daniela34
10.02.23, 14:03
Za górami, za lasami, za dolinami, w pięknym kraju nad modrą rzeką, rządzonym przez prawych i sprawiedliwych mędrców, był sobie pałacyk a w nim pracowała dzielna i pracowita kucharka. Kucharka gotowała przepyszne dania, z których żadne nie było jagielnikiem i podejmowała wystawnymi obiadami najsławniejszego mędrca ze wszystkich mędrców. Zanim kucharka objęła rządy w pałacyku, pracowali w nim inni. Ci inni nie byli tak dzielni i pracowici, dlatego rocznie wydawali tylko 70 talerzy z daniami. Poza tym nie umieli gotować i te dania były fuj! Ale kiedy władzę w kraju objęli prawi i sprawiedliwi, podjęli się reformy działania kuchni w pałacyku. Zrobili więc reformę jakiej nie widział nikt. Wspierał ich w tym ówczesny Koalicjant Szlachetny, który głosował ale się nie cieszył. Reforma się powiodła. Wprawdzie ekipa pałacyku obecnie jest nieco podzielona i 7 pracowników pałacyku twierdzi, że kucharka jest już byłą kucharką, gdyż w zamieszaniu reformy nieco popitoliły się przepisy przejściowe i w zasadzie nie wiadomo, na ile zatrudniono kucharkę. Niemniej należy przyznać, że prawi i sprawiedliwi odnieśli sukces i obecnie kuchnia pałacowa wydaje aż 14 talerzy rocznie. Nie mylę się, dziewczynki i chłopcy, nie zgubiłam zera. Czternaście. Z tej to powiastki morał w tym sposobie - chodzi o to by reformować tak, żeby nie działało.