lidiaxx
06.02.23, 09:48
Przez pół życia nie miałam większych problemów z ludźmi, nie przypominam sobie by ktoś celowo działał na moją szkodę bądź mi na nerwy utrudniał robił na złość, nic ponad normę, z nikim się nie męczyłam, konflikty których nie da się uniknąć na przestrzeni życia rozwiązywałam i się jakoś dogadywałam. Aż kiedyś z miesiąca na miesiąc zaczęło się wszystko psuć, doszłam do momentu że trudno mi znaleść osobę z którą nie muszę się użerać, nawet z listonoszem obecnie muszę co już jest dla mnie kuriozalne. Czy to jest jakaś karma? Czy ludzie są coraz gorsi? Czy ktoś obserwuje coś podobnego? Nie wiem jak to wyjasnić ale legły mi relacje.