Pasierbica raz jeszcze

    • auksencja15 Re: Pasierbica raz jeszcze 14.02.23, 22:30
      Ja niestety powiem, ze jestem w szoku, ze to trwa aż rok. Jaki to typ osoby? Łagodna i ugodowa czy pyskata cwaniara? Jak to drugie to masz z głowy pare lat próbując ja wyeksmitować, oczywiście narobi długów. Nie życzę tego wariantu.
      • asia.sthm Re: Pasierbica raz jeszcze 14.02.23, 22:48
        > Łagodna i ugodowa czy pyskata cwaniara?

        Taka jaka tatko byl wybral na partnerke przez ostatnie zycia 15 lat zycia, do grobowej deski znaczy big_grin
        • auksencja15 Re: Pasierbica raz jeszcze 14.02.23, 23:23
          Tego nie wiemy, a charakter pani przesadzi o tym czy się wyprowadzi szybko czy za pare dooobrych lat.
    • blasckbird13 Re: Pasierbica raz jeszcze 15.02.23, 09:59
      Trochę zdumiewające, że przez rok nie interesujesz się, co się dzieje z nieruchomością. I nie chodzi tylko o rozmowę z panią.
      A jeśli na strychu już ktoś założył uprawę marihuany, w garażu działa fabryczka metamfetaminy, a na tyłach posesji urządzono składowisko toksycznych odpadów?
      Jesteś właścicielką posesji, więc Ty za to wszystko odpowiadasz.
      • pannanawydaniu Re: Pasierbica raz jeszcze 15.02.23, 13:11
        blasckbird13 napisał(a):

        > Trochę zdumiewające, że przez rok nie interesujesz się, co się dzieje z nieruch
        > omością. I nie chodzi tylko o rozmowę z panią.
        > A jeśli na strychu już ktoś założył uprawę marihuany, w garażu działa fabryczka
        > metamfetaminy, a na tyłach posesji urządzono składowisko toksycznych odpadów?
        > Jesteś właścicielką posesji, więc Ty za to wszystko odpowiadasz.


        Serio? Gdybym odziedziczyła dom 1000 k dalej, to tez miałabym tam jeździć i sprawdzać, czy ktoś nie założył plantacji marihuany? Mało to nieruchomosci stoi pustych? Nawet jeśli wystawie ten dom na sprzedaż, to pewnie kolejnych kilka / kilkanaście miesięcy będzie dalej stał pusty.
        • blasckbird13 Re: Pasierbica raz jeszcze 15.02.23, 13:31
          Serio. Przytaczam argumenty za jak najszybszym uregulowaniem sytuacji z odziedziczoną nieruchomością x km od mojego miejsca zamieszkania. Argumenty padły z ust, uwaga, pracownika urzędu gminy na terenie której jest nieruchomość.
          Sytuacje typu drzewo z posiadłości zwalone na gminną drogę czy bójka obcych pijaczków w ogrodzie, zakończona śmiercią jednego z nich to pryszcz.

          Dziewczyno, masz nieruchomość, masz obowiązki.
          Nie śpij, bo będzie nieszczęście.
        • tt-tka Re: Pasierbica raz jeszcze 15.02.23, 17:39
          pannanawydaniu napisał(a):


          >
          > Serio? Gdybym odziedziczyła dom 1000 k dalej, to tez miałabym tam jeździć i spr
          > awdzać, czy ktoś nie założył plantacji marihuany?

          TAK. Albo wyznaczyc zarzadce (formalnie, z pisemna umowa), albo jezdzic i sprawdzac, albo odpowiadac w razie czego.

          >Mało to nieruchomosci stoi pu
          > stych? Nawet jeśli wystawie ten dom na sprzedaż, to pewnie kolejnych kilka / ki
          > lkanaście miesięcy będzie dalej stał pusty.

          I jesli cos sie stanie, bedziesz odpowiadac i bulic. Niezaleznie od tego, ile nieruchomosci stoi pustych. Takie uroki bycia posiadaczem.
    • muireade Re: Pasierbica raz jeszcze 15.02.23, 16:35
      Panna, mogę Cię prosić, żebyś opisała na forum ciąg dalszy gdy już do niego dojdzie? Temat bardzo mnie zainteresował.
      • pannanawydaniu Re: Pasierbica raz jeszcze 15.02.23, 17:02
        muireade napisał(a):

        > Panna, mogę Cię prosić, żebyś opisała na forum ciąg dalszy gdy już do niego doj
        > dzie? Temat bardzo mnie zainteresował.

        Pewnie.
        A czemu Cię zainteresował, jeśli mogę spytac?
        • muireade Re: Pasierbica raz jeszcze 15.02.23, 17:39
          U mojego męża w rodzinie była analogiczna sytuacja i skończyła sie wielką chryją.
          Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko przebiegnie tak, jak będziesz chciała.
          • auksencja15 Re: Pasierbica raz jeszcze 15.02.23, 19:25
            Opowiesz coś więcej?
            • muireade Re: Pasierbica raz jeszcze 16.02.23, 16:32
              Żaden problem, ale zaznaczam, że historię znam tylko z rodzinnych plot, więc nie wiem ile w tym prawdy i czy to bedzie spójne.

              Rzecz dzieje się w mieście wojewódzkim. Mój małż miał wujka. Wujek ożenił sie i wraz z małżonką powolali na świat dwie córki. Później tenże wujek sie rozwodzi i wyprowadza, o dzieciach nie zapomina, płaci alimenty itd. Po jakimś czasie (albo w międzyczasie, nie jestem pewna) poznaje panią, z którą wchodzi w związek nieformalny - nigdy nie wzięli ślubu. Nowa partnerka ma juz syna z poprzedniego związku. Pani z synem wprowadza sie do mieszkania wujka, które ten posiada na własność. Wujek i jego partnerka nie doczekali się wspólnych dzieci.

              Mija kilkanaście lat, wujek umiera. Nie zostawia testamentu, więc domyslnie jego mieszkanie, które w opowieściach rodzinnych jest niemalże luksusowym penthausem w znakomitem lokalizacji, przypada do podziału obu córkom. Jak zapewne się domyślacie, w mieszkaniu wciąż mieszkają partnerka śp. wujka i jego pasierb, już dorosły. Córki wujka, obie zamężne i dzieciate chcą odzyskać swoją własność, partnerka wujka z synem natomiast nie chcą sie wyprowadzić, jak twierdzą - nie mają pieniedzy na wykup ani nie mają dokąd pójść. Dochodzi do różnorakich awantur, rzekomych najazdów w nocy, interwencji policji itp. Siostry oddają sprawę do sądu, gdzie ta ciągnie sie jak krew z nosa.

              Finał był taki, że siostry nieoficjalnie wynajęły specjalistów od pozbywania się niechcianych lokatorów i wtedy juz szybko poszło.
    • irma223 Re: Pasierbica raz jeszcze 15.02.23, 19:03
      Owdowiała - nawet nieformalnie - lokatorka, o ile dobrze pamiętam, ma prawo mieszkać przez 3 miesiące po śmierci osoby, której to mieszkanie przysługiwało. Chyba coś takiego jest w Kodeksie cywilnym.

      No, ale potem to masz prawo oczekiwać, że się wyprowadzi.
Pełna wersja