pulszoma
18.02.23, 11:56
Wiem, że było razy tysiąc i że to raczej temat dotyczący zasad zachowania się niż obyczajowo-ematkowy, ale co mi tam

Większość sytuacji jednak bardzo różni się od siebie. W skrócie wygląda to tak, że matka pracującego 19-latka (studenta zaocznego, mieszkającego z nią) ma do niego wielką pretensję, że nie podwozi do oddalonej o prawie 50 km pracy dwóch córek swoich bliskich koleżanek z bloku. Syn sam zarobił w wakacje za granicą na auto, sam kupuje paliwo i dokłada do utrzymania domu oraz opłaca sobie studia. Postawił jednak sprawę twardo: nie lubi tych dziewczyn i nie ma w ogóle zamiaru z kimkolwiek dojeżdżać, chce podróżować sam. Kwestia dokładania na paliwo też go nie specjalnie interesuje, autko jest oszczędne i w dodatku na LPG, wydatki na dojazd niezbyt duże. Przekonywałybyście syna, że jednak powinien, czy uznałabyście, że jest dorosły, jego decyzja, a koleżanki nie powinny Was naciskać w tej sprawie?