bene_gesserit
11.02.23, 18:02
Jak to u was wyglądało?
Bo większość ematek jest dumnie ateistyczna, a zakładam, że większość wychowała się w tak czy inaczej wierzących domach.
U mnie proces odklejania się był długi i bolesny. Byłam bardzo gorliwie wierzącym dzieckiem, a dopiero w wieku dojrzewania dotarło do mnie, że potrzebę duchowości mogę realizować poza Kościołem. Ostatecznie do porzucenia wiary katolickiej przekonał mnie feminizm i obserwacje, jakie jest miejsce kobiet w KK. Mniej-więcej tak zostałam agnostyczką. Pamiętam, że przez jakiś rok po mentalnym wypisaniu się z Kościoła czułam się jak po amputacji którejś z kończyn. I różne dziwne rzeczy z moją duchowością się działy. Poukładałam sobie to wszystko dopiero poźniej.
Ostatni raz byłam w kościele na pogrzebie kilka lat temu i czułam się, jakbym była w teatrze. Śpiewy, dzwonki i afektowany głos kapłana, nic z tego mnie nie dotyczyło - przeciwnie.
A wy? Jak było u was?