Kierowcy - wasze początki

11.02.23, 19:02
Cześć, piszę pod innym nickiem.
W wieku 36 lat zrobiłam prawo jazdy. Posiadam od tygodnia, pierwsza jazda za mną po mieście.
Jest kilka rzeczy które muszę poprawić. I trochę mnie to dołuje. Wyjeździłam z L na dachu 52 h. Nie gaśnie mi na światłach, ronda ogarniam. Technicznie trochę kuluje.
Jak było u Was?
    • kachaa17 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:10
      A czemu piszesz pod innym nickiem? To jakaś ujma, że coś Ci nie wychodzi?
      Ja tak naprawdę zaczęłam jeździć kilkanaście lat po otrzymaniu prawa jazdy więc musiałam sobie wszystko odświeżyć. Po otrzymaniu prawa jazdy jeździłam kilka razy z ojcem i to był ogromny stres.
      • stajenka2022 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:21
        Po prostu czuje się z tym bardzo źle. Nie potrafię tego wytłumaczyć. W ogóle dla mnie to ciężki temat. Dużo mnie to kosztowało.
        • eliszka25 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:52
          Ja tam cię rozumiem. Dla mnie robienie prawa jazdy, to był ogromny stres. Początki były naprawdę bardzo ciężkie. Z perspektywy czasu myślę, że głównie dlatego, że ja sama byłam święcie przekonana, iż nie nadaję się na kierowcę. Bardzo ciężko było mi to przezwyciężyć. Jednocześnie było mi wstyd, że tyle to trwa i nie mogę tego prawka zrobić. Zdałam za trzecim razem, więc żadne ekstremum, ale wyjeździłem 150 godzin z instruktorem i niezliczone ilości z mężem. U nas po zdaniu teorii dostaje się tymczasowe prawo jazdy „uczniowskie” i wolno jeździć tylko, gdy na miejscu pasażera siedzi ktoś, kto ma co najmniej 25 lat i prawo jazdy od co najmniej 5 lat.
          • stajenka2022 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:59
            Tak, chyba ten brak wiary że mogę tak ciężko wpływa. Jak wsiądę do auta to czuje lekki stres, nic paraliżującego. I wiem też że jestem zwyczajnie słabym kierowcą. W normalnych warunkach sobie radzę a co będzie w sytuacji gdy na drodze wydarzy się coś nieprzewidzianego? I nie mam swojego auta. Chciałam kupić jakiegoś grata dla siebie ale dojechał nas kredyt i niestety to nie jest dobry moment. Muszę jeździć autem męża, leasing. Autko fajne, samo zwalnia gdy jestem za blisko, pilnuje żebym nie zjechała z pasa ruchu, kamerki i inne bajery ale boje się że każde puknięcie, stuknięcie będzie aferą
            • piataziuta Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 20:21
              Czujesz, że jesteś słabym kierowcą, bo nie masz doświadczenia.
              To dobry znak.
              Gorzej, gdybyś bez doświadczenia czuła się zajebistym kierowcą.
              • eliszka25 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 22:30
                Zgadzam się z Ziutą. O wiele gorzej, jak ktoś uważa się za super kierowcę, choć w rzeczywistości umiejętności ma słabe.

                U mnie problemem był bardzo duży samochód. Przez długi czas autentycznie się go bałam. Głównie długości, bo zawsze wystawał poza miejsce parkingowe, w ciasnych zakrętach czy na parkingach podziemnych był problem itp. Kilka razy zdarzyło mi się, że nie byłam w stanie gdzieś zawrócić, zmieścić się na miejsce parkingowe, a raz wyjazd z parkingu podziemnego był w takim ciasnym zakręcie, że nie mogłam wyjechać. Z nerwów się poryczałam. Musiałam wysiąść z samochodu, ochłonąć i w końcu cudem się udało, choć miałam piętra, że minęło już tyle czasu, że mi bilecik nie zadziała. Odkąd mam mniejsze auto, nabrałam pewności w jeździe i nie boję się jeździć w nieznane tereny. Zdaniem mojego męża, ten strach w poprzednim samochodzie też sobie sama wkręcałam, bo przez ponad 4 lata nie zrobiłam na nim nawet najmniejszej rysy, choć to właśnie na nim uczyłam się jeździć.
            • ajaksiowa Re: Kierowcy - wasze początki 12.02.23, 07:25
              Naklej sobie Listka na szybie,mój syn tak zrobił i nie narzekał🙂
              • stajenka2022 Re: Kierowcy - wasze początki 12.02.23, 09:12
                Zamówiłam wczoraj. Nad listkiem napis "zachowaj odstęp" pod listkiem "dopiero zaczynam"
    • 1matka-polka Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:18
      A ogarniasz pieszych i rowerzystow? Bo to podstawa...
      • stajenka2022 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:21
        Ich boje się najbardziej 😆 więc nie więcej niż 30 przy przejściach i przejazdach
        • 1matka-polka Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:24
          To bardzo dobrze, wlasciwie mozesz caly czas utrzymywac to 30, tylko jedz prawym pasem.
        • mrsacola Re: Kierowcy - wasze początki 13.02.23, 19:53
          No i dobrze, w tym nic złego, przy takiej pogodzie jak dziś do tego po zmroku i jak ktoś ma ciemną kurtka widoczność jest fatalna.
    • sela.vi Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:25
      Tutaj nie ma reguły. Zazwyczaj pomaga praktyka ale nikt Ci nie da gwarancji, że będziesz dobrym kierowcą.
      Są osoby nadające się i są lękowe, którym nawet setki godzin pod "L" nie pomagają.
      To, że ktoś zdał w wieku 20 lat nie oznacza, że jest super hiper kierowcą. Tak samo, zdanie w wieku 36 lat o niczym nie świadczy.
      Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji.
      • marta.graca Re: Kierowcy - wasze początki 12.02.23, 09:32
        Tak samo nie każdy jest dobrym kucharzem, ale obiad sobie ugotuje.
    • piataziuta Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:25
      Niech cię nic nie dołuje!
      Przez pierwszy rok (a przynajmniej przez parę miesięcy) jeździłam z Mieciem jako pasażerem, bo srałam w majtki ze strachu przy każdej nowej sytuacji/manewrze, a on mnie nawigował i uspokajał.

      W końcu zaczął mnie irytować ze swoimi pouczeniami 😂 i to był znak, że mogę już jeździć sama.
      Dzisiaj jestem lepszym kierowcą od niego - (oboje jeździmy dynamicznie, ale ja mam więcej wyczucia, lepsze zdolności przewidywania, prowadzę stabilniej i bardziej zdecydowanie). On też tak uważa. Ostatnio polubił nawet, gdy ja go nawiguję (każdy ma swój własny samochód - i nie dzielimy się nimi).

    • default Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:25
      Do zrobienia prawa jazdy namówił mnie mąż (wtedy jeszcze nie mąż). Zrobiłam, zdałam. Nie minął tydzień, a tu mój facet staje w drzwiach i mówi: kupiłem ci auto, jutro jedziesz nim do pracy.
      😳 Zaczęłam się wykręcać, że nie, że najpierw to pojeżdżę wieczorami, po pustych ulicach, na co on stwierdził, że do pracy jeździ się w szczycie i ruchliwymi ulicami, a nie nocą i w pustce. Więc wio, jazda. No i pojechałam.... Bałam się okropnie, jak wysiadłam to mi się nogi trzęsły. Ale z każdym dniem było lepiej, a trzy miesiące później pojechałam samodzielnie nad morze. I to z dzieckiem na pokładzie.
      Faktycznie miał rację, przez takie wieczorne próby pewnie ciągle bym odwlekała te trudniejsze wyjazdy.
    • andaba Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:27
      Prawo jazdy mam ponad 30 lat, jeździć potrafię od prawie czterdziestu. Trudno, żebym pamiętała, jak było na początku smile

      Ale ja po mieście nie lubię jeździć, wolę byc wożona, jest kilka skrzyżowań, których unikam jak mogę, no chyba że jest niedzielny świt lub późny wieczór i mało prawdopodobne, że ktoś jeszcze będzie nim jechał.
      I nie lubie sie włączać do ruchu jak jadą z jednej i drugiej strony, brak mi odwagi i bezczelności, żeby sie wpychać.
      Ronda są fajne, mnie po rondach dopiero własne dzieci nauczyly jeździc, bo jak robiłam prawo jazdy to o rondach nkt nie słyszał (przynajmniej tam gdzie robiłam), ale nie mam nic przeciwko rondom, nie lubie skrzyżowań, gdy musze jechać w lewo.
      • sol_13 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 23:13
        Serio takie problemy po 40 latach jeżdżenia?
        • marta.graca Re: Kierowcy - wasze początki 14.02.23, 05:56
          Może andaba mimo posiadania prawa jazdy jest tzw. niedzielnym czy imprezowym kierowcą? W ten sposób trudno się nauczyć.
      • kk345 Re: Kierowcy - wasze początki 12.02.23, 10:10
        Na jakiej podstawie twierdzisz, że umiesz jeździć, skoro reszta wypowiedzi brzmi jak tekst kogoś, kto robi pierwsza jazdę z instruktorem? Tekstu o braku rond 30 lat temu litościwie nie skomentuję... 🤦🏻‍♀️
      • palacinka2020 Re: Kierowcy - wasze początki 13.02.23, 21:27
        Z opisu to jezdzisz jak ja, czyli zle I ze strachem w oczach.
    • stare_haslo Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:29
      Proponuję kilka wycieczek po mieście w godzinach z mniejszym natężeniem ruchu np. wieczorami, albo w niedzielę lub święto. Najlepiej bez pasażera, bo pasażer zwykle rozprasza i wywołuje podświadomą presję. Nawet jak siedzi cicho i nic nie komentuje wink. Potem wycieczka w dłuższą trasę, żeby załapać trochę płynności jazdy i będzie dobrze.
      Z początkowych jazd pamiętam, że przydawało się maksymalne ograniczenie innych bodźców, czyli wyłączenie radia, wyciszenie telefonu.
      • eliszka25 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:39
        O z radiem miałam tak samo! Dopiero po dłuższym czasie mogłam mieć włączone radio, a na samym początku stresowałam się tak, że sama też się nie odzywałam. Odbyłam z mężem całą masę jazd w kompletnej ciszy 😄
        • stajenka2022 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:46
          Ja w czasie jazdy słucham radia i rozmawiam. Nie rozprasza mnie to. Cisza na egzaminie rozsadzała mi głowę.
      • piataziuta Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:42
        Ja dodam, że robiłam sobie jeszcze próbne jazdy - gdy miałam jechać gdzieś następnego dnia w nieznane rejony Wawy - wieczorem jechałam z Mieciem, żeby zobaczyć trasę.
        Dzisiaj mi się to nie mieści w głowie, ale tak było!
        • eliszka25 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:45
          Też tak czasem robiłam! Znaczy z moim mężem, nie z twoim Mieciem 😁
    • danaide2.0 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:30
      Spoko. Zrobiłam prawo jazdy jako nastolatka, matka się trząsła o samochód więc mi nie użyczała, zaczęłam prowadzić będąc mniej w Twoim wieku, gdy kupiłam sobie własny. Wszystko robiłam nie tak, wszyscy na mnie trąbili. Na szczęście uczyłam się poza Polską więc nawet jak odwaliłam największą kichę, żadne punkty mi nie groziły. Za to gdy wróciłam Warszawa mi była niestraszna. Masz na pewno dużo do poprawienia, w tym musisz nauczyć się czuć samochód, którym jeździsz. Normalne.
      • danaide2.0 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:33
        Podobnie z parkowaniem - mieszkałam w miejscu, w którym wjazd na moje miejsce parkingowe był masakryczny. Rok płakałam jak wjeżdżałam. Za to teraz w centrum Wawy zawsze gdzieś się wcisnę nie tak znów małym autem.
        Acha - no i mój samochód nosi ślady naszych wspólnych przeżyć...
    • eliszka25 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:34
      A to jakiś wstyd? Nikt nie rodzi się z kierownicą w ręce, poza nielicznymi wyjątkami. Niektórym przychodzi łatwo, innym duuuużo trudniej. Wiem co mówię. Egzamin praktyczny na prawo jazdy zdałam tydzień przed swoimi 41. urodzinami. Było mi bardzo ciężko i potrzebowałam dużo czasu, żeby się przełamać. Potem już jakoś poszło. Teraz samej mi trudno uwierzyć, że tak bardzo musiałam się natrudzić, żeby w ogóle zacząć jeździć. Jak to mówią, trening czyni mistrza i pewności nabrałam dopiero, kiedy się przeprowadziliśmy i musiałam zacząć dojeżdżać samochodem do pracy. Daj sobie czas, nabierzesz wprawy, o ile będziesz jeździć. Poza tym, co to znaczy, że technicznie kulejesz? Zawsze możesz dokupić jazdy, jeśli uważasz, że przydałoby ci się coś poćwiczyć. Możesz też poćwiczyć z kimś cierpliwym na siedzeniu pasażera. Ja na początku ćwiczyłam z mężem. Praktycznie wszędzie jechaliśmy razem, ja za kierownicą, a mąż mnie „nadzorował”, żebym mogła poćwiczyć bez instruktora.
      • eliszka25 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:44
        Dodam jeszcze, że przez długi czas jazda samochodem oznaczała dla mnie ogromny stres. Jak musiałam gdzieś jechać, to bardzo się stresowałam. Przy czym u mnie stres powoduje maksymalne skupienie, więc po powrocie do domu byłam tak zmęczona, jak bym co najmniej ze 2 hektary ziemi szpadlem przekopała 😄
      • stajenka2022 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:45
        Zerkam na biegi podczas zmiany, za szeroko wchodzę w manewr skręcania w lewo tzn wyjeżdżam za bardzo do prawej strony. Nie umiem hamować silnikiem, zwyczajnie nie uczono mnie tego na kursie. Mam takie poczucie że to auto nie idzie płynnie tylko tak jakoś kwadratowo.
        • eliszka25 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:57
          To wszystko kwestia praktyki. Przyjdzie ci z czasem. Musisz wyczuć swój samochód, a do tego potrzeba iluś tam godzin za kierownicą. Możesz wykupić ze 2-3 godziny z instruktorem i powiedzieć mu dokładnie to, co napisałaś i poprosić, żeby poćwiczył z tobą właśnie te rzeczy. Jeśli masz kogoś cierpliwego, kto by ci to pokazał np. męża, brata, koleżankę, siostrę, to poproś tę osobę.
        • berdebul Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 20:29
          Zerwanie jest niebezpieczne bo nie patrzysz na drogę. Reszta to fistaszki, zmieni się z czasem.
    • asfiksja Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:49
      Gratulacje! Teraz brakuje ci tylko pupogodzin za kierownicą.
    • mika_p Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 19:57
      Ja miałam ze 33 lata.
      Samochodu używał mąż, więc przez pierwsze dwa tygodnie prawie nie jeździłam, bo jeszcze prezentował stanowisko: "dzieci na razie wozić nie będziesz bo nie". Pewnego dnia wróciliśmy z prac, trzeba było jeszcze dzieci od babci odebrać.
      "Kochanie, pojedziesz po dzieci?"
      Pojechałam.
      Zestresowana, ale spoko.
      Wygarnęłam dzieci i zapowiedziałam: "Cisza ma być, bo mamusia się denerwuje".
      Wyjechałam z parkingu, wyjechałam z osiedlowej uliczki, wrzuciłam wyższy bieg i w tym momencie odezwał się radosny chór na dwa głowy: "mamo, a wiesz co?...".

      Uznałam, że to znaczy, że dzieci poczuły, że tragedii nie ma smile

      Na początku podchodzilam do jeżdżenia bardzo rytualnie: perfekcyjnie czysta szyba, radio, guma do żucia, kilka prób ustawienia fotela w jeszcze lepszej pozycji, etc.
      Przeszło mi, jak zaczęłam jeździć samochodem do pracy.
    • berdebul Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 20:30
      Praktyka czyni mistrza. Im więcej będziesz jeździć tym szybciej pójdzie. Z drugiej strony, jak przestaniesz to umiejętności zanikają. Parkuję w pracy, lub pod domem, szerokie miejsca i duuuużo wolnych przestrzeni, jak muszę się wcisnąć w jakiejś uliczce pod sklepem, to jakbym znowu miała Lkę na dachu 😅
    • kaki11 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 20:31
      Myślę, że dość podobnie- pierwsze jazdy to trochę stresu, błędów i ciągłego myślenia o tym co robię- taka bardziej "mechaniczna" jazda. Po czasie się wyrobiłam, i zaczęłam jeździć bardziej naturalnie i płynnie.
      Ja akurat od początku jeździłam sama, bo nie miałam chyba nikogo kogo komentarze czy spojrzenia na trasie by mnie nie wkurzały i nie stresowały dodatkowo, ale to indywidualna kwestia smile no i szybko musiałam sobie kupić swój pierwszy samochód na dojazdy.
    • przepio Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 21:34
      Zrobilam prawko mając 17 lat. Potem przez 12 lat nie jeździłam. Musiałam wykupić dodatkowe jazdy, bo mąż nerwowo nie wytrzymywał i jakoś poszło. Choć dopiero jak mialam własne auto poczułam się pewnie. Wcześniej świadomość, że w razie czego zostajemy bez samochodu jakoś mnie blokowala
    • teodor-k Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 21:48
      Ja wieku do 30 lat rozbiłem trzy auta .Polonez caro .Seat toledo i alfa 166 .Tej ostatniej było mi żal .Czerwona ,piękna jak kobieta .Płakałem jak bóbr .Ale się nauczyłem .
      • kira02 Re: Kierowcy - wasze początki 13.02.23, 15:26
        🤯 dobrze, ze żyjesz po takich akcjach
    • jednoraz0w0 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 22:53
      na samym początku mojej kariery „kierowniczej” musiałam pojechać kilkadziesiąt kilometrów autostradą, początek fajny, myślę sobie, tak to ja mogę codziennie, ale jak już dojeżdżałam to zaczęło lać jak z cebra. A tu właśnie wjazd do miasta, zjazdy, wiadukty i one były jakoś świeżo remontowane i pasy zupełnie zmieniane, więc jak to wszystko było mokre to te białe linie i strzałki na drodze się błyszczały inaczej niż sam asfalt bo były bardziej gładkie. Rzecz w tym, że te poprzednie, zamalowane, się błyszczały tak samo… a nie było widać które są białe a które nie, więc było widać na jednym pasie zarówno strzałkę ze tylko prosto jak i tylko w prawo na przykład. jak ktoś jeździł tamtędy wcześniej to wiedział gdzie ma zjechać, ja nie wiedziałam gdzie wylæduję 🙈 nogi mi się trzęsły z nerwów jak wysiadałam. do domu wracałam zwykłą dwupasmową ulicą, dłużej o godzinę. Ale potem było łatwiej, następny raz jak się tak trzęsłam to jak bombelek świeżo po zdaniu prawa jazdy zażyczył moim samochodem pojechać do kumpla w piątek 5 po południu, w godzinach szczytu, zaliczając po drodze dwa śmiercionośne skrzyżowania.
    • mid.week Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 22:55
      Ja jezdzilam autem zanim zdalam prawko a bylo to dawno temu wiec nie ma czego porównywać
    • nangaparbat3 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 23:10
      Miałam chyba 43 lata, wcześniej uważałam, że nigdy się nie nauczę.
      Pierwsze samodzielne trasy robiłam nocami, potem za dnia, przy normalnym ruchu już wiedziałam, co i jak. I nawet ostatnio, mimo wyjeżdżonych setek tysięcy kilometrów, mając zawieźć starszą osobę na badanie w miejsce, którego nie znałam, pojechałam wieczorem w przeddzień - sprawdzić dojazd, możliwość parkowania.
      A byłam już jako jedyna prowadząca w Tallinie i na samiuśkim południu Peloponezu, i samotnie dojechałam do Pirenejów.
      Moim zdaniem najważniejsze to stopniować trudności, z tym że dla każdego co innego jest najtrudniejsze, daj się prowadzić intuicji. Powodzenia smile
    • sol_13 Re: Kierowcy - wasze początki 11.02.23, 23:20
      Jeżdżę od 16 roku życia, uczyłam się z ojcem i kolegami na dużym fiacie i polonezie caro😆 niewiele pamiętam. Prawko zdałam w wieku 18 i od tamtej pory cały czas jeżdżę. Klucz to jeździć i nabywać wprawy, nie robić sobie przerw.
    • marta.graca Re: Kierowcy - wasze początki 12.02.23, 07:48
      Pisałam już dużo razy. Byłam absolutnym beztalenciem do jazdy. Niestety trafiłam też na kurs do bardzo kiepskich i do tego nerwowych instruktorów. Zdałam za 5 razem, po łącznie ok. 100 godzinach jazd. Po roku od zdania dostałam od rodziców samochód i po około miesiącu zaczęłam jeździć codziennie samodzielnie.
    • kocynder Re: Kierowcy - wasze początki 12.02.23, 09:33
      Nie rozumiem czemu pod innym nickiem? Chyba, że pod stałym opisywałaś siebie jako mistrza kierownicy, rajdowca itp?
      Wszyscy znani mi kierowcy twierdzą, że "zdać prawo jazdy to jedno, a nauczyć się jeździć - to dopiero jak zaczniesz sama prowadzić swój samochód". Więc nie stresuj się, że coś musisz poprawić, nie od razu Kraków zbudowano. smile Przede wszystkim nie przejmuj się "królami prostej", chamami, którzy będą cię "obtrąbiać", bo ich zdaniem jedziesz za wolno, będą ci na wszelkie sposoby utrudniać - takich, niestety, nie brakuje. Rób swoje, jedź ostrożnie, a z czasem nabierzesz pewności siebie. smile Miłego prowadzenia.
    • mava1 Re: Kierowcy - wasze początki 14.02.23, 09:34
      a dlaczego 'wieczorne jazdy" to zuo?
      Ja, kiedy zaczynałam to przećwiczyłam wieczorem, w nocy, trasę do pracy. Potem kiedy juz doskonale wiedziałam co, gdzie i jak, to jeździłam w ciągu dnia, normalnie do pracy. A potem juz wypuszczałam sie na te nieznane ulice wg potrzeb. A i tak wcześniej sprawdzałam trase w google, gdzie trzeba bedzie skrecic czy jak wyglada rondo (np turbinowe)..
      jazda z instruktorem to, jak dla mnie, niewiele daje poza nauczeniem sie obsługi samochodu. Raz, że jeździ sie zwykle tymi samymi trasami (egzaminacyjnymi), dwa, zawsze masz z tyłu głowy, ze obok jest instruktor, który zareaguje w razie co.
      Ja swojemu uczacemu sie synowi, zawsze powtarzałam, żeby nie stresował sie innymi kierowcami np. kiedy ktos zatrąbi bo za wolno ruszasz tp. Najważniejsze żeby on sam miał pewnośc swoich ruchów i nie jechał, jak nie widzi, że może przejechac przez przejście czy skręcic w lewo bo to on odpowiada za jazde a nie kierowca, który zatrąbił.
Pełna wersja