niemcyy Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:49 Mnie ostatecznie przekonały afery pedofilskie kilkanaście lat temu, ale wtedy nie byłam jakoś specjalnie wierząca, a organizacja od dawna mi się nie podobała, więc żadnej próżni duchowej ani tym bardziej bólu nie odczułam. Odpowiedz Link Zgłoś
imponderabilia22 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:52 Dziwi mnie ta mnogość ateistycznych matek na tym forum. Rodzina moja i większość ludzi, których gdzieś tam przez życie spotkałam, jak nie wszyscy, chodzili na religię do końca, nikt się z niej nie wypisywał. Większość znajomych ma ślub kościelny, ochrzcilo dzieci, obchodzi Swieta, zostają chrzestnymi. I raczej nie wypisało się z Kościoła. Nie wiem jak z ich rzeczywistą wiarą i praktyką, bo mnie to nie interesuje. Wynika z tego, że nie znam żadnej ematki (ps. nie jestem ze wsi, tylko z centrum wielkiego miasta, a ludzie o których piszę wywodzą się z różnych srodowisk). Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:24 Ale ematki piszą przecież o sobie w terażńiejszości. Większość moich znajomych wychowała się w rodzinach w teorii katolickich, tak zewnętrznie. Ale dziś, wśród moich znajomych i przyjaciół nie ma ludzi wierzących, dorośli ludzie jednak wybierają środowsko podobne sobie. Nawet ci, którzy kiedyś ochrzcili dzieci, potem jednak nie posłali ich na religię, albo już kolejnego dziecka nie chrzcili. Ja na religię nigdy nie chodziłam. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 06:53 Właśnie, nie interesuje cię ich wiara i praktyka. Nie interesuje cię, czy żyją zgodnie z nauką Kościoła. Ale grunt, że ślub kościelny jest ( to nic, że później niektóre młode pary się zastanawiają, jak obejść nauki przedślubne i spowiedź, skoro od lat mieszkają razem, współżyją i stosują antykoncepcję). Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 11:03 A właśnie rzeczywista praktyka jest najważniejsza. Przynajmniej wg. Biblii. Bo w innym przyladku po co te ceremoniały, chodzenie do kościoła itd. jak wiary i przekonania w tym nie ma? Chyba na tym polega bycie chrześcijaninem? Nie wiem, kto w czasach mojego dzieciństwa i młodości chodził do kościoła czy miał ślub kościelny, bo w l. 70 i 80 na blokowisku w dużym mieście nikogo to nie interesowało. Nie było to też ważne podczas moich studiów w jeszcze większym mieście (podobnie jak orientacja seksualna) w latach 80-początek 90. Widać nauka religii w salkach przy kościele miała pozytywy. Odpowiedz Link Zgłoś
woman_in_love Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 11:24 Nie wiem jak z ich rzeczywistą wiarą i praktyką, bo mnie to nie interesuje. Bo 90% ludzi opuszcza KK na zasadzie ghostingu. A potem księża mają zagwozdkę, ale o co chodzi i gdzie się podziali ci ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
swiezynka77 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 16:05 Też nie widzę tych ateistów w życiu codziennym mieszkając w centrum stolicy. Znajomi w 99% brali kościelne śluby (te pierwsze rzecz jasna), dzieci u komunii nawet jeśli rodzice psioczą na liczne obowiązki z tym związane, po komunii spora część odpuszczają posyłanie na religię. Część osób faktycznie chodzi regularnie do kościoła, część wcale ale z rytuałów korzysta. Zazwyczaj jestem jedyną osobą w towarzystwie, która nie ma z kk nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
arthwen Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 22:20 Wśród moich bliskich znajomych i przyjaciół śluby kościelne brało może 20% i tyleż dzieci mniej więcej poszło do komunii (tu akurat trochę przeplatane - niektóre dzieci mają rodziców bez ślubu kościelnego, ale chrzest i komunia musi być, a część rodziców mimo kościelnego slubu dzieci już nie chrzciło i do komunii nie posłało). Wierzący i _praktykujący_ jest jeden z moich przyjaciół (który akurat ślub brał jednostronny, bo jego żona jest ateistką). Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 13.02.23, 13:17 Ematka to ochrzciła swoje dziecko jakieś 15-20 lat temu. I tak, zazwyczaj ematka zapewne chodziła na katechezę, bo albo było to jeszcze w latach 80 (precz z komuną!), albo 90, czyli entuzjastyczny wjazd religii do szkół (to ja, a jestem raczej z młodszej frakcji ematki). Trendy idą przez pokolenia. To nie jest tak, że Polska się laicyzuje, bo nagle starsze panie obrażą się na kościół, tylko z tego że każde kolejne pokolenie wyłącza się z tej sztafety wcześniej. Ematka odpadła gdzieś pewnie w okolicach 40ki, kościelne śluby i chrzciny dzieci zdążyła już odpukać. w okolicy przełomu wieków. Dzisiaj może i by tego nie zrobiła, ale wtedy zrobiła. Dziś jest już poza. To dzieci matki, które za chwilę będą zakładać własne rodziny - już ominą pewne rytuały. Odpowiedz Link Zgłoś
arthwen Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 13.02.23, 14:49 Moje dziecko ma 13 lat i w kościele było parę razy turystycznie. Żadna z tych wizyt nie łączyła się z chrztem Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 13.02.23, 15:48 Moje prawdopodobnie pominą wszystkie. Bo żadne już nie jest wierzące. Odpowiedz Link Zgłoś
paniadmin Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 19:55 Jestem z małego miasta więc chodziłam jako dziecko do kościoła jak każdy. Punktem zwrotnym było odkrycie książek Danikena i chęć sprawdzenia czy to co pisze jest prawdą. Koleżanka pożyczyła mi egzemplarz Starego Testamentu w opracowaniu Swiadkow Jehowy z lista odnosnikow do cytatow mowiacych np. ze nie wolno przetaczac krwi. Doszlam do wniosku ze skoro tyle ludzi jest w stanie wyczytac tyle roznych rzeczy to da sie z tymi cytatmi udowodnic dowlona teze. Drugim powód Kościół w moim mieście nie miał mi do zaoferowania - byl to taki typowy ludowy katolicyzm, jeśli by miał to myślę, że mogłabym zaliczyć jakiś romans z katolicyzmem spod znaku Tygodnika Powszechnego lub jakąś wspolnotą mistyczną. Zaliczylam bierzmowanie, Potrzeb duchowych nie mam. Na pogrzeby, sluby i chrzciny przestalam chodzic od zaostrzenia ustawy o aborcji. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 20:10 w dość naturalny i łagodny sposób, bo najwyraźniej nigdy nie miałam "łaski wiary". Zwyczajnie nie czułam, że jest ktoś taki jak Bóg. Że słucha mojej modlitwy. Z tzw. świętych obrazów patrzyły na mnie puste oczy, a msze były zbiorem formułek, które wszyscy wraz ze mną klepali bez refleksji. Wstając, siadając lub klękając na dźwięk dzwonków, patrząc po sąsiadach czy robią jak inni. Ksiądz zazwyczaj miał kazanie wygłaszane modulowanym głosem jacy to wszyscy jesteśmy grzeszni i niewiele warci. Ktoś zachorował, umarł, był młody - Bóg tak chciał i oto wielka tajemnica wiary. Oglądając programy przyrodnicze w pewnym momencie zrozumiałam, że muszę być bardziej empatyczna niż cały ten Bóg, który rzekomo wszechmocny wymyślił świat gdzie jedno zwierzę zżera żywcem drugie zwierzę albo zabija matkę mającą młode, które potem umierają z głodu i zimna. I potem to już było tylko z górki. Nie chodziło mi o to jacy się księża, feminizm itd. Stąd nie jestem ateistą walczącym. Po prostu nie potrafiłam ani poczuć Boga ani zintegrować sobie istniejącego cierpienia z wizerunkiem wszechmocnego i miłosiernego. Odpowiedz Link Zgłoś
veryvery Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 20:10 Nie pochodzę z religijnej rodziny, ja sama bedac dzieckiem i nastolatką o wierze nie rozmyślałam, do kościoła nie chodzilam, mialam te sprawy w dupie a jak w koncu zaczęłam (krótko) na ten temat myśleć to doszlam do wniosku ze jestem ateistką. Czyli u mnie nie tak naprawdę nie bylo procesu wychodzenia z wiary, rewizji światopoglądu itd Odpowiedz Link Zgłoś
sandrasj Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 20:26 Jakoś tak... Stopniowo i naturalnie to wyszło. Wychowałam się w rodzinie w której zostałam ochrzczona, poszłam do pierwszej komunii, chodziliśmy co niedzielę do kościoła. Mnie samej w czasie okołokomunijnym zaczęło się wydawać że nie wierzę w te wszystkie sprawy które nam tam wmawiano. Chodziłam do tego kościoła bo matka kazała (ojciec też chodził bo kazała) i razem z ojcem umieraliśmy tam z nudów. Potem decyzją tych samych rodziców poszłam do katolickiego gimnazjum i tam skutecznie obrzydzono mi insytucję kościoła (w Boga już nie wierzyłam... Nie wiem czy wierzyłam kiedykolwiek). Do liceum wkroczyłam już jako buntownik wobec KK, i popisowo zrezygnowałam z lekcji religii. Mniej więcej w tym samym czasie moi rodzice przestali chodzić do kościoła, chyba że na śluby i pogrzeby. Ja byłam na mszy ostatnio jakieś 19 lat temu, byłam na 2 pogrzebach, nie chodzę na śluby kościelne (zazwyczaj kręcimy się gdzieś pod kościołem) Nie mam bierzmowania, mam męża o taki samym stosunku do wiary jak ja, więc mamy cywilny ślub, ochrzczenie dziecka nawet nie przyszło nam do głowy. Instytucja kościoła budzi w nas wstręt, zwłaszcza ostatnimi laty. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsi.only Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 22:12 Trochę to trwało, takimi falami, odchodziłam, wracałam, potem znów, aż odeszłam na dobre i nie ma szans na powrót do kościoła. Jako dziecko (chyba) wierzyłam, i biegałam co chwilkę do kościoła. Potem okres nastoletni, wiara ulotniła się, i bardziej wygłupy były mi w głowie, i eksperymentowanie : A co jak nie zapiszę się na religię w szkole? A co jeśli nie pójdę na mszę? Nie dostałam rozgrzeszenia- aha, ha ha hi hi.... I wtedy rodzice (sami tak średnio wtedy praktykujący) zaczęli mnie zmuszać, a to zrodziło mój bunt. No było trochę kłótni z tego powodu. Potem na studiach trafiłam na dziewczynę, która była bardzo praktykująca, cała jej rodzina, zresztą bardzo fajni i tacy serdeczni ludzie, zaprzyjaźniłam się z nimi, i to przez nich wróciłam do kk, i praktykowania (choć bez przekonania, bo wiary to już wtedy w tym nie było), no a skoro zaczęłam praktykować, to ślub kościelny, potem chrzty dzieci, i komunia. I nagle, zaraz po komunii córka zaczyna się buntować (a ja w niej zobaczyłam siebie), mój mąż absolutnie i kategorycznie nie pozwolił na jej dalszą indokrynację, bo skoro ona nie chce, to nie chce, i tyle. Przestała chodzić na msze, wypisaliśmy dziecko z religii. Po tym jeszcze kilka razy poszłam sama do kościoła, ale było oczywistym, że to już nie dla mnie I zbiegło się to w czasie z jedną aferą, drugą aferą, kolejną aferą, przypomniałam sobie Paetza, do tego kontakt z prolajferką w poradni genetycznej (taka małpa od Chazana), na to wszystko moja matka strzeliła kilka głupich tekstów nt chodzenia do kościoła, czy przyjmowania księdza po kolędzie, oraz: "Nie tak cię wychowałam". A jak jeszcze PiS doszedł do władzy to już było pozamiatane. Dziś na samą myśl o kk mam odruch wymiotny, zło jakie wyrządza kościół, szczucie na ludzi, nagonki na kobiety, na LGBT, te wszystkie kazania Jędraszewskiego, afery z nieruchomościami, pycha ksieży, pazerność, stosunek papieża do wojny w Ukrainie, itd itd... MAFIA. ... rzyg... Apostazja- przede mną. Na razie nie jest mi do niczego potrzebna, ale nie wykluczam. Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 22:18 Wychowałam się w ateistycznej rodzinie. Nawet babcia, która kultywowała tradycje typu - trzeba święcić jajka, iśc na pasterkę, chrzcić dziei - nie wierzyła i była kompletnym antyklerykałem. Wymogła komunie u pierworodnego wnuka, ale ja byłam chowana już w kompletnym pogaństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
tokyocat Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 22:22 Jak jak mialam okolo dwudziestki, siedzialam na mszy wielkanocnej i myslalam ze nie wierze w zmartwychwstanie. Wstalam, wyszlam i nie wrocilam. Odpowiedz Link Zgłoś
teodor-k Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 22:30 A dlaczego.To jest forma ze ktoś wierzy .Co za durne usuniecie .Wierzysz lub nie nie po co te rozkminy na forum? Wiadomo że na starość ludzie wracają do kościoła .Łapy opadają . Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 22:44 Skąd wiadomo, że wracają? Przecież to pokolenie, które jest obecnie stare, nigdy od kościoła nie odchodziło, a to, które odeszli, jeszcze nie jest stare, więc nie wiadomo, czy wróci. Wyżej forumka napisała, że jej niewierząca mama w obliczu śmierci zażyczyła sobie świeckiego pogrzebu, więc jednak to bzdura, że jak trwoga, to do Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsi.only Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 22:54 Moja teściowa również poprosiła o świecki pogrzeb. (pochodziła z bardzo wierzącego domu, ale jako dorosła osoba nigdy z kościołem nie miała nic wspólnego, i dzieci wychowała na ateistów, bez chrztów, religii, ponoć miała lekką kosę z księdzem proboszczem) Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:53 Nie bardzo z tą trwogą, kończy się i to. Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowanyogrod Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 09:48 Wcale nie wiadomo. Z tego co mi wiadomo, nie wiem czy wierzący, ale nie praktykujący to na pewno wcale przed śmiercią do tego nie wrocili. Mieli powód nie praktykowania i tak zostało do końca. O wierze w Boga z nimi nie rozmawiałam więc nie wiem jak było. Brat dziadka do kościoła nie chodził, nie wiemy czy coś miał wspólnego z kosciolem przed śmiercią. Nawet się nie przyznał, że miał wypadek, a ktoś z rodziny rozmawiał z nim wtedy. Po śmierci wyszło że zajmowali się nim obcy, potem tylko było rozmyślnie nad pogrzebem jaki ma być. Ciocia załatwiła w kosciele. Ale tak na prawdę to nie wiadomo jak chciał. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 11:11 Ha, ha, z wiekiem staję coraz bardziej ateistyczna, bo tak jakoś coraz bardziej dostrzegam nonsensy, absurdy i przemoc w głównych religiach świata. Jak tak dalej będzie, jako staruszka stanę się wojującą ateistką 😀🤣. Odpowiedz Link Zgłoś
teodor-k Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 11:36 Tylko musisz sobie zaznaczyć ,że nie życzysz sobie pochówku katolickiego .Bo nuż ktoś taki zrobi .Moja teściowa tak zaznaczyła . Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 18:01 Nie jestem katoliczką od 30 lat. Nie przeczytałoś mojego postu poniżej, prawda? 🧐🤣 Odpowiedz Link Zgłoś
mae224 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 22:55 Byłam wątpiąca od 4 rż. Rodzice skutecznie w tym pomagali, jako że byli zupełnie niezainteresowani kk, miałam fazę bliskiej fascynacji, z bliska zobaczyłam obłudę, hipokryzję i fałsz (przyjaciółka miała długi romans z księdzem), a ja w tym czasie poznałam męża i się okazało, że nas ateistów jest więcej… Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:11 Żle zakładasz. Wychowałam się w domu ateistycznym, nie chodziłam na religię, na msze, do spowiedzi. Z religii była u nas w domu wyłącznie ludowa obrzędowość typu ubieranie choinki, malowanie pisanek. A że w szkole wtedy nie było jasełek, kolęd, klasowych wigilii (mikołajki były) to nic więcej mnie w zasadzie nie tyczyło. Przy czym kolędy rodzinie śpiewaliśmy na wigiliach, tak samo jak inne pieśni, jako przejaw tradycji. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:19 > Z religii była u nas w domu wyłącznie ludowa obrzędowość typu ubieranie choinki, malowanie pisanek. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:19 Z jakiej religii? Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:31 Pomyśl. Jak się bardzo postarasz to może wymyślisz odpowiedź na pytanie wyznawcy jakiej religii ubierali w Polsce choinki i malowali pisanki pół wieku temu. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:43 panna.nasturcja napisała: > Pomyśl. > Jak się bardzo postarasz to może wymyślisz odpowiedź na pytanie wyznawcy jakiej > religii ubierali w Polsce choinki i malowali pisanki pół wieku temu. Oczywiście członkowie kościoła prawosławnego. A nie, czkaj, protestanci też mają pisanki i choinkę. I inne religie także. S. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:50 Tak, i właśńie te religie były najpopularniejsze w Polsce 50 lat temu. I dokładnie tę religię ma na myśli autorka wątku w swoim pytaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 00:09 panna.nasturcja napisała: > Tak, i właśńie te religie były najpopularniejsze w Polsce 50 lat temu. > I dokładnie tę religię ma na myśli autorka wątku w swoim pytaniu. Nie pytałaś o najpopularniejsze religie. Napisałaś: "Pomyśl. Jak się bardzo postarasz to może wymyślisz odpowiedź na pytanie wyznawcy jakiej religii ubierali w Polsce choinki i malowali pisanki pół wieku temu." No to ci odpowiedziałem: prawosławni, protestanci oraz wyznawcy innych religii. S. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:57 snajper55 napisał: > Oczywiście członkowie kościoła prawosławnego. A nie, czkaj, protestanci też maj > ą pisanki i choinkę. I inne religie także. > > S. Na pewno chodziło o islam, w ostateczności o hinduizm. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 00:11 niemcyy napisał(a): > snajper55 napisał: > > > Oczywiście członkowie kościoła prawosławnego. A nie, czkaj, protestanci t > eż maj > > ą pisanki i choinkę. I inne religie także. > > > > S. > > Na pewno chodziło o islam, w ostateczności o hinduizm. Raczej nie, gdyż wyznawcy tych religii nie ubierają choinek i nie malują pisanek. Ale mogło jej chodzić o prawosławnych. A może o protestantów? S. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 11:18 Wyznawcy hinduizmu i muzułmanie ubierają choinki i kupują dzieciom czekoladowe jajka. Np. w UK. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 11:16 Znam polskich protestantów, którzy NIE ubierają choinki, NIE mają tradycyjnej wigilii i NIE robią pisanek (zwłaszcza tego). Nawet sporo tych osób znam. Widać, że na temat polskiego protestantyzmu wiesz niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24.0 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 15:05 Pisanki są tylko słowiańską tradycją. Z religia katolicka noe ma nic wspólnego. Katolicy w innych krajach nie świecą pokarmów. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 13.02.23, 00:53 Tak, tak, i w Polsce to nie katolicy noszą kolorowe jajka w koszykach do poświęcenia tylko Słowianie. Dla każdej osoby umiejącej czytać jest dokladnie jasne co napisałam. Ale lepiej się czepiać. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 15:52 yuka12 napisała: > Znam polskich protestantów, którzy NIE ubierają choinki, NIE mają tradycyjnej > wigilii i NIE robią pisanek (zwłaszcza tego). Nawet sporo tych osób znam. > Widać, że na temat polskiego protestantyzmu wiesz niewiele. "Jednak do końca XVIII wieku zwyczaj dekorowania choinki pozostawał lokalną tradycją niemieckich protestantów. Dopiero w kolejnym, XIX stuleciu choinka zaczęła się pojawiać w innych krajach Europy, a za sprawą emigrantów, w Ameryce Północnej. Wraz z rosnącą popularnością i powszechnością tej tradycji, sceptyczny do tej pory Kościół katolicki, łaskawszym okiem zaczął spoglądać na obecność choinki w domach." puls.edu.pl/materia-y-prasowe/sk-d-si-wzi-choinka "Boże Narodzenie – u protestantów wypada w tym samym czasie, co u katolików i jest podobnie obchodzone. Zwracają oni szczególną uwagę na osobiste przeżywanie tego dnia. Większość protestantów ubiera choinki, choć nie wszyscy. Zwolennikiem choinek był Marcin Luter." opowiedzmimiasto.mhk.pl/zwyczaje/protestancki-rok-obrzedowy/ S. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 18:03 Ale wiesz, że luterani i kalwini to nie jedyne odłamy protestantyzmu i w Polsce jest wiele innych, uznanych, kościołów protestanckich? 🤣 Odpowiedz Link Zgłoś
arthwen Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 23:59 Czemu źle zakłada? Przecież nie pisała o tobie, ani że wszyscy, tylko że większość. I sądząc po wpisach w tym wątku, to założenie akurat było dobre, bo własnie większość pisze, że ta religia w mniejszym czy większym stopniu w rodzinie praktykowana była. Mniejszość jest takich, które pochodzą z rodzin niewierzących. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 13.02.23, 00:54 Skoro pisała o ematkach to również o mnie, prawda? Więc także mam prawo napisać jak u nas było. A było inaczej niż ona sobie wyobraża. Odpowiedz Link Zgłoś
arthwen Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 13.02.23, 14:51 Zwyczajnie nie należysz do tej większości, o której pisała i tyle. I jasne, że możesz napisać, że u ciebie było inaczej, ale czemu tak napastliwie i negując coś, co zwyczajnie jest statystycznie bardzo prawdopodobne - i jak pisałam wyżej - wychodzi na to, że w odniesieniu do forum prawdziwe? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:23 Rodzice nie byli religijni. Religia była traktowana jako część jakieś tam tradycji. W tym tradycji rodzinnej. Zwłaszcza po stronie rodziny ojca. Stąd chrzty i tak dalej. Ja nigdy nie wierzyłam chyba. Wraz z wyjazdem z kraju zerwałam kontakt z tradycją. Odpowiedz Link Zgłoś
snajper55 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 11.02.23, 23:29 Nie wiem czy byłem kiedykolwiek wierzący. Chyba też nie mam tego modułu. Rodzice wierzący, niechodzący do kościoła choć obchodzący święta kościelne (choinka, palemka, święconka choć księdza chodzącego po kolędzie w domu nie pamiętam). Jestem ochrzczony i chodziłem na religię (która w moich czasach odbywała się w salce przykościelnej). Pamiętam rysowanie i kolorowanie obrazków w zeszycie ale żadnych przeżyć duchowych przy tym kolorowaniu nie doznawałem. Byłem u pierwszej komunii i na niej mój kontakt z kościołem katolickim się zakończył. Ślub miałem kościelny, jednostronny. Syn, po 10 latach związku partnerskiego, bierze na jesieni ślub cywilny. Tak wiec będziemy mieli z żoną trzecie dziecko w podeszłym już wieku. S. Odpowiedz Link Zgłoś
nowyczlowiekforumu Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 00:14 Nigdy nie byłam wierząca, rodzina moja też nie. Ale żeby nie gadali we wsi to mam chrzest i bierzmowanie. Tyle z chodzenia na mszę. Odpowiedz Link Zgłoś
teodor-k Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 15:21 A na wsi nie dziwili się że nie ma cię na mszach .Pewnie się pytali ,gdzie ta bierzmowana 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
ajr27 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 00:28 U mnie "przygoda" z kościołem zakończyła się uroczyście na mszy świętej 11 kwietnia 2010. Dzień po katastrofie odczułam silną potrzebę sacrum i łudziłam się, że usłyszę słowa pocieszenia, wyjaśnienia... nie wiem sama, o co mi chodziło, ale to, co się stało było tak niepojęte, że tylko kościół mógł mi pomóc. Niestety- zawiodłam się tak okrutnie ( o, ja naiwna, po co w ogóle tam lazłam), że od tamtej pory nie pojawiłam się na mszy. Śluby omijam, pogrzeby się na szczęście nie zdarzyły. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 00:29 W wieku około 20 lat zaczęła chodzić do kościoła protestanckiego. Wcześniej i w trakcie i trochę później doszły do nas inne osoby z oazy, rozczarowane zachowaniem kościoła. Oficjalnie protestantką zostałam kilka lat później. Byłam bardzo wierząca, czytałam codziennie biblię, mówiłam o bogu. Dawało mi to siłę, spokój i nadzieję w różnych (wielu) trudnych momentach. Spotkałam też ciekawych ludzi. Lecz powoli, kropla po kropli, coś zaczęło się zmieniać. Zaczęłam zauważać niejasności, sprzeczności, hipokryzję i kolesiostwo. Niby troszkę na początku a coraz więcej po przeprowadzce do UK i odwiedzeniu wielu kościołów. Z czasem rozdźwięk stawał się coraz większy, zwłaszcza podejście do kobiet, nie mówiąc o różnicy nauka-rzeczywistość. A kiedy stałam się ofiarą mobbingu bogobojni bracia i siostry ograniczyli się do poklepywania po ramieniu i modlitwy. Bez żadnego realnego wsparcia. Moja wiara stała się moim największym ciężarem także w tym, że zasady nakazywały wybaczyć, nadstawić drugi policzek i modlić się za prześladowców w sytuacji, kiedy straciłam pracę, dochody (a w domu 2 dzieci i poza mężem znikąd pomocy) i poczucie własnej wartości. Moi prześladowcy dalej pławili się w poczuciu własnej zaje.. stości, mieli nadal pracę, dochody i dobre samopoczucie, a kiedy ziemia zaczęła się im palić pod nogami (bo takich osób jak ja było więcej i firma wreszcie musiała zainterweniować), miękko i gładko wylądowali bez problemu w innym miejscu, m. in. dzięki znajomościom i nabytemu doświadczeniu. Ja nie miałam tyle szczęścia, doświadczenie okazało się za krótkie i nie zdążyłam nawiązać kontaktów zawodowych. Więc wylądowałam poniżej swoich kwalifikacji, żeby znowu piąć się mozolnie do góry. Odbudowywanie szacunku do siebie i wiary w siebie wciąż trwa. Z ulgą przestałam wierzyć, z dnia na dzień. Z serca spadł mi kamień, ta ciągła autoanaliza i sprawdzanie grzeszności wraz z wyrzutami sumienia za wszelkie przekroczenia dobijały mnie dodatkowo i na równi z przeżyciami związanymi z pracą. A później - jakieś 2 lata temu-doszła świadomość czyli wiedza nt. różnych mechanizmów, wspólnych punktów w różnych religiach i opresyjności całego systemu. Teraz waham się między agnostycyzmem a ateizmem z przewagą tego drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
milin94 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 05:47 Nie pochodzę z religijnej rodziny, wprawdzie byłam ochrzczona, ale u komunii już nie. Matka nie przywiązywała wagi do religii, owszem, obchodziliśmy wszystkie święta, ale to wyłącznie z powodu tradycji. Natomiast ja byłam przez 11 lat Świadkiem Jehowy. Kościół katolicki to przy ŚJ pestka - tam dopiero jest pranie mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 11:25 Mąż był ŚJ przez kilka lat, mój brat był, nie był i jest (bratowa pochodzi z rodziny ŚJ i jest czynną wyznawczynią), mnie też usiłowano zwerbować. Mechanizmy znam. Milin słyszałaś o aferach pedofilskich w organizacji zwłaszcza w Australii? Odpowiedz Link Zgłoś
marinella Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 06:17 Moja matka zawsze była kosciolkowa, ale nauk społecznych KK nigdy nie łyknęła, taka typowa polska, bufetowa katoliczka. Bozia, paciorek, posłała mnie do komunii i bierzmowania, ale bez żadnej presji. Teraz już do kościoła nie chodzi, pisiory jej obrzydziły, wiec uprawia swoje bufetowe kulty w zaciszu domowym. Bardzo jej się podoba idea reinkarnacji. Mój ojciec to katolik gębowy. Jak ktoś go zapyta, czy jest katolikiem, to oczywiście odpowie ze tak, jak najbardziej, natomiast na palcach jednej ręki zliczę razy kiedy widziałam go w kościele i były to zawsze śluby lub pogrzeby. Żadna siła nie ruszyła by go z chaty w niedzielę na mszę. Religia za to bardzo mu odpowiada jaki środek udupienia kobiet, jest anty choice i kobiety do garów ( oczywiście jego córka to co innego, to wyjątkowa sytuacja - klasyk) Ja od religii odeszłam z nudów. Żadnej presji rodzinnej. W liceum jako jedna z dwóch zapisałam się na etykę, miałam super prowadząca, która miała doktorat z filozofii, poznałam historię filozofii od antyku, partycypowałam w debatach społ, dowiedziałam się co to eutanazja, pary homo etc i wsiąkłam całkowicie w liberalne poglądowo klimaty. Koło dwudziestki przeszłam jeszcze krótką fazę wzmożenia kościelnego, która koincydowala z końcem JPII, a wiarę w cokolwiek duchowego straciłam ostatecznie w wieku 35 lat, po tragedii, kiedy z bliska zobaczyłam jak wyglada smierć, i zrozumiałam naocznie, ze to taki prawdziwy koniec i nic już potem nie ma. Tak po prostu, w ciągu kilku minut, wielka nicość. Abysse. Néant. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24.0 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 06:24 Wychowalam się w domu, w którym mama była katoliczką, ojciec agnostykiem niechodzącym do kościoła i plującym na księży. Zamiast na mszę chodziłam do koleżanek, choć mama pilnowała bym chodziła. W kościele ostatni raz byłam na swoim bierzmowaniu, które miałam pod przymusem. Odcięłam sie od kościoła szybko i bez żalu. Nie mam ślubu kościelnego, nie mam dzieci ochrzczonych. Moje dzieci nigdy w życiu nie były w kościele i pewnie nie wiedziałyby jak się w nim zachować. Moja mama tez ostatnio odcięła się od kościoła. Odpowiedz Link Zgłoś
mizantropka_20 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 06:34 Ja miałam podobnie, chodź wychowywałam się w rodzinie od pokoleń niepraktykującej, Chodziłam pilnie do kościoła, śpiewałam w chórze i takie tam. Wyjście było dość nagłe, po przeczytaniu "Objawień" Danikena. Miałam wtedy 14 lat, Nigdy już nie wróciłam. Odpowiedz Link Zgłoś
bazia_morska Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 07:02 Moja rodzina była ateistyczna, rodzice i dziadkowie z obu stron, w końcu to była robotnicza Łódź. Dzieci były chrzczone i szły do komunii, ale nikt do kościoła nie chodził. Mama zapisała mnie na religię i wtedy byłam mocno wierząca, po komunii, mniej więcej w czwartej klasie mi zupełnie przeszło, opowieści siostry o prymasie Glempie przyspieszyły proces. Córka nie należy do KK, ja dokonałam apostazji. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 07:19 Ja pochodzę z głęboko wierzącej rodziny, zarówno ze strony mamy, jak i taty, pielgrzymki do Częstochowy, różańce, krzyżyki na czołach, czytanie Biblii na święta, oazy, nawet jako dziecko byłam na Wakacjach z Bogiem. Dość długi czas wierzyłam, albo wydawało mi się, że wierzę, we odbywało się to bardziej na zasadzie: istnieje jakaś wyższa siła, jest mi to potrzebne. Dopiero po studiach stopniowo docierało do mnie, że wcale nie jest mi to potrzebne, ale nadal nie uważam się za ateistkę, raczej za agnostyczkę. Za to zdecydowanie jestem antyklerykalna. Mąż nie był nawet bierzmowany, mimo że teściowa jest głęboko wierząca. Ślub mamy cywilny. W kościele bywamy tylko na ślubach i pogrzebach. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawka2020 Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 07:55 Zawsze nudziło mi się w kościele więc unukałam chodzenia na mszę od wczesnej podstawówki. Całkowity rozłam nastąpił w okolicach VIII klasy, kiedy czytałam książki Kosidowskiego o Biblii i archeologii. W jednej z nich przeczytałam, że dogmat o tym, że Maryja jest zawszedziewicą ustalono na jakimś zebraniu biskupów zaledwie 100 lat temu. Autorytet Kościoła mi runął bo skoro prawdy wiary są wymyślone przez jakichś facetów to całe reszta to też zapewne g.. no prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
leosia-wspaniala Re: Jak wyszłam z Kościoła i nie wróciłam 12.02.23, 09:59 Nigdy mi z nimi nie było po drodze, nigdy nie lubiłam chodzić do kościoła, nigdy nie rozumiałam tych nielogiczności, cudów a atmosfera tych wszystkich modlitewnych kółek wydawała mi się creepy. Odpowiedz Link Zgłoś