le_lutki
09.11.04, 15:07
Hej,wklejam tutaj - bo u mam madrych i sympatycznych brak odzewu, a ja bardzo
bym chciala poznac sposoby, jakich imaja sie rodzice zeby chronic swoje
dzieci - no i Wasze opinie.
Pozdrawiam
Natchnela mnie do napisania tego postu dzisiejsza poranna audycja w Radio
Monte Carlo (moja ulubiona stacja, zwlaszcza w porannych korkach) -
mianowicie chodzilo o Internet i dzieci majace do niego dostep. Mozecie to
potraktowac jako "rozwiniecie" czy raczej "ukierunkowanie" mojego watku o
zdobyczach cywilizacji

Mianowicie Unia Eur. opublikowala wyniki badan, z ktorych wynika, ze co
trzecie dziecko korzystajace z internetu wchodzi w kontakt o podtekscie
seksualnym. A nawet jak samo nie wchodzi, to ktos wchodzi w taki kontakt z
nim. U 1/3 dzieci to fakt stwierdzony, u pozostalych 2/3 - nie stwierdzony,
cokolwiek to oznacza.
Chcialabym wiedziec od tych z Was, ktorych dzieci korzystaja w domu z
internetu, jak kontrolujecie ich dostep do sieci (jesli w ogole), czy
korzystacie z firewallow wzglednie innych blokad. Czy sa skuteczne? No i jak
to sie ma np do tego, ze potepiamy matke, ktora podczytuje sms-y w komorce
swojej 11-letniej corki (patrz watek na Wychowaniu) ale same musim przeciez
kontrolowac to, co czytaja i ogladaja nasze dzieci w Internecie. Jak to
pogodzic?
W RMC wypowiadal sie telefonicznie np ojciec dziecka z wczesnej podstawowki
mowiac, ze poprzedni provider, z ktorego uslug korzystal proponowal bardzo
skuteczne srodki kontroli i blokady, ktore mozna bylo "ustawiac" wg wieku
dziecka: albo na DZIECKO albo na NASTOLATEK itp. teraz zmienil providera i
blokady przez niego proponowane okazuja sie nieskuteczne. Np wysyla dziecko
na internet, bo ma na zadanie napisac o Beethovenie, zeby poszukalo
informacji a wtedy dostaje 5 roznych pop-upow niczym niezablokowanych,
proponujacych strip-tease, peep-show itp, chociaz w wyszukiwarke
wstukalo "Beethoven". Wystarczy ze maluch kliknie, ze stwierdzi, iz jest
dorosly i juz. I co?
Autorzy audycji dodaja, ze 22% wszystkich francuskich wiezniow to ludzie po
przestepstwach na tle seksualnym... To tez daje do myslenia. Jak miec
gwarancje, ze nasze dziecko nalezy do tych 2/3 potencjalnie bezpiecznych
dzieci?
Czy w ogole zadajecie sobie takie pytania kiedy wasze dziecko surfuje?
Zwlaszcza, jesli ma internet np w swoim pokoju?
Aha, we Francji powstalo stowarzyszenie rodzicow celem ochrony dzieci
przed "atakami" seksualnymi z netu. Proponuja o wiele bardziej wyczulone
blokady i srodki kontroli (czy moralnie poprawne - tego nie wiem...) np
aplikacje, ktora automatycznie wysyla do rodzicow maila kiedy dziecku ktos z
sieci zada pytanie o wiek, plec, adres prywatny lub inne "z podtekstem".
jesli rodzice do maila dostepu nie maja w ciagu dnia, to moga po powrocie
sprawdzic z kim i na jaki temat dziecko w ciagu dnia rozmawialo w sieci...
Metody SB, prawda? Ale w koncu podyktowane realiami. Ciekawa jestem, co o tym
myslicie. Zainstalowalybyscie cos takiego? Szefowa tej organizacji rodzicow
twierdzi, ze korzystanie z internetu to takie samo wyjscie "na swiat" jak z
domu, na ulice, na ruchliwe skrzyzowanie, i tak samo rodzice musza dziecko
prowadzic za reke i czuwac nad nim, dopoki samo sie nie nauczy. Tak samo jak
ma nie brac cukierkow od nieznajomych, tak ma sie wystrzegac pewnych zachowan
w sieci. Podobalo mi sie to porownanie, bo jest w nim sporo slusznosci. Jak
myslicie? No i kladla nacisk na uswiadamianie dziecka przez rodzicow, a
srodki "techniczne" mialy to jedynie wspomagac. Wiadomo - male dziecko
kliknie w cos, albo napisze - bo nieswiadome, a nastolatek - z niezdrowej
ciekawosci i checi uchylenia rabka "tabu"...
Pozdrawiam i sorry, ze znow tak dlugo