Odnośnie nękania

14.02.23, 18:48
A propos nękania w szkole, zastanawia mnie, czy kiedykolwiek tacy oprawcy dochodzą do wniosku, że kogoś mocno skrzywdzili? Czy mają po latach wyrzuty sumienia, rozumieją, co zrobili? Znacie takie historie? A moze same komuś mocno "dokuczalyscie"?
    • nangaparbat3 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:17
      A komu o tym powie?
      Ludzie nie lubią o sobie źle myśleć, że coś złego zrobili albo czemuś złemu się nie sprzeciwili. O nic tak nie dbają jak o dobre mniemanie o sobie. Nawet jeśli coś do nich dotrze, zaraz to usprawiedliwią.
      Był z 10 lat temu taki szwedzki film - kobieta nękana przez klasę po latach chce rozmawiać z kolegami, chyba urządza spotkanie - iestety dokładnie nie pamiętam, ale to dobry film i dokładnie na interesujący Cię temat.
      • cojapaczem Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:18
        www.filmweb.pl/film/Zjazd+absolwent%C3%B3w-2013-697291
        • nangaparbat3 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 20:15
          Oooo, dziękuję smile
      • demono2004 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:45
        Pamiętam ten film. Wśród tych osób były takie,l ktore niczego nie załowały., Zero refleksji.
        • nangaparbat3 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 20:15
          Tak, okropnie przygnębiający film, męczący - ale dobrysad
        • dvdva Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 21:57
          Oni w ogóle tego nie pamiętali...
      • kira02 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 20:16
        Sporo jest filmów/ seriali poruszających ten temat. Ostatnio nawet oglądałam koreański o ofiarach nękania.

        Ale ja nie pytam o serial, tylko o prawdziwe doświadczenia.
        • jasnoklarowna Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 22:00
          Jeśli piszesz o koreańskim netflixowym The Glory to jest w dużej części na faktach, nawet scena przypalania lokówką jest prawdziwa.
    • chococaffe Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:24
      Nękać to nie, ale przyznaję, że jako (około) 9 latka z całą klasą skandowałam coś w rodzaju "głupia zośka". Do tej pory pamiętam i nie jest to przyjemne uczucie. Potem co prawda z inną koleżanką pobiegłyśmy za "głupią zośką", która chciała się gdzieś schować i ją pocieszałyśmy (nie pamiętam jak???)

      Konflikt nie był "stały", jendorazowy, klasa "stanęła w obronie" starej koleżanki przeciwko nowej w jakimś ich konflikcie.

      Ale tak jak pisałam - uczucie nie do zapomnienia
    • bazia_morska Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:33
      Dość szybko zrozumiałam, że to co zrobiłam wobec pewnej osoby było okrutne. Żałuję do dziś.
      • superematka Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 20:07
        I jak to naprawiłaś?
        • bazia_morska Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 21:07
          Zwyczajnie: przeprosiłam. To była jednorazowa, głupia akcja. Niemniej sumienie mnie gryzie do dziś. Jak mogłam być tak durna
          • superematka Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 21:47
            Przeprosiny nie zawsze coś zmienią...
            • jasnoklarowna Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 22:03
              Przy jednorazowej akcji chyba jednak zmieniają dużo przeprosiny, przy regularnym nękaniu już nie.
              I nie oszukujmy się, jednorazowa akcja nie zostawia takich śladów jak długotrwałe gnębienie osoby.

              Pierwsze jestem w stanie zrozumieć i mogłabym wybaczyć, ale drugiego już raczej nie.
              • superematka Re: Odnośnie nękania 15.02.23, 16:16
                To pewnie zależy od tego, jaka akcja.
    • 71tosia Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:38
      dzieci ucza się zachowań. Czy w dorosłym życiu przychodzi refleksja ze dokuczanie koledze w klasie, sprawiało mu krzywdę, pewnie zależy od wrażliwości osoby. Ze swojego dzieciństwa pamietam dokuczanie koleżance na kolonii, nie brałam w nim udziału ale tez nie zaprotestowałam, w sumie nie wiem dlaczego. Gdybym miała okazje to pewnie bym ja przeprosiła.
    • milva24 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:38
      Z perspektywy osoby nad którą się znęcano - szczerze to mam w nosie czy ktoś doszedł do jakichś wniosków po latach. Mnie bolało wtedy, 30 lat temu. Żadne przeprosiny czy skrucha po latach mnie osobiście nic by nie dały. Rozumem jednak, że ktoś mógłby mieć inaczej.
      • kaki11 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 21:00
        Mam podobne odczucia.
    • kocynder Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:40
      W 99 przypadkach na 100 - nie. W latach "krótko-po-szkolnych" - raczej się jarają, że byli "górą", że "pokazywali" itp. A po latach... Wiesz, miałam w klasie taką młodocianą sadystkę. Jak tylko wyczuła czyjś słaby punkt - a miała do tego wyjątkowego farta - to waliła. Trzy osoby przez nią zmieniły klasę, jedna szkołę. Ile osób znienawidziło - nie wiem. I wiesz co? Po x latach znalazła mnie na fb i napisała na priv. O "przyjaźni z dzieciństwa", o "cudownych wspomnieniach wspólnych zabaw" i temu podobne pierdy. Nie, nie kłamała. Ona serio nie pamięta, że była wredną, złośliwą gnidą uwielbiającą się znęcać i gnębić.
      • nevertheless123 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:53
        A zagadnęłaś ją odnośnie do tego ostatniego?
        • kocynder Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 20:03
          Zapytałam. Ale nie, nic takiego nie było. Źle pamiętam. Nie wiem, to jakiś rodzaj wyparcia? Nie, nie "dodałam do znajomych" i nie mam ochoty wspominać "zabaw".
          • kira02 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 20:22
            Czyli u niej zadziałało klasyczne wyparcie, jak u każdego toksyka.

            Trzeba chyba mieć sporo wrażliwości i wielką odwagę, żeby zmierzyć się z prawdą o sobie samym.
    • demono2004 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:42
      Nie sądzę. Pamietam nauczycieli, którzy do tego stopnia nie cierpieli ucznia, ze wyręczali się w nękaniu innymi, byle dzieciakowi dokuczyć. Za moich czasów była taka nauczycielka. Ona nigdy nie powinna uczyć czy mieć do czynienia z dziećmi. Tacy ludzie nigdy sie nie zmieniają.
      Ta kobieta utrzymuje kontakt ze swoimi wychowankami, którzy sa dziś dorosłymi ludźmi i organizują razem z nią spotkania klasowe. Uczestniczą w nich osoby, ktorych tya kobieta wybitnie nie cierpiała. Jedna z nich przez przypadek nawet wygadala sie kiedyś, ze ta kobieta ją uderzyła.
    • ninanos Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:46
      Miałam 10 lat, na osiedlu mieliśmy dziewczynę lekko upośledzoną i biegłam razem z całą chmara dzieciaków i wołaliśmy za nia że jest nienormalna. Ona w którymś momencie zaczela uciekać i rozpłakała się. Pamiętam, że przystanęłam, przestalam przezywać i wtedy bardzo żal mi się jej zrobiło. Miałam wyrzuty sumeinia i do tej pory mam jak o tej sytuacji pomyśle. Nigdy więcej jej nie przezywałam, te jej łzy były dla mnie nauczka. Pamietam, że od tego czasu tak jakoś zawsze starałam się z nią łagodzić konflikty i nie dopuszczać żeby taka zbiorowa nagonka się powtórzyla. Potem w wieku tak gdzieś od 14-15 lat to to samo towarzystwo które wtedy za nią biegało i przezywało przeganiało młodsze dzieciaki, które sobie ją upatrzyły do wytykania.
      • superematka Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 20:06
        I co z tego żalu wynika? Karma wraca.
        • nangaparbat3 Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 20:23
          A ja myślę, że może te nastolatki pokazywały, kto rządzi. Może nie mam racji.
        • leosia-wspaniala Re: Odnośnie nękania 16.02.23, 15:41
          >Karma wraca.

          Nie ma czegoś takiego jak karma. Chyba, że dla zwierząt.
    • turzyca Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 19:47
      Czasami tak.
    • cegehana Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 20:47
      Tak - zdarzają się takie sytuacje. Człowiek dojrzewa emocjonalnie, porządkuje sobie w głowie wiele spraw, patrzy na przeszłość z innej perspektywy (np. zostaje sam rodzicem) i zaczyna rozumieć, że stanął po niewłaściwej stronie mocy. Ofierze taki żal po czasie nie robi oczywiście żadnej różnicy.
    • conena Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 21:20
      no niestety ja mam takie doświadczenie, okrutnie się nabijałam z jednej dziewczynki, razem z resztą klasy, co oczywiście nie jest usprawiedliwieniem. u mnie to był klasyk, wynikał z kompleksów, obawy, że jak się z niej nie nabijają, to ze mnie będą, wpływu grupy, i tak dalej. wtedy byłam zadowolona, że jestem w grupie trzymającej władzę.
      oczywiście, że mi wstyd, oczywiście, że karma wraca, i to w bardzo pokrętny sposób. wpadłyśmy na siebie w dorosłości, wymieniłyśmy kilka nic nie znaczących zdań i tyle. na mnie chyba to spotkanie zrobiło większe wrażenie niż na niej. do dzisiaj pamiętam jak pękałam ze śmiechu jak jeden kolega ją parodiował. ten kolega jest teraz wysoko postawionym urzędnikiem w urzędzie wojewódzkim.

      z całej tej historii mam jedną fajną rzecz, potrafię się przeciwstawić grupie. bardzo cenna umiejętność w wieku nastoletnim, a ostatnio w grupie dorosłych zaprotestowałam przeciwko bullingowaniu jednego faceta przez grupę. facet idiota nie do zniesienia, ale nie byłam w stanie śmiać się z dosyć okrutnego wyśmiewania, nawet uzasadnionego.
    • eilian Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 21:28
      Śmiałam się z grubej koleżanki, to było w zerówce, albo 1 klasie. Nie byłam prowodyrką, ale przyłączałam się do reszty. Wyszła z tego chyba jakaś afera, po zebraniu zdaje się mama ze mną porozmawiała i zrobiło mi się bardzo głupio. Do dziś pamiętam i mam wyrzuty sumienia.
    • magda.z.bagien Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 21:36
      Nikomu nie dokuczałam, ale żałuję, że przyglądałam się takim akcjom i nie próbowałam w żaden sposób zareagować. To chyba ze strachu żeby nie zostać celem nękania i dlatego, że mało kogo to obchodziło. Poziom agresji w szkole był straszny i jakaś niepisana zasada, żeby siedzieć cicho.
    • andallthat_jazz Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 22:13
      Pamietam jedna historie. Bylam wzorowa uczennica w podstawowce. I raz nie wytrzymalam, jak patol bil dziewczynke z jehowych, bo mu sie tak uwidzialo. Podnioslam chlopca za szyje (po twarzy nie bilam) i wykrzyczalam, ze jest k..zlamanym. Pozniej byl dywanek u dyrki, ze jak sie ja wyslawiam. 🤦‍♀️ Nie podejrzewam, zeby napastnik zrozumial. Ale odczepil sie od dziewczyny. Ja bylam glebiona za siedzenie w ksiazkach. Ale nie dawalam sobie w kasze pluc.
      • andallthat_jazz Re: Odnośnie nękania 14.02.23, 22:14
        Gnebiona
    • lilia.z.doliny Re: Odnośnie nękania 15.02.23, 17:31
      Towarzysze teraz mojej przyjaciółce z podstawówki w terapii, która ma ja wyprowadzić z traum przemocy w szkole. To było ponad trzydzieści lat temu, a jest wciaz umocowane. Między innymi z tego powodu odswiezylysmy relacje. Byłam.jedyna osoba, która stawała po jej stronie. Przeciwko nam było.kilkunastu agresorów.. konkretnie ona była obiektem suspicious. Nikt z tym nic nie robił specjalnie ( mówię o doroskych), nie licząc jalowych pogaduch na godzinie zwanej wychowawcza. Ta dziewczyna ma kontakt ze swoimi oprawcami. Są tępi i bezrefleksyjni, tacy sami jak wtedy. Widzę, jak kotłują się w niej emocje. Co najdziwniejsze- ona niejako odrzuciła ( przed laty).relacje że mną i związała się emocjonalnie z przywódczynią klasowej bandy, głównej agresorki, by tkwić w tym.popierdolonym.ukladzie prawie 20 lat. Strasznie zagmatwane. A terapia jest oczyszczająca i trudna.
Pełna wersja