Trochę wstyd...Nie mówiąc już, ze obciach.

                      Wstyd i obciach to wypisywanie takich wyssanych z brudnego palucha bredni.
                      • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 21:03
                        Wstyd to by był, gdybym ucznia wysłała w weekendy na kasę albo ulotki rozdawać, bo mi brakuje do czynszu albo na hybrydę, ale młody robi coś w 100% związanego z profilem szkoły i zainteresowaniami. 🤷‍♀️
                    • arwena_11 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 20:59
                      Każdy normalny dzieciak dorabia w wakacje i zbiera doświadczenie. Chociaż miesiąc. Moje również tak robiły. Jak skończą studia, będą miały co wpisać w c.v.
                      I każdy normalny rodzic wspiera dziecko i pomaga załapać się na praktykę w sensowne miejsce.
              • marion.marion Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:47
                Kto mówi o nietypowych? Mowa jest o chuliganach.
              • anorektycznazdzira Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:23
                A co ty żeś sobie uroił? big_grinbig_grin
        • marion.marion Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:34
          Dodam, że w innej szkole był zaburzeniec (też 1.5 metra w kapeluszu), który podskakiwał nawet do chlopakow wyglądających jak zawodnicy sumo. I oczywiście też skończyło się tym, że za którymś razem dostał strzała na twarz i dopiero się odczepił.
          • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 18:47
            U mojej młodszej w klasie jest takich dwóch kogutkow z krótkim lontem, nie wiem czy mają orzeczenia i guffno mnie to obchodzi, w każdym razie potrafią znienacka rzucić się z łapami albo kopnąć.
            Moją omijają, terapia behawioralna podziałala zayebiscie.
            • arwena_11 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:52
              Bo terapia taka działa zawsze. Dziwnym trafem agresor mięknie jak sam oberwie. I nagle doskonale potrafi kojarzyć fakty. Zosi czy Zdzichowi mogę przywalić - bo położą uszy po sobie i tylko się poskarżą. Ale Baśki i Wieśka lepiej omijać, bo oddadzą.
              • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 19:58
                CUD! Panie, cud! Niby impulsywny przyglup, a jak dostanie kopa to nagle rozumie.
              • anorektycznazdzira Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:29
                Moja córka jest dość wojownicza, więc była w grupie, która oddała typowi jak było trzeba.
                Może dlatego nie musiałam jej przenosić do innej szkoły, bo owszem, darł się do niej, ale nie ruszał.
                Ach te walory wychowawcze, nie do przecenienia.
                • triss_merigold6 Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:37
                  Mój syn, który był spokojnym, grzecznym i nieagresywnym dzieckiem miał problemy w klasie z wyjątkowo niefartowna kumulacja patoli i problemów, a działania szkoły były przeciwskuteczne. Zmiana klasy, a potem szkoły była najlepszą decyzją, qrwa żałuję, że tak późno.
                  Młodsza trenuje od 6. roku życia i bierze udział w zawodach, ma zero oporów przed oddaniem odruchowo i dotkliwie, bo uderza poprawnie technicznie. Największe przyglupy nauczyły się najdalej po drugim podejściu.
          • anorektycznazdzira Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 10:27
            Klasa mojej córki miała szczęście, bo "nasz" ADHDowiec był jednym z mniejszych w klasie. Jednak u dzieciaków to, czy sobie radzą zaatakowane zależy od charakteru, temperamentu i wyniesionych z domu przekonań i przyzwyczajeń. Najfajniejsze, najspokojniesze dzieciaki dawały mu się bić nawet, jak były głowę wyższe, bo po prosu nie znały takiego sposobu rozwiązywania konfliktów. Trochę zajmowało, zanim się któryś przełamał i oddał.
            Zaiste, "wychowawcza" rola szkoły została osiągnięta na najwyższym poziomie...
            • ichi51e Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 07.01.23, 11:39
              generalizacja. Moje nigdy nie oddało a zawsze umiał się tak ustawić ze jak wszystkie dzieci zostały skopane to on jako jedyny został z miejsca przeproszony plus kolega zaznaczył ze to był wypadek i pomyłka bo celował w kogoś innego:
      • evolventa Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:04
        Dokładnie tak.... u syna w klasie był taki chłopak. W dodatku był znacznie większy od reszty dzieci. I też mama, we wsparciu z babcią, przekonywały wszystkich jaki on jest biedny i szykanowany, bo taka wersję im przedstawiał. Tyle tylko, że omijał początek wydarzeń, a mianowicie to, że agresywnie atakował dzieciaki, zarówno fizycznie jak i słownie, na przykład mówił do chłopca, któremu umarł niedawno ojciec, że "dobrze, że twój stary zdechł", no i dzieciaki nie wytrzymywały i się zmawiały, żeby go spacyfikować. Ale na szczęście klasa miała sensowną wychowawczynię i to ona wyłapała kto tutaj jest naprawdę poszkodowany, aż w końcu chłopak dostał nauczyciela wspomagającego i trochę się uspokoił. Ale fakt, nie był lubiany w klasie i nikt się z nim nie przyjaźnił.
      • ichi51e Re: "Mówili do mojego syna: debilu (...)" 06.01.23, 14:09
        no ale tu wg samego opisu z artykulu zagrozone i prześladowane w jest dziecko z niepelnosprawnoscia