la_felicja
05.02.23, 21:37
Lekarka, pani w wieku okołoemerytalnym, fajna babka, normalna, nie cierpi PIS, w latach 90-tych była oburzona tzw kompromisem aborcyjnym...
I właśnie się pochwalila, jak to klauzula sumienia - której nie podpisała - jej pomogła. Bo odmówiła przepisania tabletek antykoncepcyjnych młodej kobiecie i nikt nie pytał, dlaczego.
Pani ogólnie nie ma nic przeciwko antykoncepcji, zresztą, sama urodziła tylko dwóch chłopców, więc chyba raczej coś tam przez większość życia stosowała.
Specjalizację ma taką, że na co dzień żadych środków anty przepisywać nie musi.
Tylko akurat w jej przychodni ginekolog zachorował i nie przyszedł do pracy. Odwoływali jego pacjentki, ale jedna dziewczyna tylko chciała przedłuzyć receptę, wiec pielęgniarka poprosiła panią doktor, żeby podpisała - a ona odmówiła.
Nie żeby tak naprawdę miała coś przeciwko.
Tyle, że - pani jest katoliczką. Zatem - stawiając pieczątkę na recepcie "miałaby grzech" (katolicy mają dziwne określenia)
A pani doktor nie lubi księży i nienawidzi się spowiadać, więc stara się unikać grzechu jak może i spowiada się bardzo rzadko.
Ktoś się odważył ją zapytać o przysięgę Hipokratesa - że przysięgała leczyć bez względu ma przekonania politczne.
no to ona sobie to poukładała w głowie - po pierwsze, że seks to nie choroba przecież. No i ten ginekolog przecież też nie wiadomo, czy by przedłużył receptę - może potrzebne byłyby jakieś dodatkowe badania? No i przecież, jak ona nie podstempluje, to jakiś inny lekarz to zrobi...
I przykro mi, bo straciłam dużo szacunku do tej pani.
No i - jak w tej Polsce ma być dobrze, skoro nawet lekarki nie zgadzające się z PIS są pod terrorem KRK?