.. sprawy rodzinne..

12.02.23, 13:43
Jest we mnie żal, złość, a może jestem nieadekwatna i roszczeniowa?
Wysłuchałam mojego ojca, jak planuje 'podzielić" to, co po nim zostanie. I on kompletnie mnie pomija. Zostawiając wszystko mojemu przyrodniemu bratu. w ogóle nie ma mnie w jego planach, mówi, jak to brat XY będzie mógł sobie robić co zechce .I nie ma jakichkolwiek planów, myśli, że daję synowi, ale tobie też coś przypadnie.. nic, zero.. jakby mnie nie było.. a kiedy zapytałam, czy pamięta, ze ma dwoje dzieci, to sama się poczułam, jakbym była jakąś roszczeniową suką, czyhająca na jego schedę, a tak naprawdę chodzi mi o jakieś miejsce w jego głowie, myślenie
Jestem dzieckiem z pierwszego małżeństwa. Matka po rozwodzie- ojciec pił- przeprowadziła się do innego miasta ok 200 km dalej, kiedy miałam 10 lat. Wyszła drugi raz za mąż. Niedługo po tym ojciec założył drugą rodzinę, pojawił się jego upragniony syn. Nasze kontakty były, nawet nie wiem, jak opisać... neutralne? widywaliśmy się wtedy, kiedy ja przyjeżdżałam do rodzinnego miasta, ojciec nigdy do mnie nie przyjeżdżał, nawet nie tak, ze on zabierał mnie do siebie i odwoził, żeby mieć ze mną kontakt, a jedynie, kiedy ja sama przyjeżdżałam pociągiem, i tak od 10roku życia. Nigdy nie czułam jego zaangażowania w relację ze mną. a na pewno nie taka jak z bratem,- który cały czas w oczach ojca ma nieułożone życie - tzn żyje w związku nieformalnym, nie ma dzieci, a ma lat lat 35 +. i on cały czas biedny i jego trzeba zabezpieczać. najbardziej mnie dotknęło właśnie to całkowite pominięcie, jakby nie nie było.. a martwic się trzeba o młodego zdrowego faceta.. bo ja mam ułożone życie, męża, dwoje dzieci, kredyt na mieszkanie i przewleką chorobę. ale nie, to brat jest biedny., nieradzący sobie, wymagający pomocy. Rozumiem, jest z nim bardziej zżyty, bo mieszkali razem. ale na boga, nie moja wina, że moi rodzice się rozwiedli, nie moja wina, ze ojciec pił. ja nie miałam na to wpływu, gdzie zamieszkam. do tego straciłam swoje życie, szkołę, rówieśników zażyłe relacja, rodzinę. to już nigdy nie było potem takie bliskie..
Wy powiedziałybyście ojcu, co myślicie? że czujecie się pominięte? że jednak ojciec ma dwoje dzieci a nie jedno?
ze ten jego '''majątek" jest symbolem myślenia o dziecku.. czy cierpliwie wysłuchiwalibyście niepokojów ojca nt brata jak to nie je ciepłych posiłków i na starość mu to wyjdzie, albo, że jego partnerka zła, bo mu nie gotuje? Faktem, brat mieszka cały czas z ojcem w jednym mieście, ja ze swoja rodziną te 200 km dalej, ze zrozumiałych względów nie jestem zaangażowana, tak jak brat w pomaganie ojcu. więc może naprawdę moje odczucia są nieadekwatne. ale czuje taką niesprawiedliwość i nieważność, kiedy mi ojciec narzeka, jak to nie ma mu kto zakupów robić, a na pytanie czemu bratu nie powie, no to nie, bo nie.. Brat od gratyfikacji, a ja mogę przyjechać 200 km i mieszkanie mu posprzątać, bo to oczywiście rzecz kobieca i usłyszę "komplement" ,że tak jak kobieta, to nikt nie posprząta... a potem na święta ukradkiem ojciec daje brat prezent, a dla mnie nie ma nic..
    • plain-vanilla Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 13:53
      Matka rozwiodła się i uciekła od twojego ojca. Weź z niej przykład i zrób tak samo. Przestań go odwiedzać i sprzątać mu mieszkanie. Mieszkasz na tyle daleko, że w końcu będziesz mieć spokój.
    • bylam.stara.mostowiakowa Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 13:54
      Nie masz na to wpływu, więc się z tym pogódź. Życie nie zawsze jest sprawiedliwe. A po śmierci ojca ja bym wystąpiła o zachowek.
      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:21
        Nie mam wpływu, racja. Ale mam wplyw na to żeby mu powiedzieć, co o tym myślę. I bardzo potrzebuje wkurzu, zeby sie zebrać do dokonczenia tej rozmowy, bo po niej poczulam, niestety niesmak do siebie, ze smiem sie upominać o kasę, choć wiem, ze chodź o cos innego.- a chciałabym stac mocno na nigach. Czuję, ze wątpliwości mnie oslabiaja, a chciałabym tylko czuc wkurw
        • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:24
          Ale zdajesz sobie sprawę, że ta rozmowa niczego nie zmieni? Że ojciec się nie zmieni?
          Nie odwodzę Cię od tego, bo niektórzy właśnie potrzebują to wykrzyczę. I jeśli ma Ci to pomóc to ok.
          Ale jeśli chodzi Ci o to by ojciec zrozumiał, zmienił się, to pogódź się z tym, że to się nie stanie.
          • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:33
            Ja to naprawdę wiem. Ja chce to wypowiedzieć. Czułabym żal, niespełnienie gdybym nie mogla mu tego powiedzieć. Nawet sie spodziewam, ze to będzie koniec naszych kontaktów w ogóle..
            I chcę i jednocześnie sie obawiam tego.. Sama nie wiem czego.. Ze okaze sie, ze jestem zla córka? Moze jestem? To nie był najgorszy ojciec swiata.. Wystarczająco dobry tez nie..
            • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:40
              Helka, za relację dziecko-dorosły odpowiada dorosły.
              Owszem, alkoholik jest najgorszym ojcem świata.
              Bo to, z czym miotasz się teraz, to są między innymi skutki tego, że jako dziecko miałaś rodzica alkoholika.
              To pierze mózg i efekty tego zbierasz do dziś.
              On nie był ojcem, poczęcie dziecka nie czyni z faceta ojca.
              Ty nie masz więc zobowiązań jako córka.
              Wszelkie „okaże się, że jestem złą córką” są wyłącznie w Twojej głowie, tylko Ty masz na nie wpływ.

              Jeśli potrzebujesz mu to powiedzieć dla siebie to zrób to.
              Pamiętając, że to niesie ogromny ładunek emocjonalny i to też w Tobie zostanie. To nie będzie wyłącznie poczucie ulgi, zdecydowanie nie.
              Ale potem to zostaw.
              Odejdź. Przestań tam jeździć.
              Nic mu nie jesteś winna.
              Niczego to nie zmieni.
              A na swoją starośc zapracował sam. I, jak widzisz, niczego nie żałuje, niczego nie zamierza zmienić, niczemu nie czuje się winny.
              Uświadom sobie to. Wiem, że to bardzo boli.
              Ale pozwala też zobaczyć rzeczy we właściwym świetle i odzyskać własne życie.
              • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:47
                A to na pewno nie czuje sie winny. A raczej skrzywdzony..
                • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:48
                  Oczywiście, to klasyka.
            • alicjamagdalena Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:07
              Napisz list. Na spokojnie..." wykrzycz" wszystko, naklej znaczek i wyślij. Co zrobi ojciec to już po jego stronie.
              • lella_two Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:22
                List nie jest dobrym pomysłem, nie przy takim bagażu początkowym. Albo odpuścić, albo zapytać wprost, dlaczego jest się traktowaną jak dziecko drugiej kategorii- po prostu doprowadzić do konfrontacji. Tak jak Nasturcja uważam, że nie warto, bo ojciec ma z pewnością wypięgnowaną własną legendę i można się tylko bardziej rozczarować, ale to już autorka wątku musi sama ocenić, czy jej się emocjonalnie kalkuluje. Przy pisaniu listu wykona sama moc roboty, spali się, a tatuś pewnie schowa głowę w piasek i jeszcze ona sama zacznie go zagadywać, czy przeczytał i co sądzi itd. Wszystko się rozlezie, zostanie niesmak i żal większy niż teraz.
                • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:49
                  Popieram. List napisać można, ale w żadnym wypadku nie należy go wysyłać.
            • koronka2012 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:00
              Potrzebujesz podsumowania, potrzebujesz to wy rzucić z siebie i to jest bardzo normalne pragnienie. Tak, powiedziałabym co o tym myślę. I miałabym serdecznie gdzieś jak on to odbierze, i czy pomyśli sobie że jestem łasa na jego pieniądze.
              To ważne i potrzebne - żeby przestać się czuć jak ofiara
        • jowita771 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:14
          Jeśli powiesz mu to w nerwach, to możecie się pokłócić i Tobie zakiełkują wyrzuty sumienia, a ojcu myśl, że miał rację faworyzując brata, bo Ty jesteś niedobra i roszczeniowa. Nie tak powinno być, bo to nie Ty jesteś nie w porządku, tylko ojciec. Powiedz mu to spokojnie, powiedz, jak Ci przykro, że Cię pomija, chociaż jesteś jego dzieckiem w takim samym stopniu jak brat. Może się rozpłaczesz mówiąc mu to (ja bym się rozpłakała), ale po rozmowie to on będzie miał wyrzuty sumienia, jeśli nie jest totalnym gnojem.
          • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:50
            Nie będzie miał żadnych wyrzutów sumienia, zracjonalizuje sobie szybciej niż autorka dojedzie do domu.
            • bombalska Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:21
              Tez mozliwe. Tylko, ze on jej teraz potrzebuje, bo z syna nie ma pomocy tylko kule u nogi, i powie wszystko, co ona chce uslyszec. Ze wcale nie byla dzieckiem drugiej kategorii, ze zawsze ja kochal, ale byl uzalezniony, ze sie staral, ale nie wychodzilo, takie plepleple, zeby tylko sie nie odwrocila od niego. No ale licza sie czyny i calosc podejscia. A teraz role sie odwrocily i to on potrzebuje pomocy. Jest okazja do rewanzu.
              • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 03:48
                Tu nic chodzi o rewanż.
                Chodzi o to by autorka odzyskała własne zycie i była Helką a nie córką swojego ojca alkoholika, bo tym się teraz definiuje.
        • alfa36 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:26
          A po co? To nie tak, że ta złość niszczy Ciebie? Nauczyłam się juz, że trzeba odpuszczać coś , co emocjonalnie niszczy.
          • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:54
            Ja myślę, ze ta złość pomoze mi w oddzieleniu. Taka łuna po pogrzebie złudzeń i iluzji..
            • chatgris01 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:56
              Masz ogromne powody do zlosci. Nie tlum jej i nie miej z jej powodu poczucia winy.
    • milva24 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:00
      Współczuję Ci. Widać, że nadal zabiegasz o kontakty z ojcem chociaż on ma Cię w nosie. Przestań rozwiązywać problemy ojca, przestań mu sprzątać. Odnośnie majątku, ojciec ma prawo zapisać to co posiada komu chce a Ty masz prawo wystąpić o zachowek po jego śmierci i to bym zrobiła.
      • lella_two Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:23
        I to jak dla mnie jest najlepszy plan.
    • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:01
      Nie utrzymywałabym kontaktu z takim ojcem. Po prostu.
      I nie, nie o majątek mi chodzi.
      Co Ci ojciec odpowiedział na pytanie czy pamięta, że ma dwoje dzieci?
      Jak to będzie po prostu testament to masz prawo do zachowku.
      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:17
        Mowił, ze brat mnie nie ominie.. WTF.. Jaki brat.. Co on ma do tego.. Nie brat ma o mnie pamietac, a ojciec.. Przypuszczam, ze to nie będzie testament a dożywocie, cos co mnie prawnie skutecznie ominie..
        • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:22
          Jeśli chcesz o to walczyć to powiedz mu to jasno.
          Ale, moim zdaniem, szkoda Twojego życia, emocji, zdrowia.
          Odetnij się od tego, ratuj swoją psychikę, póki możesz, na resztę szkoda życia.
          Żeby nie było, że ńie wiem o czym piszę. U mnie inna sytuacja rodzinna i chodzi o wspólną matkę, nie ojca, ale też cały majątek dostanie brat. Trudno. Mam tylko jedno życie, na nim się skupiam.
          Odpuść. Ale przestań tam jeździć, sprzątać, troszczyć się. Zostaw to bratu i niech Cię nie obchodzi.
          • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:34
            Tylko te poczucia, winy... Sama nie wiem za co
            • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:42
              To pranie mózgu i narzędzie manipulacji dzieckiem, alkoholicy są w tym mistrzami.
              • lella_two Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:26
                Dokładnie. To poczucie winy nie ma z tobą nic wspólnego, potraktuj to jakbyś odziedziczyła po ojcu piegi i rude włosy. Tyle.
            • alfa36 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:28
              Jakie poczucie winy? Za co? Za to, że Ty się starałaś, żeby się z nim widywać?
    • woman_in_love Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:01
      I tak należy ci się zachowek i weź go bezwględnie!

      kiedy mi ojciec narzeka, jak to nie ma mu kto zakupów robić, a na pytanie czemu bratu nie powie, no to nie, bo nie.. Brat od gratyfikacji, a ja mogę przyjechać 200 km i mieszkanie mu posprzątać

      Bierz przykład z matki i spier*** z tego układu, a nie jeździsz jak jakaś frajerka sprzątać. Jesteś najwyraźniej osobą z macicą, ale jednocześnie BEZ MÓZGU.

      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 17:30
        Ten uklad to rodzina..Osoby poza ojcem, dziadkowie, kuzyni, ciotki. Bylam z nimi zzyta. Uświadomiłam sobie niedawno, jaka to byla dla mnie strata.. Bo potem czulam sie obca...
        ...Ale masz, rację.. Tez nie lubię swojego masochizmu i zależności..
        • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 17:54
          >Ten uklad to rodzina..Osoby poza ojcem, dziadkowie, kuzyni, ciotki. Bylam z nimi zzyta.

          A jak się zachowała ta rodzina po Waszym wyjeżdzie? Mogłaś na nich liczyć?
    • cosmetic.wipes Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:02
      Po wuj sprzątasz mu mieszkanie?
      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:14
        Z poczuc winy.. Bo teraz on jest schorowanym, samotnym człowiekiem.. Bo dzieci powinny? Bo corka powinna. Ch.. j, racjonalne to nie jest.. I nie piszcie o terapii, od lat jestem 😉
        Spokojnie, nie jeżdżę tam regularnie, zeby mu sprzątac..
        • cosmetic.wipes Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:20
          Wiec przygotuj rodzinę, że jak tatuś całkiem zaniemoże, to ich olejesz, bo sądzę, że braciszek pieluch zmieniał nie będzie. Wszak musisz być dobrą córką. Twoje dzieci ci kiedyś podziękują.
        • chatgris01 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:21
          A on w stosunku do corki robil to, co ojciec POWINIEN? Nie badz frajerka.
        • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:32
          Nie, córka nie powinna. A poczucie winy powinien mieć on.
          To on jest alkoholikiem, to przed nim chroniła Cię matka uciekając, to on Cię olewał całe życie i zamierza nie dać Ci majątku.
          Nie masz wobec niego żadnych zobowiązań.
          Przestań tam jeździć.
          I pomyśl nad zmianą terapeuty, jeśli to jest możliwe.
          Lata w terapii i wciąż takie poczucie winy i brak poczucia własnej wartości to nie jest dobry znak.
          • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:35
            Zmieniam co jakis czas 😉
          • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:40
            To jest świetny punkt odniesienia : matka znalazła w sobie siłę, by Was ratować i uciekła, a teraz Ty wracasz grzecznie do ojca. Co na to Twoja matka? Bo ja bym miała poczucie matczynej porażki, że nie udało mi się jednak ochronić córki.
            • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 17:19
              Ochronic przed?.. Tam byly moje korzenie.. Pierwsze, 10 lat zycia, tam sie urodziłam.. Tam byla cala rodzina.. Kuzyni z ktorymi bylam bardzo blisko.. Cale dziecinstwo.. Wspomnienia dobrych chwil. Z rodziną. Nie mowie tylko o ojcu.Kiedy tam jezdzilam to jechalam do dziadkow, ciotki, dzieci..A potem to stracilam.. Nie zylam z nimi na co dzień..Relacja z bliskach stawala sie odległa..
              Rosłam, wstydzilam sie i buntowalam.. Do tego konflikt miedzy rodzicami..w srodku ja- bufor, wysluchujaca ich wzajemnych do siebie żali..

              • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:00
                helka.na.zakrecie napisała:

                > Ochronic przed?..
                Tylko ty sama wiesz, czy matka miała przed czym uciekać, czy tatuś sobie tak nieszkodliwie pił, a matka zrobiła krzywdę i jemu i tobie, uciekając z tego układu. Forum tych faktów nie zna.

                >Tam byly moje korzenie.. Pierwsze, 10 lat zycia, tam sie urod
                > ziłam.. Tam byla cala rodzina.. Kuzyni z ktorymi bylam bardzo blisko.. Cale dzi
                > ecinstwo.. Wspomnienia dobrych chwil. Z rodziną.

                Rodzina oczywiście utrzymywała z tobą kontakt po rozwodzie? Interesowała się tobą, składała życzenia urodzinowe i swiateczne, nadal byliście blisko?

                Nie mowie tylko o ojcu.Kiedy
                > tam jezdzilam to jechalam do dziadkow, ciotki, dzieci..A potem to stracilam.. N
                > ie zylam z nimi na co dzień..Relacja z bliskach stawala sie odległa..

                Relacja, za którą odpowiedzialni byli dorośli, nie 10-latka. Jak dorośli tę relację skopali, skoro stała się odległa?

                > Rosłam, wstydzilam sie i buntowalam.. Do tego konflikt miedzy rodzicami..w srod
                > ku ja- bufor, wysluchujaca ich wzajemnych do siebie żali..
                >

                Przypominasz mi adopcyjne dzieci, które po nastu latach w kochającej rodzinie szukają biologicznych rodziców, mając nadzieję na prawdziwą miłość i hollywoodzki happy end.
                Piszesz o wieloletniej terapii, ale jedziesz schematami DDA.
                • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:26
                  Sama pisałaś
                  ...wracasz grzecznie do ojca. Co na to Twoja matka? Bo ja b
                  > ym miała poczucie matczynej porażki, że nie udało mi się jednak ochronić córki.
                  >

                  Grzecznie wracalam do rodziny, chcialam byc jej częścią.. Lubilam swoja babcię, ciotki, bylam zzyta z, dziecmi rodziny
                  To juz nie rozumiem, na czym miala polegac porazka matczyna?
                  Ze tam wracam pomimo? Serio, nie rozumiem...
                  Ona mnie ochroniła, pewnie bardziej niz jestem w stanie sobie to uświadomić.
                  • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:23
                    Zwróć uwagę, ze nie odpowiedziałaś na żadne moje pytanie o to, jak DOROSŁA rodzina dbała o kontakt z tobą. Stale to ty piszesz, jak wracałaś, jeździłaś, a przecież miałaś 10 lat, to nie ty miałaś utrzymywać relację, to nie jest rola dziecka.
                    Czy babcia, ciotki, kuzyni was odwiedzali, czy odcięli matkę i ciebie, bo "uciekłyście"?
                    • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:30
                      Nie, nie odwiedzali. Byli mniej lub więcej team ojciec.
                      • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:38
                        A ty mimo to wracałaś, lubiłaś ich, czułaś więź... Grono dorosłych ludzi odrzuciło niczemu niewinną 10-latkę, bo jej matka miała czelność ją chronić i wyrwać z patologii. Co więc ciebie napędza, by dziś szukać kontaktu z tą rodziną? Nie widzisz, że ich nieobecność w twoim zyciu była celową krzywdą, którą postanowili ci wyrządzić, każac ciebie i twoją matkę?
                        Co musieliby jeszcze zrobić, żebyś wreszcie zrozumiała, ze to nie jest od 30 lat twoja rodzina i nie zasługują, by nią znowu kiedykolwiek być???
                        Czy wyobrażasz sobie, ze zrywasz na -dziesiąt lat kontakt z mężem czy dziećmi? Bo oni to właśnie zrobili, wymazali cię z życia.
                        • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:45
                          I wyjaśnię, dlaczego reaguję emocjonalnie: moja przyjaciółka jest DDA, jej matka nie odeszła od ojca, bo trzeba nieść swój krzyż. Przyjaciółka uważa, ze nie potrzebuje terapii, w głębi serca nienawidzi ojca, ale po śmierci matki grzecznie się nim opiekuje, finansuje pijaka, zbiera go z ulicy, odbiera z SORu, myje z rzygowin i teraz ona 'niesie swój krzyż", bo przecież nie można się wyrzekać rodziny. Zamiast się odciąć, żyć jak czlowiek i pozwolić sobie na wolność chodzi cały czas na smyczy nałogu ojca.
                          Uważa też, ze matka ją chroniła i była dobra, bo nie pila i nie biła- nie, nie była dobra, nie chroniła, pozwalając dziecku tkwić w takim piekle.

                          Twoja matka zebrała siły i miłość i cię od tego piekła w końcu uchroniła, stanęła na głowie, byście miały normalne życie- a ty jednak lecisz jak ćma do płomienia. Nie wyobrażam sobie, co dziś czuje twoja matka...
                          • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:05
                            Na szczęście chyba(?) nie jest tak, ze tak lecę. Tak w realności, w sensie bywania, robienia. Sprzątałam 2 razy, pewnie i tak o 2 razy za dużo...Ale emocjonalnie masz rację.
                            Taka kobieta, jak matka Twojej przyjaciółki to ideał kobiecości w tej rodzinie.. O takich sie tu mowi, że to mądre kobiety.



                            • milva24 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:08

                              > Taka kobieta, jak matka Twojej przyjaciółki to ideał kobiecości w tej rodzinie.
                              > . O takich sie tu mowi, że to mądre kobiety.
                              >
                              I z takimi ludźmi kontaktów Ci szkoda? I dziwisz się matce, że Cię z takiego spaczonego środowiska chciała wyrwać?
                              • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:20
                                Wiesz z jakich domów najtrudniej sie separowac? Z tych najgorszych, bo człowiek cale, zycie czeka na dobry gest. I z tych najlepszych, bo trudno zostawiac to samo dobro.
                                Tak, czesci kontaktow mi szkoda. Albo racja, wyobrazeń i fantazji o nich. W koncu wyladowałam z tej chmury iluzji..
                                I nigdzie sie nie dziwię, że matka chciała się i mnie wyrwac.
                                • milva24 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:29
                                  Może się nie dziwisz ale masz nadal do niej żal chociaż wiesz, że ta rodzina stała po stronie Twojego ojca.
                                  Też nie miałam dobrego dzieciństwa, moja rodzina była raczej słabą, ojciec też miał lata popijania nienawidziłam tych awantur, żałowałam, że rodzice się nie rozwiedli.
                            • aqua48 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:13
                              helka.na.zakrecie napisała:

                              > Taka kobieta, jak matka Twojej przyjaciółki to ideał kobiecości w tej rodzinie.
                              > . O takich sie tu mowi, że to mądre kobiety.

                              A TY chciałabyś być taka? Bo w stronę takiego ideału mocno ciążysz ze swoim poczuciem winy oraz żalem za rodziną z podobnymi przekonaniami..
                              • milva24 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:17

                                > A TY chciałabyś być taka? Bo w stronę takiego ideału mocno ciążysz ze swoim poc
                                > zuciem winy oraz żalem za rodziną z podobnymi przekonaniami..

                                Ja jeszcze inaczej zapytam - czy chciałabyś żeby taka była Twoja córka?
                              • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:22
                                A w zyciu!
                            • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:22
                              helka.na.zakrecie napisała:

                              > Taka kobieta, jak matka Twojej przyjaciółki to ideał kobiecości w tej rodzinie.
                              > . O takich sie tu mowi, że to mądre kobiety.
                              >
                              Milva ponizej zadała bardzo wazne pytanie, na które musisz sobie koniecznie odpowiedzieć (nie musisz na forum): co powiedziałabyś swojej córce, gdyby była dziś tobą?
                              • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:33
                                Zeby wytarla nos, spluneła, zapłakała- w dowolnej kolejności. Zamknęła wieko tej trumny i za, żadne skarby nie dawała kierować sobą poczuciom winy.
                                • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:41
                                  helka.na.zakrecie napisała:

                                  > Zeby wytarla nos, spluneła, zapłakała- w dowolnej kolejności. Zamknęła wieko te
                                  > j trumny i za, żadne skarby nie dawała kierować sobą poczuciom winy.

                                  To teraz to sobie wydrukuj i powieś na lodówce. Nie będzie łatwo, ale dasz radę, jesteś silna i masz wokół kochającą cię rodzinę- dla niej i dla siebie samej nie polecisz juz więcej do ognia.
              • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:03
                Zaraz, zaraz. Matka ochroniła cie przed życiem w domu z wódka i awanturami. Przed przemocą ojca, który pił. Dlaczego wyjechała? Może tam miała lepsza pracę? Może żyło jej się łatwiej? Może chciała się odciąć? Dlaczego masz też pretensje do matki, która zadbała o twój spokój decydując się na samotne macierzynstwo?
                • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:19
                  Ja nie mam pretensji do matki. Dzieki bogu, ze nie miala więcej dzieci, bo to moze by ja zatrzymało. Cos zyskalam, cos straciłam. Faktem, ze rozstanie rodzicow dla mnie oznaczaly w pakiecie tez inne straty. Po prostu
                  • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:14
                    To normalne, rozwód zawsze jest strata dla dzieci, ale to dorośli są odpowiedzialni za to, żeby ta więź podtrzymywać. To matka ojca, siostra, brat i sam ojciec byli odpowiedzialni za podtrzymanie kontaktów z tobą, bo byłaś dziexkiem. Nie ty.
        • daszka_staszka Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:46
          Idz na terapię DDA najlepiej na grupowa to sobie posłuchasz innych kobiet, które robią dokładnie to samo co ty, z dokładnie tych samych powodów. Może to cię trochę otrzezwi
    • aqua48 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:13
      Zupełnie nie rozumiem PO CO wysłuchujesz ojca i sprzątasz mu mieszkanie. Dajesz się traktować gorzej niż służąca. Ma zasoby finansowe, to niech osobie sprzątaczkę zatrudni i kogoś kto mu zakupy będzie robił, zamiast przeznaczać je dla brata. Ukrócaj jego opowieści i przypominaj że ma dwoje dzieci.
      A po śmierci ojca po prostu wystąp o zachowek. .
      • chatgris01 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:22
        Amen.
      • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:33
        Nie ukrócaj żadnych opowieści.
        Po prostu przestań tam jeżdzić.
        Nie jesteś mu NIC winna.
        • bylam.stara.mostowiakowa Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:39
          Ciekawe czy ojciec w ogóle napisał jakiś testament, jeśli nie, to tobie i bratu będzie się należało po równo.
          • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:42
            Myślę, ze to od lat jest załatwione. Niedawno ojcuic odziedziczył pol innego mieszkania i dostał bardzo dużego wzmozenia, pomimo narzekań od lat na swe zdrowie, by latac po notariuszach. Jeszcze zmarly dobrze nie ostygła..
          • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:43
            A może tak być. Że tylko gada i myśli, że to ma jakąś moc.
            Ale sam brat może zadbać o to by ojciec napisał.
    • niemcyy Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:42
      Skoro masz pieniądze, żeby jeździć do niego 400 km kosztem także własnego czasu wolnego i własnych dzieci to znaczy, że najwyraźniej nie potrzebujesz spadku, bo mimo kredytu, przewlekłej choroby i reszty postu trwonisz te zasoby, które już masz. Co cię obchodzi, że jego partnerka mu nie gotuje?
      • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:46
        To partnerka brata nie gotuje bratu.
        • niemcyy Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:53
          Tym bardziej nie ma powodu, żeby tego wysłuchiwać.

          Autorka nie jest trollem?
          • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:07
            Bo?
            • niemcyy Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:13
              Np. bo to pytanie:
              czy cierpliwie wysłuchiwalibyście niepokojów ojca nt brata jak to nie je ciepłych posiłków i na starość mu to wyjdzie, albo, że jego partnerka zła, bo mu nie gotuje?

              nie mogło być zadane na serio przez dorosłą osobę.
              • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:32
                Masz rację, ile polykałam w imię by moja relacja z ojcem trwała.. To tez z doświadczenia, ze wczesniejsze konfrontacje z ojcem, konczyly sie jego skokiem do tchawicy.. A moze to byla smutna i realna konstatacja, ze nie ma, sensu sie nie zgadzać, bo szkoda sił. To jak ustepujemy drogi rozjuszonemu dzikowi.. Walka bez, sensu..
                • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:53
                  Ale ta relacja nie jest nic warta.
                  Nie warto marnowac życia by ją podtrzymać.
                  On nigdy nie będzie tym ojcem, którego chciałabyś mieć.
                • daszka_staszka Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:49
                  helka.na.zakrecie napisała:

                  > Masz rację, ile polykałam w imię by moja relacja z ojcem trwała..
                  Wy nie macie relacji.
                • aqua48 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:10
                  helka.na.zakrecie napisała:

                  > Masz rację, ile polykałam w imię by moja relacja z ojcem trwała..

                  Ale ta relacja nie istnieje. Jej nie ma i nigdy nie było. Jest tylko Twoje piękne i kompletnie nierealne marzenie o relacji dziecka z ojcem. Tymczasem Ty już nie jesteś dzieckiem a on nigdy nie był, nie chciał i nadal nie chce być dla Ciebie ojcem. Pozwól mu na to niebycie. A siebie uwolnij od powinności bycia jego córką.
              • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:52
                Nie zdajesz sobie sprawy jak chore dzieciństwo wpływa na mózg i niszczy człwpowieka.
          • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:52
            Nie jest, jej historia jest tak klasyczna, że studentów z niej powinni uczyć.
            • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:01
              Schematy DDA tak typowe, że to aż boli...
              • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:28
                Ok, to możecie mi, jak krowie na miedzy nazwac je?
                • pade Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:57
                  Łykasz złość, łykasz upokorzenia, udajesz, że ojciec był wobec Ciebie ojcem, a wszystko po to, by Cię w końcu zauważył i byś poczuła się dla niego ważna.
                • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:21
                  Wciąż szukasz jego uwagi i uczucia, po krzywdzie i obojętności, jaką ci dał w zdrowej relacji nie przyszłoby ci do głowy wychodzić z kimś takim poza "dzień dobry, ładna pogoda". Odcięłabyś się i nie obchodziłoby cię, co on sobie o tobie myśli, tak, jak nie obchodzi cię przecież, co myśli o tobie burmistrz Pcimia...

                  Sprzątanie ojcu mieszkania i szukanie kontaktu nie jest zdrową relacją z krzywdzicielem.
                  • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 21:36
                    Amen
                    • bombalska Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:45
                      Takich ludzi sie po prostu olewa. To najlepszy rewanz. Zwlaszcza, ze on cie teraz z premedytacja wykorzystuje. Bo gdyby docenil to, ze o nim pamietasz i przyjezdzasz mu myc ta podloge, to pomyslalby o tobie przy dzieleniu majatku. Nic ta relacja ci nie dala i nie da. Tylko ciagnie cie w dol. Przestan pierwsza dzwonic. I przy kazdym kontakcie z ojcem zastanow sie, co bedziesz z tego miala. Jak nic, to "do widzenia, spieszysz sie".
      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:51
        Spokojnie, nie jeżdżę stale i regularnie. Jedno sprzatanko. No dwa ,w zyciu przed świętami.i jeszcze w tle pogrzeb był, jedno z rodzenstwa ojca..Chyba jeszcze jakos pod kontrolę moj masochizm? Ale racja, moze i tego zbyt duzo..
        • auksencja15 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:05
          W ogóle bym nie jeździła, on przyjeżdżał Ci pomagać w porządkach jak byłaś dzieckiem? No wątpię.
          • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:10
            Nigdy do mnie nie przyjechał. Pewnie, za drogo, za duzo czasu, za daleko..
            • auksencja15 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:38
              Nie zasłużysz sobie na jego miłość sad
            • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:46
              Dla ciebie ten sam dystans to nie jest ani za drogo, ani za daleko, ani za dużo czasu...
        • jednoraz0w0 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 17:39
          To o jedno-dwa sprzątania za dużo. Brat pomnik dziedziczy, niech brat zapłaci komuś za sprzątanie.
    • 71tosia Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:42
      możesz sie w każdej chwili od ojca odciac a i tak dostaniesz kiedys zachowek, wyjdziesz na tym lepiej niż brat który może dostanie więcej ale spadnie na niego opieka nad starzejącym sie ojcem.
      • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:46
        Dostanie, jeśli ojciec napisze testament. Jeśli spisze z synem umowę dożywocia to córka nie dostanie nic.
        Ale spadek nie jest wart niszczenia sobie śycia.
    • asfiksja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:44
      Ojca nie zmienisz, on cię już nie pokocha. To bardzo, bardzo przykre, ale nie pielęgnuj tej nadziei. Nie sprzątaj mu, nie wysłuchuj żali, zresztą po co go w ogóle odwiedzasz? Relacja z ojcem nigdy nie będzie dla ciebie źródłem szczęścia/zadowolenia/poczucia sprawiedliwości, tych rzeczy musisz szukać gdzieś indziej.
      Ja bym nawet nie wspominała o rozgoryczeniu niesprawiedliwym podziałem majątku, bo tacy ludzie, jak twój ojciec wpadają wtedy na pomysł, żeby zrobić dożywocie albo w inny sposób ten majątek wyprowadzić i pozbawić cię nawet zachowku.
      Na pocieszenie - ty wygrałaś życiowo, bo matka uratowała cię przed codziennością z alkoholikiem. Dowód: jesteś ogarnięta życiowo, masz swoją rodzinę, której nie traktujesz tak, jak byłaś i jesteś traktowana przez ojca.
      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:06
        Relacja z ojcem nigdy nie będzie dla ciebie źródłem szczęścia
        > /zadowolenia/poczucia sprawiedliwości,
        😢😥
        I widzenia, tego ze jestem w jego głowie

        A potem człowiek zmaga sie z tym g.. em w glowie, czy ktos cię chce.. Czy ja bylam chciana...



        > .
        > Ja bym nawet nie wspominała o rozgoryczeniu niesprawiedliwym podziałem majątku,
        > bo tacy ludzie, jak twój ojciec wpadają wtedy na pomysł, żeby zrobić dożywocie
        > albo w inny sposób ten majątek wyprowadzić i pozbawić cię nawet zachowku.

        Mam przekonnanie, ze to juz jest zrobione, chocby nawet po dlowach ojca, ze brat mnie nie pominie, bo on nie jest taki.. Jakby to byl majątek brata..
        Jedno sie ojcu "udało", nikt tak nie zantagonizował tego rodzenstwa jak on.. I
        • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:28
          Ale nad czym ty się zastanawiasz? Mam wrażenie, że dopadł cie typowy syndrom umniejszania roli matki, a idealizowania ojca. Matka cie chciała, matka cie kochała i matka cie wychowała. O tym należy pamiętać.
          • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:03
            Obawiam się, ze tu w końcu matka okaże się winna "rozbicia" dziecku życia i zniszczenia jej więzi z tatusiem, wątek już powoli skręca w tę stronę.
            • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:04
              Klasyk niestety.
            • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:33
              Dziewczyny, dopowiadacie, sobie. Żadna matka nie rozbila rodziny. Odeszla, to był ratunek. Uratowała i mnie i siebie. Chwała jej za to. Ja piszę ogólnie o stratach. Nie, ze one sa przez matkę. Przez picie ojca, stracilam
              i swoja rodzinę i ogólnie caly swoj owczesny świat.
              • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:20
                No i stracilas, ale na pewno nie tylko przez picie ojca. Nikt nie bronił dorosłym ludziom z jego rodziny kontaktów z tobą. To ich rola było te kontakty podtrzymywać i dbać o nie. Nie twoja. Poza tym zyskałaś coś nowego, nowy dom ojczyma. Kuźwa Helka jesteś dorosła kobieta, matka, całe życie będziesz widziała tylko straty? A zysków w postaci ojczyma, który dbał o ciebie i matkę oraz jego rodziny nie widzisz? Zysku spokoju w życiu też?
                • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:29
                  I to jest całe podsumowanie: matka na głowie stanęła, uratowała córkę, zapewniła jej normalne życie, a i tak ojciec okazuje się atrakcyjny i najważniejszy...
                • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 20:07
                  Hrabina, uwierz, ze ja dopiero niedawno uświadomiłam sobie ze to byla strata i jaka..bo nie mialam, z tym kompletnie kontaktu. To wrocilo falą. I dobrze. Bez zaprzeczania, umniejszania, temu co sie stalo tej dziewczynce...bo to byla i jest retoryka ojca.. Pora to oplakac, zrobic pogrzeb i przezyc żałobę. I teraz, robie porzadki. Ostatnie sytuacje pozwolilły mi zobaczyc iluzje, w których tkwilam, tak pewnie z powodu nadziei, ze ojciec doceni, choc racjonalnie myslalam, ze juz, dawno nie liczę na to. No i siebie, zaskoczylam..
                  • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 20:10
                    A kiedy zobaczysz swoje zyski?
              • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:28
                helka.na.zakrecie napisała:

                > Dziewczyny, dopowiadacie, sobie. Żadna matka nie rozbila rodziny. Odeszla, to b
                > ył ratunek. Uratowała i mnie i siebie. Chwała jej za to. Ja piszę ogólnie o str
                > atach. Nie, ze one sa przez matkę. Przez picie ojca, stracilam
                > i swoja rodzinę i ogólnie caly swoj owczesny świat.

                Niby potrafisz rozumowo przyznać, ze matka cię i siebie uratowała, ale nagle wyskakujesz z czymś takim:

                >Do tego konflikt miedzy rodzicami..w srodku ja- bufor, wysluchujaca ich wzajemnych do siebie żali..

                Czyli jako dorosła już dziś osoba serio podsumowujesz związek matki z alkoholikiem stwierdzeniem "wzajemne żale" i "konflikt miedzy rodzicami"? Czy ten związek był równorzędny i obie strony miały w nim równe siły? Czyli może matka nie musiała uciekać i jej wina w rozpadzie małżeństwa była taka sama, jak ojca?
                Widzisz, co ci robi twoja własna głowa?
                • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:45
                  Jakikolwiek byl ten związek, to ja na pewno nie bylam partnerem, zeby sluchac którekolwiek ze stron. To nie bylo na uszy 10,12,czy nawet 18 latki.. Naprawdę nie wiesz jak to wygladało. A konfliktem nazywalam tam to, co sie dzialo z nimi juz po rozwodzie, kiedy kazde z nich miało swoich nowych partnerów.
                  .
                  • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:51
                    >Naprawdę nie wiesz jak to wygladało
                    Oczywiście, ze nie wiem. Ale słowa, których używasz do dziś, jako dorosła sugerują, ze matka była winna na równi z ojcem, co wydaje mi się niesprawiedliwe. Wybielasz go i idealizujesz, w wielu miejscach tego wątku zresztą.
                    Jeśli tego nie zauważysz i nie przepracujesz, to cię zniszczy
                    • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 20:18
                      Ok, takie masz, wrażenie. Moze idealizuje ojca, a raczej nie dopuszczam mysli, ze on mial/ma mnie gdzieś, pewnie zywilam cale zycie nadzieję i probowałam zaslugiwac na jego akceptację, ale nie uwazam, ze rownam winy ojca i matki. Nie ona byla winna, ale juz na to by ze szczegółami opowiadac mi, co robił ojcec, to juz miala wolyw. I tu mówię o jej odpowiedzialnosci. Ja widziałam, przezylam, pamietalam rozne rzeczy. Bylam tam. Nie musiała mi orzypominac jaki ojciec byl
                      • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 21:05
                        >Nie musiała mi orzypominac jaki ojciec byl

                        Może zwyczajnie chciała uniknąć tego, co robisz dziś: zabiegania o jego uwagę i wymazywania jego win? Bo on raczej nie zasługuje na to, by o niego walczyć, przymilać mu się, jeździć do niego i sprzątać mu mieszkanie. Czy może zasługuje i jesteś mu coś winna?
                        • niemcyy Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 21:40
                          Właśnie, raczej niedostatecznie przypominała.
                      • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:30
                        Nie ona byla winna, ale juz na to by ze szczegółami opowiadac mi, co robił ojcec, to juz miala wolyw. I tu mówię o jej odpowiedzialnosci. Ja widziałam, przezylam, pamietalam rozne rzeczy. Bylam tam. Nie musiała mi orzypominac jaki ojciec byl

                        O, kobieto tutaj to ja tupne. Matka miała jak najbardziej prawo przedstawić swój punkt widzenia i powód rozwodu. Ja ci powiem tak, doskonale wiem jak to jest nie mieć ojca, ale... I właśnie ALE. Moja matka miała święte prawo wyjaśnić mi dlaczego było tak jak było i dlaczego ona jako kobieta podjęła takie a nie inne decyzje. I nie mam do niej nawet 1% żalu o to. To była też część mojej historii. Ojca nie znałam, zmarł jak byłam dzieckiem. Natomiast fakt, że moja matka zadbała o moja obecność na pogrzebie i odwiedzanie grobu ojca. Sama mu przebaczyła w pewien sposób. Doskonale rozumiem ten tok myślenia co by było gdyby, ale qwa masz 40 lat i własną rodzinę i tego gdyby już nie bedzie. Dorosła kobieta powinna już umieć sobie poukładać w głowie i nie rzucać na oślep oskarżeniami w niczego niewinnych ludzi, ktorzy o nią dbali. Ja doskonale umiem odróżnić sprawy małżeńskie od bycia ojcem. I o ile może i w małżeństwie matka mogła być też winna, w co nie wnikam, o tyle fakt, że ojciec mial na mnie wywalone i dlaczego nie mam po nim nic, nawet złamanego grosza dostrzeglam już dawno i nijak go nie usprawiedliwial. Mężem można nie być, ojcem powinno się być zawsze. A moja babka dozyla setki, zmarła jak miałam lat 41. Widocznie jej czasu zabrakło, żeby mieć jakikolwiek kontakt z wnuczka. Nie cierpię z tego powodu, nie drę włosów, tak było i trudno. Co mi da rozkminianie dziś dlaczego moi kuzyni, których nie znam zgarnęli wszystko, a ja nic? Żyje, mam się dobrze, miałam matkę, która mnie wychowała, choć nie zawsze było różowo, ale też inaczej na nią dziś patrzę. Z nią mam więź i u niej mam rodzinny dom. Ty masz jeszcze ojczyma. Dużo bym dala za fajnego ojczyma. A ty się qwa zamiast cieszyć to pieprzysz kocopaly.
                        • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:51
                          Hrabina, a jak choc słowem opisywałam tu ojczyma? Jakimkolwiek? To skad wiesz, jakim był człowiekiem? Moze i fajnym, moze i nie. Robisz jakies założenia, nie majac o tym pojęcia.
                          ok, różnimy sie, pozostanę przy swoim, że trudne bylo dla mnie dziecka, nastolatki słuchania ich wzajemnych bluzgów. Tyle.
                          • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:54
                            A był złym? Uznałam, że skoro matka zostawiła pijaka to sensownie sobie ułożyła życie później.
                            • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:57
                              Aha i jak chcesz to możesz się pławić w swoim nieszczesciu i krzywdzie szukając miłości u ojca, który Ci jej nigdy nie dał i nie da niszcząc przy okazji siebie. Rozumiem, że możesz mieć tez żal o te awantury między starymi, ale nigdy nie zrozumiem dlaczego teraz mając swoją rodzinę i dzieci nadal w nich uczestniczysz.
                            • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:09
                              Właśnie. Założyłaś. Nie zapytalaś, tylko uznałaś.
                      • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 04:12
                        Helko, nie pozwalaj zaprzeczać Twoim uczuciom.
                        Nie dawaj sobie wmawiać, że Twoja matka była święta a ojciec koszmarny.
                        Twoja matka odpowiada za Twoje dzieciństwo tak samo jak ojciec.
                        Nie miała prawa stawiać dziecka w roli bufora pomiędzy sobą a mężem alkoholikiem, nie miała prawa Ci się zwierzać z tego, co robił jej mąż.
                        Powinna też była zadbac o to byś nie miała kontaktu z ojcem alkoholikiem po rozwodzie byś dziś nie była tu, gdzie jesteś.
                        Tak, uratowała Cię przed dalszym życiem z ojcem alkoholikiem, ale ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny, które czyniły krzywdę dziecku.

                        Masz prawo czuć złość, smutek, żal, wściekłość w stosunku do ojca.
                        To samo masz prawo czuć w stosunku do matki.
                        Masz prawo mieć żal za zabraną dobą część dzieciństwa.
                        Bo to ojciec i matka urządzili twoje życie tak, że tę dobrą część straciłaś.

                        Opłacz to, przeżyj, pożegnaj.
                        Utul małą dziewczynkę w sobie.
                        I ... zostaw ojca i idź dalej.
                        Bo masz tylko jedno życie.
                        I oni zniszczyli Ci już sporą jego część.
                        Nie pozwól sobie zniszczyć reszty.

                        Zajrzyj na forum:
                        forum.gazeta.pl/forum/f,256178,Dzieci_narcystycznych_rodzicow.html
                        Nie mówię, że któreś z Twoich rodziców jest narcystyczne, ale gierki ojca przypominają zachowania narcystycznych rodziców.
                        A tak się spotkasz ze zrozumieniem a nie z opieprzaniem, że nie jesteś radosna i szczęśliwa.
                        Tam też jest trochę osób, które odcięły się od toksycznego rodzica, wiedzą jak trudna jest to realnie droga, jak nieoczywista emocjonalnie, łamiąca tabu.
                        I zrozumieją.
                        • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 14:18
                          panna.nasturcja napisała:

                          > Helko, nie pozwalaj zaprzeczać Twoim uczuciom.
                          > Nie dawaj sobie wmawiać, że Twoja matka była święta a ojciec koszmarny.
                          >

                          Kto pisze, że matka była święta, zacytujesz?
                          • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 14:24
                            A to nie jest taki klimat? Oczywiście, ze nie dosłownie
                            >niemcyy:
                            To szkoda, że ojciec w czasie jednej z wizyt, które jako dziecko mu składałaś, a nie on tobie, nie zaproponował, że on zamiast matki się tobą zajmie, żebyś nie musiała tego słuchać i w ogóle miała dobrze w życiu.


                            Albo hrabina, ktora rozoedziła sie dalej, ze mialam fajnego ojczyma... Ale muszę przyznac, ze sie zatrzymała
                            • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 15:49
                              helka.na.zakrecie napisała:

                              > A to nie jest taki klimat? Oczywiście, ze nie dosłownie
                              > >niemcyy:
                              > To szkoda, że ojciec w czasie jednej z wizyt, które jako dziecko mu składałaś,
                              > a nie on tobie, nie zaproponował, że on zamiast matki się tobą zajmie, żebyś ni
                              > e musiała tego słuchać i w ogóle miała dobrze w życiu.
                              >
                              >
                              > Albo hrabina, ktora rozoedziła sie dalej, ze mialam fajnego ojczyma... Ale musz
                              > ę przyznac, ze sie zatrzymała

                              Nie wiem, jaki to klimat, moim zdaniem natomiast z dwojga rodziców tylko jedno wzięło za ciebie odpowiedzialność i doprowadziło do dorosłości. Pewnie nie robiło tego idealnie, nie na złoty medal, ale tak jak umiało i było w stanie. Sama zdecyduj, na co i czy na cokolwiek zasługuje to drugie, które nie kiwnęło palcem
                              Swoją drogą, czy ojciec poczuwał sie choć do płacenia alimentów?
                              • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 15:59
                                I amen. Swieta racja,z matką! Dzieki temu wątkowi jednak to mocniej zobaczylam, ile i ze duzo od niej dostałam. A trudna kobieta jest, tez, fakt...
                                Ojciec placił.
                                • pade Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 17:55
                                  helka.na.zakrecie napisała:

                                  > I amen. Swieta racja,z matką! Dzieki temu wątkowi jednak to mocniej zobaczylam,
                                  > ile i ze duzo od niej dostałam. A trudna kobieta jest, tez, fakt...
                                  > Ojciec placił.

                                  Dość często jest tak, że relacja między matką a córką jest niełatwa, a ojciec, zwłaszcza nieobecny jest idealizowany.
                                  Twój ojciec nigdy się od Ciebie nie odciął, istniał, miałaś z nim kontakt, przez co ciągle miałaś nadzieję, że pokaże Ci w końcu, że Cię kocha. To ta nieustająca nadzieja (bardzo szkodliwa w sumie) powoduje, że starasz się na różne sposoby zaskarbić sobie miłość ojca. I nic dziwnego, bo miłość ojca do córki jest bardzo ważna. Dowartościowuje ją jako kobietę i jest wzorem dla przyszłych związków z mężczyznami.
                                • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 23:15
                                  helka.na.zakrecie napisała:

                                  > I amen. Swieta racja,z matką! Dzieki temu wątkowi jednak to mocniej zobaczylam,
                                  > ile i ze duzo od niej dostałam. A trudna kobieta jest, tez, fakt...
                                  > Ojciec placił.

                                  Wiesz co? Dasz sobie radę, uda ci się poukładać wszystko w głowie- dochodzisz sama do bardzo mądrych wniosków i wyrywasz się powoli z toksycznych schematów DDA, już robisz dla siebie dobrą robotę.
                                  Doradzałabym Ci skorzystanie z większego wsparcia psychologicznego, grupy wsparcia, terapii, każda pomoc wzmocni cię jeszcze bardziej.
                                  • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 23:39
                                    🍀😘
                                    Wsparcie mam. Korzystam i powoli do przodu.. Myślałam btw, ze dalej jestem... Ehhhh....
                            • niemcyy Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 23:24
                              helka.na.zakrecie napisała:

                              > A to nie jest taki klimat? Oczywiście, ze nie dosłownie
                              > >niemcyy:
                              > To szkoda, że ojciec w czasie jednej z wizyt, które jako dziecko mu składałaś,
                              > a nie on tobie, nie zaproponował, że on zamiast matki się tobą zajmie, żebyś ni
                              > e musiała tego słuchać i w ogóle miała dobrze w życiu.
                              >
                              >
                              > Albo hrabina, ktora rozoedziła sie dalej, ze mialam fajnego ojczyma... Ale musz
                              > ę przyznac, ze sie zatrzymała

                              To nie jest taki klimat, bo wątek jest o płodzimierzu, którego trudno nazwać ojcem albo chociaż przyzwoitym człowiekiem, a nie o matce.
                  • niemcyy Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:57
                    helka.na.zakrecie napisała:

                    > Jakikolwiek byl ten związek, to ja na pewno nie bylam partnerem, zeby sluchac k
                    > tórekolwiek ze stron. To nie bylo na uszy 10,12,czy nawet 18 latki.. Naprawdę n
                    > ie wiesz jak to wygladało. A konfliktem nazywalam tam to, co sie dzialo z nimi
                    > juz po rozwodzie, kiedy kazde z nich miało swoich nowych partnerów.
                    > .
                    To szkoda, że ojciec w czasie jednej z wizyt, które jako dziecko mu składałaś, a nie on tobie, nie zaproponował, że on zamiast matki się tobą zajmie, żebyś nie musiała tego słuchać i w ogóle miała dobrze w życiu.
          • kira02 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:10
            Dokładnie, matka Cię chciała i kochała, odeszła od toksyka, żeby Cię chronić. Teraz jestes juz dorosła, pomyśl, czy sama siebie chcesz? Czy siebie kochasz i akceptujesz?
        • turzyca Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:13
          >A potem człowiek zmaga sie z tym g.. em w glowie, czy ktos cię chce.. Czy ja bylam chciana...

          Kobieto, rodzinę założyłaś, ktoś stanął koło Ciebie i przed świadkami, przed całą kupą ludzi, powiedział, że Ciebie chce, że z Tobą chce założyć rodzinę. To był jego dorosły wybór.

          Dzieci masz, które Ciebie kochają i Ciebie chcą.

          Matka Ciebie chciała i kochała tak bardzo, że rzuciła całe swoje życie, swoich przyjaciół, rodzinę, bliskich, znane kąty, wspomnienia, żeby ratować Ciebie przed zniszczeniem przez alkoholizm.

          Zrób Ty sobie tableau ze zdjęciami mamy, męża, dzieci i Twoich przyjaciół i jak Cię najdą takie myśli, jak napisałaś powyżej, to popatrz na to tableau i pomyśl, że tyle zdrowych osób Cię kocha, akceptuje, chce Twojego towarzystwa.
          Skup się na pielęgnowaniu przyjaźni, małżeństwa, rodzicielstwa, bo to są relacje, które Cię będą wzmacniać. Każda minuta, którą inwestujesz w ojca, to podwójna strata - nie dość że inwestujesz ją w coś, co Ciebie niszczy, to nie inwestujesz jej w coś, co Cię wzmacnia.
          • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:35
            Bo to co wzmacnia jest tak normalne jak woda w kranie. I tego się nie docenia dopóki tego nie zabraknie. A ojciec jest takim marzeniem, wyidealizowanym obrazkiem, tęsknota, kimś kto nie był na wyciągnięcie ręki i jak można już sięgnąć po ten obrazek to on znowu się popsuł. Takie popierdolenie. Idź Helka na porządna terapię, bo ta widać nic nie daje.
    • bazia_morska Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:49
      Bliska mi osoba była w podobnej sytuacji, dobra prawniczka, a potem sędzina ustawiły rodzinkę po śmierci spadkodawcy. Dbaj o siebie i swoją todzinę, a sprawami spadku zajmiesz się kiedy będzie na to pora.
    • joyce_byers Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:51
      Niestety Helko, ale dajesz się tak traktować jak cię traktują. Ojciec widzi w tobie służącą, a taką traktuję się jak służącą.
      Jesteś dorosłą osobą. Czas najwyższy zerwać kontakt z ojcem. Brat przyrodni się nim zajmie. A przynajmniej będzie musiał.
      Nic bym na twoim miejscu ojcu nie próbowała wykrzyczeć czy tam wyjaśnić bo i tak nic już nie zrozumie. A tobie wcale nie będzie łatwiej. Wmawiasz sobie, że musisz mu to powiedzieć żeby zacząć żyć. A prawda jest taka, że podświadomie liczysz na to iż serce ojca drgnie wobec ciebie. Tak się nie stanie. Możesz całe życie do jego śmierci się łudzić, a i tak zeżre ciebie potem żal, ze ojciec koniec końców ciebie pominął gdy ty mu tyłek przewijałas.
      Dlatego zrob coś dla siebie j zacznij być mądra PRZED szkodą - zerwij kontakt i zacznij żyć.
      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:00
        Nie[ nie po to, by zaczac żyć. Zeby nie solunac mu na grob. Chciałabym satysfakcji, zeby usłyszał- choc to pewnie iluzja- ze wcale nie jest w porządku czlowiekiem, za jakiego sie uważa. Bo on nikomu w zyciu krzywdy nie zrobił😂🤣.. A teraz chodzi biedny staruszeczek, wzbudza wspolczucie przechodniow, sąsiadów bo ledwo oddycha,sercowiec..Wbrew pozorom nie latam na jego skinienie. Ale chyba mi sie odpaliło zakopane, odciete uczucia po tym jak ojciec ten swoj swiezy spadek podzielil. Ze brat będzie mial 2 mieszkania..( nie do konca bo drugą czesc kto inny odziedziczył) Po zmarlym i po nim.. I macie rację z tym zaslugiwaniem.. Ja chyba nie chcialam różnych rzeczy widziec, czuc..
        • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:58
          Ale on nie usłyszy, naprawdę.
          Cokolwiek powiesz, nie usłyszy. Przekształci to sobie w głowie w Twoją winę i tyle.
          To NICZEGO w nim nie zmieni, nawet mu nie drgnie powieka. Utwierdzi się tylko w tym, że żle Cię matka wychowała i że on słusznie wspiera syna.
          Robiąc to, co robisz, pozwalasz mu niszczyć dalej Twoje życie.
          Nie szkoda Ci go?
          • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:59
            Nie szkoda Ci życia, nie ojca - bo niejasno napisalam.
        • aqua48 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:16
          A właśnie powinnaś splunąć na ten grób. I niech sobie wzbudza współczucie obcych, bo na Twoje nie zasłużył niczym..
    • jammer1974 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 14:54
      Mam podobne sytuacje. Tylko u mnie role twojego ojca odgrywa matka.
      Dziewczyny dobrze radza.
      Ojciec Cie nie pokocha. Smutne to ale prawdziwe. Nigdy nie zrobisz niczego co spowodowaloby ze "zasluzysz" na jego milosc.

      Znam to. To blaganie o milosc i naiwna wiare ze cos sie w koncu zmieni.
      Moja matka juz dwa razy prawie zmarla i Nic nie pojela.
      Trzeba to zaakceptowac.
      Ja ograniczam kontakty i buduje sobie zycie poza nia.
      A potem wystapie o zachowek. Wbrew wymuszonej obietnicy.
    • ga-ti Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:12
      Ha, ha, ojciec was szantażuje tym niby spadkiem, a wy się dajecie nabierać, tańczycie, jak wam zagra. A jest chociaż o co się kłócić?

      Uważam egoistycznie, że każdy może zrobić ze swoimi pieniędzmi, co chce. Nie po to pracuję całe życie, inwestuję, pomnażam, gram na giełdzie, czy co tam jeszcze robię, żeby później ktoś mi mówił, co mam z kasą zrobić, komu przepisać, na kogo podzielić. No spójrzcie tak z boku, przecież to niesprawiedliwe.
      Dzieci wychowałam, wykarmiłam, wykształciłam i wypuściłam do samodzielnego życia, niech pracują same na siebie. Oczywiście mogę im pomóc, mogę im wszystko podać na tacy, mogę się podzielić, ale właśnie, mogę a nie muszę.

      Więc mniej trochę szacunku do samej siebie, żyj na własny rachunek, ogranicz (albo i odetnij) kontakty z ojcem, zajmij się swoimi dziećmi i mężem. A co będzie po śmierci ojca to będzie. Jeśli coś dostaniesz do fajnie, jeśli nie to trudno, przecież realnie Tobie nic nie ubędzie, co najwyżej nie przybędzie, ale na dochody się nie nastawiaj.
      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:15
        Uwierz, to nie dochody chodzi.. Ten spadek to tez jakis symbol
      • chatgris01 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:45
        ga-ti napisała:

        > > Dzieci wychowałam, wykarmiłam, wykształciłam

        Ale jej ojciec wlasnie tego nie zrobil, choc powinien. Ba, nawet kontakty i wiez z wlasnym dzieckiem mial w odwloku.
        • ga-ti Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 17:00
          No nie popisał się i dla tego jej matka postanowiła odejść i dziecko zabrać ze sobą.
          Ojciec wiecznie pijany więzi z dzieckiem nie nawiązał, później gdy dziecko widział raz w roku też się instynktem ojcowskim nie popisał. Teraz tym bardziej uczucia się nie obudziły. Przykre to, ale co poradzisz? Trzeba wziąć przykład z matki i się odciąć, po co się szarpać, po co sobie to robić?
      • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 17:03
        Tu nie chodzi o spadek, on jest tylko kolejnym dowodem, że córka się nie liczy.
    • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:20
      Porzuć te uczucia natychmiast! Tak, powiedziałabym, a nawet wykrzyczała ojcu wszystko co czuje, czego mi nie dał, jak się nie interesował, wszystko, od dzieciństwa. I tak, powiedziałabym, że wypadałoby przynajmniej swoją winę zrekompensować równym podziałem majątku. A potem poinformowała, że niech nawet z głodu i brudu zdechnie, ale ja już palcem przy nim nie kiwne. Po czym trzasnęła drzwiami i nigdy nie wróciła o ile nie zadzwoni, nie przeprosi i nie zrozumie swojego błędu.
      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:22
        👍💪
      • m_incubo Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:57
        Wątpię, by autorka w rzeczywistości była w stanie zrobić cokolwiek z tego, co piszesz, może poza wrzeszczeniem.
    • cegehana Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:38
      Nie, nie powiedziałabym ojcu. Omowilabym temat z bliską osobą. Może masz rację, ze podział majątku jakoś odzwierciedla to co ojciec ma w głowie. (Nie musi tak być ale może). No, ale jeśli nawet tak jest to mówienie nic nie pomoże (nawet jak ojciec cos Ci zapisze to nie zacznie bardziej kochac, szanowac czy zauwazac). Pomoże pogodzenie się z sytuacją i odnalezienie w niej. Masz taką sytuację rodzinną a nie inną, ojca nie wybrałas, trafił się akurat taki. Masz wpływ na to co zrobisz z tym fantem. Mozesz mu sprzątać mieszkanie a możesz ten czas poświęcić przyjaciołom/dzieciom/mamie - ludziom których wybierzesz.
      • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 15:52
        A może jej pomoże. Dla siebie samej to zrobi. Nie dlatego, żeby ojca zmienić, a dlatego, żeby więcej tego w sobie nie dusić.
        • cegehana Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:08
          Może jej pomoże, ale może tez bardziej przygnębi - bo spotka się z twardą albo obojętna reakcją ojca która uderzy w jej czuły punkt.
          • nena20 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:12
            Po co udawać ??? Chyba jeszcze gorzej dusić w sobie wszystkie żale.
            • cegehana Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:55
              Ja jej nie kaze udawać przeciwnie - doradzam rozmowę z bliską osobą tylko wybraną według innego klucza. Poszukalabym osoby, którą interesują moje problemy a nie taką, która mnie olewa.
          • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:43
            To się z tym zmierzy. Na razie to siedzi cicho, tłumi w sobie żal i jeszcze się mierzy z twarda i obojętna reakcja ojca.
            • m_incubo Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:55
              Może się okazać, że dużo trudniej będzie się zmierzyć z całkowicie niespodziewaną dla niej reakcją ojca na te żale. Bo zapewne ani nic takiego nie pamięta, ani tak nie było, a w ogóle to jest niewdzieczną suczą i tylko go utwierdziła, że robi słusznie.
              • lella_two Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 21:00
                O to to. A do tego matka ją zawsze nastawiała i autorka znów będzie rozkminiać, czy to przypadkiem nie jest prawda. To dobry człowiek jest, druga żona jakoś go nigdy nie chciała zostawić. A że przy tamtej pił? Bo zła kobieta była, żodyn by jej na trzeźwo nie zniósł.
                To się autorce emocjonalnie nie kalkuluje.
              • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:36
                Toż on już ma taką reakcje to skąd to zdziwienie później.
    • nena20 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:10
      Wygarniaj wszystko i daj sobie spokój z kontaktami z niby ojcem.
    • gaba.m.k Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 16:52
      Mogę cię dodać na chat messengerowy dorosłych dzieci alkoholików jeśli chcesz
      • helka.na.zakrecie Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 17:32
        Dziękuję bardzo za propozycję. Mam terapię grupową i tam naprawdę sie trudzę, by sobie różne sprawy ukladać
        • kk345 Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 18:04
          Ale może warto rozważyć skorzystanie z dodatkowego narzędzia?
    • m_incubo Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 19:53
      Niczego bym ojcu nie wykrzyczała, niczego nie tłumaczyła, i tak nie dotrze. W ogóle bym nic nie robiła, niech SO ie radzi sam. Wystąpiłabym o zachowek i tyle.
      Ale zdaję sobie sprawę, że dla mnie to proste, oczywiste i całkowicie wykonalne, bo ja nie miałam takiego ojca jak twój.
      • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:37
        No ja bym jednak o majątek się upomniała. Dla zasady.
        • bombalska Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:13
          W sumie jak jej nie wydziedziczy, to polowa jest jej. Jak najbardziej autorce sie nalezy.
          • zonkli Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:28
            jeśli zapisze synowi z dożywociem ojca to chyba nic nie będzie jej..
          • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:34
            Ależ brać bez skrupułów. Zachowek też o ile przepisze wszystko na syna. I o tym należy pamiętać.
    • turzyca Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 22:01
      Cztery kartki rocznie - na Wielkanoc, Boże Narodzenie, urodziny i imieniny. Może być poleconym, żeby był dowód wykazywania zaangażowania i podtrzymywania kontaktów rodzinnych.
      I tyle.

      Dopóki nie okrzepniesz i nie poukładasz sobie w głowie. Bo Twoje opisy w wątku są wzajemnie sprzeczne, popatrz: "ze zrozumiałych względów nie jestem zaangażowana, tak jak brat w pomaganie ojcu" i w tym samym poście "kiedy mi ojciec narzeka, jak to nie ma mu kto zakupów robić, a na pytanie czemu bratu nie powie, no to nie, bo nie.."
      To co? Kto jest zaangażowany?
    • bombalska Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:10
      On cie nigdy nie kochal, cale zycie ma cie w dupie, a ty mu jeszcze jezdzisz sprzatac?? big_grinDD Przeciez ma syna na miejscu, ktoremu zamierza wszystko zostawic, to niech syn zapracuje na spadek. Ma okazje sie wykazac.
    • zonkli Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:26
      Powiedz mu i odejdź. To bardzo typowe co ojciec robi, i bardzo typowe, że Ty się nie umiesz odezwać by o siebie w tej rodzinie zawalczyć a jeszcze jedziesz tam i sprzątasz..
      Powiedz co myślisz, trzaśnij drzwiami i odejdź na nic więcej nie licząc. Zostaw go z refleksjami i jego własną decyzją jak sobie twoją krzywdę zracjonalizuje.
      A jesli jeszcze kiedykolwiek przyjdzie Ci na myśl tam pojechać to jedź, ale ZACHOWUJ ŚIĘ JAK GOŚĆ. Usiądź i czekaj az on lub brat ci poda kawę. A nie wchodź sama w rolę kuchty i sprzataczki.
      • hrabina_niczyja Re: .. sprawy rodzinne.. 12.02.23, 23:38
        Nijak sobie nie zracjonalizuje. Tak naprawdę to już się stało i nikt czasu nie cofnie, ona nie będzie miała 10 lat, a ojciec nie będzie wracał trzeźwy i uczył ją jeździć na rowerze. Teraz tak naprawdę pozostaje zawalczyć jedynie o dobra materialne i o te tylko i wyłącznie bym się stanowczo upomniała. Niestety ja już nie mam takiej możliwości, ale Helka ma i powinna to zrobić.
    • igge Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 01:33
      Okropny ten Twój tata.
      Ale w wielu rodzinach jak jesteś dzieckiem z pierwszego małżeństwa ojca - nie możesz liczyć na sprawiedliwe traktowanie.
      Chce Ci się - to walcz, albo niech tatuś za życia jeszcze sfinansuje terapię, żebyś umiała poczuć się trwale lepiej. I, żebyś ewentualnie nauczyła się adekwatnie traktować i podchodzić do rodzica (tego z takim niesprawiedliwym podejściem do jednego ze swoich dzieci).
      • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 04:18
        igge napisał:

        > niech tatuś za życia jeszcze sfinansuje terapię

        A jak konkretnie chciałabyś sprawić by do tego doszło?
        Czy tak sobie wypisujesz co ślina na język przyniesie?
    • panna.nasturcja Re: .. sprawy rodzinne.. 13.02.23, 03:48
      Helka, zajrzyj tutaj: forum.gazeta.pl/forum/f,256178,Dzieci_narcystycznych_rodzicow.html
Pełna wersja