No to wyjeżdżają...

16.02.23, 03:04
Mąż z synem, na 10 dni, na narty. Niby się cieszę, bo będę miała czas dla siebie, ale z drugiej strony strasznie się martwię. Czy dojadą szczęśliwie, czy wrócą w jednym kawałku, bo dla syna to narciarski debiut, wziął wprawdzie kilkanaście lekcji na Górce Szczęśliwickiej, ale wiadomo, to nie to samo, co góry. Czy będą zaopiekowani, najedzeni itp. Tak, wiem, przesadzam grubo, ale ja już taki wredny, nadopiekuńczy mam charakter i lubię się zamartwiać nas zapas. Co źle wpływa na moje zdrowie, od kilku dni pobolewa mnie serce, cieszę się, że syn wypocznie przed trudnymi kilkoma miesiącami - to ósmoklasista - ale jednak. Anna Mucha powiedziała w wywiadzie, że z macierzyństwem jest tak, jakby ktoś przystawił ci pistolet do głowy i tak zostawił na całe życie. Opieprzcie mnie, niech się cieszę wolnym czasem, a nie zamartwiam.
    • taki-sobie-nick Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 03:14
      A jak nie będą? Nie domyją się, nie dojedzą, przezyją.

      A mąz to chyba jednak jest dorosły?
    • jednoraz0w0 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 04:24
      > Czy będą zaopiekowani, najedzeni itp

      A jak nie będą? Co się stanie?
      • memphis90 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 07:31
        Mąż może tego nie przeżyć…
    • jankasia13 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 05:15
      Nadopiekunczosc to ciezar dla dzieci, a nie prezent. Choc nadopiekuncze matki czuja sie zawsze wyjatkowo dobrymi matkami, to jest dokladnie na odwrot - to najgorszy rodzaj rodzicielstwa.
      • eagle.eagle Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 05:25
        Koleżanka mi kiedyś opowiadała że za każdym razem jak tylko z ojcem wyjeżdżała na wakacje to jej mama wtedy miała wypadek ... byli pełną szczęśliwą rodziną.

        Terapia albo przynajmniej meliska kilka razy dziennie.
      • kamin Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 19:59
        Nie no, najgorszy rodzaj rodzicelstwa to wielodzietna rodzina. Żadna pataologiczna, pijąca, toksyczna, czy nadopiekuńcza matka się nie umywa. Nawet Matka Madzi jest lepszą matką.
    • teodor-k Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 05:36
      Jedź z nimi .Dopilnujesz wszystkiego .Co się będziesz zamartwiać jak prawdziwa matka Polka .
    • 35wcieniu Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 06:00
      Przynajmniej tego nie pokazuj temu dziecku bo to jest totalnie upiorny schemat, który ono ogarnie już teraz, a będzie się za nim ciągnął do dorosłości, tzn. matka umierająca z przejęcia dokładnie w tych momentach, kiedy ono się najlepiej bawi.
      Mąż zakładam jest w pełni władz umysłowych i raczej w cywilizowanych warunkach nie pozostanie głodny i "niezaopiekowany", cokolwiek miałoby to znaczyć, szanse żeby głodził dziecko też nie są największe.
    • milva24 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 06:08
      Mój mąż kiedyś, jeszcze przed pandemią, pojechał z dużo młodszymu od Twojego syna dziećmi do rodziny na wieś. To był piękny tydzień, mimo że pracowałam wypoczęłam lepiej niż na wakacjach. Czy się martwiłam? Trochę tak ale nie dopuszczałam do siebie tych myśli i dla mnie było super.
    • milin94 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 06:09
      Dziękuję za sprowadzenie do parteru
    • bazia_morska Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 06:41
      Może mialabym obawy, gdyby to był trzylatek. Serio: dzieciaki w wieku twojego syna mieszkają w bursach i ogarniają życie codzienne. Wyluzuj, bo serce masz jedno. Buziaki!
    • mid.week Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 06:46
      Jak obrzydzic ludziom wyjazd? Martwic sie o nich i to och, ach, taaaak przeżywać.
      • gorzka.gorycz Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 09:04
        I opowiadać, że bez nich czują się niepewnie i są zestresowani.
    • mika_p Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 07:32
      Nie ogarniam. Martwisz się o dorosłego męża, czy będzie najedzony??? Może trzeba było mu kochankę znaleźć, żeby był zaopiekowany?
      A o dziecko nie potrafi zadbać na tak podstawowym poziomie, żeby dać jeść, jak zglosi, że glodne? To dlaczego wyjeżdżają razem?
      • gr.ruuu Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 08:24
        Nastolatek to chyba umie sam się żywieniowo obsłużyć, nie musi czekać aż dostanie jeść
        • mikams75 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 10:14
          w domu przy zaopatrzonej lodowce i trzech zabkach w najblizszym otoczeniu pewnie tak, ale to nie to samo co w pensjonacie moze gdzies na zadupiu, gdzie niewiadomo jak daleko jest do sklepu.
          • little_fish Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 11:22
            Ale on tam jest z ojcem, na nartach, a nie samotnie w pustelni, ludzie!!!
          • gr.ruuu Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 11:24
            Ludzie nocujący w pensjonatach w miejscach gdzie się jeździ na nartach nie umierają masowo z głodu, są tam normalnie sklepy. Poza tym każdy nastolatek na luzie ogarnie pyszne.pl czy inny ubereats. Zakładam też, że ojciec raczej nie ma skłonności do zachowań typu: wziąć kilka butelek wódki i zniknąć na parę dni zostawiając syna samego bez pieniędzy, tylko obawa dotyczy czy aby zrobi kanapeczki i dopilnuje, żeby dziubdzius pogryzł
          • imponderabilia22 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 13:03
            mikams75 napisała:

            > w domu przy zaopatrzonej lodowce i trzech zabkach w najblizszym otoczeniu pewni
            > e tak, ale to nie to samo co w pensjonacie moze gdzies na zadupiu, gdzie niewia
            > domo jak daleko jest do sklepu.


            To zanim się wybierze miejscowość i hotel, to się otwiera mapę Google i się widzi, jaka tam jest infrastruktura, sklepy i jaka jest odległość. Serio ktoś tego nie robi? A jak jest daleko, to po drodze robi się zakupy. Serio.
          • taki-sobie-nick Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 22:16
            Dziecko w tym wieku powinno przezyć nawet brak kolacji. tongue_out
    • gr.ruuu Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 08:21
      Zaopiekowani??? Jak mąż wymaga opieki to może mu jakaś uroczą nianię znajdź, wszyscy będą szczęśliwi big_grin
      To nie jest normalne i zdrowe zamartwianie się, czy dorosły chłop z nastolatkiem będą zaopiekowani i jak przeżyją zwykły wyjazd na narty. I to nie jest kwestia macierzyństwa, nie każda matka tak przeżywa normalne wakacje. Mój partner wyjechał w góry z trzylatką to im życzyłam dobrej zabawy i tyle, czym się miałam martwić? Wypadek samochodowy to największe ryzyko, ale może zdarzyć się zawsze i nie ma sensu o tym myśleć.
    • imponderabilia22 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 08:27
      Mialas 10 lat, żeby wychować i męża i dziecko.
      • em_em71 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 08:49
        Skąd wiesz, że 10 lat?
      • rosapulchra-0 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 08:58
        Syn jest w ósmej klasie - stoi jak byk w poście startowym, więc o co ci chodzi z tymi 10 latami?
    • rosapulchra-0 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 08:51
      Nie martw się na zapas. Dzwońcie do siebie codziennie, będziesz wiedziała, że wszystko w porządku. Od siebie dodam, że moja najstarsza pierwszy raz w życiu założyła narty jako osoba dorosła. Jeździła cały pobyt w górach, tak się jej spodobało. No i wróciła cała i zdrowa.
    • la_mujer75 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 09:06
      No, przesadzasz. Mówię to ja- mama kwoka.
      Mój maz wziął Starszego, gdy ten miał 6 lat na wyjazd w góry. A mój mąz był z tych (wówczas) mało ogarnietych wink Niewiele pomagał przy dzieciach, na wiele rzeczy miał wywalone , o wielu nawet by nie pomyślał.
      Nie mówiac o 6 latku z ZA. Dali radę smile
      Potem mąż brał obu synów na różne męskie wypady. Latem i zimą.
      Oczywiście, że się stresowałam.
      Ale wiem, że dzieci nie można trzymać "pod spódnicą", bo to obróci się przeciwko nim.
      Mój 18 latek, jak dobrze pójdzie i zda odpowiednio maturę, od września zamieszka sam. Właśnie po to, aby uczył się samodzielności. A za kolejne 3 lata planujemy "dorzucić" mu brata.
      Nie dlatego, że nam dzieci przeszkadzają, tylko chcemy, aby mieli szansę na jak największą samodzielność, a ja z tych nadopiekuńczych jestem i boje się, że mogłabym im to utrudniać.
      • joana012 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 09:31
        Nadchodzi taki moment gdy syn powinien przejść bardziej pod męskie skrzydła i niech tak się stanie. Ciesz się, że ma ojca z którym może tak właśnie spędzić czas. I nie przesadzaj z upierdliwymi telefonami
    • geez_louise Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 09:59
      Myślałam ze syn może ma 2 lata a nie 14. Jako nadopiekuńcza matka 14-latka mówię Ci, ze ostro przesadzasz. Mój totalnie nieżyciowy i rozpieszczony niuniuś ma od lat na wyjazdach obowiązki związane z dźwiganiem bagaży, ogarnianiem sprzętu, robieniem zakupów. Knajpy, stragany i sklepiki wynajduje bezbłędnie, raczej trzeba go przeganiać.

      Zajmij się sobą, serio, serio. Mamusia z bolącym serduszkiem to dramat, Anna Mucha by sobie tym pistoletem w łeb palnęła, gdyby jej się zebrało na takie pierdololo.
    • atenette Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 10:07
      No przesadzasz grubo i mówię to ja matka kwoka. A swoją drogą dlaczego nie pojechałaś z nimi?
    • terazkasia Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 10:54
      Masochistka faktycznie jesteś! smile
      Nie widzę tu wyjścia, chyba będziesz męczyć sie dalej wink
    • elenelda Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 11:04
      milin94 napisała:

      > Czy będą zaopiekowani, najedzeni itp.

      Co rozumiesz przez słowo „zaopiekowani” w odniesieniu do dorosłego mężczyzny i nastolatka? I dlaczego mieliby być głodni?

    • kozaki_za_kolano Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 11:19
      Nie wiem, czy cię to pocieszy, ale...
      we wczesnej podstawówce byłam z moim tatą sama na takim wyjeździe w góry zimą. Nie było z nami nikogo innego z rodziny, przede wszystkim nie było mamy.

      Wyjazd był wspaniały, chociaż cały tydzień jedliśmy chleb z konserwą turystyczną i chleb z dżemem, a mama by coś gotowała albo chodzilibyśmy na jakieś obiady. Byłam również nieuczesana, co poskutkowało wielkim kołtunem na głowie. Chodziłam cały wyjazd w tym samym ubraniu.

      Bardzo miło wspominam ten wyjazd, pomimo takich niedoróbek big_grin Wróciłam cała i zdrowa oraz szczęśliwa. Niestety nigdy już nie miałam takiego wyjazdu tylko z tatą.
    • kafana Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 11:26
      Owszem boisz się żeby dziecko było szczęśliwe, nie zdarzył się jakiś wypadek, choroba, żeby mu się wiodło.

      Zamartwianie się co 15 letni koń zje na obiad to gruba przesada.
      Przywołuje Cię do porządku! Odpoczywajsmile
    • paskudek1 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 11:26
      A jakbyś ty wyjeżdżała sama z dzieckiem to mąż by się tak zamartwiał? Czy Ci faceci są niedorozwinięci? Chyba nie.
    • swiezynka77 Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 11:28
      przesadzasz grubo. ja bym już otwierała szampana że sama w domu zostaję.
    • extereso Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 11:34
      Jeśli serio, to może masz jakieś emocjonalne problemy i bardzo dobrze, że napisałaś, bo może jak przejrzysz się w wypowiedziach forumek, zawalczysz o swoje zdrowie. Przecież to musi być bardzo męczące, i dla Ciebie i otoczenia, tak się ciągle martwić. Trzymaj się
    • ga-ti Re: No to wyjeżdżają... 16.02.23, 11:44
      Najedzą się na pewno, o to bym się nie martwiła wcale. Oraz o to, że się będą dobrze bawić. Jeśli na nartach któryś skręci nogę to w sumie świat się nie skończy, mają ubezpieczenie (jeśli zagranica)? W razie czego pojedziesz i przywieziesz.
      Ja mam zawsze jakiś taki podskórny lęk, gdy jadą gdzieś dalej, chociaż mąż jest bardzo dobrym kierowcą, ale nie wiadomo kogo na drodze spotkają, no zawsze się cykam. Jak jedziemy razem jest ok. Nie wiem, jakieś poczucie, że jeśli będę z nimi to pomogę, zaradzę? Bez sensu, ale tak mam. Więc u nas musi być tel. z info, że dotarli cali i zdrowi. I już się o nic innego nie martwię.

      Odpoczywaj!
Pełna wersja