milin94
16.02.23, 03:04
Mąż z synem, na 10 dni, na narty. Niby się cieszę, bo będę miała czas dla siebie, ale z drugiej strony strasznie się martwię. Czy dojadą szczęśliwie, czy wrócą w jednym kawałku, bo dla syna to narciarski debiut, wziął wprawdzie kilkanaście lekcji na Górce Szczęśliwickiej, ale wiadomo, to nie to samo, co góry. Czy będą zaopiekowani, najedzeni itp. Tak, wiem, przesadzam grubo, ale ja już taki wredny, nadopiekuńczy mam charakter i lubię się zamartwiać nas zapas. Co źle wpływa na moje zdrowie, od kilku dni pobolewa mnie serce, cieszę się, że syn wypocznie przed trudnymi kilkoma miesiącami - to ósmoklasista - ale jednak. Anna Mucha powiedziała w wywiadzie, że z macierzyństwem jest tak, jakby ktoś przystawił ci pistolet do głowy i tak zostawił na całe życie. Opieprzcie mnie, niech się cieszę wolnym czasem, a nie zamartwiam.