demodee
12.02.23, 11:22
W wątkach o aborcji przewija się ta kwestia.
Mnie chodzi o taki niuans - lekarz, który podpisał klauzulę nie musi przeprowadzić aborcji (przyjmijmy, że chodzi o ciążę będącą wynikiem czynu zabronionego), ale jest prawnie zobowiązany do wskazania innego lekarza/ośrodka, który ją wykona.
Czy dla ematki jest OK i w porządku?
Oczywiście osoba, której państwo dało prawo do aborcji powinna mieć do niej łatwy dostęp, ale dlaczego to państwo akcją informacyjną obciąża lekarza, i to tego, któremu sumienie nie pozwala na przeprowadzenie zabiegu? Państwo robi z tego lekarza Piłata, który umył ręce, ale się nie przeciwstawił ukrzyżowaniu (że się tu posłużę czytelnym dla wszystkich porównaniem).
Może powinny istnieć służby państwowe, informujące o takich ośrodkach/lekarzach bez sumienia? Może powinna to być infolinia NFZ, w której (jeśli ma się np. diagnozę raka), można się dowiedzieć, gdzie jest najbliższy ośrodek, w którym tego raka wytną i jaka jest kolejka oczekujących?
Wtedy żadna osoba w ciąży z prawem do legalnej aborcji nie musiałaby pielgrzymkować po szpitalach/lekarzach, a i lekarze z sumieniem nie musieliby się obawiać postępowania prokuratorskiego, bo nie wskazali kolegi bez sumienia osobie z prawem do aborcji. Po prostu zadzwoniłaby na infolinie NFZu i otrzymałaby szybką i aktualną informację...