andallthat_jazz
13.02.23, 15:48
Lubie wszystkie zwierzeta. Wlasnie przeczytalam artykul na onecie dotyczacy opinii behawiorystki w sprawie zagryzienia chlopczyka. I tak mi sie przypomniala historia z przed wiekow. Bylam powiedzmy w zawodowych odwiedzinach u pewnej rodziny. Juz dzwoniac do drzwi slyszalam za nimi glosne szczekanie duzego psa. Ook. Otwiera mi po chwili pani domu. Piesio zamkniety w pokoju (mieszkanie w bloku, "zamkniecie" na zwykla klamke. Piesek wali w drzwi i probuje je pokonac. Pani usadza mnie w pokoju na przeciwko i po krotkiej rozmowie idzie do kuchni zrobic mi kawe. Piesiu pokonuje klamke, wylatuje do mnie (siedzacej) i zatrzymuje sie mi przy szyi z warkotem (wilczur, wiec tylko stanal na tylnych lapach). Pani ze smiechem przybiegla i psa odciagnela. Efekt? Boje sie duzych psow, dopoki ich nie poznam a wlascicielom nie wierze za grosz. Wasze doswiadczenia?