Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam

11.02.23, 18:02
Jak to u was wyglądało?
Bo większość ematek jest dumnie ateistyczna, a zakładam, że większość wychowała się w tak czy inaczej wierzących domach.

U mnie proces odklejania się był długi i bolesny. Byłam bardzo gorliwie wierzącym dzieckiem, a dopiero w wieku dojrzewania dotarło do mnie, że potrzebę duchowości mogę realizować poza Kościołem. Ostatecznie do porzucenia wiary katolickiej przekonał mnie feminizm i obserwacje, jakie jest miejsce kobiet w KK. Mniej-więcej tak zostałam agnostyczką. Pamiętam, że przez jakiś rok po mentalnym wypisaniu się z Kościoła czułam się jak po amputacji którejś z kończyn. I różne dziwne rzeczy z moją duchowością się działy. Poukładałam sobie to wszystko dopiero poźniej.

Ostatni raz byłam w kościele na pogrzebie kilka lat temu i czułam się, jakbym była w teatrze. Śpiewy, dzwonki i afektowany głos kapłana, nic z tego mnie nie dotyczyło - przeciwnie.

A wy? Jak było u was?
    • skumbrie Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:07
      >Bo większość ematek jest dumnie ateistyczna

      Tylko na forum. W rzeczywistości są po ślubach kościelnych, dzieci ochrzczone i poszły do komunii.
      Tak samo przeciw są ematki, gdy o PIS chodzi. Dziwnym trafem przez dwa lata potulnie słuchały zalecen z konferencji 😂😂😂
      • mizantropka_20 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 06:28
        Ja bardzo potulnie słuchałam, no i? Widać, że czas Covidu odcisnął na tobie straszliwe piętno na pograniczu obsesji. Zapisz się do jakiegoś Zcovidu, może wreszcie przepracujesz problem i przestaniesz truć i wciskać wtręty wszędzie tam gdzie pasują bądź nie do kontekstu. Haloo! To minęło i nawet największe ówczesne panikary wróciły do normalnego życia, tobie jak widać jakieś deficyty przeszkadzają, Ciekawe, czy to się leczy?
        • jowita771 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 07:46
          To fakt, nam zarzuca, że braliśmy covid na poważnie, a wychodzi na to, że jest tym, którego pandemia dotknęła najbardziej. Nieliczni chodzą w maseczkach, pewnie jacyś chorowici,, reszta nawet o tym nie myśli, a ten nadal żyje covidem. A tak się niby nie przejmował.
      • m_incubo Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 11:21
        Nie, nie tylko na forum.
        Nie brałam ślubu kościelnego, nie ochrzciłam żadnego z czwórki moich dzieci, nigdy też nie chodziły na religię, żadnych obrzędów religijnych w domu nie praktykujemy.
        Moje sakramenty skończyły się na bierzmowaniu, do którego przystępowałam tylko dlatego, że mama nie wyobrażała sobie inaczej.
        Ale już dawno nie mam 15 lat i decyzje podejmuję sama, wśród bliskich znajomych nie ma żadnego dziecka chodzącego na religię, w temat ślubów nie wnikałam.
        Jestem bardzo antykościelna, ale z drugiej strony nie mam żadnej potrzeby manifestowania tego np. poprzez apostazję. Temat religii jest tak abstrakcyjny, że po prostu dla mnie nie istnieje. Podobnie nie potrzebuję przeprowadzać formalnego rozwodu odnośnie do "ślubów", które wzięłam w przedszkolu i na koloniach.
    • clk Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:07
      Ja wiedziałam od wczesnych lat nastoletnich ze to nie dla mnie. Albo i nawet wcześniej. Byłam jedna z pierwszych osób w szkole średniej które wypisały się z religii i zarządaly etyki. Ku rozpaczy i wstydowi mojej matki i ojca.
      W kraju gdzie mieszkam jestem oficjalnie niewierząca. Jeśli kiedyś wrócę do Polski - akt apostazji od razy
      • 7katipo Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 13.02.23, 11:12
        Rządzić i żądać to nie jest to samo 😛
    • dramatika Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:12
      bene_gesserit napisała:

      > dotarło do mnie, że potrzebę duchowości mogę realizować poza Kościołem.

      A propos. Ma ktoś może jakieś niusy od Kasi Nast i Riyi Sokół? 🤭
    • beataj1 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:15
      Przy okazji przygotowania do bierzmowania zabrali nas na obowiązkowy wyjazd modlitewny.
      3 dni gadania o bogu, modlenia i czegoś nieprzyjemnego co mnie z godziny na godzinę coraz bardziej wkurzało. Nie wiedzialam co to. Na koniec była msza podczas której każdy z uczestników wyjazdu miał przy wszystkich wstać wypowiedzieć na głos jakiś swój grzech a następnie na oddać swoje życie bogu. Ja byłam już wtedy tak wkurzona tym wszystkim ze jako jedyna tego nie zrobiłam, choć presja grupy była naprawdę solidna.

      Dopiero po latach dowiedziałam na zajeciach z psychologii sekt się że to dziwne coś co mnie wkurzało to były manipulacje emocjonalne którymi nas poddawano.
      Nie wiem jak to się stało że się nie poddałam, wspomnienie tych emocji było na tyle silne że nigdy więcej do kościoła z własnej woli nie poszłam.

      Dzieci mam nieochrzczone, nauczone trzymania się możliwe jaknajdalej od wiary i ludzi niosących dobrą nowine. Sama od kilku lat po apostazji.
      • jowita771 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:09
        Coś podobnego do opisanych przez Ciebie praktyk odbywało się na wyjazdach rekolekcyjnych oazowych. Nazywało się to dawaniem świadectwa. Ludzie mówili, jak żyli zanim "spotkali Jezusa" i jak się zmieniło ich życie i na koniec następowało "przyjmowanie Jezusa jako pana i zbawiciela". Na niektórych wyjazdach było to w miarę dobrowolne, tzn. tylko kręcili nosem, że nie mówiłam. Ale parę razy się zdarzyło, że usłyszałam, że wszyscy mają powiedzieć świadectwo, byłam również przekonywana w rozmowach w cztery oczy przez księdza. Raz usadzili nas w kręgu, przekazywaliśmy sobie zapaloną świecę z rąk do rąk i ten, kto miał świecę, mówił świadectwo. Każdy mówi i bez dyskusji. Jak świeczka doszła do mnie, to powiedziałam, że jestem przeciwna mówieniu świadectwa, nie czuję potrzeby, dlatego nie powiem. Po ceremonii kilka osób mi pogratulowało, a kilka skrytykowało.
        • niemcyy Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:17
          Szacun dla Was obu!

          Btw, jeśli "spotkanie Jezusa" nie zmieniło czyjegoś życia np. dlatego, że automatem go spotkał w wieku kilkunastu tygodni, to pewnie mile widziane byłoby pasujące do tezy kłamstwo, że zmieniło wink
    • nevertheless123 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:18
      Ja odmówiłam chodzenia zaraz po 18. r.ż., choć chciałam już wcześniej, ale nie miałam nic do gadania. Najpierw matka mnie jeszcze zmuszała, potem coraz częściej mi się udawało przeforsować swoje zdanie, a jak się wyprowadziłam to było jasne, że moja noga więcej tam nie postanie. Do dziś bywam w kościołach jedynie na potrzeby zwiedzania.
      • clk Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:08
        Ja tez ewentualnie do zwiedzania. Ślubów nie znoszę, jeśli „muszę” to pod smile pogrzeby tez mało tylko jeśli osoba super bliska.
        W ramach dowcipu - moja matka „załatwiła” z księdzem chrzest mojego siostrzeńca - na którym nawet nie byłam 😂 ale oficjalnie jestem chrzestna
        • panna.nasturcja Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:14
          Jesteś chrzestną wbrew własnej woli i niezgodnie a faktami i Cię to śmieszy?
        • niemcyy Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:16
          clk napisała:

          > W ramach dowcipu - moja matka „załatwiła” z księdzem chrzest mojego siostrzeńca
          > - na którym nawet nie byłam 😂 ale oficjalnie jestem chrzestna

          Dobrze to świadczy o instytucji big_grin, ale to na pewno #jednostkowyprzypadekktóregoniewolnouogólniać, że jak cołaska większa to wszystko przejdzie.
    • default Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:23
      Ja nie miałam żadnych problemów z odcięciem się od kościoła i od wiary w ogóle. Bo prawdopodobnie nigdy nie byłam wierząca, tyle że jako dziecko nie potrafiłam tego nazwać. Zresztą moi rodzice nie byli szczególnie wierzący, tzn. ojciec może i tak, ale mama nie (choć nie deklarowała tego otwarcie, tyle że unikała koscioła i wszelkich religijnych praktyk na ile się dało), to i on się specjalnie nie wychylał. Nauczono mnie tych różnych praktyk religijnych i w dzieciństwie nawet je wykonywałam (pacierz, msza w niedzielę, spowiedź, komunia), ale ZAWSZE czułam, że robię to z obowiązku, a nie z przekonania. Nigdy nie poczułam nic "duchowego" w związku z uczestniczeniem w religijnych obrządkach. I bardzo szybko to zarzuciłam, jako zbędne i do niczego niepotrzebne czynności. Przy czym znowu: nie miało to dla mnie żadnego "duchowego" znaczenia, ani nie wiązało się z jakąś niechęcią czy nienawiścią do Kościoła jako instytucji (wtedy). Po prostu było to tak, jakbym np. zapisała się do harcerstwa, ale po jakimś czasie zrezygnowała, bo mnie to nie bawi ani nie zajmuje. Ot, tak bez rozkmin.
      • aandzia43 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:49
        Podobnie, jak dla mnie człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru, ot i cała tajemnica odsunięcia się od kk, które przebiegło bez wielkiej niechęci, bardziej "ale o co właściwie kaman?" Niechęć przyszła potem gdy zaczęły się lata dziewięćdziesiąte. Byłam bardziej areligijna niż antyreligijna.
      • barbibarbi Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 00:07
        default napisała:

        > Ja nie miałam żadnych problemów z odcięciem się od kościoła i od wiary w ogóle.
        > Bo prawdopodobnie nigdy nie byłam wierząca, tyle że jako dziecko nie potrafiła
        > m tego nazwać. Zresztą moi rodzice nie byli szczególnie wierzący, tzn. ojciec m
        > oże i tak, ale mama nie (choć nie deklarowała tego otwarcie, tyle że unikała ko
        > scioła i wszelkich religijnych praktyk na ile się dało), to i on się specjalnie
        > nie wychylał. Nauczono mnie tych różnych praktyk religijnych i w dzieciństwie
        > nawet je wykonywałam (pacierz, msza w niedzielę, spowiedź, komunia), ale ZAWSZE
        > czułam, że robię to z obowiązku, a nie z przekonania. Nigdy nie poczułam nic "
        > duchowego" w związku z uczestniczeniem w religijnych obrządkach. I bardzo szybk
        > o to zarzuciłam, jako zbędne i do niczego niepotrzebne czynności. Przy czym zno
        > wu: nie miało to dla mnie żadnego "duchowego" znaczenia, ani nie wiązało się z
        > jakąś niechęcią czy nienawiścią do Kościoła jako instytucji (wtedy). Po prostu
        > było to tak, jakbym np. zapisała się do harcerstwa, ale po jakimś czasie zrezyg
        > nowała, bo mnie to nie bawi ani nie zajmuje. Ot, tak bez rozkmin.

        U mnie identycznie, sama bym lepiej tego nie opisała. Z niczym nie zrywałam, ani z nikąd nie odchodziłam, bo nigdy nie czułam przynależności ani zaangażowania.
        • memphis90 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 07:44
          U mnie podobnie. Dlatego tak się jakoś „kulturowo” trzymałam - duchowości żadnej, emocji zadnych, ale rodzina brzęczy za chrzcinamj itd. Dopiero Komunia mojego dziecka, obowiązek mojego uczestnictwa w jakichś rekolekcjach dla rodziców uświadomiły mi jak bardzo mi nie po drodze z tą instytucją. Wiec się rozstaliśmy - dzieci wypisane z religii, drugie już do komunii nie szło.
    • jowita771 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:23
      U mnie też był to proces, a zaczął się chyba nawet jak jeszcze byłam bardzo religijna. Nigdy nie zgadzałam się że społeczną nauką kk, nawet w czasach, kiedy biegałam na mszę cztery razy w tygodniu. Był czas, kiedy kompromis aborcyjny uważałam za dobre rozwiązanie, ale nic nie mogło mnie przekonać do przesunięcia poglądów w prawo. Zawsze też głosowałam na partie lewicowe, o co toczyłam zresztą boje z oazowym księdzem i bardziej ode mnie nawiedzonymi kolegami. Zawsze też dyskutowałam z nimi o antykoncepcji, homoseksualizmie, pedofilii księży, ich pogoni za mamoną i często bywałam sama po mojej stronie barykady. A kiedy do mnie dotarło, że mogę sobie gadać, a to nic nie zmieni, to wyszłam, zamknęłam ten rozdział życia i nigdy nie żałowałam tej decyzji.
    • mrs.solis Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:25
      Nigdy nie bylam wierzacym dzieckiem, ale bylam przymuszana do chodzenia do kosciola ( co smieszne moi rodzice sami do kosciola nie chodzili). Sakramenty do bierzmowania mam. Z religii zostalam wyrzucona przez ksiedza w 1 klasie liceum i tak sie skonczyla moja przygoda z kosciolem. Slubu koscielnego nie bralam, dziecka nie chrzcilam na pogrzeb pojde. To by bylo na tyle. Jak moje dziecko w Polsce uslyszalo dzwony kosciola to myslalo, ze tam lody sprzedaja. BN od lat spedzamy wyjazdowo jesli tylko mozemy, a wtedy kiedy zostajemy stroimy choinke i robimy potrawy , ktore lubimy. Wielkanoc ignoruje (nigdy nie lubilam tego swieta).
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 22:38
        Za co zostałaś wyrzucona z religii?
        • mrs.solis Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 16:19
          To byl czas kiedy zaczelo sie antyaborcyjne pranie mozgu. Powiedzialam chyba cos w stylu, ze Maryja nie mogla pewnie usunac ciazy, bo nie miala takiej mozliwosci , ksiadz sie zapienil i powiedzial cos w stylu, ze skoro sie nie zgadzam z jego punktem widzenia to powinnam wyjsc, to to wyszlam.
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 22:04
            I dobrze smile
    • triss_merigold6 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:26
      Team #ateistyczna_rodzina.
      Rodzice niewierzący więc zero obrzędów i chodzenia na katecheze, moje dzieci niechrzczone i też bez katechezy.
      Nigdy nie miałam tzw. duchowych potrzeb, nie mam tego modułu.
      • amast Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:57
        #metoo
    • gr.ruuu Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:26
      Rodzina wierząca tak sobie, to znaczy niby wierząca, ale do kościoła nie chodzili, rodzice wzięło ślub kościelny i zaczęli chodzić do kościoła jak już byłam dorosła, posłali mnie na religię i do komunii. Ale w sumie nigdy to do mnie nie przemawiało, koło piątej klasy zaczęłam mocno cisnąć że nie zamierzam do żadnej spowiedzi chodzić, na religię też nie chcę i mi odpuścili. Nie mam potrzeby duchowości i religijności, więc to wszystko było zupełnie bezbolesne.
    • atoness Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:34
      Było całkiem bezboleśnie. Powiedziałam mamie, że więcej się nie wybieram, i tyle. W pierwszej klasie liceum. Na religię chodziłam tylko przez rok, przed komunią. Ślub cywilny, dziecko nieochrzczone. Od tej obrzydliwej instytucji jak najdalej.
    • laura.palmer Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:34
      Wyszłam z kościoła po bierzmowaniu i nie wróciłam. W liceum zapisałam się na etykę. Bywam jedynie na mszach pogrzebowych i ślubnych, ale nie uczestniczę.
    • milva24 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:35
      U mnie bardzo podobnie ale nawet dłużej niż u Ciebie. Takim momentem ostatecznym, po którym już chyba nie było dla mnie powrotu była sprawa dziecka Chazana. Mając jedno zdrowe dziecko przy nodze a drugie, malutkie w wózku słuchałam jak ksiądz na kazaniu wytrząsał się nad tą biedną matką, jak jej uwłaczał, jak zachwycał się w tym przypadku darem życia a wtedy to dziecko już nie żyło przecież. I jak zachwycał się Chazanem jako obrońcą niewiniątek. I już wiedziałam, że więcej szans tej instytucji dawać nie będę.
    • pani_tau Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:35
      Nigdy gorliwie nie wierzyłam. Mimo wpajanego przekazu "za dobre wynagradza a za zle karze" moja matka uważała Boga za despotycznego szaleńca, który jest drażliwy na swoim punkcie i za nieodwiedzanie jego przybytku celem oddawania mu czci gotów jest spalić nam chatę.
      Gdzieś po piętnastym roku życia zauważyłam, że ani za dobre nie wynagradza ani za złe nie karze. Dodatkowo natknęłam się na kilku księży wykazujących cechy socjo i psychopatyczne. No i poszło, a do tego sam kościół, potwornie wychlodzony zimą i z wiecznym zaduchem w lecie w kombinacji z przenudnymi mszami wywoływał we mnie uczucia, które w najlepszym razie można by sklasyfikować jako silną niechęć.

      • pani_tau Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 18:42
        I nie mam potrzeby duchowości, co, zważywszy jak wysoko wrażliwą osobą jestem, wydaje się być nieco zaskakujące.
    • juz_gdzie_indziej Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:09
      Z rodziny wierzącej, ale teoretycznie, bo owszem na msze chodzili, ale w praktyce no cóż... Wszystkie dzieci ochrzcili, bierzmowanie, obowiązkowa religia, choć za moich czasów to jeszcze w parafii. Zaliczyłam religię do czwarte klasy LO włącznie, bo moje zdanie nie było brane pod uwagę. Chodziłam na msze niedzielne, a raczej wychodziłam z domu i orientowałam się z grubsza o czym było kazanie, bo musiałam, moje zdanie nie było brane pod uwagę. Nie pamiętam, bym kiedykolwiek wierzyła, wolę fakty. Po wyprowadzce z domu na studia moja noga w kościele nie postała, poza okazjonalnymi ślubami lub pogrzebami, wtedy jestem w kościele, w mszy nie uczestniczę. Sama mam tylko ślub cywilny, dzieć nie został ochrzczony mimo bardzo dużych nacisków, na szczęście mąż ma takie same poglądy jak ja w tej sprawie.
      Z automatu zostaliśmy zapisani w poczet członków kościoła katolickiego po przeprowadzce do Norwegii, ale było to bez naszej wiedzy i woli (kiedyś tu o tym pisałam, była w Norwegii afera z tego powodu), potem dostawaliśmy pisma z przeprosinami i mieliśmy potwierdzić, jeżeli faktycznie chcemy należeć do wspólnoty, odmówiłam.
      Z apostazją miałam duży problem, nie odpowiadało mi, że trzeba jej dokonać na warunkach kościelnych. Jednak postawa kościoła katolickiego w Polsce, olbrzymi wpływ na politykę, wpieprz.nie się do praw kobiet i mniejszości LGBT+, pedofilia wśród księży, że wymienię tylko kilka rzeczy, wszystko to spowodowało, że zmieniłam zdanie i dokonałam apostazji. Procedurę też tu kiedyś opisałam, nic trudnego. Za to mina księdza, który po przeczytaniu mojego oświadczenia stwierdził, że nie musiałam aż tak drobiazgowo podawać powodów - bezcenna.
      • juz_gdzie_indziej Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:16
        A zapomniałam, dzieć nie chodził też na religię w przedszkolu, jako jedyny w swojej grupie, jak w skali przedszkola, to nie wiem. Zaczęli już w grupie 4-latków, czyli przez 3 lata, mniejsze miasto Polsce zachodniej. Kiedyś zrobiłam typowy ematkowy dżihad w rozmowie z katechetką, gdy się okazało, że nie respektowano mojej decyzji, na szczęście sytuacja była jednorazowa.
    • danaide2.0 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:20
      Bardzo traumatycznie. Ale dzięki temu jednego dnia. Zdjęłam krzyżyk i tyle mnie widzieli. Ślubu nie mam, dziecka nie ochrzciłam. Do kościołów czasem wejdę na koncert lub turystycznie. I tyle.
    • teodor-k [...] 11.02.23, 19:21
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mikams75 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:22
      Moja rodzina byla niezbyt wierzaca, nawet babcia omijala kosciol i miala zadarte z proboszczem, bo go to domu wpuszczac nie chciala. Do komunii przystapilam, ale wiary mi nikt nie wmawial. Kosciol traktuje jako rodzaj folkloru i tradycji.
    • little_fish Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:23
      Ja wiem czy dumnie?
      Moja mama była wierząca, ale bez uwielbienia dla kleru. Stopniowo rodzice oddalali się od instytucji kościoła. Ja zrezygnowałam z religii i chodzenia do kościoła w 4 klasie podstawówki. Ślub cywilny, dzieci bez sakramentów, nie chodzą (nie chodziły) na religię. Mama krótko przed śmiercią poprosiła o świecki pogrzeb.
    • malaperspektywa Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:26
      Nigdy nie byłam wierząca. Chodziłam w dzieciństwie, bo mnie prowadzano. Nudziłam się w kościele jak mops. Liczyłam dzieci w różowych czapach, zielonych, kryształki na żyrandolach. Później jak już byłam młodszą nastolatką, jak babcia wydaniała mnie do kościoła, chodziłam na spacer, a potem dorosłam i nie musiałam już kombinować. Do kościoła chodzę tylko na śluby i pogrzeby, bo tam są organizowane. Ze względu na rodzinę i szacunek do niej.
    • angazetka Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:32
      Ja dostałam epifanii na odwrót. Byłam na II roku studiów, stałam w kościele na niedzielnej mszy, słuchałam kazania i pomyślałam: "Ej, przecież nie zgadzam się z żadnym słowem księdza, co ja tu robię?". I nie wróciłam poza slubami, pogrzebami czy innymi takimi.
      Własny ślub miałam, jak ematka wie, cywilny.
    • erdasa Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:34
      Nigdy nie byłam wierząca.
      Jak miałam 11 lat to sobie to uświadomiłam. Powiedziałam rodzicom, że nie wierze i nie będę chodzić na religie ani do kościoła. Zaakceptowali to. W XXI wieku nie byłam w kościele na jakichkolwiek obrzędach. Bywam turystycznie.
    • melisananosferatu Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:42
      Bylam dzieckiem wrazliwym, bardzo wierzacym. Pierwsze uklucie watpliwosci stalo sie gdy mialam 10 lat i ksiadz przy spowiedzi zapytal czy nie mam brudnych, zlych mysli. Powiedzialam, ze czasem tak, jak mi ktos w szkole dokuczy to chcialabym zeby mu sie cos niefajnego stalo. Ksiadz nie byl zadowolony i naciskal dalej az w koncu zapytal czy nie dotykam sie tam, na dole myslac o chlopcach. Powiedzialam, ze nie ale ksiadz dalej naciskal az sie poplakalam i ucieklam z kosciola. Nie powiedzialam niczego rodzicom bo bylo mi wstyd jakbym rzeczywiscie o tych chlopcach myslala i sie dotykala. Gdy mialam 16 lat podczas rekolekcji inny ksiadz zaczal wydzierac sie z ambony, ze osoby lgbt to chorzy pomylency. Wtedy moj kolega wstal i w krotkich, zolnierskich slowach powiedzial ksiedzu, ze chore jest krzewienie nienawiści w domu Boga i wyszedl. Bylam w szoku, ze mozna tak wprost powiedziec to, co sie mysli i czuje i zaden grom z jasnego nieba cie nie trafi. Zreszta to wlasnie zrobilam gdy na lekcji religii uslyszalam z ust ksiedza, ze 'pedalow powinno sie zagazowac'. Potem zainteresowalam sie czemu Sinead O'connor podarla zdjecie JP2, poczytalam o pralniach Magdalenek. Juz w Irlandii dowiedzialam sie o Tuam, o sprzedawaniu dzieci do USA. Rozmawialam z irlandczykami o tym jaki wplyw mial KK na ich zycie i wlosy mi debate stawaly. Nie mam slubu koscielnego , moje dziecko jest niechrzczone.
      • melisananosferatu Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:44
        A rodzine mialam tak wierzaca, ze gdybym byla chlopcem to mialabym na imie Karol.
    • lady.madrugada Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:48
      Chodziłam do kościoła dopóki zależało to nie ode mnie. Zawsze uważałam się za agnostyczkę, dotarło do mnie, że jestem ateistką, gdy moje małe dziecko wygrało 3-tygodniową walkę o życie, a ja uświadomiłam sobie, że przez ten czas nie zwróciłam się do żadnej „wyższej instancji”, wierzyłam tylko w lekarzy i ich umiejętności.
      Dziecko jest ochrzczone, gdy się urodziło, mój Tata był ciężko chory, a jemu bardzo na tym zależało. Nie chodzi na religię, 1/3 klasy nie chodzi (3 sp).
      • lady.madrugada Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:49
        PS. Ślubu kościelnego nie brałam.
Pełna wersja